Dodaj do ulubionych

ekonomia wolontariatu-Boliwia

29.01.17, 11:05
Wolontariat to w sumie bardzo pozytywna rzecz. Tylko nie rozumiem wysyłania wolontariuszek do Afryki, Ameryki Pd. itp
Dlaczego?
Zamordowana dziewczyna miała zajmować się biednymi dziećmi w ochronce. Pojechała na 6 miesięcy. i teraz koszt podróży to ok 10 000 zł. wyżywienie i utrzymanie -pewnie skromnie, ale na pewno więcej niż zwykłej tutejszej Boliwijki. Najniższa pensja w Boliwii to 800 zł.
Czyli spokojnie wystarczyło by na zatrudnienie przez ponad rok kogoś miejscowego. Oczywiście tak samo bez konkretnego wykszatałcenie, ale moze znałby wszystkie trzy urzedowe języki. No i odpadły by koszty zamieszkania i wyżywienia.
Dobrych kilka lat temu pisano o podobnej sytuacji, kiedy licealistki jechały na wolontariat do Afryki na dwa miesiące, już nie pamietam o co chodziło, ale pomyślałam,ze tez bym chciała takie sponsorowane wakacje.


Obserwuj wątek
    • muchy_w_nosie Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 11:51
      Myślę, że takie wyjazdy mają rozpropagować zainteresowanie tematem. Jest reklama, są darczyńcy.
      A to że koszt takiego wyjazdu jest niewspółmierne wyższy od zatrudnienia kilku miejscowych osób przez rok to tylko poniesione koszty które w przyszłości wygenerują sporo pieniędzy od darczyńców.
      • taki-sobie-nick Taniej wychodzi zatrudnić miejscowych? 29.01.17, 20:58
        W takim razie taki wolontariat jest nieetyczny, powinni tworzyć miejsca pracy dla miejscowych.
      • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:00
        to tylko poniesione koszty

        Miejscowi nie są dla ciebie równymi ci ludźmi, o których zatrudnienie warto walczyć, zamiast sprowadzać rozentuzjazmowanych białasów?
    • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:04
      Też tego nie rozumiem. W Polsce jest sporo miejsc gdzie można pomagać dzieciom, nastoletnia dziewczyna z mojej rodziny też właśnie była wolontariuszką w pewnym domu dziecka, nie musiała w tym celu wyjeżdżać z kraju (inna sprawa, że po tym wolontariacie ma takie samo zdanie o takich dzieciach jak ja, szybko tu dojrzała).

      >Dobrych kilka lat temu pisano o podobnej sytuacji, kiedy licealistki jechały na wolontariat do Afryki na dwa miesiące, już nie pamietam o co chodziło, ale pomyślałam,ze tez bym chciała takie sponsorowane wakacje.

      Pewnie mnie tu zakrzyczą znowu, ale uważam że wolontariat jest ściśle skorelowany z zamożnością rodziny wolontariuszki (lub jej własną jeżeli jest już dorosła).
      Nastolatki z biednych rodzin czy ubogo żyjące dorosłe osoby nie stać na bycie wolontariuszami.


      • ardzuna Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:36
        kaz_nodzieja napisała:

        > Pewnie mnie tu zakrzyczą znowu, ale uważam że wolontariat jest ściśle skorelowa
        > ny z zamożnością rodziny wolontariuszki (lub jej własną jeżeli jest już dorosła
        > ).
        > Nastolatki z biednych rodzin czy ubogo żyjące dorosłe osoby nie stać na bycie w
        > olontariuszami.

        Czyli wiążąc to co napisałaś z pierwszym postem, jak ktoś z Zachodu nie pojedzie na wolontariat do Afryki to niech tam sobie wyzdychają, nikt im nie pomoże. Bo w Afryce społeczeństwo jest dużo uboższe od społeczeństw na Zachodzie i nie stać im na pomaganie sobie nawzajem.
        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:22
          Ale na Zachodzie chyba też są zamożniejsze i biedniejsze nastolatki, prawda?
          • ardzuna Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 19:21
            Ale bez porównania z ubóstwem w Afryce.
            • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 21:00
              Tego nie kwestionuję. Nie mniej jednak prawdopodobieństwo, że na taki wolontariat uda się dziewczyna z zamożniejszej rodziny jest większy niż w przypadku dziewczyny - córki tamtejszej sprzątającej i kasjera.
              Wolontariat to generalnie zabawa bogatych.
        • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:02

          > Czyli wiążąc to co napisałaś z pierwszym postem, jak ktoś z Zachodu nie pojedzi
          > e na wolontariat do Afryki to niech tam sobie wyzdychają, nikt im nie pomoże. B
          > o w Afryce społeczeństwo jest dużo uboższe od społeczeństw na Zachodzie i nie s
          > tać im na pomaganie sobie nawzajem.

          Obawiam się, że lepsze jest zatem finansowanie MIEJSCOWYCH inicjatyw oraz pomoc ludzi fachowych. Lepszy zatrudniony, kompetentny Europejczyk niż białas leczący "za darmo" kompleks mieszkańca Pierwszego Świata.
          • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:03
            taki-sobie-nick napisała:

            >
            > > Czyli wiążąc to co napisałaś z pierwszym postem, jak ktoś z Zachodu nie p
            > ojedzi
            > > e na wolontariat do Afryki to niech tam sobie wyzdychają, nikt im nie pom
            > oże. B
            > > o w Afryce społeczeństwo jest dużo uboższe od społeczeństw na Zachodzie i
            > nie s
            > > tać im na pomaganie sobie nawzajem.
            >
            > Obawiam się, że lepsze jest zatem finansowanie MIEJSCOWYCH inicjatyw oraz pomoc
            > ludzi fachowych. Lepszy zatrudniony, kompetentny Europejczyk

            Azjata, Amerykanin, Afrykanin itd.
            • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:52
              taki-sobie-nick napisała:

              > taki-sobie-nick napisała:

              > > > Czyli wiążąc to co napisałaś z pierwszym postem, jak ktoś z Zachodu
              > nie p
              > > ojedzi
              > > > e na wolontariat do Afryki to niech tam sobie wyzdychają, nikt im n
              > ie pom
              > > oże. B
              > > > o w Afryce społeczeństwo jest dużo uboższe od społeczeństw na Zacho
              > dzie i
              > > nie s
              > > > tać im na pomaganie sobie nawzajem.
              > >
              > > Obawiam się, że lepsze jest zatem finansowanie MIEJSCOWYCH inicjatyw oraz
              > pomoc
              > > ludzi fachowych. Lepszy zatrudniony, kompetentny Europejczyk
              >
              > Azjata, Amerykanin, Afrykanin itd.

              I jak to czytac?
              Cytujesz calosc w celu?
      • vaikiria Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:04
        Byłam wolontariuszką nie mając wcale za wiele kasy. no fakt, nie w Afryce.
        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 23:02
          Wyraźnie jednak na tyle dużo, że nie musiałaś harować po 10 godzin na dobę by się utrzymać.
          • vaikiria Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 21:24
            Ale do zamożności było mi zdecydowanie bardzo daleko. Wolontariat zajmował mi 6 godzin w tygodniu, dało się to pogodzić z grafikiem w pracy.
      • stara-a-naiwna Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 08:32
        podobnie uwazam
        to trochę tak jak staż w trakcie studiów - jedno sobie mogą pozwolić na bujanie się za darmo i jest fajnie a inni musza pracowac gdziekolwiek żeby się utrzymać (i po pracy marnej i przejściowej nie ma czasu na staże, wolontariaty... no... może 2-4h w tygodniu... ale z naciskiem na może)


        >Nastolatki z biednych rodzin czy ubogo żyjące dorosłe osoby nie stać na bycie wolontariuszami.
        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 09:07
          Dodam jeszcze, że taka praca "marna i przejściowa" może tak zmęczyć, że człowiek nawet jeżeli ma 2-4 godziny luzu to nie ma sił na nic oprócz odpoczynku, odespania. Dosrywanie mu, że jego bogatszy rówieśnik chodzi na wolontariat, a on nie jest poniżej pasa.
    • kozica111 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:04
      Oj durnaś ty, durnaś. Jedź.
    • lodomeria Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:25
      Powtorz sobie pisownie "by".
    • fragile_f Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:38
      Koszt podróży to 5 000, a nie 10 000.
      • rorzrzutny Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:53
        W kraju Trzeciego Świata 1200 USD wciąż robi wrażenie.
        • anorektycznazdzira Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 15:02
          No tak, ale jak się o czymś pisze niby na serio, to nie ładnie aż tak udramatyzowywać wypowiedź.
    • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:54
      1. Wolontariusz przez swoje bycie z innymi ludźmi tworzy zarówno wizerunek (innego rejony świata wyznania, narodu).
      2. Bezpośrednie obcowanie tworzy więzi i zwiększa wzajemne zrozumienie.
      3. Pochodzacy z bogatszego, lepiej rozwiniętego rejonu świata wolontariusz moa większe mozliwości niż lokalna osoba, mogąca wykonac tę samą pracę, na to, by potem coś zrobić z problemem w szerszym ujęciu. Z drugiej strony - sam wolontariusz też zyskuje wiedze i doświadczenie, jakich nie nabyłby siedząc na tyłku we własnym kraju.
      4. Wolontariat, co widac chocby po WOŚPie to nie tylko czysta ekonomia, bo przy okazji tworzy się też coś więcej, niż tylko okreslona suma kierowana na określone potrzeby.
      5. Sa także wolontariaty za które wolontariusz musi zapłacic (chocby a podróż i utrzymanie). Na przykład archeologiczne, ale nie tylko. I jest masa chętnych. Sama chęnie się kopnęłabym się do Jerozolimy na przesiewanie ton gruzów świątynnych wywalonych przez Palestyńczyków. Znaleziono tam super ślady z II świątyni.
      6. Ale są i takie wolontariaty, które dają poza utrzymaniem niewielkie kieszonkowe ochotnikom.
      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:24
        Dlaczego uważasz, że jak ktoś "siedzi na tyłku we własnym kraju" to nie pomaga?
        • fragile_f Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:08
          No to pochwal się gazeciarz, ile godzin wolontariatu wyrabiasz miesięcznie? Jaki procent dochodów przeznaczasz na cele charytatywne?
          • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:14
            Ale co to ma do rzeczy? Polemizuję ze stwierdzeniem (li jedynie), że jeżeli ktoś na stałe "siedzi" w danym kraju nie oznacza, że nic nie robi.
            Na forum są osoby, które uważają tych co na stałe mieszkają w Polsce ( i jeszcze śmieją być z tego w miarę zadowoleni) za ludzi gorszego sortu.
            Oni (ci ludzie) nic nie wiedzą, na niczym się nie znają, nie mają szerokich horyzontów (te dostępne są wyłącznie dla emigrantów lub od biedy - byłych emigrantów) i oczywiście na pewno "siedzą na dupie" i nikomu nie pomogą, bo wszak jak wolontariat (wartościowy wolontariat) to tylko za granicą.
            • fragile_f Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:54
              Nie, gazetko. Polemizujesz ze stwierdzeniem:

              "Z drugiej strony - sam wolontariusz też zyskuje wiedze i doświadczenie, jakich nie nabyłby siedząc na tyłku we własnym kraju."
              • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 21:02
                Wiedza i doświadczenie zdobyta w polskim domu dziecka jest mniej warta niż ta w afrykańskim?
                • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:14
                  Jest, gazeciarz INNA, bo w polskim dd otaczają cię znane sytuacje. Poza sprawiami profesjonalnymi związanymi z dziećm możesz borykać się - np - z biurokracją, z samorządem szkołą państwową, ale nie musisz kombinować jak odkazić wodę. Po zajęciach w polskim dd wracasz tym samym tramwajem do tego samego domu, kupujesz te same kajzerki w tym samym sklepie, po pracy w afrykańskim dd zastanawiasz się, jak skutecznie uszczelnić antymalarycznie dom i jak rozmawiąć z lokalnym szamanem.
                  • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:25
                    Lokalnego szamana też w Polsce mamy. A zamiast malarii smog.
                    Dla wolontariusza bez doświadczenia praca w DD to nowa, nieznana sytuacja. Niezależnie gdzie ten DD się znajduje. Może być najwyżej mniej lub bardziej uciążliwa, mniej lub bardziej bezpieczna.
                    • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:39
                      No nie rozumiesz. Jezeli idziesz jako wolontariusz do lokalnego dd, to praca z dziećmi będzie nowym doświadczeniem. Ale cała otoczka jest taka sama jak zawsze, zwyczajnie o wiele bardziej przewidywalna, bo wczesniej chodzieś do szkoły, jedziles na kolonie i miałeś do czynienia z bardzo podobnymi wychowawcami. Jeżeli udzielasz się w administracji, to masz do czynienia ze stykiem z władza lokalną, którą też jakoś znasz, bo to w tej władzy wyrabiasz dokumenty, płacisz podatki i mandaty itp.
                      Jezeli jedziesz jako wolontariusz do sierocińca w Kigali, to stykasz się z kompletnie innym klimatem, obyczajowością, językiem, obyczajem, biurokracją, systemem prawnym, a nawet innymi sytuacjami dzieci, choćby dlatego, że spotkasz tam rzeczywiste sieroty. Plus oczywiście musisz bardziej kombinowac, bo otoczenie zmusza do improwizacji na różnych frontach.
                      To troche tak, jakbys porównywał sprzątanie ulicy w swojej Hucie z - powiedzmy - wyjechaniem na skraj Bieszczad, żeby tam usuwać pozostałości po karczunku.
                      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:42
                        Nie mniej jednak mam wrażenie, że umniejszasz wolontariuszy i ich pracę jeżeli odbywają wolontariat na terenie własnego kraju.
                        Być może mój wniosek jest mylny, ale te teksty "o siedzeniu na dupie" itd.
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:43
                          3/4 twoich wniosków jest mylnych.
                          • rosapulchra-0 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 03:06
                            Raczej 99,99%.
                  • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 23:01
                    Ok olena.s
                    Powiedz w takim razie co TY zrobiłaś przez kilka lat nudów dla katarskich kobiet sunących w niewygodnych szmatach kilka kroków za swoimi synami/ mężami lub braćmi?
                    Wniosłaś tam europejski powiew świeżości?
                    Zmieniła którakolwiek z nich nastawienie do przebrzydłego, uciemiężającego je patriarchatu?
                    Uświadomiłaś im, że chłostanie kobiet jest be (w prasie co rusz o tym pisało)?
                    No nie, przecież nikt Ci za wolontariat nie płacił to i po co. Lepiej udawać, że wszystko jest w porządku, a kozakować bezproduktywnie na bezpiecznym forum...
                    • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 23:24
                      Zdaniem Oleny te kobiety są bardzo zadowolone ze swojego losu, zatem po co to zmieniać?
                      • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 23:41
                        No tak.
                        Te, które zostały publicznie wychłostane były "same sobie winne" i doniesienia prasowe o tym fakcie olena.s przyjmowała (i radośnie opisywała) ze swoistą dozą humoru.
                        Ale zabawwne.
                        Typowa lewacka logika.
                        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:14
                          >Te, które zostały publicznie wychłostane były "same sobie winne" i doniesienia prasowe o tym fakcie olena.s przyjmowała (i radośnie opisywała) ze swoistą dozą humoru.

                          Poważnie? Dasz linka? Bo mimo wszystkich wad Oleny jakoś nie dowierzam...
                          • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:20
                            Na jej blogu sobie poczytaj.
                            Sama pisała, że po krótkim tam pobycie zaczęła myśleć kategoriami arabskiej kobiety.
                            Nie do uwierzenia c'nie? wink
                            • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:36
                              Daj cytat.
                            • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:40
                              Raczej smutne. Bardzo smutne. I to kobieta która krytykuje każdą niesprawiedliwość i nierówność w traktowaniu kobiet, pod warunkiem oczywiście, że dzieje się to w Polsce, ostatecznie Europie.
                              Dla mnie Katar to obrzydliwy kraj, mimo zewnętrznego niewątpliwego piękna i bogactwa. Gwoli sprawiedliwości obrzydliwy jak każdy islamski. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć jak kobieta, dodatkowo wykształcona i niegłupia mimo wszystko kobieta jest w stanie to popierać i bronić, matka córki. Mi się w głowie nie mieści.
                            • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:48
                              Ciekawa jestem droga albertynoo/drogi albertynie czy zdajesz sobie sprawę z tego, że to co robisz jest podłe? Raczej wątpię, bo cała Twoja działalność forumowa tak wygląda.
                              • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:54
                                Oczywiście wypowiedzi Oleny nie są za to podłe bo jest inteligentna i umie to zrobić w bielutkich rękawiczkach.
                                • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:56
                                  cytat kaznodzieja.
                                  • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:58
                                    Jaki cytat?
                                    • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 09:01
                                      Tego co olena powiedziała/napisała, tego czym tak bardzo się oburzasz.
                                      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:06
                                        Było tego bardzo wiele, zaraz wychodzę do pracy więc teraz nie mam czasu, ale tak na szybko i z pamięci forumowej choćby o "wywalaniu atrybutów" przez kobiety europejskie (odnośnie pewnego gwałtu dokonanego przez osoby z innej kultury) i jednoczesne pełne potępienie (bez prób jakiekolwiek usprawiedliwiania) gwałtu dokonanego przez polskich nastolatków na koleżance.
                                        • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:23
                                          Nie wiem czego bylo wiele. Prosze tylko o cytaty, na to co zostalo zasugerowane w tym wątku. Nie o informacje co w ogóle Ci się w olenie nie podoba, tylko o konkretne oskarżenia, które padły w tym wątku.

                                          Rozumiem, że kiedy wrócisz z pracy podasz stosowne cytaty.
                    • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 09:53
                      Alez coś ci się myli... Ty nie pytasz mnie o wolontariat (skądinąd nie mam zamiaru dzielić się tą częścią mojego życia), tobie się chyba wydaje, że jesteś generałem zakonu a ja podległą ci misjonarką, której wydajesz polecenia i masz prawo wymagać raportów. smile Zabawna iluzja.
                      I tak, przyznaję szczerze: jako osoba, która przeczytala zarówno Cyberiadę jak i "Trudno być Bogiem" nie mam zapędów misjonarskich skierowanych do osób z innych kultur, które są dość usatysfakcjonowne swoją pozycją. Rozumiem, że ty jako osoba głęboko przekonana o jedniesłuszności swojej kultury byłabyś do tej roli chętna - ja nie. Poczytaj Lema ("Altruizyna, czyli opowieść o tym, jak pustelnik Dobrycy kosmos uszczęśliwić zapragnął, i co z tego wynikło") albo Strugackich, to może zrozumiesz, gdzie tu jest pies pogrzebany.

                      Co do konkretów biedulu.
                      1. Nie słyszałam o karze chłosty dla kobiety w Katarze, a już z całą pewnością nie o wykonywanej publicznie. Myli ci się z Sudanem, Saudią, może i Afganistanem.
                      2. Faceci chadzają (bo "chodza' to za wiele powiedziane, najczęściej idą obok) przed kobietami z tego samego dokładnie powodu, z jakiego dżentelmen europejski w XIX wieku wchodziłby pierwszy na schody. Żeby nie mieć przed oczyma bujających pośladków pani i nie stwarzać przez to sytuacji krępującej. Mogłabyś znaleźć inne przykłady na dyskryminację kobiet - ten akurat jest kiepski.
                      3. Z tym patriarchatem, to też, pani, trochę trudno. Dziewczynki w Katarze - przy moim krytycznym spojrzeniu na kształt tamecznej edukacji - są lepsze z matmy od chłopców (odwrotnie niż w większości państw rozwiniętych, gdzie ponoć kulturowo wpiera się im, że się do ścisłych dziedzin nie nadają, co jest potem jednym z czynnikow niższych wynagrodzeń kobiet, tak nawiasem). Srednio w państwach OECD 15-latki płci żeńskiej badane w ramach PISA są z matmy gorsze od chłopców o 8 punktów, a w Katarze - są 12 punktów LEPSZE. W Polsce, gdzie jest pod tym względem naprawdę nieźle, dziewczynki są słabsze od chłopców o 4 punkty ..... Co zaś do edukacji uniwersyteckiej, to dziewczyny stanowią 2/3 absolwentów.
                      I między nami mówiąc, w Katarze widywałam znacznie więcej ojców z małymi dziećmi za rękę, na ręku niż w Polsce. Choć może to złudzenie spowodowane inną dzietnością - ale chyba nie.
                      Ale tak, jest tam oczywiście patriarchalizm. Tylko nawet kobiety, które on dotyka, inaczej definiują przyczyny okreslonych zachowań (np. "stary rodzaj szacunku dla kobiet zanika, a nowy się jeszcze nie wytworzył",) i gdzie indziej niż ty szukają remediów. Dokładnie - we wzmożonej kontroli społecznej. Zaś rózne rzeczy, które ty byś - zapewne - okresliła jako dyskryminacje one juz to oceniają inaczej, już to są zdania, że za jej likwidację cena byłaby zbyt wysoka.
                      I tak, tam kontrola rodziny nad młodym pokoleniem jest znacznie większa niż u nas. A w Danii - jest znacznie mniejsza niż w Polsce. I? Czujesz że uciskasz swoje dzieci, czy po prostu masz w nosie swobodę seksualną i obyczajową Duńczyków, bo co cię to w zasadzie obchodzi?
                      W społecznosciach muzułmańskich, co wydaje mi się zresztą poklosiem stosunkowo niedawngo plemienno-nomadycznego zycia, cała sieć powiązan pomiędzy ludźmi, generacjami, kuzynami, stanami, władzami itp. układa się zupełnie inaczej. Gdybym miała to maksymalnie uprościć, sprymitywizować wręcz, to powiedziałabym, że my wybraliśmy wolność (definiowaną w pewien specyficzny sposob) i ponosimy tego konsekwencje, a oni wybrali stabilne bezpieczeństwo (definiowane w pewien specyficzny sposób) i ponoszą tego konsekwencje.
                      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:10
                        Są lepsze z matematyki, ale o ich dalszej edukacji i pracy zawodowej decyduje mężczyzna, nie są samodzielne. W Europie są gorsze z matematyki, ale nikt im nie ogranicza praw do dalszej nauki czy pracy.
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:32
                          No nie za bardzo decyduje.
                          Widzisz, rozsądniej byłoby więcej się najpierw dowiedzieć, a potem wyciągać wnioski. Naprawdę.
                      • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 13:31
                        olena, nie ma co dyskutowac z kaznodzieja- muzulmanie sa zli, wszyscy, wszyscy to potencjalni terrorysci bo to muzulmanie. i kolo sie zamyka. przy czym kaznodziej nigdy z zadnym muzulmaninem do czynienia nie mial. Ja w tym roku spotkalam rodzine z afganistanu mieszkajaca w arabii saudyjskiej - bardzo ciekawe to bylo, przemili ludzie, dzieci mowiaca absolutnie genialnie po angielsku, wszyscy sie ksztalcacy, matka noszaca tak luzno chustke na glowie - jak w Iranie bardziej, a tak to majaca normalne ubrania. uwielbiam takie spotkania. marzy mi sie w ogole podroz do afganistanu albo do algieru. do iranu - choc to oczywiscie zupelnie inna bajka - tez na pewno pojade
                        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 18:41
                          A pobyt stały już Ci się nie marzy, prawda?
                          • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 08:40
                            Mi sie nigdzie nie marzy pobyt staly.
                      • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:36
                        Dziękuję olens.s za wypowiedź, którą najlepiej podsumowałaś temat wątku.
                        Wolontariat ani asymilowanie "dzikich krajów" przez Europejczyków z wymienionych przez Ciebie powodów NIE MAJĄ najmniejszego sensu. Ale o tym sama doskonale wiesz.
                        Pozdrawiam.
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 06:15
                          Oczywista bzdura propagowana przez ciasne umysły - ale samasiebie nie przeskoczysz, prawda?
                      • jatojagodnik Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 09:29
                        Olena: "2. Faceci chadzają (bo "chodza' to za wiele powiedziane, najczęściej idą obok) przed kobietami z tego samego dokładnie powodu, z jakiego dżentelmen europejski w XIX wieku wchodziłby pierwszy na schody. Żeby nie mieć przed oczyma bujających pośladków pani i nie stwarzać przez to sytuacji krępującej."

                        Ojjj, prawdziwy, dobrze wychowany dżentelmen ZAWSZE na schodach jest niżej niż kobieta - obojętne w która stronę idą, w górę czy w dół. Idzie dwa stopnie niżej żeby ja w razie potknięcia złapać, żeby się nie stoczyła ze schodów. Decydująca jest kwesta bezpieczeństwa kobiety, a nie bujania pośladkami!
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 10:15
                          Co do zasady, dżentelmen nie powinien powodować dyskomfortu damy, winien zaś ją chronić. Kiedyś facet stawał zawsze po lewej, "niższej" stronie, z wyjątkiem prowadzenia damy chodnikiem, bo wtedy miał ci on iść od ulicy, coby ją od tej strony ubezpieczać przed błotem czy tam innym rozhukanym rumakiem.
                          Ze schodami masz przynajmniej po części rację - faktycznie, przeleciawszy internet stwierdziłam, że w różnych polskich sawławiwrowych poradach podnosi sie głownie wagę chronienia damy przed poleceniem na pysk, a więc wędrowanie za nią w górę, a przed nią - w dół, acz tu i ówdzie wskazuje sie równiez krępującą kwestię gapienia się na tyłek/nogi (salomonowy wyrok: facet ma iść za kobietą, ale nie równolegle tyko lekko pod skosem i tylko o jeden stopień niżej). W angielskich doradzają czasem w tej sytuacji jeszcze śmieszniej, bo sugerują poproszenie damy o decyzję, czy dżentelmen ma iść w awangardzie czy ariergardzie, lub też samodzielną męską decyzję o ruszeniu przodem, zwłaszcza w przypadku krótszej spódnicy.smile Chyba nie lubię savoir vivru.
                          • taki-sobie-nick Jak on się może, ten muzułmanin, gapić 31.01.17, 21:21
                            na cokolwiek, jeśli dama jest skromnie ubrana?

                            https://www.abc.net.au/cm/lb/5785816/data/what-are-the-differences-between-the-burka,-niqab-and-hijab-data.jpg
                            • kaz_nodzieja Re: Jak on się może, ten muzułmanin, gapić 31.01.17, 21:34
                              Wdzianko nr 1 i nr 3 nadaje się nawet na krakowski smog.
                            • olena.s Re: Jak on się może, ten muzułmanin, gapić 31.01.17, 21:35
                              A dajże spokój, seks jest w mózgu, a nie polędwicy.
                              • taki-sobie-nick Re: Jak on się może, ten muzułmanin, gapić 31.01.17, 21:40
                                olena.s napisała:

                                > A dajże spokój, seks jest w mózgu, a nie polędwicy.

                                W takim razie jakie ma znaczenie, czy widzi się tyłek damy, czy nie?

                                PS. Nie, nie jestem userem "kaznodzieja".
                                • kaz_nodzieja Re: Jak on się może, ten muzułmanin, gapić 31.01.17, 21:50
                                  Poza tym dżentelmen nie skupia się na tylnych częściach damy. Nie jestem taki-sobie-nick.
                    • rosapulchra-0 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 03:09
                      Znawczyni obcej kultury się odezwała big_grin Szkoda, że po polsku nie potrafi zdania napisać..
                      To do albertyny.
                      • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 07:40
                        Również Cię pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                  • taki-sobie-nick Czy z powodu kajzerek i braku malarii 30.01.17, 22:04
                    tego samego domu, kupuje
                    > sz te same kajzerki w tym samym sklepie, po pracy w afrykańskim dd zastanawiasz
                    > się, jak skutecznie uszczelnić antymalarycznie dom

                    wolontariat miejscowy jest w czymś gorszy?
                    • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 30.01.17, 22:20
                      > wolontariat miejscowy jest w czymś gorszy?
                      W jakim sensie? Wydajności pracy, korzystnego efektu dla podopiecznych, rachunku finasowego? Nie, niby czemu?
                      A może lokalny wolontariusz zarabia tylko 5, a podróżujący aż 11 punktów u Pana Boga do wymiany na skasowanie odpowiedniej liczby lat czyśćca? Wątpię.
                      Ale dla samego wolontariusza (podobnie jak i dla wszystkich innych ludzi) bardziej rozwijające jest zmierzenie sie z nowym i nieznanym niż z opatrzonym i dobrze rozumianym. Co wyjaśniałam gdzieś wcześniej, ale najwyraźniej ci umknęło.

                      • taki-sobie-nick Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 30.01.17, 22:26

                        > Ale dla samego wolontariusza (podobnie jak i dla wszystkich innych ludzi) bardz
                        > iej rozwijające jest zmierzenie sie z nowym i nieznanym niż z opatrzonym i dobr
                        > ze rozumianym.

                        No dobrze, zmierzy się i sobie ładnie wpisze do CV. I będzie rozwinięty. I pracodawcy się spodoba, bo lubi wyzwania.

                        Nie przekonuje mnie to.
                        • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 30.01.17, 22:39
                          Przecież nikt ci nie wpiera biletu do Kigali, prawda? I skończ z tym CV - niektórym ludziom się przyda, a innym nie.
                          Ot, tacy lekarze bez granic. Weź dr Margolis - naprawdę sądzisz, ze lecząc po jakichs Afrykach czy Azjach liczyła na wpisanie czegoś do CV i naprawdę sądzisz, że jej samej nic te jazdy nie dawały? Albo weź przedsięborców, którzy biorą sobie miesiąc urlopu (albo poświęcają rok emerytury) żeby na przykład uczyć prowadznia firmy czy konsultować pomysły biznesowe. Zaraz po 89 działali tacy w Polsce - pewnie mogliby uczyć pro bono mlodzież w swojej Holandii, ale oni chcieli pomóc wydobywającemu sie z komuny krajowi. Albo mój bardzo majętny znajomy, który doznawszy utraty sensu życia przez kilka miesięcy zamiast tłuc kasę wrócił do swojego wyuczonego zawodu i stawiał jakies linie energetyczne na pustyni dla ONZ.
                      • kaz_nodzieja Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 30.01.17, 23:03
                        Czyli jest gorszy bo Twoim zdaniem mniej rozwija.
                        • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 06:11
                          Jesteś idiota, prawda?
                          • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:08
                            Właściwie wyjaśnię ci, czemu jesteś idiotą. Otóż dlatego, że wszystko usiłujesz oceniać na prostackiej skali lepsze-gorsze, nie próbując nawet zdefiniować owej lepszości czy gorszości. I oczywiście masz nacjonalistyczne obsesje które cię napędzają, więc musisz je wpychać wszędzie, czy ma to jakiś cień cienia sensu, czy nie.
                            Więc jeszcze raz, drukowanymi literami:
                            TAK wolontariat w odległym zakątku świata jest "lepszy" niż wolontariat za rogiem, ponieważ wolontariuszowi przynosi więcej pod względem zakresu doświadczeń i wynikającego z tego wewnętrznego wzrostu. Jest również "lepszy" jeżeli weźmiesz pod uwagę przyrost empatii międzynarodowej. Z pewnością jest "lepszy" w zaspokajaniu takich zainteresowań specyficznych jak leczenie chorób tropikalnych, ochrona słoni czy czyszczenie rafy koralowej. I jest "lepszy" bo bardziej zróżnicowany, a każdego wszak kręci co innego.
                            Ale pojęcie "lepszy" jest ogromnie pojemne. I na innych skalach można powiedzieć, że wolontariat im lokalniejszy tym "lepszy" bo - na przykład - bardziej sprzyja budowie lokalnej solidarności. Albo dajmy na to dlatego, że pozwala wolontariuszowi odczuć, że zwraca społeczeństwu jakieś dobro, którego niegdyś sam od tego konkretnego społeczeństwa doznał. Albo powiedzmy jest "lepszy" dlatego, że pozwala realizowac się w wolontariacie nie tylko komuś, kto ma miesiąc czy pięć wolnego czasu, ale także komuś, kto może na takie działania przeznaczyć co najwyżej 2 godziny w tygodniu, albo ma dajmy na to probemy zdrowotne, wykluczające włóczenie się w tropikach czy życie na 4000 m. npm. I analogicznie do wcześniejszych argumentów jest również "lepszy" dla specyficznych zainteresowań, związanych - na przykład - z ochroną lokalnego dialektu, reintrodukcją rysia, albo upamiętnieniem dzieła życia jakiegoś konkretnego lokalnego czlowieka.
                            I dlatego twoje głupie etykietki są kompletnie nieprzydatne. A trzymanie się ich dowodzi żałosnej pustki w przestrzeni pomiędzy uszami.
                            • kaz_nodzieja Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:10
                              Joa poprosiła bym wskazała cytat, proszę Joa smile Masz.

                              Olena dzieli nawet wolontariuszy na tych lepszego i gorszego sortu. Oczywiście elegancko i bez wyzwisk (za wyjątkiem drobnej uwagi do mnie, ale to pomińmy). W białych rękawiczkach.
                              To jej podejście.
                              • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:12
                                Jesteś beznadziejnym przypadkiem.
                                • fragile_f Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:29
                                  Olena, to troll. Po co tracisz czas? Raz jest facetem, raz kobietą.
                                  • taki-sobie-nick Fragile 31.01.17, 21:33
                                    Nie, NIE JESTEM userem o nicku "kaznodzieja". Zapytaj adminów. Trollem też nie jestem.
                              • olena.s Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:14
                                Oczywiście wiesz, że kłamiesz?
                              • joa66 Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:45
                                Nie kłam kaznodzieja, prosiłam Cie o cytat, w którym "radosnie opisuje kamieniowanie"
                                • kaz_nodzieja Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 09:59
                                  To się nie zrozumiałyśmy. Poza tym nie padło słowo kamieniowanie, a chłostę i o chłoście wspomniała inna forumowiczka, nie ja. Ja wyraziłam zdziwienie.
                                  • joa66 Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 10:08
                                    kaznodzieja, w odpowiedzi na tekst albetyny/albertyna o chłoscie napisałeś


                                    Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć jak kobieta, dodatkowo wykształcona i niegłupia mimo wszystko kobieta jest w stanie to popierać i bronić, matka córki. Mi się w głowie nie mieści



                                    Rozumiem, że na słowo uwierzyłeś trollowi na "a", który obrzuca ludzi g... z nadzieją, że moze coś się przyczepi?
                                    • kaz_nodzieja Re: Czy z powodu kajzerek i braku malarii 31.01.17, 11:11
                                      Chodzi mi o całokształt postawy Oleny i bronienia (w wielu, licznych wątkach) tejże "kultury", która jest złem kobiet sad
                            • taki-sobie-nick Ale ja NIE jestem "kaznodzieją", wypraszam 31.01.17, 21:31
                              sobie!

                              Wczoraj pisałam ja, dzisiaj on.

                              Kto nie wierzy, niech zapyta adminów.
                              • rosapulchra-0 Re: Ale ja NIE jestem "kaznodzieją", wypraszam 01.02.17, 08:32
                                Chyba ci się drzewko rozjechało.. taki-sobie-nick.
        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 15:24
          > Dlaczego uważasz, że jak ktoś "siedzi na tyłku we własnym kraju" to nie pomaga?

          Czy tu umiesz czytać?Tak w ogólnym zarysie. Umiesz?
    • obrus_w_paski Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:56
      kolezanka niemka, ktora na studiach czesto jezzdzila na wolonatriat toAmeryki Lancinskiej, mowila, ze niestety wolontariatu tam jest niewiele, wolonariusze zmieniaja sie non stop, wiec dzieci sie do nikogo nie moge przyzwyczaic, w ogole dzieci sa tam najmniej wazne....a wolonatriat po prostu na niektorych studiach liczy sie jak dodatkowy przedmiot (punkty), fajnie wyglada w cv + czesto przygoda zycia (oczywiscie brzmi to dosc upiornie w kontekscie zamordowanej wolontariuszki)
      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:26
        Ale tak często bywa. W Polsce jest całe mnóstwo miejsc w których młody człowiek może spokojnie zająć się wolontariatem. Dla każdego się coś znajdzie.
      • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:29
        > wolonatriat po prostu na niektorych studiach liczy sie jak dodatkowy przedmiot (punkty),
        Nieprawda, chyba nie pamietasz dokladnie.
        • mae224 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:41
          W polsce są szkoły średnie, gdzie się tego wymaga.
          • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:52
            Kazdy "semestr oczekiwania" (max. 6) na miejsce na uczelni moze zwiekszyc szanse na jego otrzymanie, ale zaleznosc nie jest tak prosta, jak opisana.
            • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:56
              Ale to chyba zależy od systemu. W PL liczy się w rekrutacji do szkół średnich, ale na studia nie.
              • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 15:02
                "kolezanka niemka" zapoczatkowala )).
                • obrus_w_paski Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 18:46
                  Może faktycznie nie pamietam, koleżanka skończyła studia dekadę temu tak cyz inaczej, Aha studia na "asystenta socjalnego". Zreszt nie ona jedyna, przyjaciółka Włoszka na studiach tez miała wolontariat jako obowiązkowy na studiach, ponoć gromadami latali na eritree.
                  • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 21:03
                    Obowiązkowy wolontariat? To tak jakby wpłatę za swój własny czynsz uznać darowizną na cele charytatywne...
    • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 12:59
      Ciekawa analiza z Guardiana

      www.theguardian.com/commentisfree/2010/nov/14/orphans-cambodia-aids-holidays-madonna
      The study reveals that short-term volunteer projects can do more harm than good. Wealthy tourists prevent local workers from getting much-needed jobs, especially when they pay to volunteer; hard-pressed institutions waste time looking after them and money upgrading facilities; and abused or abandoned children form emotional attachments to the visitors, who increase their trauma by disappearing back home. "The more I delved into it, the more disturbing I found it," said Amy Norman, one of the researchers.
      • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:05
        "Development charities offering professionals the chance to use skills abroad have raised similar concerns; Voluntary Service Overseas even condemned this burgeoning industry as a new form of colonialism. VSO asked what right unqualified British teenagers had to impose their desire to do good at schools in developing countries. And Norman is correct: the more you look below the surface, the more these trips raise profound questions about misplaced idealism and misconceived attitudes."

        Niestety, to chyba nie są najlepsze czasy do dyskutowania tego typu problemów, bo to okazja do wylania dziecka z kąpielą przez niektórych wspaniałych "mężów stanu"
        • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:12
          ale to jest typowo o pracy z dziecmi, jest tez wiele wolontariatow gdzie sie cos buduje, albo uczy o ochronie srodowiska, nie tylko dzieci, albo sprzata smieci albo wlasnie pracuje przy wykopaliskach. to chyba jest tylko ulamek wolontariatu
          • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:17
            Ale ta analiza dotyczy chyba wszystkich typów wolontariatu.
            • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:19
              Kiedyś czytałam analizę wolontariatu ludzi budujących domy - koszt ich pobytu był wyższy niż gdyby miejscowym dac pracę i za nią zapłacić.
              • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:22
                Ale tak jak pisałam, boję się, że ten problem może być wykorzystany przeciwko wolontariatowi i pomocy jako takiej - niestety teraz "taki mamy klimat" .
                • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:27
                  przyznam ze nie przeczytalam artykulu, ale zostawilam go sobie na pozniej, bo walcze z tym ze absolutnie musze to zrobic i nie moge siedziec na forum wink jesli chodzi o budowanie domow - bo mysle ze kwestie ochrony srodowiska sa raczej oczywiste - to czesto ci ludzie miejscowi nie maja takich umiejetnosci albo zwyczajnie checi robienia czegos dla innych bedacych w takiej samej sytuacji jak oni, to sa skomplikowane sprawy z pogranicza kultury, tradycji, wzajemnych relacji spolecznych.
                  • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:32
                    Ale to nie chodzi o to, żeby miejscowi uprawiali wolontariat, tylko o to, żeby to była ich praca z uczciwym wynagrodzeniem.
                    • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:51
                      I jeszcze mały off top, o wolontariacie "miejscowym', bez wyjazdów. Znajomy rozważał przejście na emeryturę, to co go powstrzymywało, to fakt, że część swojej pracy bardzo lubił i bał się, że będzie za tym bardzo tęsknił. Zapytałam dlaczego nie weźmie tej części (około 2-5 godzin w tygodniu) jako wolontariatu (tak robili niektórzy jego koledzy). Powiedział, że jeżeli tak zrobi, to ktoś inny nie dostanie pracy.

                      To wszystko nie test takie proste.
                      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:56
                        Dokładnie.
                        Z dwojga złego chyba jednak lepiej jest jeżeli pracy (ze względu na wolontariuszy) nie dostanie miejscowy z bogatego kraju, gdzie za zasiłek spokojnie da się jednak przeżyć niż miejscowy z kraju afrykańskiego, gdzie jest prawdziwa bieda.
                        Czyli jednak (biorąc pod uwagę ten kontekst) bardziej szkodzi wolontariusz w biednym kraju.
                        • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:15
                          kaznodzieja, zrobie cos okropnego, wybaczysz? np ja bym Cie z checia wyslala na wolontariat wsrod uchodzcow.
                          • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:18
                            Prawdziwych?
                            • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:19
                              takich ze trudno zdecydowac. w grecji mozna popracowac w obozie, albo we wloszech.
                              • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:25
                                Wśród kobiet i dzieci?
                                • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:30
                                  tak, jest czesc dla kobiet i dzieci. ale ze wzgledu na ich komfort raczej nie wpuszcza sie tam wolontariuszy facetow.
                      • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:14
                        hm... 2-5 godzin w tygodniu to nawet nei wiem jaka jest czesc etatu. we Francji wprowadzili 35godzinny tydzien pracy wlasnie zeby zstrudniac innych ale nikt zadnych innych nie zatrudnial tylko jakos sobie radzili tymi ktorzy zostali, bo koszty w stosunku do zyskow byly za wysokie.
                        • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:26
                          hm... 2-5 godzin w tygodniu to nawet nei wiem jaka jest czesc etatu

                          połowa (co najmniej)

                          Normalnie ma 8 h (wykładowca na uniwersytecie)
                          • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:31
                            ale na uniwersytecie mozna byc pracowac na zasadzie wolontariatu?
                            • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:35
                              Można (nie w PL) . Mój inny znajomy tak pracuje (prowadzenie czegoś w rodzaju seminarium ).
                              • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:36
                                p.s. nie przeprowadza egzaminów, ale sprawdza bieżące prace.
                                • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:41
                                  Poza tym to był taki lekko offtopowy przykład. Chodzi o refleksję na ile wolontariat służy nam a na ile innym. Nie ma nic złego w tym, że wolontariusz czerpie korzyści (chociażby satysfakcję) z własnej pracy, gorzej jeżeli jego korzyści zdecydowanie przewyższają te drugiej strony.

                                  Myślę, że w wolontariatach wyjazdowych młodym ludziom trudniej to ocenić, bo opierają się na oficjalnych informacjach organizacji/pośrednika, a najwięcej jednak widać na miejscu.
                              • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:58
                                Gdyby firmy mialy wolna reke, kazdy pracujacy na czarno mialby umowe o wolontariat wink.
                      • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:16
                        Zamiana 40 h pracy etatowej na 2-5 h wolontariatu sprawi, ze ktoś inny nie dostanie pracy?
                        Jedyny wniosek - 37-38 h jego pracy bylo nikomu niepotrzebne.... lub przesypial.
                        • joa66 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:26
                          patrz wyżej.
                          • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:30
                            smile
                    • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:13
                      "żeby to była ich praca z uczciwym wynagrodzeniem." ok, to wyobrazmy sobie taka sytuacje w polskim pegeerze z lat 90 - Jozek dostalby kase zeby zbudowac dom Waldkowi, po pierwsze - kto sprawdzi czy Jozek kasy nie przepije, po drugie - Jozek nie ma pojecia o budowaniu, po trzecie - Jozek niczego nie bedzie Waldkowi budowal za zadne pieniadze, bo Waldek to pijus a w ogole czemu on a nie Jozek. Taka mentalnosc mozesz spotkac w wielu takich krajach, to nie jest tak ze ludzie biedni automatycznie sie wspieraja i kochaja. Plus dochodzi korupcja, silne zaleznosci spoleczne, kastowosc, etc. Np w takim Nepalu nie wystarczy przekazac pieniadze na budowe po zniszczeniach w wyniku trzesienia ziemi, bo przy korupcji i ogolnej ignorancji wladz i przy fakcie ze ci ludzie bardzo szybko potrzebuja dachu nad glowa nikt by sie nie przejmowal budowaniem zgodnie z normami antywstrzasowymi - wiec lepiej zainwestowac wiecej ale miec pewnosc ze to zostanie dobrze wykonane. w wielu miejscach wolontariusze ucza angielskiego - tego miejscowi nie zrobia, bo po pierwsze nie znaja jezyka, po drugie jak znaja to maja lepsze zajecie niz wolontariat - nawet platny. przynajmniej nie ma ich tyle zeby zapewnic dobra nauke wszystkim. czesto duze organizacje maja o wiele wiekszy wplyw na rzad niz organizacje lokalne, czesto obcy sa inaczej postrzegani, maja wiekszy szacunek, niz Jozek zza grobli ktorego sie zna cale zycie i wie sie wszystko o nim i jego rodzinie do 3 pokolen wstecz.
                    • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 16:14
                      Nie będę polemizowała co do krótkoterminowych wolontariatów przy opiece nad dziecmi - to jest bowiem brzwzglednie złe, ale nie ze względu na wolontariat, tylko na krótkoterminowość.
                      Natomiast co do reszty - zgadzam się, że zasadniczo pieniądze byłyby bardziej wydajną pomocą. Ale czy gdyby nie wyjazdy, to te pieniądze by były w budzętach ONZ czy organizacji charytatywnych? Mam wrażenie że niekoniecznie.
                      I oczywiście, gdyby zamiast wolontariatu dawać pieniądze, ktoś by zarobił na odpłatnej pracy. Tylko w takim razie dlaczego mamy dziesiątki wolontariuszy w schroniskach dla zwierząt? Czemu nie zapłacimy godziwych stawek w Polsce, by ludzie mogli za pieniądze wyprowadzać psy po 8 godzin dziennie, na etacie? Dlaczego facet lata nad Wisłą i za friko zbiera śmieci? Czemu miasto nie pośle tam swoich pracowników?
                      Na koniec zgodzilabym się, że udzielanie się w wolontariacie ma przynieść coś dobrego temu, kto się udziela. I myślę, że ma to sens, znacznie większy, niż gdyby ludzie starczeli z puszkami WOŚP za pokutę. Moim zdaniem dawanie swojego czasu i wysiłku powoduje coś w rodzaju sprzężenia zwrotnego, poczucie odpowiedzialności i jakiejś wspólnoty.
                      Natomiast zgodzę się, że wolontariat, zwłaszcza polegający na masowym kontakcie ze słabszymi ma też rózne niebezpieczeństwa i pułapki, począwszy od np. wykorzystywania seksualnego, a skończywszy na mimowolnym wspieraniu jakichś bandyckich rządów republik bananowych.
                      • nathasha Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 13:40
                        "Natomiast zgodzę się, że wolontariat, zwłaszcza polegający na masowym kontakcie ze słabszymi ma też rózne niebezpieczeństwa i pułapki" guardian zdaje sie mial bardzo duzy reportaz o tym jak to wolontriuszki sa wykorzystywane seksualnie i to nie (tylko) przez tubylcow i jak te sprawy sie pieknie zamiata pod dywan
    • rorzrzutny Egotrips 29.01.17, 13:18
      Piękne słowo. smile

      Po polsku: Białasy jadą pomagać

      Kawałek oryginału: Egotrips ins Elend
      • kaz_nodzieja Re: Egotrips 29.01.17, 13:28
        Trochę mi to przypomina sytuację gdy tatuś olewa swoje własne biologiczne dzieci, a wszystko pakuje (czas i pieniądze) w dzieci swojej najnowszej konkubiny.
        • fragile_f Re: Egotrips 29.01.17, 13:30
          Jak tam zonaty kochanek, z ktorym chcesz sobie zrobic dziecko? Tzn oczywiscie jak juz zmienisz płec wink
          • kaz_nodzieja Re: Egotrips 29.01.17, 13:33
            A co ma jedno do drugiego? On nie zaniedbuje swojego syna.
          • nathasha Re: Egotrips 29.01.17, 14:21
            "oczywiscie jak juz zmienisz płec" big_grin
    • simply_z Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:37
      Po prostu dla wielu osób wolontariat to przygoda. Z chęcia wybrałabym się do Kostaryki poopiekować się np. leniwcami wink
      • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 13:41
        A ja (zwłaszcza w niektóre dni w miesiącu) zaopiekować się "dziećmi" ofiarami wojny w jakimś ośrodku dla uchodźców w Szwecji czy Niemczech.
        • simply_z Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:06
          big_grin
        • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:29
          Prosze,
          Jobs 1 bis 12 aus 162 Stellenangeboten
          www.kimeta.de/Jobs?q=asyl

          moze z tych 162 wakatow cos wybierzesz
        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 15:42
          A ja (zwłaszcza w niektóre dni w miesiącu) zaopiekować się "dziećmi" ofiarami w
          > ojny w jakimś ośrodku dla uchodźców w Szwecji czy Niemczech.

          Zawsze miałam wrażenie, że twoja obsesja na tle uchodźców jest za ostra, żeby obyło się tam bez jakiegoś niepokojącego freudowskiego komponentu. No i bingo.
    • anorektycznazdzira Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 14:58
      Mam w bliskiej rodzinie wolontariuszkę w Afryce, więc odpowiadam:
      Po pierwsze: naiwna/y jesteś niesłychanie. To nie jest "wolontariat" tylko to jest MISJA.
      Że przy okazji robi się coś dobrego dla miejscowych, prowadzi sierocińce etc to prawda, ale właściwie 100% takich przedsięwzięć jest inspirowany i organizowany przez kościół i nie jest laicki (!). Żeby nie było, nie pisze jaki kościół, bo choćby ta z mojej rodziny wcale katoliczką nie jest i misja nie jest katolicka choć owszem chrześcijańska.
      I teraz: ta znana mi wolontariuszka na początku, ach i och, sierociniec, ofiary wojen, głodujące wioski- anioł, myślałam. Jakiś czas jednak przy wizycie w PL pociągnęłam ja za język i opowiedziała dokładnie: praktycznie niczego innego nie uczy, jak religii. Tym się zajmuje: "szerzę ewangelię" mówi.
      Więc przyznasz, że koszty i zyski zaczynają trochę inaczej się kalkulować, niż nam się wydawało tongue_out

      Po drugie. Ta właśnie dziewczyna jadąc tam pierwszy raz musiała w 100% SAMA opłacić sobie przejazd i pobyt (ten pierwszy to było 1/2 roku). Zapracowała na to i odłożyła. To po to, żeby się na misjach i pod pretekstem działalności charytatywnej nie dekowały wszelkie mendy i podejrzane typy, które akurat potrzebują znikać z Europy. Pisanie o sponsorowanych wakacjach jest, wybacz, głupie i nie sprawdziłaś o czym piszesz.

      Po trzecie. Trochę jeżdżę po świecie i kosztów podróży 10 000 złotych jeszcze nie widziałam, za 1/3 tej ceny da się dolecieć w większość miejsc na świecie, jak masz duże wymagania co do precyzyjnie określonych dat (niby czemu?) to może wyjść połowa. Ale nie dycha, litości.

      Ale nadal: to nie pomoc jest głównym celem wydawania tej kasy, cel jest inny to i kalkulacja jest innasmile
      • fragile_f Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 15:07
        Juz wyzej pisalam, ze super elo wygodny lot to koszt 5000 pln, podejrzewam ze lecac z wieksza iloscia przesiadek mozna do La Paz doleciec i za 3000 pln.

        Z innej beczki: znane mi wolontariaty liczą sobie grubą kasę za uczesnictwo (rzedu 1000 euro za 2 tygodnie bodajze). W zamian za to ma się łozko w wieloosobowym pokoju i proste wyzywienie (wegetarianskie). Jako ze jest to sanktuarium dla słoni, to wolontariusze glownie sprzątaja kupy, czasami myja słonie, asystuja przy zabiegach weterynaryjnych, gotują dla turystow, sprzataja tez po setce psow i kilkudziesieciu kotach, ktore przebywaja na terenie. Dochod idzie na leki (weterynarze to tez czesto wolontariusze, poza etatowym), wykupywanie okolicznych gospodarstw, zeby powiekszyc teren, wykupuja tez z niewoli słoniątka i spracowanych staruszków itp Dwa słonie dostały protezy nog, bo wdepnely na miny sad

        Korzysci sa jak najbardziej po obydwu stronach. Wolontariusze-weterynarze czy studenci zdobywaja bezcenne doswiadczenie, maja nowych przyjaciól, zwierzaki są zaopiekowane do granic rozpieszczenia i bezczelnosci wink, do sanktuarium przyjezdzaja turysci i zostawiaja pieniadze, a dodatkowo dowiaduja sie jak powinno opiekowac sie słoniami (ze nie wolno na nich jezdzic, nie wolno tresowac, nie powinno sie nawet specjalnie dotykac).

        Jak dla mnie jest to sytuacja win-win. Aha, wolontariusze to tez miejscowi, tylko oni nie muszą płacic smile
    • 71tosia Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 16:26
      'woluntariat' w biednych krajach to po prostu dobry biznes, najbardziej znana firma organizujaca takie woluntariaty za duze pieniadze www.africanimpact.com/volunteer-projects. Z prawdziwa praca w NGOsach nie ma to wiele wspolnego.
      • marina2 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 16:55
        nasza córka wybier sie na wolontariat w ten wakacje.
        bilety i jej utrzymanie na miejscu jest po naszej stronie.przelot z "miles and more" wink
        jest to misja katolicka,ale córka nie bedzie ewangelizować. konczy medycynę i interesuje ją praca w szpitalu.
        jest to przygoda w egzotycznym miejscu.
        • anorektycznazdzira Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 18:50
          Ta moja też nie ewangelizowała na pierwszym, półrocznym wyjeździe, wtedy ją sprawdzono czy jest ok i czy się nadaje, szkolono i tak dalej. Przez następne 5 lat już tylko przesuwała się w stronę głoszeniasmile
        • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 21:03
          marina2 napisała:

          > nasza córka wybier sie na wolontariat w ten wakacje.
          > bilety i jej utrzymanie na miejscu jest po naszej stronie.przelot z "miles and
          > more" wink
          > jest to misja katolicka,ale córka nie bedzie ewangelizować. konczy medycynę i i
          > nteresuje ją praca w szpitalu.
          > jest to przygoda w egzotycznym miejscu.

          A przy okazji praktyka, którą można wpisać w CV, prawda?
          • marina2 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:03
            chyba tak.
            nie myślę jednak,zeby było to kluczowe wydarzenie dla jej praktyki lekarskiej .przed nią staż i egzamin i dopiero po tym wszystkim moze w pełni pracować jako lekarz.
            córka nie moze pracować jako lekarz w trakcie wolontariatu.ani podjąć pracy jako lekarz w Pl przed pażdziernikiem.
            niektórzy po prostu chcą coś takiego przeżyć. w jej przypadku długie wakacje /od połowy czerwca dają taką szansę.
            wolontariat z założenia jest za free.jej koledzy podrózują ,surfują, remontują domy w Skandynawii co komu w duszy gra.więc jeśli chciałaś zbudować mit o budowaniu kariery na bazie wolontariatu sory nie da radywink
            • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:08
              więc jeśli chciałaś zbudować mit o budow
              > aniu kariery na bazie wolontariatu sory nie da radywink

              zaraz tam mit, czepiasz się
          • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:07
            A czy tworzenie "snobizmu" na dzielenie się z innymi, aktywność społeczną itp. nie jest czymś wszechstronnie pozytywnym?
            • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:09
              olena.s napisała:

              > A czy tworzenie "snobizmu" na dzielenie się z innymi, aktywność społeczną itp.
              > nie jest czymś wszechstronnie pozytywnym?

              To zależy od różnych aspektów owego dzielenia się i aktywności społecznej.


              • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:15
                W szczegółach masz oczywiście rację, ale co do ogólnej wartości takiej postawy moim zdaniem tej racji nie masz.
                • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:21
                  olena.s napisała:

                  > W szczegółach masz oczywiście rację, ale co do ogólnej wartości takiej postawy
                  > moim zdaniem tej racji nie masz.

                  smile

                  • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:25
                    smile Cała Olena, prawda? smile
                  • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:42
                    Nie, no, serio.
                    W szczegłach mozesz miec rację, bo jak tu już wspomniano, nie każdy wolontariat się świeci. A w ogółach nie, bo społeczność zaprawiona do współdziałania na rzecz dobra wspólnego wydaje mi się przyjemniejsza do życia niż społeczność zaprawiona do dążenia do indywidualnej korzyści.
                    • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:50
                      olena.s napisała:

                      > Nie, no, serio.
                      > W szczegłach mozesz miec rację, bo jak tu już wspomniano, nie każdy wolontariat
                      > się świeci. A w ogółach nie, bo społeczność zaprawiona do współdziałania na rz
                      > ecz dobra wspólnego


                      Szkopuł w tym, że ona wcale nie musi być do tego zaprawiona.

                      Wolonariusz to nie musi być (i bardzo często nie jest) osoba wrażliwa na biedę, problemy, wykluczenie. Nie musi to być też osoba szczególnie samodzielnie myśląca.

                      Ot, daje na fundację tę i ową, BO PRZECIEŻ NALEŻY, ale już powiedzmy, ubóstwa sąsiadki nie zauważy.




                      • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:57
                        Och, ale mi wcale nie chodzi o wrazliwość na ... Raczej o przyzwyczajenie do reakcji i skłonność do współdziałania - wiesz, wespół w zespół. Jest problem, można coś wspólnie w tej sprawie zrobić i doznac przy okazji satysfakcji. I jednak, myślę, także o silniejsze poczucie współodpowiedzialności za kształt tego czy owego.
                        • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 23:00
                          olena.s napisała:

                          Jest problem, moż
                          > na coś wspólnie w tej sprawie zrobić i doznac przy okazji satysfakcji. I jednak
                          > , myślę, także o silniejsze poczucie współodpowiedzialności za kształt tego czy
                          > owego.

                          Masz rację.

                          Wolałabym jednak, żeby to naprawdę był problem. Prawdziwy.
                          • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 07:41
                            I jeszcze w dodatku taki, jaki akurat tobie (mi, jej, jemu) wydaje się najwazniejszy i najpilniejszy. Zgoda, tez bym wolała.
                            • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:10
                              Z tego mogę wielkodusznie zrezygnować, chociaż akurat np. klubu dla nerwicowych nie ma w Warszawie ANI JEDNEGO, a klubów dla zdrowych rodzin od metra.
                              • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:41
                                taki-sobie-nick napisała:

                                > Z tego mogę wielkodusznie zrezygnować, chociaż akurat np. klubu dla nerwicowych
                                > nie ma w Warszawie ANI JEDNEGO, a klubów dla zdrowych rodzin od metra.

                                dodam, że np. systemową pomoc bezdomnym w wychodzeniu z bezdomności uważam za kwestię ważniejszą niż np. malowanie motylków w szpitalach dla DZIECI
                                • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:59
                                  W Polsce bezdomni najczęściej są bezdomni na swoje własne życzenie i swoje własne nałogi. Dzieci choroby nie wybierają i jak już muszą być w szpitalu lepiej by chorowały w przytulnym, ładnym otoczeniu, z motylkami i kwiatkami.
                                  Dlatego uważam, że pomoc chorym dzieciom jest ważniejsza niż pomoc menelom.
        • klerjeser Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 08:07
          Z Miles & More nie można kupić bilety dla osoby trzeciej, może tylko posiadacz karty sobie.

          Aby kupić bilet na inny kontynent za same mile trzeba z 10 lat lat latać na trasach transkontynentalnych kilka razy w roku.

          W niektórych liniach można dostać zniżkę na bilet wymieniając mile.
          • marina2 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:17
            wiemy wiemywink)
            • klerjeser Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 10:34
              Skoro wiecie, to nie konfabuluj big_grin

              Kto pokrywa koszty sprowadzenia ciała do kraju?
              • marina2 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 15:19
                ktory fragment jest konfabulacją??
    • tol8 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 21:27
      Mój Kościół parafialny organizuje takie wyjazdy. Nie wiem jak jest z odpłatnością. W zeszłym roku była to Afryka, dwa lata temu Rumunia.
    • volta2 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 29.01.17, 22:58
      na wolontariacie był mój kuzyn na filipinach.

      za bilet płacili rodzice, resztę miał finansowaną przez instytucje wysyłającą.

      z filipin przyjechał zakochany i jednej takiej znacząco podniósl poziom życiasmile
      • asia-loi Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 20:12
        volta2 napisała:

        > z filipin przyjechał zakochany i jednej takiej znacząco podniósl poziom życiasmile


        znaczy, ożenił się z filipinką? smile
    • mozambique Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 15:43
      książe William wolontaryjnie budował kible w Pd.Ameryce

      mysle ze za koszt jego ochrony przez ten cały czas daloby rade zaopatrzyc w latryny ze sto górskich wsi
      • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:13
        mozambique napisała:

        > książe William wolontaryjnie budował kible w Pd.Ameryce

        Wklej smile
      • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:50
        mozambique napisała:

        > książe William wolontaryjnie budował kible w Pd.Ameryce
        >
        > mysle ze za koszt jego ochrony przez ten cały czas daloby rade zaopatrzyc w lat
        > ryny ze sto górskich wsi
        >

        Gdyby książe William nie budowal kibli, to w tym czasie spacerowalby alejkami, koszty ochrony bylyby podobne
        a kibli by nie bylo.
        • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:55
          Jako, że książę Wiliam nie specjalizuje się w budowie kibli, toteż zmarnował jeno materiał i swój książęcy czas.
          • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 21:57
            albertynaa napisała:

            > Jako, że książę Wiliam nie specjalizuje się w budowie kibli, toteż zmarnował je
            > no materiał i swój książęcy czas.
            >
            Może miał fachowego kierownika, bez ochrony dla odmiany. tongue_out
          • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 23:08
            Jako, że książę Wiliam nie specjalizuje się w budowie kibli, toteż budowal bedac sila pomocnicza, nie kierownicza.
            Wyobraz sobie, ze ksztaltowanie charakteru przyszlego krola warte jest kazdych pieniedzy... a ze przy okazji zbudowal kible...
            • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 23:23
              Budowa kibli to mały pikuś. Sprzątanie kibli czy szamba to byłoby coś.
        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 22:30
          Gdyby książę William nie budował kibli, to nie zachęciłby tym samym innych do działań prospołecznych, nie wskazałby, że takich działań warci są wszyscy członkowie rodziny człowieczej a nie jakiegoś jednego plemienia i nie skłoniłby rozmaitych osób do sypnięcia groszem, wrzucenia 2 godzin tygodniowo albo 2 tygodni rocznie w robienie czegś dla innych za darmo.
          • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 21:10
            olena.s napisała:

            > Gdyby książę William nie budował kibli, to nie zachęciłby tym samym innych do d
            > ziałań prospołecznych (...)

            A nie można na to wpaść samemu, bez księcia Williama?
            • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 21:31
              Co ty mi, moralitet tu uprawiasz? No, ja jednak proszę odrobinę bardziej serio, albo przedzwoń do pana B. gorącą linią z wnioskiem o poprawienie prototypu człowieka . Tak, można wpaść na pomysl bez Williama, można wybrac Playa bez reklam, można pić kawę Pedros bez Gajosa. Tylko tak sie jakoś składa, że o wiele więcej ludzi wpada z Williamem i kupuje z Gajosem.
              • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 21:38
                olena.s napisała:

                > Co ty mi, moralitet tu uprawiasz?

                Moralitet to taki gatunek dramatyczny był.

                A co, nie można sobie pomoralizować? Wolność wypowiedzi jest.
                • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 21:51
                  Można, tylko nie za bardzo ma to sens w kontekście rozmowy normalnych ludzkich zachowaniach.
                  • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:05
                    olena.s napisała:

                    > Można, tylko nie za bardzo ma to sens w kontekście rozmowy normalnych ludzkich
                    > zachowaniach.

                    Kiedy dla mnie normalne jest to, że samemu wpada się na pomysł pomocy innym. tongue_out Bez księcia, Gajosa i pięćdziesięciu innych osób. tongue_out
                    • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:25
                      Super. Nie omieszkaj poinformowac świata, że reklama/promocja nie mają żadnego wpywu na zachowania ludzkie. Idą ciężkie czasy, biznes się ucieszy że może zredukować wydatki.
                      • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:42
                        olena.s napisała:

                        > Super (...)

                        A teraz wyjaśnij mi, jak można nie wpaść samemu na to, że istnieją ludzie potrzebujący pomocy. Gdybyś mogła, to bez używania argumentum ad absurdum.

                        Mnie nie chodzi o reklamę i sztucznie tworzone potrzeby, tylko o CODZIENNE zjawisko. Łapiesz różnicę?
                        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:48
                          Samotnej kobiecie mieszkającej w tym samym mieście i opiekującej się niepełnosprawny dzieckiem (najlepiej dorosłym, bo tacy już nie wzruszają) nie pomoże (a wiadomo jaka jest "pomoc" dla takich osób w tym kraju), ale na drugi koniec świata jedzie.
                          No cóż, egzotyka jest ciekawsza i więcej osób doceni niż zaproponowanie raz w tygodniu zrobienia (miejscowej) samotnej matce zakupów czy pomoc przy kąpieli jej dorosłego dziecka.
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 06:06
                          A wiesz, proponuję, zebyś się przeszła po osiedlu czy biurze i wypytała ludzi. Czy wiedzą, ze potrzeba zbudować kible w Afryce, operowac w poblizu licznych lini frontów, pomagac uchodźcom w Birmie, i zebrać śmieci znad Wisły. Oraz ilu coś w tej dziedzinie robi.
                          • albertynaa Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 07:22
                            Olena
                            Dlaczego wciąż wytykasz brak chęci do pomocy?- popatrz wpierw na siebie.
                            Wolontariat to wszystko czego NIE zrobiłaś przez całe lata dla katarskich uciemiężonych przez patriarchat kobiet.
                            Wnosisz oświaty kaganek zazwyczaj nie tam gdzie trzeba posługując się bzdurną argumentacją.
                            • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 08:18
                              Proszę o cytat mówiacy o wytykaniu czegokolwiek(poza glupotą) komukolwiek?
                          • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 10:41
                            Porządek zaczyna się od własnego podwórka. Tak samo zresztą jak i krytykę.
                            • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 11:36
                              > Porządek zaczyna się od własnego podwórka. Tak samo zresztą jak i krytykę.
                              Ciebie krytykujacego innych widac w prawie kazdym watku,
                              krytykujacego siebie w zadnym...
                              • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 12:45
                                To tak jak u Ciebie.
                                • baltycki Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 13:00
                                  kaz_nodzieja napisała: (nie baltycki)

                                  > Porządek zaczyna się od własnego podwórka. Tak samo zresztą jak i krytykę.
                            • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 12:02
                              Mójeś ty.... Toż ty wyłącznie krytykujesz, a najczęściej wszystko, o za miedzą: Niemcy, Szwecję i UK, Norwegię i USA, Grecję, Arabie rozmaite.....
                              • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 12:47
                                Ostatnio krytykuję krakowski smog. Wcześniej - pomysł dni młodzieży w Krakowie (choć przyznam, że tu na wyrost bo było wyjątkowo spokojnie i bezpiecznie). Równolegle - to co deweloperzy robią z Krakowem (moja wypowiedź nawet pojawiła się dwa razy w lokalnej, krakowskiej GW).
                                Często - krakowskich cyklistów (jazda chodnikami, chamstwo).
                          • taki-sobie-nick Nie, zapewne nie wiedzą 01.02.17, 21:11
                            Podobnie jak Birmańczycy nie wiedzą, jak wygląda u nas problem bezdomnych, i jest to NORMALNE.

                            Za to wiedzą zapewne, która sąsiadka choruje, a kto nie ma pieniędzy na leki.

                            I o to mi chodziło. Nie pisałam o wiedzy o chorobach/biedzie AKURAT W BIRMIE CZY MAROKU, tylko jako takich.

                            No ale jeśli pomogę bezdomnemu pod miejscowym sklepem (i nie, nie polega to na daniu mu pieniędzy), to jest to twoim zdaniem oczywiście mniej warte niż gdybym pomogła bezdomnemu w Birmie za jakieś, na przykład, 2000 euro.

                            • kaz_nodzieja Re: Nie, zapewne nie wiedzą 01.02.17, 21:38
                              >Za to wiedzą zapewne, która sąsiadka choruje, a kto nie ma pieniędzy na leki.

                              Pamiętam wątek sprzed paru lat (dotyczący pracy nastolatków) jak dowodziła, że taka pomoc (bezinteresowna sąsiadce) się nie liczy, liczy się wtedy jak ktoś płaci.
                              Czyli jak jako nastolatka opiekowałam się za darmo synkiem sąsiadki (samotnej matki) to nic nie znaczy. Liczyłoby się gdyby pobierała za to pieniądze jakie pobiera niania. Na nic tłumaczenia, że za darmo czy nie przecież dzieciaka nie będę zaniedbywać tylko dlatego, że jego Mama mi nie płaciła.
                              Czyli wolontariat "miejscowy" zawsze zły.
                              I zły - bo liczy się tylko płatna praca (wątek o pracującej młodzieży).
                              I zły bo gorszy od pomagania dzieciom w afrykańskim kraju.
                      • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:44
                        olena.s napisała:

                        > Super.

                        Dostrzegasz jakąś różnicę między produktem X, który - niewypromowany - nie zaistnieje w świadomości społecznej, a takimi zjawiskami jak np. bieda czy choroba?
                        • olena.s Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 06:08
                          Niezbyt wielką, sczerze mowiąc.
                          • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 21:30
                            olena.s napisała:

                            > Niezbyt wielką, sczerze mowiąc.

                            Żeby wcisnąć grupie docelowej batonik, trzeba go a) wyprodukować, b) poinformować o nim konsumentów.

                            Natomiast zjawiska takie jak choroba i bieda istnieją od zawsze. Wystarczy się tylko rozejrzeć wokół.
                            • taki-sobie-nick Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 01.02.17, 21:44
                              Inaczej. Wyobraź sobie, że nie ma sieci P...y. Nikt jej nie stworzył, zatem nikt nie reklamuje jej i jej oferty. Są inne sieci.

                              Natomiast choroba/bieda po prostu bywa.
                    • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 22:36
                      Ludzie mniej inteligentni i ci co lubią iść jak stado owiec na rzeź potrzebują reklamy, tu się zgadzam z Oleną.
                      Na mnie od dziecka reklamy nie działały. Pamiętam, że jako dziecko oglądając reklamę mydła Lux "z aktorką o międzynarodowej sławie" dziwiłam się i byłam podejrzliwa, że jak to jest, że milionerka ma takie mydło i my - dziady też.
        • kaz_nodzieja Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 30.01.17, 23:06
          Koszty ochrony na wyjeździe są większe niż na miejscu. Bilety, samolot, jak afrykański kraj niewykluczone, że konieczność szczepień na egzotyczne choroby, zakwaterowanie.
      • rosapulchra-0 Re: ekonomia wolontariatu-Boliwia 31.01.17, 07:55
        A ta znowu plotki roznosi..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka