Dyrekcja planuje przenieść VII klasy do jednego z najsłabszych gimnazjów w mieście. Nie martwi mnie poziom nauczania - kto będzie chciał ten będzie się uczył choćby z podręczników (o ile je wydrukują na czas). Martwi mnie to, że szkoła ta ma opinię szkoły patologicznej do której przenoszą się wszyscy Ci, którzy nie radzą sobie w innych gimnazjach. Nie jest to obecnie rejonowe gimnazjum córki - jednak jest jednym z gimnazjów znajdującym się w pobliżu obecne podstawówki.
Przenieść dzieciaka do innej szkoły (o ile będzie taka możliwość)? Czy zostawić z obecną klasą (którą córka lubi)? A może liczyć na to, że reformy nie uda się przeprowadzić w tym roku? Boję się, że córka w tej szkole spotka się z przemocą, narkotykami....

Ogólnie jestem wściekła bo mamy prawie półrocze a ja nadal nie wiem co będzie z moim dzieckiem od września, na co powinnam obecnie kłaść nacisk...Brak egzaminu po 8 klasie z przedmiotu dodatkowego jest dla mnie wyraźnym powiedzeniem pani minister, że dzieci z roczników wprowadzania reformy ma w du....pie i one wyjdą z podstawówek niedouczone. Ciekawi mnie też kto opracuje i wydrukuje podręczniki dla 1 - góra 2 roczników. Bo przecież taka biologia, geografia, fizyka, chemia dla dziecka w klasie VII nie będzie taką samą książką jak dla dziecka z klasy V. A jednak dla jednych i drugich będzie to pierwszy rok nauki tego przedmiotu.
Tak wiem - było już pierdylion wątków na ten temat. Nie uspakaja mnie to.