asia_i_p
16.08.17, 17:48
Że kiedyś okradłam C&A to się już tu chwaliłam - body wywiozłam ze sklepu na wózku, następnie wwiozłam i odłożyłam na miejsce i nikt się nie zainteresował - ale dzisiaj w Decathlonie moje złodziejskie umiejętności wskoczyły poziom wyżej, bo ukradłam skutecznie towar z brzęczykiem.
Kupiłam pas myśliwski, taki z kieszeniami, dla teścia wędkarza. Pani mnie skasowała, wychodzę i dzwonię. Wracam do ochroniarza, on nader uprzejmie pyta, czy mogę pokazać rachunek i czy może zajrzeć do torby, zagląda, stwierdza że wszystko gra i żebym szła. Więc idę i dzwonię już legalnie, ale na chodniku do mnie dociera, że nic nie gra, bo przecież teść tak będzie dzwonił w każdym sklepie, więc zaczynam szukać tego czujnika. I szukając stwierdzam nagle, że szukam go w dwóch pasach, a nie w jednym.
Przeanalizowałyśmy z córką całą sytuację i wyszło nam, że ja ten drugi, brzęczący, miałam otwarcie wiszący na ręku przez cały czas (sprawdzałam wcześniej, czy mają rozmiary, zdjęłam jeden, przeczytałam metkę, przełożyłam przez rękę, wzięłam drugi, przeczytałam metkę, włożyłam do koszyka i poszłam do kasy) - kasując w kasie i potem rozmawiając z ochroniarzem, pokazując mu torbę, i tak dalej, przez cały czas niosłam go otwarcie na widoku i to nim brzęczałam, a ten z torby był poprawnie rozmagnesowany. Wróciłam, oddałam, bezczelnie skłamałam, że nie pamiętam, w której kasie płaciłam i sobie poszłam, ale tak się teraz zastanawiam - może ja zawód powinnam zmienić?