Dodaj do ulubionych

Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL) :)

10.01.18, 08:53
Zajoma Norweżka właśnie rozważa założenie "komuny mieszkalnej". Jest samotną mamą z 2 dzieci (przedszkolne i wczesnoszkolne, wdowa) i trochę nie wyrabia, głównie czasowo i organizacyjnie ale też i finansowo. Wpadła na pomysł - no, nie wpadła sama, przeczytała artykuł o takiej grupie mieszkalnej gdzieś na północy Norwegii - zamieszkania wspólnie z kimś w podobnej sytuacji, inną samotną mamą czy tatą, w celu wspierania się. Dała nawet takie wstępne ogłoszenie na grupie na fejsie i... ma odzew. Odezwały się 2 inne mamy i mają się jakoś niedługo spotkać, "obwąchać się", dzieci mają sie poznać, pogadać jak sobie to wyobrażają, która co może "dać" a ktora czego oczekuje.
Plan jest na razie wynajęcie, a jak się sprawdzą to kiedyś może i wspólnego zakupu jakiegoś większego domu. Dzieci mają byc w zbliżonym wieku, więc odbierane i prowadzane do tego samego przedszkola / szkoły, wspólne zakupy, wpólne posiłki, a więc powiedzmy jedna mama odbiera dzieciaki, druga robi zakupy i obiad a trzecie odrabia zaległości w pracy albo idzie do fryzjera i tak na zmianę.
I tak ciekawa jestem czy wy weszłybyście w takie coś jako samotne mamy, albo nawet nie samotne?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 08:56
      A nie może sobie faceta znaleźć?

      Mieszkałam sama z dzieckiem przez kilka lat, rozwiązanie o którym piszesz należy do kategorii "musiałabym zdychać z głodu, żeby się na to zdecydować".
      • same-old_mona Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 08:56
        U mnie podobnie.
      • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:05
        Z tym facetem to jest tak, że faceci może i koło niej są, ale rzadko który zainteresowany ustabilizowaniem się z kobietą z dziećmi, a ona potrzebuje stabilizacji właśnie i wsparcia w codzienności. Bo kandydaci na upojne są i owszem, ale kandydaci na bycie pełnoetatowym tatą cudzych dzieci (czyli odbieranie, zaprowadzanie, zawiezienie na kurs tańca i mecz piłki, kupienie pietruszki i ugotowanie zupy, wzięcie wolnego z pracy bo znowu katar, wszy albo sraczka) już nie bardzo - i nie ma się co dziwić w sumie.
        Ona sama mówi, że nie potrzebuje męża tylko żony smile
        • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:05
          * kandydaci na upojne noce
        • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:09
          No coz, ja sie dziwie.Jest sporo facetow, ktorzy nie maja z tym problemow.
          • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:12
            A jak ktoś nie chce faceta/kobiety w sensie związku, tylko potrzebuje innej dorosłej osoby w domu do ogarniania "życia"?
            No może sobie zatrudnić kogoś (i zatrudnia od czasu do czasu), ale kasowo jej nie stać na zatrudnienie takiej pomocy jakiej potrzebuje.

            • princesswhitewolf Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:16
              no i obcy facet rzadko spelni takowa funkcje skoro ojcowie nawet nawalaja. Wiekszosc Panow nie pisze sie na dolaczenie do przedszkola chyba ze z doskoku widywanie sie z matka mieszkajac osobno, albo.... rzadki typ
              • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:38
                Tym bardziej, że ciężko kandydatowi na "faceta" prosto z mostu wypalić swoje oczekiwania względem jego opieki nad jej dziećmi na pierwszej randce, albo nawet i przed. A inwestowanie czasu w kilka randek w oczekiwaniu na stosowny moment na takie rozmowy to... strata czasu. Pomijam już tu aspekty romantyczno-uczuciowe bo to inna sprawa, jak się ktoś zakocha to się zakocha i tyle. Mówimy tu na razie nie o znalezeniu partnera dla siebie tylko partnera do ogarniania dzieci/sklepu/kuchni.

                A tu sprawa jest jasna od początku, jasno postawiony cel wspólnego mieszkania, obowiązki i benefity tegoż, niemalże kontrakt spisany.
                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:42
                  A gdzie w tym wszystkim dzieci? Inny jest status płatnej opiekunki, inny mieszkającego razem kogoś bliskiego z rodziny (babci, ciotki), jeszcze inny nowego męża matki. A takie rozwiązanie to ni pies ni wydra, komuna.
              • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:43
                Znam sporo mezczyzn,ktorych partnerki maja dzieci z poprzedniego zwiazku.Ze mna na czele.Tylko w najblizszym otoczeniu cztery.
            • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:30
              Rozumiem, że w Norwegii są dramatycznie słabe więzi rodzinne i pani samotna matka absolutnie nie może zamieszkać z własnymi rodzicami, a na opiekunkę wspomagającą logistykę domową jej nie stać.

              Do ogarniania chorób dzieci służą zwolnienia lekarskie, a logistykę typu kursy tańca czy mecze piłki nożnej można spokojnie sobie odpuścić do wieku w ktorym dzieci będą bardziej samodzielne, albo zapewnić ww. zajęcia w ramach placówki do której dziecko chodzi (szkoły, przedszkola).
              • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:48
                Naprawdę nie wszyscy chcą mieszkać w rodzicami, nawet, jeśli mają z nimi dobry kontakt. Jestem raczej odludkiem i wizja mieszkania w takiej komunie mnie lekko przeraża, ale z drugiej strony rozumiem, dlaczego są kobiety, które się na to decydują. I nie robią tego tylko dlatego, że są przyparte do ściany.
                Triss, jesteś inteligentną, wykształconą kobietą, w twojej sytuacji wypadałoby mieć nieco większe horyzonty. Trochę obciach.
              • aerra Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:04
                Mimo, że nie uważam tego za rozwiązanie dla mnie, to na pewno wolałabym takie, niż mieszkanie z rodzicami.
              • anonim1178 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:03
                ja w pierwszej chwili pomyślałam raczej też o jakiejś relacji typu bliższa znajomość, nie tylko "darmowych opiekunek i ogarniaczy"
      • chicarica Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:33
        Żeby zjeść kiełbasę, nie trzeba od razu brać do domu całego wieprza.
        Życie z facetem ma plusy, ale ma też sporo minusów. Jeszcze w Norwegii to jakoś sobie wyobrażam, o ile facet byłby wychowany wg skandynawskich standardów dotyczących partnerskich stosunków w domu, ale w Polsce na przykład to ja sobie z 90% facetów nie wyobrażam wyjechania na weekend, a co dopiero zamieszkiwania pod jednym dachem.

        Wracając natomiast do tematu wątku. Widziałam kiedyś całkiem fajny duński film o takiej komunie, tytuł był chyba Kollektivet. Trochę to działało, trochę nie, ogólnie ciekawe dzieło.
    • princesswhitewolf Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:15
      do tego trzeba miec mentalnosc hipisiary
    • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:34
      Uważam, że nasze pokolenie powinno się przyzwyczajać - z naszymi emeryturami, jeśli nie odłoży się sporej sumki, to właśnie tak będziemy się ratować na starość - wspólne mieszkanie z innymi nieszczęśnikami smile
      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:36
        I będzie to konieczność z gatunku "żeby nie zdychać z głodu", a nie wybór. Wspólne mieszkania już były w Warszawie, tuż po zakończeniu wojny kwaterowano w komunałkach przydzielając po pokoju, kuchnia wspólna, wc w korytarzu/podwórzu.
      • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:42
        A to w Norwegii też jest od jakieś czasu.
        Jedna sprawa to całe osiedla dla ludzi 50+ ze stosowną infrasturkturą i usługami, a inna to grupy zajomych/przyjaciół emerytów, wprowadzających się do wspólnego domu w celach rozrywkowo-ekonomicznych.
        Nie dzieje się to na każdym kroku, ale jest na tyle popularne że nikogo to nie dziwi, pojawia się mediach/ogłoszeniach dość często. Dużo częściej niż "komuny" dla młodszych ludzi/rodzin.
        • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:58
          Oglafalam juz pare razy programy o jakichs Holendrach, ktorzy na emeryturze przeprowadzaja sie do Afryki i zyja w takich wspolnych domach ze swoimi rodakami a sprzataja i gotuje im miejscowi, za marne grosze.
          • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:31
            ... a sprzataja i gotuje im miejscowi, za marne grosze.

            No i jak sprytnie sobie rozwiązali główny problem organizacyjny życia w takiej wspólnocie, czyli sa na permanentnych wczasach.
        • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:58
          Oglafalam juz pare razy programy o jakichs Holendrach, ktorzy na emeryturze przeprowadzaja sie do Afryki i zyja w takich wspolnych domach ze swoimi rodakami a sprzataja i gotuje im miejscowi, za marne grosze.
        • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:27
          był nawet taki film ostatnio
    • heca7 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:41
      Kiepsko to widzę. Początkowo może być łatwiej i przyjemniej dopóki panie będą się starać być miłe dla siebie. Potem wyjdą zapewne animozje i różnice w sposobie życia, sprzątania, spędzania wolnego czasu, nawyków kulinarnych i wychowywania dzieci itd.
      • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:25
        heca7 napisała:

        > Kiepsko to widzę. Początkowo może być łatwiej i przyjemniej dopóki panie będą s
        > ię starać być miłe dla siebie. Potem wyjdą zapewne animozje i różnice w sposobi
        > e życia, sprzątania, spędzania wolnego czasu, nawyków kulinarnych i wychowywani
        > a dzieci itd.
        >

        To nieuniknione smile
        I z tym tez model moze sie sprawdzic - na zasadzie kazda prowadzi wlasna kuchnie, kazda sobie i po sobie sprzata, a przyjaciolka-wspolniczka-sasiadka jest pomoca awaryjna w sytuacji odebrac dzieci czy zajac sie nimi, gdy druga chce do fryzjera, dentysty albo na zajecia pozapracowe.
        Mieszkalam w komunie (kilka miesiecy, sytuacja byla awaryjna) i wygladalo to wlasnie tak - pierwszy okres prawie ze idylliczny, w drugim wylazily animozje i roznice w nawykach, trzeci byl juz po dotarciu sie w zlym, nie tylko w dobrym smile. Bardzo pomagala tym, dla ktorych bylo to rozwiazanie na dluzej, swiadomosc, ze to jednak nie dozywocie, tylko kilka lat, poki dzieci nie dorosna. Dziewczyny zzyly sie z soba na tyle, ze teraz rozwazaja wspolny dom na staroscsmile, juz bez potomstwa.
    • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:43
      W przebogatej Norwegii samotna kobieta nie jest w stanie się sama utrzymać? Coś nie bardzo wierzę.

      A to co jej wpadło do głowy to wszystko juz było, hipisowskie komuny, wszelkiego rodzaju squaty, waletowanie w akademiku. Fajne to jest jak się ma pstro w głowie i jest młodym. Potem człowiek potrzebuje mieć własne miejsce. Chłopa niech sobie znajdzie a nie zakłada jakąś kolejną pseudowspólnote. I tak na końcu sie okaże, że ktoś zaczyna dominować w tym towarzystwie i próbuje resztę urobić i narzucić swoje zasady.
      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:45
        No właśnie, to było dla ubogiej młodzieży studenckiej. z braku kasy, a nie z zamiłowania do tworzenia drobiazgowych grafików korzystania z kibla i lodówki.
        I jeszcze dzieci w tym wszystkim.uncertain
      • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:49
        fadilla napisała:

        Chłopa niech
        > sobie znajdzie a nie zakłada jakąś kolejną pseudowspólnote.
        >

        Tyle na temat feminizmu na ematce big_grin i tak wszystko sprowadza się i kończy na portkach w domu.
        • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:52
          Tez nie bardzo rozumiem z tym chlopem. Mysle, ze monogamiczna wspolnota majatkowo-dzieciowa powoli ustepuje miejsca innym konfiguracjom.
          • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 09:56
            Zwłaszcza, że z takich wspólnot się tak naprawdę wszyscy wywodzimy i były one o wiele bardziej ekonomiczne i ułatwiające życie. Rodzina składająca się z rodziców + dzieci to dość niedawny wynalazek.
            • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:00
              "Rodzina składająca się z rodziców + dzieci to dość niedawny wynalazek." I bardzo slaby, jesli chodzi o zaspakajanie wielu potrzeb.
              • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:02
                Jasne, że tak. Oczywiście teraz powrót do pierwotnej wspólnoty jest niemożliwy, ale to było dla wszystkich jej uczestników o wiele korzystniejsze.
                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:05
                  Tam podstawą były więzi krewniacze, a nie towarzyskie (casting na inne rodziny z ogłoszenia).
                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:07
                    I wszyscy wiemy jak to z rodziną. Więc może taki casting z kryteriami nie jest taki głupi...
                  • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:08
                    W plemieniu nie wszyscy byli ze sobą spokrewnieni. A co właściwie jest złego w silnych, dobrych więziach towarzyskich? Przeceniasz chyba nieco więzi rodzinne.
                    • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:15
                      Sądziłam, że chodzi Ci o wspólnotę typową dla społeczności łowiecko-zbierackich, to znacznie mniejsza grupa niż plemię.
                      • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:19
                        Nie, miałam na myśli plemię.
                      • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:20
                        Ale ta grupa musi co kakis czas odswiezac swoje geny, czyli wchodzic w zwiazki towarzyskie z innymi grupami.
                    • bistian Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:28
                      morgen_stern napisała:

                      > W plemieniu nie wszyscy byli ze sobą spokrewnieni. A co właściwie jest złego w
                      > silnych, dobrych więziach towarzyskich? Przeceniasz chyba nieco więzi rodzinne.

                      Polacy mają tradycje wspólnot między rodzinami. Świadczy o tym choćby herb szlachecki, który świadczył o przynależności do większej grupy, niż do rodziny. Rodziny były różne, całe rody, a herb był wspólny i zobowiązywał do współdziałania, pomocy, wspólnego wyjazdu na wojnę.
                      • morgen_stern Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:33
                        No, ale taka wspólnota dotyczy jednak nikłego procentu Polaków smile większość z nas ma pochodzenie chłopskie.
                        • bistian Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:47
                          morgen_stern napisała:

                          > No, ale taka wspólnota dotyczy jednak nikłego procentu Polaków smile większość z n
                          > as ma pochodzenie chłopskie.

