Dodaj do ulubionych

Synowa?Jaka

04.03.17, 15:33
Lista cech (i ich rozrzut) wymieniona w moim wątku teściówkowym nasuneła mi pytanie.
A jakimi synowymi wy jesteście?
Bo ja.
Koszmarną? Z piekła rodem.
Jestem gruba, leniwa, lubię nic nie robić. Moje standardy czystości są daleko poza tymi teściowej i na jej sugestie mniej lub bardziej delikatne reaguje jedynie spojrzeniem z politowaniem.
Miałam cesarki na życzenie (pierwsza lekarza, druga moje). Karmiłam MM z wyboru i uwagi teściowej na ten temat uznałam za chamstwo. Po czym ją musiałam opierdzielić by się nie wtrącała, jak nie raczyła zakończyć tego tematu pomimo moich subtelnych i mniej subtelnych aluzji że to nie jest jej sprawą.
Zywieniowo jestem wyluzowana (w stosunku do dzieci) choć faktycznie raz ją ofuknęłam jak chciała dać do spróbowania 3 miesięcznemu dziecku tort nasączony alkoholem.
W kontakty teściowej z wnukami się nie mieszam ale nie zabiegam - w sensie cieszę się jak nie musimy tam jechać ale zaproszeń nigdy nie odrzucamy.
CO tam jeszcze było? Mam krótkie włosy.

Na plus liczy mi się to że przez 5 lat życia mojego starszego dziecka zostawiłam je teściowej do opieki raz. Na całe 15 minut.


A wy drogie panie. Mając w pamięci cechy wymienione w wątku o teściowej.
Jesteście koszmarami czy diamentami?
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 15:45
      ja tam jestem cudowna synowa i wg tesciowej wyluzowana. Ona po jedzeniu musi bo sie udusi - zmywa, przestawia wszystko w kolko w kuchni (a i tak jest bajzel) a ja nie musze i potrafie powiedziec, ze pozniej ogarne. Za to jak juz sprzatam to na koniec jest posprzatane wink Wobec dziecka tez jestem wyluzowana - nie pasuje jedzenie, to nie, niech nie je. Chce latac boso i marznac - nie ma sprawy, zmarznie to zalozy skarpetki.
      Ale moja tesciowa jest z tych malo komentujacych i sie wtracajacych, to ja predzej cos palne w stylu, ze jej kuchnia nadaje sie do remontu, ze nowe szafki sa krzywe i nie pasuja itd. Aaaa i marudze, ze ma wnusi ubran nie kupowac, bo sa to zazwyczaj niewypaly.
      A no i jak juz lecimy standardami z forum to jestem gruba, leniwa i mam krotkie wlosy big_grin
    • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 15:47
      Ja jestem akurat diamentem wink Wymarzoną synową, teść był wniebowzięty. A do tego byłam panną z własną chałupą, samochodem, po studiach, wysoką, szczupłą, blondynką z warkoczem big_grin Po czym bez problemu urodziłam trójkę dzieci, którymi teściowa chwali się po wszystkich znajomych i sąsiadach- niektórzy podobno jej zazdroszczą, że ma tyle wnuków. U teściów na ulicy ściany mają oczy i uszy więc fakt, że pojawiam się tam przynajmniej raz w tygodniu w różnych sprawach a wnuki potrafią przyjechać same rowerem (2km) albo przyjść z psem też zauważony i wywołuje zazdrość.
      Naprawdę jesteśmy z teściową zupełnym przeciwieństwem stereotypu.
      • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 15:51
        Żeby było jeszcze dziwniej to w wyniku rożnych przesunięć majątkowych zostałam mimochodem współwłaścicielką domu teściów a mój mąż mimo 18 lat po ślubie nadal nie jest współwłaścicielem mojego domu big_grin Nawet nie jest w nim zameldowany! O co teściowie w ogóle nie mają pretensji i mąż też.
        • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:19
          Ty to się umisz w życiu ustawić big_grin
          • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:31
            Tak wyszło mimochodem. Ani ja nie zmierzam zhandlować swojego udziału w domu teściów obcym suspicious ani mąż nie naciska na zameldowanie bo ma "lepszy" urząd skarbowy obsługujący osiedle rodziców.
      • amsterdama Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 15:52
        To niezła partia z Ciebie była.
      • la_mujer75 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:51
        Też bym taką brała na synową smile
    • amsterdama Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 15:50
      A ja jestem nielubianą synową, bo nie ma się do czego przyczepić: w domu mam czyściej, gotuję lepiej i zdrowiej, dzieciom poświęcam więcej czasu niż ona to robiła, zawodowo jestem wyżej, jestem szczuplejsza i ładniejsza, bardziej pracowita i bardziej uprzejma big_grin
    • sanrio Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 16:19
      nie będę się odnosiła do tamtego wątku, bo z niczym nie pasuję, ale wg mojej teściowej jestem fantastyczną synową. Nie może się mnie nachwalić i w oczy i do innych ludzi. Może dlatego, że jestem kompletnym przeciwieństwem jej córki - looserki (matka sama tak o niej myśli). Czyli wygrałam życie big_grin
      • bi_scotti Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 16:47
        Zachwyceni chyba nie byli ale nigdy, przenigdy nie dali tego po sobie poznac. Wrecz raz, jeden jedyny raz gdy rozmawialismy z nimi przez telefon przed ostateczna emigracja z Paryza do Toronto, tesciowa sie rozplakala mowiac jak bardzo bedzie za MNA (za MNA!!!) tesknic ... interesting ... wink Mysle, ze cieszylo ich (podobnie jak moich rodzicow) to, ze nie stawialismy zadnych warunkow gdy nasze dzieci spedzaly w PL letnie wakacje. Podawalismy daty lotow tam i z powrotem a reszte juz sobie starsi panstwo ustalali miedzy soba: gdzie, kto, kiedy, na jak dlugo etc. etc. etc. Poniewaz dzielil nas Ocean, nigdy nie zaznalam wtracania sie w porzadki w domu, karmienie niemowlat czy uprawy w ogrodku. W czasie wizyt u nas, skupienie bylo na wnukach i zwiedzaniu wiec ogolnie bylo milo i bezkonfliktowo w obie strony. Ale nie przypuszczam zebym byla "wymarzona synowa" choc tez i tak naprawde nie wiem jaka ta "wymarzona" mialaby byc smile Cheers.
      • wolveryana Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:08
        Z pewnych powodów (może kiedyś o nich napiszę) moja teściowa bardzo chciała żeby jej syn ożenił się z kobietą taką jak ja, albo moja siostra.
        Jak sama twierdzi - o tym, że to będzie któraś z nas nawet nie marzyła.
        Oczywiście nie jestem synową idealną bo takich nie ma, ale naprawdę lubię moją teściową. Ona też nie jest ideałem, ale jest dobrym człowiekiem, tak po prostu.
        Dziewczyna mojego syna (mam nadzieję, że wkrótce synowa) powiedziała mi kiedyś, że bardzo podoba jej się to, że ja i moja teściowa traktujemy się z szacunkiem, że nigdy żadna z nas nie obraża drugiej strony.
        Miło było to usłyszeć, mam nadzieję, że ja też nie będę teściową z dowcipów.
    • 18lipcowa3 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:04
      diamentem jestem
      • znowu.to.samo Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 20:36
        Tak, ty to na pewno😁
    • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:16
      Jestem synową idealną, gdyż albowiem mieszkam 250 km od teściowej. W przeciwieństwie do drugiej synowej, która widuje się z teściową codziennie big_grin
    • tol8 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:41
      Obydwoje mnie uwielbiają. Powtarzają że jestem ładna, mądra i dobra. Dzwonią, oferują pomoc, są wyrozumiali i w nic się nie wracają
    • ewa2000 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:47
      Dokladnie taka jaką wybrał sobie mój syn. Jest to JEGO zona, JEGO życie, JEGO szczęście, JEGO wybór. A tak na marginesie fajna dziewczyna.
      • dabea Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 17:52
        O mojej też złego słowa nie powiem, bo oprócz tego, że świetna z niej dziewczyna, uszczęśliwia mojego syna.
        • bi_scotti Ewa2000 & Dabea ... 04.03.17, 17:54
          ... przeczytalyscie wpis rozpoczynajacy watek? Pytanie jest o Was/o nas jako synowe, nie o Wasze synowe wink Jak to tam ematka pyta o czytanie ze zrozumieniem ... tongue_out Cheers.
          • dabea Re: Ewa2000 & Dabea ... 04.03.17, 20:57
            Odpowiedziałam Ewie, dryfu nie może być?
    • la_mujer75 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 18:12
      Jestem jej totalnym przeciwieństwem, a że moja teściowa uważa samą siebie za ideał* pod każdym względem, więc.... wniosek się jeden nasuwa smile
      Jestem tą nielubianą synową. Jeszcze jakieś 10 lat temu mnie to bolała, teraz mi to wisi smile

      *
      a)ona wierząca- ja ateistka
      b)ma konserwatywne poglądy w wielu kwestiach, w których ja mam liberalne
      c) nigdy o żadnej kobiecie nie mówi nic dobrego, ja jestem feministką
      d) uwielbiała tradycyjną kuchnię, ja niekoniecznie (najbardziej nie mogła zdzierżyć, jak wiele lat to jej synuś gotował, bo ja nie lubiłam- połączenie punktów c i d smile) Teraz zaczęła jeść zdrowo i ciągle mnie poucza smile
      e) dzieci - ona dbała tylko o to, czy nakarmione, ja jestem mocno zaangażowaną matką
      f) ona nienawidzi sprzątać (dla mnie fleja), ja lubię porządek
      g) zawsze szuka drugiego dna, ludziom przypisuje z założenia złe motywy, ja nigdy tak nie robię
      h) jest potwornie nudna i nie ma w ogóle poczucia humoru. Z reguły z każdym potrafię gadać godzinami, z nią rozmowa to droga przez mękę, no chyba, że mi wbije szpilę, to wtedy się ożywiam wink
      i) dużo rzeczy robi na pokaz, ja tego nienawidzę
      J) i jeszcze dużo, dużo różnic by się znalazło


      • lady_mary Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:37
        Oprócz sprzątania, to chyba mamy ten sam model teściowej wink
    • anagat1 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 18:26
      U mnie wpierw byl zachwyt, ze syn zlapal pania doktor.. Przed slubem widzialam tesciow przy dwu okazjach- Zapoznanie w restauracji. I przyjazd do tesciow na 3 dni. Przypuszczam, ze ledwo mnie na weselu poznali😅Potem sie okazalo, ze tesciowa jest tak odmienna gospodynia ode mnie, ze nijak sie nie dogadamy. Jestem slaba synowa. Do tesciowej mowie po imieniu, nie per "mama". Mowie szczerze co mysle. Z drugiej strony jak trzeba bylo klasc tapety , to pomimo posiadania niemowlaka po nocach tesciowej pomagalam. Aaa i nie wtracam sie do relacji- babcia- wnuki. Chyba, ze mi wyskakuje przed oczami z cyrkami w stylu slodzenie herbaty( moje dzieci i tak sporo cukru jedza, bo lubie piec;P).. Specjalnie szczupla nie jestem, ale w porownaniu z nia, drobinka ze mnie😂
      • lellapolella Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 19:05
        Mam podobny punkt wyjściowy jak któraś z dziewczyn wyżej: całkowite przeciwieństwo kogoś, kto uważa się za ideał. Swoim synem też nie była zachwycona, chyba liczyła na wsparcie w wyprostowaniu go, a tu zonk, bo się dobraliśmy jak dwa ziarnka makuwink Ponieważ dzieli nas odległość ok. 800 km, stosunki układają się poprawnie. Nie jest i nie była mi bliska, ale doceniam, że to dobry człowiek - po prostu inny. Nigdy mi nie bruździła, nie robiła wstrętów, zawsze można na nią liczyć.
        Jeśli ją rozczarowałam, co jest bardzo prawdopodobne, nie daje mi tego odczuć.
    • tryggia Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 19:27
      Jestem damulką, która obnosi się ze swoimi manierami przy stole.
      Mimozą i cherlakiem.
      Bałaganiarą naturalnie.
      Skandalistką, bo kupiłam dwie kołdry.
      Leniem śmierdzącym, bo nie prasuję, całując ukradkiem kołnierzyk, mężowskich koszul.
      Zwyrolem, bo nie karmiłam MM lecz piersią PONAD pół roku!
      Na szczęście - jestem dość znanym specjalistą, o którym teściowa czasem słyszy od znajomych i może się poczuć dobrze, kiedy pytają czy tryggia Y to jakaś rodzina.
      I jestem najładniejszą synową w rodzinie.
    • jolie Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 19:38
      Mam fajną teściową i dobre z nią relacje. Ona jest człowiekiem z sercem na dłoni, szklanka dla niej zawsze jest do połowy pełna. Jest głęboko wierząca - wiem, że na forum to duży minus, dla mnie nie, bo nie znam chyba drugiej tak życzliwej otoczeniu osoby. Nie mam wątpliwości, że te dobre relacje to w dużej mierze zasługa jej charakteru, ja mam o wiele trudniejszy. To, co jej się nie podoba, to w sumie błahostki - teściowa uważa, że w moim domu nie ma nic do jedzenia (ona gromadzi i gotuje jak dla pułku), że jestem zbyt wymagająca wobec dzieci i że za dużo pracuję (a powinnam czekać z obiadem na męża i oczywiście we wszystkim go wyręczać). Ma też swoje krakowskie jazdy np. oburza ją, że nie poszliśmy na Emaus w 2.dzień Świąt, ale komentuje to z humorem i dystansem. Mówię do niej 'mamo' i naprawdę były momenty, że była dla mnie jak matka.
      • jolie Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 19:41
        Podsumowując - jestem diamentem☺.
    • kkalipso Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 19:41
      Teściowa na pewno jest zadowolona bo jej synek jest szczęśliwy i nic mu w życiu nie brakuje. Jako osoba bardzo egocentryczna na większość ma wywalone oby było nam dobrze i dużo zdjęć jej dawać/przesyłać żeby mogła się pochwalić znajomym/rodzinie. Jako elegancka kobieta tego samego oczekuje od innych (gdybym była gruba chyba by mnie gnębiła psychicznie na dzień dobry) a tak chwali, kupuje ubrania podobne do moich i ogólnie stara się być na stopie koleżeńskiej ze mną. W św. BN usłyszałam że to niemożliwe żeby matka dwójki dzieci tak wyglądała; no niemożliwetongue_out Pewnie zacierała rączki na myśl jak się sypnę po drugiej ciążybig_grin Nienienie dobrze jest, trzymamy dystans ale zawsze mamy o czym pogadać, nie wtrąca się, chwali, dzwoni zawsze pierwsza choćby nie wiem co ...Zna większość moich koleżanek i nie raz drinka razem piejmy. Nie jest kwoką. Sama od siebie nie wyjdzie z inicjatywą żeby dzieci popilnować czy zrobić obiad dla synka choćby... ale w mnie właśnie ceni to że radzę sobie w każdym aspekcie od bycia dobrą gospodynią domową po zadbaną kobietę i nie raz już mi to dała do zrozumienia, zresztą wiem od innych co mówismile Jestem z dobrej rodziny, pracowita, nie wiszę na mężu, robię wspaniałe "przyjęcia" i mamy piękne/mądre dzieci jest zachwycona.
      • milka_milka Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 07:40
        To dlatego Ty nie ścierpiałabyś otyłej synowej? Powielasz steteotyp?
        • kkalipso Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 10:13
          Na szczęście nie będę miała synowej jak już to grubego zięciatongue_out
    • lot.ti Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 20:57
      JAKA?
      No pacz pani prawie same diamenty tongue_out
      towary z górnej półki
      łatwo dałyście się wypchnąć na rynek i poddać oszacowaniom, bardzo łatwo

      "z dobrego domu" "nie wiszę na mężu" "z chałupą i samochodem" "radzę sobie w każdym aspekcie"

      Dla mnie Numero Uno ta, której teście na chałupę i samochód polecieli, pewnie to ta sama teścówka z wiadomego wątku, która sprzeciwia się by bab na kasę jej syna leciała. Złota Malina dla tej Pani. To ci heca. Zaraz, zaraz ona ona ma WARKOCZ, więc to na warkocz teście polecieli, nie na dobra i płodna jest jak królica. Jakież wy jesteście dumne z tych laurek.

      Same grzeczne dziewczynki.
      I wiecie co? Oświecę was - powinowaci są wam przychylni wcale nie z powodu własnej chałupy, zaradności, dbania o męża, blablabla powód tego jest całkiem inny i znacznie bardziej banalny - podjęłyście wyznaczoną wam rolę towaru do oceny, uznałyście swój status instrumentu do zaspokajania potrzeb Niuniusia i jego rodziny. Wierzę, że macie "dobre" relacje, na prawdę wierzę. Tylko po wuj takie "dobro"? Nie wiem. Jakoś wcale tego "dobra" nie potrzebuje.

      Zadna tutaj nie napisala, że jest dobra synowa bo jest CZŁOWIEKIEM, który wniósł w zycie ich ukochanej osoby miłość.
      Wole być znienawidzoną jędzą, niż być zbierać laurki za własną chałupę, status społeczny, urodę, czy sprawność macicy. Nie warto rzucać pereł przed wieprze.
      • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:18
        Dawno nie mam warkocza a po drugie to jakim cudem mieliby "teście" (co to za słowo) polecieć na dom i samochód kiedy nigdy tu nie mieszkają? big_grin To nie średniowiecze. Ale ci gul skoczył , co? I trójka dzieci to już królica?! Nie wolno dzieci urodzić bez problemów? To co powiesz o Andabie?
        Chyba nie wiem o jakim wątku piszesz, moja teściowa nigdy w niczym się nie sprzeciwiała. Za to ostatnio jak podjechałam pod dom a od teściów wychodził dalszy znajomy powiedziała do niego - o moje dziecko przyjechało. Teraz pewnie dostaniesz zawału tongue_out Żółć cię po prostu zaleje big_grin
        Pieprzysz jak potłuczona. Skąd wiesz czy Niuniuś też nie był oceniany? Moja matka bardzo swojego zięcia lubi, zawsze chwali i uważa za najlepszego. Nie wolno jej?
        Szkoda mi cię.
        • lot.ti Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:32
          śpieszę z wyjaśnieniami

          forum.gazeta.pl/forum/w,567,163500268,163500268,Bede_koszmarna_tesciowa_.html?s=4&so=2

          Bogobojność
          Wegetarianizm
          Popieranie PISu
          Nieszczepienie dzieci
          Puszczalstwo
          Brak dbania o męża
          Karmienie sztucznym syfem zamiast piersią
          Chciwość i pazerność na kasę męża
          Rozrzutność
          Krótkie włosy

          ******
          >Szkoda mi cię.

          Mnie tam Ciebie nawet już nie szkoda...

          • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:56
            Oczywiście, że ci mnie nie szkoda. Ty mało nie pękniesz z zazdrości a nie z żalu big_grin
            Ps: to niby cytat mojej wypowiedzi? Dziwne, nie wiedziałam, że mam drugiego nicka...Nie mam , to spadaj.
      • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:23
        Dupny kij cię za bardzo uwiera big_grin
        • lot.ti Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:51
          skoro już weszłaś w rolę klaczy użytkowej bez kija w doopie
          pomyśl na chwilę jak będzie wyglądało twoje życie rodzinne jeśli przestaniesz być najbardziej zajebistą partią na całym osiedlu? zachorujesz, będziesz miała wypadek, stracisz pracę, zbłaźnisz się na przyjęciu, zbankrutujesz... whatever
          jednym słowem przestaniesz być godna Misia

          • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:56
            Dziecko drogie, wsadz se swoje mundrosci tam gdzie masz kij i nie wypierduj bzdur, nie mając pojęcia do kogo piszesz.
            Jestem w związku grubo ponad 20 lat i twoje wypociny nie robią na mnie najmniejszego wrażenia, nerwowa dziuniu big_grin
            • lot.ti Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:14
              cosmetic.wipes napisała:

              > Dziecko drogie, wsadz se swoje mundrosci tam gdzie masz kij i nie wypierduj bzd
              > ur, nie mając pojęcia do kogo piszesz.

              jako to do kogo?

              Królowej Forum big_grin

              > Jestem w związku grubo ponad 20 lat

              gratulacje, jest już dla ciebie medal z ziemniaka

              i twoje wypociny nie robią na mnie najmniej
              > szego wrażenia,

              widać, ze jednak zrobiły, w przeciwnym razie: po co te wstawki autobiograficzne, czy tam autoprezentacyjne

              >nerwowa dziuniu big_grin

              jakaś projekcja

              Do twojej wiadomości, pusta głowo: nie piszę do ciebie, napatoczyłaś się to użyłam takiej stylistyki, jaka mi akurat pasowała. Taka doświadczona, a tak łatwo daje się jakieś dziuni podpuszczać.
              • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:30
                > nie piszę do ciebie, napatoczyłaś się

                Młotku, nawet z drzewka nie umiesz korzystać big_grin
          • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:59
            Hmm.... Zastanówmy się , ja nie mam klasycznej, tradycyjnej pracy big_grin A Niuniuś nadal ze mną jest , nigdzie nie zwiał a teściowa nadal nazywa mnie swoim dzieckiem mimo, że jestem po 40.
            • cosmetic.wipes Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:04
              Czyli obie jesteśmy starszymi paniami, obie bez etatu w biurze z dupogodzinami 7-15, a nadal pozostajemy najlepszymi partiami na osiedlu big_grin
              • heca7 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:11
                big_grin Na to wygląda. Ale zobacz jaką zazdrość i agresję u innej kobiety wzbudza fakt , że Ci się w życiu układa.
                Sprawdza się powiedzenie, że nikt tak nie potrafi przy..pie...ć kobiecie jak druga kobieta uncertain
      • kkalipso Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:26
        Szklankę zimnej wody dla koleżanki?
      • undoo Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:45
        Wiesz, co? Nie jest sprawa mojej tesciowej, ile my mamy dzieci. Zatem w ogole nie rozumiem uzycia termin 'sprawnosc macicy.' Generalnie mojej tesciowej wara od mojej macicy.
    • wiosennaburza1 Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:04
      koszmarną jestem synową. koszmarną.
      nie wniosłam w posagu hektarów. wniosłam za to wykształcenie, co nie zostało mi darowane. byłam ugodowa, grzeczna i sympatyczna. pomagałam i finansowałam. i byłam złą synową.
      teraz nie pomagam, nie finansuję, stawiam swoje dobro przed dobrem szanownej mamusi - i ciągle jestem złą synową.
      bo powinnam: wstać o czwartej rano, posprzątać, ugotować gorące śniadanie, obudzić dziecko, męża . nakarmić i odstawić do placówek. iść do pracy. wrócić o 14 ( najpóźniej). ugotować dwudaniowy obiad , poprać/poprasować/pokosić/co tam trzeba. a o 12 powinnam odebrać dziecko z placówki, niejako w międzyczasie. jest piętnasta: powinnam podać obiad dziecku i mężowi co spracowany wraca do domu. karmię i sprzątam po obiedzie, w międzyczasie pracuję w necie . potem zajmuję się dzieckiem/i juz mogę robić kolację mimochodem odkurzając. potem wykąpać dziecko i męża, położyć ich spać i już można zasuwać na szmacie bo podłogę się myje codziennie. w międzyczasie jadę do klienta, załatwiam sprawy biurowe, wożę zakupy kochanej mamusi, pielę jej ogródek i gotuję flaki, bo lubi. codziennie, bo świeże ma być. i oczywiście powinnam codziennie pomagać szwagierce , bo ona biedna a ja nie mam co robić. i powinnam pomagać finansowo jej dzieciom, bo one nie mają a moim po co.
      co twierdzi moja teściowa, nigdy nie pracująca zawodowo.
    • drinkit Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:15
      Mam już tylko teścia, ale zawsze zdawało mi się, że jestem całkiem ok. Niestety, teściowa nie dożyła urodzin wnuka, więc i nie było możliwości, zeby konflikt na tym tle rozkwitł, ale nie sądzę żeby coś takiego miało miejsce (na drobne uwagi nie zwracam uwagi, do większych wysyłam męża żeby ogarnął towarzystwo, nie rozpamiętuję). Teściową miałam bardzo dobrą, gastronomiczną, dbającą, otwartą, serdeczną. Bardzo mi żal, że jej nie ma.
      Z teściem dobrze żyję, egzekwuję "pilnowanie" wnuka, żeby panowie rozwijali więź. Staram się pomagać, wiem że na niego też mogę liczyć. Zdrowe, rodzinne układy. Drobniutkie niesnaski zawsze są, ale wiem że na linii teściowie-synowa zazwyczaj się je eskaluje, więc po prostu olewam.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:22
      Ja tam jestem beznadziejną synową. Dom nie spełnia standardów czystości, dzieci są nie tak wychowywane itp.
      Nie idzie mnie ustawić i wtrącać się w nasze wybory i decyzje.

      Beznadzieja big_grin
    • onnomatopeja Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 21:51
      Moja teściowa mnie nie znosi i vice versa. Mąż na rodzinne spotkania i uroczystości jeździ sam, czasem z synem, który też jest najmniej lubianym z całej siódemki wnucząt, chociaż najmłodszy. Średnia wizyt u babci to trzy na rok, nigdy nie został z nią nawet minuty. A nie lubi mnie, bo jestem dużo młodsza od męża, nie pozwalam wchodzić sobie na głowę i wtrącać się w nasze sprawy, nie urzadzam rodzinnych obiadkow ani imienin, nie chodzę do kościółka, nie ochrzcilam syna i nie chce chodzić na rekolekcje dla małżeństw niesakramentalnych, nie wielbie ojczulka Rydzyka, za to lubię pozartowac i poflirtowac, potańczyć, a ona jest wyprana z poczucia humoru jak stara ścieżka, nie uważam, ze ma zawsze rację, jestem wolontariuszka (wg mojej teściowej strata czasu) , mogłabym jeszcze długo wymieniać. ..
    • bei Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:28
      z tesciami zalozylam kolko wzajemnej adoracji, synowe tez w nie wkreconesmile
    • undoo Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:35
      Ja jestem pomylka i pechem w oczach tesciowej. Tzn, nie ja synowa mialam byc, chciala kogos innego big_grin
    • lady_mary Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 22:53
      Jestem koszmarem mojej teściowej, głównie dlatego, że istnieję.
      Syna jej zbuntowalam, okazało się że nagle ma swoje zdanie i je głośno wyraża, fanaberie wyczyniamy - np mieliśmy czelność się przeprowadzić, na pewno złośliwie, żeby miała dalej do naszego dziecka.
      Jestem niewierząca, nie zjadam całego tłustego obiadu, który ugotowała (też złośliwie - żeby ją upokorzyć), mieszkamy bliżej mojej mamy, za cienko ubieram dziecko, za mało jedzenia wpycham w dziecko, jestem mało serdeczna i mam złą energię big_grin
      Ach i jeszcze jej biedny syn się przemęcza przeze mnie, bardzo się martwila o niego jak był dwa tygodnie na tacierzynskim w domu, ze mną i noworodkiem.
      Jedyne, co mi.się udało to fajne dziecko urodzić i dobrze wychować, nawet się zdobyla na to, zeby to powiedzieć.
      Druga synowa, choć inna niż ja, też fatalna, takiego pecha ma, biedna kobieta.
      • dabea Re: Synowa?Jaka 04.03.17, 23:43
        Moja teściowa miała dwa plusy - wychowała mojego męża i była dobrą babcią. I za to starałam się być dobrą synową, choć w innych relacjach życiowych omijałybyśmy się szerokim łukiem. Czasami lepiej zamilczeć i nie dzielić włosa na czworo. To w końcu bliska rodzina męża i dzieci!
        • undoo Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 01:48
          Hehehe, powiedz to tesciowej big_grin
        • lady_mary Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 08:32
          Ależ ja nigdy z teściową nie dyskutuję, złego słowa ode mnie nie usłyszała, do pewnego momentu wszystko przelatywalo mi nad głową - to też miała mi za złe - chyba wolałaby żebym się z nią kłóciła, to jej ulubione zajęcie. Raz tylko jak jej się uzbieral półroczny foch, którego nie dałam jej wcześniej szansy skanalizowac, bo olewalam jej opinie zamiast do upadłego przekonywac do swojego zdania, zrobila wielka awanturę, po pół godzinie wrzasku poprosilam, zeby przestala krzyczec, po nastepnych 15 minutach wyszlam i przez rok mnie nie zobaczyla. Teraz juz nie ryzykuje takich akcji. Myślę, że bylam pierwszą osobą w jej życiu, która nie zgodzila się na takie traktowanie.
    • em_em71 Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 00:05
      Moja teściowa prędzej by sobie język odgryzla, niż wyraziła się krytycznie na mój temat. W rodzinie mojego męża panuje zasada pilnowania swojego nosa, wiec i atmosfera jest ok. Ja staram się być zawsze uprzejma i miła, kontakty mamy serdeczne, aczkolwiek niezbyt intensywne. Niewykluczone, że oczekiwania były inne, ale ja mało rodzinna jestem i coniedzielne obiadki u mamusi to dla mnie kosmos. Spadkobierców swoich również wychowuję osobiście, dziadkowie nigdy nie doświadczyli ciężaru posiadania wnuków wink
      • damartyn Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 00:09
        Od 30 lat jestem zarąbistą synową. Najpierw dzieliła mnie z teściową odległość 480km, a teraz 1700big_grin
        Sama jako teściowa zawsze oczekiwałam tylko jednego- żeby ta druga strona nie była głupia. Wiek, wyznane, płeć , kolor skóry - bez znaczenia.
    • tereska.z.bombaju Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 07:28
      Jestem złą synową dlatego, że wogóle jestem. Zabrałam jej syneczka, parobka i służącego w jednym. To wystarczy, że jestem nie do zaakceptowania. A jeszcze do tego nie przytakuję jej na każdym kroku i mam własne, zazwyczaj odmienne zdanie niż ona.
      Jestem jej koszmarem
    • kropkacom Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 09:52
      Poglądy polityczne i społeczne nas nie różnią. Jest wierzącą osobą ale nie dewotką. W religię i wychowanie dzieci w tym kierunku nigdy nie ingerowała. Z urodzeniem dzieci narósł miedzy nami jednak konflikt. Standard - żywienie, leczenie. Niektóre forumki pewnie pamiętają jak dostawałam gęsiej skórki na myśl o wizycie u teściowej big_grin Na szczęście dzieci wyrosły. Większość tematów zapalnych naturalnie się wypaliła. Teraz mamy dobry kontakt, ale nadal dość oficjalny. Widzi, że kocham jej syna, nie skarze się, nie marudzę, troszczę się. Nigdy też nie mogła mi zarzucić, że eskaluje konflikty jakie były miedzy nami, bo zawsze przyjeżdżałam a nie posyłałam pokazowo męża samego z dziećmi czy bez. Reasumując - nie wiem właściwie co o mnie myśli moja teściowa. Na szczęście obie żyjemy swoimi swoimi życiami i nie jesteśmy zależne od siebie. Polecam.
      • okruszek_h Re: Synowa?Jaka 05.03.17, 11:12
        Ja nie wiem do końca co myśli o mnie teściowa.
        Początki były ciężkie, bo teściowa oczekiwała, że jak po ślubie stanę się jej synową to muszę już ją słuchać, tak, tak, dokładnie to mi powiedziała, a że ja się słuchać nie chciałam, to był konflikt. Konflikt był też na punkcie wizji małżeństwa, wg mnie i jej. Ona oczekiwała, że będę obsługiwać jej syna, oczywiście pracować na cały etat, wychowywać dzieci, a jej syn ewentualnie śmieci wyrzuci, bo to męskie zajęcie, wszystkie inne są dla kobiety. Ja oczekiwałam małżeństwa partnerskiego i takie z mężem mamy
        Na początku były spięcia i kłótnie. Potem chyba obie dałyśmy na luz. Nie mam między nami jakiejś szczególnej więzi, ale staramy się nie wchodzić sobie w drogę i wzajemnie być miłe dla siebie.
        Ja ją doceniam za to, że jak do nich jedziemy to stara się, aby ten czas płynął w miłej atmosferze, choć czasem widzę, że gryzie się w język. Muszę jej też przyznać, że dobrze wychowała swojego syna i kocha go bardzo, tak samo jak wnuka i chce dla niego na swój sposób najlepiej.
        Nigdy nie wtrącałam jej się w relacje z synem i wnukiem, nie pouczałam jak ma z wnukiem postępować, co dawać pić i jeść. Wystarczyło mi to , że dziecko zadowolone, a te słodycze raz kiedyś mu nie zaszkodzą. Raz tylko jak syn u nich był dwa tygodnie i chciał wracać już po tygodniu, powiedziałam teściowej na co dziecko się skarży. Dawała mu za dużo do jedzenia i niejako dla jego dobra, bo taka chudzinka pilnowała, żeby zjadł wszystko. Babcia już na drugi dzień się poprawiła i syn nie zgaszał już nigdy tego typu problemów. Jak syn jest u niej jestem o niego spokojna.
        Jedno nas łączy: obie kochamy tego samego faceta i facecika. Dla niej dzieci zawsze były całym światem, była dobra matką, u mnie też to docenia. Miło mi jak mówi, że wie jak bardzo dziecko mnie kocha i jaką jestem dobrą mamą dla niego.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka