Dodaj do ulubionych

Koledzy waszych dzieci

20.12.17, 18:35
Jak do Was przychodzą, ot tak, to karmicie czy nie?
Ja często karmię (gość w dom...), ale zaczyna mi przechodzić ten nawyk od kiedy trafiłam na wybrzydzaczy tudzież na śmieciarzy. Wybrzydzaczowi nic nie pasuje, a jego mama robi inne = lepsz, śmieciarz przyjmie bez słowa, po czym rozwali po podlodze nie jedząc albo zjadając tylko troszkę. Poza tym cudze dzieci najchętniej jedzą słodycze.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:40
      Widzę że mam dużo szczęścia - koledzy moich dzieci nie tylko korzystają ze stołu, naczyń i sztućców (rozwalanie po podłodze? wtf?), ale jeśli z jakiegokolwiek powodu czegoś jeść nie chcą, uprzejmie mówią "nie, dziękuję"/nie sięgają po to i tyle.
      Zatem karmię, ale nie zostałam doświadczona przypadkami, jakie opisujesz wink
    • edelstein Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:45
      Wszyscy kumple jedza, bo na taka okazje mam sprawdzone menu w postaci mrozonych frytek, nugettsow albo paluszkow rybnych plus majo i keczup.Jak chce bajerancko to dorzucam im sos czosnkowy wlasnorecznie robiony,a jak nie to dostaja kupny i tyle.
      Skarg nie ma,talerze puste, moze jakbym robila pyszny jagielnik to byloby inaczej.
      • edelstein Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:46
        Aha koledzy mojego syna nie maja ematek,wiec zadna nie wpadla do mnie z dzihadem,ze jej dziubdziusia otrulam sosem czy tam paluszkiem.
      • jem.gluten.i.cukier Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:35
        Hej, jakby Cię odwiedził mój pasierb to by nie tknął paluszków (fuj, ryba), frytek (fuj, ziemniak) ani nugettsów (fuj, panierka), ewentualnie sos czosnkowy może, gdyby był podobny do kupnego... Więc widocznie na wybrzydzacza nie trafiłaś.
        • dziennik-niecodziennik Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:43
          'no to sorry, nic innego nie ma. mozesz dostac jeszcze marchewke, jablko, chleb albo jajecznice. Jak bedziesz chciał to daj znac'.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:52
            To oczywiste, odniosłam się tylko do tego, że menu nuggetsy + frytki zadowoli KAŻDEGO. A dla niektórych to jak jagielnik wink
            • edelstein Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 20:46
              Gdzie ja napisalam o kazdym.?pisalam o kumplach syna
            • agus-ka Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 22:14
              Moja córka gra w tej samej drużynie, nie lubi naggetsów, ani paluszków rybnych, za to normalnego kurczaka lub rybę zje, ryby nawet bardzo lubi. Frytek też nie lubi, bo nie lubi ziemniaków. W takiej sytuacji powie, że dziękuje i wybierze jabłko.
    • joa66 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:45
      Ja się poddałam przy "to Pani KUPUJE (!!!) pizzę?" big_grin
      • edelstein Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:49
        Odpowiedzialabym zgodnie z prawda,ze nie, tata to robi😂 juz lece wygniatac ciasto na pizze bo dziubdzousie sa w natarciu😂yhy yhy
    • leyre1 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:55
      Jesli przychodza i jedza posilek (co jest wczesniej zaplanowane) to jedza go przy stole, dostaja to co zrobia lub jest zrobione, nie smieca. Gdyby smiecili to zwrocilabym im uwage. Nie wybrzydzaja.
    • jeziorowa Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:55
      Karmię. Oczywiście, że tak. Jedzą to samo co moje dzieci, nie wybrzydzają.
    • butch_cassidy Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:55
      Kurczę, te dzieci są niewychowane zwyczajnie... To norma? Jeszcze nie natrafiłam na takie egzemplarze.
      Może to wiek? Małe jeszcze?

      Odpowiadając na pytanie: Tak częstuję, ale jak odmawiają, to nie naciskam.
    • mikams75 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:56
      zalezy o ktorej przychodza i na jak dlugo - jak ot tak na godzinke i prosto z domu to nie karmie, jak zaraz po szkole w porze podwieczorku to tak, moje tez jest wtedy glodne. Zazwyczaj pytam - chcesz to czy tamto, lubisz cos tam? Jak dziecko nie wie, to daje do sprobowania zanim naloze. Chce to je, nie to nie. Serwuje przy stole. Jak szykuje np. talerz owocow to mowie jakie mam i pytam, co z tego lubi i np. czy jablko chce obrane czy ze skorka.
    • kouda Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 18:58
      tak zawsze karmie i nie mrozonymi nuggetsami a normalnym domowym jedzeniem
      zawsze sie ciesza
      a jak nie chca mowia dziekuje i tyle, ja nie zmuszam
      raz tylko przychodzil taki dzikus z okolicy, zapytany o lody odparl ze i owszem a potem caly deser zostawil do zmarnowania
      wiecej go nie czestowalam
      przychodiz tez jeden bart, ktory uwielbia wylacznie czipsy i kupne slodycze
      zawsze pyta czy jest cos slodkiego - ale ze sklepu big_grin
      a tego nie miewam raczej
      wiec albo go przekupuje jogurtem z malinami, bo to jada i chwali
      alb nie je nic - na zaden krupnik sie nie skusi mowy nie ma smile
    • kouda Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:00
      a no i dzieciom zawsze podaje przy stole ewentualnie na dworze
      wyjatek robie dla nastolatów nad projektem, ale tam po pierwsze juz tak nie syfia, po drugia gospodarz sprzata smile
      • e-ness Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:40
        Córka ma taka koleżankę, lat 11, wybrzydza na maksa, pomidorowa tylko z ryżem, rosół nie taki makaron, a pozostałe mam jej zmiksować bo ona tylko takie papki dla niemowlaków jadą. Kurczak nie, pizza tylko ser i najlepiej kupna. Je jak mała świnka, cały stół ona i jeszcze podłoga ufajdane. Z godnością przyjmuje każda krytykę i zaciskam żeby przy sprzątaniu, bo moje placuszki i naleśniki są wg niej najlepsze na świecie wink
        Syn ma glutenowca, podstawy opanowałam a ze chłopiec zjada wszystko ze smakiem to aż się chce gotować
        Generalnie gofry, naleśniki i placki zawsze podchodzą i nie słyszę marudzenia.
    • jem.gluten.i.cukier Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:04
      Goście przychodzący ot tak, czyli nie na konkretną impreze oczywiście mogą się pożywić tym co domownicy. Jak nie odpowiada nie muszą jeść.
    • zlababa35 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:29
      He he, to ja wolę wybrzydzaczy. Szczytem była dziewuszką, która pytam, czy chce na obiad ziemniaki (akurat najbardziej pasowały). Jasne, tak tak, po czym rozbabrala większość obiadu na talerzu. Przychodzi matka i mówi : nie, N. nie lubi w ogóle ziemniaków, ale jak gdzieś idzie, to matka każe jej mówić, że wszystko lubi. Zonk. Ci do słodyczy, faktycznie panny pochłaniają tonami i potrafią przynieść swoich drugie tyle jako poczęstunek dla goszczącej koleżanki wink. Może faktycznie najlepiej wystawić słodkie. Sprawdza się też zamówienie pizzy.
    • iziula1 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:47
      Kolega mego syna na wszystkie moje propozycję mówi: Nei, takk smile
      Czym na początku doprowadzał mnie do zupełnej konsternacji big_grin
      Teraz nie pytam i podaje napój, ciastka lub kanapki z serem i warzywami - bez wędliny.
      Mówi:"Takk" i wszystko zjada smile, nie brudzi.
    • jematkajakichmalo Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 19:56
      Oczywiscie, ze tak. Jak sa zapowiedzane to przygotowuje cos ekstra, jak nie to w zamrazarce mam jakies piccolini, albo robie nalesniki. Nie ma wsrod nich wybrzydzaczy. Zjadaja wszystko jak leci smile Jes jedna wegetarianka, ale z nia tez nie ma problemow. Przychodzi co tydzie jeden dzien na sniadanie i potem na obiad, to wszyscy jemy wtedy bezmiesnie. Dobrze nam to zrobi smile
    • bergamotka77 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 21:34
      Karmię i zawsze są głodni. Starsi czasem zamawiaja pizzę, młodzi jedzą domowe jedzenie. Ostatnio kolega mojego 15-latka powiedział ze mama zrobiła bardzo dobry obiad a to był banał choc ulubiony mojego syna: pierś z indyka w ziołach z frytkami i surówką smile Wyzwaniem byl kolega z cukrzyca młodszego bo zjada o okreslonej porze i określone rzeczy bo jest na e dozylnej. Nie grymasza ale ja znam upodobania małych i większych chłopców a dla niejadkow mam frytki - nie spotkałam chłopca, który by ich nie lubił. Na deser mają słodkości - czekoladki , smiejzelki sokki czy pierniczki albo delicje wiśniowe.
      • majenkir Re: Koledzy waszych dzieci 21.12.17, 04:39
        bergamotka77 napisała:
        >Wyzwaniem byl kolega z cukrzyca młodszego bo zjada o okres
        > lonej porze i określone rzeczy bo jest na e dozylnej.


        Na czym? tongue_out
    • saszanasza Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 22:00
      Daję jedzenie, jeśli pora obiadowa, dziecko dostaje obiad, uodporniłam się już na krytykę, natomiast nie karmię na siłę. Jak nie smakuje - nie je, ale nie daję "zamienników" specjalnie w guście dziecka. Nie nadskakuję obcym dzieciom, nie mam ani czasu, ani ochoty. Nie chciało zjeść, trudno, będzie głodne, ale na pewno z głodu nie umrze.
      Natomiast raz jeden zdarzyło się, że moja córka była "goszczona" od godziny 17.00 do 11.00 dnia następnego i nie dostała ani kolacji, ani śniadania, a raczej poprosiła o kromkę suchego chleba późnym wieczorem, gdy zgłodniała, dostała z nutelląuncertain Gdybym nie znała własnego dziecka, pomyślałabym, że kłamie. Natomiast bywało, że się gościła u kogoś i coś jej nie smakowało, ale zazwyczaj stara się wtedy zjeść, żeby przykrości nie sprawić, lub przed posiłkiem mówi, że nie jest głodna i dziękuje, tak, żeby ludzie sobie odpowiednio "wyporcjowali" bez strat. W każdym razie nie wymagam od innych skakania wokół mojego dziecka.
    • domowapani Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 22:24
      Proponuję, rozpoznaję już "nie, dziękuję, nie chce" od "nie, dziękuję, bo się wstydzę"
      Dzieciaki znają mnie jako luzarę i najczęściej same mówią, że czegoś nie lubią, ale są głodne. Robią sobie wtedy same np kanapki.
      • bergamotka77 Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 22:50
        Ja zawsze pytam co lubią jeść albo czego nie jadaja gdy przychodzą pierwszy raz bo zwykle o wizycie wiem dzień wcześniej co najmniej. Nie puszczam dziecka glodnego bo wizyty trwaja od 2-4h (mlodsi) do 6h (starsi) choć zdarzyło mi się odmowienie dokładki bo porcje daje duże a wtedy nie starczyloby mi obiadu dla pozostałych domowników. Ale zawsze proponuje wtedy coś na deser - owoc, ciasteczka, jogurt itp.
    • aamarzena Re: Koledzy waszych dzieci 20.12.17, 23:30
      Karmię. Dzieci przedszkolne, wiec hitem są naleśniki, racuchy czy gofry, latem koktajle owocowe. Bywa pizza. Jak mi ktoś wpadnie niespodziewanie w porze obiadowej to dostaje to co domownicy. Jeśli planowane nocowanie to pytam co lubi na śniadanie i kolacje, tzn. daje wybór typu parówki czy jajecznica, platki czy kanapki. Jeśli wizyta planowana z wyprzedzeniem to mam kupione jakieś chrupki, paluszki albo upieczone ciasto albo zrobione domowe lody. Dzieciaki jedzą nie marudza, często proszą o dokładkę wiec chyba im smakuje. Moje dzieci też są karmione u koleżanek. Czasem coś na cieplo, czasem chrupki czy cukierki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka