Dodaj do ulubionych

Wyprowadziłybyście się?

26.02.18, 09:32
Od trzech lat mieszkam u teściów na prawie oddzielnym piętrze. Piszę prawie, bo po tym piętrze teściowie się kręcą. Mają tam suszarnię, jakiś gabinet więc widzimy się każdego dnia. To mieszkanie u teściów popsuło moje małżeństwo, ale kilka miesięcy temu podjęliśmy decyzję o budowie domu, kupiliśmy działkę 10 km dalej, ruszamy w kwietniu więc na pozór wszystko się uklada lepiej. Na pozór, ponieważ nie ma dnia, abym ja nie myślala o wyprowadzce. Jestem tak zmęczona atmosferą tutaj, cotygodniowymi wizytami szwagierki, która wszystko musi wiedzieć, postepowaniem teściów wobec mojego synka (paleniem papiersów 4 m od niego, dawaniem mu słodyczy bez naszej zgody np. przed obiadem itd. ), że nie ma dnia, abym nie miała ochoty wynająć mieszkania i dopóki nie powstanie nasz domek, po prostu zamieszkać w mieszkaniu w bloku. Powstrzymuje mnie kasa, ponieważ wydaktów jest mnóstwo, a wynajem pochłonąłby ok. 1000 zł więcej niż wydaję teraz na rachunki u teściów. Z mężem jest kiepsko. Kłócimy się głównie o jego rodziców, o wtrącanie się szwagierki itd. Nie uprawiamy seksu, ponieważ przez brak warunków moje libido spadło do zera. Są oczywiście wzloty, ale wiem, że gdybysmy mieszkali sami, byłoby lepiej (nie kłócimy się w zasadzie o nic innego). Od pół roku chodzę na psychoterapię, która pozwoliła mi trochę stanąć na nogi i zacząć żyć. Niestety sprawiła również, że przestałam lubić rodzinę męża. Mam do nich żal o to co mi odebrali (pozwalałam im na to). Krytykowali mój spoób wychowania synka, nie pozwolili cieszyć się macierzyństwem, czulam się pod wiecznym obstrzałem...Widzę to dopiero teraz i nie będe chyba potrafiła wybaczyć. Reasumując: co robić? zaryzykować wszystko, zabrać synka ( to też nie jest łatwe, ponieważ ma 5 la i wszystko już rozumie) i zacząć żyć tak jak ja chcę? Czy nadal oglądać się na innych?
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:38
      Przede wszystkim bie wprowadzałabym się. A w Twojej sytuacji co na wyprowadzkę mówi mąż?
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:40
        Mąż jest przeciw, ale wiem, że gdybym to zrobiła, to przyjechałby do nas i zostałby. Jestem jednak pewna, że nie pomógłby mi w wyprowadzce. Nasze stosunki są obecnie bardzo napięte i wie, że chodzi mi to po głowie.
        • agnieszka_kak Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:57
          Wyprowadziłabym się natychmiast. Ale nie wiem, jak zamierzasz to zrobić bez wspolpracy meza- dziecko chcesz porwać?
          • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:08
            Ma prawa rodzicielskie wiec ma prawo decydowac o miejscu pobytu.To nie porwanie.
            • dziennik-niecodziennik Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:20
              mąż też...
              • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:19
                nie ma znaczenia, dziecko w tym wieku ma byc przy matce
                • agnieszka_kak Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:04
                  Ma 5 lat, wcale nie jest oczywiste przy którym z rodziców ma być. Z piersi już nie je.
                • arwena_11 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 15:38
                  Ona chyba nie ma wyroku sądowego na to?
            • agnieszka_kak Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:45
              Sama ma prawo decydować?
              • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:19
                oczywiscie
    • hopsi-daisy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:39
      > i zacząć żyć tak jak ja chcę? - czyli za swoje
      > Czy nadal oglądać się na innych? - czyli mieszkać "za czyjeś"

      Masz żal za to co ci odebrali, a nie masz wdzięczności za to co ci dali - czyli dach na głową tylko za rachunki?

      Albo płacisz za mieszkanie pieniędzmi albo pewnym zniewoleniem - wybór należy do ciebie
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:44
        To nie do końca tak. Wyremontowaliśmy piętro o A do Z. Tam był kiedyś nieogrzewany strych. Koszt remontu pokryłby 4 lata wynajmu. Zresztą ja nigdy nie byłam w sytuacji, że nie byłoby mnie stać na wynajem. To mąż twardo postanowił, że się nie wyprowadzi. Nie i koniec. Ja byłam zbyt mało asertywna, zbyt niepewna siebie, zbyt uległa...zbyt mocno chciałam walczyć o bycie razem.
        • hopsi-daisy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:52
          No to problem faktycznie bardziej z mezem a nie tesciami.
        • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:18
          Bardzo źle to rokuje. Jeżeli nie postawsz twardych warunków ( nie musisz być przy tym niegrzeczna, wręcz nie powinnaś) to za góra dwa lata będziesz po rozwodzie.
        • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:23
          "Ja byłam zbyt mało asertywna, zbyt niepewna siebie, zbyt uległa...zbyt mocno chciałam walczyć o bycie razem. "

          Byłaś młoda i głupia, nie obwiniaj się, bo to bezsensowna strata energii. Było minęło, teraz myśl jak to zrobić żeby wynieść się od teściów i przekonać do tego męża.
          • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:30
            Dokładnie.
            Poza tym to pan powinien się starać o bycie razem.
        • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 16:47
          4 lata wynajmu mieszkania (licząc ok 2000zlm Mc) to jakieś 100 tysięcy. Remont strychu pochłonął 100 tysięcy? Za to się już postawi pół domu od zera...
      • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:52
        hopsi-daisy napisał(a):

        > Masz żal za to co ci odebrali, a nie masz wdzięczności za to co ci dali - czyli
        > dach na głową tylko za rachunki?

        Zmarnowanie życie plus zrujnowana psychika to bardzo, bardzo wysoki rachunek za dach nad głową.
        • hopsi-daisy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:00
          Owszem, zgadzam się, ale to dorosłe osoby i (powiedzmy) wiedzą co robią. Albo żyją u kogoś i biora to jak jest, albo wykładają kasę i są u siebie. Zdaje się że tam nikt autorki na kłódkę nie zamknął - no, w pewnym sensie mąż, na taką, ale to do niego pretensja a nie do teściów że we mieszkają we własnym domu.
          • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:04
            Nie no nie zamknal, przeciez to takie proste, rozbic rodzine by u tesciow nie mieszkactongue_out Dorosli ludzie nie powinni mieszkac z rodzicami obojetnie czy swoimi czy tymi od strony partnera/ki.Wolalabym gniesc sie w kawalerce niz zyc z rodzicami pod jednym dachem.
            • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:11
              edelstein napisała:

              > Wolalabym gniesc sie w kawalerce niz zyc z rodz
              > icami pod jednym dachem.

              Amen!
            • cosmetic.wipes Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 20:54
              edelstein napisała:

              Dorosli ludzie nie powinni mieszkac z rodzicami obojetnie czy swoimi
              > czy tymi od strony partnera/ki.Wolalabym gniesc sie w kawalerce niz zyc z rodz
              > icami pod jednym dachem.
              >

              Tysiąc/tysiąc
      • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:58
        Skad wiesz,ze tylko za rachunki? Poza tym na wolnym rynku ten dach nad glowa tez dostaniesz, tylko rachunek bedzie ciut wyzszy.
        • hopsi-daisy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:02
          Stąd "a wynajem pochłonąłby ok. 1000 zł więcej niż wydaję teraz na rachunki u teściów."
          • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:04
            Powtarzam - nie kasa była tutaj problemem. Mieliśmy to 1000 zł. To ja byłam zbyt "słaba". Dopiero psychoterapia mi to uświadomiła, a trafiłam na nią mając myśli samobójcze. Wierz mi, ze nie każdy jest stanie żyć po swojemu.
            • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:21
              Ile masz lat? Obawiam się, że psychicznie jesteś dzieckiem i to do tego uzaleznionym od innych. Nie wiem czy psychoterapia coś Ci da- ja jestem sceptyczna do tego typu przedsięwzięć. Może warto wydorośleć? Masz dziecko, męża....
              • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:33
                ewawzywa07 napisał(a):

                > Nie wiem czy psychoterapia coś Ci da- ja jestem sceptyczna do
                > tego typu przedsięwzięć.

                Już jej dałą dużo, więc może nie mąć!
                • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:35
                  Nie mącę tylko wypowiadam swoje zdanie. Ty możesz miec odmienne.
              • 1matka-polka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:42
                "Nie wiem czy psychoterapia coś Ci da- ja jestem sceptyczna do tego typu przedsięwzięć. Może warto wydorośleć?"
                Nie sądzisz, że to się kłóci? Skoro do tej pory sama z siebie nie wydoroślała, to może jednak powinna korzystać z pomocy z zewnątrz, czyli psychoterapii?
                • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:51
                  Nie, nie sądzę, założyłam zresztą na ten temat osobny wątek. Moim zdaniem korzystanie z psychoterapii w bardzo wielu przypadkach ( nie wszystkich, ale bardzo wielu) to nic innego jak zrzucanie odpowiedzialności na inna osobe. Nie wiem co robic - pójde do psychoterapeuty, on to ze mna "przepracuje", i... problem z głowy.
                  • 1matka-polka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:54
                    "założyłam zresztą na ten temat osobny wątek"
                    Nie czytałam tego wątku.
                    "Nie wiem co robic - pójde do psychoterapeuty, on to ze mna "przepracuje", i... problem z głowy. "
                    Ale to tak nie działa, to że ktoś to sobie tak może wyobrażać, to zupełnie inna para kaloszy.
                  • iskierka3 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:08
                    Ale to tylko Twoj problem, ze nie rozumiesz na czym polega psychoterapia.
                  • klamkas Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 21:13
                    Korzystałaś kiedyś z pomocy dobrego psychoterapeuty?

                    Bo gdybyś korzystała, to wiedziałabyś, że to nie on z tobą przepracuje problem, tylko ty musisz to przepracować z jego pomocą.
              • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:25
                Oczywiście, że psychoterapia dużo da! Dziewczyna stanie się pewnie wrogiem numer jeden w rodzinie męża, ale przynajmniej odzyska szacunek do samej siebie i jakąś decyzyjność.
          • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:06
            Ale oni wyremontowali caly strych.Wiec te 1000juz tam jest zainwestowane.Dla mnie to juz zupelna glupota inwestowac w cudza nieruchomosc
            • hopsi-daisy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:09
              O remoncie w poscie startowym, czyli kiedy pisalam poprzedni post, nie bylo info, tylko o rachunkach.
              A wkladanie kasy w cudzy dom (i to tesciow) tez uwazam za pomylke.
              • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:36
                W efekcie ta kasa jest tam utopiona o ile ona sie dokladala do tego remontu.Po rozwodzie nie nalezy jej sie nic.
      • emka_uk Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:43
        Spoko podejście - dajmy komuś ( synowi, synowej i wnukowi !) dach nad głową "tak z dobroci serca", a potem wejdźmy temu komuś na głowę.
        Rozumiem, że jak ty komuś wyświadczasz przysługę- jaka by nie była- to potem uzurpujesz sobie prawo do rujnowania komuś życia...
        • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:03
          emka_uk napisała:

          > Rozumiem, że jak ty komuś wyświadczasz przysługę- jaka by nie była- to potem uz
          > urpujesz sobie prawo do rujnowania komuś życia...

          Niestety bardzo często tak właśnie wygląda wyświadczanie przysługi.
        • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 16:51
          Pytanie na czym polegało to "rujnownanie życia" poza podaniem wnusiowi kinderka...? Oczywiście, trudno się mieszka z rodzicami, mieszkałam 1.5 roku, nie będę tego powtarzać.
    • annajustyna Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:39
      Chyba nie masz wyjścia. Ważne,by mąż rozumiał Twoje pobudki.
    • wiosennaburza1 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:39
      ło matko. wyprowadzić się. byłam w podobnej sytuacji, i jednego żałuję. że nie wyprowadziłam sie wcześniej.
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:44
        wynajęłaś mieszkanie, mają budowę za pasem?
        • wiosennaburza1 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:48
          tak. i to byla jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
        • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:48
          Skoro masz z mężem napięte stosunki, to budowa domu jest średnim pomysłem. Taki dodatkowy kanał finansowy, czasowy, organizacyjny.
          • meres8 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:53
            Jak najszybciej coś wynająć, wstrzymać się z budową przez jakiś czas i zobaczeć jak będzie się układało w małżeństwie.
            • diona78 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:59
              Dokładnie. Budowa sama w sobie często wywołuje kryzys w małżeństwie. Wyprowadzić się i JEŚLI wam się ułoży to za rok- dwa zacząć budowę.
            • tontonik Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:58
              meres8 napisała:

              > Jak najszybciej coś wynająć, wstrzymać się z budową przez jakiś czas i zobaczeć
              > jak będzie się układało w małżeństwie.

              To jest dobry pomysł. Pakowanie się w budowę, w sytuacji gdy w małżeństwie jest taki kryzys, nie ma najmniejszego sensu. Dalsze wspólne życie z teściami również nie rokuje na przyszłość. Wyprowadźcie, poukładajcie sobie z mężem stosunki i dopiero wtedy myślcie o wspólnej budowie domu.
          • alpepe Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:54
            brak seksu to brak akceptacji dla męża, nie dla warunków zewnętrznych, faktycznie, lepiej się wyprowadzić, niż myśleć o budowie domu.
          • heca7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:56
            Zgadzam się. Sytuacja trochę patowa. Rozpoczynanie budowy w chwili kiedy stosunki małżeńskie są mocno napięte to gwóźdź do trumny związku. Budowa to wyjątkowo stresujące przeżycie. Dochodzą finanse- prawie nigdy nie udaje się zmieścić w budżecie, kłopoty z ekipami, brak czasu. Potrzeba współpracy. Naprawdę to trudny okres dla małżeństwa, taki trochę egzamin.
          • domowapani Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:59
            Chyba, że wynajmie mieszkanie blisko budowy. Będzie łatwiej nadzorować prace.
        • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:54
          mysia_furiatka napisał(a):

          > wynajęłaś mieszkanie, mają budowę za pasem?

          budowę można zawiesić na czas unormowania stosunków, może się tak zdarzyć, że nie dotrwacie do końca. I trzeba to będzie próbować komuś sprzedać w stanie surowym za połowę włożonego pieniądza.
        • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:25
          W Twojej sytuacji rodzinnej - napęcia między Toba a mężem, brak zrozumienia i infantylne zachowania Was obojga nie angażowałabym się w budowę domu. Efekt będzie taki, ze albo Ty jego albo on Ciebie będzie spłącał, albo w domu zamieszkają dwie rodziny. Budowa domu to stres, nawet w najbardziej zgodnych rodzinach dochodzi do spięć. A do tego rzesze niesolidnych fachowców ( niestety zawsze są tacy).
          Wynajęcie mieszkania i danie sobie czasu na dorosnięcie i ułożenie wzajemnych relacji to jedyny rozsądny pomysł.
          • martishia7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:49
            Dokładnie. A łatwiej będzie jakby co sprzedać działkę niż dom w jakimś stanie rozgrzebania.
    • muchy_w_nosie Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 09:57
      Nie wyprowadzałabym się tylko zmieniła podejście, uśmiech na twarzy zamiast wqu... i kalendarz z zaznaczonym terminem na wakacje 2019 z przeprowadzką.
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:02
        Tylko jak się zacząć uśmiechać? Co zrobić?
        • muchy_w_nosie Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:14
          Zmienić nastawienie, mąż to twój przyjaciel, czy chciałabyś żeby on tak traktował ciebie? Jak się jest samemu miłym to i ludzie są milsi.
          Może się okazać że po wyprowadzce na siłę wcale nie będzie tego cudownegp spokoju i ładu tylko bagno.
          Nie myśl o teściach a niech sobie pier.... ty i tak wiesz lepiej, puszczaj ich dobre,rady mimo uszu. Ich dom oni czują się u siebie, tylko się kłóć z nimi bo dobre samopoczucie pryśnie. Pomyśl że przy urządzaniu to ty dugie godziny w sklepach budowlano-dekoracyjno- meblowych spędzisz, kto ci dziecka popilnuje, kto mu da jeść i może jeszcze wam, będziecie przychodzić zmęczeni po całym dniu do domu a tu dziecko nakarmione, wybawione tyle z garba. Bądź egoistką, za umiech będziesz mieć ponad 20 tysi w kieszeni i opiekę darmową.
          • muchy_w_nosie Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:16
            Nie kłóć - miało być wink
          • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:19
            Bardziej prawdopodobne, że koszt przysług od teściów będzie bardzo wysoki.
        • czarniejszaalineczka Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 13:33
          https://pl.memgenerator.pl/mem-image/to-ze-sie-do-ciebie-usmiecham-nie-musi-wcale-oznaczac-ze-cie-lubie-moge-na-przyklad-wyobrazic-sobie-ze-stoisz-w-plomieniach-pl-000000-1
      • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:03
        Po pierwsze wstrzymałabym budowę, do czasu stwierdzenia jak wyglądają naprawdę stosunki z mężem i czy małżeństwo ma szansę przetrwania. Wikłać się w budowę i stresy z nią związane w tej sytuacji to dokładanie następnego kamyka, a właściwie głazu. Po drugie wyprowadziłabym się jak najszybciej i dała mężowi szansę na stworzenie prawdziwej rodziny we trójkę, bez wtrącania się teściów czy szwagierki we wszystko. Po trzecie kontynuowałabym terapię i uczyła się rozsądnej asertywności.
    • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:01
      Nie budowalabym nic skoro jest jak jest.Z tej maki chleba i tak nie bedzie.Twoj maz ma w d... twoje potrzeby. Ja na twoim miehscu to bym odkladala kase na czarna godzine.
      • serei Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 16:20
        Edel tak jej w głowę wlazłaś, że na podstawie kilki zdań wiesz, że nic z tego nie będzie? które małżeństwo jest zgodne kiedy jedno z nich jest nieszcześliwe? nie dziwię się że masz życie jakie masz skoro wszystko z góry przekreślasz, współczuję ci mocno od zawsze bo masz ciągle z sobą pod górkę, ale dziś to tak nawet mocniej mi szkoda
    • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:07
      mysia_furiatka napisał(a):

      > Od pół roku chod
      > zę na psychoterapię, która pozwoliła mi trochę stanąć na nogi i zacząć żyć. Nie
      > stety sprawiła również, że przestałam lubić rodzinę męża. Mam do nich żal o to
      > co mi odebrali (pozwalałam im na to).

      Taka jest właśnie rola psychoterapii, otwiera oczy na sprawy których do tej pory nie dostrzegaliśmy albo widzieliśmy jest zupełnie źle. To trochę połknięcie czerwonej piguły - nie ma odwrotu.
    • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:16
      Jeżeli mieszkasz U TEŚCIÓW to musisz się zgodzić na zwyczaje panujące W ICH domu. Koniec , kropka.
      Jestem przeciwniczka palenia papierosów przy dziecku, ale we własnym domu moga to robic. Bo są u siebie.
      Do swojego domu moga zapraszac kogo chcą i kiedy chcą- szwagierkę, kuzynke a nawet kolegów z wojska. Moga się także upić. Ich prawo. Robia to we własnym domu.
      Mieszkając U TEŚCIÓW chcąc niechcąc, a nawet nie zdając sobie z tego sprawy, sprowadzasz sibie do roli dziecka co teściowie, nawet mimowoli , wykorzystują. Krytykuja sposób wychowania dziecka - taktowne to nie jest, ale znów- korzystasz z ich domu.
      Dorosli ludzie to także dorośli ekonomicznie . Gdy będziecie mieli własne mieszkanie/dom możesz stawiac warunki i granice. Możesz zakazać (!) teściom palic nie tylko w obecności dziecka, ale i w mieszkaniu. Możesz powiedzieć, ze są miel widziani pod warunkiem powstrzymania się od zachowań, których nie akceptujesz ( krytyka, dawnie słodyczy i inne).
      Jesteście na najlepszej drodze, zeby ukończe4nie bydowy zbiegło sie z rozwodem. Ja, gdybym była w takiej sytuacji natychmiast, kosztem mniejszego domu/mieszkania, odłożeniem inwestycji w czasie, bym sie wyprowadziła do wynajetego mieszkania.
      Najcudowniejsi teściowie i najwspanialsze synowe są na odległość.
      Uwierz mi - przez 25 lat byłam synową, od 2 jestem teściową, mój mąż od ponad 27 lat jest ukochanym zięciem a moi rodzice najwspanialszymi teściami, bo.... po 2-4 godzinach wspólnego przebywania każda rodzina jedzie do siebie.
      • rb_111222333 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:00
        Nie no, bez jaj. Teściowe mogą palić przy dziecku i je niezdrowo odżywiać bo to ICH dom? A gdzie miłość do wnuka, czy moja wygoda jest ważniejsza od jego zdrowia? Poza tym, ktoś autorkę do tego domu zaprosił, a przynajmniej zgodził się na jej obecność. Czy to nie zobowiązuje do tego, żeby starać się, żeby nasz gość, żona syna czuła się w tym domu dobrze?
        • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:02
          Gość na dłuższą metę nie ma nic do gadania, to b. słaba pozycja.

          Żona syna - jeśli już mieszkają w jednym budynku - powinna mieć prawo i możliwość prowadzenia osobnego gospodarstwa, bo stanowią osobną rodzinę.
          • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 16:57
            Skoro mają osobne piętro, to chyba prowadzą osobne gospodarstwo...? Nie za bardzo kumam, skoro tesiowie zapraszają szwagierkę na kawę, to chyba szwagierka siedzi u teściów, tak? Dziecko, jeśli będzie z matką na piętrze, to słodyczy nie dostanie, nikt też nie będzie przy nim palił...
        • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:56
          Tak jest to ICH dom. I maja prawo palić ( nie pochwalam palenia), nie maja obowiązku kochać wnuka ( choć rzadko się to zdarza, ale jednak), tak, mają prawo cenic sobie wygode i niezaleznośc, maja prawo uważac, ze palenie nie szkodzi ( jest to głupie, ale mają prawo byc tacy). Maja prawo robić we własnym domu wszystko co nie jest prawnie zabronione!
          Nie wiemy czy rodzice męża rzeczywiście zaprosili autorke do mieszkania z nimi czy tez przyjęli ja na zasadzie "trudno, niech mieszkają". Mamy tylko relację autorki. Jaką - tez nie wiemy czy do końcaa obiektywną.
      • ciszej.tam Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 19:33
        nie chce mi się wdawać w dyskusję o różnicach między domownikiem bez dochodu, a gościem, ani między dzieckiem a niewolnikiem, ale jestem dziwnie pewna, że opieka społeczna powiadomiona o paleniu w twarz dziecku (jestem osobą palącą, więc nie mam obsesji, ale róznica miedzy paleniem jako takim a paleniem tuż przy dziecku istnieje) lub pijackich awanturach miałaby głeboko w zadzie kto jest właścielem nieruchomości w której dziecko mieszka, i kto komu robi jakie przysługi.

        Wnuk też rodzina, nawet taki od synowej.
        • ciszej.tam Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 19:34
          inna rzecz, że co do samej kwestii wyższości wizytowania rodziny nad mieszkaniem na kupie masz absolutną rację
        • ichi51e Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 05:12
          Nie w twarz a 4 metry od dziecka.
        • arwena_11 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 08:06
          Co nie zmienia faktu, że we własnym domu możesz palić.

          Ja bym w takim śmierdzącym mieszkaniu minuty nie spędziła - ale co kto lubi.
        • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:29
          ciszej.tam napisała:

          > nie chce mi się wdawać w dyskusję o różnicach między domownikiem bez dochodu, a
          > gościem, ani między dzieckiem a niewolnikiem, ale jestem dziwnie pewna, że opi
          > eka społeczna powiadomiona o paleniu w twarz dziecku (jestem osobą palącą, więc
          > nie mam obsesji, ale róznica miedzy paleniem jako takim a paleniem tuż przy dz
          > iecku istnieje) lub pijackich awanturach miałaby głeboko w zadzie kto jest właś
          > cielem nieruchomości w której dziecko mieszka, i kto komu robi jakie przysługi.

          Znaczy uważasz, że opieka społeczna zajęłaby się problemem palenia przy dziecku? Jak to ktoś tu napisał kiedyś: skąd w was taka bezkresna wiara w urzędy? Urząd zrobi, urząd rozwiąże, urząd pomoże. Urząd ma w du*ie. Może dać talon na węgiel i wypad!
        • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 16:59
          >jestem dziwnie pewna, że opieka społeczna >powiadomiona o paleniu w twarz dziecku

          "paleniem papiersów 4 m od niego"

          Opieka społeczna, chce zgłosić, że dziadek mojego dziecka pali papierosy w drugim kącie podwórza, tylko 4m od niego, właściwie prosto w twarz!
    • stolikowa Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:18
      Wyprowadzaj się! Jak już to zrobisz to zaczniesz się zastanawiać dlaczego tak późno podjęłaś tę decyzję...
    • leyre2 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:26
      Gdyby miejsce w ktorym mieszkam doprowadzilo mnie do problemow emicjonalnych i mysli samobijczych to tak, wyprowadzilabym sie. Uwazam tez, ze problemem nie sa tylko relacje z tesciami ale takze a moze przede wszystkim z mezem czemu ty zaprzeczasz sama sobie.
    • woman_in_love przecież wy jesteście na początku rozwodu 26.02.18, 10:30
      więc po co budujecie dom? Wiesz jaki to potem kłopot, żeby go spieniężyć?
      Chomikuj gotówkę i uciekaj stamtąd.
    • miedzymorze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:33
      Wyprowadzić się. odetchnąć. dojść do ładu z mężem. Budować.
      powodzenia
      pozdr,
      mi
    • miramaru Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:40
      Niepokojące jest to, że mąż od początku uparł się na pozostanie przy rodzicach. Jaką masz gwarancję, że po wyprowadzce nie będzie pędził do rodziców pod byle pretekstem? Znam taki przypadek. Zamiast wyśnionego raju- kolejne rozgoryczenie.

      Do odcięcia pępowiny zmiana miejsca zamieszkania może okazać się niewystarczająca. Myślę, że ładowanie się w budowę to ryzykowny pomysł w waszym wypadku.
      • miramaru Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:46
        Aha, i jak najszybciej wyprowadziłabym się do jakiegoś wynajętego mieszkania. Zdrowie psychiczne jest najważniejsze. Na pewno odetchniesz. Nie każdy ma zdolności negocjacyjne i nerwy ze stali, żeby żyć ze starszymi rodzicami, którzy wszystko wiedzą lepiej.
        • 3-mamuska Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:56
          Nie wyprowadzaj sie a ciśnij budowę domu.
          I przestań wiecznie sie kłócić o wszystko nie tłumacz sie nie mow co u was, staraj sie spędzać z mężem i synem czas u „siebie” .
          Totalnym bezsensem jest sie wyprowadzać na wynajm jak ruszacie budowa domu. I kwkladac kase obcym zamist w budowę.
          Wolabym się jeszcze przemęczyć, tylko tez zmin podejście.
          Chodzi mi o to ze czasem człowiek wyolbrzymia, bo ma dosc a mozna olewać majac obrany cel i darzyć do niego.
          • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:10
            3-mamuska napisała:

            > Nie wyprowadzaj sie a ciśnij budowę domu.
            > I przestań wiecznie sie kłócić o wszystko

            To jest kolejny krok do załamania psychicznego, a nawet ciężkiej choroby type depresja.

            > Totalnym bezsensem jest sie wyprowadzać na wynajm jak ruszacie budowa domu. I k
            > wkladac kase obcym zamist w budowę.

            Nie dokończą żadnej budowy w obecnym stanie związku to (1)*, (2) wcześniej czy później włożą kasę obcym, albo będzie to właściciel mieszkania albo adwokat.


            * założę się, że teściowie będą mieli 245 pomysłów jak będzie miał wyglądać ich wymarzony domek (większość pomysłów aktualnych półwieku temu). A jak jeszcze dołożą się do zakupu cegieł, to już w ogóle będzie masakra....
            • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:19
              Może i mają, ale nic nie mówią. Teść nie zgodził się nawet obejrzeć projektu, ponieważ uważa, że robimy głupotę wyprowadzając się. Uważają, że z ich domu można zrobić bliźniaka i zostać.
              • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:36
                mysia_furiatka napisał(a):

                > Może i mają, ale nic nie mówią. Teść nie zgodził się nawet obejrzeć projektu, p
                > onieważ uważa, że robimy głupotę wyprowadzając się. Uważają, że z ich domu możn
                > a zrobić bliźniaka i zostać.

                To jest taka mądrość etapu. Jak pójdziecie dalej to będzie miał nowe, najlepsze pomysły. Nie martw się.
              • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:56
                mysia_furiatka napisał(a):

                > Może i mają, ale nic nie mówią. Teść nie zgodził się nawet obejrzeć projektu,

                A po co chcieliście pokazywać teściom projekt WASZEGO domu? To wyłącznie Wasza sprawa, nie opowiadajcie teściom wszystkiego, nie zwierzajcie się im ze swoich planów. Bo potem masz pretensję, ze szwagierka wie wszystko o Was. No jak opowiadacie to wszyscy wiedzą. Trochę intymności nie zaszkodzi.
                • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:00
                  Ale bierzesz pod uwagę, że to facet chciał pokazać projekt domu SWOIM RODZICOM i że dla niego mieszkanie ze starymi jest znacznie mniej uciążliwie niż dla autorki wątku?
                  • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:20
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ale bierzesz pod uwagę, że to facet chciał pokazać projekt domu SWOIM RODZICOM
                    > i że dla niego mieszkanie ze starymi jest znacznie mniej uciążliwie niż dla aut
                    > orki wątku?

                    Tak, i uważam że autorka ma konkretny problem z tym facetem nie z teściami czy szwagierką.
                  • 3-mamuska Re: Wyprowadziłybyście się?z 26.02.18, 20:54
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ale bierzesz pod uwagę, że to facet chciał pokazać projekt domu SWOIM RODZICOM
                    > i że dla niego mieszkanie ze starymi jest znacznie mniej uciążliwie niż dla aut
                    > orki wątku?

                    Pokazać mozna tylko nie zminiam zdania tato mamo to moj przyszły dom...
                    Koniec tematu wpadniecie na parapetówkę czy wspolne świeta.

                    Facet nie widzi problemu bo to jego rodzina w takim domu wyrósł i zna rodziców zasady jest przyzwyczajony do ich charakterów.
                    Poza tym najcześciej mniej w domu robi i mniej w nim przebywa ma fizycznie miejszy kontakt i myśli zajęte czym innym i nie rozkminia każdego kroku spojrzenia i oddechu teściowej.
                    Oczywiście zdaje sobie sprawę ze przychodzi kryzys to samo obecność pod podłoga znienawidzonej osoby drażni ,ale isc na wynajm i latami utknąć to żadne wyjście.
              • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:03
                > Teść nie zgodził się nawet obejrzeć projektu,
                A dlaczego oczekiwaliscie od teścia zgody na cokolwiek...?
            • 3-mamuska Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 20:48
              dyzurny_troll_forum napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              > > Nie wyprowadzaj sie a ciśnij budowę domu.
              > > I przestań wiecznie sie kłócić o wszystko
              >
              > To jest kolejny krok do załamania psychicznego, a nawet ciężkiej choroby type d
              > epresja.

              Wszystko zależy od podejścia zamist skupić sie na teściach skupić sie na osiągnięciu celu zamiast gadac co teściowa/teść znowu zrobiła beda rozmawiać o nowym domu...
              >
              > > Totalnym bezsensem jest sie wyprowadzać na wynajm jak ruszacie budowa dom
              > u. I k
              > > wkladac kase obcym zamist w budowę.
              >
              > Nie dokończą żadnej budowy w obecnym stanie związku to (1)*, (2) wcześniej czy
              > później włożą kasę obcym, albo będzie to właściciel mieszkania albo adwokat.
              >

              A pani nie ma dostępu do kasy?
              Jak bedzie im brakować na budowę domu po zapłaceniu czynszu i reszty i zostanie sama bez meza domu na wynajmowanym.

              > * założę się, że teściowie będą mieli 245 pomysłów jak będzie miał wyglądać ich
              > wymarzony domek (większość pomysłów aktualnych półwieku temu). A jak jeszcze d
              > ołożą się do zakupu cegieł, to już w ogóle będzie masakra....

              A DLACZEGO MAJA SIE DOKŁADAĆ I DLACZEGO ONI MAJA COS KOMUŚ POKAZYWAĆ I PYTAĆ O ZDANIE?
              • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:31
                3-mamuska napisała:

                > A DLACZEGO MAJA SIE DOKŁADAĆ I DLACZEGO ONI MAJA COS KOMUŚ POKAZYWAĆ I PYTAĆ O
                > ZDANIE?

                tak działają toksyczni rodzice: ja ci kupię cegły a Ty mi oddaj swoją duszę!
                • 1matka-polka Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:34
                  big_grin
    • ga-ti Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 10:56
      W Waszej sytuacji zamiast działki i budowy, kupiłabym mieszkanie i wyprowadziła się (z dzieckiem i mężem) jak najszybciej. Budowa domu potrwa, przy optymistycznych założeniach rok, przy gorszych kilka lat. Jeśli piszesz, że liczysz kasę na wynajem, to znaczy, że nie macie jej w nadmiarze, a budowa połyka baaardzo dużo. Więc i płacić za wynajem szkoda. Decyzja o budowie uwiązała Was na dłużej w domu teściów.
      Doradzałabym wyprowadzkę. Ale zastanów się, czy i na ile zależy Ci na mężu i małżeństwie. Bo przydałoby się wypracować wspólny front, wspólne działanie. A nie może mąż iść z Tobą, bez Ciebie, pogadać z terapeutą? Może osoba postronna otworzy mu trochę oczy i pokaże w jakiej jesteś trudnej sytuacji.
      No bo niestety, mieszkając u kogoś trzeba się podporządkować warunkom tam panującym.
      • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:18
        Dokładnie. Budowa domu w takiej sytuacji to kanał.
    • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:03
      Co oni Ci takiego robia? A tym bardziej siostra meza? Dlaczego jest problemem, jak wejda wywiesic pranie w suszarni na Waszym pietrze? Wchodza Ci przy okazji do mieszkania bez pukania i zaproszenia? Zagladaja Ci w garnki? Staja pod drzwiami i wolaja Twoje dziecko? Czy co?
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:26
        Oczywiście, że wchodzą bez zaproszenia smile Co robią jeszcze? W sumie nie kłócą się z nami. Za to słyszą kazdą naszą kłótnię. Po takiej kłótni szwagierka dzwoni do męża i przekazuje mu jak bardo się o niego martwi i jak znowu się kłóciliśmy i co się dzieje, a międz słowami aluzaje do mojej osoby, że ja nie umiem zapanować nad swoimi emocjami...W sumie to takie nic. Sama się dziwię, że tak to na mnie działa. Czuję się wtedy oceniania, obca, taka panna nikt, której rola sprowadza się do tego, aby uszczęsliwiać ich syna i brata. Ja nie jestem zupełnie ważna.
        • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:38
          Wchodzenie bez zaproszenia da sie rozwiazac jedna rozmowa. Grzeczna rozmowa i bez wyrzutow. Zwyklym przekazaniem, ze potrzebujecie swojej samodzielnosci w mieszkaniu.

          A reszta to takie bledne kolo. Gdybyscie sie nie klocili, to oni by nie stawali po jego stronie. Gdyby nie stawali po jego stronie, to byscie sie nie klocili. Ktos to kolo musi przerwac. Moze Wy to zrobcie - przestancie sie klocic big_grin .
          To jest dosyc oczywiste, ze rodzina Twojego meza stanie w takiej sytuacji po jego stronie - oni go kochaja. Twoja stanelaby po Twojej. Jestes w o tyle trudnej sytuacji, ze slyszysz, jak staja po jego stronie i ze dzieje sie to na ich terenie. Ja bym pewnie postanowila przez miesiac sie nie klocic, co by sie nie dzialo, i patrzyla co sie stanie. Czym beda Ci wtedy isc na nerwy?
          • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:43
            O, widzę że wiara w magiczną moc rozmowy wiecznie żywa.

            Pani autorka może przekazać uprzejmie i bez wyrzutów, że potrzebują samodzielności w mieszkaniu i usłyszeć w odpowiedzi, że: - nie mieszka u siebie więc nie powinna się rządzić; - szwagierka przychodzi do brata i siostrzeńca; - nikt szwagierce nie będzie mówił co ma robić.

            • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:47
              Nikt tego ne mówi głośno, ale tak to można w skrócie ująć smile A rozmowy były. Niejedna rozmowa smile
            • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:49
              To nie jest wiara "w magiczna moc rozmowy" ale wiara w "magiczna moc jasnych wymagan i postanowien". Oczywiscie ze moga jej powiedziec, ze przychodza do brata. To samo moga jej powiedziec, jak zamieszka w wynajetym mieszkaniu w bloku. Bo tak dokladnie jest. To musi byc postanowienie obu stron (autorki i meza) a nie tylko autorki. Jesli maz jest innego zdania i postanowi przyjmowac gosci, kiedy mu sie podoba, to nie ma to ze szwagierka i tesciami jakby nic wspolnego. Taki urok zwiazkow, albo znajdujemy wspolny front, albo kompromis, albo sie rozstajemy. Ale to juz jest jakby inny problem.
          • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:50
            sasanka4321 napisała:

            > Wchodzenie bez zaproszenia da sie rozwiazac jedna rozmowa. Grzeczna rozmowa i b
            > ez wyrzutow.

            Ależ ty pięknie naiwniutka jesteś.

            > Moze Wy to zrobcie - przestancie sie klocic big_grin .

            Nie widzisz, że to jest jeden z podstawowych problemów, że nie mogą się w spokoju, bez wpierdzielania, po prostu poawanturować? Oczyszczające awantury są potrzebne w każdym związku.
            • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:55
              No jakby nikt im klotni nie przerywa, z tego co slysze. Skoro uwazasz, ze to autorce dobrze robi....
              • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:57
                Wystarczy, że słyszą i komentują między sobą, jak również szwagierka wydzwania do brata w sprawie szczegółów owych kłótni. To wystarczająco destrukcyjne i zapieniające.
            • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:58
              >Ależ ty pięknie naiwniutka jesteś.

              Coz, rozwiazalam problemy z wchodzeniem do mnie bez pukania kilka razy w moim zyciu. I to bez klotni ani innych awantur. Raz musialam wstawic zamek w drzwi i to dopiero pomoglo zatrzymac utarte schematy. Oczywiscie moze sie zdarzyc, ze w tym wypadku sie nie da. Wtedy nie zostanie nic innego, jak przyjac do wiadomosci i sie wyprowadzic. Jednak smiem twierdzic, ze prawie zawsze sie da, ludzie wiele rozumieja, jak sie im w spokoju przedstawi swoj punkt widzenia i swoje odczucia i potrzeby, bez krytykowania ich przy tym.
              • dyzurny_troll_forum Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:00
                sasanka4321 napisała:

                > Raz musialam wstawic zamek w drzwi i
                > to dopiero pomoglo zatrzymac utarte schematy.

                Ojej, to szczera rozmowa jednak była do dudy!?
                • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:09
                  Przypominam, ze "szczera rozmowa" to wyrazenie triss, nie moje. Nie widze to w ogole wiele do "rozmowy", raczej przedstawienie tego, co chce miec, czego potrzebuje, o co prosze. I owszem, nie zawsze to zostanie spelnione. Ludzie nie sa naszymi niewolnikami. Maja prawo miec zupelnie inne wyobrazenia. I dobrze.
          • martishia7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:57
            Dlatego właśnie należy się zdystansować od rodziny. Rodzina każdą ostrzejszą wymianę zdań będzie międlić, roztrząsać i automatycznie drugiej stronie mieć za złe. Wspomnienie o kłótni dawno przeminie, a uraz w teściach/szwagierkach pozostanie. Zupełnie niepotrzebnie.
        • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:32
          Sasanka, mieszkałaś kiedyś z teściami? Raczej nie, sądząc po naiwnych pytaniach, jakie zadajesz.
          Tam było zapewne milion sytuacji, które dziewczynę wykończyły, pokazały jej jak niewiele znaczy, że jest ostatnia w porządku dziobania, że o niewielu rzeczach decyduje.
          Furiatko, uciekaj stamtąd.
          • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:37
            Dokładnie.
            W przeciwieństwie do innych, ucieczkę w tak kryzysowej sytuacji uważam za znakomity pomysł. Znacznie lepszy niż samobójstwo czy samobójstwo rozszerzone.
            Najpierw odzyskać przestrzeń dla siebie, móc się zdystansować, odetchnąć, odpocząć, a potem rozmawiać już z zupełnie innej pozycji i z innymi emocjami.
        • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 09:59
          Kłócić też trzeba się umieć. Nie mieszkałam nigdy w domku. Nie było mnie na to stać. Mieszkałam w róznych mieszkaniach ( tak wiem, to substandard, ale tak miałam) od 50 do 90 m2. Kłóciłam się z mężem, a jakże. Kłóciłam tak, ze dzieci tego nie odczuwały. Nikt nikogo nie obrażał, nikt nikogo nie ponizał, nikt nikogo nie oceniał, wymienialismy poglądy. Co więcej dzieci twierdziły, ze nauczyły się kulturalnej kłótni.
    • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:46
      Skoro od 3 lat mieszkasz u teściów, a macie 5 letnie dziecko to gdzie wcześniej mieszkaliście? I w jaki sposób odebrali Ci radość macierzyństwa? Na odległość?
      Pracujesz zawodowo chociaż czy tylko chodzisz i tropisz teściów w ich WŁASNYM domu?
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 11:58
        W jaki sposób ich tropię? Tak, pracuję. Acha: tak, dzisiaj nie pracuję. Do końca tygodnia jestem na L4. Ja mam zapalanie zatok, a synek oskrzeli. Informuję cię, abyś nie musiała zastanawiać się dlaczego piszę w pracy na forum smile
        • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:03
          Czy tesciowa pilnuje Ci synka, kiedy pracujesz? Tu bym podejrzewala wieksze starcia... Bo fakt, ze po klotni Twoj maz pogada ze swoja siostra i ona sie nad nim pouzala wydaje mi sie dosyc niewinny. Ty sie pouzalasz na forum, Twojej rodzinie, kolezance. Czy chcialabys, zeby on Ci tego zabronil?
          • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:09
            mój synek mając rok poszedł do żłobka. Nikt mi go nie pilnuje. Ja go zawozę do przdszkola, mąż odbiera. I jest jedna róznica. To nie mąż dzwoni do siostry, aby się poużalać. To ona dzwoni do niego, aby go do tego użalania nakłonić. Rozumiesz?
            • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:24
              mysia_furiatka napisał(a):

              >To nie mąż dzwoni do siostry, aby się poużalać. To ona dzwoni do niego, aby go do tego użalania nakłonić.

              Jak napisałam wyżej Twój problem nie polega na tym że masz złą szwagierkę czy teściów, tylko na tym, że mąż jest wobec Ciebie nielojalny, nie stoi po Twojej stronie, nie bierze Cię w obronę. I Ty z takim człowiekiem chcesz budować dom. Co ta budowa w tej sytuacji zmieni? Nadal będzie wyżalał się przez telefon szwagierce, a teściowie będą Was odwiedzali kiedy będą chcieli pchając w twoje dziecko słodycze przed obiadem, czy paląc przy nim...
              • olejek.arganowy Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:59
                I to jest bardzo celna uwaga, nalezy sie liczyc z taka ewentualnoscia. IMO bardzo, ale to bardzo prawdopodobna.
            • premeda Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:13
              Przepraszam bardzo, że wcinam się w rozmowę ale normalny mąż to pogonił by siostrę, gdzie pieprz rośnie, za takie telefony. Problem masz z mężem i obawiam się, że wyprowadzka ani budowa tego nie rozwiąże.
              • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:16
                Amen.
              • undoo Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 03:55
                Ano wlasnie. Normalny maz nie omawia klotni z zona z siostra. Nie siostry sprawa. Swoja droga, to ta siostra dosc toksyczna.
            • damajah Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:19
              Nie usprawiedliwiaj męża. Nie powinien się żalić na Ciebie ani do siostry ani do mamy. To jest paskudny błąd. Poniżej napisałam dlaczego.
            • ewawzywa07 Re: Wyprowadziłybyście się? 27.02.18, 10:00
              Przecież to dorosły człowiek. Czy nie może powiedziec, zeby porozmawiali o zbliżającej się wiośnie.....
          • triss_merigold6 Kto Ci tak sprał mózg? 26.02.18, 12:10
            po klotni Twoj maz pogada ze swoja siostra i ona sie nad nim pouzala wydaje mi sie dosyc niewinny

            Napisz, kto Ci tak sprał mózg, a forum zrzuci się na terapię.
            Skoro poważna nielojalność wobec małżonki wydaje Ci się niewinnym drobiazgiem, to nie mam więcej pytań. Szwagierka powinna być nauczona, żeby się nie wtrącać, ale znacznie łatwiej byłoby nauczyć ją trzymania dystansu, gdyby nie mieszkali z rodzicami pana.
            • sasanka4321 Re: Kto Ci tak sprał mózg? 26.02.18, 12:22
              Spokojna glowa, Triss, w porownaniu z tym co ciagle widze na tym forum, to ja mam bardzo przyjemne zycie, jakos tak bezproblemowo wszystko sie uklada big_grin . A gdybym sie poklocila z moim mezem, to chcialabym, zeby moja siostra mnie przytulila i wysluchala i pocieszyla, no nie chcialabym, zeby moj maz "nauczyl ja trzymania dystansu".
              • triss_merigold6 Re: Kto Ci tak sprał mózg? 26.02.18, 12:26
                Tu zdaje się, siostra próbuje roztrząsać każdą różnicą zdań między małżonkami i martwi się zupełnie nieproszona.
          • babcia.stefa Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:47
            > Bo fakt, ze po klotni Twoj maz pogada ze swoja siostra i ona sie nad nim pouzala wydaje mi sie dosyc niewinny.

            Gdyby mój mąż choćby wspomniał siostrze, że się ze mną pokłócił, albo przekazał jej jakąkolwiek informację na temat naszego życia inną niż "ogólna informacja o charakterze neutralnym" ("jedziemy za tydzień na wakacje", "dzwonił kuzyn Boguś"), następnego dnia miałby pozew rozwodowy na biurku.
            • sasanka4321 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:53
              Powaznie? Ty tez nie masz prawa w takiej sytuacji sie wyplakac siostrze, mamie, przyjaciolce, bo jesli tylko sprobujesz, to nastepnego dnia bedziesz miala "pozew rozwodowy na biurku"? Ciezkie zycie...
              • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:04
                Ale wypłakiwanie się na zasadzie "mąż mnie wkurzył" jest czymś innym od tego co dzieje się u nas. Przykład z tamtego tygodnia. Kłotnia w niedzielę. Po kłótni atmosfera oczyszczona, pijemy winko na kanapie. W środę (!) dzwoni do męża jego siostra. Pyta "o krzywą akcję", mówi, że rodzice znowu się martwili i przeżywali. że ja krzyczałam itd. Mąż powiedział tylko, że jest ok. My do środy już dawno o tej kłótni zapomnieliśmy. Ona nie. Mąż tego nie rozumie, nie widzi, że siostra przekracza granice. Ja tez mam rodzeństwo i moja reakcja na kłótnie jest inna. Stram się równo traktować i szwagra i siostrę. Potrafię podejść do szwagra, klepnąć go w plecy i zażartować. Wiem, że po kłótni wychdzi slońce po prostu. Ja z kolei mam wrażenie, że nagle staję się trędowata. Nagle nikt nie wchodzi na górę, milkną rozmowy na dole, robi się zawiesistra atmosfera. A po paru dniach dzwoni szwagierka...
              • damajah Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:22
                powtórzę się ale nie, nie masz prawa. Przyjaciółce - TAK. Mamie, siostrze, bratu - NIE. Może nie pozew rozwodowy ale u mnie w takiej sytuacji była by 3 wojna światowa w obie strony. Nie ma nic gorszego jeśli chodzi o kłótnie małżeńskie niż wciąganie rodziny. Mamusi i siostry która nie potrafi żyć własnym życiem i szuka sensacji u brata W SZCZEGÓLNOŚCI.
                • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:13
                  Nie rozumiem dlaczego. Siostra może być jednocześnie najbliższą przyjaciółką przecież. Przyjaciółka może być bliżej rodziny (mąż + żona w kłótni) niż matka i siostra. Albo dajemy sobie prawo do żalenia się bliskim na to i owo, albo to prawo całkiem kasujemy, bo jakiekolwiek zle słowo to "nielojalność".
              • babcia.stefa Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 16:54
                Poważnie. Nie, nie wypłakujemy się osobom postronnym na temat nieporozumień między nami, nie wywlekamy intymnych spraw na zewnątrz, nie latamy po rodzinie ani znajomych tworząc jakieś koalicje przeciwko sobie.

                Nie mamy problemów na tyle poważnych, żeby wymagały takich działań, gdyby się pojawiły, miałabym poważne wątpliwości co do sensu tej zabawy.
                • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:16
                  Ale jakie koalicje? Mówisz matce /siostrze/przyjaciółce/fryzjerce "ale mnie mąż dziś wkurzył, odebrał z przedszkola dziecko w kapciach, a na dworze jest - 5 stC", pogadasz sobie, złość przejdzie i tyle. Nikt nie każe fryzjerce ruszać w bój z nozyczkami do trymowania w garści.
          • damajah Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:18
            "Bo fakt, ze po klotni Twoj maz pogada ze swoja siostra i ona sie nad nim pouzala wydaje mi sie dosyc niewinny"
            Nie jest niewinny, o nie. Tak nie powinno się robić. Użalanie się na męża/zonę do rodzeństwa lub rodziców to bardzo zły pomysł. Bardzo. W emocjach mówisz złe rzeczy o współmałżonku i to zostaje. Buduje negatywną opinię i potem rodzina jest przeciwko. Jak chcesz z kimś pogadać to się wyżal przyjacielowi/przyjaciółce. Nie rodzinie. Wplątywanie rodziny w małżeńskie kłótnie jest ogromnym błędem i głupotą. Rodzina nie powinna się wtrącać. Tym bardziej jeśli mieszka się u rodziny i ta staje za jednym z małżonków a drugie czuje się jak piąte koło u wozu ze wszystkimi przeciwko sobie. Mąż nie powinien się żalić ani siostrze ani mamusi. Dorosły jest do cholery, niech rozwiązuje problemy z żoną sam, a jak musi pozrzędzić to niech do kumpla pozrzędzi a nie do mamusi.
        • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:17
          Nie odpowiedziałaś na pytanie gdzie mieszkaliście wcześniej i dlaczego się wyprowadziliście.
          Może zamieszkaj u rodziców skoro tak Ci tam źle.
          • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:20
            Odpowiedziała. Mieszkali za granicą. Poco miałaby przeprowadzać się do rodziców i wpadać z deszczu pod rynnę, skoro mogą wynająć mieszkanie.
            • chyba.ze Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 18:04
              triss_merigold6 napisała:

              > Poco miałaby przeprowadzać się do rodziców

              Może po to, by zaoszczędzić na wydatkach?

              > i wpadać z deszczu pod rynnę,

              No co Ty?
              U własnej mamusi najmilejszej, która nigdy się nie wtrąca i prania na strychu nie wiesza, wnuczkiem idealnie się zajmie- nie to co ta harpia teściowa.

              > skoro mogą wynająć mieszkanie.

              Gdyby mogli to by wynajęli. Kasy szkoda.
            • 3-mamuska Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 21:01
              triss_merigold6 napisała:

              > Odpowiedziała. Mieszkali za granicą. Poco miałaby przeprowadzać się do rodziców
              > i wpadać z deszczu pod rynnę, skoro mogą wynająć mieszkanie.

              A po to żeby miec na budowę domu i szybciej ja skonczyc?...
    • snakelilith Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:11
      Wyprowadzka to desperacka ucieczka. Niczego nie poprawi, a wpędzi was tylko w finasowe problemy i pogorszy napięte stosunki pomiądzy tobą, mężem i jego rodziną. Nie wierzę w to, że mąż po twojej przeprowadzce przyjedzie do was i wszystko będzie dobrze. To może być tylko życzeniowe myślenie z twojej strony. Problemem nie jest bowiem rodzina męża, a to że dajesz im sobie skakać po głowie. Zacznij uczyć się asertywności, idź jeszcze raz na psychoterapię, może do kogoś innego, komu od razu mówisz o co ci konkretnie chodzi, czyli o praktyczną naukę technik dbania o swoje interesy, asertywność. Tu nie ma bowiem co wyjaśniać, tłumaczyć i rozmawiać, tu trzeba powiedzieć nie, w taki sposób, by znaczyło nie, a nie być może. Najwyraźniej tego nie potrafisz. Tego można się nauczyć. Po pierwszych sukcesach poczujesz się lepiej i czas oczekiwania na wasz dom stanie się przejemnością, a nie odliczaniem dni. Być może za dużo patrzysz też w przeszłość, za dużo rozkiminiasz co oni ci złego zrobili i co straciłaś. Koncentrujesz się na własnej krzywdzie, jak dziecko. To co się stało, to się nie odbędzie, masz wpyłw tylko na dzień dzisiejszy. Ta psychoterapia tak naprawdę wiele ci nie dała, skoro jedynym wyjściem jest dla ciebie tylko uciec gdzie pieprz rośnie. To nie zawsze jest wyjściem, nie od wszystkich problemów da się bowiem ucieć. Zacznij traktować rodzinę męża jak ludzi, którzy też są słabi, mają swoje przywary, robią coś z głupoty, niewiedzy oraz upierdliwych przyzwyczajeń i trzeba wtedy odpowiednio regaować, czasem ta reakcja musi być stanowcza, kiedy wchdzą w twoją strefę komfortu. Ale nie podchodź do nich jak do potworów, które uwzięły się na ciebie i chcą twojej zguby, bo tak na pewno nie jest.
      • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 15:12

        "Ale nie podchodź do nich jak do potworów, które uwzięły się na ciebie i chcą twojej zguby, bo tak na pewno nie jest."

        Skad ty mozesz wiedziec jak jest?
        B.duzo rodzicow dazy by ich dzieci rozstaly sie z osobami, ktore im nie pasuja i w 99% im sie udaje.Nie nalezy mieszkac z rodzicami bedac doroslym i kropka.
      • konsta-is-me Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:41
        Przerzucasz cala odpowiedzialnosc za sytuacje na autorke.
        Nie da sie tego zalatwic za pomoca "asertywnosci".
        Jedna osoba nie da rady przeciwstawic sie calej grupie.
        Wina tkwi w mezu i jego rodzince.
        Jak sobie to wyobrazasz?-wystarczy ze powie "nie robcie takl wiecej " i wystarczy ??
        Oni musieliby chciec sie zmienic a czemu mieliby chciec, skoro od poczatku to ona jest czarna owca?
        Jesli przez tyle lat byla ustawiana w roli ofiary, nikt tak latwo nie pozwoli jej tego opuscic.
        I z jakiej racji oskarzasz ja, ze "uzala sie nad soba jak dziecko"??
        Nie masz pojecia o takich sytuacjach a jak zwykle wrzucasz swoje 3 grosze
    • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:16
      Zastanów się, czy chcesz budować dom z tym mężem, z którym masz- jak piszesz- napięte stosunki. Nie lepiej wynająć coś, wstrzymać się z budową i zobaczyć, czy uda się Was jako małżeństwo uratować?
    • iziula1 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:19
      Wydaje mi się,że tworzysz iluzję,tzn. Jak się wyprowadzicie to seks będzie lepszy. Jak się wyprowadzicie to twoje małżeństwo się naprawi.
      Obawiam się,że pod nowym adresem,własnym dachem wprowadzą się stare problemy.
      Dobrze że chodzisz na psychoterapię.
      • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:29
        Jesli się nie wyprowadzą, nie naprawi się na pewno.

        Wizja mieszkania pod jednym dachem z teściami jest wystarczająco słaba, a mieszkanie z teściami którzy czują się gospodarzami całości domu i nie rozumieją pojęcia "odrębna rodzina" to gotowy przepis na rozpad małżeństwa.
        Pani ma prawo do prywatności, spokoju, ciszy, nieomawiania wszystkiego w kręgu rodzinnym i mieszkając z teściami ww. nie uzyska na pewno.
        • anika772 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:41
          Istnieje obawa, że wyprowadzka nie pomoże i małżeństwo się rozleci. Jednak bez wyprowadzki masz pewność, że się rozleci.
          Warto podjąć to ryzyko.
          • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:49
            Tworzę iluzję, to prawda. Ale wiem też, że zależy mi na tym małżeństwie. Mam plan B. W razie czego utrzymam go sama. Domek jest mały, działka leśna, nie ma nawet dużo koszenia. Pochodzę z tak zwanej "gospodarki". Nie straszne mi odśnieżanie, palenie w piecu ( u nas będzie pompa ciepła więc to odpadnie), pielenie rabat czy uprawa warzywniaka. Tak zawsze chciałam żyć. To jest moje marzenie i chcę go zrealizować. Z mężem lub bez.
            • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:52
              Cudownie, a jak byś samodzielne utrzymanie domu pogodziła z pracą zawodową i zajmowaniem się logistyką okołodziecięcą?
              Uważaj, żebyś w ten sposób nie dała teściom argumentu, że po rozstaniu rodziców wnuk powinien mieszkać ze swoim ojcem i z nimi, bo są na miejscu.
              • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 12:59
                Sądże, że tak samo jak do tej pory. Po rozstaniu mąż pewnie nadal odbierałby dziecko z przedszkola/szkoły. Jest świetnym ojcem, bardo związanym z synkiem. Ale nie chcę myśleć o rozwodzie. Zależy mi na tym małżeństwie i wierzę, że się naprawi. Mieszkałam z mężem wcześniej, byliśmy też za granicą, nigdy nie zauważyłam tego zbytniego związania z rodziną. To raczej jego siostra miała problem z tym, że jej brat ma kogoś i nie jeżdżą razem na wakacje. Teściową to bolało, że jej nierozłączne dzieci nagle się rozłączyły i jej córka sama przyjeżdza na weekendy do domu. Tak to przynajmniej odbierałam.
                • martishia7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:05
                  Szwagierka ma swoją rodzinę?
                  • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:09
                    dopiero od niedawna. Wcześniej była bezdzietną singielką. Grubo po 30. Ale to nie jest typ szarej myszki. Ma dużo przyjaciół, znajomych, jest towarzyska itd. Brat jednak zawsze był dla niej bardzo ważny.
                • edelstein Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 15:15
                  Sądże, że tak samo jak do tej pory. Po rozstaniu mąż pewnie nadal odbierałby dziecko z przedszkola/szkoły. Jest świetnym ojcem, bardo związanym z synkiem

                  Zebys sie nie zdziwila.Znam tylno jednego ojca robiacwgo wszystko jak przed,reszta ma w d... .Milosc im przeszla zaraz po rozwodzie.
                • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:22
                  >To raczej jego siostra miała problem z tym, że >jej brat ma kogoś i nie jeżdżą razem na wakacje
                  Zeeee coooo? Dorosła 30l. baba chciała z braciszkiem na wakacje jeździć?
            • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:01
              mysia_furiatka napisał(a):

              > Tworzę iluzję, to prawda. Ale wiem też, że zależy mi na tym małżeństwie. Mam pl
              > an B. W razie czego utrzymam go sama. Domek jest mały, działka leśna,
              > Tak zawsze chciałam żyć. To jest moje marzenie i chcę go zrealizować. Z mężem lub bez.

              Ale jeśli budujecie ten dom razem to Twój mąż będzie miał prawo do połowy. Czyja jest działka? Bierzesz pod uwagę sytuacje gdy małżeństwo nie poprawi się, tylko rozpadnie, a Ty nadal będziesz miała na głowie męża i jego wtrącającą się we wszystko rodzinę? Byłabyś w stanie go spłacić z połowy wartości domu by móc mieszkać tam sama z dzieckiem? Czy wówczas sama wyprowadzałabyś się z wymarzonego miejsca?
              Pomyśl konkretnie, usiądź sama i spisz sobie na kartce rozmaite możliwe zdarzenia i co w tej sytuacji robisz. Np - mieszkacie już u siebie - teściowie nadal traktują Wasz dom jak swój, przyjeżdżają do Was kiedy chcą i na ile chcą urządzają Ci go, a mąż na to nie reaguje, lub reaguje na Twoje sprzeciwy zniecierpliwieniem, że rodzice chcą przecież dobrze i powinnaś być im wdzięczna... Co wówczas zrobisz?
              Co zrobisz gdy po każdej Waszej sprzeczce mąż nadal będzie opowiadał wszystko swojej siostrze? Tyle, że z Waszego domu. Myślałaś o tym?
              • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:08
                Powtarzam: mąż nie dzwoni do rodziców, nie dzwoni do siostry, aby się wypłakać w rękaw. To ona słysząc lub widząc jego miną roztrząsa temat. W oddzizelnym domu można się pokłocić bez świadków po czym pogodzić kochając się pod prysznicem. My tego wszystkiego jesteśmy pozbawieni. Ja po naszej kłótni wstydzę się wychodzić na korytarz do WC, ponieważ wiem, że każdy wszystko słyszał.
                • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:10
                  A mąż się nie wstydzi?
                • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:11
                  mysia_furiatka napisał(a):

                  > Powtarzam: mąż nie dzwoni do rodziców, nie dzwoni do siostry, aby się wypłakać
                  > w rękaw.

                  Ale też nie ukróca jej pytań, prawda? Tylko opowiada co u Was i dlaczego się kłóciliście. Co już jest nielojalnością.

                  Też się dołączę do pytania a czy mąż nie wstydzi się Waszych kłótni?



                • memphis90 Re: Wyprowadziłybyście się? 06.10.19, 17:25
                  A nie dałoby się kłócić tak, żeby tego nie slyszeli domownicy piętro niżej...? To muszą być jakieś straszne wrzaski, skoro wszyscy znają każde słowo. Pomysl sobie, że tych wrzaskow słucha dziecko... I to się nie zmieni, kiedy się wyprowadzicie, żeby się radośnie godzić i kochać pod prysznicem. Dziecko nadal będzie uczestniczyć w tych burdach...
              • martishia7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:10
                Dokładnie. Czy działka jest we wspólności i za wspólne pieniądze kupiona. Bo jeżeli za mężowskie odrębne (n.p z darowizny, ze sprzedaży innej nieruchomosci przedmałżeńskiej), to robi się trudniej. Nie wystarczy, że jesteś dom w stanie sama utrzymać, musi Cię być stać na spłacenie męża z połowy domu będącego we wspólności (co najmniej). To fajnie, że "o rozwodzie nie chcesz myśleć", ale biorąc pod uwagę okoliczności, to jestem gorącą zwolenniczką sprawdzenia, czy w basenie jest woda, nim się wykona skok na główkę.
                • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:17
                  działkę kupiliśmy wspólnie i wspólnie spłaciliśmy. jest tylko nasza.
                  • martishia7 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:29
                    Ok, to dobrze. To znaczy, że w razie rozwodu musisz mężowi spłacić 50% wartości chałupy, jeśli chcesz w niej zostać. Chyyyyba, że np. kasę na coś wyłożą jego rodzice jako darowiznę i on będzie to w stanie udokumentować. Wtedy więcej. Analogicznie jeśli Ty dostaniesz coś od swoich, i będziesz w stanie to wykazać - wtedy mniej.
                    Moim zdaniem pchanie się w budowę w Twojej sytuacji to jest wysyłanie zdziesiątkowanych oddziałów z szarżą na wielkiego wroga. Drogi u Was są dwie - wspólna wyprowadzka od rodziców, albo rozwód. Jeśli nastąpi wspólna wyprowadzka, to są dwie możliwości - poukładacie swoje sprawy, albo będzie rozwód. Dystans jest niezbędny, żeby się zorientować, czy w ogóle jeszcze masz z kim budować (dosłownie - dom, w przenośni - życie). Jeżeli jednak rozstanie, to moim zdaniem nie warto mieć rozgrzebanych wspólnych spraw (budowa, kredyt), bo to spycha w "niedasię". 1000zł miesięcznie to nie jest duża cena za wolność, niezależność, szersze pole manewru i decyzji.
            • 3-mamuska Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 21:12
              mysia_furiatka napisał(a):

              > Tworzę iluzję, to prawda. Ale wiem też, że zależy mi na tym małżeństwie. Mam pl
              > an B. W razie czego utrzymam go sama. Domek jest mały, działka leśna, nie ma na
              > wet dużo koszenia. Pochodzę z tak zwanej "gospodarki". Nie straszne mi odśnieża
              > nie, palenie w piecu ( u nas będzie pompa ciepła więc to odpadnie), pielenie ra
              > bat czy uprawa warzywniaka. Tak zawsze chciałam żyć. To jest moje marzenie i c
              > hcę go zrealizować. Z mężem lub bez.


              Skoro tak to zamiast wyprowadzki na wynajm skup uwagę energię i kase na budowę domu, jak zaczniecie na wiosnę to do bożego narodzenia bedziesz juz na własnym.
              Jeśli kasa to nie problem to napewno mały domek postawcie w kilka miesięcy.
              Do końca wakacji stan surowy zamknięty a resztę na jesieni.
              Mozesz nawet wprowadzić sie do cześciowo wykończonego np cały dół kuchnia łazienka pokój a resztę skonczyc pozniej.
              Moj kuzyn tak zrobił zaczęli jak tylko mrozy puściły na świta wprowadzili sie do domku, na dole 2 pokoje salon z kuchnia łazienka i toaleta.
              Schody w stanie surowym druga łazienka i 3 pokoje na gorze skończyli w ciagu następnych kilku miesięcy.
              pokoje na dole zamienili na „gabinet kosmetyczny” i biuro.

              Ogrodzenie tez stawiali pozniej i schody taras to był początkowo beton bez barierek.
              I tez mieszkali u rodziców.
    • damajah Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:07
      Nie wyprowadziłabym się tylko zrobiła wszystko żeby dom powstał jak najszybciej. Skupiłabym się na relacjach z mężem bo zaraz nie będzie kwestia domu tylko rozwodu! Myślę że spróbowałabym na chwilę odłożyć swoje problemy dotyczące teściów na zasadzie - to nie będzie trwać wiecznie, przeczekam. Za to bardzo bym się postarała w kwestii małżeństwa, kolacje, randki, wyjazd (nawet jeśli oszczędzacie kasę na dom to wyjazd gdziekolwiek dobrze wam zrobi, na to warto wydać kasę) Jeśli wiesz że jest szansa na zakończenie problemów bo budujecie dom to przestań się tak skupiać na teściowej. Po prostu odpuść. Jej, sobie, szwagierce. Zajmij się myśleniem o domu nowym, o dziecku, o mężu, o sobie. Serio uważam że to możliwe bo masz jakiś cel przed sobą. Szkoda by było gdyby zamiast nowego domu i dalszego wspólnego i o wiele lepszego życia z mężem i dzieckiem z dala od teściów był rozwód.
      • mysia_furiatka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:11
        Dziękuję za tę radę. Bardzo się staram odpuścić.
        • damajah Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:30
          Doczytałam w między czasie że Twój mąż rozmawia z siostrą o waszych problemach, tego bym nie odpuściła. Bo to nie jest już kwestia mieszkania z teściami. To zwykła nielojalność. Nawet jeśli to siostra dzwoni (tym bardziej!) powinien jej krótko odpowiedzieć że to są sprawy między wami!
          Mieszkanie z teściami to słaba sprawa, myślę że zawsze powoduje konflikty i problemy. Jak to się skończy to skończy się też wiele problemów. Tylko że nie jestem pewna czy ty nie masz większego problemu z mężem. Bo jeśli on na skargę do mamusi albo na wylewanie żali na ciebie do siostry goni to jest bardzo bardzo źle i to jest prawdziwy problem, znacznie większy niż to że teściowa do was idzie bez pytania czy nawet że dziecku da słodycze przed obiadem (dziecko w żłobku więc to się pewnie codziennie nie zdarza)
          Jak pisałam ja bym się skupiła na relacjach z mężem i zastanowiła co zrobić żeby on zobaczył że ma problem z lojalnością wobec Ciebie i nie łapie że ma żonę, że powinien się oderwać od mamusi i siostry i że teraz najważniejsza powinnaś być TY i wasze dziecko (podobnie jak dla Ciebie ON i wasze dziecko) Nie rodzice, nie rodzeństwo. WY. Na mojego męża nie raz i nie dwa zadziałała rozmowa z kimś kto jest dla niego autorytetem (znajomy spoza rodziny) bo czasem jak współmałżonek mówi to zupełnie nie dociera, jak ktoś trzeci obiektywny powie to zupełnie co innego. Nie wiem czy macie kogoś takiego z kim możecie razem pogadać, lub najpierw Ty a potem mąż. Ale spoza rodziny, zaufana osoba która nie ma na celu wtrącanie się tylko może pomóc. U nas akurat jest to pastor smile
    • saszanasza Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:08
      Wyprowadziłabym się, bo co z tego, że wybudujecie ten dom, jak nie będzie miał kto w nim zamieszkać, bo do tego czasu możecie już orzestać być rodziną.
    • iziula1 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:26
      Na chłodno. Po analizie twoich wpisów.
      Wyprowadziłabym się z mężem,natychmiast. Bez budowy domu. To bym odłożyła,za rok,dwa.
      W tym czasie ratowałabym swoje małżeństwo.
      Teściowa, szwagierka to tylko tło waszych problemów,szum tła. Twoja złość na nich to obiekt zastępczy,gruszka bokserska do odreagowania.
      Wyprowadzka,terapia małżeńską i albo-albo.

      Dom możecie wybudować później,jak wasz małżeński fundament będzie stabilny.
      • triss_merigold6 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 13:27
        Ale zauważyłaś, że jej mąż nie chce się wyprowadzić?
        • aqua48 Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:17
          triss_merigold6 napisała:

          > Ale zauważyłaś, że jej mąż nie chce się wyprowadzić?

          To niech ona się wyprowadzi i zobaczy czy ma jeszcze męża...
    • jehanette Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:21
      Wyprowadzilabym sie bez zastanowienia. Moze w ogole budowa domu teraz to nie jest dobry pomysl, najpierw pomieszkajcie naprawde sami, uporzadkujcie sobie relacje, zobaczcie czego tak naprawde potrzebujecie od mieszkania/domu. Nie ma nic ważniejszego niz Twoja rodzina: Ty, partner, dziecko(dzieci). Jeśli to rozwazasz to znaczy ze masz na to.kasę, nie ma lepszego sposobu jej wydania.

      Mialam znacznie mniej problemow z.powodu mieszkania wspolnie z, rodzicami (niby oddzielne mieszkanie, no ale... wiesz jak to.jest) niz Ty opisujesz - chocby palenie przy dziecku, to jest nie do usprawiedliwienia wg mnie! - ot, zwykle niedogodnosci i kwasy wynikajace z mieszkania na kupie. A mimo to.po wyprowadzce nasze zycue stalo sie lepsze. Nie zaluje ani jednej wydanej zlotowki, choc mieszkamy na wynajetym juz ponad 4 lata. Zaluje, ze nie zrobilismy tego wcześniej.
    • jola-kotka Re: Wyprowadziłybyście się? 26.02.18, 14:30
      Nie wypowiem sie o mieszkaniu u tesciow bo wiadomo ze to blad byl i nie ma co gadac stalo sie. Zadam ci pytanie na ktore teraz powinnas sobie odpowiedziec. Czy wyprowadzka naprawi twoje stosunki z mezem? Bo jesli piszesz " on mi nie pomoze przy przeprowadzce " no to juz dla mnie kanal. Jestes pewna ze za toba pojdzie? Bo ja na twoim miejscu bym taka pewna nie byla. Mozesz sie rozczarowac. Mezczyzna ktory nie broni wlasnej zony i dziecka widzac ze dzieje im sie krzywda zona az na terapie idzie no to kurde to nie jest facet z ktorym ja bym chciala zyc nawet nie majac dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka