Taki trochę wątek z d..y , ale zastanawiam się czy po 40 -tce cieszy Was atencja mężczyzn w takim samym stopniu jak kiedyś? W sensie, że na przykład idąc na imprezę integracyjną ( bez męża) , szykujecie nowy strój, rzęsy , paznokcie , fryzjer itd, itp. coby dostać jak najwięcej komplementów, zarówno od męskiej jak i żeńskiej części towarzystwa? Jednocześnie wiedząc , że starania te wywołują w małżonku dąsy i obrazę , tłumaczone jako zazdrość przeogromną

Lubię dobrze wyglądać, ale mając udane życie rodzinne , bagaż doświadczeń który ugruntował system wartości w moim życiu, jakoś tak specjalnie nie zależy mi na komplementach i poprawianiu sobie samopoczucia opinią innych. Wystarcza mi atencja męża

Myślicie że to ja się starzeję, czy bratowa ma syndrom czterdziestki?