mamkaantka
02.01.17, 12:46
Nie ukrywam, że zainspirował mnie wątek - Turystyczne rozczarowanie, w którym również bardzo wyraźnie widać, że przeszkadzać może wszystko, a narzekanie to być może nasza narodowa cecha. Postrzeganie zawsze ma charakter subiektywny, ale żeby wybrać się w szczycie sezonu do Paryża, Wenecji czy Barcelony i mieszać te miasta z błotem, bo jest gorąco, drogo i tłumnie? Czytam często opinie z hoteli, no i okazuje się, że zepsuć komuś wakacje mogą: plastikowe kubki do drinków, źle pokrojone pomidory, brak kotletów i innych polskich dań, inni Polacy (!), hałas lub brak animacji, a więc hałasu... A najbardziej śmieszy to, że ktoś wybiera najtańszy możliwy hotel i narzeka na brak luksusów.... Skąd to się bierze?