Dodaj do ulubionych

Jeszcze o kotach

18.07.17, 16:37
Pewien pan opublikował posta na FB. Sytuacja jak z "Misia": No nie mam pańskiego kota i co w związku z tym?
Otóż pan oddał kota i psa na przechowanie do zwierzęcego hoteliku - psa wydano, kot ponoć... uciekł, a właściciel hoteliku tak oto sprawę skomentował. Później zaproponował ewentualnie... innego kota (czy też komuś by wmówił, że tamten zginął? ciekawe).
Zastanawiam się, co można zrobić takiemu qtasowi w takim przypadku. Kot nie był rasowy, jeśli by mówić o "wartości", to jedynie ściśle emocjonalnej.
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 16:52
      Zabiłabym chyba sad
      • nickbezznaczenia Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 16:53
        Ja też. sad
    • manala Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 17:02
      Zabiłabyś za kota? Np.Ojca dzieci, jedynego żywiciela rodziny bo mu twój kot zwiał? Coś jest nie halo z twoimi wartościami...
      • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:28
        Ale jak miał prawo mu zwiać?
        To identyczna sytuacja, jak wtedy, gdy powierzasz dziecko placówce albo jedzie na kolonie i gdzieś przepada. Zas.rany obowiązek opiekuna, zobowiązanego umową, to pilnowanie, nieważne, czy dziecka, osoby starszej z demencją, kota, psa czy królika.
        • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:39
          Dokladnie, a dodatkowo w polskim prawie zwierzak nie jest rzecza i sa paragrafy na znecanie i itp. czyli nawet prawo chroni zywe zwierze.
        • manala Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 19:06
          Ale ja się nie odniosłem do tego, że mu zwiał. Logiczne jest, że podnosił odpowiedzialność za zwierzę, nad którym zobowiązał się sprawować opiekę. Odniosłam się do tego, że gotowa byłabyś zabić człowieka bo popełnił błąd i zwiał mu kot.
          • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 20:48
            Nie, ja nie zabiłabym i nigdzie tego nie piszę. Ale doznałby uszkodzeń ciała tongue_out.
            Facet zrobił ewidentnie złą, bardzo bardzo złą rzecz. Nie widzi w tym najmniejszego problemu. Czemu mam się rozczulać nad nim i jego żoną czy kim tam?
            • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:36
              zlababa35 napisała:

              > Nie, ja nie zabiłabym i nigdzie tego nie piszę. Ale doznałby uszkodzeń ciała tongue_out
              > .
              > Facet zrobił ewidentnie złą, bardzo bardzo złą rzecz.

              Facet jest zwyczajnym chamidłem, natomiast nie wiem, cóż takiego jest w niedopilnowaniu kota.
              • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 07:26
                Masz w ogóle jakieś zwierzę?
                chciałabyś, żeby ktoś np. wyprowadził Ci na spacer wychuchanego pieseczka, pieseczek spuszczony ze smyczy wystraszył się np. ruchu ulicznego i bezpowrotnie się zgubił?
                Przecież to żywa istota, z którą ten właściciel miał jakąś więź, nie przedmiot, żywa istota, która teraz cierpi w obcym środowisku, jest pewnie głodna, przestraszona i nie poradzi sobie.
                • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 07:36
                  Ale czaisz, że ten kto wyprowadzał pieseczka może nie być do końca winny? Chciał dobrze, pewnych okoliczności nie przewidział. Wiesz, że wypadki się zdarzają? Z ludźmi, ze zwierzętami. Zwierzątko cierpi ale jakby jakaś kocia furiatka zabiła człowieka a to, że kotka nie dopilnował (może dosłownie ale takie słowa tu padły) to wszystko jest cacy.
                  Kot to kot. Oczywiście nie należy celowo krzywdzić zwierząt ale już akcje typu - właściciel do sądu bo mu się kot w oknie zawiesił to jest jakaś paranoja. Za niedopilnowanie dzieci tak nie każą...
                  • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 08:08
                    Rly? Za niedopilnowanie dzieci nie karzą?
                    A powinni.
                    • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 08:11
                      A po drugie, jeśli biorę pod opiekę dziecko/kotka/pieska/kanarki, to robię wszystko, żeby nie zaszły nieprzewidziane i przykre przypadki oraz oddalenie się pilnowanego. A nie mam działalności polegającej na sprawowaniu opieki nad kimś, nieprawdaż. Tu nie ma wytłumaczeń - to tak samo jak z przedszkolanką, której dzieci się oddaliły (przeważnie albo nieprzeliczone, niepilnowane na obcym placu zabaw, albo też furtka nie była zamknięta w sposób uniemożliwiający otwarcie przez dzieci).
                      Nieważne, czy powierzam komuś pod opiekę dziecko czy kota - oczekuję, że zabezpieczy jedno i drugie przed zaginięciem, tym bardziej, że za to płacę. Jak nie umie poradzić sobie, niech nie prowadzi tego typu działalności i finito.
                      • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 08:13
                        Cudzy pieseczek więc ze mną tylko na smyczy, małe dziecko za rękę albo cały czas w zasięgu uważnego wzroku na placu zabaw, koteczek pilnowany, czy pod nogami nie chce mi się wyślizgnąć na schody. No bez przesady. Jak ktoś jest debilem, niech nie bierze się za działalność usługową, słono płatną zresztą.
                  • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:48
                    Skoro bierze za to pieniądze, a nie jest to na zasadzie bezpłatnej np. sąsiedzkiej przysługi to powinien ponieść konsekwencje. Poprowadzić na własny koszt akcję poszukiwań zwierzęcia (schroniska, ogłoszenia, nagroda), a w razie niepowodzenia odpowiedzieć majątkowo (odkszodowanie dla właściciela zwierzęcia).
                • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 22:56

                  > żywa istota, która teraz cierpi w obcym środowisku, jest pewnie głodna, przest
                  > raszona i nie poradzi sobie.

                  Albo sobie poradzi i zwyczajnie wróci.
                  • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:45
                    Prawdopodobieństwo, ze domowy kot poradzi sobie w obcej okolicy jest bliskie zera.
                    • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:51
                      Tak twierdzą kocie histeryczki. Koty radzą sobie bardzo dobrze bo sa dość cwanymi zwierzakami. Pomijam te, które nigdy nie wychodzą. Te mogą sobie nie poradzić.
                      • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:55
                        Cóż, nie każdy ma obowiązek wiedzieć o kotach cośkolwiek, ale sugeruję nie wypowiadać się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia, bo tylko robisz z siebie idiotkę.
                        • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 00:02
                          pomijając pewne rasy..kot nie jest stworzony do życia w zamknięciu...A i wiesz ile kiciusiów mieszka u mnie na osiedlu, w piwnicach i innych zakamarkach? Nie wyglądają na szczególnie zabiedzone a nikt nie wydaje na ich żarcie wypłaty "przeciętnej" ematki.
                          • buuenos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 00:23
                            manala napisała:

                            > pomijając pewne rasy..kot nie jest stworzony do życia w zamknięciu...A i wiesz
                            > ile kiciusiów mieszka u mnie na osiedlu, w piwnicach i innych zakamarkach? Nie
                            > wyglądają na szczególnie zabiedzone a nikt nie wydaje na ich żarcie wypłaty "pr
                            > zeciętnej" ematki.
                            Nie masz pojecia to nie pisz! Te koty sa pewnie dokarmiane a ty ignorancie nie masz o tym pojecia wiec zamilcz.Dokarmiane w tajemnicy ,zeby ty i tobie podobni nie zaszkodzili sprawie.
                            • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 01:29
                              Następna kocia furiatka, która sobie roi w głowie, że zła manala kiciusiom trutkę na szczury do żarcie sypie a dobre ludzie muszą przed nią w ukryciu koty karmić. Powtarzam więc jeszcze raz wszystkim - lubię koty - wolę jednak ludzi.
                          • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 00:46
                            Logika level master.
                            Czy w związku z tym, że w dżungli żyją sobie dzikie plemiona można wnioskowac, że jak wrzucisz tam swoje dzieciątko doskonale sobie poradzi i założy nowe dzikie plemię radośnie żyjące w zgodzie z naturą?
                            • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 01:22
                              No wiesz...i w džungli znajdowało "dzikie" dzieci. Poza tym, ja wiem, źe to dla niektórych nie do przeskoczenia, ale kot to nie dziecko. To hmm, trochę inne stworzenie jest
                              • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 02:07
                                O, w dżungli znajdowana dzieci? Czyli jak kiedyś zgubisz dziecko w lesie to się nie będziesz przejmować?
                                Tak, koty się nieco różną od człowieka, w dowolnym wieku. Co w najmniejszym stopniu nie zwiększa szansy przeżycia domowego, wychuchanego zwierzaka w obcym środowisku.
                                Nawet sobie nie wyobrażasz ile ofiara takiego przekonania widziałam. Jednego biedaka właśnie przywracam do życia, więc szlag mnie trafia jak bezmyślni ludzi, bez kontaktu z rzeczywistością szerzą takie bzdury.
                                Jeśli lubisz popisywać się w temacie bezdomnych zwierząt liźnij chociaż trochę wiedzy w temacie, bo pisząc takie rzeczy możesz realnie zaszkodzić.
                                • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:04
                                  Nie zgubię dziecka bo moje dziecko nie próbuje ode mnie uciekać. Z przedszkola też nie ucieka. Ot tak po prostu ma.

                                  Nasza pierwsza kotka nieustanie próbowała dać dyla. Musiała spróbować życia na wolności i po prostu coś ją ciągnęło...Żal się jej robiło i moja mama gdy bywała u nas to ją wypuszczała (ku rozpaczy mego dziecka ale babcia była już na tym etapie chora). Kotka znikała i za jakiś czas wracała. Chyba, że dziecko ją wcześniej odłowiło...W każdym razie dawała radę i widać było, że zna takie życie.
                                  Kot moich znajomych jest kotem wychodzącym. Większość czasu w domu nie przebywa. Żyje i ma się dobrze.
                                  Bywa więc, że koty sobie radzą...Pewnie bywa, że im się coś przytrafia. Takie życie po prostu.
                                  • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:19
                                    Ale czemu się tłumaczysz, że nie zgubisz dziecka? Przecież bywa, że dzieci porzucone w lesie przeżywają, więc jakby bo to przejdziesz nad tym do porządku dziennego. PRzecież nic się nie stanie.
                                    • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:21
                                      Tłumaczę ci, że dzieci nie mają potrzeby uciekania od ludzi. A koty często mają silną.
                                      • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:43
                                        Oh, cudownie, w takim razie nie ma co się martwić o los kotecka. Skoro zdarza im sie uciekać od ludzi to znaczy że magicznie sobie poradzą, a te wszystkie biedaki, które magicznie sobie nie poradziły to jest tego, spiseq fantatycznych kociar.
                                  • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 11:46
                                    Mój kot wychodzi od około 5 lat i nic mu nie jest. Od kiedy wychodził stracił na złośliwości i agresji. Kiedyś ze względu na chorobę (pęcherz) nie mógł wychodzić. Co to było...
                                    Cały aż się trząsł gdy szłam w kierunku drzwi. Miauczał, patrzył w oczy, potem się poddał i popadł w depresję. Szukał każdej okazji by smyrnąć między nogami, kombinował (np. chował się za dużą donicę niedaleko drzwi by mnie oszukać i w odpowiedniej chwili dać dyla).
                                    • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 12:52
                                      Kiedy twój "kot" wychodzi zaczynasz pisać zgodnie z prawdziwą płcią trollu?
                          • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 02:43
                            Nie wygladaja, bo pewnie ktos im pomaga, ktos bardziej wrazliwy widzacy ich krzywde. Doszkol sie w kocich temat a nie powtarzaj prawdy 'objawione'.

                            'a nikt nie wydaje na ich żarcie wypłaty "przeciętnej" ematki', zabolalo? oj chyba tak.
                            • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 06:48
                              No a nie miało zaboleć? Chyba właśnie chodziło ci o to aby podkreślić jak bardzo cię stać...: )
                              Sama karmiłam kociaki czasami. Choć wróć...moja porąbana 8-latka wynosiła im żarcie. Plebejski Whisk..s to był oczywiście, więc w sumie to pewnie bardziej im szkodziła. Nie będzie już. Obiecuję.
                      • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 02:46
                        Mamy kilka takich co to sobie 'poradzily', kilku juz nie bylismy w stanie pomoc, zamilknij wiec kobieto jak nie wiesz o czym mowisz
                        • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 12:09
                          Też mam taką, która sobie "poradziła", bo dobrzy ludzie ją na czas odłowili i znaleźli, a wcześniej państwo wystawili za próg, w przekonaniu, że przetrwa.
                          Dokarmiam też całą rzeszę kotów żyjących "na wolności" - wychudzonych, schorowanych, gdzie już kocięta na starcie mają zaropiałe oczy - jutro zresztą jadę do TOZu, mniejsze fundacje niestety nic nie pomogły, kotów przybywa, moje zasoby finansowe topnieją (żre toto jak konie, nie jak koty), wyglądają kiepsko, a jeszcze lato jest.
                          • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 18:14
                            Nawet mi nie mow, dziennie prawie kg bezzbozowki (najdrozszy typ karmy na lokalnym rynku) i 60dkg surowizny, eko kurak/indyk, wolowina ale tylko importowana - lokalnej nie tkna, plus miski dla wedrowcow.

                            Z tym, ze nasza banda przychodzac do nas przyniosla tyle szczescia, ze splacamy im dlug bez mrugniecia okiem smile

                            Popytaj na forum miau.pl, niektore gminy jak zarejestrujesz sie jako karmicielka daja dofinansowanie do karmy. Teraz moglo sie cos zmienic, dlatego popytaj, a nuz.

                            ps.
                            podrzuc mi swoj ades na gazetowego maila smile
                            • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 22:13
                              mysiulek, jakby co, to pisz na zlababa35@gazeta.pl.
                              No, zarejestruję się w gminie jako społeczny opiekun kotów, czas najwyższy na to, koty miesięcznie przejadają mi dobre kilka stów (i nie mówię o moim wink). A skubańce nie tykają: surowizny (litościwi ludzie wykładali pokrojony filet - zaśmierdło się) ani chrupków (jw), tylko te puszki, to dosłownie wciągają... I urosły, kiedyś 1 zjadał taką np. saszetkę Felixa czy innego szajsu, teraz wcina w parę minut 200 g - połowę dużej puszki. Nawet te młode jedzą z tych puszek, że aż im się uszy trzęsą.
                              Może mnie panie z TOZ jutro czymś zapomogą wink.
          • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 20:53
            Doslownie wszystko bierzesz smile 'zabic' to tutaj skrot myslowy
        • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:37
          zlababa35 napisała:

          > Ale jak miał prawo mu zwiać?
          > To identyczna sytuacja, jak wtedy, gdy powierzasz dziecko placówce albo jedzie
          > na kolonie i gdzieś przepada.

          No jednak nie identyczna.

          Aha: niedopilnowanie kota NIE JEST znęcaniem.
          • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:06
            Czy ty sobie zdajesz spprawę jaki los spotyka domowego, wychuchanego kota, który zwieje w obcej okolicy? To jak najbardziej JEST znęcanie.
            • edelstein Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 08:41
              Nadal to nie jest znecanie , co najwyzej niewypelnienie ciazacych na nim obowiazkow.Jak mialam 13lat zwial mi pies,bywa
              • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:50
                Firma prowadząca działalność powinna mieć odpowiednie zabezpieczenia. A w razie niefartu odszkodowanie dla właściciela zwierzęcia.
              • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 21.07.17, 16:15
                Brawo, mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna skazując zależne od ciebie zwierzę na bezdomność, głód i powolną śmierć.
                Bywa...
          • milka_milka Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:16
            Jest. Poza tym ten czlowiek WZIAŁ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za powierzoną mu żywą, zależną od niego istotę. Olał ją, niedopilnował, mimo że taki był jego obowiązek. Odchodzac już od Twojego podejścia do zwierząt, czy tak spokojnie zareagowałabyś, gdyby ktoś przez Ciebie "zatrudbiony" źle wykonał usługę, przez własne zaniedbanie popsuł coś, a potem mmachnął ręką, że w zasadzie czego się czepiasz. Zdarza się.
            • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:29
              milka_milka napisała:

              > Jest.

              Nie, nie jest.


              Poza tym ten czlowiek WZIAŁ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za powierzoną mu żywą

              A żywa istota, jako, że była żywa, dała nogę.

              Co do zachowania się pana post factum, już pisałam, że chamidło, mogę dodać, że niebywałe.
              • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 16:49
                JAk ci dzieciątka w przedszkolu nie dopilnują też podejdziesz do tego na luzie?
                • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 22:50
                  Dziecko to nie kot. Kot to nie dziecko. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi.
                  Poza tym nigdzie nie napisałam, że nie byłabym zła. Chodziło mi o pokazanie skali kociego fanatyzmu...bo uderza mnie to, że ludzie lepiej traktują zwierzęta niż innych ludzi...
                  Co do całej sprawy - zgadzam się, że właściciel kota ma prawo do bycia wkurzonym. Oczekiwałabym przeprosin i ew. zadośćuczynienia.
                  • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 22:57
                    manala napisała:

                    > Dziecko to nie kot. Kot to nie dziecko.

                    Zgadzam się z całym postem.
                  • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:04
                    Ale żywa istota, więc może dać nogę. I co, pełen luz?
                    • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:25
                      No na pewno nie zabiłabym przedszkolaki...
                  • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:10
                    Tak, jestem kocia fanatyczka i traktuje koty lepiej niz ludzi, ba, na jedzenie dla naszej bandy wydaje wiecej niz niejedna ematka ma wyplaty. Dlaczego? bo moge i chce i nikt mi tego nie moze zabronic. Poza tym, czlowiek ma rozum, ma mozliwosci obronic siebie czy swoje dzieci, kot przegrywa na starcie z czlowiekie, bo jest mniejszy, slabszy, latwo go zranic, zrobic krzywde dla dzikiej przyjemnosci i bez konsekwencji. Tak, wole bardziej koty niz dzieci ale tez unikam porownan, choc czasami trzeba. Zarowno dziecko jak i zwierzak jest uzalezniony od doroslego. Jesli szanujesz swoje dzieci i cudze to szanuj i zwierzeta. Nie trzeba fanatycznie, rozsadnie wystarczy.

                    I tak, niektorzy nie powinni miec ani kotow, ani psow/chomikow/papuzek, dla wlasnego i zwierzat dobra.
                    • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:20
                      Ototo. Zwierzęta domowe są wobec bezmyślnych ludzi całkowicie bezbronne, jeszcze bardziej niż dzieci.
                    • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:34
                      No widzisz a ja wolę swoje dziecko niź jakiegokolwiek kota. I samopoczucie mojego dziecka i moje jest ważniejsze niź samopoczucie kiciusia. Z tego właśnie powodu zobaczyłaś we mnie cyt. "potwora".
                      • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:40
                        Nie dlatego, ale dlatego, ze zagubienie kiciusia jest dla ciebie czymś, co można olać sikiem prostym.
                        • manala Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 23:42
                          Akurat to było w innym wątku.
                      • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 01:03
                        I masz do tego prawo, tak samo jak ja do tego, ze dzieci nie lubie. A co za tym idzie ich nie mam i nie zamierzam miec.
                        • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 01:16
                          A to wszystko dla mnie,wyjaśnia i nie mam więcej pytań...
                          • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 02:40
                            Co wyjasnia? Mozna miec dzieci i rodzine i byc kocia fanatyczka, znam takie smile Ja nie mam i dobrze sie z tym czuje, nie przylozylam reki do przeludnienia planety, nie ugielam sie pod presja posiadania dzieci bo tak trzeba, a w zwiazku z tym nie popadlam w fiksacje na punkcie wlasnego potomstwa, nie wychowam rozpuszczonego dziubdziusia, ktoremu wszystko wolno lacznie z dreczeniem zwierzaka, bo tak chce, a przeciez kot to tylko kot, pies to tylko pies i mozna z nim zrobic wszystko.

                            Za to dbam, lecze, daje dom, tym slabszym, wyrzuconym bo sie znudzily lub zachorowaly albo nagle mamuska alergie odkryla u dzieciaka, i mam wielka, wielka radoche z uratowania kolejnego kociego zycia. Robie to za wlasne pieniadze, pomagam tez innym, ktorzy pomagaja kotom (tak na potrzebujace, chore dzieci nie wydalam ani zlotowki, inni to swietnie robia). Nie potrzebuje niczyjej opinii jaka to ja wariatka jestem, zwisa mi po prostu opinia co niektorych ludzi.
                            • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 06:54
                              Mam tylko nadzieję, że z tych kokosów co tam masz... odkładasz na emerturę bo kicie się raczej nie zrzucą a chyba nie będziesz łap do rozpieszczonych dziubdziusiów wyciągać po kasę?

                              A i również nie przeszkadza mi, że ktoś ma fiksację na punkcie kotów o ile wykazuje zrozumienie, że ktoś takowej fiksacji może nie mieć...(a to nie twój przypadek).

                              • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:03
                                Na wlasna emeryture sami pracujemy, nie boj sie, rak do Twoich dziubdziusiow nie wyciagniemy, zreszta z konca swiata trudno by bylo a reszta co nam ( a malo tego nie bedzie) zapiszemy kotom smile

                                Nie kazdy musi miec fiksacje, ale szacunek dla zwierzat by sie przydal, Tobie akurat i tego brakuje.
                                • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 07:05
                                  A tobie brakuje do ludzi więc wiesz..idź nakarm koteczki : )
                                  • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 08:04
                                    Wlasnie dostaly kolacje, argentynska poledwice smile bardzo lubia. Dobranoc.

                                    • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 08:13
                                      Mój mąż też by lubił ale dostanie pomielone z biedry : ) Śpij dobrze : )
      • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:41
        Manala, lepiej nie miej zwierzat.
      • ina_nova Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:50
        Tak, sądzę, że dokładnie to miała na myśli, absolutnie nie była to metafora jej wqurwu na właściciela hotelu, zwyczajnie dobyłaby szpady i dźgnęła gościa śmiertelnie.
    • pitahaya1 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 17:08
      Czy oddając kota na przechowanie właściciel podpisał umowę? Czy na gębę zostawił? Jeśli umowę to jest chyba jakaś odpowiedzialność za powierzone mienie. Tylko w tym przypadku zostaje chyba sąd o dochodzenie odszkodowania za straty moralne.
      • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:27
        Pan pisze, że umowa była.
        • pitahaya1 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:32
          To trzeba zajrzeć, czy jest tam cokolwiek w sytuacji przepadnięcia mienia big_grin Tak, kot jest rzeczą w takiej sytuacji, konkretnie mieniem big_grin
    • milka_milka Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 17:17
      Rozwalcowałabym pana na miazgę (psychicznie i moralnie), zrobiłabym antyreklamę, gdzie się da i w zależności od umowy i warunków przechowania kota pozwała do sądu o odszkodowanie.
      • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:38
        milka_milka napisała:

        > Rozwalcowałabym pana na miazgę (psychicznie i moralnie)

        Wy kota, nomen omen, macie.
        • milka_milka Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:49
          A Ty wruszyłabyś ramionami i stwierdziła, że to tylko kot? To znaczy, że nie powinnaś mieć żadnego zwierzęcia. A gdybyś powierzyła komuś na przwchowanie coś dla Ciebie bardzo cennego, np. pamiątkowy łańcuszek. A potem ten ktoś powiedziałby Ci, że sprzatał i wyrzucił do śmieci, nawet niechcący, i zaproponował Ci jakikolwiek inny, to co? Przeszłabyś nad tym do porządku dziennego? Pamiętaj, kot to żywa istota, za którą jest odpowiedzialny właściciel. To jie zabawka ani przedmiot.
          • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:53
            milka_milka napisała:

            > A Ty wruszyłabyś ramionami i stwierdziła, że to tylko kot?

            Strasznie jesteś skrajna. Między wzruszeniem ramionami a tym, co ty zaproponowałaś, istnieje szerokie spektrum reakcji.

            I daruj sobie analizowanie mojej psychiki, od tego mam lepszych fachowców.
            • milka_milka Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:58
              Ja nie analizuję Twojej psychiki, tylko stwierdzam, że nie powinnaś mieć zwierząt. Bo dla właściciela, dla którego zwierzę jest ważne, w takiej sytuacji jest jedna reakcja.
              • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:05
                Bo dla właściciela, dla którego zwierzę jest ważne, w takiej sytuacji jest
                > jedna reakcja.

                To znaczy identyczna jak Twoja.
                • slonko1335 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:11
                  Moja-identyczna. Wypadki się zdarzają i ja wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć ale przy takim podejściu i propozycji jakie zaserwował ten pan zrobiłabym dokładnie to samo.
                • milka_milka Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:11
                  Tak. Bo to oznacza, że zwierzę jest czymś więcej niż rzeczą.
                  • taki-sobie-nick Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 23:14
                    milka_milka napisała:

                    > Tak. Bo to oznacza, że zwierzę jest czymś więcej niż rzeczą.

                    Ale ludzie są różni. tongue_out
                    Nawet ci, którzy kochają zwierzęta. tongue_out
    • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:36
      Zrobilabym panu taka jesien sredniowiecza, ze odechcialoby mu sie jakichkolwiek uslug zwiazanych ze zwierzetami. Nie dochowal nalezytej starannosci prowadzac hotel dla zwierzat, narazil zwierze na cierpienie a wlasciela na stres.
      • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 18:42
        Zwierzę się nie znalazło. A najbardziej osłabiło mnie zaproponowanie innego kota. Nie chcę myśleć, skąd go wytrzasnął (czytaj, komu będzie ściemniał, że też przepadł).
        • slonko1335 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:32
          jest szansa, że ktoś kota namierzył-oby to był ten i się znalazł...
        • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:51
          Tu akurat nie szukałabym drugiego dna. Kotów do oddania od ręki jak psów.
      • triismegistos Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:10
        Aż mi ciarki chodzą po plecach sad Jak sobie pomyślę, że moje koty iałoby coś takiego spotkać....
    • heca7 Re: Jeszcze o kotach 18.07.17, 22:14
      Były szwagier miał takie zdarzenie. Oddał do hotelu na dwa tygodnie swoją suke. Rasa bardzo rzadka pies młody. Jakaś wilkowata nie pamiętam nazwy bo u nas rzadka. Wraca po 2 tygodniach i dzwoni do hotelu że przyjedzie odebrać suke. A oni mu na to ,że uciekła przed bodajże tygodniem! TYGODNIEM! Nie zadzwonili nie powiadomili. Nic. Wiem że się chryja skończyła na finansowym zadośćuczynieniem. Szwagier był pewien że nie zwiala tylko się komuś spodobała sad
    • edelstein Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 08:43
      Rozsmieszyl mnie ten watek, ile razy jedt o kotach lazacych po cudzych ogrodach i pisaakownicach panie twierdza, ze nie da sie upilnowac kota.Teraz okazuje sie, ze sie datongue_out zdecydujcie sie na jedna wersje
      • berdebul Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:02
        Nikt normalny nie wypuszcza cudzego kota w obcym terenie.
        • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:04
          Nikt normalny, prowadzący hotel dla zwierząt, nie wypuszcza kotów poza ich boxy/osiatkowany wybieg, ani nie wyprowadza cudzych psów bez smyczy i starannego pilnowania, to wydawało mi się oczywiste. Ale jak widać, nie dla wszystkich tutaj jest to oczywiste.
        • edelstein Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:52
          Przeciez panie twierdzily, ze im z domu uciekaja
      • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 09:53
        Skąd wiesz, że kot oddany do hotelu był kotem wychodzącym? Akurat całkiem sporo właścicieli kotów męczy je w mieszkaniach, więc prawdopodobieństwo, że kot był 100% domowy jest duże.
        • edelstein Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 11:56
          Alez panie twierdzily ze zadnego kota nie sa w stanie upilnowacbig_grin
          • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 12:01
            Prywatnie mogą nie pilnować.
            Biznesowo muszą pilnować albo zająć się czymś innym np. manicurem.
            • manala Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 12:05
              No ale po tej sytuacji z oknem..nie boisz się, że jeśli kotu by się coś stało to staniesz przed sądem?

              • kaz_nodzieja Re: Jeszcze o kotach 20.07.17, 12:08
                Oknem nigdy nie był zainteresowany, wychodzi przez drzwi. Teraz zresztą jest tak duży, że nie byłby w stanie.
    • mysiulek08 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 18:19
      Dla antykocich forumek i tych co kot to tylko kot:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,164339434,164339434,Male_dziecko_pies_i_wakacje.html

      nie tylko furiatki kociary rzucaja sie do gardel i wyjmuja bron tongue_out
    • yenna_m Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 22:17
      Czytałam.
      Wściekłabym się.
      • zlababa35 Re: Jeszcze o kotach 19.07.17, 22:25
        Skoro czytałaś, to powiedz mi, czy to możliwe, że gość ma teraz wątpliwości, czy to jego kotka się odnalazła. Wydawało mi się, że swojego zwierzęcia nie da rady pomylić z innym, nawet jeśli umaszczenie podobne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka