tajemnicza.a.m
10.08.16, 13:40
Muszę gdzieś napisać aby nie napisać do tej osoby.
Mam sprawę do załatwienia daleko od domu, daleko a właściwie muszę tylko papierek dowieźć przed wyjazdem. Niedługo wyjeżdżam, sprzedałam auto, mam kupę spraw do załatwienia, a tu jeszcze praca itp a dojazd TAM to dojazd z przesiadką komunikacją najpierw wiejską, potem miejską, potem bus i potem znów miejska komunikacja jak nie chce mi sie iść na piechotę. ( nie ważne) Potem powrót a do tego mniej kursów na wakacje - nikt nie powiedział że mi się godziny tych przesiadek pokryją. No cały dzień...zmarnowany.
Nie chce współczucia. No takie jest życie nie?
W zeszłym tygodniu postanowiłam jakoś załatwić sobie transport na ten tydzień. Zaoferowało się 3 osoby. BEZ nacisków, proszenia. Moja odpłatna oferta - chcesz odzywasz się, nie to nie.
Zaoferowało pomoc 3 osoby bo jadą przy okazji wiec mnie wezmą. Wybrałam jedną i co? Najpierw wielce chętna osoba czeka tylko na wiadomość. Potem coś jej wyskakuje. No życie nie?
Wiec piszę jak człowiekowi - DAJ mi znać do wtorku ( wtorek był wczoraj) czy DZIŚ w środę jedziesz czy nie jedziesz żebym wiedziała na czym stoję i mogła załatwić inny transport/pojechać jednak autobusami i poświęcić ten dzień. Dziś jest środa i mam k..a ochotę napisać parę słów. I nie, nie chodzi o to, że nie jedzie, TYLKO że k..a nie raczył napisać - sorry nic z tego nie będzie, wypadło mi coś. Cokolwiek! Czy to takie nienormalne oczekiwać żeby się ktoś kto sam się zaoferował określił się żeby inny człowiek JA mógł sobie zaplanować/rozplanować załatwienie? Po co w ogóle komuś głowę zawracać?
Powstrzymajcie mnie bo ostatnio mnie strasznie emocje ponoszą.