Dodaj do ulubionych

Jak kamień w wodę

31.10.16, 19:29
Na wpół wypalony papieros, ślad po szmince na szklance z wodą, wilgotny ręcznik. To ostatnie, co po nich zostaje, zanim rozpłyną się we mgle. potrafilibyście tak?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:34
      Nie nie potrafiłbym tak, za bardzo kocham swoje dzieci zeby im zgotować taki los.
      Lata zmartwień niepewności i nadzieji.

      I ja bym tęskniła. Nie wiem co musiałby mnie zmusić do takiego czynu.
      Ale mysle ,ze gdybym musiała to bym dała im znac ze nie wrócę i zeby nie szukali i nie martwili sie bo to moj wybor.
      Tak apropo wolnych wyborów ble.
    • kozica111 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:35
      Nie.
      • kozica111 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:36
        I o ile jeszcze , choć z trudem jestem w stanie taka akcję wytłumaczyć gdy w rodzinie nie ma dzieci, to zostawienie dziecka przez matkę to dla mnie skur....
        • araceli Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:53
          kozica111 napisała:
          > I o ile jeszcze , choć z trudem jestem w stanie taka akcję wytłumaczyć gdy w ro
          > dzinie nie ma dzieci, to zostawienie dziecka przez matkę to dla mnie skur....

          Matkę... bo, że ojciec zostawia to taka normalka...
          • semihora Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 20:34
            To samo chciałam napisać.
            • kozica111 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 20:37
              I co by to zmieniło gdybyś to napisała?Zawalczyłoby to z faktami?
              • araceli Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 13:09
                kozica111 napisała:
                > I co by to zmieniło gdybyś to napisała?Zawalczyłoby to z faktami?

                Z faktem pt. Twoje skrzywienie moralne? Pewnie nie.
    • kaz_nodzieja Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:41
      Tak. Ale nie mam pod opieką starych osób czy małoletnich dzieci, zależnych ode mnie. Wcześniej musiałabym skołować opiekę nad rybkami.
    • mamma_2012 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 19:49
      Przecież to jedna z tych rzeczy, które nie mieszczą się w głowie dopóki się nie wydarzą.
    • tomato.soup Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 20:27
      Nie' bo mam dzieci.
      Ale zrozumialam pewnego wieczoru, dlaczego ludzie tak robia. Gdyby nie dzieci, trzasnelabym drzwiami i poszla przed siebie nie ogladajac sie. Czasem taki restart wydaje sie byc jedynym ratunkiem przed szalenstwem...
      • yuka12 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 21:52
        Mialam kiedys tak samo.
    • lady-z-gaga Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 21:00
      Gdybym bardzo nienawidziła swoich bliskich i chciała się na nich zemścić za prawdziwe lub urojone krzywdy - tak. Tylko w takim wypadku.
    • triss_merigold6 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 21:48
      Nie, bo mam dzieci.
    • mid.week Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:26
      Dziś mogę stwierdzić, że niegdy bym tak nie zrobiła. Ale zastanawiam się ile z tych zaginionych osób złożyłoby podobną deklarację zanim zycie ich przerosło.
      • triss_merigold6 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:29
        Był moment kiedy miałam szczerą ochotę tak zrobić, zamiast tego zrobiłam coś innego i nigdy nie żałowałam.
    • kota_marcowa Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:33
      Tylko ostatnia skończona szuja porzuca w ten sposób dzieci, w takim przypadku faktycznie lepiej by było gdyby umarła.
    • sid2016 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:44
      Jestem ciekawa, jak to wygląda praktycznie - tzn. czy takie osoby przygotowują sobie bazę w innym mieście/kraju? Maja fałszywe dokumenty, czy jadą na prawdziwych? A może na zasadzie, gdzie fala poniesie? Z czego żyją?
    • eliszka25 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:46
      prawie 20 lat temu zrobil tak moj kuzyn. pojechal na urodziny kolegi i nie wrocil. szukala go cala okolica, a ciotka jezdzila nawet do jasnowidza. nigdy nie zapomne tego, co przeszla wtedy cala rodzina. jego matka prawie zwariowala i sie jej nie dziwie. znalazl sie po kilku miesiacach, bo byl mlody i glupi. chcial wyrobic nowe dokumenty i przyszedl w tym celu do swojego dotychczasowego urzedu gminy. urzedniczka go poznala, ale zareagowala bardzo madrze. zalatwila wszystko jak gdyby nigdy nic i zawiadomila policje. gdy stawil sie po odbior dokumentow, czekala na niego policja i matka.

      kiedy moj mlodszak byl maly, mialam takie mysli. byl bardzo trudnym, placzliwym niemowlakiem i czasem naprawde mialam ochote wyjsc, jak stalam, trzasnac drzwiami i juz nie wrocic, ale zawsze wtedy stawala mi przed oczami moja zaplakana ciotka i... no wlasnie, serce mi mieklo, nie mialam odwagi zrobic tego mojej rodzinie. taka niepewnosc jest naprawde straszna i nie moglam tego zrobic moim dzieciom i mezowi.
      • sid2016 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:49
        No właśnie - nie mogłabym tak, wiedząc że rodzina się martwi. Poinformowanie, że żyję, ale nie chcę się kontaktować, wydaje mi się bardziej fair.
        • eliszka25 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:53
          tak, to jest bardziej fair, ale dla rodziny i tak bardzo bolesne. swiadomosc, ze maz/zona/matka/corka/ojciec czy syn nie chce miec z toba juz nigdy nic wiecej wspolnego tez jest okropna. jednak mimo wszystko lepsze to, niz taka niepewnosc, zycie w zawieszeniu, bo przez to naprawde mozna zwariowac.
          • sid2016 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 22:57
            Zgadzam się, bo wiedzę, nawet taką, można przepracować, a niepewności się nie da.
            • eliszka25 Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 23:11
              u nas ta niepewnosc trwala "tylko" kilka miesiecy, ale takie zycie w ciaglym napieciu i pogotowiu, jest naprawde straszne. kazdy najmniejszy slad, telefon czy ktos cos powiedzial i juz biegniesz, bo moze to on, moze sie znalazl. do tego ciagle zastanawianie sie, czy aby na pewno wyprobowalismy wszystko, rozmyslania, co by tu jeszcze, gdzie uderzyc, kogo spytac, moze pomoga sasiedzi, a moze strazacy. moi bracia, ojciec i wujkowie obeszli w tym czasie wspolnie z miejscowymi strazakami cala okolice na piechote. wszelkie lasy, rowy, bunkry, wszystko. oglada sie kazdy listek i kazdy krzaczek, bo moze cos przeoczysz. no i ciotka, ktora podrywala sie na kazdy odglos krokow w korytarzu, zaplakana jezdzila do jasnowidza, ktory obiecywal zlote gory, gadal bzdury i bral kase.

              minelo tyle lat, ale tego nie da sie zapomniec i nawet nie potrafie sobie wyobrazic, jak zyja rodziny, ktore szukaja kogos latami i ten ktos nigdy sie nie odnalazl. straszne, po prostu straszne.
              • kaz_nodzieja Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 13:19
                Na jasnowidzów powinien być jakiś paragraf, żerują na ludzkim nieszczęściu i oszukują w majestacie prawa. Gdyby faktycznie dało się być prawdziwym jasnowidzem nie trzeba byłoby policji.
                • eliszka25 Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 14:48
                  zgadzam sie jak najbardziej. tamten, do ktorego ciotka jezdzila i to kilka razy, gadal same bzdury. za ostatnim razem powiedzial, ze moj kuzyn lezy gdzies w lesie przykryty galeziami, czyli dal wyraznie do zrozumienia, ze nie zyje. ochotnicy, rodzina, znajomi, strazacy i w ogole cala masa ludzi schodzila milimetr po milimetrze dziesiatki hektarow lasow, a po kilku miesiacach moj kuzyn przyszedl do gminy calkowicie zywy. w desperacji czlowiek chwyta sie kazdej nitki nadziei i wlasnie to wykorzystuja tacy naciagacze. takie jawne zerowanie na ludzkiej krzywdzie powinno byc prawnie zabronione i tyle.
        • lady-z-gaga Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 14:37
          Przecież nie chodzi tylko o to, że rodzina się martwi. Chodzi o to, że zostawia się ją w czarnej dupie, bo zniknięcie kogoś blokuje mnóstwo spraw majątkowo-urzędowych.
          • eliszka25 Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 14:53
            czywiscie, ze tak! tylko problem polega na tym, ze w tym momencie o pieniadzach, dlugach itp. kompletnie sie nie mysli. cala energie i kase laduje sie w proby odnalezienia zaginionego, dodatkowo pograzajac sie w problemach, a otrzezwienie przychodzi najczesciej za pozno. moj wujek i ciotka tez zostali z dlugami, bo musieli nagle splacic caly kredyt studencki kuzyna. jednak w momencie, gdy zaginal, cala energia skierowana byla na szukanie go i poszlo na to naprawde sporo kasy.
            • lady-z-gaga Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 15:05
              Jeszcze gorzej, kiedy komus znika współmałżonek. Nie ma dowodów, że żyje, więc nie można się zaocznie rozwieść. Nie ma dowodow, że umarł, więc nie ma aktu zgonu. A ileś spraw wynikających ze wspolnoty majatkowej (albo ze współodpowiedzialności) toczy się swoim trybem. Albo dla odmiany nie może się toczyć, bo potrzebny podpis.
              Nie da się zmienić mieszkania, choćby kogoś nie było stać na jego utrzymanie. Nie da niczego sprzedać, choćby się przymierało głodem albo groziło pójście na bruk za długi.
    • echtom Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 23:22
      Nie, bo lubię swoją rodzinę i swoje życie. A gdybym kiedyś zmieniła zdanie, to bym ich poinformowała, bo trzymanie ludzi w niepewności jest jednak bardzo nie fair.
    • redheadfreaq Re: Jak kamień w wodę 31.10.16, 23:43
      W tym momencie nie, bo moje życie nie jest złe. Ale nie wiem, co przyniosą następne lata, z tym, że ja jednak zostawiłabym wiadomość, że był to mój świadomy wybór.
      • izabella1991 Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 09:31
        Pomyslalam chwile i ...tak.Potrafilabym tak zrobic.Malo tego, gdybym miala male, wredna, placzliwe tzw.trudne dziecko - tez umialabym odejsc.Mialam niedobre, trudne dziecinstwo i wiem, ze juz akcji typu wrzeszczace dzieci, trudny, czepliwy maz czy wscibscy krewni- to nie dla mnie.
        Bliscy o tym wiedza...i maja to na uwadze.Ja jestem bardzo lagodna, odpowiedzialna osoba, ale znam siebie na tyle, ze porzucenie meza, dziecka z wyzej wymienionych powodow byloby mozliwe i w 100 procentach realne.
        Dawno temu na Cyprze poznalam Polke, ktora w kraju zostawila meza i malutkiego synka...nigdy jej nie potepialam.Byla swietna kolezanka, a w jej prywatne sprawy nigdy nosa nie wtykalam.
    • iziula1 Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 09:37
      Nie wiem czy bym potrafiła ale rozumiem , że niektórzy muszą bo inaczej śmierć lub szaleństwo.
      Szczególnie kiedy żyje się wbrew sobie.
      I zauważyłam,że łatwiej mi o zrozumienie wobec kobiety niż mężczyzny w przypadku takiego zniknięcia. Interesujące.
      • lady-z-gaga Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 15:07
        >niektórzy muszą bo inaczej śmierć lub szaleństwo.

        w takim razie samobójstwo byłoby mniej tchórzliwe
        • kaz_nodzieja Re: Jak kamień w wodę 02.11.16, 10:25
          Dla rodziny taka sama tragedia i wieloletnie obwinianie się bo może gdyby....
          • lady-z-gaga Re: Jak kamień w wodę 02.11.16, 12:15
            Wcałe nie taka sama. Żałoba kiedyś się kończy, nadzieja i niepewnosc- nigdy .
            • kaz_nodzieja Re: Jak kamień w wodę 02.11.16, 15:53
              Rozumiem, że porównanie masz.
    • bywalec.hoteli Aspekty techniczne 01.11.16, 14:09
      A myśleliście o aspektach technicznych takiego zniknięcia? Przecież dziś człowiek nie jest nienamierzalny, każdy zostawia ślady w elektronicznym świecie. Choćby używa konta, karty. A numeru pesel nie da się zmienić - w przeciwieństwie do nazwiska. I kto przyjmie do pracy kogoś kto wziął się znikąd?
      • kaz_nodzieja Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 14:11
        Rolnik. Ktoś kto potrzebuje do pracy "na czarno".
        • bywalec.hoteli Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 14:17
          No tak, ale co to będzie za życie z dorywczych prac na czarno? Przecież taki uciekinier też będzie chciał np. Kupic sobie mieszkanie, samochod, awansowac w pracy, zalozyc niwa rodzine.
          • bywalec.hoteli Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 14:23
            Jeszcze może w takich ogromnych stanach to jest mozliwe, ale gdzie w takim nieduzym kraju jak nasz? Nie sadzicie, ze w XXI wieku nie mozna sie samemu tak po prostu zgubic? Jesli nie jest sie ofiara przestepcow, to delikwent uciekinier zostanie wczesniej czy pozniej namierzony, jak nie przez policje, to przez detektywa.
            • eve-lynn Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 14:28
              A to nie jest tak, ze jak policja cie znajdzie to mowisz tylko, ze owszem, zyjesz, ale nie zyczysz sobie kontaktu z rodzina - i tyle? cos mi sie tak obilo o uszy. A moze to jest tak, ze policja musi poinformowac rodzine, ze znalazla czlowieka ale nie powie gdzie jest, bo on nie chce? Raczej ta druga opcja chyba, bo cos w papierach musza napisac i sprawe otwarta przez rodzine zamknac oficjalnie.
              • mid.week Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 15:13
                Rodzinie mozesz powiedziec, ale komornikowi już niekoniecznie. Wiec ci co uciekaja przed długami nie mogą się ujawniać.
            • kfugktru23 Re: Aspekty techniczne 01.11.16, 15:28
              www.zaginieni.pl/jak-pomagamy/wsparcie-dla-rodzin/informacje-dla-rodzin-zaginionych/jak-dzialac-z-policja/ tu podane są czynności jakie podejmuje policja. Więc jeśli policja nie znajdzie cię w rowie z wyciętymi dwoma rombami nad pośladkami to można przepaść. Jeśli policja cię nie spisze to nikt cię nie znajdzie. Owszem w bankach, nfz, gminie trzeba podać PESEL ale nikt tego nie sprawdzi. Policja nie będzie pisać do każdego banku.
          • kaz_nodzieja Re: Aspekty techniczne 02.11.16, 10:23
            Zależy. Jeżeli pochodzi z uboższego środowiska to ma niskie potrzeby. Zresztą teraz nawet całe lata uczciwie pracujących ludzi nie stać na mieszkanie. A w wielu zawodach się nie awansuje lub jest to rzadkie, dla wybranych.
    • eve-lynn Re: Jak kamień w wodę 01.11.16, 14:19
      Nie, ze względu na dzieci. Poza tym - tak. Ale raczej dałabym znać, że "się wynoszę (nie na tamten świat) i mają mnie zostawić w spokoju), bo takie zniknięcie bez śladu marnuje życie wielu innym osobom, a to bez sesnu zupełnie. Więc "uratować" swoje życie w ten sposób tak, ale nie kosztem wielu innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka