Dodaj do ulubionych

Dzieci na prochach

11.01.17, 08:14
kobieta.wp.pl/pokolenie-na-prochach-pigulka-zamiast-uwagi-rodzicow-6078728052655233a

Zapewne ematka tak nie robi... a może jednak ? Która się przyzna ?
Ja jestem starej daty, za moich czasów nie było takiej oferty leków i suplementów jak obecnie, ale chyba raczej nie przyszłoby mi do głowy dawać dziecku "na sen". Coś przeciwbólowego, przeciwgorączkowego - tak, ale na sen, uspokojenie ? Hm.
Ale. Sprawa w sumie nie jest nowa - moja babcia opowiadała mi, że dawniej niemowlętom dawano do ssania szmatkę umoczoną w alkoholu lub pojono wywarem z maku - właśnie po to by spały długo i spokojnie, kiedy rodzice pracują w polu.
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 08:19
      Teraz to leki na wszystko. Dziecko nie spi- syropek, nie chce jesc- syropek i tak dalej.
      To takie najprostsze i niewymagające od rodzica rozwiązanie więc pewnie dlatego stosowane.
      • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:02
        To nie sa leki. To sa suplementy. Dodatki do zywnosci.
        • melancho_lia Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:09
          Jak zwał tak zwał. I tak na jedno wychodzi.
          • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:16
            Bynajmniej.
            Porownaj sobie podanie aviomarinu (leczenie) a imbiru (suplementacja). Albo relanium (leczenie) a melissy (suplementacja). Albo z cienszej rury flegaminy (leczenie) a syropu z cebuli domowej produkcji (suplementacja). Roznica jest wyrazna.
            • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:37
              Z drugiej strony: porównaj skład melisy, imbiru albo syropu z cebuli (wszystko podaję dziecku, ale nazywałam to jedzeniem a nie dodatkiem do jedzenia) a skład żelków witaminowych (suplementacja).
          • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:24
            Leki tym sie roznia ze maja udowodnione dzialanie. Te syropki to glownie placebo i nabozne zyczenia
            • melancho_lia Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:32
              Ja to wiem. Ale większość uważa ze nie ma różnicy.
              Znaczenia w tym wątku nazwa i tak nie ma.
    • lauren6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 08:30
      > moja babcia opowiadała mi, że dawniej niemowlętom dawano do ssania szmatkę umoczoną w alkoholu lub pojono wywarem z maku - właśnie po to by spały długo i spokojnie, kiedy rodzice pracują w polu.

      No więc właśnie. Takie rozwiązania były i będą, gdy rodzice potrzebują pogodzić opiekę nad dzieckiem z ciężką pracą. Sama mam dziecko budzące się kilka razy w nocy i to jest koszmar. Nic mu nie podaję, ale nie dziwię się, że są rodzice o słabszej konstrukcji psychicznej, którzy wymiękają.
      • laruara Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 08:59
        Wszystkie moje dzieci tragicznie spały w nocy. Zdarzało mi się płakać z niewyspania i bezradności. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby cokolwiek na sen im podawać...
        • alpepe Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:06
          Tobie nie przyszło, a innym przyszło.
          Tak było wcześniej i będzie zawsze. Po prostu nie tematyzowano tego w mediach, tylko jedna matka doradzała drugiej, co tu podać, by dziecię spało. Choćby był to i smoczek zwilżony w piwie (tak mi się coś kojarzy, że gdzieś to zasłyszałam).
          Ja też nie dawałam, ale ja na szczęście pracowałam w domu, nie dziwię się jednak innym ludziom, dzieci są różne i różnie chowane.
      • miedzymorze Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:05
        XIX i początek XX wieku to równiez mnóstwo syropków na grzeczne dzieci, niektóre zdaje się zawierały np opium ;>
        Preparaty na wszystko wspierają wygodnictwo rodziców, łatwiej dać syropek na sen czy apetyt niz ograniczyć czas z tabletem i słodycze ;/
        pozdr,
        mi
        • lauren6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:28
          Jasne, szczególnie za czasów naszych babć dzieci za dużo czasu spedzały przy tablecie i dlatego się budziły w nocy big_grin

          Dziecko musi się nauczyć zasypiać, nieprzerwalnie spać. To jest taka sama nauka jak nauka jedzenia łyżką czy sikania do nocnika. Jednym to zajmuje dłużej, innym krócej.

          Takie durne teorie o słodyczach i tablecie powstały po to żeby stygmatyzować rodziców małych dzieci. 1,5 roczniak ci samodzielnie nie zasypia? Pewnie za dużo tabletu (kto daje tablet dziecku w tym wieku???) - sama masz czego chciałaś.

          Zawsze to miłe kopnąć leżącego, co? suspicious
          • nangaparbat3 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:22
            Pediatra-neurolog powiedziala znajomym, żeby dziecku (aktualnie 4 mies.) do roku nie dawać do reki smartfona. To było dwa dni temu i jeszcze sie otrząsamy.
            • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:38
              Dlaczego się otrząsacie?
              • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:39
                Bo wiesz - zważywszy na promieniowanie z komórek i jego wpływ na mózg, zwłaszcza w fazie kształtowania się może to nie jest takie głupie...
                • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 18:00
                  Promieniowanie to jedno, drugie to reakcja czlowieka na te produkty. Dziecko nigdy nie powinno byc narazone na dlugotrwale "zastyganie" w jednej pozycji. Tutaj nie dosc , ze cialo jest unieruchomione to i (bardzo wazne u niemmowlat) oko. Ta droga to skroty do zaburzen neurologicznych.
    • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:06
      Leki sa zeby leczyc jak dziecko jest chore to co dziwnego ze leki dostaje? Bardziej mnie dziwi podejscie dziecko jest nadpobudliwe psychiatra przypisal leki ale nie dam bo nie bede truc.
      Oczywiscie pojawil sie tekst o telewizji - wylaczyc przegonic a wszystko bedzie lepiej. Jakie zycie jest proste.
      • makurokurosek Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:07
        Z życia znam więcej sytuacji gdy dziecko nie jest nadpobudliwe, a rodzice zamiast zając się zmianami swojego zachowania, tudzież naprawić relacje domowe wolą ładować w dzieciaka prochy.
        • lauren6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:32
          Szkoły tego od nich wymagają. W Polityce był cały artykuł na ten temat, nie chce mi się szukać, ale linkowano go na forum. Szkoły nie chcą mieć problemów z nadpobudliwymi uczniami, wiec dają rodzicom ultimatum: albo załatwicie diagnozę ADHD i dziecko wyląduje na psychotropach wyciszających, albo my zgłaszamy do sądu rodzinnego, że zaniedbujecie jego stan zdrowia.
          • triss_merigold6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:23
            Chyba nie sądzisz, że szkoły nadużywają tego instrumentu? To nie USA, gdzie nawet 2-3-letnim dzieciom masowo przepisywany jest Ritalin.
            • xxxtabxxx Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:28
              Znam taki przypadek, gdzie szkoła wymuszała podanie psychotropów. Rodzice przenieśli dziecko do innej szkoły i w tej jakoś potrafią pracować z dzieckiem bez leków.
              • wuika Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:37
                Ale jak szkoła może wymusić terapię? Rozumiem, że może zagrozić skierowaniem spraw do odpowiednich służb, ale jak rodzice z lekarzem mają wypracowany jakiś tam sposób postępowania, który nie zawiera podawania psychotropów, to co może szkoła w temacie "nauczyciele by chcieli, żeby dziecko było faszerowane lekami"?
            • lauren6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:28
              Polska jest drugim po USA krajem, w których diagnozuje się najwięcej przypadków ADHD.
              • triss_merigold6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:30
                "Diagnozuje" nie oznacza podawania psychotropów. Wprawdzie Kocianna chciała podawać córce jakieś rosyjskie prochy niedopuszczone do użytku na polskim rynku, ale był to pomysł matki, a nie szkoły.
                • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:32
                  To ze niedopuszczone w Polsce nie znaczy ze jakies nielegalne czy trefne...
                  • triss_merigold6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:40
                    W Polsce jej nie chcieli przepisać ani tego, ani odpowiedników, ani w ogóle leków na głowę (dla dziecka).
            • minor.revisions Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:51
              W USA nie przepisuje się masowo trzylatka ritalinu gdyż albowiem to za wcześnie na diagnozę, nie bredź pliz.
      • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 12:14
        > Bardziej mnie dziwi podejscie dziecko jest nadpobudliwe psychiatra przypisal leki ale nie dam bo nie bede truc.

        A ja Ci powiem dlaczego zdarza się, że rodzice nie chcą podawać leków nawet jeśli zapisał je psychiatra.
        Takie leki często mają bardzo dużo różnego rodzaju efektów ubocznych. Dziecko po zażywaniu silnych leków zdarza się, że przestaje być sobą, a jego zachowanie zaczyna przypominać wegetację.
        Wiem coś o tym, bo mi w przedszkolu zrobili siwy dym, że odstawiłam leki (które załatwiłam na życzenie nauczycielek) i zaczęły na mnie naciskać. Mój syn nie jest nadpobudliwy, ale ma swoje problemy, które mają podłoże autystyczne. Przede wszystkim nie umie dostosować się do panujących reguł, nie robi zadań w przedszkolu, które się od niego wymaga, bo nie widzi w tym sensu, szybko się też frustruje.
        Po lekach bez szemrania robił wszystko co się od niego wymagało, ale większość dnia siedział bez ruchu (a nawet bez leków nie jest szczególnie ruchliwy), albo spał, można było z nim robić co się tylko chciało, a on nawet nie reagował. Nawet gdyby ktoś go bił to raczej by nawet nie zareagował. Oczywiście, że nie jest jedyny na świecie i przedszkolanki oprócz niego mają też inne dzieci. I rozumiem to, że mój syn w takiej sytuacji jest problemem. Druga strona medalu jest taka, że oprócz wad to dziecko ma zalety. Dużo się denerwuje, wiem, że mu z tym ciężko, ale leki, które dostał (swoją drogą, które są przede wszystkim na schizofrenię) spowodowały, że był roślinką bez życia. Oprócz problemów jest wesoły, ma poczucie humoru, interesuje się różnymi zagadnieniami, zadaje mnóstwo pytań, jest ciekawy świata, fajnie dogaduje się z siostrą, czerpie radość z życia. Po lekach miałam wrażenie, że straciłam dziecko.
        Oczywiście nauczycielki były zachwycone. Mnie taka sytuacja nie zachwyca.
        • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 12:48
          No ale to znaczy ze te leki byly zlw dobrane a nie ze nie nalezy mu podawac lekow w ogole.
          • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 12:52
            No szczerze to bym wolała mu w ogóle ich nie podawać.
            I mam nadzieję, że to jeszcze nastąpi. Indywidualnie bardzo dobrze pracuje i może to byłoby lepszym rozwiązaniem niż faszerowanie go lekami.
          • lauren6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:32
            Wszystkie leki mają skutki uboczne, a już psychotropy najgorsze. Kiedy podałabyś dziecku lek, który np może zaburzyć jego wzrost? Wtedy, gdy jest niegrzeczne w szkole, czy dopiero gdy jego zachowanie zagraża zdrowiu i życiu postronnych osób?
            Szczerze, wolałabym mieć dziecko z niedostateczną oceną ze sprawowania niż zaburzyć jego rozwój.
            • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:34
              Pozwole sobie sie nie zgodzic z pierwszym zdaniem Twojej wypowiedzi.
              • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:33
                Ja tez. Jedynie placebo nie ma negatywnych skutkow ubocznych. Lauren nie uogoniaj wink
            • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:49
              Leki w zalozeniu podaje sie gdy korzysc z podania przewaza nad ryzykiem zwiazanym z mozliwymi skutkami ubocznhmi to chyba jasne
              • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:50
                Jesli dziecko jest zagrozeniem dla innych a lek moze byc szkodliwy to moze lepiej zabrac ze wzkoly?
              • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:16
                >podaje sie gdy korzysc z podania

                Korzysc dla kogo? Oto jest pytanie.
      • makurokurosek Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 15:31
        Problem w tym, że bardzo często to nie dziecko jest chore tylko sytuacja w domu rodzinnym jest chora,a dziecko odreagowuje piekło które fundują mu rodzice. Nawet tu na forum widać jak wiele "dzieci zaburzanych" ma mocno zaburzone domy. Nie twierdzę, że nie ma potrzeby podawania leków, bo choroby psychiczne nie są tylko przypisane osobą dorosłym ale niestety często nadruchliwość i ADHD to wynik problemów rodzinnych.
    • eve-lynn Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:07
      Haha - mam koleżankę, której syn (teraz 5 lat, ale to historia sprzed ok 3 lat) "źle śpi" i lekarz jakiś syropek na sen przepisał. On googlała ten syrop i on jest głównie stosowany dla osób walczących z uzaleznieniem od narkotyków czy alkoholu, żeby ich wyciszyć na czas najgorszej delirki oraz osób leczonych np. z raka, którzy nie mogą spać bo ich wszystko boli. W kazdym razie podawała go dzieciakowi i sama z mężem też brali, bo tak fajnie działa uncertain I nawet mi polecała, że pomoże mi to odstawic nocne karmienia, jak tak córkę naszprycuję to będzie "dwa dni spała" i tym sposobem skończymy z nocnym kp...
    • larrisa Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:10
      Szczerze mówiąc w życiu się z tym nie spotkałam, bo chyba że wszystkie moje koleżanki absolutnie się do tego nie przyznawały, ale z drugiej strony przyznawały się czasem do takich rzeczy, że syropek to pikuś.
    • eve-lynn Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:17
      mi zdaża się dać paracetamol "prewencyjnie" na noc - nie wiem czy to się liczy.
      chodzi mi o to, że jak dzieciak ma stan podgorączkowy, ale jeszcze nie kwalifikujący się na zbijanie, to wieczorem i tak dostaje paracet, na wszelki wypadek, żebyśmy własnie się wyspały i żebym nie miała stresa w nocy, nie budziła sie chwila sprawdzać temp. i nie latała po nocy z latarką i próbowała czopka po ciemku wsadzać.
      i tak się budzę i sprawdzam czy działa wszystko ok, ale już z mniejszym stresem.
      • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:19
        I bardzo dobrze smile
      • jehanette Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:26
        Ja jestem gorsza, bo jak dziecko jest w stanie "wskazującym" i "niewyraźnym" plus ma podwyższoną temperaturę, to daję ibuprom, bo paracetamol nie ma działania przeciwzapalnego. Jak się kiedyś zastosowałam do mądrych rad i trzymałam ją przez tydzień ze stanem podgorączkowym, na "naturalnych sposobach" (dziecko i tak było pod kontrolą lekarza) to się w końcu wykluło zapalenie oskrzeli i antybiotyk.
        Ale z suplementów jedyne to tran i Sambucol.
        • eve-lynn Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:31
          tez dawałam ibuprofen, ale ten jest bardziej groźny dla dzieci. Ale moja starsza lepiej reagowała na ibuprofen. Za to młodsza lepiej reaguję na paracet. Czasem daję na zmianę, żeby nie przedawkować jednego leku. Bo powinien teoretycznie działać 8 godzin, a czasem już po 5-6 trzeba dać nową dawkę i wtedy właśnie na zmianę daję.
          Co do tranu - polecam raczej tran z małych rybek, ciężej go dostać i jest drożdzy ale zdrowszy, bo ten tradycyjny podobno więcej szkodzi niz pomaga.
          • eve-lynn Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:35
            zresztą - teraz się odchodzi od tranu. Najnowsze badania pokazują, że normalnie odzywiony człowiek ma pożytek tylko z vit d, więce lepiej dawać samą vit d bez tych całych metali cięzkich.
            i e na krótką metę tran daje dobre efekty, ale długofalowo okazuje się szkodliwy.
            I lepiej podobno brać vit d a omega 3 z ryb bezpośrednio niż takie stężone dawki jak w tranie.
          • jehanette Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 14:25
            Wiem, że ibuprom jest "groźniejszy, zawsze pilnuję dawek i odstępów jak podaję leki - nic ponad syrop lipowy nie podaję inaczej, niż dokładną miarką "strzykawką", jak jest faktycznie wysoka temp to podaję na zmianę i zapisuję godziny. dlatego się śmieję, że taka "zła" jestem.
      • wuika Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:28
        Lekarka nam kazała podawać coś przeciwzapalnego czasem na zapas, jak widać, że coś się wykluwa. Nie tylko po to, żeby dziecko się wyspało, a nie jojczało przez sen przez 5 godzin, ale też żeby ew. stan zapalny zatłuc, jak jest jeszcze malutki. Wychodzi tego podawania kilka razy w roku raptem, więc nie mam wyrzutów sumienia, że szprycuję dziecko lekami niepotrzebnie.
        • triss_merigold6 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:25
          Identycznie. Jak coś się wykluwa, podaję nurofen forte, który ma działanie przeciwzapalne + dziecko ma szanse normalnie spać, a nie obudzić mnie o 2 w nocy półprzytomne.
          • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:56
            Podaję ibuprofen, żeby uniknąć nadkażenia uszu, z którymi córka ma problemy (i antybiotyków w dalszej kolejności). Uważam jednak - po sobie także, bo biorę leki dziecka - że lepiej wychodzi się z wirusówek paracetamolem, a najlepiej wodą z imbirem i cytryną i miodemwink
    • andaba Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 09:40
      Nie znam takich wypadków, żeby ktoś faszerował dzieci lekami, poza takim powszechnym lataniem z katarkiem do lekarza, "żeby coś dał".

      Jedynym mi znanym przypadkiem jest koleżanka, wykształcona i zaangażowana, która pchała w dziecko leki, bo neurolog (prywatny, a jakże) wymyślił u dziecka jakiś rodzaj padaczki, nie chcę skłamać, więc nie napiszę co to dokładnie było. A objawem było... to że chłopiec był niegrzeczny.
      On był po prostu rozpuszczony - ja się nim często zajmowałam i ta cała padaczka mu przechodziła pod moją opieką jak ręką odjął. Ale ja się z nim nie cackałam. Co nie znaczy, że go lałam, stawiałam granice takie jak swoim dzieciom i wtedy on się zachowywał całkiem ok. Mówiłam to koleżance miliony razy. Na szczęście poszedł do szkoły, a że ogólnie był mądry i w sumie kindersztubę miał wpojoną, to w szkole okazał się być zupełnie grzecznym uczniem. I wtedy stwierdziła, że to faktycznie chyba kwestia wymagań.
    • makurokurosek Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 10:57
      Moja kuzynka ponad 40 lat temu podawała swojemu dziecku leki uspakajające na noc, gdy dzieciak miał coś koło roku okazało się, że jest dzieckiem zaburzonym. Trudno powiedzieć jak duży wpływ na zaburzenie tego dziecka miał sposób mamusi na przespaną noc. W obecnej chwili bardzo często dość mocne leki podaje się małym dzieciom na życzenie rodziców na wszystko poczynając od nieprzespanych nocy niemowlaka, a kończąc na ruchliwości. W większości przypadków leki nie są potrzebne dziecku tylko rodzicowi, który najzwyczajniej w świecie nie nadaje się do roli rodzica.
      • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:30
        Bardzo czesto, sra...ie w banie z przeproszeniem.
        Nie spotkalam sie z podawaniem dzieciom DOSC MOCNYCH LEKOW na cokolwiek bez potrzeby. Lekarze receptami nie szafuja, bez recepty nic sie nie dostanie, to co jest bez recepty to sa popierdolki a nie mocne leki, a i tak wiekszosc sie dla malych dzieci nie nadaje.
        • makurokurosek Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:13
          To, że ty się nie spotkałaś nie oznacza, że takie sytuacje nie mają miejsca i nie mówię tu o lekach bez recepty tylko właśnie tych zapisywanych na receptę. Sama trafiłam na neurologa który bez wnikania w temat pierwsze co mi przepisał to antydepresanty.
          • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:52
            Ale to Tobie przepisal. Ty jestes dorosla, antydepresanty Ci nie zaszkodza.
            Zaden normalny pediatra nie wypisze mocnych srodkow uspokajajacych czy nasennych malutkiemu dziecku. Nienormalnych zas nie skomentuje, ale to jakies odosobnione przypadki.
            • makurokurosek Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:56
              "Ale to Tobie przepisal. Ty jestes dorosla, antydepresanty Ci nie zaszkodza"

              Dodam tylko, że po tych jego antydepresantach przez tydzień nie byłam w stanie wstać z łóżka. Podziękowałam panu za leczenie i udałam się do innego neurologa i o dziwo nie zaproponował antydepresantów tylko leki na rozpuszczenie skrzepów. Gdybym nie zmieniła lekarza tylko faszerowała się psychotropami już dawno oglądałabym świat z pod ziemie.
              "Zaden normalny pediatra nie wypisze mocnych srodkow uspokajajacych czy nasennych malutkiemu dziecku."

              żaden normalny pediatra nie będzie przepisywał antybiotyków co kilka tygodni tak jak i nie będzie szczepił chorego dziecka. Problem w tym, że lekarzy którzy tak robią jest dość duży odsetek
    • paloma_blauwinder Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:05
      A ty myślałaś, że stare powiedzenie "cisza jak makiem zasiał" to taki przypływ poetyckiego natchnienia?
      • ichi51e Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:12
        A ty myslisz ze to od czego jest? big_grin
    • ta_karola Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:18
      Ja to jestem przeciwieństwem więc nie mam do czego się przyznawać. Znalazłam bardzo dobrą jak dla mnie lekarkę, która w trakcie choroby dziecka rekomenduje zazwyczaj tylko jeden lek a nie 5 i dziecko pięknie zdrowieje.
    • agni71 Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:25
      Tia, sama miałam kuzyna pasionego neospasminą, ze 40 lat temu. Mnie jakos nigdy nie przyszło na myśl podać tego typu specyfiki, a może powinnam była .... I oczywiście tez słyszałam o wywarze z maku, czy szmatce nasączonej alkoholem, żeby niemowlak był spokojny, ale to z kolei dotyczyło raczej czasów bezp. powojennych i wcześniej.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:30
      O tym maku też słyszałam. Ponoć moja prababcia podawała coś takiego swoim dzieciom kiedy szła pracować w polu.
      Natomiast nie spotkałam się z tym, żeby ktoś podawał ot tak coś dzieciom na uspokojenie. Fakt, że nie mam wcale dużo znajomych, no ale nikt mi się do czegoś takiego nie przyznał. Mój syn jest na lekach, ale od psychiatry, a to nie wiem czy się liczy. Gdyby to ode mnie zależało to nic by w ogóle nie zażywał.
    • czekoladazzurawina Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 11:32
      Przyznaję się tylko do podawania tranu zimą.
    • kkalipso Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 12:34
      Znam pewną historię ale nie będę pisać bo kto uwierzy.
      Mnie takie rzeczy nawet do głowy by nie przyszły nadal czasem myślę o tym filmie z Julianne Moore w tym temacie.
    • lilyrush Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:21
      Moj syn dostawał przez jakeiś 2 m-ce jak miał rok Hydroxyzynę pod konsultacją lakarza i psychologa. Ja sie wtedy rozwodziłam, wyprowadziłam sie z nim od eksa i dziecko przestało normalnie spać. Potrafił sie budzić co godzinę- rano i on i ja byliśmy nieprzytomni, a ja musiałam isć do pracy i funkcjonować normalnie jako samotna matka. Poza tym nie pokazywał innych widocznych objawów reakcji na sytuacje, choc wiadomo,zę cos sie tam w środku działo. Jakkolwiek, przeszło.
      • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:51
        Moja córka miała taki okres budzenia się rano ok. roku i okazało się, że po prostu traciłam pokarm, a ona była głodna... Też zostałam wtedy samotną matką, podstawą mojej diety stały się resztki ze słoiczków córki i mój organizm padł. Przyznaję się do podawania mleka modyfikowanego (wcześniej ze dwa razy próbowałam, a dziecko odrzucało butelkę, ale rezerwową paczkę miałam w domu, natchnęło mnie i voila!).
    • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:25
      >Prawie trzy czwarte dzieci na lekach

      Znam takie dzieci. Jeszcze niedawno dziwilam sie jak kura, ale duzo na ten temat czytalam i juz sie oswoilam z tematem. Czlowiek to takie zwierze co wieszosc rzeczy robi usuwajac instynkt i kieruje sie opiniami zlych doradcow. Zazwyczaj ci zli doradcy nazywani sa lekarzami, psychologami, naukowcami itd. wiec jak tu im nie wierzyc?
      Nie ma tez co sie oszukiwac , w dobie faszerowania chemia pozywienia , wszystkie do tej grupy nalezymy.
    • hermenegilda_zenia Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 13:48
      Nie stosuję, staram się nie faszerować dziecka dragami czy to w postaci leków czy innych substancji, jeżeli jest zdrowe. Natomiast niejednokrotnie słyszałam w różnych wywiadach jak Stanisława Celińska zawsze powtarza, że jej alkoholizm miał swoje początki w niemowlęctwie, gdy była usypiana/uspokajana gałgankiem nasączonym alkoholem. To nie była praktyka na zasadzie "w wyjątkowych sytuacjach" tylko nagminna - dziecko ma spać i nie ma być go słychać.
    • elle-hivernale Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 14:22
      Nie podaję, ale czasem fantazjuję, że mu podaję smile Raz dostał zapisaną z okazji ospy Hydroksyzynę - dawałam z ciężkim sercem, wyobrażając sobie, że będzie zmulony i będę trzymała jego ospałe ciałko niczym matka boska bolesna, ale gdzie tam, zareagował pobudzeniem. Przestało go swędzieć i powstał w środku nocy, żeby coś sobie pokolorować, a ja oddałam się fantazjom jak podaję mu całą butelkę.
    • edelstein Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 15:27
      Aviomarin na dluga podroz autem i to by bylo na tyle.Przeciwgoraczkowe podaje dopiero jak temp.osiagnie 39+.
      • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:15
        >Przeciwgoraczkowe podaje dopiero jak temp.osiagnie 39+.

        Ja tez i nadziwic sie nie moge, ze mozna acetaminofen podawac "prewencyjnie". Zwlaszcza dzieciom. Moze te mamusie nie wiedza o jego wplywie na watrobe i o tym , ze naukowcy nie wiedza jak ten lek dziala , i o tym , ze podawanie go przy zakazeniu wirusowym (pozniej znajde szczegoly) bywa smiertelne.
        Temat pojawiania sie odwyzszonej temp u dziecka i swiadome likwidowanie przez matke podstawowej obronnej reakcji u swojego dziecka potraktuje minuta ciszy.
        • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:19
          >wirusowym (pozniej znajde szczegoly)

          pomylilam z aspiryna
          • dziennik-niecodziennik Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 16:57
            Taka niewinna pomylka big_grin
            • srubokretka Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 17:08
              Nie wiem po co szczerzysz zeby akurat przy tej okazji. Lepiej poczytaj o badaniach , ktore udowodnily , ze acata powoduje raka nerek.
              Smacznego... dla ciebie, nie dziecka.
    • danaide Re: Dzieci na prochach 11.01.17, 18:01
      Lata świetlne temu byłam au pair. Chłopiec, którym się zajmowałam miał kolegę, który kiedyś nas odwiedził. Matka coś wspomniała, że ma dwie opiekunki, jakiegoś lekarza, jakieś leki... Byliśmy w parku, mały w ogóle nie chciał się bawić z innymi dziećmi, tylko ze mną (najbardziej podobało mu się, jak ciągnęłam go za nogi a on jechał brzuchem po piachu - to chyba nic nadzwyczajnego, prawda?) Ale kiedy matka po niego przyszła powiedział jej, że nie może z nią iść, bo musi czekać na swoją mamę. Ona zawołała: och, jakie ty masz ironiczne poczucie humoru!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka