triss_merigold6
11.11.17, 14:41
Szewcy bez butów chodzi, czyli przykra utrata wiarygodności.
Pozwalam sobie wkleić i odnosić się:
wandanowicka.natemat.pl/222475,slowna-przemoc-rudnickiego
Mamy jedną z czołowych polskich działaczek feministycznych/prokobiecych, Wandę Nowicką - byłą wicemarszałek Sejmu, kobietę uczoną, szkoloną, z pozycją społeczną i zawodową, niezależną, szanowaną etc. Jedną z tych, które przez niemal trzy dekady edukowały rodaczki, pouczały, kazały reagować, naświetlały problemy, wskazywały narzędzia jak się bronić przed dyskryminacją ze względu na płeć, przemocą patriarchalną, poniżaniem, slutshaming i tak dalej.
W ramach #rudnickigate okazało się, że działaczka feministyczna nie potrafiła poradzić sobie z seksualnie nacechowaną chamówą w wykonaniu obcego pana z towarzystwa. Ani z tym panem nie żyje, ani nie była zależna od niego zawodowo, nie był to nikt z rodziny, zero sytuacji zależności czy bycia stroną słabszą. Nowicka przyznaje się, że po prostu przemilczała, odeszła, nie zrobiła nic.
Nie ona jedna, jak można wywnioskować ze różnych wspomnień innych pań, które przy okazji dyskusji opisały swoje spotkania z pisarzem. Panie, które z pouczania innych kobiet w zakresie godności i praw uczyniły swoją życiową i zawodową misję, albo w ogóle nie reagowały na agresywną seksualnie chamówę - to jedna grupa, albo reagowały rozkosznym chichocikiem.
Znaczy, byle Karyna na osiedlu czy w remizie nie pozwoliłaby sobie na takie uwagi i żarty, jakie przy ogólnym przyzwoleniu serwował kolega paniom wielkomiejskim niezależnym feministkom. Tym samym, które każą oburzać się za plakat z gołą babą w warsztacie; zgłaszać molestowanie dowcipem o blondynce i podają do prokuratury Sklepowicza.
Jaki mandat wiarygodności mają w tej chwili, żeby innym kobietom opowiadać o konieczności reagowania, obrony przed traktowaniem gorzej ze względu na płeć i że kobieta nie powinna w swoim środowisku i poza nim przyzwalać na to czy na tamto?