Nie radzę sobie z nerwami i stresem ( wynikającymi z pracy). Czwartą noc z rzędu spałam 2-3 godz. Wszystkim się przejmuję, byle co mnie doprowadza do płaczu. Boli mnie serce i ciężko mi się oddycha. Mam ataki paniki i często wydaje mi się, że zaraz zemdleje. Nie mam siły na codzienną aktywność, ciągle jestem słaba i zmęczona. Taki stan trwa już co najmniej kilka miesięcy. Czy to już powód do wizyty u lekarza? Jakiego? Da się jakoś na to zaradzić? Nie mam kompletnie doświadczenia z psychicznymi problemami, ale sytuacja mnie chyba przerosła. Będę wdzięczna za rady