bei
12.08.16, 23:29
Tym razem nie o znajomych i nie o wychowywaniu dzieci
Poznowieczornie spaceruje z kolezanka. Jest tuziemka, mieszka tu od urodzenia.
Wybralysmy trase ok 10 km, nudno wciaz ta sama droga chodzic, wiec chodzimy gdzie nas oczy poniosa.
Ponioslo nas droga przez wies w kierunku Groty Lokietka.
Skonczyl sie chodnik, droga nieutwardzona, przed nami coraz bardziej widoczny las.
Ja wdycham radosnie rzeska mgle, gledze o dobrej energii tych miejsc.
Moja towarzyszka smieje sie i slysze
O, tu na tym skraju pola , po lewej wykopano tesciowa Brunona...
Yyyyyyy, przyspieszam, by miec juz za soba te historyczne miejsce.
Po prawej dom....nieoswietlony, brakuje szyb w oknach, zarosniete podworze, oj, jak ponuro i coraz ciemniej.
Gadam i znowu plote o sile, ktora emanuje las ( coraz blizej ten las)
A kolezanka informuje mnie:
" a z tego domu, to ojciec zabil YZ, sciagnal mu skore z twarzy, a jego syn jechal winda towarowa, wychylil glowe i mu glowe urwalo, a matka odebrala sobie zycie a brat ( nie pamietam, co ten brat zrobil)
Super- dobra energia lasu i takie tam okoliczne dobre aury to jednak nie do tego miejsca przynaleza.
Kurcze, a ja tam sama na spacery chodzilam.