glanaber
06.01.18, 17:14
Nie chcę zaśmiecać tamtego wątku, bo jego temat był inny. Ale 2 opisane przykłady utkwily mi w pamięci i tak mnie to nurtuje (cytuję z pamięci): 1) klient dzwoni o północy do Paszewy, że zatrzymała go policja, a rano musi być w studiu, bo ma wywiad i 2) klient ma ma mówić o wartościach rodzinnych, a został złapany na jeździe autem po pijaku. I rolą Paszewy jest ratowanie klientowi d... (twarzy). Za co mogła go zatrzymać o północy policja? Potrącił kogoś jadąc pod wpływem? Demolował nocny lokal? Zgarnęli go z awantury domowej? A Paszewa w nocy załatwia adwokata, pieniądze na kaucję, lekarza z odtrutką i ludzi, którzy zdążą klienta umyć, ubrać, umalować, aby uśmiechał się do telewidzów w wywiadzie. Nie powie prowadzącym program: sorry, zmieńcie plany, pan X jest na dołku, bo zasłużył i musi ponieść konsekwencje. Nie, liczy się tylko, aby wizerunek medialny nie ucierpiał. Jakieś złamanie prawa to przecież takie nic!
Zastanawiam się, jak daleko muszą sięgać takie relacje? Skoro taka Paszewa ma za zadanie wyciszyć taką wizerunkową wtopę jak prowadzenie po alkoholu, to jakie inne historie też musi wyciszać? Czy klient udostępniający pornografię dziecięcą też może liczyć na fajne relacje i zabranie na wódkę ? A taki, który pijany i naćpany przejechał czyjąś babcię na pasach? A gdy klient okaże się kolejnym "Krystkiem" - panem rozpijającym i zmuszajacym do seksu 13-latki, to też Paszewy ze stacji telewizyjnych będą to tuszować, bo istotne jest, żeby program w telewizji śniadaniowej się udał? Przecież to obrzydliwe. No ale skoro płacą za bluzki jednorazówki po 600 zł sztuka...