shell.erka
21.12.16, 23:18
Dzień w dzień kilka maili do rodziców "klasowych".
A to prezenty, a to głosowanie za kolęda, a to głosowanie za czymś, a to za czymś innym.
A to pretensje, że za mało picia i jedzenia na wigilii klasowej, a to, że rodzice ciągle ci sami się tylko udzielają. No dzień w dzień maile. Pokazujące poziom zaangażowania.
I pytam się pani, czy jako osoba zasiadająca w radzie rodziców, wie cokolwiek o jakiejkolwiek formie protestu odnośnie reformy edukacji.
I co?
I dostaje odpowiedź, że nie, że nic nie wie, tematu nie poruszała ani ona ani nikt z rady. Ze to juz i tak przesądzone i że protesty nic nie dadzą, tak jak protesty w sprawie 6 latków.
Oklaply mi zdeka witki, ale ze się nie udzielam specjalnie szkolenie, to nie czułam się w kompetencji do komentarza.
Żal tylko, że ludzie przejmują się aż tak ilością żarcia na klasowych imprezach, a olewaja totalnie (zwłaszcza będąc członkami rady rodziców) sprawy WAŻNE.
Musiałam sobie ulać.