Dodaj do ulubionych

Bachor ematki

11.08.16, 00:35
Mój synuś wszedł w fazę strasznego bachora. Kłapie paszczą na wszystkie strony, ale nie mam serca za bardzo go stopować, bo rozwiązuje wiele ematkowych problemów wszechczasow, ostatnio taki:

Byliśmy w domku nad jeziorem, po sąsiedzku było rodzeństwo w odpowiednim wieku, zaczęło spędzać u nas większość dnia, fajnie bawili się z moim synem, przy okazji dobrze wpływali niejadkowi na apetyt, bo wsuwali u nas wszystkie posiłki, kanapki, przekąski i słodycze. I tak kupuję i gotuję za dużo, byłam zadowolona.

Gdzieś po trzech dniach wspólnej zabawy u nas, syn spędził kilka godzin na działce rodzeństwa, skąd wracał w porze obiadowej drąc się na całą wioskę "Ale mnie ugościli! Ale mnie ugościli! Ale mnie ugościli!!!!" i już od furtki wyjaśniał mi gromkim głosem, że został poproszony przez babcię sąsiadów o pójście do domu, bo dzieci teraz będą jeść obiad. "A oni u nas jedli sto obiadów! I sto deserów!". Następnego dnia dzieci przyszły z oficjalnymi minami i wyrytą formułką aby zaprosić mojego syna na drugie śniadanie i zabawę w ogrodzie big_grin
Obserwuj wątek
    • pade Re: Bachor ematki 11.08.16, 01:09
      Cudnebig_grin
    • kota_marcowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 06:08
      Ha ha dobre smile
      Ale raczej nie ematki, ematka ma wyliczone zarcie co do 1/100 plasterka szynki parmeńskiej i jednego kotleta do podziału dla wszystkich członków rodziny, a dla gościa nie znajdzie się nawet zasuszona skibka chleba z margaryną.
      Także dzieci ematki, to te od sąsiadów wink
      • afro.ninja Re: Bachor ematki 11.08.16, 07:05
        Dokładnie.
        • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:58
          Ja mam wyliczone. Jak robię obiad dla 4 osób to szykuję po dwa kotlety schabowe, czy mielone dla każdego. O ile jest to zupa, to jest prościej, bo pierwszego dnia mogę poczęstować, ale drugiego często tej zupy stacza jedynie dla dzieci. Dla mnie priorytetem jest wykarmienie własnych dzieci. Ale kanapkami z wędliną czy dżemem mogę częstować. Nie ma problemu.
          • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:22
            o ile schabowe zrozumiem, o tyle zastanawia mnie jak trafiasz z mielonym,żeby starczyło ci dokłądnie na wyliczone sztuki? big_grin
            • dido_dido Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:35
              Doświadczenie kochana, lata praktyki.
              Mnie zawsze z 1/2 kg mielonego wychodzi 6 kotletów wink
              • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:39
                Co do tego dodajesz?
                • dido_dido Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:48
                  2 jajka, cebulę, bułkę tartą i przyprawy
              • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:55
                dido_dido napisała:

                > Doświadczenie kochana, lata praktyki.
                > Mnie zawsze z 1/2 kg mielonego wychodzi 6 kotletów wink


                no kotlety ok, pytałam o klopsy wink
            • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 15:03
              fifiriffi napisał:

              > o ile schabowe zrozumiem, o tyle zastanawia mnie jak trafiasz z mielonym,żeby s
              > tarczyło ci dokłądnie na wyliczone sztuki? big_grin

              Robię raz mniejsze innym razem większesmile Zazwyczaj 0,5 kg wystarcza na 1 obiad dla całej rodziny.
          • issa-a Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:44
            >Ja mam wyliczone. Jak robię obiad dla 4 osób to szykuję po dwa kotlety schabowe, czy mielone dla każdego

            no ale w sytuacji, kiedy wiesz, że twoje dzieci obżerają rodzinę po sąsiedzku (chyba nie trudno zauważyć) i wiesz, że to dziecko sąsiedzkie może znaleźć się u ciebie w domu, to jesteś w stanie doliczyć jednego kotleta czy ugotować talerz zupy więcej?
            W ogóle nie bardzo wyobrażam sobie takie wyliczanie kotletów co do sztuki, a jak mąż w trakcie smażenia zeżre ci jednego z patelni, bo akurat apetyt go najdzie, to co? po łapach mu dajesz? czy sama obiadu nie jesz? albo jak ktoś z rodziny weźmie kotleta na kolację, do kanapki, bo smak go najdzie na kanapkę z kotletem, też nie wolno?
            Rany boskie, jak koszarach wojskowych.
            • eve-lynn Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:19
              no dobrze, a jak nie zezre to co dalej z tymi kotletami? 3 dni z rzedu jesc? mrozic po 1-2 sztuki? czy zjadac na sile? ja tez kupuje tyle ile potrzeba a nie dla 10 osob jak robie dla 4.
              • slonko1335 Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:23
                na zimno na kanapki tak schabowe, jak mielone-zawsze kupuje z górką bo mój mąż uwielbia dojadać je w ten sposób..
                • eve-lynn Re: Bachor ematki 11.08.16, 13:59
                  no tak - jak ktos uwielbia i moglby jesc codziennie (jak ja ciastka), to ok. Ale jak lubi "normalnie" i ma na obiad, potem na kanapce na kolacje, potem na sniadanie w spagetti, a potem znow na kanapce to szybko znielubi smile
            • ichi51e Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:32
              Po za tym to dziecko nie pojawilo sie tam na obiad tylko siedzialo i sie bawilo juz wczesniej - wiec mozna bylo dodatkowy kotlet skombinowac robiac obiad
              • mikams75 Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:31
                obiad mogl byc z wczoraj a nawet jak nie to co to znaczy skombinowac kotlet? isc do sklepu i kupic? zostawic dzieci same? Ja raz skombinowalam - ale faktycznie to bylo po pol kotleta.
            • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 18:22
              issa-a napisała:

              > >Ja mam wyliczone. Jak robię obiad dla 4 osób to szykuję po dwa kotlety sch
              > abowe, czy mielone dla każdego
              >
              > no ale w sytuacji, kiedy wiesz, że twoje dzieci obżerają rodzinę po sąsiedzku (
              > chyba nie trudno zauważyć) i wiesz, że to dziecko sąsiedzkie może znaleźć się u
              > ciebie w domu, to jesteś w stanie doliczyć jednego kotleta czy ugotować talerz
              > zupy więcej?
              > W ogóle nie bardzo wyobrażam sobie takie wyliczanie kotletów co do sztuki, a ja
              > k mąż w trakcie smażenia zeżre ci jednego z patelni, bo akurat apetyt go najdzi
              > e, to co? po łapach mu dajesz? czy sama obiadu nie jesz? albo jak ktoś z rodzin
              > y weźmie kotleta na kolację, do kanapki, bo smak go najdzie na kanapkę z kotlet
              > em, też nie wolno?
              > Rany boskie, jak koszarach wojskowych.

              Pytanie zasadnicze: dlaczego ona ma robić zakupy i obiady dla obcych dzieci, które zapewne własnych rodziców posiadają? Dla mnie to jakieś nieporozumienie dokarmiać obce dzieciaki. Obowiązek karmienia własnych dzieci spoczywa na rodzicach a nie sąsiadach.
              • ichi51e Re: Bachor ematki 11.08.16, 21:42
                Hmmm - zastanowmy sie... Bo dziecko jest gosciem? Jak masz gosci to tez ich z domu wyganiasz bo teraz rodzina bedzie jadla? big_grinDD
                • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 22:02
                  ichi51e napisała:

                  > Hmmm - zastanowmy sie... Bo dziecko jest gosciem? Jak masz gosci to tez ich z d
                  > omu wyganiasz bo teraz rodzina bedzie jadla? big_grinDD
                  >
                  moment, ale chyba są granice gościnności, czasowe również. dziecko nie operuje czasem jak dorosły, dlatego nic złego nie widzę w odeslaniu dziecka do domu w czasie obiadowym.
                  czy jak idziesz w gości to wymagasz by ktoś serwował ci śniadanie obiad i kolację, czy tylko kolacje, a może wystarczy tylko kawa. Ja albo zapraszam gości na obiad, albo na kolację a najczęściej na kawę i ciastko.
                  • kota_marcowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 22:39
                    No to może przykład analogiczny, do tego z pierwszego posta.
                    Macie z mężem znajomych, dobrych, codziennie przez tydzień chodzicie do nich z wizytą, na pogaduchy, dobrze sie bawicie, wizyta się przeciąga, nadciąga pora obiadowa, bez skrępowania szamacie obiad postawiony przez gospodarzy. Nadchodzi czas rewizyty, z raz wypadałoby zaprosić znajomych. Siedzicie, czas wam miło płynie, nadchodzi pora obiadu i mówisz znajomym, "sorry, ale musicie się już zbierać, bo teraz będziemy jedli obiad, miło było, nara".
                    • saszanasza Re: Bachor ematki 12.08.16, 09:00
                      kota_marcowa napisała:

                      > No to może przykład analogiczny, do tego z pierwszego posta.
                      > Macie z mężem znajomych, dobrych, codziennie przez tydzień chodzicie do nich z
                      > wizytą, na pogaduchy, dobrze sie bawicie, wizyta się przeciąga, nadciąga pora o
                      > biadowa, bez skrępowania szamacie obiad postawiony przez gospodarzy. Nadchodzi
                      > czas rewizyty, z raz wypadałoby zaprosić znajomych. Siedzicie, czas wam miło pł
                      > ynie, nadchodzi pora obiadu i mówisz znajomym, "sorry, ale musicie się już zbie
                      > rać, bo teraz będziemy jedli obiad, miło było, nara".

                      tak w takiej sytuacji wypada się zrewanżować, ale ja nie piszę o jednorazowej akcji a o nagminnym wykorzystywaniu z którym akurat ja miałam do czynienia. Koleżanka zupelnie nie kontrolowała własnego dziecka i go nie ograniczała. Gdybym nie zaczęła jej córki odsyłać do domu dziewczynka spędzalaby u mnie całe dnie jedząc 3 posiłki. Każda gościnniść ma swoje granice. Dziecko tych granic samo sobie nie ustali, a najwyraźniej rodzicowi odpowiada, że ktoś obcy "zajmie się" i wyźywi.
                      Jeżeli autorka wątku gościła inne dzieci kilkukrotnie i je dokarmiała, uważam, że babcia powinna dzieciakowi również zaserwować posiłek, natomiast nie zgadzam się z niektórymi dziewczynami, które piszą, że jeżeli dziecko akurat jest u nas w porze obiadowej, to wypada je nakarmić. Owszem, ale jeżeli ten pobyt został wcześniej ustalony, a w wakacje tak nie jest, lub rzeczywiście jest porcja dla takiego dziecka. Dzieciaki szwędają się bez uzgodnień, to rodzic powinien wyznaczyć granice czasowe przebywania u kogoś lub też granice czasowe przebywania danego dziecka u siebie.A już w ogóle gotowanie pod większą ilość osób, bo a nuż jakieś dziecko będzie trzeba (sic!) nakarmić to nieporozumienie. Te dzieci mają swoich rodziców. Moje dzieci nie jadają obiadów u innych sąsiadów. Pozwalam natomiast na zjedzenie "przekąsek": ciasta, słodyczy, lodów, chociaż nie w nadmiarze.
                • mikams75 Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:44
                  ale tez mi to gosc... zjawia sie dzieciak z pytaniem czy moze sie pobawic nie dostal zaproszenia na obiad, wiec w domu jego matka tez szykuje obiad. Bez sensu.
                  Natomiast jak sie umawiam ze znajomymi to zapraszam na obiad, kolacje, podwieczorek, grila, pizze itp.
              • manala Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:08
                Jak mam jakiegoś dzieciaka w domu i moje dzieci jedzą obiad to nie ma opcji abym nie zaproponowała. Mogę sama nie zjeść. Właściwie to dość często zdarza mi się oddawać swoją porcję "gościom".
          • dorek3 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:05
            Prawdę mówiąc w takiej sytuacji sama zjadłabym jednego kotleta zamiast dwóch aby nakarmić nieoczekiwanego gościa. Albo wręcz nie zjadła w ogóle.
            Nie wyobrażam sobie-moja rodzina przy obiedzie, a gość z kanapką z dżemem.
            • lady-z-gaga Re: Bachor ematki 11.08.16, 13:55
              Ja też nie rozumiem, dlaczego nie można oddac po kotlecie dzieciom, ktore akurat się napatoczyły i własnym dac wyjątkowo jednego zamiast dwoch. A jeśli ktoś czuje niedosyt, może poprawić kanapką.
              Gdyby takie sytuacje zdarzały się codziennie, mogę ostatecznie zrozumieć, że ktoś nie ma ochoty karmić regularnie i do syta dodatkowych stołowników. Ale nigdy nie mieć łyżki strawy dla nieplanowanych gości, tylko wszystko wyliczone co od okruszka? w dodatku bez chęci podzielenia się i -przy okazji - zrobienia własnym dzieciakom frajdy, że zjedzą z kolegami?
              • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 15:09
                Właśnie o to chodzi, że raz na jakiś czas można obce dziecko nakarmić, natomiast regularnemu serwowaniu obiadów obcym dzieciom mówię stanowczo nie. W "moim przypadku" zdarzało się tak, ze gdy prosiłam syna, żeby zawołał córkę będącą u koleżanki na obiad, córki koleżanka również chciała iść. Tyle tylko, że mój nastolatek jest dość asertywnywink Tak czy siak każdego dnia dziewczynka jadła co najmniej jeden posiłek dziennie. Gdy dziewczyny u siebie nocowały, jej córka została po nocy u mnie odesłana po śniadaniu, moja od niej wróciła głodnauncertain
                • naturella Re: Bachor ematki 11.08.16, 15:14
                  Wiem, że to tylko przykład, ale u mnie nikt nie je dwóch kotletów na obiad, więc nie miałabym problemu, żeby dać je gościomsmile
                  • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 16:56
                    naturella napisała:

                    > Wiem, że to tylko przykład, ale u mnie nikt nie je dwóch kotletów na obiad, wię
                    > c nie miałabym problemu, żeby dać je gościomsmile

                    Naturella, ale tu nie chodzi o kotlety, nawet jeśli założyć, że pierwszego dnia mogłabym to dziecko kotletem poczęstować, bo zrobiłam ich więcej, tak już drugiego dnia, kiedy zostałyby na przykład 3 miałabym problem, bo najpewniej dałabym dwa synowi, jeden córce a ja zapchałabym się jakąś kanapką, czy zrobiłabym dla siebie coś innego. Ja nie piszę o sporadycznym goszczeniu dziecka, a o przebywaniu tegoż dziecka przez cały dzień u mnie, w tym w porach posiłków, kiedy matka odpoczywa.
              • martaesz Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:30
                O to to to ,w sam punkt.
          • memphis90 Re: Bachor ematki 11.08.16, 18:59
            > Jak robię obiad dla 4 osób to szykuję po dwa kotlety schabowe, czy mielone dla każdego.
            Cóż, można się od biedy poświęcić i zjeść JEDEN kotlet, zamiast dwóch....
        • jolie Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:34
          Kolejny wątek o żywieniu (w tym cudzych dzieci), w którym kogoś boli, że ktoś inny ma wyliczone. Tak, ja z reguły mam wyliczone, zwłaszcza kotlety schabowe. Nikt z domowników nie je dwóch schabowych (chłopcy nie są jeszcze w okresie dojrzewania), mąż nie zjada niczego z patelni, kupując 1 kg schabu, odcinam sztuki na bieżąco, a resztę mrożę, a nie smażę cały kilogram, bo może komuś się zachce. Zgadzam się też z Andabą, bo również uczę moje dzieci, żeby w porze obiadu wracały do siebie i nie mam żadnych oczekiwań, że będą stołować się u obcych (oczywiście powrót do domu w porze obiadu możliwy jest w przypadku kolegów z sąsiedztwa, nie z drugiego końca miasta). A post startowy wskazuje, że to karmienie kolegów wcale nie jest takie szczere, skoro jest wyliczane, wypominane i komentowane.

          • memphis90 Re: Bachor ematki 11.08.16, 21:42
            To nielogiczne - skoro odcinasz kotlety na bieżąco, to czemu nie odetniesz dodatkowego jak wiesz, że dziecko ma gościa....?
            • mikams75 Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:49
              bo z dziecmi to nigdy nic nie wiadomo - albo pojdzie przed obiadem, albo powie, ze nie lubi, albo odmowi jedzenia np. u mnie corka sasiadki odmawiala jedzenia, bo jak twierdzila, pozniej w domu znowu bedzie musiala jesc z rodzicami, to juz woli u siebie. A dziecko wlasnie z tych wydziwiajacych, wiec moze nie zawsze jej pasowalo nasze jedzenie i wolala swoje domowe.
            • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:55
              Jeżeli wiem WCZEŚNIEJ, że u któregoś z synów będzie kolega przez pół dnia (z reguły chodzi o kolegę, który mieszka dalej i wszystko z jego rodzicami jest ustalone) to oczywiście jest dla niego normalna porcja obiadowa. Jeśli chodzi o dzieci z bliskiego sąsiedztwa, które nagle wpadają, to nie, nie mam żadnych dodatkowych porcji i nie, nie smażę na cito naleśników (chociażby dlatego, że nie lubię gotować i czas w kuchni ograniczam do niezbędnego minimum).
    • kropkacom Re: Bachor ematki 11.08.16, 06:55
      Przypomniał mi się odcinek serialu Moone Boy big_grin Uśmiałam się generalnie czytając twój post. Młody dał radę.
    • ichi51e Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:12
      Zdziwilo sie dziecko. Jak ja bylam mala matka mi zawsze mowila ze mam ludzi nie obzerac i jak pada haslo obiad nalezy sie zbierac. Nigdy mi sie to nie udalo zawsze mialam straszne wyrzuty sumienia jedzac te wszystkie obiady... Ale one zawsze byly TAKIE smaczne suspicious jakos w gosciach lepiej smakuje... W kazdym razie nigdy nie oczekiwalam jedzenia po ludziach i zawsze z poczuciem obzerania ludzi jadlam
    • solejrolia Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:14
      Świetne, po prostu świetne.
    • salinas Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:22
      mary_lu napisała:

      > Mój synuś wszedł w fazę strasznego bachora. Kłapie paszczą na wszystkie strony,
      > ale nie mam serca za bardzo go stopować,
      >skąd wracał w porze obiadowej drąc się na całą wioskę "Ale mnie
      > ugościli! Ale mnie ugościli! Ale mnie ugościli!!!!" i już od furtki wyjaśniał
      > mi gromkim głosem, że został poproszony przez babcię sąsiadów o pójście do domu
      > , bo dzieci teraz będą jeść obiad. "A oni u nas jedli sto obiadów! I sto deseró


      W tym wypadku może go powinnaś zastopować, bo wykazał się dużo większym buractwem niż owa babcia, co nie podała obiadu, bo pewnie ze swoich ośmiuset złotych emerytury miała wszystko dokładnie wyliczone. To był dobry moment, aby dziecku wytłumaczyć pewne rzeczy ... A ty z dumą zakładasz taki wątek a potem zdziwienie jakie to dzieci (innych ) nie wychowane.
      • zlotonaiwnych Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:38
        Nigdy nie przywiązywałam szczególnej wagi do jedzenia - jak są goście to niech sobie jedzą ile wlezie, spiżarnia i lodówka stoją otworem, proszę bardzo, nikogo wyliczać nie będę. Nie oczekuję rewanżu. Skoro syn autorki wątku nie został poczęstowany obiadem widocznie był jakiś tego powód. Zachował się bardzo niekulturalnie, oceniając głośno postępowanie dorosłej, starszej wiekiem osoby. Mojemu dziecku do głowy by nie przyszło zachować się w ten sposób - nie dostał jeść, to nie dostał, ma domu. A już tekst " a oni jedli u nas sto obiadów " powala....
      • agrypina6 Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:40
        Nawet jeśli babcia ma 800 zł emerytury, to zaoszczędziła, gdy jej wnuki jadły w gościach u autorki wątku, prawda?
        • salinas Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:54
          agrypina6 napisała:

          > Nawet jeśli babcia ma 800 zł emerytury, to zaoszczędziła, gdy jej wnuki jadły w
          > gościach u autorki wątku, prawda?
          >


          Ale fakt jest faktem, że dziecko dokładnie wyliczyło ile obiadów i deserów zjedli u niego koledzy. Normalnie wychowywane dzieci nie postąpiłyby tak. Gość to gość, bez wymawiania. Ty też zapraszasz znajomych, a potem głośno wypominasz, ile ten Kowalski u ciebie zeżarł?
          • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:58
            Jak dokładnie?! Poza tym dzieciak został po prostu po chamsku wyproszony, bo ma być obiad, ale dla niego już nie starczy. Oszczędność żadna, a przykrość wielka. Szczególnie dla kilkulatka.
            • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:25
              a ty skąd wiesz, że "po chamsku". To była babcia dzieci...mogła powiedzieć grzecznie, bo może nie nauczona gościć obce dzieci, różnie bywa. Myslisz ,że powiedziała mu, "won na chate, bo my bedziemy "jedli?
              • asia06 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:38
                Tak czy inaczej nieladnie jest wypraszać kogokolwiek, bo jest obiad. Albo się obiad przekłada albo się nim dzieli.
            • mikams75 Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:53
              jakie po chamsku, jaka przykrosc?
              to u mnie w bloku dziecom byloby notorycznie przykro, bo rodzice miedzy soba ustalili, ze jak kolacja jest gotowa i trzeba zasiadac do stolu to dla gosci oznacza koniec zabawy i odeslanie do domu. Wiadomo, ze dzieciom wspolnej zabawy zawsze malo i chetnie by zostaly ale nie ze wzgledu na jedzenie!
          • dziennik-niecodziennik Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:19
            jakie dokładnie?? naprawde myslisz ze "po trzech dniach wspolnej zabawy u nas" goście zjedli sto obiadów i sto deserow?? big_grin
            • wegatka Re: Bachor ematki 11.08.16, 17:25
              Strasznie żarłoczna ta rodzina big_grin
              A poważniej - przecież nie od dziś wiadomo, że dla kilkulatka określenie "sto" oznacza po prostu dużą ilość czegoś. Sama pamiętam z dzieciństwa dialogi typu "A ja mam pięć takich autek", "Pięć? Też mi coś. Ja mam sto" smile
        • paskudek1 Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:14
          ale zaraz zaraz, jakie zaoszczędziła? Przecież babcia u ematki nie gotuje ŻADNYCH obiadów ani (tym bardziej) nie robi zakupów. Po pierwsze primo - bo kupi źle i niezgodnie z życzeniem ematki, po drugie primo - babcia nie ma żadnego obowiązku zajmować sie wnukami a od utrzymywania dzieci są rodzice. No to jakie - babcia zaoszczędziła? Co najwyżej rodzice zaoszczędzili.
      • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:55
        Skąd wiesz, że babcia ma 800 zł emerytury? Żądasz od małego dziecka, by kłamało i udawało, że gdy świnia na niego pluje, to deszcz pada?
        Przecież ematki są szczere do bólu i asertywne, to dlaczego ich dzieci miałyby być inne?
        • berdebul Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:07
          Ale to co powiedział nie było ani szczere (sto obiadów?), ani asertywne. Było zwyczajnie chamskie. Nie wiem skąd Ci się wzięła świnia. Może tamta pani ma napięty budżet, ale przyjmuje wnuki i żywi na własny koszt? Może ma wyliczone jedzenie? Może nie zwykła gościć, bo posiłki są bardzo bardzo skromne? Powodów może być mnóstwo, ale żaden nie usprawiedliwia takiego zachowania.
          • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:20
            Tak, tak, a rodzicie wnuków na pewno nie partycypują w kosztach ich utrzymania..
            • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:19
              nie wpadłam na to,że jak moja mama bierze wnuki to muszę jej kase oddać.No ale..ja sie chyba nie znam smile
              • niennte Re: Bachor ematki 11.08.16, 14:38
                fifiriffi napisał:

                > nie wpadłam na to,że jak moja mama bierze wnuki to muszę jej kase oddać.No ale..ja sie chyba nie znam smile

                To najwyższy czas na to wpaść.
                • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:14
                  raz zapytałam mojej mamy, czyli faktycznie wbig_grin
                  ale więcej nie pytam, bo moja mamusia powiedziała,że nie mam sie wydurniać. Tylko,że ona nie ma emerytury wink
                  Nie dla wszystkich mamona jest najważniejsza i nie każdy jak ematka wylicza każdy grosz wydany nie na siebie.
                  • niennte Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:39
                    fifiriffi napisał:

                    > Nie dla wszystkich mamona jest najważniejsza i nie każdy jak ematka wylicza każdy grosz wydany nie na siebie.


                    Powiedz to babci, która nie ma na leki, a mięso widzi od święta, oszczędza wodę, zakręca kaloryfery zimą i siedzi przy 40 watowej żarówce.
                    Mamona nie jest najważniejsza przeważnie wtedy, jak się ma jej wystarczająco dużo. W odwrotnym przypadku robi się jakby ważniejsza.
              • cosmetic.wipes Re: Bachor ematki 11.08.16, 14:39
                Nie musisz, ale możesz. Zwłaszcza jak babcia ma 800 zeta emeryturytongue_out
      • pade Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:54
        O raany, kobieto, jak już tak liczysz, to babcia zaoszczędziła na tym, co wnuki u autorki zjadły.
      • dyzurny_troll_forum Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:42
        salinas napisała:

        > W tym wypadku może go powinnaś zastopować, bo wykazał się dużo większym buractw
        > em niż owa babcia, co nie podała obiadu, bo pewnie ze swoich ośmiuset złotych
        > emerytury miała wszystko dokładnie wyliczone.

        Dlaczego zakładamy osiemset złotych emerytury, a nie założymy, że to wdowa po pułkowniku SB, która ma 7000 emerytury?
        • alsk9 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:58
          Hehe, ja kiedyś założyłam, że znajoma znajomych która "pracuje w Tesco" i żali się że mąż płaci niskie alimenty, to osoba zarabiająca ledwo najniższą krajową. Bo to takie oczywiste. Okazało się , że to jakaś pani z kierownictwa Tesco o pensji baaardzo okrągłej smile
    • an.16 Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:45
      Trochę dziwne to darcie się o braku ugoszczenia. Chyba nieźle w domu nasłuchał się na takie tematy. Bo "normalny" dzieciak wyszedł by o prostu bez komentarza i bez liczenia ile to obiadów i deserów "oni" zjedli.
      • eve-lynn Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:23
        Zalezy w jakim wieku dzieciak, ale zgadzam sie. To samo dotyczy komentarzy dzieci na temat imion innych. Normalnie dzieciakowi np. przedszkolnemu nie przyszłoby do glowy wysmiewac imion - imie to imie. Dzieciak w tym wieku przyjmuje wszystko jak jest, bo sie caly czas uczy. Jesli ida jakies komentarze to podsluchane u rodzicow.
        A juz np. historie jak to przedszkole dzieci przekrecaja imie Alan na Anal i maja z tego polewke... no jaki normalny 4-latke wie, co to jest anal i ze to zabawne jest i tak mozna koledze dokuczyc...
    • saszanasza Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:50
      A ja rozumiem autorkę, bo sama już kolejny rok borykam się z problemem dokarmiania i opieki nad cudzym dzieckiem.
      Wszystko ma swoje granice. Ileż razy można dawać śniadania, obiady czy częstować kolacją.
      Szala się przebrala, kiedy dziecko kolezanki zranilo się w palca i przyszło z problemem do mnie, bo mama jest zajęta (czyli jest na imprezie u sąsiadow 20m dalej).
      Mam dość ciągłego przebywania innych dzieci na mojej działce, bo ich rodzic w tym czasie się opala, albo odpoczywa, mam dość dawania posiłków, bo rodzic jest wyluzowany i uważa, że drożdżówka na obiad a pączek na kolacje dziecku z nadwagą wystarczy. Moje dziecko nie jest częstowane posiłkami, zresztą nie pozwalam jeść u kogoś posiłków głównych. Ba! Ja ani razu nie zostałam zaproszona na herbatę czy kawę, kiedy moja koleżanka przychodzila codziennie. Ostatnio nawet będąc u mnie stwierdziła, ze skoro jej siostra urodziła, to może opiłybyśmy.....(ale konkretów nie podała, nie wiem na jaką reakcję czekała). Naprawdę wszystko ma swoje granice.
      Kiedy zaczęłam odsyłać dziecko w porach posiłków, koleżanka stwierdziła, ze się nudzi i wraca do domu.
      • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 08:56
        Dopisz koleżankę do wątku o szczytach bezczelności.
    • andaba Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:14
      Ile dzieciak ma lat?

      Trzylatkowi bym wybaczyła, siedmiolatek nie wyszedłby z ogrodu do końca wakacji.

      Oczywiście, babcia nie zachowała się ładnie wypraszając go przy obiedzie - bo nawet jak nie miała dla niego to mógł się pobawić, a w sytuacji jak powyżej powinna mu oddać swoją porcję lub podzielić porcję dzieci, ale to że ktoś postępuje po buracku to nie znaczy że powinniśmy popierać takie zachowania u własnego dziecka.

      Ematka powinna się ograniczyć do opisania sytuacji na forum smile
      • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:28
        ale z jakiego powodu "powinna oddac swoją porcję "Ona ma nie zjeść, bo dzieci mają "gościa", ktory możę zjeść w domu?
        • andaba Re: Bachor ematki 11.08.16, 09:37
          Bo tak wypada, skoro jej dzieci jadły u marylu.

          Ja nie pozwalam dzieciom jeść u kogoś właśnie po to, żeby nie czuć się zobowiązanym do rekompensaty.
          Nie żeby mi było żal tego kotleta czy porcji bigosu, tylko dlatego, że mnie wkurza karmienie cudzych dzieci, które przeważnie grymaszą. Moje jedzą co im się da, obojętnie czy w domu, czy u kogoś.
          • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 10:58
            no ok, ale weźmy, że ta babcia ma te 800zł renty, no to obliczona.
            Ale wychodzi na to , że nie tylko mniej zamożni maja obliczone jedzenie.
            Nie wiem, jak tak można funkcjonowac, ale ok.

            i tu masz rację. Moje też wszystko zjedzą, ale jak czasem mam dzieci znajomych i słysze, że tego nie je, tego nie lubi...to...coś mnie trafia smileNie lubisz, to nie jesz.
          • berdebul Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:16
            Wypada oddać jedzenie i chodzić z pustym brzuchem? Albo podzielić porcję wnuków, wiedząc że na kolację będzie po kromce chleba z margaryną?
            • memphis90 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:03
              To się puści wnuki do sąsiadki na grilla....
    • me-lissa Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:12
      Dzieci są szczere. Nie raz wiłam się z zażenowania słysząc jak córka pyta: "ma pani dzidzię w brzuchu? Nie? To czemu ma pani taki duży brzuch? Czemu ciiiiii mamo?". Dopiero w tym roku (ma cztery lata) udało mi się jej wdrukować że o pewnych rzeczach nie mówi się głośno. Teraz intensywnie przygląda się komuś po czym teatralnym szeptem pyta:" Mamusiu, mogę ci coś powiedzieć na ucho?"
      • an.16 Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:25
        Ale takie zachowanie jest szczere. Czasem śmieszne czasem nie. Ale nie zawiera oceny, porównania, krytyki , co zrobił bachor ematki.
    • purchawkapuknieta Re: Bachor ematki 11.08.16, 11:38
      big_grin Dobry jest, akcja w stylu mojego. I te sformułowania, nie?
      Nie słuchaj, że chamstwo, czy coś. Młody był wyraźnie oburzony big_grin

      https://cdn.meme.am/instances/64551300.jpg
      • raczek47 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:15
        Nie wiem,nigdy nie zrozumiem niektórych ludzi...
        Piszę z kuchni,gdzie właśnie dosmażam naleśniki,bo do córki mają przyjść dwie koleżanki,a czterema pozostałymi od wczoraj się raczej nie najedzą.
        Naprawdę nie pojmuję jak można wyrzucić kilkulatka co zje dwa ziemniaki albo dwie łyżki makaronu do domu,bo dzieci z którymi się bawi będą jadły obiad.
        Buraczane było zachowanie babci a nie syna autorki wątku.I niech nie mówią te,co tu krzyczą,że babcia mogła mieć wszystko wyliczone dla wnusiów,bo nikt mi nie wmówi,że babcia która ma u siebie wnuki nie ma w lodówce kilku jajek,mleka i.mąki w szafce i nie mogła chociaż tych kilku naleśników usmażyć albo dogotować makaronu...
        • berdebul Re: Bachor ematki 11.08.16, 14:44
          Opowiedzieć Ci? Jeżeli musisz zdecydować kto nie zje obiadu (czasami jedynego posiłku w ciagu dnia) to wybierzesz kolegę, który dostanie jeść u siebie, czy swoje dzieci, lub siebie? Karmienie kolegów jest fajne, o ile masz czym ich nakarmić.
          • lauren6 Re: Bachor ematki 11.08.16, 15:00
            Nie chodzi o codzienne karmienie, ale raz ten kolega tam zawitał. Ja bym nawet podzieliła porcje wszystkich domowników i dorobiła np. zapychacza (ziemniaki, chleb, sałatka), a nie wystawiała głodne dziecko za drzwi. Buractwo i tyle.
            Odnoszę wrażenie, że często ubodzy ludzie mają w sobie więcej kultury i empatii wobec głodnego człowieka, niż nowobogackie wielkie państwo, które obierze po jednym ziemniaku na głowę i potem są wielce zdziwieni, że dla kogoś zabrakło porcji.
          • raczek47 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:25
            Naprawdę masz wyliczone jajka w lodówce i ile dżemu ze sloika może każdy wysmarować i makaron policzony co do jednej kluski?
            Przecież wątek dotyczy sytuacji jednorazowej a nie codziennego karmienia tabuna dzieciaków.Mówimy o ewentualnym dogotowaniu dwóch ziemniaków czy łyżce surówki.
      • lauren6 Re: Bachor ematki 11.08.16, 14:15
        Zastanawiam się jak by zareagowało moje dziecko na takie chamstwo. Podejrzewam, że podobnie wink
    • joaaa83 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:21
      Mnie by nie śmieszyło, że moje dziecko tak gada bez zastanowienia. Babcia może rzeczywiście w tym wypadku niezbyt elegancko postąpiła, ale syna zachowanie też pozostawia wiele do życzenia, skoro uważa że jeśli tamte dzieci stołowały się u jego mamy, to jemu poczęstunek również się należy. Jakby dostał makaron z serem, podczas gdy tamte dzieci jadły u Was schabowe, to też by wypomniał?

      Inna sytuacja byłaby, gdyby dzieci nie chciały poczęstować go paroma chrupkami ze swojej paczki, ale tu mówimy o posiłku zaplanowanym z jakimś tam wyprzedzeniem i przyrządzonym przez babcię tych dzieci, nawet nie mamę. Powiedz lepiej dziecku, że Ty miałaś ochotę częstować, więc częstowałaś, ale równie dobrze można tego nie robić, jeśli nie zaprasza się kogoś "na obiad", a jedynie do wspólnej zabawy.

      Nie jestem pewna, czy kolejny dzień to była skrucha babci, czy może informacja dla Ciebie, jak powinno się załatwiać pewne sprawy dotyczące dzieci.
      • joaaa83 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:24
        I druga sprawa, że babcia mogła pomyśleć że matka w domu z obiadem czeka na dziecko i się denerwuje, a skoro samo nie idzie to odeśle go pod byle pretekstem.

        • raczek47 Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:42
          A ja uważam że jesteś w błędzie twierdząc że dziecko będzie uważało schabowe za lepsze od makaronu z serem...
          Takie rozgraniczenia:lepsze bo droższe są w głowach dorosłych,nie dzieci.Myślę że syn autorki wątku chętnie po prostu usiadłby z rówieśnikami przy stole i zjadł co mu podadzą -chodzi o ciągłość kontaktu,zabawy a nie spoglądanie po talerzach.Dla dziecka nie zawsze droższe oznacza lepsze-pamiętam taką scenkę sprzed Bożego Narodzenia w rodzinie-dziadkowie pytają starszą wnuczkę,co podarować jej i młodszej siostrzyczce pod choinkę (obie kilkulatki)-mała mówi:"no Ewusi to nowy rowerek,bo bardzo chce a mi możecie jakąś ładną kolorowankę".
          • joaaa83 Re: Bachor ematki 11.08.16, 15:39
            Ale mi właśnie o to chodzi, że jego zachowanie wygląda na podpatrzone/zasłyszane od dorosłych. Mam na myśli ten komentarz, że oni tyle u nas zjedli, a on nic nie dostał. Jeśli w domu ojciec mówi, że makaron z serem (może być zupa) to nie obiad, a schabowy z ziemniakami to prawdziwy obiad, to tez mógłby tak sprawę skomentować. Czy to dobrze by o nim świadczyło, jeśli zostałby takim obiadem poczęstowany przez obcą osobę i tak się wtedy odzywał? Teraz też mógł swoja opinię zostawić dla mamy, a nie całej okolicy

            P.S. W ogóle nie chodziło mi o stwierdzenie drogi/tani, tylko raczej mięsny,syty/ bezmięsny.
            I wcale nie myślę, że dzieci wola kotleta od makaronu z serem, bo każdy ma swoje upodobania.
            • raczek47 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:20
              Dzieci mają bardzo wysokie poczucie sprawiedliwości.Syn marylu po prostu wraził głośno to,że poczuł się niesprawiedliwie potraktowany przez babcię dzieci,które przez jego matkę były traktowane na równi z nim.
              On by może nawet tego obiadu nie zjadł jako niejadek ale chodziło mu o sprawiedliwość 😊 i jak to dziecko -głośno wyraził,co mu się nie spodobało...
              • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:43
                Dokładnie. W moim domu zawsze gościłam sporo koleżanek i kolegów moich dzieci (kiedyś, jeszcze w Polsce miałam ósemkę dzieciaków w domu, z czego trójka u nas nocowała). I zawsze, ale to zawsze, gdy robiłam coś do jedzenia, to dla wszystkich. Dla chcącego nic trudnego. Na szczęście moje dzieci miały znajomych z rodzicami z podobnym do mojego podejściem w kwestii jedzenia dla gości.
                Zresztą, gdy do mnie znajomi przychodzą, to też częstuję, czym mam, bo nie widzę powodu, aby być niegościnna.
      • ra-sowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 12:37
        i ja się z tym zgadzam.
        I kluczowe jest jednak ile lat ma to dziecko, bo u 4 latka, dobra, niech się drze, choć sam pewnie tego nie wymyślił.Ale jak ma sporo więcej, to może czas mu powiedzieć, że nie zawsze to, co się myśli trzeba ogłosić całemu światu
    • kota_marcowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:31
      Tak czytam i czytam te komentarze i myślę, że jakoś ta biedna babcia z 800 zł renty (choć opcja wdowy po oficerze, czy innym górniku z wysoką emeryturą jest równie prawdopodobna) nie miała oporów, kiedy jej wnuki stołowały się regularnie u autorki wątku.
      Najpewniej chytra baba z wyliczonym ziemniakiem, jak niektóre ematki, mały bardzo dobrze jej przygadał.
      • fifiriffi Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:19
        można założyć, że nie wiedziała ,że jedzą u autorki wątku.
        Jak to babcia...pomyślała, że zabawa wciagnęła je na tyle,że zapomnieli o głodzie.

        A tak na serio, wisi mi, czy babcia dała czy nie dała, czy autorka wątku dała czy nie... Jakiś powód tego był, po co roztrząsać sytuację?
        a zresztą...
    • asia06 Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:32
      Świetny. Dzieciak po prostu przez życie przejdzie jak burza.
      • bei Re: Bachor ematki 11.08.16, 19:59
        Mimo wszystko usmiechnelam siesmile
        Wytlumacz malemu, ze z ta goscinnoscia roznie bywa- cieszymy sie, jak ktos nas poczestuje, ale czesto bywa tak, ze nie ma takiego zwyczaju i trzeba to uszanowac.
        Z moim synem jest inny problem- jest wielkim niejadkiem i brońi sie przed jedzeniem u kogos.
        • bei Re: Bachor ematki 11.08.16, 20:03
          Dzieci nie potrafia bawic sie w dyplomacje, maly poczul sie skrzywdzony i dlatego tak glosno komentowal. Przykre, ze byl tak doswiadczony, ot, po prostu lekcja zyciasad
    • koniec-koniec Re: Bachor ematki 11.08.16, 21:32
      Nie widzę powodu, żeby karmić znajomych moich dzieci, jak wiem, że w domu mają obiad. Syn je obiad, a kolega ogląda telewizję. Czasami jak mam więcej, to zaproponuję, ale tylko wtedy, gdy akurat więcej nagotuje.
      Co innego ciasto, słodycze, czy owoce. Zawsze częstuję, ale obiadem nie mam zamiaru.
      Dzieci moje też są nauczone, że nie po to codziennie są przygotowywane obiady, żeby żywili się kolegów.
      • kota_marcowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 22:04
        Ale jednak gdybyś dowiedziała się, że twoje dzieci stołowały się kilka dni z rzędu u kolegi i ten kolega raz by przyszedł z rewizytą, to wypadałoby się odwdzięczyć.
        • koniec-koniec Re: Bachor ematki 12.08.16, 03:21
          Jasne, że bym się odwdzięczyła.
    • angeika89 Re: Bachor ematki 11.08.16, 21:59
      Mam mieszane uczucia. Z jednej strony cała sytuacja była dosyć zabawna, a dziecko poradzi sobie w życiu. Z drugiej strony nie powinien aż tak reagować i krzyczeć na całą wioskę, robiąc rodzinie wstyd, że go nie ugościli i jeść mu nie dali. Mógł powiedzieć to im osobiście, lub po prostu Autorce wątku, a nie ogłaszać wszystkim dookoła. Rozumiem, że to tylko dziecko, ale powinnaś mu to wytłumaczyć...
    • mary_lu Re: Bachor ematki 11.08.16, 22:59
      Potłumaczę się trochę zbiorczo (ale nie za bardzo, bo nie czuję wielkiej potrzeby wink)

      Syn ma 7 lat, to o jakiś rok czy dwa więcej, niż inne dzieci w fazie strasznego bachora w mojej rodzinie, ale przedtem był przesadnie cichutki przy obcych, nie będę go tłamsić. Nie ma wśród najbliższych osób całkowicie pozbawionych taktu, jestem pewna, że akurat on się nie wyłamie. Oczywiście, że rozmawiamy na temat kulturalnego zachowania.

      Sąsiadka nie jest uboga, wręcz przeciwnie. Tam w okolicy niemal sami bardzo zamożni. Jak opowiedziałam historię pani uźyczającej nam domek, to się spłakała ze śmiechu, a potem zadzwoniła do dwóch sąsiadek aby dalej się zaśmiewać. Podobno sąsiadom należało się coś takiego od lat big_grin Znani są z tego, że u nich siedzi się przy pustym stole i o suchym pysku. Okolica się gości i większość przy byle okazji urządza poczęstunki i grille dla wszystkich przebywających w tym czasie na letnisku, przyjęcia są raczej na bogato, tamci sąsiedzi chętnie w tym uczestniczą, a sami zrewanżowali się raz jeden jedyny, po długich i złośliwych przygadywaniach. Ilość i jakość jedzenia i napojów oraz zachowanie gospodarzy tego "przyjęcia" jest przedmiotem kpin do tej pory.
      • kota_marcowa Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:18
        A nie mówiłam, że wyrachowane chytrusy.
      • andaba Re: Bachor ematki 12.08.16, 00:07
        mary_lu napisała:

        Syn ma 7 lat, (...) ni
        > e będę go tłamsić.

        Ta... Prorokuję mu sukcesy szkolne i towarzyskie.
        Trzeba być naprawdę niewychowanym bachorem, żeby się w tym wieku drzeć na całą wieś, że się obiadku nie dostało (nawet jeżeli było to niesprawiedliwe).

        Nie mój cyrk, nie moje małpy, ale uwierz starej babie, to nie jest słodka norma 7-latka, a nawet 5-latka.
        • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 00:14
          Za długo znam Cię z forum, aby wierzyć big_grin pamiętam, jak się zarzekałaś, że jak pracowałaś w przedszkolu, to dzieci się nie moczyły. Wczoraj się powyżywałaś na ciemieniusze. Dzisiaj twierdzisz, że rozzłoszczony, rozżalony i nietaktowny siedmiolatek to ewenement. Taki już Twój styl. Mój syn nie wyróżnia się zachowaniem, jak już, to zwykle na plus. Ale jak to dziecko, jeszcze wielu rzeczy musi się nauczyć.
          • andaba Re: Bachor ematki 12.08.16, 00:32
            Nie w przedszkolu, w żłobku.
            Nie, w II grupie się nie moczyły, warunkiem przeniesienia do II grupy było nielanie w majty.

            Od ciemieniuchy specjalistką nie jestem, nie spotkałam się u dziecka powyżej 2 roku życia, na 10-latku nie jestem sobie w stanie wyobrazić, ale może to jakiś defekt dziedziczny. Nie kłóciłam się, tylko sugerowałam inne przyczyny niż ma niemowlęca ciemieniucha.

            Co do zachowania syna - skoro uważasz, że to norma, to na zdrowie.
            Pozostaje mieć nadzieję, że w szkole potrafi się zachować, tylko przy mamusi taki pyskaty - bywa.

            • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 00:39
              Przecież to kompletnie nie podpada pod pyskowanie.

              A z tym sikaniem to daj spokój, rozmowa była o moczeniu nocnym, a Ty opowiadałaś takie herezje. Teraz jako była żłobkowa pielęgniarka twierdzisz, że nie znasz się na ciemieniusze, ale dowaliłaś wczoraj kołtunem. Dzisiaj dalej nie odpuszczasz mojemu dzieciakowi. Po prostu masz skłonność do takich zagrań.
              • andaba Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:35
                Z kołtunem przegięłam, za co przeprosiłam.
                Żłobkowe dzieci ciemieniuchy w wieku lat 2-3 nie miały. Tak, u niemowląt się zdarzała.

                Nie podpada pod pyskowanie, ale pod bardzo niegrzeczne zachowanie owszem.

                skąd wracał w porze obiadowej drąc się na całą wioskę "Ale mnie ugościli! Ale mnie ugościli! Ale mnie ugościli!!!!" i już od furtki wyjaśniał mi gromkim głosem, że został poproszony przez babcię sąsiadów o pójście do domu, bo dzieci teraz będą jeść obiad. "A oni u nas jedli sto obiadów! I sto deserów!".

                1. darcie na całą wioskę (nawet jeżeli to było wyolbrzymienie)
                2. wypominanie

                Jak przeczytałam te słowa to wyobraziłam sobie rozwrzeszczanego 2-3 latka, ciągnionego za rękę do domu, niezadowolonego, że musiał opuścić towarzystwo.
                Dopuszczałam rozwydrzonego 4-5 latka.
                Siedmiolatek, dziecko w wieku szkolnym, które powinno normy społeczne znać na tyle, żeby się umieć zachować, nawet mi nie przyszedł do głowy.

                Moim zdaniem masz problem. Ale to nie mój problem.
                Możesz twierdzić, że się na dzieciach nie znam, a ty jesteś ekspertką, co mi szkodzi.
                Ba, możesz być nawet dumna z umiejętności syna w wyrażaniu własnego zdania.
                A ja mogę czuć ulgę, że nie jesteś moją sąsiadką i nie jeździmy w to samo miejsce na wakacje.

                Pochwaliłaś się na forum synkiem, wyraziłam zdanie na ten temat.
                Na drugi raz, jeżeli nie chcesz usłyszeć krytyki, nie pisz.

                Wiem, chodziło ci o to, żeby pokazać jak syn swoim zachowaniem wpłynął na babcię tamtych dzieci. No, wpłynął. No, dał jej do myślenia. Ale ty pozwalając mu na takie przedstawienie zachowałaś się dużo gorzej niż ona.





                • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:54
                  Andaba, nie przeginaj suspicious
                • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 12:16
                  Źle mnie rozumiesz. Nie chwalę się, tylko śmieję się na ematce z często tu poruszanego problemu. Zachowanie syna nie jest żadnym powodem do dumy, ale jest dość typowe dla dziecka w tym wieku, i choć jest czymś, co musi się zmienić, aby był dobrze funkcjonującym nastolatkiem i dorosłym, to teraz wcale nie jest niczym niepokojącym ani wymagającym kar. Często bywa wkurzające, ale czasem, tak jak w tej sytuacji, bywa przezabawne (i mój śmiech, którego nie umiem powstrzymać, jest w takich sytuacjach dla mojego dziecka największą karą i powodem do przemyślenia swojego zachowania, późniejsza rozmowa jest tylko formalnością).

                  Dziecko uczy się przez obserwowanie bliskich, nie przez kary i tyrady. Akurat moją największą chyba zaletą jest to, że w zależności od potrzeby, umiem wyważyć bycie delikatną i taktowną i szczerą i bezkompromisową. Taki też jest mój ojciec i mąż. Nikt nas nigdy nie karał i nie tłamsił. Przechodziliśmy fazy strasznego bachora na zmianę z myszką pod miotłą, w końcu wszystko się normowało.

                  Na wychowywanie tamtej babci jest zdecydowanie za późno. Mnie nie przeszkadza, że ktoś jest skąpy i niegościnny. Jest to według mnie wada, ale taka jak chorobliwa nieśmiałość, czy brak poczucia humoru - szkodzi im samym i ich bliskim, przeżywają niepotrzebne negatywne emocje i tracą kawał fajnego życia, ale mnie w sumie nic do tego.
              • ichi51e Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:53
                Skoro warunkiem przeniesienia do 2 gr bylo niesikanie to tam po prostu byly wyselekcjonowalne dzieci niesikajace. Pewnie po prostu z bardziej rozwinietym ukladem moczowym/wytresowane lepiej bog wie co. Istnienie takiej grupy jest wyobrazalne - tak samo jak grupy "chodzacych od 9mca zgcia" czy "czytajacych HP 3latkow"
      • joaaa83 Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:58
        Zachowanie babci mi się nie podoba, ale Tobie jako matce chłopca trochę się dziwię. Ja wiem, że czasem się człowiek uśmiechnie, jak dziecko coś dowali, ale z taką opowieścią jak Twoja nie leciałabym na forum, bo nie ma się czym chwalić.
        Dzieci to dzieci i wiele się muszą nauczyć, nie można mieć do 7-latka wielkich pretensji, bo to tylko wybryk, ale dziwię się Tobie, że nie czujesz się głupio z powodu całej sytuacji. Chłopak uważał, że mu się należy obiad od obcej babci, bo jego mama wykarmiła jej wnuki i postanowił obwieścić wszystkim sąsiadom. Nie powiedział, że chciał dostać ten obiad, bo był głodny, a on tak smakowicie wyglądał. Założył, że mu się należy i już. Nie widzisz nic złego w jego podejściu?
        • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 12:18
          Poleciałam na forum się pośmiać. Dzieciak przeżył jednominutowy atak złości i rozżalenia. Nie widzę nic złego.
      • karmelowa_bombonierka Re: Bachor ematki 12.08.16, 09:28
        >Syn ma 7 lat, to o jakiś rok czy dwa więcej, niż inne dzieci w fazie strasznego bachora w mojej >rodzinie, ale przedtem był przesadnie cichutki przy obcych, nie będę go tłamsić.

        Tylko wiesz, często bywa tak że małe dziecko rosnąc przechodzi ze skrajności w skrajność, tyle że ta późniejsza skrajność niemodyfikowana lubi się utrwalać.
        Dziecko zbyt ciche najpierw - nagle może zrobić się bardzo pyskate, niegrzeczne, badające granice zaczepnie i głośno. A rodzice ucieszeni że wreszcie się synek rozkręcił - dolewają oliwy do ognia.
        Dziecko 7 letnie drące się na całą okolicę w opisany przez Ciebie sposób - zachowało się bynajmniej nie asertywnie.
        Nie ma nic do rzeczy że dorośli których krytykował są jacy są - podobno.
        Za chwilę zaczną się podobne sceny z powodu kolejnych sytuacji.
        Dzieciak zobaczył że zrobił szopkę, odstawił roszczeniową scenę na całą okolicę bo ktoś poprosił go by poszedł na obiad do siebie - a mamie się to podobało.

        Dziecko mogło mieć żal, mogło się zdenerwować - ale normalnym i społecznie akceptowalnym zachowaniem jest przyjście do domu i poskarżenie się o tym matce.
        Powrót i darcie dzioba przez całą drogę z takimi tekstami przez siedmiolatka - moim zdaniem jest dziwne.
        I niepokojące - że dzieciak jest zagrożony problemami w kontaktach społecznych jeśli się nad nim nie popracuje.
        I zacznie za chwilę zrażać do siebie ludzi.
    • mikams75 Re: Bachor ematki 11.08.16, 23:37
      pewnie sie wylamie ale nie lubie takiego nieuzgdnionego dokarmiania dzieci i nie urzadza mnie, ze moje dziecko zjadlo u kogos, bo trafilo na pore obiadowa, w sytuacji kiedy ja tez gotuje i dziecko tego nie zje. Albo sie z kims umawiam - dzisiaj dzieci jedza u mnie/u ciebie albo kazdy je u siebie.
      Przekaski, owoce - ok, ale nie pelne posilki.
      Wsrod okolicznych dzieci jest prosta zasada - dzieci przychodza w odwiedziny po obiedzie, zjadaja podwieczorek, jakies owoce czy lody i na kolacje ida do domu. Jedzenie obiadu u kogos jest wczesniej ustalane. I tu nie chodzi tylko o wyliczenie jedzenia ale tez o kwestie organizacyjne.
      • eraz-lilipop Re: Bachor ematki 12.08.16, 00:27
        Ja nie karmie obcych chyba że wcześniej jest umówione ze mam dać . Nie karmie z prostej przyczyny . Obawiam się ze komuś nie będzie smakować .
        • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:55
          Gdybym miała takie podejście jak twoje, to nikt w życiu by u mnie nawet kupnej kromki chleba nie dostał.
          • eraz-lilipop Re: Bachor ematki 12.08.16, 12:04
            Dlatego nikogo do domu nie zapraszam chyba że muszę .
            • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 12.08.16, 12:28
              Musisz mieć bardzo bogate życie.. wewnętrzne.
      • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 09:34
        Mam takie samo podejście jak Mikams75. A ten wątek tylko utwierdza mnie w tym, że to zdrowe podejście. A dokarmianie cudzych dzieci jest "szczere", z " dobrego serca" i "gościnne" tylko z nazwy.
        • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 12:26
          Po prostu są osoby, którym zwykła gościnność się w głowie nie mieści. Dla mnie najłatwiejszym i najprzyjemniejszym rozwiązaniem jest karmienie każdego, kto akurat przebywa u mnie w domu, Ty wolisz doszukiwać się drugiego dna i tworzyć skomplikowane zasady.
          • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:22
            Po prostu są osoby, które inaczej niz Ty organizują sobie żywienie rodziny, nie gotują góry jedzenia każdego dnia i uczą dzieci, że główne posiłki jedzą u siebie. Bo tak. I zdecyduj się, czy gościsz cudze dzieci, bo to takie fajne i przyjemne, czy "gościsz" taksując przy okazji kto, ile, czego z założeniem, że musi być rewanż w stosunku do Twojego dziecka.
            • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:28
              A niech sobie organizują. Ja mam luz, bo raz gotuję, raz nie, umiem zastawić czymś smacznym stół w kilkadziesiąt minut, jemy w domu, u znajomych i na mieście, bez żadnej nauki.

              Goszczenie jest fajne i przyjemne, a taksowanie i rewanż jest tylko w głowach osób, które wolą liczyć kotlety.
              • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:47
                Tak, masz wielki luz w temacie "gościnności". I w ogóle nie oceniasz liczenia kotletów, skąd.
                • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:50
                  Liczenie kotletów oceniam. Ale sama nie liczę, ani u siebie, ani u kogoś.
                  • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:16
                    No to nie rozumiem. Boli Cię, że obcy ludzie we własnym domu liczą sobie kotlety kupione za własne pieniądze planując posiłek? Ja mam gdzieś, ile kto kotletów smaży na obiad, nie oczekuję, że niezapowiedziana wizyta np. mojego dziecka w porze obiadu obliguje panią domu do kombinowania (mniejszego czy większego), co ma mu podać. (Piszę o bliskim sąsiedztwie.) Dziecko wraca do siebie i już.
                    • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:32
                      Boli mnie, że niektórzy mają tak usztywnione zachowania, że dręczą tym siebie i innych. To liczenie kotletów rzadko pozostaje we własnej kuchni, masz tego dowód w tym wątku. Zawsze są pretensje do innych, dziwaczne próby zabraniania karmienia swoich dzieci, podejrzenia o złe intencje, jakieś pokazówki podczas przyjęć.
                      • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:54
                        Wbrew pozorom, to Twoje podejście jest sztywne i oceniające. Dopuszczasz tylko jedną opcję jako właściwą tzn. Twoje postępowanie i Twoje nawyki, inne nie są inne tylko "niegościnne/chytre/sztywne/opresyjne". Dla mnie to wcale nie jest luz w temacie jedzenia.
                        • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:18
                          Jakbyś nie zaklinała, to zgodnie z pozorami mam do jedzenia i dzielenia się nastawienie pozytywne, nawet nie oburzają mnie cudze zwyczaje, nie mam co do innych wymagań w tym zakresie, jedynie współczuję im tych dziwactw, tak jak współczuję wszystkim zablokowanym, nieufnym osobom.
                          • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:19
                            *jak byś
                            • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:27
                              Rozumiem, obśmiewanie innych niż Twoje zwyczajów to tak z "troski". A ponieważ doszłyśmy do domorosłej psychoanalizy, temat uznaję za wyczerpany.
                              • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:41
                                A co zrobić z nagabywaniem na ścisłe umowy dotyczące karmienia zdrowego kumpla dziecka, wyliczaniem pulpetów i złoszczeniem się na jedzenie suchego chleba? Albo obśmiać, albo się wkurzyć. Wybieram obśmianie.
                                • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:59
                                  Pytasz, co zrobić z przekonaniem o własnej nieomylności oraz pokusą przerabiania innych na swoją modłę? Nie wiem, forum uczy, że najlepiej dowartościować się cudzym kosztem, na zdrowie!
                                  • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 16:18
                                    Nie, nie pytam, ale obserwuję z zainteresowaniem, z jakim zacięciem można się bić o uznanie patologicznego skąpstwa za normę.
                                    • jolie Re: Bachor ematki 12.08.16, 17:12
                                      Przyznam, że ciężko mi odpuścić, bo z równym zainteresowaniem obserwuję, ile to zasłon dymnych i pseudoanaliz trzeba wymyślać, żeby poonanizować się własną zaje......ością. A już karmienia dzieci czy wnuków patologicznych skąpców, naciskania na robienie przez nich przyjęć na bogato i komentowania po fakcie, jak to siedziało się u nich o suchym pysku to nie ogarniam. Kończę, bo muszę policzyć kotlety na jutro, miłego dnia!
                                      • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 18:13
                                        No widzisz, już umiesz nabijać się z liczenia kotletów. Jeszcze rok na ematce i może dziecko sąsiadów dostanie u Ciebie chleb z masłem, albo nawet jajecznicę!
        • mikams75 Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:29
          szczegolnie jak corka byla mlodsza to mnie takie szczere i z dobrego serca zapychanie mojego dziecka byle czym przeszkadzalo bardzo, bo corka pozniej nie jadala wartosciowych posilkow. A wiadomo, jak mama nie patrzy to mozna sie tuz przed obiadem/kolacja opchac ciastkami, suchym chlebem itp.
          Bo dziecko bylo glodne. No i dobrze ze bylo glodne, wlasnie w domu czeka gotowy obiad/kolacja.
          • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:41
            "Byle czym"... Skąd u Ciebie takie wizje?
            • mikams75 Re: Bachor ematki 12.08.16, 13:56
              z doswiadczenia.
              • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:10
                Ale sama piszesz, że nie uznajesz podawania Twoim dzieciom głównych posiłków, tylko co najwyżej przekąsek. A potem masz pretensje, że dziecko dostaje przekąski big_grin

                Koszmar jakiś, mieć w domu cudze dziecko kilka godzin i bać się je nakarmić. Głównym posiłkiem nie, bo matka się wścieknie, przekąskami nie, nawet suchym chlebem, który większość dzieciaków uwielbia - też nie. Ukrywać się z własnym dzieckiem i jedzeniem w łazience?
                • mikams75 Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:22
                  Matka sie o nic nie wscieknie jak bedzie ustalone. Mozna ustalic gdzie dzieci jedza glowny posilek. To nie jest trudne i pisalam o tym wczesniej.
                  Przekaska jest przekaska i z zasady tym sie nie mozna tak najesc, zeby nie zjesc kolejnego posilku. I tak, przeszkadza mi, jak na krotko przed kolacja, ktora wg ustalen dziecko ma zjesc w domu, dadza dziecku tyle suchego chleba ile da rade wciagnac, bo faktycznie uwielbia.
                  Przy czym mowie o czasie zabawy - po obiedzie do kolacji, gdzie jest czas po drodze na podwieczorek.
                  • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 14:28
                    A co się stanie, jak czasem dziecko zje w ramach kolacji suchy chleb? Najadanie się przekąskami trudne nie jest, jak zapotrzebowanie dzieciaka to jakieś 1200-1400 kcal dziennie. Masz chore dziecko, które musi przestrzegać jakiejś restrykcyjnej diety?
                    • mikams75 Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:43
                      czasem nic sie nie stanie, ale regularnie to juz zdrowe nie jest.
                      Mam niejadka, ktory jak sie zapcha chlebem i popije woda po poludniu to glodnieje dopiero popoludniu kolejnego dnia.
                      A przekaski moga byc mniej lub bardzie kaloryczne np. jablko czy arbuz dosyc szybko przeleca i nie zasyca az tak bardzo. Przekaski kaloryczne - to juz zalezy od ilosci.
                      • mary_lu Re: Bachor ematki 12.08.16, 15:50
                        Te historie o chlebie to wpisz do mrożącego krew w żyłach wątku Bei suspicious
                        • mikams75 Re: Bachor ematki 12.08.16, 17:13
                          nie widze zwiazku
    • nisar Re: Bachor ematki 12.08.16, 07:59
      Nie oceniając, czy syn zrobił dobrze czy źle, muszę stwierdzić że go rozumiem. Większości dzieci jedzenie u innych dzieci razem z nimi szalenie smakuje i jest nad wyraz atrakcyjne. Podejrzewam, że syn nastawił się na wspólny, atrakcyjny dla niego posiłek, z kolegami i bardzo go rozczarowało, że został wyproszony w porze obiadowej, na dodatek wyraźnie dlatego, że będzie obiad.
      Siedmiolatek, którego matka karmiła kolegów na codzień, naprawdę miał prawo spodziewać się rewanżu i być rozczarowany jego brakiem.
      Jak się nie chce karmić cudzych dzieci, to się swoje karmi wyłącznie we własnym domu.
      • rosapulchra-0 Re: Bachor ematki 12.08.16, 08:57
        Otóż to. Mary_lu wyjaśniła, co to za sąsiedzi i jakie mają podejście do gości i jedzenia. Poza tym na biednych nie trafiło, a to już naprawdę buractwo, żeby jedno (sic!) dziecko wypraszać z domu, bo swoim się obiad podaje. I wcale się nie dziwię chłopakowi, że tak zareagował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka