Dodaj do ulubionych

Bojaźliwe dzieci

27.11.17, 15:56
Na pewno takie znacie - w środowisku rówieśniczym waszych dzieci ze szkoły, podwórka, a może wśród rodziny czy też znajomych...Zawsze w danym środowisku trafi sie jedno takie dziecko - wycofane, lękliwe, bardzo nieśmiałe. A może z trudem przyznacie, że właśnie wasze jest takie? Z czego waszym zdaniem wynika bojaźliwość takich dzieci? Mam na myśli oczywiście przypadki, które miałyście okazję poobserwować już dłuższy czas. Wina genów? Takiego a nie innego sposobu wychowania? Relacji w rodzinie, a w tym stosunku rodzica do dziecka (despotyczny, toksyczny albo nazbyt krytyczny rodzic) bądź też stosunków panujących między rodzeństwem (hierarchia i układ sił między rodzeństwem niekorzystny dla tego akurat dziecka). Odpowiedź c)"Po prostu taki charakter" nie do końca do mnie trafia, bo ja raczej bardziej z tej frakcji, która zawsze znajdzie jakąś przyczynę tongue_out
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:07
      Odpowiedź c)"Po prostu taki charakter" nie do końca do mnie trafia, bo
      > ja raczej bardziej z tej frakcji, która zawsze znajdzie jakąś przyczynę


      A dlaczego właściwie nie trafia do Ciebie, że są ludzie, których po prostu męczy hałas, nie lubią tłumów, ani bycia w centrum zainteresowania, nie są tacy "hej do przodu", tylko są spokojnymi domatorami, z małą grupą bliskich ludzi, preferującymi "stacjonarne" i "ciche" spędzanie czasu - dokładnie z przyczyny, że "tak właśnie mają"? Takich ludzi naprawdę trochę jest - dzieci też.
      • kitek_maly Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:11
        Bo widzisz, ona uważa, że jak ktoś jest taki to coś z nim nie tak i trzeba znaleźć kiedy taką wadę nabył.
        • ichi51e Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:30
          10/10
        • iwoniaw Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:38
          ktoś jest taki to coś z nim nie tak i trzeba znal
          > eźć kiedy taką wadę nabył


          No tak. big_grin Widzę, że niżej też się już wypowiedziały zwolenniczki teorii, że to wszystko z powodu patologicznej rodziny. Nihil novi sub sole: komuś coś nie pasuje w twoim dziecku = jesteś złą matką big_grin
          • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:48
            iwoniaw napisała:


            > No tak. big_grin Widzę, że niżej też się już wypowiedziały zwolenniczki teorii, że t
            > o wszystko z powodu patologicznej rodziny. Nihil novi sub sole: komuś coś nie p
            > asuje w twoim dziecku = jesteś złą matką big_grin
            >

            w takim razie my jestesmy kochajaca rodzina dla starszego syna, a patologiczna dla mlodszego
      • same-old_mona Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:15
        Mój syn taki jest. Może nie jakoś dramatycznie, ale od zawsze unikał sytuacji potencjalnie niebezpiecznych ( np. wchodzenia na wysokie drabinki, drzewka itp) hałaśliwych miejsc czy np. występów publicznych. Nie przepada za poznawaniem nowych osób. Ostatnio odmówił skoku do basenu na lekcji bo się bał, za co dostał 1, moim zdaniem niesłusznie.
        Ja uważam, że to jednak kwestia charakteru. Wiele razy zachęcałam go do czegoś, co w jego mniemaniu było niebezpieczne i słyszałam odpowiedz w stylu " no co ty, mamo , a jak rękę złamię? "
      • nolus Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:25
        iwoniaw napisała:
        >
        > A dlaczego właściwie nie trafia do Ciebie, że są ludzie, których po prostu męcz
        > y hałas, nie lubią tłumów, ani bycia w centrum zainteresowania, nie są tacy "he
        > j do przodu", tylko są spokojnymi domatorami, z małą grupą bliskich ludzi, pref
        > erującymi "stacjonarne" i "ciche" spędzanie czasu - dokładnie z przyczyny, że "
        > tak właśnie mają"? Takich ludzi naprawdę trochę jest - dzieci też.
        >
        Trafia do mnie. Może nie wyraziłam się do końca precyzyjnie - nie czepiam się typowych introwertyków, "domatorów" nie garnących się do ludzi i nie wykazujących chęci większej aktywności towarzyskiej, bo jest to typowe dla tego typu temperamentu. Introwertyk nie oznacza dla mnie osoby skrajnie bojaźliwej, więc nie czepiam się tutaj introwertyków. Mam na myśli raczej osoby skrajnie wrażliwe, dość lękliwe w kontaktach społecznych, w ogóle często wykazujące lęk w jakichkolwiek aktywnościach - takie, które prędzej wątpią w siebie, najchętniej na starcie wycofałyby się z większości zadań i łatwo poddające się, nie mówiąc już o wykazywaniu jakiejś inicjatywy.Do tego z notorycznie pojawiającymi się problemami w kontaktach społecznych,w sensie że te problemy to np. jeden i ten sam układ, który zbyt często się powtarza(no. wchodzenie w konflikty z jednym i tym samym TYPEM osoby).Dla mnie to nie jest introwertyzm, ale jednocześnie nie są/ nie muszą to być symptomy jakiegoś zaburzenia (sądzę, że jest jeszcze coś pomiędzy smile )
        • aqua48 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:12
          nolus napisała:

          >nie czepiam się t
          > ypowych introwertyków, "domatorów" nie garnących się do ludzi i nie wykazującyc
          > h chęci większej aktywności towarzyskiej, bo jest to typowe dla tego typu tempe
          > ramentu. Introwertyk nie oznacza dla mnie osoby skrajnie bojaźliwej, więc nie c
          > zepiam się tutaj introwertyków. Mam na myśli raczej osoby skrajnie wrażliwe, do
          > ść lękliwe w kontaktach społecznych, w ogóle często wykazujące lęk w jakichkolw
          > iek aktywnościach

          Cóż, to wobec tego moje dziecko nie podpada pod Twoje wyobrażenia - mój syn wyrósł ze swojej dziecięcej bojaźliwości, a ani introwertykiem, ani osobą lękliwą w kontaktach społecznych nigdy nie był, wręcz przeciwnie smilesmile
        • iwoniaw Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:40
          Mam na myśli raczej osoby skrajnie wrażliwe, do
          > ść lękliwe w kontaktach społecznych, w ogóle często wykazujące lęk w jakichkolw
          > iek aktywnościach - takie, które prędzej wątpią w siebie, najchętniej na starci
          > e wycofałyby się z większości zadań i łatwo poddające się, nie mówiąc już o wyk
          > azywaniu jakiejś inicjatywy.


          No tak, weź jednak pod uwagę, że co dla jednego "skrajna wrażliwość", to dla drugiego zrozumiała reakcja na "skrajny bodziec". Równie dobrze można napisać, że nie każdy jest na tyle gruboskórny, żeby mieć w poważaniu najzasadniejsze choćby zarzuty pod swoim adresem, niekoniecznie "pcha się na afisz" z bardzo na wyrost wyobrażeniem o swych kompetencjach etc.
          Chodzi mi o to, że ocena - poza przypadkami naprawdę skrajnymi - co jest śmiałością, a co tupetem (względnie - co chorobliwą nieśmiałością, a co realistyczną skromnością i niewybujałym ponad miarę ego) jest dość subiektywna. Na pewno sama byłaś choć raz świadkiem, gdy ktoś zarzucał np. dziecku niechętnie wchodzącym w interakcję z (namolnym) obcym dorosłym, że "dzikie", albo przeciwnie - dziecku śmiałemu i kontaktowemu, że "bezczelne".
        • mallard Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:39
          nolus napisała:

          > Może nie wyraziłam się do końca precyzyjnie

          Wyraziłaś się wystarczająco precyzyjnie, ale tu jest ematka i zawsze znajdzie się kilka takich, które poczuwszy się wywołane do tablicy będą Ci wpierać, że jesteś wielbłądem.
      • zlababa35 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:29
        Iwonia, ale autorka nie pisze o dzieciach introwertycznych, ale bojaźliwych, wycofanych. To ogromna różnica. Nigdy nie byłam hej do przodu, krzykaczy i osób nadmiernie przebojowych, i głośnych wręcz nie znoszę - ale nie byłam nieśmiała, przewrażliwiona, konieczność odezwania się do kogoś nie była dla mnie cierpieniem.
        A moja córka z kolei wink. O, to dopiero były cyrki. Nadwrażliwa od urodzenia, budząca się od byle niewielkiego hałasu, śpiąca po 15 minut - pamiętam, jak miała z rok i woziłam ją w spacerówce. Czasem jakaś staruszka zagadnęła, zatiutiała coś z sympatii, bo dziecko miałam ładne i przyjemne dla oka. Moja mała niestety dostawała prawdziwych spazmów, kiedy ktoś jej się za długo przyglądał, odwracała głowę, płakała. I było mnóstwo podobnych temu rzeczy. Potem wyszły na jaw zaburzenia SI. Stąd m.in. moje parcie na małą szkołę, małą grupę - ona po prostu cierpiała w hałasie albo kiedy ktoś ją szturchał, potrącał, dotykał. Cierpiała na tyle, że to było widoczne dla otoczenia.
        I co by ktoś nie mówił, za jedną z istotnych przyczyn uważam sporą niedojrzałość neurologiczną córki jako wcześniaka. Tak naprawdę to ona zdrowo się opancerzyła dopiero mniej więcej w te wakacje (choć przyczyn nadwrażliwości na pewno było więcej oczywiście). A wiesz, ile ma lat. Po raz pierwszy w życiu widzę własne dziecko, które nie rozkminia, że ktoś krzywo spojrzał, że koleżanka się nadęła, że ktoś coś przygadał, które samo stara się rozwiązywać własne problemy (a to są typowe problemy dla danego wieku, nic, co by przerastało) i mój Ty Boże, dogaduje się z CHŁOPCAMI big_grin. Nawet nie wiesz, jaka to ulga.
        • iwoniaw Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:42
          I co by ktoś nie mówił, za jedną z istotnych przyczyn uważam sporą niedojrzałoś
          > ć neurologiczną córki jako wcześniaka.


          No i dla mnie też jest to raczej oczywiste i do głowy by mi nie przyszło, żeby argumentować (a w tym wątku to pada nie raz, niestety) "to na pewno zła matka i patologia w rodzinie, cóżby innego".
          • jdylag75 Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 09:44
            Mój syn urodził się jako wcześniak, z wadami rozwojowymi, jedna wymagała drobnego zabiegu chirurgicznego w wieku 8 miesięcy, dziecko zostało nam wydarte z rąk, z rykiem i strachem zaniesione na sale operacyjna a po zabiegu zbyt gwałtownie wybudzone z narkozy. Kumaty, uśmiechnięty dzidziuś cofnął się w rozwoju o kilka miesięcy. Stał się lękliwy, a jak widział kogoś ubranego na biało to dostawał spazmów przez nast 3 lata, niestety przy okazji zraził się do mojego taty, który chadza w jasnych jednolitych koszulach. Po tym było kilka lat rehabilitacji, właśnie tego, co zostało podczas zabiegu zepsute.
            Ile my się nasłuchaliśmy że musimy "zrobić coś z tym dzieckiem" , bo strach, nadwrażliwosc sluchowa, dotykowa, bo nie bawi sie w kółeczku, bo boi się teatrzyku, bo nie chce do kina.
            Teraz jako bardzo wczesny nastolatek wiele rzeczy wyrehabilitował i przepracował, ma troche obaw przed światem, jest bardziej wrażliwy, ale raczej nie odstaje. Tylko że irytują mnie akcje jak wczorajsza, że dzwoni wychowawczyni, ze moje dziecko zdenerwowało się i prawie rozpłakało podczas klasówki i ze to problem. Co mogłam powiedzieć, jedni rodzice w tym wieku maja problem z dziećmi bo oglądają porno, inni ze dzieci są nadagresywne, a ja mam dziecko emocjonalne.
            Trudno, inny nie bedzie, nie wszystko da się zreperować, musi jakoś żyć.
    • aqua48 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:11
      Ja bez trudu przyznaję, że mój starszy syn był takim bojaźliwym dzieckiem. Bał się zwierząt, hałasów, nowości, nawet kiedy na spacerze leżało coś większego w miejscu w którym przedtem tego nie było to się bał przejść obok. Nie przeszkodziło mu to wyrosnąć całkowicie z takich dziecinnych obaw już pod koniec szkoły podstawowej. Nie zaprzeczaliśmy tym obawom tylko staraliśmy się go oswoić ze strachami braliśmy za rękę i namawialiśmy aby się odważył podejść z nami. Taki charakter, bo drugi syn był zupełnie inny.
    • allatatevi1 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:11
      No właśnie, dobrze typujesz.
      Kwestia relacji w rodzinie - być może przemoc między rodzicami, despotyczny,toksyczny i/lub krytyczny rodzic.
      Czytałam na ten temat dobry artykuł, takie zachowanie dzieci NIGDY nie bierze się z powietrza, a te wszystkie gadki o genach, temperamencie i "takiej urodzie" dziecka biorą się z chęci tak zwanego umycia rąk.
      Lepiej wierzyć w bajeczki o "lękliwym charakterze" dziecka niż przyznać się, że ma się za mało czasu i ochoty na pomoc dziecku, które na 100% doświadcza jakiegoś rodzaju nieprawidłowości ze strony rodziców/opiekunów.
      • fuzja-jadrowa Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:23
        W sensie, że dzieci pochodzące z jednego domu, traktowane podobnie, będą przejawiały podobne zachowania? Przecież już dawno udowodniono, że to nieprawda. I kto decyduje o tym, że np. lęk przed wdrapaniem się na wysokie drzewo albo niechęć do bycia przywódcą w grupie, są rodzajem "nieprawidłowości"? Ty?
        • nolus Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:27
          fuzja-jadrowa napisał(a):

          I kt
          > o decyduje o tym, że np. lęk przed wdrapaniem się na wysokie drzewo albo niechę
          > ć do bycia przywódcą w grupie, są rodzajem "nieprawidłowości"? Ty?

          No nie ja, bo ja nie o tym.
      • ichi51e Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:31
        Tia jasne. A jak sika w lozko to molestowane.
      • jem.gluten.i.cukier Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:40
        Mało kto dziś wierzy w teorię o "białej karcie". Bardzo dużo badań wskazuje na to, ze akurat temperament jest wrodzony i różnice ujawniają się bardzo szybko - już u niemowląt. Mądrzy rodzice potrafią zaakceptować to, że dziecko swój temperament posiada i nie próbują mu "pomóc", bo co to oznacza? Że bycie ostrożnym to wada, a wyrywnym zaleta?
        • princess_yo_yo Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:55
          od temperamentu do charakterystyki z postu startowego - 'wycofane, lekliwe, bardzo niesmiale' jest jednak dosc daleka droga. to nie jest niechec do bycia w centrum uwagi albo nie bycie natychmiastowym 'do przodu' w grupie jak ktos argumentuje wyzej, lub ogolnie niechec do ryzyka przy jego uzasadnieniu jak dziecko forumki co 'nie chce zlamac reki'. chociaz to tez moze byc podejsciem nabytym/ wzmocnionym niekoniecznie w domu.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:43
            Charakterystyka to nieraz więcej mówi o charakteryzującym niż o charakteryzowanym wink
      • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:55
        allatatevi1 napisała:

        > No właśnie, dobrze typujesz.
        > Kwestia relacji w rodzinie - być może przemoc między rodzicami, despotyczny,tok
        > syczny i/lub krytyczny rodzic.
        > Czytałam na ten temat dobry artykuł, takie zachowanie dzieci NIGDY nie bierze s
        > ię z powietrza, a te wszystkie gadki o genach, temperamencie i "takiej urodzie"
        > dziecka biorą się z chęci tak zwanego umycia rąk.
        > Lepiej wierzyć w bajeczki o "lękliwym charakterze" dziecka niż przyznać się, że
        > ma się za mało czasu i ochoty na pomoc dziecku, które na 100% doświadcza jakie
        > goś rodzaju nieprawidłowości ze strony rodziców/opiekunów.

        taaa, ciekawe dlaczego moj starszy syn jest zupelnie inny niz mlodszy. wychowuje ich tak samo, wiec powinni tez byc tacy sami, a jakos kurka nie chca. mlodszy jest odwazny w kwestiach typu: wdrapac sie gdzies, skoczyc, poplynac itp. za to w relacjach z rowiesnikami jest wycofany i bojazliwy. starszy ma mnostwo kolegow i jest przebojowy, lubiany, zawsze otoczony wianuszkiem jakichs kumpli. za to nie wdrapie sie na drzewo tak wysoko, jak mlodszy, nie zanurkuje tak gleboko, nie skoczy z takiej wysokosci itd. to dla ktorego z nich jestesmy patologicznymi rodzicami, a dla ktorego dobrymi?
        • szarsz Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:31
          > dla ktorego z nich jestesmy patologicznymi rodzicami,

          Dla obu, czy to nie oczywiste? wink
          • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:38
            w takim razie nie pozostaje nic innego, jak tylko wspolczuc moim dziecią wink
        • allatatevi1 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 20:46
          >taaa, ciekawe dlaczego moj starszy syn jest zupelnie inny niz mlodszy. wychowuje ich tak samo

          Moim rodzicom do dziś wydaje się, że traktowali i wychowywali nas tak samo z czego mamy niezły ubaw z rodzeństwem.
          Nie mówię, że ktoś miał lepiej a ktoś gorzej, ale "wychowywanie tak samo" to taki mit, który niektórzy rodzice mają w głowie, ale z rzeczywistością nie ma nic wspólnego.
          • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 21:59
            Zupełnie tak samo się nie da, bo każdy z moich synów jest inny i na każdego z nich muszę mieć inne sposoby, że tak powiem. Podstawy są jednak bardzo zbliżone, czyli obaj mają zapewnione takie same warunki, dla obydwu staramy się być sprawiedliwi, żaden nie jest zaniedbany czy też w jakiś wyraźny sposób faworyzowany. Obu wolno lub nie wolno to samo, w niektórych przypadkach adekwatnie do wieku.

            Po moich synach widzę, że z racji różnych charakterów te same rzeczy odbierają bardzo różnie. To, co starszy kwituje wzruszeniem ramion, dla młodszego jest tragedią życiowa i założę sie, że za jakieś 20 lat będą mieć taki sam „ubaw” jak wy, choć wcale niekoniecznie dlatego, że faktycznie byli traktowani inaczej. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wink
    • kitek_maly Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:12
      Czasem po trochu wszystkiego a czasem sam charakter. A w czym ci to przeszkadza?
      • nolus Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:07
        kitek_maly napisała:

        > Czasem po trochu wszystkiego a czasem sam charakter. A w czym ci to przeszkadza
        > ?
        W niczym i skąd założenie, że miałoby mi przeszkadzać? Tylko próbuję rozważyć.
    • ichi51e Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:29
      Taki charakter zaburzenia SI do tego dziecko w jednym srodowisku moze byc bojazliwe w innym przebojowe czyli okolicznosci. Czy lazdy zawsze musi byc pierwszym baranem co w przepasc skoczy czy jednak czasem nie powinno sie na spokojniej i z dystansu?
    • koza_w_rajtuzach Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 16:48
      Byłam takim dzieckiem.
      Z wiekiem mi się pogarszało. Pamiętam jeszcze jak miałam 2 lata i kupiłam lody dla kolegi w budce obok naszego domu, ponieważ on wstydził się, do tego nie za bardzo umiał jeszcze mówić, a ja byłam śmiała i w ogóle nie miałam takich problemów jak on. A potem to była tylko równia pochyła. Byłam bardzo nieśmiała, strach mnie paraliżował, przejął nade mną kontrolę, w szkole nie byłam w stanie się odezwać, odpytywana wolałam powiedzieć, że nie umiem. Byłam wrażliwa, bardzo bałam się, że mogłabym coś źle zrobić, wszystko analizowałam w głowie, zaczynałam się stresować i czułam wielką plątaninę myśli. Taki pierwszy przykład z brzegu: sąsiad poprosił mnie o przymknięcie drzwi. Dla mnie komunikat nie był jasny, nie wiedziałam czy mam je zamknąć, prawie zamknąć, do połowy zostawić otwarte. Każde inne dziecko w wieku 6 lat nie przejmowałoby się tym, zrobiłoby tak jak myślałoby, że jest dobrze, ew. dopytałoby się, a ja idąc w stronę drzwi czułam pulsujące gorąco w głowie, serce miałam rozedrgane, a myśl, że zrobię to źle, zdenerwuję sąsiada paraliżowała mnie i odbierała mowę. Z wiekiem było gorzej, bo kiedy ktoś obcy się do mnie odezwał, to zdarzało się, że z powodu silnego stresu nie byłam w stanie zrozumieć sensu słów.
      Nie mam pojęcia jak sytuacja domowa na mnie wpłynęła. Mama uważała, że jestem głupia i w sumie nie kryła się z tym. Nie lubiła mnie. Jeśli dziecko nie jest w stanie zasłużyć na miłość matki, to czuje się bezwartościowe. Mi bardzo brakowało przytulenia, zapewnienia, że jestem ważna, czułam się niekochana i pamiętam, że dużo płakałam jako dziecko, bo miałam nadzieję, że mama przyjdzie i mnie pocieszy, co jednak nie następowało. Z jej punktu widzenia byłam dzieckiem smutnym, ponurym, które psuło jej nastrój. Nie mam jednak pojęcia czy to dlatego byłam jaka byłam, może to byłoby za duże uproszczenie.
      • iziula1 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:24
        Koza przytulam cię mocno .
        kiss
        • koza_w_rajtuzach Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 05:40
          Dziękuję, ale nie potrzebuję pocieszenia smile.
      • niutaki koza_w_rajtuzach 27.11.17, 18:44
        sad jestem wstrzasnieta...
        • zlababa35 Re: koza_w_rajtuzach 27.11.17, 22:32
          Matka poniżej krytyki, tu się zgodzimy. Ale jak koza opisuje samą siebie, widzę własne dziecko, jeszcze do niedawna. I powiem tak, serio serio było nadwrażliwe od chwili urodzenia, rehabilitowane neurologicznie itp. Moja córka też by stała i zastanawiała się nad tymi drzwiami. To, że wreszcie jakoś okrzepła, wyrosła - to wielkie szczęście dla niej samej przede wszystkim.
          • koza_w_rajtuzach Re: koza_w_rajtuzach 28.11.17, 06:06
            Mi wydaje się, że moja matka nie jest odpowiedzialna za to jaka jestem. Ne do końca była w stanie zrozumieć dlaczego jestem wycofana, wrażliwa, bardzo nie lubiła tego u mnie i swoją postawą dodatkowo mi zaszkodziła, ale sama z siebie nie jest tego przyczyną.

            Jedno z moich dzieci też jest nadwrażliwe, do tego ma zespół Aspergera i niewyraźnie mówi. Jest śmiały, chętnie opowiada o różnych rzeczach. Dużo go przytulam, rozmawiam, skupiam się na jego plusach, bo jako dziecko w normie intelektualnej też ma lekki problem, aby zaakceptować, że jest inny.
      • zeldaf Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 08:17
        Też byłam takim dzieckiem i, pomimo różnic, widzę wiele podobieństw między naszymi historiami.
        Moi rodzice byli bardzo bardzo niedojrzali. Rodzina szybko się rozpadła i powstały 2 nowe. Przytulania nie było- że tak powiem- w ofercie.
        Od wczesnego dzieciństwa miałam przekonanie, że nie mogę sobie pozwalać na żadne błędy, bo nikt mnie nie asekuruje. W razie czego będę sobie musiała poradzić sama, a jeszcze pomóc mamie, bo będzie się martwić.
        Dodatkowo miałam ogromną potrzebę kontrolowania tego, co w domu, wciąż czułam jakieś widmo katastrofy. Chcialam wspierać matkę.
        Bardzo późno dojrzalam społecznie, nie miałam na to już energii. Chyba byłam na przemian w rolach niewidzialnego dziecka i dziecka bohatera. Uważam, że wrodzone cechy - nadwrażliwość, introwertyzm, łagodny temperament - w połączeniu z problemami zewnętrznymi, z którymi byłam sama, przyczyniły się do powstania zaburzeń lękowych. One sobie kwitly nieleczone i otorbialy coraz to nowymi szkodliwymi przekonaniami.
        • koza_w_rajtuzach Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 09:16
          Faktycznie dość podobna sytuacja. Moi rodzice też byli bardzo niedojrzali. Kłócili się, wyzywali, a zaraz potem robili jakieś głupoty typu chodzenie w masce gazowej po dworze i straszenie sąsiadów. Rozstali się jak byłam już dorosła, więc to mnie akurat nie dotknęło. Mam sporo młodszą siostrę, oczko w głowie mamy, rozwód rodziców bardzo ją dotknął, sprawiała mnóstwo problemów. Mama wolała mnie codziennie, żebym przyszła i pomogła, bo siostra sprawia jej problemy, zostawiałam własne dzieci i leciałam łagodzić spory, a co do czego mama opowiedziała wszystkim, że siostra miała takie problemy z zachowaniem, bo jej dosypywałam leki psychotropowe do napoju. Dużo zresztą by opowiadać. A przy tym mama ze mną normalnie rozmawia, dzwoni z każdym problemem, odnosi się dobrze i sprawia wrażenie życzliwej, a to strasznie miesza mi w głowie.
          • zeldaf Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 10:08
            Ja mam dwójkę sporo młodszego rodzeństwa. Matka rozwiodla się z ich ojcem, z którym była odkąd miałam 5 lat, kiedy oni wkraczali w dorosłość. Ja byłam wtedy na emigracji i matka wsadziła ich w samolot do mnie, bo "sobie nie radziła". Brat nie zdał matury, siostra spotykała się z jakimś podejrzanym typem...
            Młodzież pobawila się parę miesięcy, po czym wszyscy wróciliśmy z niczym.
            Dziś, po latach i wielu rozmowach, a w międzyczasie okresem mojej całkowitej izolacji od rodziny, jest w miarę ok, ale wciąż muszę uważać, mocno pilnować granic. Rozmawiam z matką raz w tygodniu przez telefon, widujemy się parę razy w roku.
            Ten chaos w głowie i nieumiejętność uchwycenia, nazwania rzeczy po imieniu, znalezienia siebie w danej sytuacji też były u mnie charakterystyczne. Dla dziecka to chyba w ogóle niewykonalne. Teraz wymaga wysiłku, ale jest do zrobienia. Pozdrawiam Cię, Koza. Moje wewnetrzne bojazliwe dziecko macha Twojemu łapka. Nieśmiało oczywiście 😊
    • feliz_madre Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:05
      Geny i wychowanie może i ważne, ale nie determinują niektórych cech. Brat i siostra zrodzeni i wychowani przez tych samych rodzicow, ba nawet bliźniaki czy trojaczki - to zupełnie różni ludzie. Każdy człowiek ma swoją własną osobowość, charakter i temperament - i już, trzeba to zaakceptować.
      • allatatevi1 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 20:50
        Nawet jeśli rodzeństwo jest bliźniakami tej samej płci to nigdy nie są wychowywani tak samo.
        Nie sugeruje tu, że któreś gorzej a któreś lepiej, ale zawsze tak jest że jednemu coś wolno a drugiemu nie, ale za to coś innego wolno temu drugiemu a pierwszemu nie.
        "Wychowywanie tak samo" to uroczy mit tkwiący w głowach większości rodziców (również moich) kompletnie nie mający pokrycia w rzeczywistości.
        • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:22
          Mylisz tu różne rzeczy. Wychowywanie tak samo wcale nie oznacza, że zawsze i wszędzie, niezależnie od sytuacji i okoliczności każdy dostaje to samo, tak samo i tyle samo. Mówiąc, że wychowuję moich synów tak samo, mam na myśli np. to, że w naszym domu obowiązują konkretne zasady, często dostosowane do wieku, że obu staram się traktować sprawiedliwie, dla obu mam czas, gdy tego potrzebują, obu pomagam itd. Moje dzieci mają różne charaktery i nie da się w każdej sytuacji traktować ich tak samo, ale wobec obu stosuję te same zasady i mam takie same priorytety, obaj dostają takie same podstawy.
        • feliz_madre Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 10:24
          Tak samo mam na mysli m.in te same zasady, te same warunki mieszkaniowe (a nie, że jedno ma swój 30 m pokój, a drugie spi na wersalce z rodzicami), czasowe (rodzice mają czas dla dziecka albo go nie mają - a nie że z jednym odrabiają lekcje, zagrają w planszówki, pójdą do kina czy na łyżwy, a z drugim się nie widują), finansowe (kupujemy rzeczy mniej więcej na tym samym poziomie, a nie ty masz lego i nowe buty Lacoste, a tobie dam samochodzik z kiosku za 2 zł i bazarowe buty po sąsiadce) i
          możliwości dla obojga dzieci, czyli wyjazdy wakacyjne, kolonie, obozy, nauka języków czy jakieś zajęcia rozwijające.

          To że dzieci się traktuje różnie jest właśnie wynikiem tego, że one są różne - mają różne potrzeby, charakter i temperament.
    • aerra Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:06
      Moje takie jest, tyle że trochę wybiórczo. Nie przyznaję z trudem, bo czemu niby z trudem? Powodem jest ZA, a konkretniej trudność w nawiązywaniu kontaktów, niechęć do zmian i cały szereg innych czynników.
    • asia_i_p Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:28
      Wydaje mi się, że to w większości dzieci z nadwrażliwościami - odbierają bodźce silniej, więc reagują na nie silniej.
      • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:46
        asia_i_p napisała:

        > Wydaje mi się, że to w większości dzieci z nadwrażliwościami - odbierają bodźce
        > silniej, więc reagują na nie silniej.
        >

        tak, w tym z pewnoscia cos jest. moj mlodszy syn nie lubi halasu, zamieszania, mowi, ze od krzykow bola go uszy. zadnej konkretnej nadwrazliwosci nie ma wprawdzie zdiagnozowanej, ale moim zdaniem jest przynajmniej gdzies na granicy nadwrazliwosci sluchowej. normalnie, na codzien mu to nie przeszkadza, ale nie lubi duzych i glosnych skupisk ludzkich, wiec bardzo sporadycznie bierze udzial w glosnych zabawach z kolegami. przez to ma mniejsze grono kolegow niz jego starszy brat, ale jemu to nie przeszkadza, bo dzieki temu jest ciszej.
      • zlababa35 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:33
        Albo się szybciutko wycofują, jeśli mogą sobie na to pozwolić...
    • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:40
      mam dwoch synow, obu wychowuje mniej wiecej tak samo, a przynajmniej staram sie. mimo to moje dzieci sa tak rozne, ze gdybym nie byla pewna, ze obu urodzilam, to bym nie uwierzyla, ze maja tych samych rodzicow big_grin

      moj mlodszy syn jest takim wycofanym, moze nawet bojazliwym dzieckiem. choc bojazliwy, to chyba nie jest dobre okreslenie, bo on ogolnie jest odwazny: na nartach jezdzi jak szalony, skacze do wody, nurkuje, wspina sie, po gorach chodzi itd. wszedzie tam, gdzie jest potrzebna odwaga, zeby cos konkretnego zrobic on jest pierwszy. wycofuje sie w relacjach z ludzmi. woli nie wystepowac, jesli mialby cos powiedziec, woli sie nie bawic, jesli mialby zaczepic nowego kolege, nie lubi halasu, zbyt wielkiego zamieszania, lubi bawic sie sam, jest niesmialy w kontaktach z innymi dziecmi i ma bardzo male grono kolegow.

      nie sadze, zeby to w domu sie "zepsul". w stosunkach z bratem to raczej mlodszy jest dominujacy, bardziej zadziorny, pierwszy wyciaga piesci itd. w stosunkach rowiesniczych starszy od poczatku byl bardziej przebojowy, zawsze lubiany, otoczony jakimis kolegami, a mlodszy woli stac z boku. no taki jest i nic na to nie poradze. na sile go nie zmienie. poza tym wcale nie uwazam, ze jest "nieudany" big_grin
      • jem.gluten.i.cukier Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 17:47
        Jestem podobna do Twojego młodszego syna smile Też się wycofuję z relacji z ludźmi, bo nie potrafię się w nich odnaleźć, konieczność tzw. small talku to dla mnie ogromny stres, baaardzo powoli nawiązuje relację, grono znajomych mam male i od lat to samo. Co ciekawe, nie mam problemu z występami przed publicznością, to dla mnie łatwiejsze niż kontakt jeden na jeden.
        • eliszka25 Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:05
          faktycznie, macie sporo wspolnego smile. ja w moim mlodszym widze tez sporo z siebie. w dziecinstwie bylam troche do niego podobna, choc w kontaktach z ludzmi nie bylam bojazliwa. jednak bylam samotnikiem, lubilam bawic sie sama i potrafilam bawic sie godzinami "niczym" czyli lalkami z jakiegos zielska czy kamyka. moj mlodszy robi dokladnie tak samo, tez wszystko jest zabawka i wszystko jest muzyka. nawet jak woda z kranu cieknie to jest "wiesz mamo, a jak woda z kranu plynie, to tez jest taka jakby muzyka" smile. no taki wrazliwiec nasz kochanysmile
      • jolie Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:36
        Mój średni syn jest trochę podobny do Twojego młodszego Eliaszka. Dlatego tak strasznie gryzę się, że poszedł jako sześciolatek, na dodatek jest chudy, ale nie chcę o tym. Zauważyłam już dawno, że mój średni jest trochę tłamszony przez najstarszego syna, który jest dominujący, ekstrawertyczny, rządzi w szkole i na podwórku. W relacjach z innymi dziećmi średni jakby kopiuje tę relację z bratem, podporządkowuje się z automatu. Postanowiliśmy z męźem już jakiś czas temu, że musimy stworzyć mu warunki do wybicia się na niepodległość, pomóc znaleźć swoją paczkę (w której nie będzie brata). Nawet treningi mają w inne dni, co jest dla nas dużym obciążeniem, mam też trzeciego malucha, wszędzie chodzę z wózkiem. Nie wiem, czy robimy wystarczająco dużo. Mój średni jest bardzo ambitny, perfekcjonistyczny, przejmuje się opiniami innych dzieci (najstarszy - w ogóle). W klasie jest dosyć lubiany, klasa jest raczej zgrana. Mam obawy, jak poradzi sobie w dzisiejszym świecie.
    • budyniowatowe Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 18:33
      nolus napisała:

      ...Zawsze w danym środowisku trafi
      > sie jedno takie dziecko - wycofane, lękliwe, bardzo nieśmiałe. A może z trudem
      > przyznacie, że właśnie wasze jest takie?

      A czy to wstyd miec niesmiale dziecko? Masz jakis problem z niesmialymi ludzmi? Popracuj nad tym.
      • mallard Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 09:25
        budyniowatowe napisała:

        > A czy to wstyd miec niesmiale dziecko? Masz jakis problem z niesmialymi ludzmi?
        > Popracuj nad tym.

        Z tonu wypowiedzi wyraźnie widać, że problem to ma kto inny...
    • muchy_w_nosie Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:34
      Mój syn jest wycofany, wybiera sobie ludzi z którymi chce rozmawiać, w stosynku do obcych jest ostrożny. W domu przeciwieństwo, mocny, stanowczy charakter. Bylismy w poradni i tam pierwszy raz widziałam jak kompletnie zignorował dorosłą osobę, tak jakby jej nie było, bylimy w kolejnej i tu psycholog złapała z nim kontakt i wydała werdykt - kwestia charakteru.
      Ja byłam wsrydliwym dzieckiem, teraz jestem duszą towarzystwa. Mąż jest bardzo mało mówny za to błyskotliwy wink o pracy może mówić "bez endu".

      • muchy_w_nosie Re: Bojaźliwe dzieci 27.11.17, 22:38
        Aj.... zapomniałam o sednie. W związku z tym, że jestem przyzwyczajona, że w towarzystwie dziecko jest spokojne, ułożone i grzecznie się pyta, to dzieci gadatliwe, drące się, wcinające się w słowo doprowadzają mnie do szału, i najcześciej je zlewam totalnie ... bo mnie drażnią.
        • ichi51e Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 07:46
          Dorosly czlowiek - a jak dziecko uncertain
    • kornelia_sowa Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 00:39
      Nie wiem, czy jest przyczyyna.
      To co powiesz o mnie?
      Do 6 r.z byłam dzieckiem chorobliwie niesmiałym. Do tego stopnia, że kiedyś po poworcie od lekarza, mama była bardziej zaaferowana faktem że nie uciekłam gdy zagadała do mnie dziewczynka i że z nią rozmawiałam!!! niż moim stanem zdrowia.

      A potem poszłam do szkoły i nastąpiła giga przemiana. Spektakularna. Byłam gwiazdą niemal każdej akademii, przewodnicząca, tą która szła do wychowawcy coś wyprosić.

      Geny mi sie po 6 rż nie zmieniły, wychowanie tez nie. Byłam jedynaczką wieć mowy o krytyce nie było- raczej przeciwnie- oczko w głowie i pieszczocha.

      Dojrzałam społecznie? No chyba tak.
      Przykro mi jeśli cię rozczarowuje taka odpowiedź smile
    • kropkacom Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 07:59
      Jeśli "bojaźliwość" to stan chorobowy u dziecka to się go leczy, szuka przyczyn. Jeśli nie, to nie. O czym tu gadać?
    • slonko1335 Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 08:23
      Mam dwoje dzieci, jedno wycofane, nieśmiałe, lękliwe, nie lubiące zmian i bojące się nowych sytuacji i drugie które wchodzi w tłum nieznanych sobie ludzi jak w masło, niczego się nie boi, nie wstydzi, jest duszą towarzystwa, rządzi na scenie. Jednak to charakter jak na moje.
    • zosia_1 Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 08:47
      Ostatnio czytałam jakąś książę psychologiczna książkę, tam wskazywano, ze w części wpływają geny lękliwych przodków, a jesłi dołoży sie do tego, ze rodzice sa lękliwi , to dziecko wychowując się przejmują "wzór" postrzegania swiata w taki sposób jak przekazują go rodzice
      • nolus Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 10:15
        zosia_1 napisała:

        > Ostatnio czytałam jakąś książę psychologiczna książkę, tam wskazywano, ze w cz
        > ęści wpływają geny lękliwych przodków, a jesłi dołoży sie do tego, ze rodzice s
        > a lękliwi , to dziecko wychowując się przejmują "wzór" postrzegania swiata w t
        > aki sposób jak przekazują go rodzice

        Ech, powiem szczerze, że napisałaś to, co chodziło mi po głowie, a nie chciałam tego jednak pisać, a już zwłaszcza w poście startowym. Bo to gotowa teza, która inni będą obalać. Ale niestety...Ja sama w dużej mierze tak właśnie myślę,co nie oznacza, że tak jest zawsze., ale jest pewna tendencja. Zauważyłam właśnie taką tendencję, że niestety dzieci lękliwych rodziców same też bywają lękliwie, częściej niż inne dzieci. I tak, patrząc na rodziny, w których oboje rodziców jest ekstrawertykami, dziecko zazwyczaj jest podobne, a nawet jak nie jest wesołkowatym sangwinikiem, to nie oznacza od razu wycofanego, tchórzliwego mruka - jest przynajmniej przeciętne. Najwięcej takich obserwacji mam po potomstwie znajomych moich rodziców póki co - czyli dzisiaj już dorosłych ludziach, którzy raczej się diametralnie nie zmienią. I niestety...Córki typowych matek Polek - kobiet wycofanych, często zależnych od swoich mężów raczej nie są w życiu wyszczekanymi pracownicami korpo, nawet jeśli chcą. A w drugą stronę - jak mamunia jest wredną piczą, to córeczka zazwyczaj podobnie wink Z innej strony jeszcze - jeżeli jeden rodzic ma taki typowo pasywny, uległy charakter, a czasem nawet jest typową "ofiarą", to koniec końców u któregoś z dzieci, te cechy również się uaktywnią. No, jakoś zawsze ten gen gdzieś wylezie...Przykład : znajomi rodziców to parka dominujący facet - raczej despota i żona, taka cierpiąca w milczeniu i pogodzona ze swoim losem, praktycznie wiecznie smutna. Facet nie jest furiatem czy alkoholikiem i nie bije jej, ale nie jest to małżeństwo oparte na równości - ktoś się po prostu dostosowuje, ulega i odpuszcza,co nie do końca mu pasuje, ale oczywiście jest dorosłym człowiekiem i to jego wybór. Maja troje dzieci - dwie córki i najmłodszego, chłopca. Córki od zawsze uczone samodzielności, pomagania w domu i pracy - zdolne, zaradne i obrotne. Najstarsza najbardziej - odważna,pyskata,itd. Już w okresie licealnym wyprowadziła się z domu, skorzystała z jakiegoś programu wymiany z liceum w rejonie przygranicznym i mieszkała zagranicą, w jakimś internacie. Potem praca zagranicą, zawsze w międzynarodowym środowisku - pracuje na lotnisku. Czyli żeby tylko zawsze coś się działo, im więcej ruchu i kontaktu z ludźmi tym lepiej, praca pod ciśnieniem jej służy.Córka z wyglądu,temperamentu i usposobienia w 200% podobna do tatusia - podobnie też ciut apodyktyczna.Druga, niewiele młodsza, podobna z wyglądu i ciut z usposobienia do matki,ale posiadająca też trochę cech ojca, taki typowy "mieszaniec"- spokojniejsza, już ustępująca swojej starszej siostrze, ale też generalnie dość szybka i na pewno zaradna, z żywym umysłem, który woli jednak wykorzystywać do pracy typowego naukowca.Skończyła studia na kierunku przyrodniczym i jak praca, to już spokojna, w zaciszu, wymagająca skupienia, czyli tylko w laboratorium smile Dziewczyna taka trochę wycofująca się,ale na pewno nie mocno nieśmiała - ciut flegmatyczna w odbiorze w kontaktach z innymi, ale mająca jakieś tam grono znajomych, chłopaka,itd. Na pewno nie osoba z problemami - zwyczajna dziewczyna. Najmłodszy dzieciak, chłopiec od małego zapowiadał się na rozwydrzonego bachora - miał typowy syndrom najmłodszego dziecka w rodzinie, niańczony i rozpieszczany przez wszystkich, a zwłaszcza siostry. Fizycznie podobny do matki. Jak dorastał, to sióstr już w domu prawie nie było (chyba z 7 lat różnicy między nimi). Dorósł i cóż...Wylękniony, z problemami społecznymi, trudno mu znaleźć kolegów, żadnej dziewczyny. Tylko by siedział w swojej dziupli i dłubał przy kompie, zgłębiał jakiś problem z obszaru fizyki,chemii czy czego tam albo grał w gry. Bardzo podobny do matki. Wszyscy wpadli na pomysł, żeby siostry wzięły go pod swoje skrzydła, bo one obydwie siedzą zagranicą i może mu to pomoże się wyrobić, no ale...Ciężko mu to "wyrabianie się" idzie.No i jak ocenić taki przypadek? Nienajlepsze geny przypadły akurat na niego? Nikt nie nauczył go samodzielności, czy może dominująca osobowość siostrzyczek stłamsiła go i odruchowo zaczął uciekać w swój świat i w swoją pieczarę? I to nie jest przypadek dziecka, którego rodzice dołowali,dobijali,itd. Próbowano mu udzielać wsparcia, ale też nie ukrywam, że rodzicom trudno było zrozumieć taką osobowość.Wg mnie to raczej kwestia genów, po prostu.
    • iskierka3 Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 09:51
      Ja mialam w dziecinstwie kolezanke, ktora byla typem dziecka o jakim chyba piszesz. Bardzo niesmiala, wycofana, potrzebowala duzo czasu zeby wejsc z kims w interakcje, bojaca sie zabrac glos, zawsze zgadzajaca sie na wszelkie propozycje zabawy. Taka ugrzeczniona, szara myszka, dzielaca sie wszystkim i wszystko oddajaca. Nie umiem powiedziec z czego to wynikalo, pewnie troche z charakteru, troche z wychowania. Jedynaczka z bardzo nadopiekunczymi ale takimi dosc autorytarnymi i oceniajacymi rodzicami. Moze nie miala gdzie cwiczyc kontaktow socjalnych a przywykla, ze kazda akcja jest obserwowana, komentowana i oceniania?
      I zupelnie nie rozumiem najazdu na autorke. Odoba niesmiala i lekliwa to nie to samo co "nie pchajaca sie na afisz" z wyboru. To odoba, ktora z powodu swoich ograniczen wlasnie nie robi tego co chce. Nie zabiera glosu, kiedy chcialaby sie wypowiedziec, nie rzuci propozycji ze strachu, nie wyjdzie zaspiewac piosenki choc o tym marzy.
      • nolus Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 10:24
        iskierka3 napisała:

        > Ja mialam w dziecinstwie kolezanke, ktora byla typem dziecka o jakim chyba pisz
        > esz. Bardzo niesmiala, wycofana, potrzebowala duzo czasu zeby wejsc z kims w in
        > terakcje, bojaca sie zabrac glos, zawsze zgadzajaca sie na wszelkie propozycje
        > zabawy. Taka ugrzeczniona, szara myszka, dzielaca sie wszystkim i wszystko odda
        > jaca. Nie umiem powiedziec z czego to wynikalo, pewnie troche z charakteru, tro
        > che z wychowania.

        Smutny przypadek uncertain

        Jedynaczka z bardzo nadopiekunczymi ale takimi dosc autorytar
        > nymi i oceniajacymi rodzicami. Moze nie miala gdzie cwiczyc kontaktow socjalnyc
        > h a przywykla, ze kazda akcja jest obserwowana, komentowana i oceniania?

        No dokładnie. Znam niestety trochę podobnych przypadków, które podobnie "przebiegały". Czasem niestety to rodzice, a nie przysłowiowe tłamszące rodzeństwo może wyrządzić sporo krzywdy - kiedy jest nazbyt opiekuńcze,autorytarne czy krytyczne. I wtedy pozycja, niby to uprzywilejowanego jedynaka okazuje się pułapka - bo przy większej liczbie rodzeństwa uwaga rodziców naturalnie się rozprasza, nie skupiając się zanadto i w szkodliwy sposób na jednym dziecku, które nie odczuwa pełni/zmasowanej władzy autorytarnego (czy despotycznego) tatusia/mamusi.
        • iskierka3 Re: Bojaźliwe dzieci 28.11.17, 10:32
          Tak, na pewno. I nie ma takiej presji oczekiwan i presji bycia "jedynym szczesciem mamuni" , co wydaje mi sie fucha dosc podlawink
          A przypomnialo mi sie jeszcze, ze paradoksalnie ta wlasnie grzeczna dziewczynka zawsze obrywala od przypadkowych ludzi. Wszyscy szalelismy, krzyczelismy i nikt do nas nic nie mial, ona zawsze grzeczna i mila, jak czasem sie rozruszala, zawsze akurat napatoczyla sie jakas sasiadka z tekstem "dziewczynka? Wstyd!"
          Nie przypominam sobie by ktokolwiek inny z podworkowej dzieciarni obrywal tak za nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka