vermello
19.12.16, 16:10
Taka sprawa: moja koleżanka jechała autem wąską drogą.
Przez dłuższy czas byl duży ruch na tej drodze. Jechała na końcu kolumny kilku samochodów.
Z tyłu za nią jechał samochód, którego kierowca usilnie chciał ją wyprzedzić, nie mogła zjechac na bok bo za bardzo nie miała gdzie. Na tym odcinku albo brak pobocza albo bylo w takim stanie, że nie ryzykowała ugrząźnięcia.
Kierowca pojazdu jadącego za nią trąbił i dawał jej znaki by go puściła.
W momencie, gdy pobocze zaistnialo z jej lewej strony kierowca wykorzystał je i szarżując wyprzedził ją i zatrzymał swoje auto w poprzek drogi.
Młody, wysoki, ubrany w czarne ubranie ochroniarskiej firmy.
Podszedł do jej auta. W tym czasie zadzwoniła do niej koleżanka, ona odebrała i pierwsze co powiedziała do niej to to, że jakiś facet zatrzymał jej samochód na drodze i szarpie za drzwi.
Krzyczał, że ma otworzyć, bo jak nie to pożałuje.
Zrobił jej zdjęcia jak ona rozmawiać przez telefon.
Ona wskazała, że ma kamerę i całe zdarzenie nagrywa, ale w amoku złości nie zauważyl.
Obfotografował jej auto, wsiadł i pojechał.
Przeżyła szok. Minęlo kilka dni i dostała wezwanie na Policję.
Gostek zarzucał jej, że stanowila zagrożenie na drodze jadąc zbyt wolno i rozmawiała przez telefon. Ona pokazała nagranie i wówczas policjanci postanowili ukarać gostka grzywną, bo to on wyprzedzając w karkołomny sposob stanowił zagrożenie dla użytkownika drogi.
Koleżanka prosiła, by nie puszczali mu nagrania od początku jej jazdy, bo wyjeżdżala spod domu, boi się, że tak agresywny typ nie zacznie nękać jej w domu. Policjant stwierdził, że on w ogóle nagrania nie musi pokazywać.
Narwaniec w czerni ( pracownik firmy ochroniarskiej, świadczył o tym uniform i napisy na jego samochodzie) nakaz zapalcenie grzywny odrzucił i sprawa wylądowała w sądzie. Policjanci nic mu o nagraniu kamery nie powiedzieli. Koleżanka boi się spotkania z agresorem, on, jako oskarżony ma wgląd do akt sprawy, będzie znał jej dane. Ona , jako świadek chciałabym złożyć zeznania tak, by była dla niego anonimowa. W dyspozycji policji zostalo nagranie, na którym widać całą sytuację, ona jednoznacznie wyjaśnia kto zachował się nagannie.
Co teraz powinna zrobić? Jest przestraszona.
Jak to jest anonimowością świadków. To nie jest wielkie przestępstwo, ale mężczyzna zachowywał się tak, że nieźle ją przestraszył. Szkoda mi jej, jest bardzo zestresowana. Nawet sama wizyta w sądzie mocno komplikuje jej czas w pracy. Ma poumawiane spotkania z klientami.
Dzisiaj dostała wezwanie na sprawę.
Co teraz powinna zrobić?