wheels.of.steel
14.08.16, 02:14
Czy ktos jeszcze naiwnie wierzy, ze panowie dzwigajacy wyczynowo ciezary wygladaja jak wygladaja i tyle podnosza dzieki cwiczeniu "na sucho"? Golym okiem widac, ze ich bicepsy sa porownywalnie naturalne, jak biusty pan ktore w przeroznych filmach prezentuja takie "smaczki", jak np. technika A2M (ass to mouth).
Kazdy, kto troche chodzil na silke wie, ile wysilku i pracy trzeba wlozyc zeby zrobic kazdy dodatkowy 1 cm "w lapie", a chocby sie codziennie cwiczylo latami, to "na sucho" nie zbuduje sie sylwetki ogromnego "karka". Chcac pokonac nature i przekroczyc jej granice, trzeba polubic igle w skorze posladkow.
Mamy wiec sport, ktory w dzisiejszej formie jest pojedynkiem prosiakow hodowanych w laboratoriach chemicznych, nie potrafiacych rozstac sie ze strzykawka. Sam wynik nie wystarczy, bo trzeba jeszcze nie dac sie zlapac. Czy mozemy w tym przypadku jeszcze mowic o prawdziwym sporcie?