                          Na wsi był jeszcze większy rygor. Była pomoc sąsiedzka (obowiązkowa!), były obowiązkowe wspólne czynności religijne, nawet czas wolny nigdy nie był wolny, bo było wspólne skubanie pierza czy wyszywanie, a u mężczyzn jakaś naprawa, budowa domu, przygotowanie opału czy wspólna orka, a często rodziny mieszkały razem. To była prawdziwa komuna.
                          • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:19
                            Ty odróżniasz przymus (urodzenie się na XIX-wiecznej wsi) od wyboru (rozważanie czy poprawić organizację logistyki dziecięcej poprzez zamieszkanie w komunie)?
                            Rozumiesz, przymus konta wybór. Pani z wątku nie ma przymusu, natomiast rozważa taki wybór.
                            • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:32
                              ale to jest wybór tej pani. widocznie dzielenie się obowiązkami z obcymi kobietami jest bardziej efektywne i ekonomiczne niż znalezienie sobie kolejnych defektowych portek do domu, które nie tylko nie pomogą, ale wygenerują nowe obowiazki w zakresie opierania, karmienia i sprzątania.
                • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:07
                  Najwiekszy problem, dla mnie osobiscie niemozliwy do rozwiazania, jest taki, ze we wspolnocie ujodnolica sie myslenie. Wylania sie lider, wspolne cele, priorytety i hierarchia, nacisk na okreslone zachowania, jakas ideologia. Czyli wszytko od czego uciekamy ograniczajac kontakty z rodzina... czyli klasyczne, nie da sie miec ciastka i go zjesc. Albo jestes samotny i w miare niezalezny albo roztapiasz sie w grupie...
                  • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:15
                    Dokładnie tak się dzieje we wspólnotach. To jeszcze gorsze niz żyć tylko z jednym facetem.
                    • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:22
                      Dla wielu ludzi najgorsza jest samotnosc i bez problemu poswiecaja swoje ja, zeby tylko przynalezec do grupy.
                      • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:25
                        Masz na myśli spotkania w wyznaczonych godzinach od do i w konkretnym celu, potem się wraca do siebie, a to co się tu proponuje miałoby funkcjonować cały czas.
                        • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:30
                          fadilla napisała:

                          > Masz na myśli spotkania w wyznaczonych godzinach od do i w konkretnym celu, pot
                          > em się wraca do siebie, a to co się tu proponuje miałoby funkcjonować cały czas
                          > .
                          >

                          Nie zrozumialas - nie mam na mysli, tylko opisuje to, co sie faktycznie dzialo. Mieszkalysmy wspolnie, ale kazda gotowala dla siebie, kupowala dla siebie, z pokoju z telewizorem mozna bylo bez tlumaczenia wycofac sie do wlasnego itp. Funkcjonowalo caly czas, na zasadzie wspolnie placimy rachunki, a dzieci podrzucamy sobie wzajemnie w miare potrzeb jednej strony i mozliwosci drugiej.
                          Komuna to niekoniecznie caly czas razem i wszyscy wszystko robia tak samo. tego rzeczywiscie nie daloby sie wytrzymac, jak sadze.
                          • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:01
                            Zapomniałaś się przelogować big_grin
                            • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:14
                              OJP
                    • rosapulchra-0 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:27
                      fadilla napisała:

                      > Dokładnie tak się dzieje we wspólnotach. To jeszcze gorsze niz żyć tylko z jedn
                      > ym facetem.
                      >

                      Co jest złego w życiu z jednym facetem?
                      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:31
                        Nic. Na tym jednym facecie ci zależy, są jakieś emocje i wspólnota. Ze współlokatorkami z przyczyn logistycznych nie ma żadnych bliższych więzi i zobowiązań.
                        • chicarica Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:46
                          Dlaczego? Ja biorę pod uwagę taką opcję na starość z przyjaciółką. Obie co prawda mamy partnerów, ale jak już na starość nie będziemy mieć, to nie wykluczamy. Też są emocje i wspólnota, kto wie czy nie czystsze i trwalsze niż z facetem, jak czasem życie pokazuje.
        • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:12
          morgen_stern napisała:

          > fadilla napisała:
          >
          > Chłopa niech
          > > sobie znajdzie a nie zakłada jakąś kolejną pseudowspólnote.
          > >
          >
          > Tyle na temat feminizmu na ematce big_grin i tak wszystko sprowadza się i kończy na p
          > ortkach w domu.
          >
          A co to za róznica jeśli chłopa pani chce sobie zastąpić kobietą i z nią zamieszkać, na jedno wychodzi, sama nie jest w stanie się utrzymać. Choć jak napisałam nie pasuje mi to do sytuacji w Norwegii
          • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:14
            "trochę nie wyrabia, głównie czasowo i organizacyjnie"
            • fadilla Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:16
              "... ale tez finansowo"
        • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:03
          Morgen- nic dodać nic ująć. Ręce opadają..
      • iziula1 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:13
        fadilla napisała:

        > W przebogatej Norwegii samotna kobieta nie jest w stanie się sama utrzymać? Coś
        > nie bardzo wierzę.

        Utrzymać tak ale i tak jest trudno być samotnym rodzicem pod każdą szerokością geograficzną.
        W Norwegii są zasiłki na dzieci,za samotne rodzicielstwo,wdowieństwo. Pomagaja przetrwać ale nie rozwiązują wszystkich problemów.
        Mam kilka koleżanek które tu w Norwegii samotnie wychowują dzieci. Pracodawca układa grafik pod ich możliwości czyli zamiast o 7 rozpoczynają pracę 7.30 lub 8 bo odwoza dzieci do przedszkola.

        I mimo systemowej pomocy jest im ciężko bo muszą ogarnąć wszystko same. Liczyć mogą tylko na siebie. W każdej sytuacji.
        • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:17
          Jezusie, niemożliwe. Ciężko im, faktycznie straszne. Rozumiem, że żadnych ojców te dzieci nie mają?
          W Polsce systemowa pomoc jest raczej mniejsza niż w Norwegii, a mimo tego nie znam żadnej samotnej matki, która rozważałaby zamieszkanie z innymi samotnymi matkami i ich dziećmi po to, żeby ktoś dzieci z przedszkola odebrał czy ugotował zupę.
          • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:24
            Ale co z tego wynika, ze ty nie znasz?
            • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:30
              Co więcej, o żadnej takiej nie słyszałam ani nie czytałam na ematce/innych forach.
              Z tego wynika wniosek, że w Polsce decydowanie się na wspólne zamieszkanie przez kilka samotnych matek z dziećmi, po to żeby ogarniać logistykę i robić zakupy spożywcze jest rzadko praktykowane. Śmiem twierdzić, że praktycznie wcale nie jest praktykowane.
              Co oznacza, że samotne matki w Polsce mimo braku systemowego wsparcia na skalę norweską i duuuużo niższych wynagrodzeń, radzą sobie znacznie sprawniej i lepiej.
              • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:39
                Robisz z logiki dziwke, jak to wdziecznie okreslaja anglosasiwink
                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:42
                  Udowodnij, że pomysł jak wyżej, czyli wybór wspólnego zamieszkania przez 2-3 samotne matki z dziećmi po to, żeby ogarniać logistykę domową w ogóle się w Polsce zdarza.

                  Wbrew pozorom, w tym wypadku łatwo rozszerzyć dowód anegdotyczny tj. osobistą wiedzę i doświadczenie, na ogół i prawidłowości.
                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:45
                    Nie moge, ty tak serio nie ogarniasz?
                    • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:32
                      ona jest nawet pocieszna wink
                      • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:33
                        Czy ja wiem, nie chciałabym mieć do czynienia z taką osobą na żywo.
                        • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:35
                          co to to nie, pocieszne mi sie wydalo przez moment operowanie przez nia takimi pojeciami jak "logika" czy "wniosek" ale masz racje, jest to raczej smutne niz pocieszne zjawisko uncertain
                          • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:37
                            Tak, uwielbia używać słów których nie rozumie albo z premedytacją gwałci ich znaczenie.
                    • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:34
                      pewnie tez jest przekonana ze w Polsce nie ma mobbingu bo nie zna ludzi ktorzy by zakladali sprawy w sadzie a taka norwegia to po prostu strach tam pracowac, wyroki padaja tu i tam. wniosek: w Polsce pracownicy maja jak w raju, zachod moze sie od nas uczyc wink
                  • aerra Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:11
                    Ja taki przypadek znam. Jedna pani po rozwodzie, z dwójką dzieci, tatuś się wypiął i wyjechał z kraju, druga samotna matka od zawsze (nie wnikałam aż tak z jakich powodów) z 1 dzieckiem. Jakoś z 6 lat temu razem zamieszały, głównie ze względu na finanse, a poznały się w zasadzie przypadkowo. Jedną znam osobiście, chociaż słabo, drugą widziałam ze 3 razy na oczy.
                  • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:40
                    ale to, ze to w Polsce nie jest praktykowane absolutnie NIE WYNIKA, że to jest:
                    1. bez sensu
                    2. polskie matki sobie lepiej radzą

                    Wynika wyłacznie, że mamy konserwatywne, tradycyjne i zamknięte społeczeństwo, gdzie taki pomysł od razu zostałby obagadany przez życzliwych sąsiadów pokroju triss, a matki napiętnowane oraz prawdopdobnie zaliczone do grona lesbijek.
              • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:43
                Duuuużo niższych wynagrodzeń ale i duuuuuuuużo niższych cen. Ja za chleb płacę 64 NOK co wg dzisiejszego przelicznika przekłada się na 27,83 PLN.
                Poza tym rozważ słowa: radzić sobie, przeżyć, utrzymać się a żyć na godnym poziomie.

                Pomijając kwestie organizacyjna a skupiając na finansowych, jeśli tak chcesz:
                Moja znajoma "radzi sobie": ma mieszkanie, ma średnio stare auto, dzieci ubrane odpowiednio do pogody i odopowiednio nakarmione, ma telefon, telewizor, dzieci mają zabawki, i nawet świnkę morską mają + raz do roku zagraniczne wakacje i po jednym rodzaju zajeć dodatkowych - pływanie. A moga mieć duży dom z ogrodem, wakacje 2 razy do roku, dużego psa i do pływania dodać jeszcze szkołę narciarską, tańce i naukę gry na pianinie. I teraz kwestia decyzji czy nadal "radzę sobie jak mogę" ale sama sobie panią czy "podnoszę sobie komfort zycia a dzieciom rozszerzam możliwości" ale musze się nagiąć i utworzyć z kimś "komunę"
                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:46
                  Rozważyłam.
                  Czyli dzieciom znajomej nic nie brakuje.
                  W takiej sytuacji sorry, ale wchodzenie w komunę to jakaś durna fanaberia. Koszt zbyt duży jak tylko na to, żeby mieć psa i naukę gry na pianinie <na nartach można sie nauczyć jeździć bez szkoły narciarskiej>
                  • aerra Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:12
                    Triss: dla ciebie zbyt duży koszt, dla mnie chyba też, ale może dla nich wcale nie?
                    • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:29
                      dokladnie, przymusu nie ma wink
                  • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:43
                    wchodzenie w zwiazek z mężczyzną, żeby "było latwiej", to też durna fanaberia.
                    • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:46
                      alez kto tak robi, moze jeszcze urzadza castingi przez internet? surprised tylko milosc i natura!
                      • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:50
                        Mowa była o ogloszeniu przez FB.
                        • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:59
                          odnosilam sie do "durnej fanaberii" jaka jest zawieranie malzenstwa z rozsadku "zeby bylo latwiej", o ktorym mowi claudel.
                          • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:37
                            W zyciu nie poznalam malzenstwa z rozsadku.
                            • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:49
                              big_grinbig_grin to jest temat na osobny watek
              • mozambique Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:23
                akurat na Samodzielnej mamie - jest kilk atakich ogłoszeń
          • heca7 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:41
            Miałam taką osobę w rodzinie. Moja ciotka szybko rozwiodła się z mężem i została z małym synem. Zamieszkała wtedy ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, która była w identycznej sytuacji, też miała syna tylko rok młodszego. Mieszkały w jednym mieszkaniu , wspólnie zajmowały się dziećmi- tatusiowie w ogóle się nie kwapili do kontaktów. Po dwóch latach takiego funkcjonowania mój cioteczny brat ciężko zachorował. Po półtora roku m/w zmarł na raka w wieku 7 lat. Zbiegło się to w czasie z dostaniem przez przyjaciółkę ciotki wizy do Stanów ( zawsze marzyła o wyjeździe, miała tam już brata). Ale wizę dostała tylko ona , jej syn nie. No i ciotka została z synem przyjaciółki na kilkanaście lat sama- dzieciak miał chyba 9 lat. Matkę zobaczył dopiero jak był dorosły- nie mogła wrócić do Polski bo by jej z powrotem do Stanów nikt nie wpuścił. I tak oto ciotka wychowała syna swojej przyjaciółki.
            • mozambique Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:50
              i co ? tak bez szemrania prze 10 lat wychowywała zuepleni obce dziecko ? i nikt sie nie zorientował ?
              nie wierze
              • heca7 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:29
                Bez jakiego szemrania!? wink One mieszkały razem lat kilka , znały się od dzieciństwa, w jednej ławce siedziały. Znały swoich rodziców i rodziny. Potem obie kiepsko wybrały mężów i zostały same. Obaj ojcowie w ogóle się dziećmi nie interesowali, w ogóle. Były mąż ciotki od razu założył inną rodzinę, na grobie syna nie bywa. Ciotka i jej przyjaciółka długo rozmawiały o tym jak to będzie jak ona wyjedzie. I ciotka się podjęła opieki, chodziła na zebrania, miała wszelkie możliwe pełnomocnictwa, zajmowała się dzieckiem jak swoim. Ale z tego co wiem (byłam tylko 2 lata starsza jak brat umarł) nie afiszowały się z tym. Przyjaciółka ciotki miała nadzieję, że syna uda się ściągnąć wcześniej do Stanów. Nic z tego, nie dostał wizy. I tak mieszkał, ojciec jego doskonale wiedział jaka jest sytuacja ale nie zamierzał kiwnąć palcem.
                Jego matka dzwoniła do niego co jakiś czas. Oczywiście to nie było jak teraz. A ciotka telefonu w domu nie miała więc rozmowy były umawiane u nas w domu. Na konkretną godzinę. Przyjeżdżała ciotka z wychowankiem i najpierw z przyjaciółką ona rozmawiała a potem wołali syna. Rozmowa trwała zwykle nie dłużej niż pół godziny.
                Ja go znałam od praktycznie urodzenia. Dawaliśmy sobie prezenty , bywaliśmy na wspólnych wakacjach, on u nas spędzał też część wakacji. Można powiedzieć, że w jakimś sensie zastępował nam zmarłego brata ciotecznego.
                • mozambique Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:36
                  dla mnie to czysta patologia ale jak widac zawsze były i będą kobiety które swoje dzieci mają w dooopie
                  • heca7 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:48
                    Ja byłam mała i pewne sprawy skrzętnie przede mną ukrywano. Sama bym tak nie zrobiła. I zawsze mi towarzyszyło to pytanie choć nigdy go temu przyszywanemu bratu ciotecznemu nie zadalam jak to jest przez 10 lat z matką rozmawiać tylko przez telefon.
                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:50
                    dla mnie patologia jest wyjezdzanie do stanow kosztem osierocenia dziecka. serio? chocby mi placili 100x tyle co w kraju, nigdy! nie widziec wlasnego dziecka DLA PIENIEDZY to patologia i nic innego. i juz sporo sie zastanawialam nad tym bo podobne przypadki byly u nas w kraju dosc czeste, nawet sama mam w dalekiej rodzinie podobna sytuacje.

                    serio nie zobaczysz dziecka przez lata bo wazniejsza jest jakas lewa praca bez legalnego pobytu w smierdzacych stanach? patololooo

                    to ze kolezanki ktore znaja sie od dziecka zostaly same i wspolnie wynajely mieszkanie to akurat w miare logiczne, znaczy ma sens.
          • chicarica Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:47
            Wielu rzeczy nie znasz, a jednak one istnieją i całkiem dobrze funkcjonują.
          • danaide Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 01:41
            Nie znasz, bo nie chcesz znać. Moja siostra jako samotna matka bardzo małego dziecka wynajmowała pokoje w swoim mieszkaniu studentkom i stworzyła jej się namiastka takiej komuny. Jedna nawet jej dziecko do chrztu trzymała.
    • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:50
      Nie widze wspolnych zakupow i posilkow. Dogadac sie w takich sprawach na dluzsza mete, to wyzwanie. Warzywa, fastfood, slodycze, alergeny. Zawsze ktos bedzie rezygnowal ze slodyczy a ktos bedzie sie czul zmuszony do jedzenia brokula.
      • anonim1178 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:09
        Ale przecież nie wszystkie posiłki muszą być wspólne, przecież to i tak poprawi sytuację
      • kokosowy15 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:38
        Na tym forum każda wybrzydza, opowiada czego nie je, co jej szkodzi, lubi tylko kuchnie wloska. W normalnym świecie nie jada się zbyt wyszukanie, nie gotuje cudów z egzotycznych produktów. Bywałem na obozach karate ,i na prawie 200 uczestników było zaledwie kilka osób które nie mogły jeść wszystkich potraw.
    • agata_abbott Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 09:52
      Ja jestem mocno aspołeczna, więc wytrzymuję tego typu "związek" jedynie z facetem, którego bardzo kocham. Chociaż nie mówię "nigdy" - nie wiem, na ile ustępstw byłabym skłonna, gdyby mnie przypiliło...
    • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 10:06
      Teraz zaczęłam o tym więcej myśleć i chyba ja bym się nie odnalazła na dłużą metę. Czułabym się jakbym była non stop w pracy. Jest grafik, że jak sprzątam kuchnię, to musżę bo jest grafik, umowa, konktrakt i żeby skały srały musze to zmywarę przepakować. W normalnej rodzinie mówię "walę to, dziś nie tego nie robię" i albo mąz się za to weźmie albo czeka do jutra - mój dom, moja kuchnia to niech czeka.
      No chyba, że naprawde dobiorą się idealnie, że jedna kocha sprzątać, druga gotować a trzecia cośtam innego i zmiana zmywarki to dla kogoś nie obowiązek a przyjemność i hobby smile
      Bo inaczej to wracasz z jednej pracy do drugiej, gdzie też jestes rozliczana, bo ja odebrałam twoje dzieciaki, wracam do domu a kotlety jeszcze nie gotowe...
      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:10
        Do tego nieuniknione konflikty między dziećmi. A nie sorry, to Norwegia. Dzieci okazujące niezadowolenie są oceniane jako nieszczęśliwe, a skoro są nieszczęśliwe to wkracza urząd i oddaje je jakiejś bezdzietnej parze.

        Biedne dzieci, też będą się czuły cały czas jak w przedszkolu/szkole/internacie.
        • rosapulchra-0 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:45
          triss_merigold6 napisała:

          > Do tego nieuniknione konflikty między dziećmi. A nie sorry, to Norwegia. Dzieci
          > okazujące niezadowolenie są oceniane jako nieszczęśliwe, a skoro są nieszczęśl
          > iwe to wkracza urząd i oddaje je jakiejś bezdzietnej parze.
          >
          > Biedne dzieci, też będą się czuły cały czas jak w przedszkolu/szkole/internacie
          > .

          Jednak beznadziejność najlepiej ci wychodzi, dulska.
      • bistian Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:21
        hopsi-daisy napisał(a):

        > Teraz zaczęłam o tym więcej myśleć i chyba ja bym się nie odnalazła na dłużą me
        > tę. Czułabym się jakbym była non stop w pracy. Jest grafik, że jak sprzątam kuc
        > hnię, to musżę bo jest grafik, umowa, konktrakt i żeby skały srały musze to zmy
        > warę przepakować. W normalnej rodzinie mówię "walę to, dziś nie tego nie robię"
        > i albo mąz się za to weźmie albo czeka do jutra - mój dom, moja kuchnia to nie
        > ch czeka.

        Ludzie mieszkają czasami w takich komunach w związku z pracą i też tak to działa, że można coś przełożyć czy zamienić się obowiązkami. Dłużej się znają, więc jest mniej stresująco i na przykład mówią, że coś wypadałoby zmienić, zrobić generalne porządki i wtedy każdy coś deklaruje, ustalają terminarz, dzielą się pracą na bieżąco i to działa. Największym problemem są pieniądze, ale to też się z czasem ustala, że pewne wydatki są wspólne i konkretna osoba to rozlicza i trzyma pieniądze.
        Komentarze Triss mnie śmieszą, bo to jest osoba aspołeczna. Wystarczyłoby, że by to napisała "ja nie, bo jestem aspołeczna", zamiast się wygłupiać. smile
        • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:24
          Tak, wydaje mi sie, ze Triss jest bardzo aspoleczna. Kiedys nawet doszlam do wniosku, ze ona ma aspergera.
          • danaide Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 01:49
            Nie mieszaj w to aspergerowcówsmile
        • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:31
          Jasne, jestem tak bardzo aspołeczna, że nie bardzo wyobrażam na dłuższą metę samotne życie.tongue_out

          Relacje związane z praca nie są dożywotnie, życie w delegacji/komunie jest za coś tj. za konkretne wynagrodzenie i funkcjonuje w oparciu o regulaminy i umowy. Poza tym, w robocie zawsze można trzasnąć drzwiami.
          • bistian Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:41
            triss_merigold6 napisała:

            > Jasne, jestem tak bardzo aspołeczna, że nie bardzo wyobrażam na dłuższą metę sa
            > motne życie.tongue_out

            Bo potrzebujesz niewolnika! tongue_out

            > Relacje związane z praca nie są dożywotnie, życie w delegacji/komunie jest za c
            > oś tj. za konkretne wynagrodzenie i funkcjonuje w oparciu o regulaminy i umowy.

            Umowy są często niepisane, grupy się tworzą przez kilka lat i są potem wyjątkowo stabilne.
          • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 10:43
            Relacje związane z rodzina rowniez nie musza byc dożywotnie. Życie w rodzinie rowniez jest za coś tj. za konkretna pomoc i zaspokajanie potrzeb i rowniez funkcjonuje w oparciu o regulaminy i umowy. Tylko, ze to ty tworzysz te regulaminy swoim dzieciom i mezowi wink i w domu tez można trzasnąć drzwiami, zwlaszcza mezowi.
      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:03
        hopsi-daisy napisał(a):


        > hnię, to musżę bo jest grafik, umowa, konktrakt i żeby skały srały musze to zmy
        > warę przepakować. W normalnej rodzinie mówię "walę to, dziś nie tego nie robię"
        > i albo mąz się za to weźmie albo czeka do jutra - mój dom, moja kuchnia to nie
        > ch czeka.

        Ale to życzliwym można być tylko dla męża a innego rodzaju współlokatorzy to tylko grafik spisany u notariusza i żeby skaly sraly?
        Wynajmowałam mieszkania w różnych częściach świata i z różnymi ludźmi i prawie ze wszystkimi się przyjaźniliśmy i mieszkało nam się jak w rodzinie, takiej właśnie komunie. Najczęściej powodem wyprowadzki ze wspólnego "gniazda" było znalezienie przez dana osobę miłości życia i chęć zamieszkania razem. Mnie tez trafiło w którymś momencie tongue_out ale gdyby nie to chyba wolałabym mieszkac w gronie zaprzyjaźnionych ludzi o podobnych poglądach i zainteresowaniach niż samej.
        Przecież takie wspólne mieszkanie o którym mówi wspomniana Norweżka to nie jak u nas za PRL dzielenie powierzchni mieszkalnej z przypadkowo przydzielona obca baba tylko dzielenie mieszkania przez przyjaciół. Zadna z forumek nie studiowała w obcym mieście? Sami upiorni współlokatorzy i trauma?

        A do tych którzy się dziwią ze bogata Norweżka narzeka, cóż, dla mieszkańca Bangladeszu my tez jesteśmy bogaczami a z jakiegoś powodu jeździmy dorobić tudzież bierzemy nadgodziny itd, innymi słowy określenie "bogaty" jest wysoce subiektywne i dla Norwega podstawowe potrzeby są inne niż dla nas w kraju (np jesteś biedakiem jak nie stać cię na wakacje na Karaibach/Malediwach co roku itp).
        • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:07
          Jakich przyjaciół, skoro ta Norweżka dała ogłoszenie?!
          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:08
            No i chyba nie ma obowiązku zamieszkać z pierwsza osoba która na nie odpowie wink
            • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:12
              Nawet jeśli będzie to dziesiąta osoba, to wciąż kompletnie obcy ludzie. I kompletnie obce dzieci.
              Serio, zafundowałabyś własnym dzieciom mieszkanie z jakąś obcą kobietą i jej dziećmi, bo masz problem z ogarnięciem zupy i odprowadzenia dziecka na zajęcia dodatkowe?
              • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:13
                A ty serio 2 razy zafundowałaś sobie dzieci z obcym człowiekiem, czy może to byli twoi kuzyni???
                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:14
                  Zmień leki.
                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 12:21
                    Dla mnie wizyta u psychiatry, to nie jest koniec świata, gdybym potrzebowała, to bym skorzystała bez problemu smile
                • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:48
                  Porownujesz naturalny zwiazek miedzy kobieta a mezczyzna z zwiazkiem kobiety z dziecmi z kobietami z dziecmi? Serio? Mieszkanie wspolne jest super dla studentow,ewentualnie dla par na dorobku.Kase odkladaja na wklad wlasny.Ale to tez na krotka mete.
                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:55
                    jedynie naturalny i pewnie jeszcze uswiecony zwiazek, co nie? wink jakos mi to nie brzmi jak edel
                    • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:57
                      Edelstein ma różne osobowości. Też dosyć ciekawy przypadek.
                      • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:11
                        Tak jak twoja wielonikowosc😂
                        • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:11
                          Taa...
                          • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:17
                            Ale wtopa😂
                            • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:20
                              Myślisz, że będę tu kręcić z tobą gófnoburzę? Niedoczekanie twoje.
                              • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:25
                                Nie zmieniaj tematu
                                • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:27
                                  Sama jestem ciekawa, o co w tym chodzi. Może tt-tka wytłumaczy.
                                  • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:13
                                    1matka-polka napisała:

                                    > Sama jestem ciekawa, o co w tym chodzi. Może tt-tka wytłumaczy.
                                    >

                                    Chetnie, jesli potrafie, ale o co pytasz ? Czytam od najnowszych i nie lapie.
                                    • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:32
                                      To prześledź swoje wypowiedzi.
                    • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:00
                      To ty napisalas, to ze dwie osoby zakochuja sie , zamieszkuja razem jest normalne.To ze ktos urzadza casting na partnerke do garow i bejbisttingu nie ma nic wspolnego z naturalna koleja rzeczy.
                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:08
                        przeciez nie mowimy o zakochiwaniu sie tylko o wspolnym wynajeciu domu np 150 m2 zamiast dwoch 40 m2, przez samotne matki.

                        moja wypowiedz miala na celu uwypuklic fakt ze kazdy zanim go poznamy jest nam obcy, rowniez partnerzy, przyjaciele, wspollokatorzy. o castingu moznaby wiele mowic a nawet pokusic sie do porowania tego do szukania partnera na portalach randkowych wink
                        • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:14
                          A ja nie pisalam o uswieconym zwiazku.Szukanie partnera to rzecz znana od wiekow,szukanie partnera do garow to nowosc.Osobiscie to nie dla mnie,mieszkanie z obcs kobieta nawet gdybym ja polubila.
                          • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:16
                            "szukanie partnera do garow to nowosc"
                            Pała z historii świata.
                            • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:21
                              Taa to gdzie kobiety z kobietami i dziecmi zamieszkiwaly po rozstaniu z partnerami razem?
                              • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:23
                                Masz problem z logiką, nie ty jedna, nie przejmuj się.
                                • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:26
                                  Problem z przykladami? Uuuu cieniutko,moze nick nr dwa cos wymysli😂
                              • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:26
                                edelstein napisała:

                                > Taa to gdzie kobiety z kobietami i dziecmi zamieszkiwaly po rozstaniu z partner
                                > ami razem?
                                >

                                We wspolnotach beginek, na przyklad. W domach samotnej matki. W komunach tego rodzaju jak omawiana, nawet wspolczesnie - to, ze Ty nie znasz i nie slyszalas, naprawde niczego nie dowodzi. Doswiadczenia ludzkosci sa obszerniejsze niz tylko Twoje.
                                • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:36
                                  Dom samotnej matki jest przejsciowy i z reguly nie laduje tam nint z wöasnej woli tylko z braku wyboru.Przyklad z dudy.Rownie dobrze moglas pidac wiezienia kobiece😂 beginowie byli dwoch plci
                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:22
                            totez takie rozwiazanie nie jest dla kazdego, na szczescie. ja myslac o moich wspollokatorach z przeszlosci - pol na pol. z niektorymi napewno nigdy nie, z innymi super!

                            poznanie partnera przez internet tez bylo kiedys czyms wstydliwym (poczatki internetu), jednak znormalnialo.

                            a juz mowiac o tym co jest "naturalne" czy "jak drzewiej bywalo" - takiego czegos jak samotna matka z przychowkiem utrzymujaca sie we wlasnym mieszkaniu to juz napewno trudniej uswiadczyc niz kolezanki dzielace mieszkanie. samotna kobieta stawala sie balastem zajmujac pokoik u rodziny, ewentualnie u rodziny lokwane byly same dzieci a kobieta pracowala gdzies wysylajac zarobek na oplaty dzieciowe. tak czy owak odradzam mowic o naturalnosci bo to bardzo zmienne pojecie i wskazuja na raczej ograniczone horyzonty umyslowe (w mysl "u nas we wiosce tak nie robili czyli nie jest to naturalne") wink
                            • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:31
                              Zauwaz, ze czym innego jest mieszka ie z obcymi osobami na studiach z swiadomoscia, ze to ani wieczne a w razie czego mozna szybko znalezc inny pokoj, a co innego gdy sa dzieci,ktore przywiazuja sie do miejsca , osob, chodza do pobliskich placowek.Z takich zaleznosci ciezko sie wyplatac tym bardziej, ze do ewentualnej wyprowadzki potrzebna dodatkowa kasa na czesc mebli i dogadanie sie w sprawie splaty tych co sie zakupilo wspolnie.W dodatku jak dzielic rachunki za jedzenie,jesli rodzina a je dwa razy wiecej niz rodzina b,a rodzona b lubi nrac dlugie kapiele i swiatlo pali cala noc.
                              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:46
                                bardzo slusznie zauwazylas ze do dobrych relacji miedzyludzkich niezbedna jest sprawna komunikacja.
                                • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:55
                                  Osobiscie duzo lepszym rozwiazaniem bylyby dwa mieszkania kolo siebie.
                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:05
                                    mialas na mysli ze duzo drozszym?
                                    • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:20
                                      Dlaczego droższym? Dwa mieszkania po 40 m2 są droższe niz jedno 150m?
                                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:25
                                        dwa 40 m2 mozesz porownac do 80 m2 zeby wyszlo na to samo
                                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:29
                                        jesli sa w podobnej cenie to prosze, 150 m2 na dwie osoby to 75 m2 dla kazdej z nich, a placa tyle co za 40 m2. tyle wygrac!
                                    • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:45
                                      Duzo drozszym? Cenowo wychodzi podobnie,czy wynajmiesz 2mniejsze czy jedno wieksze
                                      • minor.revisions Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:36
                                        No skąd. I małe mieszkania są proporcjonalnie dużo droższe w wynajmie i opłaty są zupełnie inne bo w rachunkach jest nie tylko opłata za zużycie ale i różne opłaty manipulacyjne których nie trzeba wtedy placić dwa razy.
                                        Poza tym można mieć wspólną pralkę czy kuchnię (nawet jak się wspólnie nei gotuje to można mieć wspólną lodówkę, każdy swoją półkę). Jak któryś sprzęt padnie to można go kupić składając się.
                                        Nie wiem jak teraz bo to raczej nei klimat moich rówieśnikow ale w USA przed kryzysem to było całkiem popularne że dom wynajmowały na spółkę dwie różne młode rodziny, sama przez krotki czas tak wynajmowalam - jeden pokój z lazienką wynajmowala samotna matka, ale miała osobne wejście i calość dla wszystkich wychodzila taniej. zresztą wiele domów jest do tego całkiem nieźle przystosowanych, bo mają split plan: jeden duży pokojo-przedpokój przez który się wchodzi i który prowadzi do kuchni otwartej na dwie strony i na zewnątrz (w sensie podwórko z tyłu) i po dwóch stronach sypialnie z łazienkami.
                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:14
                                    mam wrazenie ze rozmawiasz ze mna tak jakbym cie do takiego mieszkania przekonywala a ja po prostu mowie ze nie ma co nad takim mieszkaniem wydziwiac bo co w tym nienaturalnego? kiedys po prostu nie bylo tyle singli tudziez samotnych matek, spoleczenstwo dopiero kombinuje co z tym zrobic i pojawiaja sie rozne rozwiazania, glownie kierowane tym ze taniej jest dzielic sie kosztami zycia codziennego. instytucja malzenstwa jako jedynego slusznego modelu zycia juz dawno upadla a rodziny wielopokoleniowe nie wszedzie byly a tez nie kazdemu sie podobaja. duzo latwiej jest zajac sie dziecmi w domostwie zamieszkalym przez wiekszosc ilosc ludzi. wlasnie to sklania ludzi do wspolnego mieszkania, jak i ciecie kosztow, nie koniecznie dlatego ze nie mam pieniedzy a tez dlatego ze moge sobie dzieki temu pozwolic na wiecej/lepiej spozytkowac moje pieniadze/oszczedzic dziecku na studia. zalezy od konkretnej osoby, jeden ma wielka potrzebe odizolowania sie a drugi chetnie obejrzy wiczorem film w towarzystwie wspllokatora zamiast w samotnosci.
                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:56
                    Nie, tlumaczę, że wszyscy kochankowie, przyjaciele i przyjaciółki kiedys byli obcy. Chyba że ktoś gustuje w rodzeństwie.
                    A co do twojego " naturalny zwiazek miedzy kobieta a mezczyzna" - uważasz, że związek między kobietą a kobietą jest nienaturalny?
                    • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:02
                      Zwiazek niedzy kobieta i kobieta , bo szukaja kogos do opieki i garow jest nienaturalny.Ani to biznes, ani milosc,ni pies ni wydra.
                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:09
                        moze przyjazn? jesli juz koniecznie musimy przypiac etykietke...
                        • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:16
                          Przyjaciele z benefitami 2.0😂 jak dla mnie poroniony pomysl,znalezienie kogos kto bedzie mial na wszystko podobne zapatrywania to szukanie igly w stogu siana.
                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:17
                        przeciez to nie wyglada tak ze te kobiety spia na jednej wercalce w salonie a dzieci gdzies upchniete w pawlaczu tylko kazda z rodzin ma swoja czesc, pokoje, laziekne itp plus dodatkowo wspolne czesci mieszkalne takie jak salon, ogrod, kuchnia. to sa dorosli ludzie, nie musza wszystkiego robic razem ale juz samo odwozenie dzieci robi sie duzo latwiejsze bo dzieli sie przez dwa, nie mowiac o tym ze jest taniej, mozna sobie na wiecej pozwolic. jak wiecej ugotujesz to sie nie zmarnuje, jak dziecko zglodnieje a mnie nie ma w domu to ma mu kto podac talerz zupy wink takie drobnostki.

                        nie bylam nigdy samotna matka ale wiem ze takie zycie, szczegolnie jesli dodatkowo nie ma pomocy od rodziny jest bardzo bardzo ciezkie, dlaczego go sobie nie ulatwic. nad czym sie tu dziwic ze ludzie mysla jak je ulatwic.
                        • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:22
                          Problemem mogą być wzajemne oczekiwania i ewentualne poczucie niesprawiedliwości. Zakładanie, że w domu jest zawsze ktoś kto w razie czego poda zupę tez troche na wyrost, bo zakłada, że ktoś raczej nie będzie pracował.
                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:28
                            pewnie ze tak, tak samo moze sie zdarzyc i sie zdaza przy kazdej innej kohabitacji - poczucie krzywdy, rozmijania sie oczekiwan, niedocenienia, bycia wykorzystanym. w malzenstwie, w dzieleniu domu z rodzicami itp.

                            to o zupie to taki przyklad ze jak mieszkam sama to szansa na podanie zupy to jednak 0%, jak ktos inny (zaufany) jest w domu to jednak nawet nie zawsze ale czasami udaje sie wymienic przyslugi. juz nie mowiac o jakichs wyjsciach wieczorem - ja w ten piatek, ty w przyszly wink
                            • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:33
                              Tylko do takiego planowania wyjść , nie trzeba mieszkac razem smile Wystarczy koleżeństwo, przyjaźń. Wspolne mieszkanie nie załatwia problemu z zaprowadzaniem, odbieraniem dziecka z placówki, choroby dziecka kiedy ja mam w pracy ważne spotkanie.
                              • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:38
                                p.s. pytanie na ile korzyści z takiego układu (bo jakieś na pewno są) przewyższają niedogodności i ewidentne wady.
                                Na pewno w sytuacji wyboru noclegowania/dom dziecka dla dziecka lub "komuna", komuna jest najlepsza. Jeżeli mówimy o osobach, które stać na wynajecie/kupienie np 150 metrowego mieszkania/domu (nawet na spółkę), to te korzyści są troche mniejsze.
                                • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:45
                                  totez kazdy sam ocenia, w zaleznosci od konkretnej sytuacji na ktora sklada sie mnostwo czynnikow wink po prostu nie ma sie co dziwic ze niektorym taki model odpowiada
                              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:41
                                z zaprowadzaniem zalatwia bo zakladamy ze dzieci chodza do tej samej szkoly czyli w ten miesiac zaprowadzam ja a w nastepny ty, albo ja zaprowadzam, ty odbierasz albo cokolwiek. tak samo jak ze sprawami "domowymi" - elektryk, zakupy, sprzatanie itp
                                • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:51
                                  A jak moje dziecko chore i zostaje w domu?smile

                                  To nie jest takie proste. Komuna może byc fajna jeżeli nie ma się specjalnych oczekiwań (poza podstawowymi czystosci, braku glosnych imprez itd) w stosunku do "współkomunisty". W momencie kiedy te oczekiwania są, zwłaszcza w sprawach tak ulotnych jak ewentualna pomoc w opiece nad dziećmi, sprawy wychowawcze itd, zaczyna się robić trudniej. IMHO jeżeli faktycznie potrzebujemy takiej pomocy, a stać nas na wpółwynajmowanie wielkiego mieszkania, to lepiej miec to mieszkanko mniejsze i poszukac do pomocy - "zaprzyjaxnienia się" blisko mieszkającej emerytki, która I tak nie pracuje, ma emeryturę I nie musi dorabiac, ale jak ma możliwośc dorobirnia okazjonalnego to się ucieszy.
                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:03
                                    oczywiscie nie wyobrazam sobie zakladania "komuny" z oczekiwaniem nielimitowanej pomocy itp. zyski z dzielenia mieszkania to dla przykladu: mieszkanie w warszawie, 40-50 m2 to ok 2.5-3k, za 6 tys bedziemy mieli ponad 100 metrow z bonusami. po prostu wynajmowac w pojedynke, tak jak utrzymywac mieszkanie (oplaty) jest drozej.

                                    to ze czasami dzielimy sie opieka nad dziecmi to jakby dodatek. czasami sie udaje i sa to raczej drobne plusy, np nagotowalam wiecej wiec ty dzisiaj nie gotuj (zalezy od komunikacji miedzy lokatorkami).
                                    poza odprowadzaniem do szkoly, bo to akurat staly punkt programu i duzy plus jesli mozna podzielic na pol. no i nie zgodze sie z tym ze zostanie z dzieckiem w piatek wieczorem to to samo co poprosic kolezanke bo jednak kolezanka musi byc angazowana z innego mieszkania, jest to przysluga itp a tak mamy po prostu wspollokatorke ktora i tak spedzala wieczor na kanapie z dzieckiem wiec nasze zostaje i tyle. tak jakby mieszkac z kuzynka-samotna matke czy nawet nie-matke czy cos w tym stylu, bylo nawet walkowane w niektorych polskich serialach wink
                                    • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:17
                                      Nie sądzę, że stałą długoterminowa (wieloletnia) wymiana usług okołodzieciowych i do tego wspólne mieszkanie to łatwa działka. To ciężki kawałek chleba. Tych oczekiwan nawet nie da się dokłądnie zdefiniować przed zamieszkaniem. Jesteśmy tylko ludźmi - mogę się grzecznościowo zaopiekować np dzieckiem kuzynki, którego to dziecka nie znoszę, bo wiem, że mam gdzie uciekać. Jeżeli z tym dzieckiem mieszkam, jeżeli nie podoba mi się na przykład jak się odnosi do mojego dziecka, jeżeli nie podobaja mi się metody wychowawcze rodzica albo jego zachowanie (itp, itd) to napiecie rośnie. Jeżeli obie strony czują się niepsrawiedliwie traktowane (czy "ważniejszą" pomocą jest zupa po szkole czy odprowadaznie do szkoły itd) to jest jeszcze gorzej. A zwykla logistyka w tym nie pomaga , bo w czasie gdyby Jaś chciał tę zupę, to Małgosię trzeba zawieść na szachy. Może sie okazac, że zamiast pomocy w obowiazkach, mamy tych obowiązków więcej I to jeszcze w atmosferze napięcia.
                                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:22
                                        joa nie wiem czy jestes samotna matka i wypowiadasz sie z autopsji ze taka pomoc by ci byla obojetna, ja moge powiedziec na pewno ze dbanie o dzieci we dwoje to ogromna praca i padalabym na pysk gdybym musiala to wszystko ogarniac sama i mam wielki szacunek do kobiet ktore daja rade. i tak, moga byc napiecia jak to w zyciu, wydaje mi sie ze przykladasz do tego bardzo duza wage bo juz kolejny raz o tym mowisz. bojac sie napiec nie powinnismy tez zawierac malzenstw bo ja zmienialam wczoraj posciel a moze on nie docenia tego (ile takich watkow bylo na ematce), i nie robimy tego tylko z milosci ale tez dlatego ze w dwie osoby latwiej sie ogarnac wlasnie mieszkaniowo-logistycznie (nie potrzeba dwoch osob zeby wpuscic elektryka itp). i jest taniej!!!
                                        • tanebo2.0 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:27
                                          Ale to naturalne rozwiązanie - stado. W stadzie są matki z dziećmi. A każde dziecko jest zaopiekowane przez każdą. A wokół stada krążą samotne samce.
                                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:31
                                            taki model raczej u kopytnych ale niemniej podoba mi sie analogia, wracamy do korzeni!
                                            • tanebo2.0 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:36
                                              Raczej u małp. Nawet wspólne iskanie jest podobne.
                                      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:24
                                        bo nie wiem czy zakladasz mozliwosc mieszkania z osoba z ktorej metodami wychowawczymi sie zgadzasz, jej dzieci przyjaznia sie z twoimi itp. bo poza tym ze moze spelnic sie pesymistyczna wizja jaka przedstawiasz moze tez byc calkiem milo. no i nikt nie zamieszkuje razem z podpisaniem 10 lat umowy po jednej wypitej wspolnie kawy wink tak wiec niekompatybilnosci raczej pokojowo sie rozejda, jak to dorosli ludzie.
                                        • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:45
                                          zakładam. Ale to raczej nie do poznania na castingu, zwłaszcza, że dzieci zmienne sa, a nie wszytskie potencjalnie wkurzające rzeczy w zachowaniu da sie wyłapać na kilku spotkaniach. Jeżeli dzieci matek przyjaciólek nie lubią się to da się to jakoś rozwiązać. Jeżeli są zmuszone do wspólnego mieszkania, może byc gorzej, bo matki naturalnie wczuwają się w sytuacje własnego dziecka. Jeżeli jedna z matek pozna mężczyznę, z którym chce się spotykac jego obecność w domu też może być dyskusyjna dla drugiej matki, z wielu powodów. Za dużo min, na które można wejść, żeby się nie zastanowić czy warto wchodzić w podobny układ.

                                          Co do kosztu - ktos tutaj podał przykład 150m vs 40 m. Ale to tylko przykład. Chodzi o to, żeby się zastanowic czy tam gdzie mieszkam, faktycznie atrakcyjniejsze finansowo jest współzamieszkanie w dużym (droższym) mieszkaniu niż samodzielnie w znacznie mniejszym.


                                          Mam już stare dziecko, w czasie swjego długiego stażu rodzicielskiego poznałam wiele matek i wiele dzieci. Zdecydowana większośc z nich lubiłam w mniejszym lub większym stopniu, ale moje lubienie nie było "pod przymusem" i ułatwiała świadomość, że możemy się pieknie różnić w niektórych lub wielu sprawach i to nie ma znaczenia, bo każdy z nas zyje jak uważa za sluszne.
                                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:51
                                            totez czarnowidze raczej sie nie decyduja na takie rozwiazania i kisza sie w 40 m2 zamiast 150 smile kazdemu wolno wybrac co sie podoba. tylko blagam nie mow ze cie szokuje ze ktos moze wolec dzielic mieszkanie i miec to 75 m na siebie plus ogrod (z przykladu) zamiast 40 m w bloku. to normalne ze rozni ludzie wola rozne rzeczy i nie ma sie co dziwic w zadna strone.
                                            albo temu ze dwie kobiety moga sie dogadac i nie zrec o podanie zupy czy chore dziecko, takie cuda sie zdarzaja. kazdy szuka dla siebie najlepszego rozwiazania.
                                            • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:56
                                              Mnie generalnie nic nie dziwi. Piszę tylko o tym, że te 75 m nie jest za darmo (nie mam na mysli finansów) i cena może okazac się wysoka - warto się nad tym zastanowić.. Jeżeli płącimy ją w pojedynkę, pól biedy. Jeżeli mieszamy do tego zycie dziecka , trochę gorzej.
                                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:54
                                            no i caly czas zakladasz ze dzieci sie nie lubia. twoje dzieci nie lubia sie z nikim? bo akurat dzieci latwo nawiazuja przyjaznie, tak ogolnie mowiac. to chyba oczywiste ze nie dzielilabym mieszkania z osoba ktorej dzieci nie lubia sie z moimi albo ktora czepia sie o ten wspomniany juz talerz zupy. ze tak powiem osobowosci "fochogenne" niekoniecznie nadaja sie do takiego modelu zycia i dla nich mamy kawalerki itp wink
                                            • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:02
                                              Wypisywanie potencjalnych punktów zapalnych zajełoby cały dzień. (nie tylko dzieciowych). I nie chodzi o fochogenność (chociaż zwykle posadzamy o to druga stronę). Chodzi o to, że w ogóle mieszkanie z kimkolwiek , nawet ukochanym mężem wymaga kompromisów. Tam gdzie jest miłość, albo przynajmniej więź, łatwiej te kompromisy przełknąc, bez zbytniego kalkulowania. Jeżeli jest to obca osoba, której zachowanie nas irytuje nie mamy do czego się odwołać. A z nielubieniem dzieci to tylko przykład. Może byc zupelnie odwrotnie - dzieci się uwielbiają, ale jede rodziców uważa, ze maja na siebie zły wpływ, albo czuje się pokrzywdzone w układzie. I wtedy jest pytanie czy zrywac układ z osoba, której nie znosimy, mimo tego, ze doprowadzłysmy do sytuacji, że nasz edzeic czują się jak rodzenstwo.
                                              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:09
                                                wydaje mi sie ze bardzo pesymistycznie patrzysz na swiat, w kazdym razie na aspekt kontaktow miedzyludzkich. moze wynika to z dotychczasowego doswiadczenia. tak jak powiedzialam, nie kazdy sie do tego nadaje i na szczescie tez nie kazdy musi tak mieszkac wink sa ludzie bardziej i mniej drazliwi, zamknieci w sobie, roznie to mozna nazwac (niekoniecznie chodzi o fochy)

                                                potencjalne punkty zapalne czaja sie na nas wszedzie i warto nauczyc sie jak sobie radzic z emocjami, inaczej grozi nam zgorzknienie, zycie w konfliktach albo w najlepszym wypadku otoczonym niesprzyjajacymi nam ludzmi. wieszkosc "punktow zapalnych" mozna rozminowac jak sie wie jak, przy odrobinie dobrej woli obu stron.
                                                • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:29
                                                  Można, rozumiesz, nie ściągać sobie dobrowolnie na łeb tych punktów zapalnych i unikać sytuacji, które na pewno doprowadzą do konfliktów. Zwłaszcza sytuacji niekoniecznych, takich których bardzo łatwo uniknąć - na przykład zamieszkania ze współlokatorkami i ich dziećmi bardzo łatwo uniknąć.

                                                  Pani niech sobie robi co chce, pytanie czy jej dzieci marzą o kołchozie z obcymi dziećmi na co dzień, o domowej wersji nieustających kolonii i spędzaniu czasu z obcymi kobietami we wspólnym domu.
                                                • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:59
                                                  Jeżeli uważasz przekonanie, że nie da się kogos poznac w ciągu kilku spotkań pesymistycznym patrzeniem na świat to OK smile
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:09
                                                    nie, pesymistycznym spojrzeniem nazywam manie przed oczami "zbyt dlugiej by to opisac" listy problemow z wyimaginowana osoba wink bo mozna tez widziec rownie dluga liste dobrych rzeczy ktore moga z tego wyniknac.
                                                    nie rozumiem tez dlaczego uwazasz ze dwie dorosle osoby z dziecmi zamieszkalyby razem po kilku spotkaniach. kto by sie na to zdecydowal?
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:16
                                                    Piszę o ogłoszeniu na FB (nie bardzo wierzę w przyjaxnie z ogłoszenia)

                                                    Oczywiście, że lista problemów może byc długa (podobnie jak i zalet) - trzeba tylko się zastanowić, które moga dotyczyć nas potencjalnie. I świadomośc problemów nie oznacza pesymizmu, raczej realizm smile I ten realizm jest ważny jeżeli nie decydujemy tylko za siebie. Jeżeli tylko za siebie, to niech to będzie nawet komuna w Timbuktu z obcymi ludźmi.
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:19
                                                    ale czy to ogolszenie mowilo o tym ze nalezy sie wprowadzic max w ciagu tygodnia, przy np 5 spotkaniach zapoznawczych? jestem pewna ze jak sie nad tym zastanowisz sama wymyslisz lepsze sposoby na "obwachanie sie", sprawdzenie czy nadajemy sie na wspollokatorow wink
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:26
                                                    Wiesz, ludzie biorą ślub po latach narzeczeństwa, a potem są zaskoczeni niektórymi zachowaniami małżonka wink
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:32
                                                    nie wiem juz o czym jest ta rozmowa, ze ludzie potrafia nieprzyjemnie zaskoczyc? ano potrafia, chyba nie bylo ani jednego wpisu w tym watku ktory mowilby ze to sam miod i 100% gwarancja zycia w arkadii. niektorym by to nie odpowiadalo i jak zrozumialam ty jestes jedna z takich osob, inne osoby sa chetne na wspolne zamieszkiwanie i sobie to chwala. jest to niewatpliwie ciekawe rozwiazanie i bedzie takich rozwiazan coraz wiecej tak jak coraz wiecej jest samotnych matek (i ojcow zreszta tez). pozdrawiam cie i bynajmniej nie namawiam do przeprowadzenia sie do kobiecej komuny wink
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:51
                                                    Ale ja nie piszę o zyciu w komunie jako takim. Piszę o zamieszkaniu samotnych rodziców z innym samotnym rodzicem we wspólnym mieszkaniu z oczekiwaniem pomocy od tej drugiej rodziny. W dodatku przez ogłoszenie na FB.

                                                    Ja jak najbardziej mogłabym mieszkać w komunie (warunek własna łazienka i kuchnia) i jest to fajna opcja dla tzw samotnych dorosłych , liczących na pomoc tylko w razie awarii, a nie pomocy typu "w dni parzyste ty wyprowadzsz mojego pieska, a w nieparzyste ja Twojego" . Dorośli na ogól ogarniają się sami. Jeżeli oczekujemy pomocy przy dzieciach, sytuacja się komplikuje , bo to są rutynowe codzienne działania. Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy przy ogarnięcu własnych spraw okołodzieciowych jak może się podjąć tego, żeby ogarniać dodatkowe dzieci?




                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:24
                                                    ciagle nie rozumiem dlaczego rutynowe dzialania sa wg ciebie tak bardzo skomplikowane ze nie da sie ich zorganizowac a za to sytuacje kryzysowe to luzik i normalka ze sobie pomagamy. serio jakbysmy razem mieszkaly i nasze dzieci chodzilyby do tej samej szkoly to o 7 rano wsiadalybysmy do swoich aut i jechaly obok siebie bo moze ktoregos dnia twoje dziecko zachoruje i co wtedy z grafikiem odporowadzania?

                                                    wlasnie po to ludzie dziela sie obowiazkami zeby miec mniej na glowie, nie jest to logiczne? mam za duzo na glowie zeby to ogarnac to szukam kogos z podobnymi rzeczami do ogarniecia bo wtedy ja moge zrobic dwie rzeczy za jednym zamachem a ty dwie inne i robota zrobiona.

                                                    serio nie wiedzialam ludzi ktorych przeraza wizja wyprowadzania swoich pieskow z sasiadem, ale forum uczy jak zawsze big_grin
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:58
                                                    Kryzysowe mają to do siebie, że sa okazjonalne. Codzienne , rutynowe są męczące- dlatego wspomniana matka szuka pomocy. I mimo zmęczenia będzie musiała ją też zapewnić innym dzieciom - na stałe. (btw chodzenie do tej samej szkoły nie rozwiązuje problemu -musi być ta sama klasa, czyli np taka sama różnica wieku między dziecmi, pomijam już inne zajęcia i hobby dzieci)
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:03
                                                    Ja też bywałam zmęczona opieką nad dzieckiem - z róznych powodów w czasie urlopu wychowawczego i po powrocie do pracy. Ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę to zajmowanie się cudzymi dziecmi w tym czasie. Jeżeli to robiłam to albo dla dziecka (jego koledzy) albo w sytuacjach awaryjnych dla kogoś. Kiedy pracowałam tym bardziej chciałam planowac czas "popracowy" pod katem własnego dziecka a nie cudzego.
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:10
                                                    dobrze, to chyba jasne ze sie nie zrozumiemy. tak, jak jestem zmeczona i ktos zrobi za mnie polowe roboty to pozniej te druga polowe bedzie mi sie robilo latwiej i przyjemniej, nie wiem dlaczego nie chcesz sie do tego przekonac ale nie to nie. "jak jeszcze nie pracowalam" troche tlumaczy, wyobraz sobie ze musisz pracowac a meza do pomocy nie ma, pojawia sie opcja ze rano twoje dziecko magicznie teleportuje sie do szkoly za pomoca np sasiadki - ktora samotna ematka powie ze to nie luksus i bedzie krecic nosem?
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:14
                                                    Ale jak ktoś zrobi za mnie połowę roboty to ja muszę zrobic za tę osobe jej połowę. Może moja własna calośc jest lepsza niż połowka moja i połowka cudza.

                                                    I napisałam wyraźnie, że po powrocie do pracy też. Tak, byłam zmęczona , jeszcze bardziej i dlatego wolałam swoją całość niż cudze połowki . I jezeli mieszkają dwie samotne matki to myślisz, że teleportacja jest łatwiejsza?smile Czy jednak trzeba do tej szkoły dziecko jakoś podrzucić. Czy z samego faktu mieszkania razem z kims nagle pojawiają się inne godziny pracy?
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:17
                                                    juz ci tlumaczylam wiec darujmy sobie, przeciez nikt ci nie kaze z nikim mieszkac. nie chcesz widziec zadnych pozytkow to nie.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:21
                                                    widzę pozytywy. Nie widzę, żeby pozytywy przewyższały wady.

                                                    I to nie o mnie wątek, bo jak pisałam dziecko mam stare i pomocy przy nim nie potrzebuję.smile
                                                  • chicarica Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:29
                                                    Właśnie to nie do końca tak jest. Ugotowanie obiadu dla dwóch osób nie trwa specjalnie krócej niż dla czterech, to samo z umyciem podłogi czy łazienki, a dzięki kohabitacji trzeba to robić dwa razy rzadziej. Jeśli dwoje dzieci chodzi do tego samego przedszkola czy szkoły, to odbierać czy odprowadzać je też można na zmianę. Już nie mówię o kosztach takich jak np. czynsz podzielony na dwie osoby zarabiające, czy opłaty za prąd, internet itp.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 20:34
                                                    Czynsz jest zwykle skorelowany z metrażem.Im mniejszy tym niższy.
                                                    Jak można odprowadzać do szkoły na zmianę skoro w pracy trzeba być o określonej godzinie? Mówisz szefowi, że co drugi dzien będziesz się spóźniała?

                                                    Jeżeli prowadzisz samodzielny dom, sama podejmujesz decyzje np mam w nosie podłogę dzisiaj zawijamy się z dzieckiem w koce i oglądamy Shreka. Albo chrzanic obiad, zamawiam pizzę.
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:40
                                                    "ak można odprowadzać do szkoły na zmianę skoro w pracy trzeba być o określonej godzinie? "
                                                    Po pierwsze jest mnóstwo prac w których można przychodzić np. 7-10. A jeśli twoja praca jest w druga stronę niż szkołą to co drugi dzień możesz sobie pół godziny dłużej posiedzieć przy kawie, necie, czy pod prysznicem. Poza tym oszczędność paliwa i środowiska, jeśli wszystkie dzieci jadą jednym samochodem z jedną mamą. A ty np. komunikacją, zamiast dwoma samochodami, w te i z powrotem. Przykłady można mnożyć, jeden znajdzie zalety, inny jak ty, wady.
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:43
                                                    Ja dodatkowo widzę aspekt czysto społeczny. Moje dziecko jest jedynakiem ale jest bardzo towarzyskie i uwielbia przebywać z innymi dziećmi, na pewno by mu na zdrowie wyszło takie przyszywane rodzeństwo.
                                                  • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:45
                                                    Jesteś pewna, że chciałoby z innymi obcymi dziećmi mieszkać na co dzień, dzielić łazienkę, stół w kuchni i szafy, dogadywać się w kwestii zapraszania gości, podziału przestrzeni i przedmiotów, ustępować, negocjować etc.?
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:47
                                                    Oni są tak samo obcy, jak każdy z twoich partnerów na początku.
                                                  • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:49
                                                    Serio? Nie brałam typów z castingu, a zanim z którymś zamieszkałam jednak powstały jakieś więzi, chociażby uczuciowe.
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:09
                                                    Z inną rodziną może być podobnie, najpierw parę kawek, parę wspólnych wypadów...
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:44
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Czynsz jest zwykle skorelowany z metrażem.Im mniejszy tym niższy.
                                                    > Jak można odprowadzać do szkoły na zmianę skoro w pracy trzeba być o określone
                                                    > j godzinie? Mówisz szefowi, że co drugi dzien będziesz się spóźniała?
                                                    >
                                                    nie trzeba na zmiane, moze byc ustalone - jak ja mam z mezem - ze jedno zawsze zaprowadza (on, jest w pracy pozniej i dluzej siedzi) a drugie zawsze odbiera (jest w pracy wczesnie bo nie zaprowadza i wychodzi wczesniej zeby odebrac), zdazaja sie wyjatki jak choroba czy wyjazd, wiadomo, wtedy sie musimy przeorganizowac.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:49
                                                    Czyli szukamy współlokatorów nie tylko odpowiadjacych nam mentalnie (a to zajmie sporo czasu) , ale także z pracą w godzinach innych niż nasze?

                                                    Typu "zamieszkam z panią pracująca godzinach 10-18" ?
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:10
                                                    Może np. lepiej z panią, której dzieci chodzą do tej samej szkoły.
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:16
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Czyli szukamy współlokatorów nie tylko odpowiadjacych nam mentalnie (a to zajmi
                                                    > e sporo czasu) , ale także z pracą w godzinach innych niż nasze?
                                                    >
                                                    > Typu "zamieszkam z panią pracująca godzinach 10-18" ?

                                                    Wiesz co, serio - ale ja nie znam osób mających bardzo sztywne godziny pracy. Na pewno są, np. pielęgniarki, któe muszą być jak im grafik mówi. Ale ludzie z powiedzmy mojego środowiska (i nie są to wolne zawody, że śpi w dzień a obrazy maluje w nocy i sprzedaje po milion za sztukę) mają tzw core hours, że muszą być w pracy między 10 a 14, a czy to jest od 10 do 18 czy od 6 do 14 - nikogo nie interesuje. I wcale to nie jest takie rzadkie.

                                                    Poza tym, jak są dwie czy trzy osoby to większe szanse że jedna, najbardziej elastyczna ogarnie odprowadzanie i nawet przyprowadzanie a druga za to zakupy. Jakie na to szanse mieszkając zupełnie sama? Nawet jak masz luźny czas pracy to i tak te 8 godzin + dojazd musisz odwalić i co wtedy?
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:19
                                                    Zresztą, skoro szukamy i mamy jakieś kryteria to możemy nawet szukać pani która pracuje od 10 do 18, ma rude włosy (bo lubimy), używa (albo nie używa) konkretnych perfum i ma rozmiar buta 39 bo mamy w planach również mieniać się obuwiem i czekać aż się taka objawi, bo czemu nie...
                                                    Nie jest ustawowo powiedziane, że masz zamieszkać z pierwszą brunetką w okularach którą zobaczysz w piątek rano, to nie losowanie.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:46
                                                    Ale jeżeli nie znasz ludzi, którzy maja sztywne godziny pracy, to mogą je tak ustawić, żeby samemu dziecko odbierać z placówki, prawda?

                                                    I nie wiem, że fakt, ze co drugi dzien/tydzien może to zrobic inna osoba, jest warty tego, że ja w te moje dni/tygodnie muszę się dostosowywac do kalendarza i potrzeb jej dzieci. Czy nie jest łatwiej samemu swoje dzieci odbierać i nie myśleć na co dzien o dzieciach Zosi.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:48
                                                    chodzenie do tej samej szkoły nie rozwiazuje wszystkich problemów, bo teoretycznie przy w sumie czwórce dzieci (po dwoje na jednego rodzica) to mogą byc 4 różne godziny zajęć. Pomijam już ewentualne zajęcia dodatkowe.
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:52
                                                    Ja pierdziele, możesz tak w nieskończoność?
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:54
                                                    A Ty?
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:59
                                                    Ja nie, to mój ostatni wpis a temat pozytywnych stron wspólnego mieszkania z inną rodziną.
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:57
                                                    No jak komuś łatwiej to na siłę sobie lokatorów dobierał nie będzie, żeby mu było trudniej. A jak komuś trudno to szuka rozwiązania i tyle.

                                                    I nie, często nie mogą sobie tak godzin ustawić. U córka do szkoły na 8:15, trochę trzeba jej tam pomóc - potem, bo tak jest po drodze, młodszą mąż prowadzi do przedszkola i jest tam ok. 8:40, zanim ją ogarnie i pójdzie na stacje na autobus robi się jakaś 9 więc w pracy jest o 9:30. Pracuje 8 godzin więc wychodzi o 17:30 a szkoły i przedszkola zamykają i 17, więc nawet jakby się teleportował to czasu o pół godziny już nie cofnie. Nie ma bata - samodzielnie nie ogarnie. Oczywiście mógłby przeprowadzić się bliżej pracy, albo pracę bliżej domu i drwalem albo karmicielem wiewórek zostać, ale jakoś bardziej nam pasuje inna organizacja. Ja zaczynam pracę o 7 i wychodzę ok. 14.30. Po drodze robię zakupy i odbieram dzieciaki między 15:30 a 16:00. Nie dałabym rady tak wcześnie kończyć gdybym musiała je rano zaprowadzić - kumasz?
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:59
                                                    Bo mimo, że godziny elastyczne to 8 godzin musi być. Czasem mozna "odrobić" pracą z domu, więc z biura wychodzisz po 6 godzinach, odbierasz dzieciaki, dajesz im obiad i telewizor a sama siadasz do kompa na jeszcze 2 godziny, potem kąpanie spać, no owszem, mozna i jak komuś tak pasuje to super. Ale można też inaczej.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 13:01
                                                    Można inaczej. Np dorzucic sobie dodatkowe dzieci do opieki.
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 13:06
                                                    A czym się różni "opieka" nad 1 a 2 dzieci w tym samym lub podobnym wieku i nie mówimy o 3 nowordkach jedzących i srających na okrągło? No auto trzeba mieć większe i zamiast 1 litra to 1,5 zupy zrobić. Co jeszcze?
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 14:08
                                                    Na to odpowie Ci tylko matka dwojga dzieci. Ale ja zadałabym pytanie czym się rózni opieka nad własnym dzieckiem od tej nad cudzym.

                                                    Warto pomyśleć nie tlko nad tym co możemy dostac, ale także nad tym co musimy dać.
                                                  • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 14:21
                                                    A tym, ze jak sie zajmiesz cudzym, to potem ktos sie zajmie twoim. I masz czas na dorobienie co drugi weekend na przyklad, albo na doksztalcanie sie, albo na wyjscie do klubu czy na randke.
                                                  • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 14:25
                                                    U mnie poniekąd tak to działa teraz. Mam koleżankę z córką, mieszka nie daleko ale jednak autem dojechać trzeba. Ona ma jeszcze małych blizniaków. I często ja jej córkę zabieram do nas (jadę po nią nawet i odwożę bo oni nie mają auta) a ona moją do siebie, często na noc. Obie to lubimy bo raz, że mogę się "pozbyć" mojej od czasu do czasu, a dwa - jak mam jej córkę na stanie to bawi się z moją i jakby ich nie było, więc też poniekąd się pozbywam upierdilwego "mamo nudzi mi się, co teraz". Więc dla mnie działa super - czy ja mam akurat dziewczyny czy ona. Fakt, że ja jestem zawsze kierowcą jakoś mnie nie rusza.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 18:03
                                                    Popatrz to tak samo jak ja smile I też nie mieszkamy razem. smile Super sprawa smile
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 18:02
                                                    a miał być ostatni wpis wink

                                                    Jak ktoś lubi prowadzic mini przedszkole, to pewnie mu to nic nie przeszkadza. Wolę dostosowywać się w "całości" swojej rodzinie niż w 50% dwóm rodzinom (swojej i cudzej). Pomijam już fakt, że to wszystko można robic po sąsiedzku, nie trzeba z kimś dzielić mieszkania.

                                                  • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 18:30
                                                    Joa, czy ktos cie namawia albo nalega ? Nie. A sa ludzie, ktorym takie uklady odpowiadaja z wielu bardzo roznych powodow.Jjestes w stanie przyjac to do wiadomosci ? Bo co ty bys wolala, to juz nas poinformowalas multum razy. Wiemy. Powtarzac nie musisz.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 18:38
                                                    Ale o co Ci chodzi ? Odpowiadam na posty, m.in Twoje. Nie namawiam nikogo na nic.

                                                    Ty możesz pisać , a ja nie? smile ? Przecież juz wszyscy wiedzą jakie jest Twoje zdanie, to po co ciągle piszesz?
                                                  • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 19:18
                                                    Ciagle ? Zdaje sie to moj trzeci post w tym watku. Twoich liczyc nie bede, kurtuazyjnie.
                                                    Mozesz pisac, broni Ci ktos ? Tylko nie wnosisz nic do tematu poza deklaracja, ze Ty bys nigdy. No wiec to juz wiemy. Do rozstrzygniecia problemu Norwezki to sie nie przyczynia smile
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 19:24
                                                    Nie będę wnikała w liczbę nicków i logowania się zauważoną w tym wątku wink

                                                    Wygaś mnie smile I wnoś do tematu własne przemyślenia smile

                                                    p.s. nie próbowałam rozwiązać problemu Norweżki (???!)
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 20:10
                                                    Zglos to do moderacji. Sa nowe zasady. Jedna osoba nie mozna pisac pod dwoma nickami w jednym watku. A najlepsze, ze tt-tka nadal nie wie, ze jest mna. XD
                                                  • aamarzena Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 20:21
                                                    Ale ta zupa to nie jest do lanie szklanki wody, tylko jeszcze trzeba warzywa obrać. U smażenie większej ilości naleśników, kotletów, starcie większej ilości marchewek na surowke, obranie większej ilości ziemniaków itd to jest czas. Im więcej osób tym więcej prania, mycia garow, sprzątania. Jeśli trzeba pomóc dzieciom w lekcjach to też czas - bo Jasio trzeba pomóc w dodawaniu, a Marysia świetnie radzi sobie z matematyką, ale za to wymaga pomocy w czytaniu. Poza tym dwa razy więcej zajęć dodatkowych niż przy jednym dziecku, bo dzieci niekoniecznie chcą chodzić na to samo, a dopasowanie różnych zajęć w tych samych godzinach i miejscu nie zawsze jest możliwe. Do tego przy domu jest więcej roboty niż w mieszkaniu - dochodzi pielęgnacja ogrodu, odśnieżanie itp. Oczywiście są tez plusy: nie trzeba z dzieckiem przesiadywac na placu zabaw godzinami, bo ma kompanów na miejscu, czy jak ktoś wyżej pisał "współkomunistka" poda dziecku coś do jedzenia, jeśli matka będzie np. tego dnia musiała zostać dłużej w pracy.
                                                    I raczej nie sądzę, że w cenie 2 mieszkań da się wynająć 150 m dom w podobnej lokalizacji. Raczej 100-110 m, co po odliczeniu powierzchni wspólnych nie da 70 m na rodzinę tylko bliżej 30 - 35 m.
                                                  • aamarzena Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 20:32
                                                    Żeby nie było, dzielilam mieszkania podczas studiów z różnymi osobami i raz było lepiej raz gorzej. Im więcej osób tym weselej, ale też więcej punktów zapalnych. Grafik na sprzątanie powierzchni wspólnych tez w jednym z mieszkań funkcjonował 😉
                                                    Jest jeszcze kwestia co będzie jesli jedna z "komunistek" postanowi się wyprowadzić, bo dostanie prace w innym miescie/pozna nowego pana/przeprowadzi się do schorowanych rodziców by im pomóc? Trzeba będzie na szybko szująć nowego lokatora (koszty) lub nowego mieszkania. O ile w przypadku dorosłych ludzi, wszystko jedno czy singli, studentów czy par to nie jest wielki kłopot o tyle przy dzieciach to już nie tak łatwo. Bo trudno wpuścić do domu kogoś poznanego tydzień wcześniej, a wyprowadzka z dzielnicy domków na blokowisko często oznacza zmianę placówek.
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:46
                                                    "Ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę to zajmowanie się cudzymi dziecmi w tym czasie."
                                                    Kiedy moja córka ma towarzystwo i innych dzieci, to nie trzeba się nią ani tymi dziećmi w ogóle zajmować, sama sobie organizuje czas z innymi dziećmi. Jedyne co trzeba to regularnie nakarmić. Piszę o dzieciach 3-6 lat.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:52
                                                    Ale pani z piewrszego wątku miała dwoje dzieci, a więc dzieci towarzystwo miały smile I jednak jest umęczona tym 'tylko regularnym" karmieniem. Ciekawe dlaczego?
                                                  • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 12:04
                                                    Może nie cierpi gotować i mogłaby się z kimś zamienić na mycie podłogiwink. Ja nie mam problemu z regularnym gotowaniem, nudzi mnie to ale potrafię ugotować coś z byle cebuli i pora, w związku z tym prawie zawsze mam obiad.
                                                • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:03
                                                  Ale punkty zapalne i tak nam się przydarzają nie wiem po co ich sobie dodawać niepotrzebnie, a zwłaszcza swoim dzieciom. Równie dobrze możesz powiedzieć mieszkaj z nieznośna teściową i naucz się radzic sobie z emocjami (a jak sobie nie poradzisz to zgorzkniejesz) Czasami trzeba. I jak trzeba, to trudno, pytanie czy warto dobrowolnie wchodzić w taki układ.
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:12
                                                    no widzisz, ja z tesciowa nie mieszkalabym a juz z moja przyjaciolka chetnie, gdyby nasze zycia sie tak ulozyly ze bedziemy kiedys same.

                                                    takie zycie ze ci ktorzy umieja isc na kompromisy i rozbrajac punkty zapalne (np wspolnie sie posmiac z nieporozumienia zamiast toczyc dzihad bo ona napewno to zrobila zlosliwie) maja z zycia takie bonusy jak wspominane 75 m2 w cenie 40. big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:17
                                                    Dlaczego nie mieszkałabys z teściową? Nie chciałaś ćwiczyć radzenia sobie z emocjami ? wink Dzięki temu nie zgorzkniałabyś.
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:22
                                                    wiesz ze ludzie sa bardziej i mniej kompatybilni, prawda? gdyby tesciowa byla ok i miala wielki dom w fajnej lokalizacji to czemu nie, jesli toksyczna zmija to nigdy, jesli milutka ale nie mamy potrzeby laczyc naszych domostw to raczej nie, jesli ja jestem sama (z jakiegokolwiek powodu) a z tesciowa sie przyjaznilysmy to byc moze tak - jak widzisz ile ludzi tyle sytuacji. trzeba jednak rozrozniac ludzi toksycznych, nieprzyjaznych nam od ludzi otwartych i przyjaznych - brzmi jak truizm a ty kwestionujesz racjonalnosc mojej wypowiedzi ktora jest wlasnie o tym.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:31
                                                    Nie , ja tylko kwestionuję drogą odwrotną niż naturalną - najpierw musi być przyjaźn , więź, może miłośc, a potem rozważamy wspólne mieszkanie. A zwykle to trochę trwa (nie wiem jakie oczekiwania miała w tej kwestii autorka ogłoszenia). Dlatego że ta więź, przyjaźń czy miłość pozwalają przetrwać konflikty, kryzysy, a nawet sporne duerele.
                                                  • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:33
                                                    p.s. dobrze napisał to ktoś wczesniej. Lepiej zamieszkac razem jeżeli już wiemy, że potrafimy radzić sobie z kryzysem, konfliktem między nami.
                                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:35
                                                    no coz, dzielenie mieszkania to nie slub wiec i inna wiez jest potrzebna na to zeby takie przedwsieziecie sie udalo. nie mam parcia zeby jezdzic na wspolne wakacje ze wspollokatorka, zycze jej powodzenia w zyciu uczuciowym (a nie drze na wiesc o mlodszej kolezance z pracy), nie mysle o tym co bedzie jak sie zestarzejemy i sflaczeje mi tylek wink takie tam, roznice. wspollokatorka ma nie byc fleja, nie krasc i ogolnie zachowywac sie przyzwoicie, nie musi byc dla mnie pociagajaca, sprawiac ze czuje sie kochana itp nieco prosciej, nieprawdaz?
                                      • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:53
                                        ale po co to teoretyzowanie jakie to trudne i niewykonalne? takie układy, w przeciwieństwie do małżeństwa, jak sie nie sprawdzają, to można bardzo łatwo zakończyć.
                                        • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:56
                                          bo chyba u nas jeszcze za bardzo sie to kojarzy z czasami PRLu i lokatorami narzuconymi odgornie, takie alternatywy 4 albo inny bareja.
                                          • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:33
                                            Cherie, a jak ma się kojarzyć inaczej, skoro nikt dzieciaty i przy zdrowych zmysłach nie stara się zamieszkać z obcymi ludźmi, bo mu qrde, nudno.
                                            • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:47
                                              nikt to wlasnie bardzo ograniczone myslenie, no i mylne bo w tym jednym watku mialas przyklady ludzi ktorzy tak zyja. no ale "u nas we wiosce sie koniem oralo, na co nam taki trachtur? jeszcze kogo rozjedzie i bedzie".

                                              ci ktorzy nie umieja sie dogadac siedza w klitkach 40 m, ci co umieja maja z tego duzo korzysci. tyle w temacie.
                                            • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:48
                                              a jeszcze 50 lat temu uslyszalabys ze zadna baba przy zdrowych zmyslach nie idzie studiowac bo po co jej to do robienia mezowi obiadow, tylko jej tam naprzewracaja w glowie. i tak dalej i tak dalej...
                                            • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:38
                                              darling, moze zdefiniuj co to sa zdrowe zmysly, bo viola
                                              www.theguardian.com/lifeandstyle/2009/sep/26/single-parent-flatshare
                                              • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:39
                                                a raczej voilà
                        • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:23
                          I sa dalej sobie obcy,przerabialam mieszkanie z kims na studiach.Masakra.Samotna matka bylam i nawet mi przz mysl nie przemknelo tworzyc komune.
                          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:35
                            widac nie mialas szczescia. twoje przyjaciolki/przyjaciele tez byli kiedys obcy a juz raczej sie sa, prawda? po prostu kazdy kto jest nam dzisiaj bliski kiedys byl obcy (poza rodzina), wiec argument ze "z obcym" mnie nie przekonuje.

                            no i tutaj wychodzi bardzo wyraznie co oznacza fakt ze w Polsce zaufanie spoleczne to ok 15%, podczas gdy kraje skandynawskie to ok 60% a srednia UE to 30%. "obca baba" sieje panike bo u nas w kraju kazdy chce cie wy^%&c przy byle okazji. jak tu zyc?
                            • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:37
                              Nie mieszkam w Polsce,nijak nie mozesz zego zastosowac do mnie.Jakos w Niemczech tez takich WG nie spotkalam
                              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:44
                                a widzisz ja znam dwoch niemcow wychowanych od dziecka w komunie wink takiej hippisowskiej akurat. tradycje to oni maja a i dzisiaj bardzo solidny ruch wspolzamieszkiwania, bardziej "alternatywnego" (squatowskiego) i tez bardziej cywilizowanego.
                                bo zapewne jako rozsadna osoba nie uwazasz tego czego sama osobiscie nie doswiadczylas na niebyle, prawda?
                                • edelstein Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 15:57
                                  W Niemczech istnieja komuny ale dotycza osob mlodych w czasie ausbildungu czy studiow.Jedna jaskolka wiosny nie czyni
                                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 16:04
                                    sa tez sytuacje takie jak opisane w poscie startowym wink
                                  • snakelilith Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 22:03
                                    edelstein napisała:

                                    > W Niemczech istnieja komuny ale dotycza osob mlodych w czasie ausbildungu czy s
                                    > tudiow.Jedna jaskolka wiosny nie czyni
                                    >

                                    Nieprawda. Ludzie coraz częściej zamieszkują z innymi obcymi i to w różnym wieku. To, że ty tego nie znasz, nie znaczy, że nie istnieje.
                • danaide Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 01:51
                  big_grin
              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 14:23
                nie wiem jakie masz doswiadczenia ze wspoldzieleniem mieszkania bo ja jak juz powiedzialam bardzo pozytywne wiec odpowiem: tak, zafundowalabym. nie dla ogarniecia zupy a dlatego ze zycie w pojedynke wydaje mi sie smutne (co nie znaczy ze nie lubie czasami pobyc sama). oczywiscie kazdy ma prawo do swoich wlasnych preferencji.

                ogolnie dziala to tak ze bedac samotna matka max na co sobie moze ta kobieta pozwolic to powiedzmy mieszkanie w bloku, 50 m2. dzielac sie kosztami wynajmu/kupna mamy dom z ogrodem, gdzie to 50 metrow tylko dla siebie i tak tam jest a do tego salon, ogrod i tak dalej. nie mowie ze to rozwiazanie dla kazdego ale tez nie ma sie co dziwic.
                a co do tej strasznej "obcej kobiety" coz, maz byl kiedys obcym facetem, moje przyjaciolki byly kiedys obcymi babami, na dobra sprawe tylko z rodzina nalezaloby sie kisic a tu znowu wiadomo ze rodziny sie nie wybiera uncertain
    • konwalka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 10:17
      Bezszansie
    • turzyca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 10:52
      Był taki okres w moim życiu, że miałam do wyboru życie w kawalerce lub w komunie. Stać mnie było na kawalerkę, wybrałam komunę, tzn. mieszkanie z dorosłymi pracująco-studiującymi 30-latkami. Do tej pory uważam, że to był jeden z najlepszych pomysłów w moim życiu. To było duże mieszkanie, miałam dla siebie mnóstwo miejsca, zdecydowałam się na układ dobrowolnie, sama wybrałam współlokatorów - czyli zupełne przeciwieństwo komunałek. Zyski z mieszkania w grupie przeważały nad stratami. Porównawczo mam koleżankę, która równolegle, w tej samej sytuacji, przeprowadziła się do kawalerki.

      I że to nie był przypadek uświadomił mi ten wykład:
      www.ted.com/talks/grace_kim_how_cohousing_can_make_us_happier_and_live_longer/up-next
      • al_sahra Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 11:04
        No właśnie ta babka, Grace Kim, kierowała projektem, w którym brali udział moi znajomi w Oregonie. To bardzo interesująca inicjatywa, chodzi nie tylko o cohousing, ale oszczędzanie środowiska, recycling, organizację transportu itd.
    • al_sahra Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 10:57
      Myślę, że takie rozwiązanie to nie dla mnie, źle bym się czuła. Nawet wspólne wyjazdy na wakacje z innymi rodzinami to nie moja broszka. Ale znam ludzi którzy albo byli wychowani w takim układzie (kibuc w Izraelu) albo w dorosłości sami w niego weszli (wspólnoty w Oregonie i Kalifornii, nie hipisowskie, raczej pod hasłem ”ratujmy planetę”). I jedni i drudzy bardzo to sobie chwalili i nie wyglądali na poszkodowanych mentalnie ani materialnie smile. Ludzie mają różnie.
      • triss_merigold6 Mieszkanie ze współokatorami 10.01.18, 12:04
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22877224,brutalne-morderstwo-w-toruniu-obcieli-nawet-palce-zeby-jej.html#BoxNewsImg&a=66&c=96
        Tak się kończy mieszkanie ze współlokatorami w dorosłym życiu, w Polsce normalni dorośli ludzie tego nie praktykują.
        • 1matka-polka Re: Mieszkanie ze współokatorami 10.01.18, 12:07
          Psychiatrę rozważałaś, dla siebie?
          • herca Re: Mieszkanie ze współokatorami 10.01.18, 12:09
            Inna dziewczyna szła sobie chodnikiem a tu auto ja rozjechało ---> w Polsce nie chodzi się chodnikami
            • 1matka-polka Re: Mieszkanie ze współokatorami 10.01.18, 12:16
              "w Polsce decydowanie się na wspólne zamieszkanie przez kilka samotnych matek z dziećmi...wcale nie jest praktykowane.
              Co oznacza, że samotne matki w Polsce...radzą sobie znacznie sprawniej i lepiej."
              big_grinbig_grinbig_grin
              • herca Re: Mieszkanie ze współokatorami 10.01.18, 14:26
                big_grin big_grin big_grin
        • danaide Re: Mieszkanie ze współokatorami 12.01.18, 02:18
          Triss, nie myl komuny z meliną. To że biedna, ale odpowiedzialna (za kuzyna) babka zamieszkała z jakimś śmieciem i źle się to dla niej skończyło nie znaczy, że idea wspólnego zamieszkiwania jest be.
      • anonim1178 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 15:17
        Dla mnie akurat wyjazd z inną rodziną raczej nie, ale nad wpólnym mieszkaniem to bym się musiała zastanowić dopiero :p
    • mozambique Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 12:59
      jak to wygląda w praktyce pokazała ten pan w tym filmie www.filmweb.pl/film/Komuna-2016-734392

      w skrócie - to propozycja dla ludzi z twardym tyłkiem lub całkowicie bezwzględnych
      jak wiele miraży - w praktyce konczy sie wielkim rozczarowaniem
      • 1matka-polka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 13:00
        Ojej.
      • muchy_w_nosie Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:00
        Ale ty tutaj o jakiejś komunie z podteksem seksualnym a są komuny na zasadzie mieszkania ibopieki nad dziećmi, gdzie kazdy pracuje naxswoją rodzinę, ale w miesiącu misi przeznaczyć np. 15h na pilnowanie dzieci i np. 15 h na prace w gospodarstwie okołodomowym. Regulamin komuny można ustalić nie potrzeba się partnerami wymieniać.
      • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:02
        ale wiesz o czym jest ten film? że żonaty facet zakochuje się w kobiecie z komuny. bo tam zamieszkało w komunie małżeństwo. i zrobiło to z nudów.
        zupełnie inna sytuacja, gdy zamieszukją osoby tej samej płci niezwiązane związkiem romantycznym.

        ten film opowiada klasyczna historię pana 50+, który zakochał się w młodszej koleżance i zostawil żonę. winą nie była komuna, mogli równie dobrze spotkać się gdzieś indziej. nietypowe jest to, ze żona pomimo takiej sytuacji nie wyprowadziła sie z tej komuny, tylko w niej tkwiła, udając sama przed sobą, że psychicznie da radę mieszkać z mężem i jego aktualną kochanką.
      • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:02
        mozambique, najczesciej cenie twoje wypowiedzi a teraz przyklad z dudy. film jest o typowej hipipsowskiej komunie, z dzieleniem sie mezami itp...
        • claudel6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 21:43
          nie. to nie była hippisowska komuna z wolną miłością. to była taka współczesna komuna, gdzie ludzie zamieszkują razem, żeby np. dzielić koszty. tylko tu byli ludzie w średnim wieku - i zrobili to głównie po to, by było w życiu ciekawiej. no i mąż bohaterki przyprowadza do tej komuny swoją kochankę (sorry, ona byla z zewnątrz, nie z komuny), by z nimi zamieszkała. i zaczyna sie kryzys.
    • milva24 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 16:47
      Ja mogłabym wejść w coś takiego ale na zasadzie, że najpierw kogoś znam i lubię, dogadujemy się, przeszliśmy jakieś konflikty i wyszliśmy z nich obronną ręką i wtedy możemy tworzyć wspólnotę. Jestem bardzo prospołeczna, mało konfliktowa i skłonna do kompromisów więc wolałabym komunę niż samotność ale jednak zupełnie obcych nie zamieszkałabym ze względów bezpieczeństwa. Chyba z rodziną jednak najszybciej (rodzice, rodzeństwo, dobrze znane kuzynostwo).
    • muchy_w_nosie Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 16:56
      W norwegi komuny funkcjonują i ludzie,w ich ramach budują wspólnie domy każdy dla siebie, są specjalne programy dotowane przez rząd, odlądałam program kiedyś o takim projekcie.
      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:23
        Budowanie wspólnie domów każdy dla siebie to spółdzielczość, a nie komuny.
        • muchy_w_nosie Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 22:30
          Ha, faktycznie, oni zakładali spółdzielnie ale tam mieli rozpiski, kto ile pracy ma włożyć w dobro społeczności, i była tam opieka nad dziećmi, praca fizyczna przy budowaniu, przy ogrodach itp. - dlatego to mi się z komuną skojarzyło.
          • hopsi-daisy Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 07:22
            No w mojej spółdzielni też są rozpiski i "czyny społeczne" ale dotyczy to np. malowania statywów na skrzynki pocztowe, rowery czy wspólne płoty, pielęgnowanie wspólnej zieleni - to żeby zaoszczędzić na ogrodniku, malarzu itp. A potem jest impreza integracujna na placu zabaw z grilem i ciastem. Ale dzieci wspólnie nie bawimy (stety-niestety)
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 17:32
      Hmm, wzajemna pomoc, np. popilnowanie dzieci czy zrobienie zakupów - od czasu do czasu, w sytuacjach awaryjnych - jasne, czemu nie. Codzienne takie wspieranie się... niekoniecznie. Czy to ma również być wspólne mieszkanie? Bo takiego wożenia się pomiędzy 3 czy więcej nawet osobami dzień w dzień, to jakoś tego nie widzę.
      • triss_merigold6 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:34
        Przecież cały wątek dotyczy wspólnego mieszkania. Kilka bab, jedna kuchnia, dzieci tych bab, pewnie jacyś dochodzący amanci etc. a wszystko dlatego, bo w zamożnej Norwegii pani matka dwójki nie potrafi ogarnąć zupy i odprowadzenia do przedszkola.
        • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:46
          Triss, czy musisz w swoich wypowiedziach pogardliwie wyrazac sie o czyms co nie powinno budzic zdziwienia? To ze Norwegia jest bogata nie znaczy ze nie mozna zyc lepiej laczac wspolnie wysilki - to raczej kwestia matematyki a nie ekonomii panstwa. Mowienie o kobietach per baby tez swiadczy o jakiejs pogardzie dla wlasnej plci. Chyba zdrowsze jest gdy kobiety sie wzajemnie wspieraja, zyja razem niz szukaja faceta - i to jak rozumiem do zwiazku, gdzie w zamian za uslugi seksualne bedzie wozil dzieci po szkolach (bo tak to mozna okreslic jesli u ciebie bycie z kims sluzy do ogarniania rzeczywistosci codziennej a nie tego ze sie z kims jest bo sie go kocha).
          • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:51
            takie starodawne myslenie, samotna baba zamiast szukac chlopa se szuka drugiej baby bo jej nudno, a przeciez starczy jej na chleb z maslem mieszkajac samemu. jakies lepsze wakacje, zajecia w szkole muzycznej? a po co to komu, takie fanaberie?

            tacy ludzie jeszcze ciagle istnieja, i mozliwe ze sa nawet mlodsze od mojej babci wink
            • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 17:55
              no ja wiem ze istnieja i moja feministyczna dusza za kazdym razem jak czyta takie bzdury to glosno placze (a w inne dni dostaje wscieku macicy wink kobieta, a wlasciwie baba, zdefiniowana jako zona i matka - i zwykle takie osoby bardzo mocno walcza z dokladnie taka sama wizja "baby" ale przedstawiana przez fundamentalistow religijnych.
              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:17
                tylko zastanawia mnie skad ta zlosc, bo w wypowiedziach z uzyciem okreslen jak "kilka bab i dzieci tych bab" nie czuc przyjaznego zainteresowania tylko jakies takie rozdraznienie chyba. jeszcze nie zdziwiloby mnie to az tak bardzo gdyby mowa byla o lesbijkach bo chociaz to niemodne to sporo osob po prostu bedzie przeciwnych takim zwiazkom "bo to nie po bozemu". ale zeby samotna matka ktora wynajela mieszkanie na spolke z druga bo taniej budzila taka niechec? skad to? dlaczego? chyba rzeczywiscie niektorych drazni kazde, najmniejsze nawet odstepstwo od "normy" (ja sie przemeczylam z moim starym a ta zamiast szukac portek kolezaneczki sobie wymysla). sama nie wiem.
                • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:31
                  a we mnie to jeszcze budzi jakies takie wrazenie zazdrosci. ze inne kobiety moga chciec wiecej dla swoich dzieci i siebie znalezc na to fajny sposob (nie muszac szukac portek) - ze mozna miec kolezanki i jeszcze z nimi mieszkac i sobie pomagac i dobrze sie czuc, ze mozna byc wolnym, ze mozna nie uzalezniac swojej wartosci od faceta.Tu byl taki watek dziewczyny ktora niedawno urodzila i ma takie poczucie ze czesc jej zycia sie skonczyla - i mam wrazenie ze taka pogarda dla roznych wyborow roznych kobiet to sie wlasnie z takiego poczucia czegos straconego bierze. i tego ze inne kobiety moga miec nie daj Bog lepiej nie wpisujac sie w wymagania patriarchatu.
                  • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:45
                    mozliwe ze masz racje. pomyslmy, ja przezylam moje zycie wg standardow wtlaczanych mi do glowy przez rodzine i spoleczenstwo (portki i dzieciatko max do 30stki), mozebym i miala inny pomysl na siebie ale jak trzeba to trzeba, przeciez wyrzutki maja przerabane w zyciu. no i tak nam mija zycie, moze nie wymarzone ale za to "jak trzeba", a tu taka babeczka jedna z druga 1) kopnely w tylek swoje nietrafione portki (stad samotna matka) 2) zamiast wiesc zycie samotnej matki - meczennicy znajduje sobie kolezaneczke i czerpie wszelkie bonusy z zycia w parze (singlowskie zycie jest po prostu drozsze) - no krew czlowieka zalewa
                    • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:55
                      A czy nie można byc tzw samotna matka lub bezdzietną mieszkającą szczęsliwie we własnym mieszkaniu? Nie można mieć tabuna przyjaciółek, które zapraszamy nawet na całonocne 'ploty"? Nasze dzieci nie mogą nocować u ulubionego kolegi, a ten kolega u nas?
                      • iziula1 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:00
                        Ale tu chyba chodzi o codzienność. I wspólne gospodarstwo domowe.
                        Chyba. Bo trochę nie umiem sobie tego wyobrazić. Mentalnie "utknelam" w schemacie związek kobieta i mężczyzna wink
                      • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:00
                        nikt nie mowi ze nie mozna - dziwimy sie tylko ze inne wybory, ktore nie naruszaja niczyjej wolnosci wzbudzaja takie pogardliwe emocje. i tyle albo az tyle
                        • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:26
                          otoz to, jak najbardziej mozna ale po co mowic o babie z inna baba i fanaberiach, te baby z komuny moglyby wzamian mowic o sfochowanych sztywniaczkach ktore nie umieja mieszkac z innymi ludzmi a po co to komu. po prostu kazdy ma swoj styl, nie ma jedynego slusznego.
        • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:58
          Masz bardzo wąskie myślenie
          Wspólne mieszkanie to może być parter domu/domek/ szeregowiec- wynajęty przez kilka kobiet. Kobiet zarabiających, mających dzieci i utrzymujących ten dom BO TAK IM PASUJE. Dwie- trzy kobiety i jedna kuchnia - robi wielką różnicę niż kobieta i mężyczna w kuchni. TO całkiem dwie inne kuchnie przecież, nie pomieszczą tylu estrogenów.


          A baby to masz w nosie tongue_out
          • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:02
            tak na marginesie trudno mi sobie wyobrazić szeregowiec/parter domu, w którym mieszka kilka kobiet z dziećmi wink

            Tak jak pisałam - jeżeli trudno mi ogarnąć własne dzieci i jestem tym zmęczona, to branie na głowę dodatkowych, cudzych dzieci jest mało przewidujące.
            • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:11
              Może to kwestia tego, że w Polsce coś takiego nie funkcjonuje ( sorry funkcjonuje ale np. domy samotnej matki - tam nie ma możliwości wyboru współlokatora )
              Ja osobiście wyobrażam sobie mieszkanie z moimi koleżankami ( nie wszystkimi naraz, to byłby już harcore big_grin) i ich dziećmii. Warunek - wybór i zgoda wszystkich na taki układ, świadomość tymczasowości i zadaniowości , dobra znajomość-przyjaźń tych rodzin
            • mikams75 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:23
              musialby byc spory taki parter... powiedzmy 3 kobiety, kazda z dwojka dzieci... powiedzmy, ze dzieci dziela pokoj, do pewnego wieku ujdzie, wiec 3 pokoje dla dzieci a kobiety? Kazda swoja sypialnie czy w jednej? Bo 6 pokoi plus kuchnia i jakis salon/jadalnia to juz duze lokum musi byc.
              • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:26
                Przecież wszystko jest kwestią dogadania się.
              • herca Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 19:46
                a powiedzmy dwie kobiety kazda z jednym dzieckiem i juz inaczej to wyglada.
    • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 17:56
      Czemu nie ?
      W dzieciństwie planowałam , że jak będe dorosła to zamieszkam z moją przyjaciółką i będziemy miały dom. Potem gdy byłam już dorosła , z różnymi doświadczeniami życiowymi, zaczęłam myśleć że fajnie byłoby zamieszkać z drugą fajną babką. Dzisiaj jako mocno dorosła, w heteroseksualnym związku tez myślę, zę to byłby fajny pomysł. Kobiety są super - jeżeli są zgrane ,mogą sobie fajnie ułożyć życie. W przypadku samotnych matek, które nie chcą/nie mogą/nie planują potwórnego związku- świetny pomysł na jakiś tam okres życia - będzie łatwej finansowo, logosticzne , weselej na codzień
      • nathasha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:02
        dokladnie - bardzo sie z tym zgadzam. i wszystko zalezy od tego jak sie umowi na to wspolne zycie i jak sie dobierze. i mysle ze na starosc wlasnie nas to czeka, co troche osladza perspektywe "starosci" wink
      • sumire Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:07
        Ja tak się nawet kiedyś serio umawiałam z moimi przyjaciółkami - że gdy przejdziemy na emeryturę, to razem zamieszkamy smile i choć oczywiście minęło wiele lat od tamtej pory, to nie zdziwiłabym się, gdyby na starość istotnie do tego doszło. Byłby w tym mimo wszystko jakiś sens.
        • wapaha Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 10.01.18, 18:55
          oczywiście, że to ma sens
          zwłaszcza jeśli ludzie są typowymi osobnikami stadnymi
          a "stado" to nie zawsze kobieta + mężczyzna + dzieci
          na różnych etapach życia może być różnie
        • deszczu_kropelka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 11:01
          Przypomniał mi się cykl o Ani z Zielonego Wzgórza, gdzie samotne kobiety często mieszkały razem i wspólnie prowadziły gospodarstwo. Wdowy ciocia Kasia i ciocia Misia, stare panny Eliza pesymistka i Katarzyna optymistka smile, pani Linde przeprowadzająca się do Maryli po śmierci swojego męża...
    • bywalec.hoteli Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 17:59
      haha
    • mikams75 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 19:19
      nie, nie dla mnie, nie nadaje sie do stadnego zycia.
      I nie bardzo to sobie wyobrazam - ludzie maja rozne podejscie do wychowywania, zywienia, wydawania pieniedzy i spedzania czasu. A jak dojda dzieci nakrecajace konflikty to juz dla mnie jest jedna wielka klapa. Dosyc szybko rozjada sie im oczekiwania.
    • asia06 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 19:30
      Nie byłabym w stanie tak mieszkać. Albo tak, jak napisała triss - musiałabym zdychać z głodu, żeby się zdecydować.
    • anagat1 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 10.01.18, 22:11
      Ja bym weszla.. W zasadzie i z mezem moglabym zamieszkac wlasnie w takiej komunie, gdzie kazdy moglby polegac na innym, a z drugiej strony nie potrzebowalby na tej drugiej osobie wisiec. 5 lat studiow mieszkalam w akademiku- bardzo to lubilam. Jednak musialabym naprawde dobrze wybrac ludzi do wspolnego mieszkania. Nie moglabym mieszkac z niesamodzielnym niedorajda i z ludzmi, ktorzy nie umieja wyczuc, kiedy nalezy dac spokoj. Na starosc zdecydowanie wolalabym mieszkac w rozrywkowym domu opieki niz sama w czterech scianach.
    • jatojagodnik Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 11.01.18, 12:59
      Gdy po odejściu małżonka zostałam sama z dzieciakami marzyłam o takim rozwiązaniu. Byłam na etapie "każdy chłop to świnia", nie wyobrażałam sobie wspólnego zamieszkania kiedykolwiek z jakimkolwiek chłopem. A brakowało mi w domu kogoś dorosłego. Nie ze względów finansowych lub organizacyjnych, a tak po prostu. Układ, że dogaduję się z jakąś przyjaciółką i mamy do dyspozycji mieszkanie/dom z czterema sypialniami, dwoma łazienkami i wspólna dużą kuchnia i salonem wydawał mi sie wtedy idealny smile Oczywiste jest, że takie rozwiązanie generuje dużo konfliktów i problemów - ale nie ukrywajmy, że mieszkanie z facetem (ojcem dzieci lub kimś nowym) tez często jest stresogenne smile
      • bovirag Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 11.01.18, 21:15
        Jak najbardziej bym mogła. Zaplanowalam z moja przyjaciółka, że kiedyś, jak zostaniemy same, to zamieszkały razem. Będziemy babciami dla wnuków, będziemy pić wino gadać do rana.
        Mam koleżankę, która maz zostawił. I ona właśnie zamieszkała z przyjaciółka. Obie mialy swoje mieszkania- obie je sprzedały i kupiły dom. Każdą ma swoją sypialnię plus dwie sypialnie dla gości. Zarabisty układ .
        A że ja jestem pro kobieca, to tak, jak najbardziej bralabym coś takiego pod uwagę!
        • danaide Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 02:07
          I do tego sprowadza się cała ta dyskusja: ematka, która generalnie lubi kobiety jak najbardziej wyobraża sobie mieszkanie z innymi kobietami. Ematka, która innych kobiet generalnie nie lubi nie widzi się w innej komunie niż z mężczyzną.
          • joa66 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 12.01.18, 08:32
            Chyba to nie o to chodzi. Łatwiej zamieszkac z kims kogo się kocha niż tylko lubi - płeć nie ma znaczenia. smile (pomijam już sprawy okołodzieciowe). I np ja lubię miec swoją łazienkę bez względu na to czy mieszkam z kobietą czy mężczyzną. Kuchnię też wolałabym miec osobistą. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
          • tt-tka Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, n 13.01.18, 00:45
            danaide napisała:

            > I do tego sprowadza się cała ta dyskusja: ematka, która generalnie lubi kobiety
            > jak najbardziej wyobraża sobie mieszkanie z innymi kobietami. Ematka, która in
            > nych kobiet generalnie nie lubi nie widzi się w innej komunie niż z mężczyzną.

            big_grin big_grin big_grin


    • evee1 Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 12.01.18, 06:24
      U nas bardzo wiele mlodych osob dzieli domy z innymi, czasem znajomymi, czasem znajomymi znajomych, bo wynajmowanie (a kupno wlasnego tym bardziej) jest bardzo kosztowne. Sa wtedy na rownych prawach pod wzgledem placenia rachunkow, dbania o "obejscie" i przestrzen wspolna. Jedni to lubia, bo jest wtedy taniej, inni, bo maja towarzystwo. Istnieje jeszcze instytucja sublokatora i niektore osoby jezeli maja wolne pokoje i za malo kasy, to podnajmuja pokoje innymi. Wyobrazam sobie, ze zarowno dzielenie mieszkania czy sublokatorstwo moze takze sluzyc osobom z dziecmi, jezeli sie dogadaja.
    • semihora Re: Mieszkanie "w komunie" (wspólnocie, nie w PRL 12.01.18, 16:39
      Jeśli komuś to odpowiada, to super, ale dla mnie to najgorszy koszmar. Nienawidziłam mieszkania w akademiku z tego powodu, chociaż z reguły akademiki się kocha tongue_out
    • sylwiastka Bardzo fajny pomysl 12.01.18, 16:56
      Die kobiety z dziecmi moga sie lepiej dogadac w sprawie obowiazkow domowych niz pani z nowym panem. Znam kilka kobiet, ktore funkcjonowaly w zlbizonym ukladzie. Np rozwodka z dzieckiem zamieszkala w domu ze swoja przyjaciolka. Dwie wdowy razem oraz dwie singielki obok siebie (mieszkania na tej samej klatce). Dziela sie obiadem, wspolnie opiekuja dziecmi czy zwierzatami domowymi, robia wspolne zakupy (lub nie), dziela internetem czy pakietem kablowki.

      Ne mowie o komunach, ale wspolnym mieszkaniu. Potrzebny jest wlasnie wiekszy metraz (osobne sypialnie, pokoje dzieci i lazienki), czesc wspolna typu salon, kuchnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka