slonko1335
08.09.17, 15:40
Mam w pracy genialnego konserwatora którego jestem bezpośrednią przełożoną. Facet to typowa złota rączka, wszystko potrafi, czysto, sprawnie, doradzi, sam poszuka rozwiązania-no super jest. Szykujemy się właśnie do remontu i mąż mówi żebym spytała pana czy nie zrobi nam tego remontu skoro tak go wychwalam. Pan dorabia w weekendy i po pracy.
No a mi jakoś głupio, nie wypada...No bo nawet jak on nie chce to mu chyba głupio będzie odmówić? A mi jakoś dziwnie, ze mój podwładny po chałupie mi się będzie pałętał, chociaż z drugiej strony nie będę się martwiła tą chałupą w jego rękach...
No i co robi ematka?