niu13
14.12.16, 12:09
Jakoś do tej pory udawało mi się z ginekologami- może dlatego, że od 10 lat byłam wierna jedynemu, mądremu i życiowemu lekarzowi, który wykonywał swoją pracę profesjonalnie. No, ale on jest onkologiem- realistą musi być. A tak się złożyło, że na starość zapotrzebowanie mi się zrobiło na położnika. Polecono mi pana dr z jednego ze znanych warszawskich szpitali. Przeczytałam internet na jego temat- morze entuzjastycznych opinii, że taaaaki milutki i życzliwy, och i ach. Niestety- umknęło mi tych parę złych- że zostawia pacjentkę, gdy wyniki wychodzą źle, szczególnie wtedy, gdy pojawia się podejrzenie wady płodu. Okropność. No ale poszłam. Pan dr faktycznie milusi- świetny kontakt, profesjonalna interpretacja wyników. Do czasu aż z tematów medycznych zeszło na amniopunkcję i ryzyko wady. I się zaczęło:
-on ma pacjentki, które twierdzą, że rodzenie dzieci z zespołem Downa wzbogaca;
- on ma pacjentkę, która oprócz własnego Downa ma jeszcze jednego adoptowanego i jest w związku z tym święta;
- obecna ustawa pozwala na zabijanie dzieci, a przecież takie dziecko z Edwardsem jak pożyje 3 miesiące, to rodzice są uszczęśliwieni na resztę życia
itp itd.
No żesz jasna cholera! Gdzie ja żyję?Ja nie przychodzę do niego po wykład z moralności, tylko żeby mi ciążę ocenił! Co tacy udzie sobie wyobrażają w ogóle? Ja się naprawdę dziwię, że nie ma osobnych poradni dla matek katoliczek. Tam powinni przyjmować tacy lekarze. Skoro są portale dla katolickich singli, turystyka własna, to służbę zdrowia też niech sobie wyodrębnią. A nie normalnych ludzi dobijają tym swoim ideolo.
Najgorsze, że oni zawsze uważają, że głoszą dobrą nowinę i wszyscy powinni im dziękować za te brednie.