20.08.16, 22:38
Ja tam korzystam z toalety. Naprawdę tekst "idę do kibla "... nie pasuje mi.
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Kibel... 20.08.16, 23:00
      I co, poprawiasz mówiących?

      "Udaję się tam, gdzie król piechotą chodzi".
      • laruara Re: Kibel... 21.08.16, 10:03
        taki-sobie-nick napisała:

        > I co, poprawiasz mówiących?

        Nie.
        Ostatnio zjawiskowo piękna kobieta, urocza, taka co ma to "coś", cokolwiek to jest poinformowała towarzystwo "idę do kibla", idąc do łazienki we własnym domu. Dla mnie przestała mieć to coś...

      • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 11:51
        Królowa! Tam gdzie królowa bywa sama wink
        • taki-sobie-nick Re: Kibel... 21.08.16, 21:09
          mid.week napisała:

          > Królowa! Tam gdzie królowa bywa sama wink

          Nie ma takiego zwrotu.
          • mid.week Re: Kibel... 23.08.16, 15:22
            Jak to nie ma jak jest.
    • beata985 Re: Kibel... 20.08.16, 23:09
      ja tam nie mam potrzeby informowania, że idę do kibla ani , że korzystam z toalety....
      naprawdę nie widzę powodu, żeby komukolwiek rozgłaszać....
    • mynia_pynia Re: Kibel... 20.08.16, 23:12
      Mówię: idę siku ;P
    • dziennik-niecodziennik Re: Kibel... 20.08.16, 23:20
      Ja tam sie nie opowiadam z takich wypraw.... 😋
    • aankaa Re: Kibel... 21.08.16, 00:01
      Ja tam korzystam z toalety
      ===
      "tam" to znaczy gdzie ?
      • laruara Re: Kibel... 21.08.16, 10:06
        aankaa napisała:

        > "tam" to znaczy gdzie ?

        wszędzie, gdzie potrzebuję skorzystać
        chyba, że potrzeba dopadnie mnie w miejscu, gdzie toalet brak, to idę siku zrobić
        moja kumpela mówi "idę siczku"
        • taki-sobie-nick Re: Kibel... 21.08.16, 21:10

          > moja kumpela mówi "idę siczku"

          bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
          • morgen_stern Re: Kibel... 22.08.16, 11:44
            Koleżanka z pracy jeszcze gorzej - idzie SIUSIU. Nie wiem, jak dorosła kobieta, w dodatku słusznej postury (jeszcze większy kontrast) może bez żenady iść "siusiu".
            • skorzane_futerko Re: Kibel... 24.08.16, 08:15
              Moja teściowa też "idzie siusiać"czasem "idzie psisiać". Zawsze jak to słyszę, to mam ciarki.
    • minerallna Re: Kibel... 21.08.16, 02:04
      To może zależy od miejsca? Idę siku do kibla?
      Dobra, ja idę siku lub mam potrzebę lub idę wiadomo gdzie, rózne wersje big_grin

      A znam takie miejsca z tłumem ludzi a te toalety trudno nazwać inaczej niż kibel.
      W dodatku jeden na cały pub, czyli w kolejce stoją panie i panowie.
      A każdemu się chce crying
      W weekendy SM lubi sobie złapać tych panów co drzewka w okolicy podlewają... No nie wytrzymali biedacy, blee

      Tak, dla mnie to kibel choć korzystają panie i panowie jest w miarę czysto. Papier i mydło jest!

      Toaleta to w innych miejscach. Może być publiczna- ale z obsługą, płatna i czysta.

      Zresztą cały wątek powinien powstać.
      Na temat wszelakich powiedzmy WC na świecie.
      Oj, jak niektóre polubiłam.
      Te trzy (cztery?) przysłowiowe deski też sie wpisują w klimat wc big_grin
    • ichi51e Re: Kibel... 21.08.16, 06:09
      Prof Miodek mial na ten temat cudowna pogadanke - jak on sie krzywil z obrzydzenia tlumaczac ze "kibelek" to wcale nie lepiej...
    • grrrrw Re: Kibel... 21.08.16, 08:29
      Jak mi w klasie ktoś zadał pytanie "Mogę wyjść do kibla"? - odpowiadałam - "Kibel jest w wojsku albo więzieniu, to takie wiadro z pokrywką do wynoszenia, wyrazasz sie nieprawidlowo. Jak trafisz do więzienia lub zdecydujesz się zostać dzielnym wojskowym, to będziesz używał tego wyrażenia. W szkole jest - toaleta, ubikacja, klozet, WC. Na wsi bywa wychodek, wygódka, szalet...".
      • rosapulchra-0 Re: Kibel... 21.08.16, 08:58
        A delikwent już sikał w majty słysząc tak długą reprymendę big_grin
      • ichi51e Re: Kibel... 21.08.16, 09:19
        Lazienka ja mowie ze ide do lazienki... Zemu to trzeba mowic ze idzie sie za potrzeba?
        "Kibel" jest wyrazeniem wulgarnym i nie zawsze wypada go uzyc po prostu
    • fifiriffi Re: Kibel... 21.08.16, 08:37
      zostałam na "karpiu"

      i normalnie nie wiem co napisać, znaczy niby wiem, ale zastanawiam sie o co ci chodzi.(chyba?)
      • ichi51e Re: Kibel... 21.08.16, 09:20
        Chodzi o to ze okreslenie "kibel" czy "sracz" sa wyrazeniami wulgarnymi i nie zawsze pasuja do sytuacji czy towarzystwa
        • grrrrw Lepiej zginąć na dnie sr.. 21.08.16, 09:31
          Niźli służyć u Kiedacza !


          W naszym gimnazjum nie wypuszczalo sie na lekcji do nikąd.

          Wyjatek - wyjscie do pielegniarki, nalezalo pobrac od niej karteczke z pieczatka gabinetu, ze naprawde sie to miejsce odwiedzilo. Inaczej do WC wychodzilyby pielgrzymki !

          Taka była dyscyplina !
          • aandzia43 Re: Lepiej zginąć na dnie sr.. 21.08.16, 09:52
            Liceum przyklasztorne,.wojskowe czy.dyrektor miał nerwicę natręctw? wink
            • grrrrw Re: Lepiej zginąć na dnie sr.. 21.08.16, 10:11
              Gimnazjum w miescie, ktore za PRL jako pierwsze miasto niewojewodzkie zaszczycono Wydzialem do Spraw Nieletnich...
        • fifiriffi Re: Kibel... 21.08.16, 09:59
          ichi51e napisała:

          > Chodzi o to ze okreslenie "kibel" czy "sracz" sa wyrazeniami wulgarnymi i nie z
          > awsze pasuja do sytuacji czy towarzystwa
          >


          no ale na imprezie, w sensie w pubie, na popijawie, moge powiedzieć "idę do kibla"? w sumie hm? mówię to komuś?
          yyyyy, przyjaciółce"idę do kibla, idziesz też? tongue_out suspicious
          • ichi51e Re: Kibel... 21.08.16, 13:03
            No wlasnie popijawa to dobre miejsce zeby uzyc
    • marcelina4 Re: Kibel... 21.08.16, 09:58
      słyszałam również określenia klop, siusiarnia, sracz i światynia dumania, to ostatnie pewnie na okoliczność innej czynności niż oddanie moczu
      ja nikogo nie informuję w jakim celu i po co udaję się do toalety, jak muszę powiedzieć, to mówię toaleta
    • purchawkapuknieta Re: Kibel... 21.08.16, 10:21
      No i? Że wersal taki? Jedna moja babcia chadzała do ustępu, u drugiej na dworze stała rakieta, w której wieczorowa pora można było zasiąść, otworzyć wrota i patrzeć, jak idzie mgła od lasu, przez rzekę i pola. W jednym i drugim miejscu załatwiałam identyczne potrzeby fizjologiczne. W toalecie nie zaczynam raptem sr... fiołkami.
      • olewka100procent Re: Kibel... 21.08.16, 11:28
        Moja siostra zawsze mówi ,, Idę do klopa,, smile
      • taki-sobie-nick Czyli skoro czynność jest nieelegancka 21.08.16, 21:13
        to należy ją wulgarnie opisywać, tak?
    • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 12:06
      A ja lubię słowo "kibel". Niby uznane jest za mało eleganckie ale brzmi przyjemnie dla ucha. No zdecydowanie lepiej niż taki "sracz". Można iść do "toalety" - tak długiej, że jak kończymy wymawiać ten wyraz to mamy już popuszczone w majty. Albo do równie czasochłonnej "ubikacji". Bywa jeszcze w uzyciu "ustęp" ale zupełnie nie pasuje mi do czynności którą się tam wykonuje.
      "Kibel", "kiblować" - marnować czas, a coż innego dzieje się w takim miejscu jak nie marnowanie czasu?
      Ja z reguły nie mówię dokąd idę. Wydaje mi się że nie muszę informować towarzystwa o konieczności wypróżniania i "zaraz wracam" w zupełności wystarczy wink
      • beata985 Re: Kibel... 21.08.16, 12:10
        jak już trzeba koniecznie to "do wc" krócej się nie da i lepiej niż kibel sracz lub klozet....tongue_out
        klozet-co to w ogóle za wymysł??? zawsze mnie to słowo zastanawiało....
        • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 12:18
          "Klozet" kojarzy mi sie z angielskim closed. Pasowało do dawnych czasów PRL kiedy na mieście publiczne przybytki były pozamykane. I później do toalet knajpowych, obleganych takimi kolejkami, że równie dobrze mogłyby być zamknięte.
          "WC" faktycznie króciuśkie ale jest takie ostre dla ucha. Brzmi jak przełamywanie patyka. A "kibel" jest miękki. Ki-bel = jaki piękny wink
        • baltycki Re: Kibel... 21.08.16, 12:35
          > jak już trzeba koniecznie to "do wc"
          > klozet-co to w ogóle za wymysł??? zawsze mnie to słowo zastanawiało....
          A "wc" co oznacza?
          • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 12:38
            Wojciech Cejrowski wink
          • beata985 Re: Kibel... 21.08.16, 12:46
            baltycki napisał:

            > > jak już trzeba koniecznie to "do wc"
            > > klozet-co to w ogóle za wymysł??? zawsze mnie to słowo zastanawiało....
            > A "wc" co oznacza?
            >

            może water closet??
            • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 13:00
              beata985 napisała:

              > może water closet??

              Nie "może" a "na pewno" smile
              • beata985 Re: Kibel... 21.08.16, 13:08
                niennte napisała:

                > beata985 napisała:
                >
                > > może water closet??
                >
                > Nie "może" a "na pewno" smile
                wink
      • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 12:20
        mid.week napisała:

        Bywa jeszcze w uzyciu "ustęp" ale z upełnie nie pasuje mi do czynności którą się tam wykonuje.

        Ależ właśnie pasuje, ponieważ "ustęp" oznaczało "miejsce położone na uboczu", a jak wiadomo, te przybytki tak właśnie stawiano - gdzieś z boku, za domem.
        Ja chodzę do toalety, korzystam z WC, idę do ubikacji, do klozetu - różnie.
        • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 12:27
          No właśnie - kiedyś.
          Dziś już chyba nikt nie używa "ustępu" dla okreśłania miejsc odludnych. Wyszło z powszechnego uzycia. Język żyje.

          Ja mam w moim przybytku taki oto obrazek.
          I drugi, który sama zrobiłam - napis - wspomniany wyżej "Ki Bell"
          Już się od tego kiblowania nie uwolnię, na zawsze będzie mi się komponowało z pięknym miejscem wink

          https://1.bp.blogspot.com/-w-0HSVGhcDY/VFJkE7JqqOI/AAAAAAAAQfA/OaZZIFOLjjc/s1600/IMG_5194.JPG
          • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 12:37
            Jeżeli dla Ciebie to dowcipne, to cóż...

            Język żyje, oczywiście. Tylko dlaczego "ustęp", czyli "ustronne miejsce" wypiera "kibel" z gwary żołniersko - więziennej? Żal.
            • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 12:44
              Tak dla mnie to dwocpine, w przeciwieństwie do kiepsko zawoalowanego poczucia wyższości wink
              • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 13:03
                Raczej dowcipne dla "kiepsko zawoalowanego poczucia niższości".
                • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 13:16
                  Niennte temat tak błahy jak słowo "kibel" niewart jest dla mnie wzajemnego serwowania "uprzejmości". Zresztą każdy innny temat również. Miłego dnia wink
                  • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 13:29
                    Nie miałam na myśli słowa "kibel" (które też raczej nie powinno być używane w sytuacjach oficjalnych), chodziło o hasełko na plakaciku. Używanie wulgaryzmów nie jest śmieszne, tylko właśnie ... wulgarne uncertain
                    • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 14:21
                      Oj wiem co miałas na myśli (chodziło mi o cała wymianę myśli w watku "kibel")
                      Używanie wulgaryzmów jest (chyba nie tylko wg mnie) dopuszczalne w określonych sytuacjach. Słowa uchodzące za takowe pojawiają się w całkiem ambitnych filmach (widziałaś Psy? Chłopców z ferajny?), sztukach, są częścią poezji (Kochanowski nazwał żonę matematyka "ku..."), używane w kabaretach i dowcipach (nawet Miodek przynaje się do ich używania dla zabawy) oraz na współczesnych - jak to nazwałaś - plakacikach (np u Andrzeja Pagowskiego). Wulgaryzmy dopowiednio uzyte służa zabawie, skłaniają do przemyślenia tematu, rozładowują napięcie i mają masę innych waznych dla ludzi funkcji. Jedni to dostrzegają i się wulgaryzmami bawią inni nie.
                      Więc bezpieczniejsza i prawdziwsza bęzie opinia: "używanie wulgaryzmów mnie nie śmieszy" do której każdy ma oczywiście prawo. Jednak milej by było gdyby przedstawiciele tego nurtu nie wyrażali się w sposób okazujący ich wyższość nad innymi, bo wtedy ta cała prokulturalna postawa robi się fasadowa i nieszczera.
                      • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 14:57
                        Myślę, że za czasów Kochanowskiego w/w słowo nie miało znaczenia pejoratywnego (porównaj w "Grze o tron"), było nienacechowane znaczeniowo.
                        Nie polemizuję odnośnie używania wulgaryzmów w pewnych okolicznościach/sytuacjach/stylizacjach, ale uważam, że nawet we własnym domu, ale w miejscu, gdzie oprócz mnie wchodzą też inne osoby: moje i cudze dzieci/goście, wulgaryzm nie powinien być wyeksponowany. Właśnie dlatego, że nie każdego to rozbawi, kogoś zniesmaczy, innego zgorszy. Ludzie są różni.
                        Miałam kiedyś taką sytuację na lekcji: chłopiec zapytał, czy może wyjść. Odpowiedziałam, że na lekcji się nie wychodzi (był to młodszy nastolatek), a on mi na to: "Jak mnie pani nie puści, to się zesram". I na pewno nie powiedział tego, żeby mnie zszokować, był raczej spokojnym dzieckiem, ot, w domu mówiło się takim językiem. Czy dziecko, gdzie w domu widnieje taki napis, nie wyskoczy z czymś takim w miejscu publicznym? Albo kolega dziecka nie opowie o tym w swoim domu, w szkole, w towarzystwie dorosłych? "
                        Nie każdego to bawi, ludzie mają różne poczucie humoru, są tacy, którzy absolutnie nie używają wulgaryzmów oprócz może "cholery". Więc po co?
                        • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 15:34
                          Bo mogę, bo chcę, bo lubię. Bo nie będę urządzała łazienki tak aby nie urazić obcych ludzi.
                          Bo słowa na poziomie "kibel" i "posram" są w powszechnym użyciu. Pojawiają się też w kreskówkach na dziecięcym kanale, w filmikach na youtube. Nie czuję więc ciężaru odpowiedzialności za deprawowanie cudzych dzieci. Swoje zas wychowuję w duchu "masz wiedzieć, co nie znaczy ze masz używać/stosować". Eleganckie wysławianie się nie jest wynikiem nieznajomości przekleństw, trzeba wręcz znać wulgaryzmy aby wiedzieć że takich słow używać nie zawsze wypada. I kiedy można sobie na nie pozwolić. Wspomnianemu chłopcu raczej nitk tego nie wytłumaczył... ZADUPIE na ścianie znajomych nie spowodowało, że córka tak mówi o bezludziach.

                          https://www.galeriaplakatu.com.pl/media/products/1eaa45e6faf415280d1209bef2c8a59e/images/thumbnail/big_5189.jpg?lm=1470936846
                          • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 15:46
                            Sprawdziłam pochodzenie. Od wieków jest to słowo obraźliwe. Z kontekstu fraszki jednoznacznie wynika, że słowo nacechowane jest i to mocno. Stanowi pointę.
                            • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 16:28
                              Fraszkę znam.
                              Wiadomo, że pewien typ fraszek Kochanowski układał na potrzeby biesiad w męskim gronie, nie były też wydawane w powszechnych zbiorach jak wszystko, co dotyczyło fizjologii czy seksualności.
                              Wydaje mi się jednak, że nie samo słowo było nacechowane ujemnie, tylko osoba tak określana budziła pogardę w społeczeństwie. Więc słowo jako takie było obraźliwe, ale nie było wulgaryzmem tak jak obecnie, kiedy używa się go w rozmaitych kontekstach zupełnie oderwanych od pierwotnego znaczenia. Gdyby wówczas istniał synonim do słowa na k, to moglibyśmy porównać natężenie nacechowania jednego i drugiego i któreś uznać za bardziej lub mniej wulgarne. Wtedy to był po prostu rzeczownik określający panią negocjowalnego afektu lub pannę z dzieckiem. Nacechowana ujemnie była pani, nie słowo.
                              Kiedyś "mać, maciora" oznaczało po prostu matkę, "dziewka" dziewczynę, obecnie uznalibyśmy je za wulgaryzmy.
                              • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 16:47
                                Coś jak kurtyzna? Słowo może być ale osoba już nie.
                                Nie będę się sprzeczać i nie chce mi się przeszukiwać internet ale nie wydaje mi się aby w utworze dla radochy podczas męskich biesiad Jasio szukał specjalnie eleganckiego wyrazu. Choć upierać sie nie będę i przyjmuję, że masz rację.
                                Zostawmy Jasia.
                                Tuwim. Bal w Operze. Dziwka chyba za jego czasów znaczenie miała to samo?

                                Nie zmierzam do przeszukiwania ogromu wierszy, filmów i całej dostęnej sztuki pod kątem brzydkich wyrazów (to mnie bawiło w LO) tylko do stwierdzenia, że nie trzeba (choć można) być ortodoksyjnym w tym temacie.

                                Nie uznałabym maciory ani dziewki za wulgaryzm.
                                • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 17:04
                                  Sztuka to jest odrębna sprawa, artyście też wolno więcej, jeżeli ma to cel artystyczny, a nie służy tylko szokowaniu odbiorcy. Zresztą, i odbiorcę można czasem zaszokować, byle z sensem.


                                  "Nie uznałabym maciory ani dziewki za wulgaryzm. "

                                  Taak? Do mamy mówisz "macioro", a do córki "dziewko"?
                                  • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 17:12
                                    A ten sens ustala kto?


                                    Maciora do samica świni.
                                    Dziewka to dawna dziewczyna.
                                    Przed chwilą sama na przykładzie Kochanowskiego analizowałaś róznicę między wulgaryzmem a nadawaniem znaczenia osobie. Tu jest to samo. Sama w sobie maciora nie może być wulgaryzmem, może być niegrzecznym epitetetm jesłi użyjesz tego słowa niezgodnie z jego pierwotnym znaczeniem.
                                    • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 17:24
                                      A ten sens ustala kto?

                                      Ano pewnie ten sam, kto "ustala", że sztuka jest sztuką albo nią nie jest wink
                          • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 16:00
                            Cóż, każdy żyje na jakimś tam stopniu kultury i ogłady, najczęściej wśród podobnych sobie i uważa, że coś tam "jest w powszechnym użyciu". Oczywiście każdy, kogo to nie zachwyca, natychmiast jest nazywany: "ą ę", "grammar nazi", wspomina się o "kiju w d...." itd.
                            Nie mówię od razu o obiedzie u królowej angielskiej czy u ambasadora, ale już w jakimś biurze czy urzędzie nie wypadałoby powiedzieć do współpracowników (lub do klientów): "Idę do kibla, bo inaczej się zes..m."

                            Co do plakatu, to kiedyś na Wnętrzach uznano, że no... fajny, ale jednak nie wieszać, bo zbyt dosłowny.
                            • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 16:30
                              niennte napisała:

                              > Cóż, każdy żyje na jakimś tam stopniu kultury i ogłady, najczęściej wśród podob
                              > nych sobie i uważa, że coś tam "jest w powszechnym użyciu". Oczywiście każdy, k
                              > ogo to nie zachwyca, natychmiast jest nazywany: "ą ę", "grammar nazi", wspomina
                              > się o "kiju w d...." itd.

                              Otaczam się dość rożnymi ludźmi. Innych spotykam przy piwie, do innych jestem zapraszana na obiad, jeszcze inni są w przestrzeni zawodowej. Jedni przeklinają inni wcale. Nie zauważyłam aby ci którzy stosują piękną polszczyznę mieli odwagę wyrażać wyższość z tego powodu nad pozostałymi. IMO w tym tki kultura człowieka, a nie w samym fakcie stosowania takiego a nie innego słownictwa. Nie spotkałam się też aby człowiek klnący jak szewc wymagał dostosowania się do niego i zarzucał mi wstrzemięźliwość językową oraz kij gdziekolwiek. Sama również w tej rozmowie nie sięgam po takie argumenty więc nie rozumiem do końca dlaczego o tym wspominasz.

                              > Nie mówię od razu o obiedzie u królowej angielskiej czy u ambasadora, ale już w
                              > jakimś biurze czy urzędzie nie wypadałoby powiedzieć do współpracowników (lub
                              > do klientów): "Idę do kibla, bo inaczej się zes..m."

                              A ktoś w takiej sytuacji się tak wyraża? Chyba o takich oczywistościach nie dyskutujemy tutaj, prawda? Mowa była o mojej prywatnej łazience oraz o tym, że lubię brzmienie słowa "kibel". No lubię i nic na to nie poradzę. O zgrozo lubie też brzmienie słowa, którym bardzo wulgarnie określa się penisa. Nie szeleści, ma miękkie "j" i jest bardzo przyjmne samo w sobie i oczywiście w oderwaniu od swojego znaczenia. To nie znaczy, że raczę wulgaryzmami bogu ducha winnych, wrażliwych ludzi.

                              >
                              > Co do plakatu, to kiedyś na Wnętrzach uznano, że no... fajny, ale jednak nie wi
                              > eszać, bo zbyt dosłowny.
                              >

                              Widać moi znajomi nie bywają na Wnętrzach.
                              Ja bym go również w salonie nie chciała mieć. Bo sensu mi w tym brak, nie ma wytłumaczenia dla tego słowa, zero punktu zaczepienia. W łazience nad muszlą już tak, bo tam jest na miejscu i ma swoje uzasadnienie. Na tej samej zasadzie nie powieszę sobie z tej serii Krakowa bo cóż on ma robić we Wrocawiu? Tym bardziej, że nic mnie z tym miastem nie łaczy.
                              • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 16:42
                                No widzisz, a u mnie wisiał Jarocin, choć tam nie mieszkam. Za to pięknie pasował mi kompozycyjnie i kolorystycznie do moich obrazów smile

                                "W łazience nad muszlą już tak, bo tam jest na miejscu i ma swoje uzasadnienie. "

                                I to właśnie jest zbytnia dosłowność. Tak jak wieszanie w kuchni plakatu z kawą, w jadalni martwej natury z półmiskiem, a w sypialni gołej baby. Można, ale ciekawiej jest wieszać coś mniej oczywistego.
                                • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 16:49
                                  Ale nie mówimy o sztuce urządzania wnętrz tylko o uzasadnieniu dla użycia wylgaryzmu.
                                  • niennte Re: Kibel... 21.08.16, 16:59
                                    W ostatnim akapicie Twojej wypowiedzi pisałaś o miejscu wieszania plakatu Kai, więc się do tego odniosłam.
                                    O wulgaryzmach pisałam wcześniej.
                                    Jeżeli, jak pisałaś:

                                    "A ktoś w takiej sytuacji się tak wyraża? Chyba o takich oczywistościach nie dyskutujemy tutaj, prawda? Mowa była o mojej prywatnej łazience" -

                                    nie w każdej sytuacji wypada się tak wyrazić, więc słowo nie jest obojętne znaczeniowo. A prywatnej łazienki nie masz tylko do swojego użytku zamkniętej na kłódkę, zatem i ona nie jest tak całkiem prywatna. Kto wie, może kiedyś trafisz na hydraulika - purystę językowego, którego zgorszy Twój plakat? big_grin
                                    • mid.week Re: Kibel... 21.08.16, 17:25
                                      Uznajmy, że jako twórca swojej własnej przestrzenu uzurpuję sobie prawa do artystycznego dysponowania wulgaryzmem na plakacie celem wywołania uśmiechu na własnej twarzy. Puryści językowi czytają na własną odpowiedzialność. Mogę dowiesić takie hasło. Powinni ćwiczyć umiejętność wybiórczego czytania ze względu na treść większości napisów na murach wink
                                      • taki-sobie-nick Re: Kibel... 21.08.16, 23:32

                                        > takie hasło. Powinni ćwiczyć umiejętność wybiórczego czytania ze względu na t
                                        > reść większości napisów na murach wink

                                        Popierasz bazgranie po murach?
                                        • mid.week Re: Kibel... 22.08.16, 12:16
                                          Stwierdzenie że coś istnieje nie jest ani poparciem ani protestem.
                        • 1matka-polka Re: Kibel... 23.08.16, 14:35
                          "a on mi na to: "Jak mnie pani nie puści, to się zesram""
                          Aaaaaaa, padłam, gdybym była na twoim miejscu, to bym ryknęła gromkim śmiechem. Już wiem dlaczego nie zostałam nauczycielką. LOL
                          • viridiana73 Re: Kibel... 24.08.16, 07:52
                            "a on mi na to: "Jak mnie pani nie puści, to się zesram""

                            Moje dziecko tez we wczesnej podstawówce wyskoczyło do pani z tekstem tego typu. "Czy mogę wyjść, bo chce mi się rzygać?"(!!) Sam mi to potem opowiedział, z dosłownym cytatem, a ja się tak okropnie zawstydziłam, że nie nauczyłam go, co gdzie powiedzieć wypada.
            • ichi51e Re: Kibel... 21.08.16, 13:02
              Dlatego ze kibli (wiader o ktorych juz wspominano) coraz mniej a ustron e miejsce ciagle potrzebne
    • ga-ti Re: Kibel... 21.08.16, 12:17
      Można powiedzieć, że się idzie 'przypudrować nosek' wink
      W towarzystwie, jak już muszę to tekst 'zaraz wracam' wystarczy. Wśród swoich 'idę siusiu'.
      Moje najmłodsze dziecko idzie do 'tolalety', które to bardzo polubiło podczas wakacyjnych wyjazdów wink
    • solejrolia Re: Kibel... 21.08.16, 14:41
      Kibel, to jeszcze ujdzie, jak jesteśmy wśród swoich i tak luźno rozmawiamy.
      (bo w towarzystwie jest po prostu ubikacja, toaleta lub ewentualnie WC)

      Natomiast nie cierpię jak ktoś mówi KLOP. Okropne określenie.
    • anorektycznazdzira Re: Kibel... 21.08.16, 23:25
      Jak wychodzę opuszczając towarzystwo, to mówię "przepraszam na chwilę" i nie widzę potrzeby informowania, czy idę zrobić siku, kupę, zmienić podpaskę, umyć ręce czy podciągnąć rajstopy.
      Nigdy nie zrozumiem więc ludzi, którzy wstają od stołu oświadczając, że "idą siku".
      Nie przeszkadza mi natomiast słowo "kibel" jako takie i nieraz go używam wśród najbliższych i wyluzowanych ludzi.
    • danaide Re: Kibel... 22.08.16, 11:33
      Mój znajomy mówi: mam telefon od prezydenta.
      • ga-ti Re: Kibel... 23.08.16, 15:25
        Fajnie smile
        Przypomniało mi się w sprawie klozetu, moja mama mówi 'muszla klozetowa', a w skrócie tylko 'muszla', całkiem ładnie, prawda?
        • danaide Re: Kibel... 23.08.16, 22:19
          Idę na plażę?
    • conena Re: Kibel... 23.08.16, 16:55
      Hehehe, ostatnio na szkoleniu stoję sobie na przerwie i rozmawiam z babką - nawrócona po korpo z własną dg i facetem - prezesem średniej spółki. I pan prezes mówi "to ja was zostawiam, idę siusiu" big_grin znamy się tylko służbowo i pobieżnie, wiec wyszło głupio.
      Także moim zdaniem podstawa to dobrać określenie do sytuacji i towarzystwa, a reszta to kwestia gustu i semantyki wink
    • asia06 Re: Kibel... 23.08.16, 22:35
      Ja tam w ogóle nie informuję smile
    • viridiana73 Re: Kibel... 24.08.16, 08:00
      Pewnie ktoś powie, że to b. infantylne, ale w szkole średniej mówiłyśmy na toaletę "wujek Czesiek", że niby rozwinięcie tego wu i ce. A w skrócie "Czesiek". "Idę do Cześka".
      A w ogóle wydaje mi się, że "kibel" w sytuacjach nieformalnych zbrodnią nie jest. Dopuszczam nawet "sr..." (o zgrozo!). Przeciez wiadomo, że nie powiem tak u cioci na podwieczorku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka