Z pająkami...wrr...okropieństwo. Włażą drzwiami i oknami. Ledwo otworzę drzwi do domu to pędzą te małe kulki na długich nogach. Siedzą już na wycieraczce i czekają,jakby ktoś dał im cynk. Ostatnio zaatakowały mnie grupowo,całą trójka.
Najgorsze są takie ciemne, brązowe, mają chyba z 2 cm+ tyle samo długość każdego z odnóży. Dostaje drgawek jak je widzę.
Mąż je łapię w dłonie i mówi"chodź malutki , chodź, pańcia cię nie lubi"
Ostatnio jeden bandyta ukrył się w łazience, mając na uwadze słowa męża, aby pająków nie zabijać "bo nie" próbowałam złapać go w siatkę na motyle. Skubany uciekł z pod niej !
I nie wierzę, w to co mówi mąż, że one bardziej boją się mnie. Jestem pewna,że ten z łazienki unosząc swoje odnóża przeliczał moją masę na posiłki

Słuchajcie, ten bandyta ukrył się w łazience i dręczył mnie przez 3 dni. Każda wizyta tam to oględziny brodzika, ścian, umywalki....no nie da się tak żyć.
Postanowiłam "Trudno, skoro ich nie lubię to postaram się pokochać"

byłam pełna dobrych chęci ale on, ten bandyta przyprowadził kolegę! Nie zdzierżyłam. Użyłam odkurzacza. Zanim wyrzuciłam worek długo po nim skakałam...nie pytajcie dlaczego.
I mam dwa pytania:
1.Czy pająki widzą kolory? Najczęściej znajduje je z tyłu czerwonej sofy córki. Codziennie odsuwam ja od ściany i oglądam z każdej strony.
2. Czy jest coś czym je można odstraszyć? Wiem,że lubią piwo

znalazłam jednego utopionego w szklance z resztką piwa. Może jakieś zioła, zapachy itp.
Muszę przetrwać z nimi jeszcze całą jesień , do zimy.
Poratujcie.