kokoryczko
16.06.17, 16:13
Wątek wyżalny.
Gryzę się nad wyborem.
Jeśli wybiorę tę opcję, to powitam małą na początku tyg, jak nie to - to już jak ona zdecyduje.
Cholernie się boję zarówno SN i CC.
Będę rodzić w niemieckim szpitalu. Ulżyło mi trochę, gdy moje obawy potraktowano serio i nie patrzył nikt na mnie jak na wariatkę, której nie wiadomo co się zachciewa.
Mogę mieć SN i znieczulenie, a jak nie pójdzie to CC, mogę mieć CC od razu.
Myślę i myślę, co robić. Decyzję mam podjąć w poniedziałek, więc mam weekend do namysłu.
Powiem wprost, że nie mam medycznych wskazań do CC (co mnie też cieszy, bo lepiej jak jest ok). I znowu ale.. ile było tych zdrowych ciąż, a coś się stąło lub mogło stać.
Boję się, by dziecku nic się nie stało.
We własnej rodzinie też mam nieciekawe przykłady z porodu SN, nikt akurat nie miał cesarki.
Mam świadomość, że każda opcja w najgorszym wypadku grozi różnymi okropnościami.
Wiem, że ten temat pewnie nie raz tu się pojawiał.
W ogóle mam już dość ciąży, chyba dlatego mi się ulewa. I bardzo chcę już urodzić.
Nigdy nie miałam tak spuchniętych nóg, masakra.. Jestem uziemiona w domu i dostaję już pier.olca.
CC wydaje się w jakiś sposób kuszące - wiem kiedy dziecko się urodzi, szybciej to potrwa, mogę uniknąć -nastu godzin parcia, urazów krocza itp. Ale wiem, że w zamian (z tych lżejszych wad rozwiązania) może potem boleć, trzeba się oszczędzać itp..
Cholera, wstrząśnijcie mną.