Dodaj do ulubionych

VII klasa - mój dylemat.

09.11.16, 11:54
Dyrekcja planuje przenieść VII klasy do jednego z najsłabszych gimnazjów w mieście. Nie martwi mnie poziom nauczania - kto będzie chciał ten będzie się uczył choćby z podręczników (o ile je wydrukują na czas). Martwi mnie to, że szkoła ta ma opinię szkoły patologicznej do której przenoszą się wszyscy Ci, którzy nie radzą sobie w innych gimnazjach. Nie jest to obecnie rejonowe gimnazjum córki - jednak jest jednym z gimnazjów znajdującym się w pobliżu obecne podstawówki.
Przenieść dzieciaka do innej szkoły (o ile będzie taka możliwość)? Czy zostawić z obecną klasą (którą córka lubi)? A może liczyć na to, że reformy nie uda się przeprowadzić w tym roku? Boję się, że córka w tej szkole spotka się z przemocą, narkotykami.... sad Ogólnie jestem wściekła bo mamy prawie półrocze a ja nadal nie wiem co będzie z moim dzieckiem od września, na co powinnam obecnie kłaść nacisk...Brak egzaminu po 8 klasie z przedmiotu dodatkowego jest dla mnie wyraźnym powiedzeniem pani minister, że dzieci z roczników wprowadzania reformy ma w du....pie i one wyjdą z podstawówek niedouczone. Ciekawi mnie też kto opracuje i wydrukuje podręczniki dla 1 - góra 2 roczników. Bo przecież taka biologia, geografia, fizyka, chemia dla dziecka w klasie VII nie będzie taką samą książką jak dla dziecka z klasy V. A jednak dla jednych i drugich będzie to pierwszy rok nauki tego przedmiotu.

Tak wiem - było już pierdylion wątków na ten temat. Nie uspakaja mnie to.
Obserwuj wątek
    • elf1977 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:37
      Napiszę Ci szczerze, mam ten sam problem i jedyne, co mogę zrobić, to nie myśleć o tym. Nasze dzieci są z góry pokrzywdzone, moja córka i jej rocznik - podwójnie, ponieważ posłałam ją jako sześciolatkę między innymi po to, żeby uniknąć kumulacji roczników.
      Na pewno Cię nie pocieszę, będzie źle, może być tylko bardziej albo mniej źle...Ja się martwię dodatkowo sobą, za 2 lata stracę pracę w prywatnym gimnazjum (byłam z tej pracy bardzo zadowolona) - efekt dobrej zmiany obejmie więc całą naszą rodzinę.
      Co do gimnazjum, raczej zostawiłabym dziecko ze starą klasą.
      • niktmadry Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:44
        Dzięki - ja też posłałam 6-latkę by uniknęła kumulacji. Co do utraty pracy - szczerze współczuję. W moim mieście gimnazjum katolickie ogłosiło, że od września otwiera podstawówkę. Może i Wam się uda przekształcić.
        Nasze dzieci powinny dostać spore odszkodowanie za ten bałagan na który trafiły.
        • elf1977 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:21
          Niestety, sześciolatki będą najbardziej pokrzywdzone. Reforma jest nieprzygotowana, a ten rocznik zostanie poświęcony dla "dobra ogółu". Nie ma podstawy programowej, podręczników, nie zapowiada się to dobrze.
          Co do mnie, mam nadzieję, że pracę znajdę, ale kłamstwa pani minister o nauczycielach, którzy nie stracą pracy, można między bajki włożyć.
          • 1unia4 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 14:26
            Karta nauczyciela-to dzięki niej dobry nauczyciel ma problemy ze znalezieniem pracy(bo dyrektor nie może zwolnic kiepskiego
            • elf1977 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:11
              Ja jestem zatrudniona w prywatnej, bardzo dobrej szkole. Karta Nauczyciela mnie nie dotyczy, likwidacja tak.
              • 1unia4 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 16:06
                Ale na fali "ogólnej ruchawki"może niektórzy kiepscy zostana zwolnieni.W ten sposób nauczyciel zaangazowany,chcący zrobić cos poza minimum znajdzie pracę(będą wolne etaty)
                • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 16:17
                  Może być dokładnie odwrotnie, zostaną zwolnieni najlepsi. W myśl zasady: mierny ale wierny.
                • elf1977 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 16:28
                  Nie wydaje mi się, cały system jest tak ukształtowany, żeby chronić biernych, miernych, ale wiernych.
                  • ania_kr Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 17:39
                    Bo jak jest dobry to sobie poradzi gdzie indziej. Zaradny, to znajdzie pracę gdzie indziej itp.
                    • lokitty Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 07:41
                      A dopuszczasz może myśl, że ktoś jest dobry, zaradny, a chce i lubi pracować w szkole, i w tym jest najlepszy?
    • lokitty Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:48
      No dobra, ci wszyscy uczniowie "specjalnej troski" przenoszą się tam teraz, dopóki jest gimnazjum. A jak będzie, kiedy Twoja córka pójdzie do szkoły? W której jest klasie? V czy VI? Ilu z tych gimnazjalistów tam zostanie?
      Ja to bym się bała, że tacy z III gimn., którzy mają wyrąbane na naukę i wszystko, będą faktycznie zastraszać młodsze dzieciaki...
      • niktmadry Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:56
        Córka jest w klasie VI. Zostaną dwa roczniki.
        • lokitty Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:06
          To słabo. Jakbym mogła, jednak przeniosłabym do lepszej szkoły.
        • triss_merigold6 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:08
          W takiej sytuacji raczej bym przeniosła.
    • lauren6 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:54
      Przeniosłabym dziecko choćby do prywatnej szkoły, by nie uczyło się razem z patolami. Gimnazjum to najgłupszy wiek i nie ulega wątpliwości, że przebywanie w środowisku patologicznym będzie miało duży wpływ na normalne dzieci.
      • niktmadry Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:01
        Rozważam to właśnie. Wątpię by miała szanse dostać się do społecznej -tam już całe klasy idą wyżej i raczej miejsc nie będzie. Otwierają zupełnie nowe VII klasy w obecnym gimnazjum katolickim - ale jakoś przeraża mnie wizja Ojca - Dyrektora choć z drugiej strony lepsze chyba to od zastraszania i narkotyków. Obecnie katolik ma pozytywne opinie - jednak wolałabym szkołę świecką.
      • molik28 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 14:42
        Zgadzam się. Szczególnie jeżeli dziecko jest dość podatne na wpływy, a ty się natrudziłaś żeby mu wpoić to co właściwe twoim zdaniem. Rowieśnicy bardzo łatwo mogą namieszać dziecku w głowie, bo jeżeli ono wkółko będzie słyszało, że np. nauka nie jest żadną wartością to albo w to uwierzy albo będzie musialo się dostosować żeby przetrwać. Ja bym przeniosła. Szkoda tych naszych dzieciaków. Co byśmy nie zrobili i tak nie będzie to wyjście idealne.
        • lauren6 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 08:03
          W tym wieku każdy dzieciak chce zaimponować rówieśnikom. Wiadomo czym można zaimponować mlodocianym żulom.
    • sayyida Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 12:59
      Zachowuję się tak, jakby reformy nie było. Jestem gotowa przemeldować dziecko do znajomych, jeśli nie będzie innego sposobu, żeby mogło iść do szkoły, która nam odpowiada. O ile w naszej SP powstanie 7 klasa, rozważam pozostawienie dzieciaka w szkole, z okolicznych gimnazjów najbardziej podoba mi się takie przy liceum, które prawdopodobnie zostanie zlikwidowane, wtedy dzieć pójdzie tam, gdzie pójdzie anglista z tego liceum albo do dotychczasowego rejonu.

      Co do patologii i narkotyków, to są one w każdej szkole ponadpodstawowej, tylko w różnej skali. Lepiej, kiedy dyrektor mówi: tak, mamy taki problem, walczymy z nim, niż kiedy nie przyjmuje go do wiadomości. Jeśli wiesz, że stężenie patologii na metr kwadratowy w danej szkole przewyższa dopuszczalny dla Ciebie poziom, to po prostu nie posyłaj tam dziecka. Męcz, załatwiaj, wydzwaniaj, wódkę postaw komu trzeba, ale wyślij do innej.
    • bei Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:22
      Łączę się w bólu.

      Jeśli uważasz, ze towarzystwo starszych kolegów bedzie w tej szkole o złej reputacji to przenies córkę do innej szkoły.
      Mam świeckiech znajomych, którzy dzieci posyłają do katolickich szkoł i są zadowoleni (tak o ni jak i ich dzieci)
      Moje doświadczenia sa tylko takie, ze najmlodszy chodzil do katolickiego przedszkola, a teraz jego podstawówka ma patrona Jana Pawła II.
      Jak do tej pory nie odczulismy przesady religijnej- ot, religia religią, do kościoła chodzą tylko ci, co chcą- nie ma zadnych nacisków.
      U nas w szkole podstawowej na razie nie zmieszcza sie klasy siedem i osiem, w budynku rejonowego gimnazjum tez moga nie pomiescic wszystkich uczniow- bo gimnazjum zbieralo uczniow z kilku podstawowek- ale nie wszystkich- czesc wybierala gimnazja poza rejonem.
      Najgorsze jest to, ze nie wiemy nicsad
    • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:31
      U nas co kilka dni nowe info: raz że zostajemy w podstawówce, raz że całą klasą idą do rejonowego gimnazjum. Obie opcje fatalne ale z dwojga złego wolę podstawówkę. Niestety to rejonowe gimnazjum jest fatalne. A takie były plany na dobre dwujęzyczne sad
      Ogólnie wiele zdrowia kosztuje mnie dobra zmiana.
    • mamalgosia Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:35
      Ja planuję przenieść, jeśli to tylko będzie możliwe.
    • dziewczyna_kolegi Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 13:51
      Ja jestem w takiej samej sytuacji i ja najprawdopodobniej przeniosę swoją córkę. Co prawda jeszcze nie wiem jak to będzie u nas, ale będę chciała przenieść tam gdzie jest po prostu wyższy poziom, bo nasza podstawówka jest ok ale tak właśnie na 6 lat, nie więcej. Córka pogodzona z faktem, bo i tak szykowała się już na odejście i wybierała z koleżankami gimnazjum już pod koniec 5 klasy.
      • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:11
        No ale z tym przenoszeniem to chyba też nie będzie takie proste - są podstawówki rejonowe, według miejsca zamieszkania. W dobrych podstawówkach spoza rejonu nie będą przyjmowali. Na dodatek dołączy się dziecko do starej już zgranej klasy, a nie jak w gimnazjum - większość nowa.
        • sayyida Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:44
          Ale oprócz podstawówek będą gimnazja w stanie likwidacji, w osobnych budynkach. Dzieci gdzieś muszą się pomieścić, bez sensu robić jest w podstawówce trzecią zmianę, żeby upchnąć 7 klasę, skoro gimnazjum stoi puste (tzn. bez jednego rocznika). Rozumiem, że docelowo gimnazjum będzie podstawówką, a w okresie przejściowym będą w nim siódme klasy - być może przenoszone w całości, ale w tym zamieszaniu powinno się dać zachachmęcić i z przyczyn dowolnych przenieść dziecko gdzie indziej.
          Pamiętajmy też, że rejon to jest miejsce zamieszkania (nie zameldowania), tego nikt nie sprawdza i ono jest deklarowane. Mogę powiedzieć, że mieszkam przy Radosnej 2, więc rejonową dla mojego dziecka jest chwalona szkoła przy Radosnej 4. A kiedy w październiku "przeprowadzę się" do rejonu patologii i podam szkole swój normalny adres, nikt nie będzie przenosił mi dziecka.
          • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:50
            Możesz się zdziwić. Myślę że bardzo dokładnie przetrzepią tych właśnie zmieniających rejon. Bo takich chętnych może być sporom
        • dziewczyna_kolegi Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:56
          Córka ma bdb oceny, a szkoły nawet rejonowe chyba wolą takich uczniów, a może się mylę.
          Jak nie to pozostaje uruchomić kontakty, kopertę, nie wiem co tam - po prostu PRL bis.
          U nas np. klasy są małe ok. 20 uczniów, a w gimnazjach są klasy do 30 osób i gimnazjów mogło być mniej niż podstawówek. Teraz żeby to ogarnąć to albo dopuszczą tę większą liczbę osób w klasach 7-8 albo stworzą nowe podstawówki tylko z klasami 7-8. Jakby nie było jakaś szansa przeniesienia będzie moim zdaniem. Z całym szacunkiem. ale większość rodziców nawet tych 6-klasistów się cieszy ze zmian albo ma w zadku co widać po sondażach, więc się tak bardzo tych masowych przenosin nie obawiam.
          • aamarzena Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 17:34
            Wiele osób ma w zadku lub sie cieszy, bo wydaje im się, że dzieci zostaną po prostu dwa lata dłużej ze swoją klasą w rejonowej podstawówce blisko domu. Kiedy się okaże, że jednak na ostatnie dwa lata trzeba będzie dojeżdżać do rejonowego molocha o miernej opinii, którego chcieli unikąć, to wielu się obudzi.
          • makurokurosek Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 12:34
            Wiele osób ma w zadku, bo nie wierzy w to że protesty coś zmienią. Kolejna rzecz przeciwnicy reformy nie mają przywódcy, każdy walczy na własną rękę i o własny interes , nauczyciele by nie likwidowano ich miejsc pracy, rodzice by nie kumulowano roczników. Brak jednogłośnosci sprawia , że rząd ma te protesty w zadku. Aby protest spełnił rolę i znalazł poparcie ludu związkowcy powinni przedstawić sprawę wielowątkowo, skupić się przede wszystkim na problemach które dotkną przeciętnego Kowalskiego, a nie skupiać się tylko na swoich interesach
    • grzalka Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:21
      Ja przeniosłam moich 6-klasistów do prywatnej na początku września. Własnie żeby uniknąć takich dylematów. Pomyślałam sobie, że jeśli reforma nie przejdzie, to rok ich nie zbawi, a jeśli przejdzie to będą bezpieczniejsi w tym chaosie. Obaj przyznali mi rację. Obaj zadowoleni. Nie wiem jak ta szkoła sobie poradzi z podstawą programową w klasie 7 i 8, ale wiem, ze będą się bardzo starać.
      • jan.nowak.7 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:31
        Od 1 września tego roku do szkół niepublicznych zostały przeniesione tylko dzieci bardzo przezornych rodziców. Za rok to będzie zjawisko na dużą skalę. I to są właśnie te miejsca pracy dla nauczycieli "w nowych typach szkół" o których mówiła wczoraj premier Szydło wczoraj. Zapomniała tylko dodać, że
        te etaty "ufundują" zdesperowani rodzice.
        • makurokurosek Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 10:53
          Nie do końca, szkoły prywatne nie są z gumy, a w ich zarządzaniu bardziej dba się o rentowność niż w szkołach państwowych, dlatego te szkoły mają w większości budynki rozmiarowo dopasowane do swoich potrzeb.
          • jan.nowak.7 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 11:11
            Istniejące szkoły nie są z gumy, ale już powstają nowe. Jest idealny moment żeby skompletować znakomitą kadrę, budynek zawsze można wynająć - w miastach będzie spora podaż gmachów pogimnazjalnych.
            • makurokurosek Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 12:22
              Osobiście nie ryzykowałabym zapisania dziecka na 2 lata do nowej szkoły, która nie ma wyrobionej pozycji i w której trudno określić jaki będzie miała poziom i czy przygotuje wystarczająco dobrze uczniów do egzaminu. W Poznaniu jest sporo gimnazjów prywatnych, ale tylko nieliczne mają wyniki porównywalne ze szkołami dwujęzycznymi, reszta jest na poziomie przeciętnych szkół państwowych. Wątpię aby ludzie hurtem rzucili się na nowo powstałe szkoły prywatne
    • maderka Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 15:22
      U mnie to samo,a może nawet chodzi o taą samą szkołę. Patrzę jednak na starszą córkę i naprawdę widzę,że ona nie ma kontaktu z dziećmi z innych klas.Spędza czas z koleżankami ze swojej klasy,a z innymi ma kontakt bardzo sporadyczny.Więc jeśli przeniosą całą klasę,to może nie będzie tak źle,chociaż też jestem załamana tym wszystkim..
    • paszczakowna1 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 16:28
      Trzeba protestować, nie załamywać rąk. 19 listopada demonstracja. Jeśli już nam szkodzą, niech chociaż zapłaca za to cenę polityczną.
      • grzalka Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 16:50
        Nic to nie da imho. Ale fakt, trzeba próbować.
        • mahogany6 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 17:09
          A może intensywnie bombardowac kuratoria o konkrety. Obawiam się ze tam o tak ludzie nadal wyższych stołkach są wymienieni na sprzyjających dobrej zmianie albo sami boją się utraty pracy ale może postawieni pod ścianą będą się zwracać do minister o KONKRETY. bo do tej pory re same frazesy które dodatkowo przeczą samym sobie ( np. Na konsultacjach Nie było mowy o likwidacji gimnazjum ale ponoć prace nad podstawą programową trwają od lutego ciekawe tym bardziej ze eksperci jeszcze w październiku się zmieniali) dopiero co z naszej kieszeni finansowane były darmowe podręczniki które miały być na lata a znów się wywala bezsensownie nasze pieniądze. Szlak mnie trafia. Problemy będą niezależnie od nazwy szkoły. Dziwię się rodzicom młodszych dzieci że nie reagują tak jak wtedy gdy bronili 6 latków
          • dziewczyna_kolegi Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 18:20
            Kuratorium to chyba odnośnie do programu nauczania, bo kwestie obwodów i organizacji szkoły gdzie te 7-8 klasy będą się uczyć to jest w gestii samorządów, i to one najbardziej za to bekną, tzn. cała złość za chaos będzie skierowana lokalnie. Tylko że wyborcy będą pamiętali kto ten chaos zaczął, mam nadzieję.
          • grzalka Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 19:19
            no, ale kuratorium nic nie wie, bo skąd ma wiedzieć, a pani minister jest całkowicie odporna na jakąkolwiek dyskusję i metodą zdartej płyty mówi wciąż to samo

            tu fajna symulacja
            wyborcza.pl/1,75968,20896084,pawlicki-co-sie-stanie-z-nasza-klasa.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
          • paszczakowna1 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 22:26
            >A może intensywnie bombardowac kuratoria o konkrety.

            Też należy. Mnie osobliwie ciekawi nauka historii i przedmiotów przyrodniczo-ścisłych w klasie 6, 7 i 8 w roczniach 'przejściowych' (których jest kilka).
      • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 18:37
        W tym momencie powrót do idei gimnazjów z egzaminem szóstoklasisty czy też jakimś innym jest równie poroniony. Dla obecnych szóstoklasistów byłaby to totalna loteria.
        • dziewczyna_kolegi Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 21:50
          Ale już po likwidacji tego egzaminu wiadomo było że gimnazja wprowadzą jakieś swoje wewnętrzne egzaminy, konkursy świadectw itp. Dotąd oprócz egzaminu 6klasisty i tak były np. testy predyspozycji do klas dwujęzycznych.
        • malinadzika Re: VII klasa - mój dylemat. 09.11.16, 22:13
          mum2004 napisała:

          > W tym momencie powrót do idei gimnazjów z egzaminem szóstoklasisty czy też jak
          > imś innym jest równie poroniony. Dla obecnych szóstoklasistów byłaby to totalna
          > loteria.
          uważam, że lepszy konkurs świadectw do gimnazjów niż VII klasa.
          • mum2004 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 07:52
            Tylko dzieci powinny wcześniej wiedzieć że jest konkurs świadectw. Wtedy zarówno nauczyciele jak i uczniowie bardziej skupiają się na poprawianiu ocen. Semestr się powoli kończy a zasady nadal nieznane. Zasady ewentualnych egzaminów tez powinny być wcześniej. Obecnie moja córka stwierdziła że woli cwiczyc granie na gitarze (jej pasja)niż poprawić czwórki na piątki, bo i tak idzie do siódmej klasy. Gdyby miała pewność jak będzie wyglądała sytuacja podjęła by inne decyzję.
    • bib24 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 07:52
      Jestem prawie identycznej sytuacji, tyle że moja nie lubi swojej klasy i bardzo chce się już przenieść. Znaleźliśmy blisko super szkolę społeczną, mogą ją przyjąć, jest tylko jeden problem. Mają 2 języki, dodatkowy niemiecki, którego moja nie miała. Niemiecki jest 3 poziom. I musiałaby się 2 lat w 2 miesiące douczyć. 2 lat języka! Zgłupieliśmy. Na razie szukam korepetycji z niemieckiego. W ilości jakie mi są potrzebne (co najmniej 3 razy w tygodniu) nie mogę nic znaleźć.

      I teraz zupełnie nie wiem co zrobić.
      • grzalka Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 09:14
        Moi też trafili do szkoły, gdzie jest niemiecki jako drugi język od 4 klasy. Póki co niemieckiego nie ma w podstawie programowej, więc mamy takie ustalenia, że w tym roku spokojnie nadrabiają (z dużym wsparciem nauczyciela, który ma z nimi dodatkowe zajęcia) i nie są oceniani. Da się, przecież to jest zupełnie dodatkowy przedmiot- a podstawy są do opanowania w 2 m-ce spokojnie, resztę nadgoni w trakcie roku. My nawet nie wysłaliśmy ich na dodatkowe korepetycje (oprócz tych w szkole), mamy program do nauki zainstalowany plus cd w samochodzie i powoli się wiedza gruntuje smile
        • bib24 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 09:27
          Miałam spotkanie z nauczycielką niemieckiego w szkole. Mają 3 godziny tygodniowo. Zaproponowała indywidualne podejście do dziecka ale o żadnych wyrównawczych prowadzonych przez szkołę mowy nie ma. Tak czy siak musze najpierw mieć korepetytora.

          To są wszystko bieżące ustalenia, w tym tygodniu się spotykałam a z samą szkołą w zeszłym tygodniu.
          • ewa_mama_jasia Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 09:56
            Jeśli przenosić, to teraz. Dzieciak będzie miał w zasadzie 2,5 roku na nadrobienie języka. W VI i VII klasie wystarczy, jak wyciągnie na 2 lub 3, a w międzyczasie pouczy się zaległości. Zobacz też zakres materiału z niemieckiego, bo może aż tak dużo nie zrobili i da się spokojnie w kilka miesięcy nadrobić.
      • dorek3 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 10:23
        Moja społeczna przyjęła do I gim w tym roku kilkoro dzieci dopiero zaczynających naukę niemieckiego podczas gdy reszta miała niemiecki od 2 sp. I najzwyczajniej w świecie uruchomiła grupę początkującą. Tyle, że to było 7 osób (na 19). rozmawiaj ze szkołą. Zwykle społeczne są bardzo otwarte i pomocne w rozwiązywaniu różnych problemów.
        • bib24 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 12:04
          Już rozmawiałam. W tej klasie jest w ogóle 6 dzieci i dla mojej 7-ej nie zrobią klasy osobnej na niemiecki.
    • grave_digger Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 09:19
      Ja nie czekałam, dlatego przeniosłam córkę w sierpniu do szkoły prywatnej (do 6 klasy), w której będzie kontynuować 7 i 8 klasę lub (w co wątpię, bo jednak reformę przeprowadzą) gimnazjum.
    • amarili Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 09:25
      mam identyczną sytuację. moja córka tez ma być przeniesiona do najgorszego gimnazjum, ale nie wiem, na jakiej to będzie zasadzie. podzielam wszystkie Twoje obawy... i wciąz nie wiem, co mam robić sad

      najpewniej przeniosę córkę do innej szkoły na te 2 lata.
    • makurokurosek Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 10:45
      Również wkurza mnie reforma, nada nie wiem co zrobić z młodą. Mnie martwią różnice programowe jakie będą między absolwentami ośmiolatki, a gimnazjum. Nie da się trzech lat wrzucić w dwa lata, będzie więc bardzo duża różnica w wiedzy językowej i matematyki. Staramy się już teraz trochę z nią więcej ćwiczyć matematyki i przerabiać materiał ominięty w szkole np równania z jedną niewiadomą. Za rok natomiast sami będziemy poszerzać jej wiedzę z fizyki, chemii i matematyki opierając się na książkach z naszych lat szkolnych. Co do poziomu klas niższych. Obecne trzy godziny przyrody będzie rozdzielone na biologię, fizykę, geografię tak więc wątpię aby młodszym klasą coś dorzucili, sądzę że zakończy się to na rozdzieleniu podręcznika . W klasie czwartej połowa materiału to geografia, połowa biologia, jeden temat z fizyki ( przemiany fazowe) który zapewne będzie przerabiany i na geografii i na fizyce. W klasie piątej większość materiału to geografia, a szósta pół na pół fizyka i biologia. Tak więc z trzech podręczników podzielą materiał na trzy przedmioty , z których każdy jest chyba przewidziany po 1h tygodniowo.
    • an.16 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 12:38
      Marsz na ulicę! Dlaczego tak potulnie zgadzacie się na śmieciową edukację dla dzieci? PIS podkulił ogon po Czarnym Proteście, więc da się.
      • makurokurosek Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 13:08
        W czarnym proteście kobiety i część mężczyzn mówiła jednym głosem. W protestach przeciwko reformie edukacji brak jednego głosu, każdy walczy o swoje i każdy ma w poważaniu interes innych. Jeszcze nie usłyszałam ani jednej wypowiedzi związkowców w której okazali by zainteresowanie wpływem tej reformy na uczniów, wszystkie ich wypowiedzi dotyczą tylko wpływu reformy na nauczycieli, na ich miejsca pracy. Rodzice również walczą tylko o swoje dziecko, mając w poważaniu likwidację miejsc pracy nauczycieli, obniżenie poziomu nauczania młodszych roczników. Gdyby tak jak w przypadku czarnego protestu , protest miał przywódcę który mówiłby zarówno w imieniu rodziców jak i nauczycieli rząd uległby takiemu protestowi, a tak wie że sprawa przycichnie.
        • amarili Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 21:32
          ja wciąż słyszę od panów związkowców wypowiadających się w TV czy dla radia o pogorszeniu wyników edukacji. oczywiście, miejsca pracy też, infrastruktura i ogólny bałagan, ale o jakości nauczania dużo się mówi, nie przesadzaj.
        • jan.nowak.7 Re: VII klasa - mój dylemat. 10.11.16, 21:50
          Nie prawda - wczoraj była wielka konferencja ZNP w Warszawie (można obejrzeć nagranie na fb Justyny Sucheckiej). Wszyscy prelegenci omawiali skutki "reformy", które odczują uczniowie. O etatach nauczycielskich było bardzo mało. Największe wrażenie zrobiło wystąpienie nauczycielki, która przedstawiła własne zestawienie godzin: Wynika z niego, że podczas reformy Handkego zabrano blisko 20% godzin przedmiotom przyrodniczym, a teraz Zalewska ujmuje niemal drugie tyle. I tak na prawdę to są te zapowiadane oszczędności, oraz powód redukcji etatów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka