Dodaj do ulubionych

Osłabłam :(

30.04.18, 08:04
Może jakiś psiarz się wypowie, ale tak bezstronnie, co poszło nie tak sad
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23339483,1-5-roczna-dziewczynka-podeszla-do-psow-z-batonikiem-odgryzly.html#Z_BoxNewsImg&a=66&c=96
Ja się zastanawiam, czy te psy nie były nijak szkolone - ich reakcja na dziecko jest straszna.
Z drugiej strony, moje półtoraroczne dziecko nie podchodziło nawet do znajomego, maleńkiego i spokojnego jorka bez mojej asysty i kontroli. A co dopiero do dużych psów.

Brrr...
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:12
      Straszne.
      "psy nikogo wcześniej nie zaatakowały"
      problemem jest podejście, gdzie ludzie wierzą (ba, będą się kłócić i awanturować), że powyższe cokolwiek znaczy.

      Tu - ewidentnie zawinili głupi do bólu dorośli. Jeśli psy są w kojcu, to nie są kanapowymi pluszakami, mogą w ogóle nie widywać i nie znać dzieci, mogą się zdenerwować- i to się stało. Żeby było jasne: zawinili rodzice, chyba, że właściciel namawiał do tego idiotycznego eksperymentu.
      • niutaki Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:14
        nakopałabym do dupy wszystkim dorosłym debilom, którzy tam byli, biedne dziecko, tyle cierpienia sad
      • 1matka-polka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:18
        No i ciekawe jak zlapaly to dziecko przez siatke?
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:22
          Widocznie kojec nie był zrobiony z siatki.
          • 1matka-polka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:25
            Albo byl otwarty...
            • rosapulchra-0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:43
              A ty przy tym byłaś i wszystko widziałaś!
        • anorektycznazdzira Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:51
          dokładnie nad tym samym się zastanawiałam!
          Jeśli pies jest w stanie złapać dziecko za twarz i "usiłować wciągną c do kojca" to znaczy, że może i kojec zapobiega swobodnemu wychodzeniu psa, ale jest oczywiste, że w żaden sposób nie zabezpiecza dziecka!
          Nie wyobrażam sobie, że to nie było oczywiste na pierwszy rzut oka. Piszą, że prawidłowo zabezpieczony, czyli to nie jest to, że sobie nagle otworzyły i wyskoczyły. Tym bardziej w głowie mi się nie mieści, że można było tak puścić dziecko!!!

          Chyba, że się zagapili i nie dopilnowali, innej opcji nie widzę.
          • thea19 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:35
            nigdy nie widzialas dziecka, ktore przytula sie twarza do siatki? 1,5 roczne dziecko spokojnie wlozy nos i pol twarzy w oczko. to, ze psy probowaly nie oznacza, ze by im sie udalo wciagnac dziecko w calosci.
        • slonko1335 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:43
          to raczej nie jest duży problem przy kojcu:
          www.google.com/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjuo-Tgv-HaAhXML1AKHeEQC4IQjRx6BAgBEAU&url=https%3A%2F%2Fsprzedajemy.pl%2F3x2-kojec-dla-psa-dach-dwuspadowy-kojce-dla-psow-krakow-2-2461c4-nr35995592&psig=AOvVaw3LMJlSIHzcXtq5ZdXtwzkH&ust=1525160496654582
      • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:32
        Zawinili rodzice???? Rodzice?
        • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:35
          A kto? Psy były zamknięte. Rodzice nie dopilnowali swojego dziecka, żeby do kojca z jedzeniem (lub bez)nie podchodziło dziecko.
          • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:44
            A skąd mieli wiedzieć że psy są agresywne? Przecież wg kynofaszystów żaden pies nie zaatakuje człowieka...
            • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:48
              Może nie były agresywne. Nikt tego nie wie na tym forum. Skoro psy były zamknięte to znaczy, że sie do nich nie podchodzi.
            • jem.gluten Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:45
              Człowiek, który nie wie, że zwierzęta trzymane w kojcu to nie pluszaki i który nie rozumie, że każdy kontakt dziecka w tym wieku ze zwierzętami powinien być pod nadzorem nie powinien mieć dzieci.
              • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:48
                Albo mieć to pl.wiktionary.org/wiki/strzelba#/media/File:Colt_Rifles.JPG
                • jem.gluten Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:53
                  Tak, broń to idealna rzecz dla nieodpowiedzialnych rodziców.
              • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:03


                > Człowiek, który nie wie, że zwierzęta trzymane w kojcu to nie pluszaki i który
                > nie rozumie, że ponosi odpowiedzialność za zachowanie swojego własnego psa - nie powinien mieć psa.
                • vasaria Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:08
                  człowiek, który nie wie, że 1.5 roczne dziecko nie odpowiada samo za siebie i należy je pilnować, nie powinien być rodzicem. że tak sparafrazuję powyższe ...
            • 3-mamuska Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:10
              tanebo2.0 napisał:

              > A skąd mieli wiedzieć że psy są agresywne? Przecież wg kynofaszystów żaden pies
              > nie zaatakuje człowieka...

              PSY NIE MUSZA BYC AGRESYWNE 2 MŁODE OWCZARKI MOGĄ ZROBIC KRZEDE MAŁEMU DZIECKU NAWET W ZABAWIE.
              Chodzby popchnąć swoim ciężarem przechodząc obok.
            • wlazkotnaplot Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:53
              Bo były w kojcu!
          • pani-noc Re: Osłabłam :( 30.04.18, 17:39
            Psy były agresywne i źle zabezpieczone. Jeśli hodują tego typu bydlęta to po co zapraszają do siebie ludzi z małym dzieckiem???? Jeśli ktoś mnie zaprasza Z DZIECKIEM to chyba mam prawo oczekiwać, że moje dziecko wróci z takiej wizyty z całą twarzą? Świetna z ciebie gospodyni, skoro tak nie szanujesz bezpieczeństwa swoich gości. Co jeszcze robisz, gdy odwiedzają cię znajomi z dziećmi? Kładziesz w widocznym miejscu naładowaną broń? Toksyczne leki? Wina rodziców jeśli dzieciak sam się zastrzeli, prawda?

            Niektórzy ludzie nie są warci tego by utrzymywać z nimi jakiekolwiek kontakty towarzyskie.
            • arwena_11 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:40
              Niezależnie gdzie idziesz z dzieckiem - to ty za nie odpowiadasz, a nie gospodarz czy wszyscy święci. Jak ktoś do mnie przychodzi z dzieckiem, to oczekuje że o nie zadba, nie przemeblowanie domu, nie chowam chemii w łazience itd. . Psy były w końcu. Zastanym obowiązkiem rodziców było tr
              Znać dziecko przy sobie.
              • arwena_11 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:41
                Trzymać dziecko przy sobie
              • pani-noc Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:57
                Dziecko to człowiek, nie trzyma się go na smyczy. Jedyne co powinni zrobić rodzice to wiedzieć, że ich znajomi to debile i ich nie odwiedzać z dzieckiem.
                • arwena_11 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 19:06
                  Takie małe dziecko trzyma się za rękę a nie puszcza samopas. Miałam okazję prawie wylac gorącą kawę na takie dziecko. Ganialo po restauracji. Wpadło na mnie z takim impetem, że filiżanka spadła ze spodka. Jeszcze mamusia się zaczęła awanturowac, że nie patrzę pod nogi. Przestała jak zapytałam obsługi o numer pokoju
                  • arwena_11 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 19:11
                    Urwało. Do którego wysłać rachunek za pralnię. Do tego poparli mnie inni . Przy czym zapłacenie za pranie to pikuś. Jak pomyślę.co się mogło stać gdyby to spadło na dziecko, to aż gorąco się robi. A mamusia obrażona na wszystkich, że nikt nie rozumie, że ona też by chciała spokojnie zjeść a nie cały czas ganiać za dzieckiem.
    • 1matka-polka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:15
      Moze odpowiem historyjka z mojego wiejskiego ppdworka.
      Sasiedzi, wiesniacy z dziada pradziada, sprawili sobie szczeniaka, kundelka. Poki byl maly to latal samopas, wszyscy go draznili i byl ubaw po pachy, bo tak fajnie podgryzal nogi dzieciom. Potem urosl i zaczal gryzdz na powaznie, draznienie go przestalo byc zabawne. Wzieli go na lancuch i tam siedzi i szczeka oraz atakuje wszystko co sie rusza.
      Sasiedzi sie tlumacza, ze musieli uwiazac, bo pies gryzl. O tym, ze sami go nieustannie draznili i nie wychowywali nikt nigdy nie pomyslal.
      • rosapulchra-0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:48
        1matka-polka napisała:

        > Moze odpowiem historyjka z mojego wiejskiego ppdworka.
        > Sasiedzi, wiesniacy z dziada pradziada, sprawili sobie szczeniaka, kundelka. Po
        > ki byl maly to latal samopas, wszyscy go draznili i byl ubaw po pachy, bo tak f
        > ajnie podgryzal nogi dzieciom. Potem urosl i zaczal gryzdz na powaznie, draznie
        > nie go przestalo byc zabawne. Wzieli go na lancuch i tam siedzi i szczeka oraz
        > atakuje wszystko co sie rusza.


        Co zaczął robić?
    • la_mujer75 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:16
      Straszne sad Nie czytam nawet tego artykułu, aby się nie denerwować. Wystarczy mi sam nagłówek.
      Ja zawsze uczyłam dzieci i pilnowałam, aby nie podchodziły do żadnego psa. Nawet psa "znajomego". A że w domu miały kocicę - która nie tolerowała dzieci, nauczone były od zawsze, że są zwierzęta, które "nie lubią" dzieci.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:20
      100% wina dorosłych - rodziców dziecka.
      • milva24 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:25
        Zgadzam się. Biedny maluch sad I ile jeszcze się nacierpi.
    • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:22
      Jeśli kojec był zabezpieczony prawidłowo, jakim cudem dziecko dostało się na taką odległość, że psom udało się je ugryźć?
      Co się konkretnie stało? Zdrowe psychicznie psy nie atakują, zwłaszcza dzieci.
      • zlababa35 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:40
        Dlaczego w ogóle trzymać psy w kojcu, nie ogarniam - a wyobrażam sobie, jak brak sensownego ruchu i kontaktu z ludźmi może kumulować w nich frustrację. To nie lwy w zoo...
        • la_mujer75 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:53
          Jeżdziłam kiedyś do znajomych na działkę. Działka należała do ojca znajomej, który miał bardzo groźnego psa - nie pamietam rasy, ale to rasa hodowana do walki z lwami. Suka była łagodna, po szkoleniach.
          Ale jak w towarzystwie pojawiły się dzieciaki, to znajomi wybudowali kojec , bo jak sami mówili : "Suna jest łagodna jak baranek, ale to tylko zwierzę i nie chcemy żadnej tragedii". Na czas wizyt znajomych z dziećmi, pies wędrował do kojca. Była tak nauczona, że sama (na widok gości) szła do kojca, po serdecznym przywitaniu się z nami.
          Ich dziecko wychowywało się z tym psem i suka kochała Małego.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:14
          Skąd wiesz, że psy były tam trzymane cały czas, a nie zamykane np. na czas odwiedzin przez gości?
          • zlababa35 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:51
            Dlaczego nie były więc szkolone tak, żeby nie były groźne dla gości?
            • dziennik-niecodziennik Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:00
              No bo niektorzy "lubieją" miec psy agresywne, coby nikt sie nie wazyl wejsc na posesje...
              • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:11
                Nie rozumiem tego - po co żyją w okolicy skoro tak boją się że muszą mieć psy obronne? Po drugie - to ułuda. Dla złodzieja pies nie jest przeszkodą. Widziałem już włamanie (u kogoś z rodziny) - na wiosce, psy były 3. Złodzieje przyszli gdy właściciele byli na urlopie. Sąsiedzi daleko. Psy zabili.
                • dziennik-niecodziennik Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:18
                  Ale mnie nie pytaj, ja tez nie rozumiem.
            • boo-boo Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:58
              Sorry ale bredzisz. Mam ON-ka szkolonego, w życiu krzywdy nikomu nie zrobił. Mam na posesji kojec- po pierwsze pies do niego wędruje jak wyjeżdżam samochodem i otwieram bramę żeby nie wybiegł na ulicę i żeby nie musiał do domu się gramolić po schodach bo wiadomo jak chodzenie po schodach ma się do stawów biodrowych u psa. Druga sytuacja kiedy idzie do kojca to wtedy kiedy mam gości- takich co za psami nie przepadają lub ci co przychodzą z dziećmi no i oczywiście wszelkiego rodzaju inkasenci etc. Moim rodzonym dzieciom nigdy krzywdy nie zrobił ale dzieci wiedzą jak się w stosunku do niego zachowywać, a czego nie robić- obce dzieci już nie koniecznie. Wolę dmuchać na zimne bo pies nawet najlepiej ułożony jest zawsze tylko psem - może dzięki takiemu podejście w czasie kiedy miałem ON-ka za ON-kiem (każdy 15 lat żył) nie doszło do żadnej sytuacji w której ktoś został ugryziony. I z przykrością muszę stwierdzić, ze ci co do mnie z dziećmi przychodzą w doopach mają czy dziecko do kojca podchodzi czy nie- ja muszę za nich myśleć i upominać o nie podchodzeniu do kojca- nie wspominając o nie wkładaniu do kojca rąk, patyków i i innych rzecz, które dziecko w ręce ma.
        • dziennik-niecodziennik Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:00
          Moze sa ogolnie agresywne (pal szesc czy ze szkolenia, czy z nieprzeszkolenia) i na czas wizyty zostały zamkniete w kojcu.
          Tylko wtedy trzeba bylo pilnowac dziecka zeby nie podchodzilo...
        • ichi51e Re: Osłabłam :( 30.04.18, 16:36
          Bo to sie sa psy domowe a strozujace. Tresowane tak zeby reagowaly na ludzi.
      • thank_you Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:48
        Atakują - suka mojej babci zrobił mi dziurę w policzku, bo podeszłam do niej niedługo po porodzie i chciałam ja pocałować. Ona sie przestraszyła i mnie capnęła, na szczęście puściła od razu a nie szarpnęła, bo wyrwałyby mi policzek wraz z dolna warga.
        Potem biedna trzęsła sie jak osika, a ja nigdy nie miałam jej tego za zle - w koncu broniła młode. Żyła jeszcze 12 lat i nigdy wczesniej i pozniej nikogo nie ugryzła, była cudnym psem.
        • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:46
          Szczerze mówiąc to nasza suka ugryzła córkę. Oczywiście niewybaczalne, córka jej nigdy nic nie zrobiła.
          Ale... Pies znajda, nie wiadomo z jakimi urazami psychicznymi. Nie lubi dzieci, gdy do nas przyszła za dziecko uznała tylko najmłodszą córkę, wtedy chyba 7-letnią. Nic jej nie robi, przychodzi, bawi się, ale nie lubi, gdy córka ją przytula. Wtedy warczy. Raz mimo warczenia córka nie odpuściła i została ugryziona. No cóż, ma nauczkę. Suka wie że źle robi, jak zawarczy i ktoś z nas to widzi to złazi z tapczanu i się chowa w kącie, ale jednak broni swojej nietykalności cielesnej (córka nie jest typem męczywołka, to przytulanie to faktycznie jest przytulanie - w przeciwieństwie do pieszczot syna, ale na niego nie warczy, najwyżej się ewakuuje. Córkę od początku uznała za najmniej ważną w stadzie...
          • thea19 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:41
            pies nigdy nie gryzie bez powodu.
            • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:48
              Czyjego powodu? Psiego czy ludzkiego?
            • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:53
              No wiesz, pies zapewne zawsze uważa, że ma powód.

              Tak jak bijący mąż, też przecież bije wtedy, jak żona zasłuży.

              Nie bronię córki, bo wiedziała,że pies nie lubi jej przytulania, ale zakładać, że każdy pies, który ugryzł, został sprowokowany lub skrzywdzony to dość daleko posunięte twierdzenie.
          • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:22
            "Raz mimo warczenia córka nie odpuściła i została ugryziona. "
            Czyli córka sama sobie winna. Zwierzę to nie zabawka. Jeśli dziecko nie rozumie tego, nie powinno mieć kontaktu ze zwierzętami.
            • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:27
              Wcale nie twierdzę, że nie.
              Więc nie wiem, co mi próbujesz udowodnić.
              • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:28
                Andaba nic nie udowadniam, wręcz przeciwnie, przytakuję, gdyż potwierdzasz moją opinię.
                Nadmienię jeszcze, że karcenie psa za warczenie to kiepski pomysł.
                Warczenie to ostrzeżenie, jakby pies mówił "nie podoba mi się Twoje zachowanie, nie chcę zrobić krzywdy, ale jeśli nie uszanujesz moich granic, będę się bronić".
                Reakcją właściciela powinno być wyprowadzenie psa ze stanu strachu lub zdenerwowania, ale nie karceniem tylko zapewnieniem mu komfortu.
                Psy karcone za warczenie często przestają ostrzegać (warczeć) i przechodzą do działania (gryzienia).
                • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:44
                  Toteż opiernicz dostała córka, mimo ran, a nie pies.
                  Niemniej wolałabym, żeby nie przeszkadzało jej to, że córka ja przytula - bo wiem jak to robi, niejednokrotnie byłam świadkiem - ja się przytulam identycznie, jeżeli nie mocniej, a jednak to na córke warczy. Mam podejrzenia, że kiedys krzywdziło ja jakies dziecko, za co została wyrzucona, córka (inna), która ją znalazła twierdzi, ze wyrzucono ja z samochodu - fakt, ze zgłosiłam do schroniska i rozwiesiłam ogłoszenia po kilku osiedlach okolicznych - właściciel sie nie znalazł, wiec może to i prawda, córce wierzyłam umiarkowanie, bo strasznie chciała mieć psa.
                  Pies był strasznie zastraszony, na początku bała się wszystkiego i nadal jest dość lękliwa, choć obecnie ma luksusy - nigdy nie zostaje sama w domu, nikt jej nic nie robi i wszyscy ja kochają, jest cudowna, tylko ta niechęć do dzieci mnie martwi. Córka jest duża, więc to nie problem, ale jak przychodzą obce dzieci niestety muszę ją zamykać, bo boję się, że nie upilnuję - dziecka i reakcji psa.
        • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:20
          "Ona sie przestraszyła i mnie capnęła"

          No to była przyczyna - pies się przestraszył. Jeśli był zamknięty lub uwiązany, to nic dziwnego. Pierwszym odruchem psa jest ucieczka od zagrożenie. Atakuje jeśli nie ma takiej możliwości.
          Pytanie - dlaczego pies przestraszył się dziecka.
          Zachowanie dziecka? Złe doświadczenia psa? Wrodzona bojaźliwość?
          • thank_you Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:25
            Napisałaś - zdrowe psychicznie psy nie atakują, zwłaszcza dzieci.

            No więc napisałam ci, że to bzdura - mnie zaatakował, to była sytuacja zagrożenia dla jego dzieci, tak zostało odczytane moje wtargnięcie do jej budy i wyciągnięcie do niej buzi - przy czym ja chciałam ją pocałować, a ona mnie ukąsiła - na tyle mocno, że miałam na wylot przegryziony policzek, na tyle delikatnie, że od razu mnie puściła, nie szarpnęła itp. Potem leżała przerażona, a ja byłam opatrywana i darłam się, żeby nic jej nie robili, bo to moja wina.

            Suka przez 18 lat swojego życia ugryzła tylko mnie, a ja za kilka godzin już ją głaskałam i płakałam razem z nią.
            • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:30
              "No więc napisałam ci, że to bzdura - mnie zaatakował, to była sytuacja zagrożenia dla jego dzieci, "
              Ona nie atakowała tylko się broniła.
              • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:32
                Przepraszam, wysłałam za szybko.
                Może źle się wyraziłam na początku, nieprecyzyjnie.
                Zdrowy pies nie posunie się do użycia siły jeśli nie zaistnieją okoliczności np. właśnie takie, jak w Twoim przypadku.
                Sama przyznałaś - to nie była wina psa. Stworzyłaś sytuację zagrożenia, pies zareagował tak, jak potrafił i miał możliwość.
                To normalne i przewidywalne.
                • thank_you Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:52
                  Nie stworzyłam dla niej zagrożenia, ale ona tak to odczytała - i słusznie. Są sytuacje, gdy dzieci trzeba trzymać od psów z daleka i wyżej opisana historia była tego przykładem (oczywiście miałam zakaz podchodzenia do niej, dla dorosłych było oczywiste, że to czas dla suki i jej szczeniąt).
    • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:44
      Co poszło nie tak? To proste! Właściciel posesji hodował agresywne zwierzęta.
      • rosapulchra-0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 17:26
        Znawca!
    • berdebul Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:55
      Tak się kończy trzymanie psow w kojcu na wsiach. Pies psychicznie nie jest przystosowany do siedzenia w (zazwyczaj) ciasnej zagrodzie, bez kontaktu z człowiekiem, bez pracy z człowiekiem. Większość ujadaczy zza płota ma zwichrowaną psychikę.
      Szkoda dziecka. Mam domowego psa, umiem przewidzieć jej reakcje i moderuję kontakty z dziećmi, bo musi byc bezpiecznie dla obydwu stron.
      • saszanasza Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:53
        berdebul napisała:

        > Tak się kończy trzymanie psow w kojcu na wsiach. Pies psychicznie nie jest przy
        > stosowany do siedzenia w (zazwyczaj) ciasnej zagrodzie, bez kontaktu z człowiek
        > iem, bez pracy z człowiekiem. Większość ujadaczy zza płota ma zwichrowaną psych
        > ikę.
        > Szkoda dziecka. Mam domowego psa, umiem przewidzieć jej reakcje i moderuję kont
        > akty z dziećmi, bo musi byc bezpiecznie dla obydwu stron.


        Glupoty piszesz. Nawet jeźeli byłyby to najbardziej zwichrowane zwierzęta, to nie zmienia to faktu, że były odizolowane i odpowiednio zabezpieczone. Do klatki z tarantulą też można wsadzić rękę, co nie zmienia faktu, że zwierzę przebywając w klatce bez możliwości uwolnienia się jest odpowiednio zabezpieczone. Zawinili tylko i wyłacznie rodzice. Psy niezależnie czy hodowane w kojcu czy nie, mogą i mają prawo być groźne, zwłaszcza dla nieznajomych. W tym przypadku właściciel nie ponosi odpowiedzialności.
        • berdebul Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:00
          Bronisz prawa do trzymania psich psychopatów, niebezpiecznych jeżeli się uwolnią? Jestem przeciwniczką swobodnego dostępu do psów dla każdego Janusza i Grażyny, którym szkoda wydać na alarm do domu.

          Normalny pies nie przerabia dziecka na mielonkę.
          • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:28
            Też jestem za tym, aby były badania psychologiczne dla właścicieli psów dużych ras i ich mieszańców, i pozwolenia na ich trzymanie.
            Wszystkie wypadki z psami, to wynik głupoty choć nie zawsze tylko właścicieli, jak w tym konkretnym przypadku.
            • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:29
              I jeszcze powinien być obowiązek odbycia profesjonalnego szkolenia dużych psów.
              • vasaria Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:34
                i koniecznie badania psychologiczne dla ludzi, którzy chcą zostać rodzicami ! gdzie byli rodzice 1,5 roczniaka ? chcecie powiedzieć, że dziecko co dopiero nauczyło się chodzić biega z prędkością naddźwiękową, że rodzice nie zdążyli zauważyć ? kto puszcza takie maleńkie dziecko samopas ???
              • berdebul Re: Osłabłam :( 30.04.18, 14:25
                Wszystkich psow. Marzenie.
    • zeldaf Re: Osłabłam :( 30.04.18, 08:58
      Może niesłuszne, ale wyobrażam sobie nakrapianego grilla, bandę głośnych głupich wstawionych ludzi, przestraszone zdezorientowane psy, ktore spędziły całą zimę w samotności i niedopilnowanego, placzacego się między nogami szkraba. Ogolny chaos, te klimaty. Biada dzieciom i zwierzętom pod taką "opieka". Straszna tragedia, za którą prawdziwi winni nie wezmą odpowiedzialności.
      • baltycki Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:08
        zeldaf napisała:

        > Może niesłuszne, ale wyobrażam sobie nakrapianego grilla, bandę głośnych głupic
        > h wstawionych ludzi, przestraszone zdezorientowane psy, ktore spędziły całą zim
        > ę w samotności i niedopilnowanego, placzacego się między nogami szkraba. Ogolny
        > chaos, te klimaty. Biada dzieciom i zwierzętom pod taką "opieka". Straszna tra
        > gedia, za którą prawdziwi winni nie wezmą odpowiedzialności.

        Radio Zet przed chwila.
        "Wszyscy byli trzezwi, dziecko w buzi trzymalo batonika"
    • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:26
      Kojec nie był dobrze zabezpieczony - przecież nie wciągnęły dzieciaka przez oczko siatki.
      Inna sprawa to dopuszczenie żeby maluch podszedł do kojca - palca mogły odgryźć nawet przez drobną siatką, 1,5 roku to trochę mało, żeby liczyć na rozsądek.
      Biedne dziecko.
      • thea19 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:41
        czytanie ze zozumieniem: Psy miały rzucić się na dziecko - złapały ją za twarz i chciały wciągnąć do kojca. nigdzie nie napisali, ze wciagnely. zapewne zwyczajnie szarpaly za dziecko razem z siatka. gdyby dziecko wciagnely, to by byly rozszarpane zwloki.
        • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:50
          No, czytanie ze zrozumieniem - wiesz jaki pysk ma owczarek niemiecki? A jakie są oczka w standardowej siatce? Owszem, mogły odgryźć wystający za siatkę nosek, ale nie przypominałoby to próby wciągnięcia do kojca. Nie wierzę, żeby to była zwykła siatka.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:09
            Ale żeś się uwzięla na tę siatkę, kiedy wcale to nie musiała być siatka, tylko po prostu ogrodzenie, tak jak płot np.
            • andaba Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:17
              Nie uwzięłam się i wcale nie twierdzę, że musi być siatka.
              Jedynie mam na myśli to, że gęsta siatka mogłaby dawać złudne poczucie bezpieczeństwa.
              Jeżeli ogrodzenie miało spore otwory, to tym bardziej nie powinno sie pozwolić na zbliżanie do niego małego dziecka.
              Wcale nie próbuję twierdzić, że psy powinny sie znajdować w hermetycznie zamkniętym pomieszczeniu.

              • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:30
                Owszem, więc to wina opiekunów, nie wiem po co te dywagacje na temat nie wystarczająco zabezpieczonego kojca. Jakby dorosły wsadził rękę do kojca obcego psa i by mu ją pies pogryzł, to byś też miała pretensje do właściciela? Że czemu nie było siatki? Tutaj jest małe dziecko, więc obowiązkiem rodziców jest myślenie za nie i zapobieganie niebezpiecznym sytuacjom. A podchodzenie do ogrodzenia zamkniętego zwierzęcia i wkładanie tam głowy, reki czy nogi to jest właśnie taką sytuacją.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:08
        ALe co to znaczy dobrze zabezpieczony? Kojec ma zapobiec wydostaniu się psa na zewnątrz. Jeśli psy były w kojcu, tzn. że spełniał swoje zadanie. Czy jak przyjdziesz do kogoś do domu z małym dzieckiem i to dziecko wsadzi palucha do kontaktu, to to będzie wina właściciela domu, bo nie miał zabezpieczenia na kontaktach, czy rodzica, który puszcza dziecko samopas, mimo że ono nie jest u siebie?
    • default Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:40
      Owczarki niemieckie to okropnie zdegenerowana rasa. Obserwuje kilka w mojej okolicy, zaden nie jest zrowniwazony psychicznie. Wszystkie oczywiscie trzymane wylacznie na podworku, czasem nawet w kojcu. Spacerow zero. No, jeden czasem wychodzi, na smyczy, ktora szarpie i ciagnie wlasciciela gdzie chce.
      Ludzie biora psy i oczekuja, ze one same z siebie beda wiedziec jak sie zachowac. Stwarzaja im skrajnie stresujace warunki, a potem szok ze pies jest agresywny i niezrownowazony.
      Kojec, smycz czy kaganiec to powinno byc tylko dodatkowe, niejako symboliczne zabezpieczenie - glownie "dla oka", dla uspokojenia osob postronnych, ktore moga sie psa luzem obawiac. Podstawowym zabezpieczeniem jest prawidlowe ulozenie psa. Kojec moze sie otworzyc, a smycz zerwac. A wpojone psu nawyki, odpowiednia socjalizacja, posluszenstwo zadziala - poza jakimis super ekstremalnymi przypadkami - zawsze.
      • zlababa35 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:53
        Też tak mi się wydaje...
      • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:40
        Przede wszystki problem jest w tym że ludzie uczłowieczają psy.
        • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:35
          "Przede wszystki problem jest w tym że ludzie uczłowieczają psy."

          Nie, problem przede wszystkim w tym, że ludzie nie myślą.
          Kiedy kupiłam psa, poszłam z nim na szkolenie do osoby, która jest behawiorystą. Zostało mi wyjaśnione jak działa psychika psa, w jaki sposób pies okazuje zniecierpliwienie, zdenerwowanie i strach, co oznacza zachowanie psa i w jaki sposób z psem pracować.
          Pożegnałam bzdurne teorie o karmieniu psa na końcu czy wychodzeniu przez drzwi przed psem.
          Nauczyłam się pracy z klikerem.
          Mam zdrowe psychicznie psy.
          Jednak nigdy nie pozwalam żeby obcy ludzie, w tym dzieci, podchodziły bez pozwolenia, macały, a tym bardziej przytulały psy, kiedy nie ma mnie w pobliżu.
          Jeśli pies jest zamknięty, na uwięzi, nielno do niego podchodzić nikomu poza właścicielem. Właściciela nie ma przy psie - zakaz absolutny zbliżania się do psa. To są proste zasady. I gdyby ludzie używali mózgów, rozumieliby je i przestrzegali ich.
          • little_fish Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:41
            Tylko tych zasad muszą przestrzegać wszyscy. Mamy znajomych, którzy mają dwa owczarki niemieckie. Jak pojechaliśmy do nich z dziećmi to nie miały jeszcze roku (psy) i moje dzieci (3 i 9 lat) zostały przez właścicieli dokładnie poinstruowane co im wolno (np zabawy w ogrodzie tylko w obecności kogoś dorosłego, ewentualne karmienie tylko pod nadzorem itp) - wszyscy pilnowalismy żeby dzieci tego przestrzegały. Psy przeszkolone, ułożone - do tej pory dzieci przestrzegają AKTUALNYCH zaleceń właścicieli.
            • miniulowa Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:57
              "Tylko tych zasad muszą przestrzegać wszyscy. "
              Zdecydowanie.
              • little_fish Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:01
                Gorzej jak właściciel ostrzega a goście ignorują - bo przecież nie gryzie, bo w kojcu, bo z dzieckiem gospodarzy się bawi, bo ostatnio się bawili itp. Dla dzieci psy są atrakcją i (z wyjątkiem tych dzieciaków które się boją) będą się do nich garnąć
        • anorektycznazdzira Re: Osłabłam :( 30.04.18, 15:44
          dokładnie tak
          uważają, że skoro kochają piesia, a piesio ich najwyraźniej kocha (człowiek się niezwykle łatwo sugeruje zestawem poddańczych gestów i sygnałów używanych przez psowate w stadach), to oboje myślą podobnie.
      • nelamela Re: Osłabłam :( 30.04.18, 17:15
        default napisała:

        > Owczarki niemieckie to okropnie zdegenerowana rasa. Obserwuje kilka w mojej oko
        > licy, zaden nie jest zrowniwazony psychicznie. Wszystkie oczywiscie trzymane wy
        > lacznie na podworku, czasem nawet w kojcu. Spacerow zero. No, jeden czasem wych
        > odzi, na smyczy, ktora szarpie i ciagnie wlasciciela gdzie chce.
        > Ludzie biora psy i oczekuja, ze one same z siebie beda wiedziec jak sie zachowa
        > c. Stwarzaja im skrajnie stresujace warunki, a potem szok ze pies jest agresywn
        > y i niezrownowazony.

        100/100.
        Niestety to smutna prawda.I mówię to jako hodowca owczarków niemieckich.Moda na te psy,różne kluby i stowarzyszenia spowodowała że owczarek to zbitek bardzo wielu nieporządanych cech fizycznych i psychicznych.Za hodowlę wzieła się masa ludzi którzy tak naprawde nie mają pojęcia że te psy muszą być szkolone,muszą mieć kontakt z człowiekiem i innymi zwierzętami...Nie wyobrażam sobie na mojej posesji obcego dziecka bez opieki,psy też są w kojcach,wychodzą na spacery,ale wolę dmuchać na zimne.Mam po moim reproduktorze dwie siostry,jedna lagodna jak baranek i przyjaciel wszystkiego co się rusza a druga agresywna dominatorka.Niby tak samo wychowywane ale jak różne psychiki...Bardzo szkoda mi tego dzieciaczka...
        > Kojec, smycz czy kaganiec to powinno byc tylko dodatkowe, niejako symboliczne z
        > abezpieczenie - glownie "dla oka", dla uspokojenia osob postronnych, ktore moga
        > sie psa luzem obawiac. Podstawowym zabezpieczeniem jest prawidlowe ulozenie ps
        > a. Kojec moze sie otworzyc, a smycz zerwac. A wpojone psu nawyki, odpowiednia s
        > ocjalizacja, posluszenstwo zadziala - poza jakimis super ekstremalnymi przypadk
        > ami - zawsze.
    • an.16 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:42
      Cudowna jesteś i jakże przewidująca rozsądna i przezorna. Twoje dziecko to szczęściarz. A tak naprawdę żałosna.
      • zlababa35 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:53
        Ania, lecz się, serio - choć nie wiem, czy to pomoże jeszcze w twojej sytuacji...
    • slonko1335 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 09:45
      jak to co poszło nie tak? dorośli nie pilnowali malutkiego dziecka...
      • juuuu7 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:03
        Dokladnie...1.5roczniaka to sie z oka nie spuszcza. Zaywazylam, ze najwiecej wypadkow z dziecmi jest na imprezach, w momencie gdy jest duzo ludzi...po prostu rozmywa sie odpowiedzialnosc kto ma dzieci pilnowac. Dziewczynka jest juz okaleczona na cale zycie...
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:15
        Nie wiem, jak ktokolwiek może mieć pretensje do właściciela psów, jeśli psy były zamknięte w kojcu, czyli nie biegały luzem po posesji. Dziecko się pilnuje i chodzi za nim. Byłam świadkiem jak rodzice pozwalali dziecku dwuletniemu wspinać się na drabinę, która podpierała drzewo w ogródku restauracji, bez żadnej asekuracji - oni siedzieli sobie przy stoliku. Ciekawe do kogo mieliby pretensje, gdyby dziecko rymsło na ziemię na kamienie pod drzewkiem. Pewnie do właściciela, który nie zabezpieczył...
        • zlababa35 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:55
          Fakt, często gdzieś tam na mieście, w ogródkach kafejkowych na otwartej przestrzeni itp. albo na terenach zielonych, gdzie również luzem biegają psy, widuję takie pętające się samopas szkraby... Mamcia od czasu do czasu łaskawie przywoła.
          • kandyzowana3x Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:15
            Psa czy dziecko ?
    • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:21
      Ale czemu mówisz, że coś poszło nie tak?
      Wszystko poszło, jak trzeba. właściciel trzyma psy w kojcu, bo chce mieć agresywne psy, które będą broniły terenu posesji.
      Udało mu się to doskonale, dopadły przecież intruza.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:26
        Może je trzyma w kojcu jak goście przychodzą? Wiesz na pewno dlaczego ten konkretny człowiek trzymał w czasie spotkania psy zamknięte? Czy tak tylko szkalujesz?
        • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:50
          To nie szkalowanie.
          Po prostu wiem, jak zachowują się psy w zależności od tego, jakich właścicieli posiadają.
          Owczarki niemieckie, to nie są agresywne psy, które same z siebie zagryzają dzieci.
          Ktoś musiał z tych psów zrobić agresywne bestie.
          Kto? - ot zagadka.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:52
            Dziecko z jedzeniem podeszło do kojca i rodzice spodziewali się czego? Moim zdaniem to wina jest tylko i wyłącznie rodziców, że nie dopilnowali dziecka, żeby nie lazło do psa, który był zabezpieczony w prawidłowy sposób - co zostało podkreślone w artykule.
            • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:23
              Oczywiście, że rodzice też są winni, bo nie pilnowali dziecka, ale to nie zwalnia z winy wlaściciela psów.
              On też powinien pilnować, aby głupi goście nie zostali pogryzieni przez jego psy.
              • thea19 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:26
                przeciez je zamknal w kojcu. mial im jeszcze kagance zalozyc i spetac konczyny? glupich gosci to sie nie zaprasza.
              • boo-boo Re: Osłabłam :( 30.04.18, 14:06
                Za dziecko odpowiadają rodzice. Pewnie jak takim rodzicom dzieciak wybiegnie na ulicę pod samochód to wina będzie kierowcy bo na dziecko nie uważał.
                • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:27
                  boo-boo napisała:

                  > Za dziecko odpowiadają rodzice. Pewnie jak takim rodzicom dzieciak wybiegnie na
                  > ulicę pod samochód to wina będzie kierowcy bo na dziecko nie uważał.
                  >
                  Jak wbiegnie na pasy na zielonym to tez powiesz, że wina dziecka? To dziecko nie zrobiło nic złego, nie wlazło do kojca, bo przypominam - „kojec był prawidłowo zabezpieczony”.
                  Za psy odpowiadają ich właściciele, a obraz właścicieli psów wyłaniający się z tego wątku jest przerażający. Nie chcecie brać odpowiedzialności za swoje zwierzęta to nie powinniście ich mieć.
                  • iwles Re: Osłabłam :( 02.05.18, 09:28

                    jak idziesz z dzieckiem do ZOO to też pozwalasz podchodzić bezpośrednio do krat i może jeszcze przekładać słodkie od batonika rączki przez siatkę ?
                    • conena Re: Osłabłam :( 02.05.18, 10:18
                      iwles napisała:

                      >
                      > jak idziesz z dzieckiem do ZOO to też pozwalasz podchodzić bezpośrednio do krat
                      > i może jeszcze przekładać słodkie od batonika rączki przez siatkę ?
                      >
                      >

                      rozumiem, że stawiasz znak równości pomiędzy domowymi psami a drapieżnymi zwierzętami z zoo? napisz proszę, co chcesz tym udowodnić.
                      • arwena_11 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 10:26
                        Pies to zwierzę. Ma instynkt, którego najczęściej nie zabije najlepsze szkolenie. Zwierzęta miałam od zawsze. Moje dzieci wychowywały sie z psami, ale ZAWSZE uczyłam - że do obcego psa/kota się nie podchodzi. Córka to typ "wszystkie zwierzaki nasze są". Dlatego zawsze ją pilnowaliśmy, nigdy nie była puszczana sama przy obcych psach. Bo nigdy nie wiedziałam, czy pies mający dosyć jej czułości - nie ugryzie czy nie zawarczy. Nie wyobrażam sobie puścić dziecka samopas po terenie, gdzie jest kojec z psami.
                      • iwles Re: Osłabłam :( 02.05.18, 10:48

                        jeżeli zwierzę jest odizolowane od czlowieka, to znaczy, że człowiek nie powinien przekraczać jego terenu (dystansu "personalnego")

                        Jakoś do klatek tych dzikich zwierząt w ZOO mogą wchodzić ich opiekunowie (robią to na własną odpowiedzialność), i to do zwierząt bez przeszkolenia.
                        Obcym nie wolno. Koniec i kropka.
                        • conena Re: Osłabłam :( 02.05.18, 11:59
                          iwles napisała:

                          >
                          > jeżeli zwierzę jest odizolowane od czlowieka, to znaczy, że człowiek nie
                          > powinien przekraczać jego terenu (dystansu "personalnego")
                          >
                          > Jakoś do klatek tych dzikich zwierząt w ZOO mogą wchodzić ich opiekunowie (robi
                          > ą to na własną odpowiedzialność), i to do zwierząt bez przeszkolenia.
                          > Obcym nie wolno. Koniec i kropka.
                          >
                          >

                          dziecko z omawianego artykułu nie weszło do psiego kojca, zostało do niego wciągnięte przez psy.

                          cokolwiek dopiszecie i wymyślicie, w tej konkretnej sytuacji nie ma żadnego niedopatrzenia rodziców dziecka, wina leży wyłącznie na właścicielu agresywnych "prawidłowo zabezpieczonych" psów.
                          • iwles Re: Osłabłam :( 02.05.18, 12:16

                            dziecko NIE zostało wciągnięte przez psy do kojca. dziecko (niepilnowane!!!) naruszyło bezpieczny dystans. To dorosli, odpowiedzialni za dziecko, powinni wiedziec, że pewnych granic się nie przekracza, dla własnego bezpieczeństwa.

                            Pies to tylko zwierzę, nawet wyszkolone ma instynkty, które mogą być silniejsze, niż wyszkolone zachowania.
                            Dlatego przy wszystkich zwierzętach należy stosować zasadę ograniczonego zaufania.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:24
      Rodzice. Skoro psy są w kojcu to znaczy, że tam mają być i podchodzić nie należy. A już zwłaszcza małe dziecko z jedzeniem w ręce. Kojec mógł być z prętów, mógł być zabezpieczony ale i tak jak dziecko się przytuliło do ogrodzenia to pies był w stanie capnąć. I psy mogły tam być na czas przebywania gości, żeby nie przeszkadzały, lub też może nie lubią dzieci lub obcych na swoim terenie. Możliwości jest wiele. W każdym razie, skoro psy były zamknięte, zabezpieczone prawidłowo to znaczy, że wina leży po stronie rodziców dziecka, którzy nie dopilnowali swojego potomstwa. Drugi raz już nie popełnią tego błędu, szkoda tylko dziecka.
    • jem.gluten Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:36
      To co zwykle przy wypadkach z udziałem dzieci - dorośli zachowali się nieodpowiedzialnie. Dziecko nie powinno samo podchodzić do obcych psów. Zresztą nawet z własnym psem powinno być pod nadzorem. 1,5 roku to jest jeszcze wiek, kiedy dziecko dopiero się uczy postępowania ze zwierzakami, trzeba czuwać, pilnować, pokazywać co wolno a co nie.
    • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:42
      Pies na terenie właściciela to odpowiedzialność jego właściciela, a nie osób przebywających na terenie posesji.
      Agresywny pies jest jak niezabezpieczony pistolet, ale to właściciela broszka żeby nikogo nie uszkodzić.
      Na miejscu rodziców dochodziłbym wysokiego odszkodowania od właścicieli psów.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:43
        Pies był zamknięty. Dziecko się pchało do kojca. Czyja to wina? Psa czy rodzica?
        • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:48
          Czyli gdy na swojej posesji położę mini przeciwpiechotne a ty jak do mnie przyjdziesz wdepniesz na takową to będzie twoja wina?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:49
            Jeśli będą prawidłowo zabezpieczone a ja mimo tego oleję to to tak, moja.
          • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:52
            Miny są nielegalne, ale jeżeli wykopiesz u siebie dół i Zuleyka do niego wpadnie i złamie se nogę to będzie Twoja wina.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:54
              Jak wykopie dół, prawidłowo go zabezpieczy a ja zignoruję zabezpieczenia i wpadnę do dołu to będzie to moja wina a nie jego. On prawidłowo zabezpieczył teren a ja nie dostosowałam się do tego.
            • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:57
              Jak wykopie dół, ogrodzi taśmą, da tabliczkę "uwaga wykopy" a ty i tak tam wleziesz - to na pewno nie będzie jej wina.
        • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:49
          Dziecko nie tylko pchało się do kojca, dziecko położyło się w psiej misce a rodzice je wpychali psu do paszczy. Pies protestował ale rodzicie i dziecko nie zwracali na ten fakt uwagi.


          A na poważnie - odpowiedz sobie na pytanie czyj jest pies, poznasz odpowiedz na pytanie czyja to wina.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:50
            Pies był prawidłowo zabezpieczony. Więc cóż. Twoja teoria się nie klei.
            • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:53
              Raczej Twoja, bo nie wiesz czy był prawidłowo zabezpieczony, btw jakiś przepis to określa? Zdefiniuj prawidłowe zabezpieczenie psa.
              Odpowiedzialność leży po stronie właściciela psa, czy tego chcesz czy nie.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:55
                Jest napisane w artykule, że psy były prawidłowo zabezpieczone w kojcu.

                Czy tego chcesz czy nie, i nawet Twoja nienawiść do psów tego nie zmieni, jeśli pies był prawidłowo zabezpieczony a mimo tego, dzieciar tam lazł bo rodzice byli zajęci imprezowaniem to jest to wina rodziców. Poczekamy, zobaczymy co ustali policja.
                • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:00
                  Jaka moja nienawiść do psów? Stuknij się mocno w głowę, może otrzezwiejesz.
                  Dalsza dyskusja, jak widzę, bezprzedmiotowa. Lubię forumowe fantazyjne wnioski ale odleciała w rejony, gdzie mi nie po drodze.
              • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:58
                Oraz - jakim sposobem półtora roczne dziecko pokonało te „prawidłowe zabezpieczenia”? Skoro jednak dziecko przeszło przez „prawidłowe zabezpieczenia”, to może jednak nie były prawidłowe, cokolwiek rozumiesz pod tym pojęciem.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:00
                  Gdzie przeczytałaś, że przeszło? Kobieto, przeczytaj ze zrozumieniem artykuł...
                  • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:02
                    Dziecko przecież pokonało te prawidłowe zabezpieczenia, jak inaczej doszłoby do pogryzienia? Podobno pchało się do kojca? Tak napisałaś. Przez zabezpieczenia psy pogryzły dzieciaka? Siłą woli na odległość?
                    • vasaria Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:27
                      a jakim sposobem 1,5 roczniak latał samopas ??? takie maleńskie dziecko to często dopiero zaczyna pewnie chodzić, a czasem w ogóle chodzić. gdzie byli rodzice, że to dziecko zdążyło pokonać odległość do kojca ? bo chyba rodzice nie byli na tyle lekkomyślni, że stali z dzieckiem tuż obok kojca ?
      • miss_fahrenheit Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:49
        Tyle, że w tym przypadku to rodzice nie upilnowali swojego małego dziecka. Właściciele psów zabezpieczyli je - przecież były w kojcu.
        • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:01
          To tak jak w zoo, dzikie zwierzęta zamknięte za ogrodzeniem, wszędzie tabliczki "nie karmić zwierząt" - ale jak jakiś mądry inaczej(których nie brakuje) da dziecku jedzonko żeby zwierzątko przez pręty nakarmiło to niby wina zoo, że dziecko rączki się pozbyło razem z jedzonkiem?
          • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:10
            Uważasz, że rodzice w omawianym przypadku celowo nafaszerowali dziecko batonikiem i pchnęli w kierunku kojca? Przepraszam - prawidłowo zabezpieczonego kojca? Dla zabawy albo dla słit foci? Zapewne pomimo głośnych ostrzeżeń zatroskanych właścicieli psów.

            Ludzie, co z wami?
            • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:15
              Weź coś na uspokojenie i na przyszłość zajmij się dzieckiem zamiast puszczać samopas do psów. Ucz się na cudzych błędach, bo z twoim nastawieniem, że wszyscy inni winni tylko nie ci którzy mieli obowiązek nadzory nad własnym dzieckiem - daleko nie zajedziesz.
              • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:19
                Szybko ci się skończyły argumenty ad meritum.
                • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:27
                  nudna jesteś z tym trollowaniem metodą "na agresję".
                  • conena Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:32
                    olikol napisała:

                    > nudna jesteś z tym trollowaniem metodą "na agresję".

                    Chcesz, to proszę:
                    Wolę być nudna niż głupia jak ty.
                    A jak twój pies odgryzie kiedyś jakiemuś dziecku twarz, to się nie zdziw jak cię rodzic poda do sądu i wygra sprawę.
            • vasaria Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:21
              uważamy, że rodzice byli zajęci czym innym niż własnym 1,5 rocznym dzieckiem. z jaką prędkością biega twoim zdaniem takie dziecko ? o sorry, chodzi, z jaką prędkością chodzi takie dziecko, które najpewniej niedawno nauczyło się chodzić ? my mówimy o 1.5 roczniaku, naprawdę puszczałaś dziecko w tym wieku samo na podwórko ? czy jednak chodziłaś za nim, trzymałaś za rączkę ? strasznie żal mi tego dziecka i jego rodziców, ale to nie zmienia faktu, że to oni są winni niedopilnowania. podobnie byłoby gdyby np u tego sąsiada dziecko wpadło do oczka wodnego.
            • jem.gluten Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:05
              Wystarczy, że tego dziecka nie pilnowali i tyle. Owszem, trudno jest upilnować dziecko i dlatego wypadki się zdarzają - ale winę za to ponosi rodzic, ktory nie upilnował.
      • boo-boo Re: Osłabłam :( 30.04.18, 14:08
        A za dziecko odpowiedzialni są rodzice bez względu na to gdzie przebywają. Jak idziesz z dzieckiem do sklepu to kto za nie odpowiada- ty czy obsługa sklepu ? Jak jesteś u kogoś w odwiedzinach i dzieciak włoży palec do kontaktu to kto jest winny ty czy właściciel mieszkania ?
        • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:21
          boo-boo napisała:

          >
          > Jak jesteś u kogoś w odwiedzinach i dzieciak włoży palec do kontaktu to kto je
          > st winny ty czy właściciel mieszkania ?
          >

          Jeżeli jakikolwiek kontakt wyskoczy ze ściany i porazi prądem moje przechodzące obok dziecko, będę obwiniać właściciela kontaktu.

          Analogie trzeba umieć!
          • 1matka-polka Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:38
            Nieprawda. Wkladanie twarzy w szpary kojca jest analogiczne do wkladania palca a raczej gwozdzia do kontaktu.
      • pani-noc Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:20
        > Na miejscu rodziców dochodziłbym wysokiego odszkodowania od właścicieli psów.

        Ja też. Jeśli ktoś hoduje psy "ułożone" w stylu "kill on sign" to kojec, z którego pies spokojnie wystawia pysk jest żadnym zabezpieczeniem gdy zaprasza się gości. Na czas wizyty psy powinny być zamykane w niedostępnym miejscu. Gość nie zna terenu, ma prawo zabłądzić na posesji. Nie powinien być narażony na pogryzienie przez nieułożonego psa.

        Własciciele psa powinni zapłacić odpowiednie odszkodowanie na leczenie dziecka.
        • konsta-is-me Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:24
          Gosc?
          Dziecko wklada glowe z batonikiem do kojca psow i ty masz pretensje do wlasciciela??
          "Gosc ma prawo zabladzic" - no chyba cie pogielo?
          • pani-noc Re: Osłabłam :( 30.04.18, 18:51
            Ciebie pogięło. Tacy jak ty nie nadają się do życia w społeczeństwie skoro uważasz, że ludzi, a w szczególności dzieci, nie należy chronić przed niebezpieczenstwami. Uświadomie cię: zawsze, ale to zawsze, znajdzie się ktoś kto się zagapi, nie zauważy, nie ogarnie. A ty jako - w tym wypadku- własciciel psa będziesz płacić olbrzymie odszkodowanie. W Stanach rodzice dziecka puścili by cię z torbami.
            • rosapulchra-0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 19:37
              loren w akcji big_grin
            • konsta-is-me Re: Osłabłam :( 30.04.18, 19:54
              Tia... 😂
              Psy byly w KOJCU.
              Umknelo ci to, nie?
              Jakby dzieciak wetknal reke do kontaktu, to tez wlasciciel winny?
              • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:16
                konsta-is-me napisała:

                > Tia... 😂
                > Psy byly w KOJCU.
                > Umknelo ci to, nie?
                > Jakby dzieciak wetknal reke do kontaktu, to tez wlasciciel winny?


                Cóż, różnica między psem a kontaktem jest m.in. taka, że kontakt nie rzuci się na dziecko, prawda? Dziecko może krążyć wokół kontaktu z batonikiem w rączce, buzi, na głowie i wyjść z tej sytuacji bez draśnięcia.
                • konsta-is-me Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:15
                  Nie, wkladanie glowy do kojca, to to samo co palca do kontaktu.
                  • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:58
                    konsta-is-me napisała:

                    > Nie, wkladanie glowy do kojca, to to samo co palca do kontaktu.

                    Ale nie wiesz, czy dziewczynka z artykułu wkładała głowę do kojca. Nie ma takiej informacji. Równie dobrze psy mogły wystawić łby z kojca i chapnąć przrchodzace obok dziecko.
                    Idąc tym tokiem rozumowania każdy psi kojec należy omijać metrowym łukiem! Nawet jeżeli jest prawidłowo zabezpieczony, jak ten z artykułu.
              • pani-noc Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:38
                Psy były w rzekomym kojcu, a pigryzly dziecko poza kojcem. Czyli nie były zabezpieczone.
                • konsta-is-me Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:14
                  W artykule pisze jasno, ze psy byly w kojcu.
                  To dziewczynka tam.podeszla z batonikiem.
                  Dla mnie oczywista wina rodzicow a nie psow ani właścicieli.
                  Nie wiem co jeszcze mieliby zrobic, zeby zabezpieczyc psy, bo wedlug twojej logiki, gdyby byly zamkniete w piwnicy, za 7 drzwiami ze straznikiem to dziecko moglo zabladzic, przekupic straznika batonikiem, odszyfrowac kod, przelezc przez szpare w drzwiach i wciaz to by byla wina właścicieli 😁
                  • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:55
                    konsta-is-me napisała:

                    > W artykule pisze jasno, ze psy byly w kojcu

                    W artykule jest napisane również, że dziecko władało głowę do kojca?
    • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:54
      Zastanawiam się po co ludziom takie psy. Przecież nie ma w Polsce dużej ilości włamań. To nie Ameryka Południowa. I widzę taką analogię - amerykanie uwielbiają broń. Mają po kilka sztuk. Ale przecież w razie potrzeby nie użyją wszystkich na raz. Po co więc im ona? Podobnie jest z psami. Ludzie lubią mieć rzeczy wzbudzające strach u innych...
      • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 30.04.18, 10:59
        Różnie jest. Pewnie to nie ten przypadek, ale kiedyś znajomych sucz ugryzła swoją panią - która przez 8 lat była łagodnym psem, co się okazało? Pies miał guza w mózgu....także wszystko się może zdarzyć i zarówno właściciel psa jak i właściciel dziecka powinien wykazać się zdrowym rozsądkiem. W linkowanym przypadku - właściciel zabezpieczył psy - umieszczając je w kojcu, za to właściciel dziecka wykazał się daleko posuniętą niefrasobliwością przejawiającą się w braku pilnowania 1,5 rocznego dziecka....
        • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:15
          No właśnie nie. Dziwnym trafem niemal każdy właściciel pitbula jest ogolony na łyso, nosi tatuaże i jest kibolem.
          • mamtrzykoty Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:37
            Prawda?
          • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:07
            Niekoniecznie. Trochę osób ma "psy groźnych ras" ze schroniska, albo wychowane od małego znajdy które ktoś wyrzucił przy drodze jak się zabawka znudziła.
            Dobrze ułożone rotki i pity to przyjazne łagodne psy, ale nadal posiadające silne niebezpieczne szczęki -więc obiektywnie groźne.
          • ichi51e Re: Osłabłam :( 30.04.18, 16:46
            Rodzina dresow/kiboli. www.reddevil.gorzow.com.pl/?mod=stat&act=rasa
    • pelissa81 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:04
      Dziwi mnie, że ktokolwiek może winić właściciela psów a nie rodziców. Dziecko niestety trzeba pilnować a na obcym terenie nie spuszczać z oka. A teraz każdy krawężnik, oczko wodne (!), wąż ogrodowy, kontakt, ba wystające gałęzie krzaków to całkiem niebezpieczne rzeczy dla dziecka. Psy były zabezpieczone, rodzice na pewno o nich wiedzieli - skoro byli u znajomych. I mimo to nie pilnowali dziecka. Gdzie tu wina właściciela psów?
      • vasaria Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:25
        ja też nie rozumiem winienia psów czy właściciela psów. uważam, że winni są rodzice, że nie dopilnowali maleńkiego dziecka. taki 1,5 roczniak to często dopiero zaczyna pewnie chodzić, zupełnie sobie nie wyobrażam, żeby nikt go nie pilnował.
        • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:55
          Właśnie. JAk można dopuścić żeby 1,5 roczne dziecko sobie gdzieś tam przy kojcu z dużymi psami gmerało.... Puścili je samopas na podwórko nie zwracając uwagi gdzie idzie? Rodzice nie dopilnowali dziecka.
    • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:15
      Czy to ważne co poszło nie tak? Takie wypadki będą się zdarzać dopóki ludzie będą tak trzymać tak psy. Naprawdę trzeba trzymać psa na podwórku? Żaby szczekał? Biedne to dziecko. Jego życie na samym początku zmieniło jakość.
      • pelissa81 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:28
        no dobrze - te psy były u siebie w domu ma swoim terenie. A rodzice nie - byli goścmi. Czy w obcym miejscu wolno dziecko malutkie puscic samopas? Jak nie psy to oczko wodne a jak nie to to kontakty, chemia, wystajace elementy.
        • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:31
          Wiesz jak dziecko było niedopilnowane? Ja nie. Faktem jest jednak, że psy w kojcu wariują. Są często niewybiegane i agresywne.
          • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:52
            Bzdury piszesz, jakby to była norma. Owszem, znam takich idiotów którzy psa trzymają w kojcu cały czas bo przeszkadza im, że na podwórku im krzaczki obsikiwał, ale w normalnych sytuacjach kojec z budą jest zwykłym domem psa na czas gdy są goście albo dla zabezpieczenia by nikt psa nie zaczepiał ani pies jego, a poza tym pies kilkakrotnie dziennie wychodzi.
            • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:57
              Tyle że to nie o to chodzi. Psy w mieście nie są problemem - chodzą na spacery, socjalizują się z ludźmi. Problemem są psy na przedmieściach. Co z tego że on nie jest cały czas w kojcu skoro żyje tylko w ogródku? To tylko większy kojec. Większość znajomych posiadających dom z ogrodem a w nim psa nie wyprowadza go. Taki pies zna tylko pana i to coś obcego za płotem.
            • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:57
              Wybacz, ale jednak wiem co piszę. To, że są ludzie którzy zapewnią psu odpowiedniej wielkości i jakości kojec oraz wybieganie się oznacza tylko to, że się tak zdarza. Takie wypadki jak ten zasadzają się regularnie.
              • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:12
                Pewnie, że bywa różnie. Dalsi sąsiedzi np w ten sposób zapewniają wybieganie psom, że otwierają bramę i psy same do woli zwiedzają okolicę bez nadzoru... z tym, że akurat przez podwórko przewija im się na co dzień sporo osób więc socjalizacja zwierząt zapewniona, ale i tak strach tamtędy chodzić jak widać kilka psów luzem bez nadzoru właściciela.
                • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:16
                  Dokładnie. Strach. Przy tym psy w kojcu to nadal jednak zagrożenie. Co widać na załączonym obrazku. Oczywiście, że opiekunowie nie powinni do sytuacji dopuścić, ale dziecka nadal żal. Prawda? Proponowałabym przy takim trzymaniu psa, psów wprowadzić obowiązek tabliczki ostrzegawczej.
                  • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:31
                    Tabliczka nic nie da, zawsze się znajdzie mądry inaczej. Tak jak tabliczki nie są w 100% skuteczne w zoo.
                    Tutaj zapewne to były psy, które rodzice dziecka już wcześniej znali i się ich nie bali, więc nawet tablica za całą ścianę ostrzegająca przed psem by nie pomogła jeśli nie mieli wpojone, że to oni sa odpowiedzialni w 100% za maleńkie dziecko i jego bezpieczeństwo na cudzym terenie i że muszą przewidywać z wyprzedzeniem wszelkie możliwości. Dziecko czytać nie umie, potraktowało psy jak zabawkę którą chce dotknąć a psy je jak innego szczeniaka któremu można wyrwać z pyska pachnący smaczny kąsek. Nieszczęśliwie wyrwały razem z nosem.
                    Dziecka szkoda ogromnie. Ale tu głównie rodzice zaniedbali nadzór nad swoim dzieckiem... zapewne gospodarze imprezy też sobie teraz plują w brodę czemu im nie zwrócili uwagi by dzieciom do kojca nie pozwalali podchodzić.. Ale nadal- to dziecko powinno być na kolanach rodziców, albo z którymś rodzicem koło siebie. A nie z batonikiem w buzi przylepione do kojca dużych psów.
                    • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:39
                      Sama piszesz: teraz plują w brodę czemu im nie zwrócili uwagi by dzieciom do kojca nie pozwalali podchodzić.. No więc po to jest tabliczka. Owszem można ją zawsze doskonale zignorować, ale jednak.
                      • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:52
                        Każdy by napisał, że szkoda, że nie zrobił jeszcze czegoś więcej. Bo dla gospodarzy zawsze jest tragedią, jak ktoś kogo goszczą ucierpi na ich terenie. Ale nie da się usunąć wszystkich zagrożeń sprzed nosa ludzi nieodpowiedzialnych. Za dziecko, tym bardziej tak małe, odpowiadają w pełni rodzice. Gospodarze swoje zrobili- zamknęli psy w kojcu. Mogli być zajęci obsługą reszty gości albo swoimi dziećmi. Zaś Rodzice dziecka swojego nie zrobili- puścili dziecko samopas bez odpowiedniego nadzoru i pozwolili przylepić się do prętów kojca z psami w środku, i to z psami które nie są na co dzień z tym dzieckiem i nie są do niego przyzwyczajone.
                        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Osłabłam :( 01.05.18, 08:43
                          > Ale nie da się usunąć wszystkich zagrożeń sprzed nosa ludzi nieodpowiedzialnych


                          Amen. Nie wiem, jak ktoś może tego nie rozumieć? Najlepsze zabezpieczenia nie zastąpią myślenia i zdrowego rozsądku. Zresztą czasami mam wrażenie, że właśnie dążenie do tego, by wszystko było idiotoodporne, ludzie coraz bardziej stają się bezmyślni, bo są na każdym kroku wyręczani w myśleniu o swoim bezpieczeństwie.
                          • pani-noc Re: Osłabłam :( 01.05.18, 09:34
                            > Najlepsze zabezpieczenia nie zastąpią myślenia i zdrowego rozsądku.

                            Psy NIE BYŁY należycie zabezpieczone skoro pogryzły dziecko spacerujace POZA kojcem.

                            Wina wlascicieli psów jest bezdyskusyjna. Powinni zapłacić za leczenie dziecka. Niby dlaczego podatnicy i rodzice dziecka mają ponosić finansowe konsekwencje ich głupoty?
                            • mapt Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:18
                              tak tak, właściciele wokół kojca powinni wykopać głęboki rów i zrobić zasieki z drutu kolczastego big_grin

                              aleś ty głupia.
                              • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 11:04
                                mapt napisała:

                                > tak tak, właściciele wokół kojca powinni wykopać głęboki rów i zrobić zasieki
                                > z drutu kolczastego big_grin
                                >
                                > aleś ty głupia.

                                A rodzice trzymać dziecko cała wizytę na kolanach, jak to już wyżej w wątku padło.
                                W artykule jest napisane, że podeszła do kojca. PODESZŁA. Nie: „wsadziła głowę do kojca”, „weszła do kojca”. Podeszła do kojca. Prawidłowo zabezpieczonego. A teraz ma pół twarzy odgryzione, jakim cudem?
                                Aleś ty mądra.
                                • pelissa81 Re: Osłabłam :( 01.05.18, 11:08
                                  ale masz świadomość, że to rodzice muszą ocenić ryzyko? Dziecko jest w stanie wsadzić rękę w siatkę (a dorosły już nie). Wina jest tylko i wyłącznie rodziców. Po prostu. W tym wieku jeden rodzic chodzi tylko za dzieckiem albo trzyma na kolanach - tak dokladnie.
                                • mapt Re: Osłabłam :( 01.05.18, 11:37
                                  Takim cudem, że musiała podejść tuż do kojca by to się stało. A w artykule nie napiszą jak dokładnie to wyglądało, bo rodzice byli zbyt zajęci goszczeniem się żeby na dziecko patrzeć i nie pozwolić mu tam podejść. Zorientowali się dopiero jak zaczął się rumor. Podczas gdy dziecko malutkie, w tym wieku, ledwo na nogach się trzymające - powinno być pod stałym nadzorem, czyli na rękach, albo za rękę, albo z rodzicem metr od dziecka. A nie puszczone na trawę samopas przy psim kojcu. Rodzice wyjątkowo głupi.
                                  • black.emma Re: Osłabłam :( 01.05.18, 17:28
                                    Skąd wy bierzecie te ledwo trzymające sie na nogach 1,5-roczniaki? Moj w tym wieku miał taki motorek w tyłku ze nie można go było spuścić z oka dosłownie na sekundę.
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: Osłabłam :( 01.05.18, 19:31
                                      Mój ma niemal 3 lata i ledwo się trzyma na nogach big_grin Serio.
                                    • milva24 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 12:49
                                      Są takie dzieci, które w tym wieku dopiero stawiają pierwsze kroki i jest to nadal w granicach normy.
                                  • conena Re: Osłabłam :( 01.05.18, 20:57
                                    www.tvn24.pl/poznan,43/lubuskie-1-5-roczna-dziewczynka-pogryziona-przez-psy,833536.html

                                    Psy zaatakowały dziewczynkę, kiedy ta zbliżyła się do kojca. - Przyciągnęły ją do siatki i pogryzły (www.tvn24.pl)

                                    Rodzice normalni, psy wyjątkowo agresywne, odpowiedzialny za to jest ich właściciel.
                                    • arwena_11 Re: Osłabłam :( 01.05.18, 21:58
                                      Co dziecko robiło SAMO w pobliżu kojca? Psy były PRAWIDŁOWO zabezpieczone. Dziecka nie powinno tam być.
                                      • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 01.05.18, 22:01
                                        To co to za kojec który nie chroni przed pogryzieniem? Może trzeba zrobić ściany z betonu?
                      • arwena_11 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:09
                        Kropka, miałam dużego owczarka niemieckiego. Łagodny jak baranek dla nas. Córka jak miała ok 1,5 roku to karmiła go ręką, wkładając suchą karmę do pyska. Działkę mam ogrodzona, duża. Na bramie i furtkach tabliczki " uwaga zły pies". I co? I nic to nie dawało. Raz inkasent wlazł mi na działkę. Akurat nie zamknęłam na klucz furtki po spacerze. I pies do niego podleciał. Zatrzymał się tak że dwa metry od.niego, usiadł i jak inkasent chciał zrobić krok- to warczał. Dopiero jak podeszłam to spokojnie odszedł i nie zwracał więcej uwagi na intruza. Inkasent oburzony, ale za.cholere nie łapał, że wlazł na cudzy teren
                        A tabliczka była i dzwonek przy furtce. A ile razy dzieciaki idące droga z rodzicami do lasu chciały przez siatkę głaskać psa? Na szczęście miały normalnych rodziców, którzy nie pozwalali. Bo nie mam pojęcia czy pies wystającej z siatki ręki, nie potraktowałby jako zagrożenia. Pies był na swoim terenie, sam nie miał szansy z niego wyjść. Tak więc tabliczka niewiele daje.
                        • tanebo2.0 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:15
                          A skrzynkę miałaś na płocie czy na domu?
                          • arwena_11 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:36
                            To była woda, więc w domu. Co nie zmienia faktu, że nie ładuje się komuś na teren bez jego zgody. Od tego był dzwonek przy furtce.
                            Ciekawe czy do domu byś komuś wszedł bez dzwonienia - bo drzwi nie zamknął na klucz?
                        • kropkacom Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:17
                          Tabliczka powinna wyglądać inaczej aby była skuteczna. Moim zdaniem. Uwaga, na terenie posesji znajduje się luźno poruszający się pies. To coś przynajmniej oznacza. Konkretnego. Poza tym nie chodzi o to aby była stuprocentowa skuteczność.
                          • arwena_11 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:41
                            Ale psa było widać na terenie, bo sobie łaził. A mały nie był, żeby go przeoczyć.
                            • kropkacom Re: Osłabłam :( 02.05.18, 08:51
                              No to widać pan miał inne doświadczenia z psami niż zafundował mu wasz pies i pewnie przyzwyczajony wchodzić. Co nie zmienia tego, że jasne i logiczne ostrzeżenia mogą w wielu przypadkach dać do myślenia lub po prostu zwrócić uwagę. Ja wiem, że szkopuł jest w tym, że nie chodzi o instytucje a o prywatne jednostki. Chcesz mieć psa stróżującego, trzymać psa w kojcu? Przyczep kartkę z ostrzeżeniem. I nie: uwaga zły pies.
                              • arwena_11 Re: Osłabłam :( 02.05.18, 09:47
                                Pies miał wpojone ( nie wiem skąd, bo my go tego nie uczyliśmy ), że pilnuje dzieci. Wtedy były na terenie. To była znajda, miał ok 1,5 roku jak go znalazłam. Ale myślę, że był szkolony. Mogłam zostawić wózek z dzieckiem pod sklepem, powiedzieć "pilnuj" i pies się od wózka nie ruszył na krok. I nikt się nie zbliżył do wózka. Na działce kładł się zawsze obok wózka, gdy córka w nim spała. Zawsze miał dzieci na oku.
                                • kropkacom Re: Osłabłam :( 02.05.18, 13:08
                                  No ok, ale nie o to mi chodzi tak jakby.
                                  • iwles Re: Osłabłam :( 02.05.18, 13:17

                                    a o co ?
                                    Przecież bez względu na to, jaka tabliczka jest wywieszona (ostrzeżenie o psie), to inkasent nie powinien SAM wchodzić na czyjąś posesję. Nawet gdyby nie było żadnej tabliczki.
                                    Dzwoni i czeka.
      • boo-boo Re: Osłabłam :( 30.04.18, 14:16
        "Naprawdę trzeba trzymać psa na podwórku? "
        No jasne, że lepiej w mieszkaniu zamknąć nawet jak się ma możliwość trzymania na podwórku.
        Mój pies to ma przerypane- siedzieć większość czasu na podwórku/ogrodzie.
        "Żaby szczekał?"
        A co ma taki pies za przeproszeniem robić na podwórku ? Jak potrzebuje to niech szczeka. Ale tak- zamknięty w domu pewnie nie będzie szczekał.
        "Takie wypadki będą się zdarzać dopóki ludzie będą tak trzymać tak psy."
        Tak- to znaczy jak ? Pies zamknięty w kojcu jeszcze nie oznacza, że siedzi tam cały czas.
        "Biedne to dziecko. Jego życie na samym początku zmieniło jakość."
        Bo ma głupich rodziców, którzy puścili go w samopas.
        • kropkacom Re: Osłabłam :( 30.04.18, 19:48
          Chodziło mi o psy, których głównym lub niekoniecznie głównym zadaniem jest stróżowanie. I tak, dziwi mnie, że się na taką funkcję psa jeszcze dziś zezwala. Co do głupich rodziców... Dzieci nie są winne więc trzeba je chronić. Dlatego na przykład (powtarzam: przykład) są ostrzeżenia na proszkach do prania aby trzymać z daleka od dzieci. Niby oczywistość, prawda? Czemu nie przypominać opiekunom aby trzymać dzieciaka z daleka od kojca z psami?
          • boo-boo Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:16
            Jak na to nie patrzeć za dzieci odpowiedzialni są rodzice.
            • ichi51e Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:52
              A za psy ich wlasciciele...
    • lady-z-gaga Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:28
      To mogła nie być reakcja na dziecko, ale na to co trzymało w buzi. Oczywiscie psy były nieobliczalne i nieułożone, to nie podlega dyskusji. Nie podlega też dyskusji, że nigdy nie należy puszczać małego szkraba do psów, kiedy ma w buzi czy w rączce jakieś jedzenie. Nawet gdyby to był jamnik, a nie owczarek.
    • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 11:46
      Nie puszcza się małego dziecka do psów, tym bardziej z czymkolwiek do jedzenia w ręce czy buzi.
      Psy niewyszkolone, wyczuły jedzenie i się rzuciły, chciały je zabrać, zabrały razem z twarzą dziecka.
      Wina dorosłych którzy tak małe dziecko zostawili przy kojcu z psami.

      Mieliśmy duże psy, choć dobrze ułożone to NIGDY dzieci nie były z nimi zostawiane same, podchodzenie do kojca ZAWSZE było w towarzystwie dorosłych i bez dokarmiania w tym czasie, zawsze najpierw dorosły psa głaskał i wprowadzał atmosferę przytulania zanim dziecko brało się do głaskania. Na spacer z psami z dziećmi szło dwóch dorosłych, żeby jeden mógł zająć się psami gdy dopominają się o zabawę a drugi zajął się dzieckiem.

      Dopuszczenie 1,5 rocznego dziecka do kojca z jedzeniem w ręku lub buzi - to skrajna głupota rodziców i brak przewidywania konsekwencji.
    • arista80 Re: Osłabłam :( 30.04.18, 12:11
      A ja się zastanawiam jak długo ten pies odgryzał jej twarz i gdzie byli rodzice, że szybko nie zareagowali.. Akurat jakis tydzień temu byłam na placu zabaw z 14 miesięcznym synkiem i też przylazła kobieta z dużym owczarkiem, który według niej "nikomu krzywdy nie zrobi, bo on uwielbia dzieci". Mało obchodziły mnie jej zapewnienia i jedynie z pewnej odległości pozwoliłam mu oglądać pieska, trzymając go jednocześnie mocno. A wokół psa od razu pojawił się tłum zaciekawionych dzieci w wieku mniej więcej od roku do 7-8 lat. Rodzice tych dzieci (nawet malutkich brzdąców w wieku mego syna)? Nawet nie drgnęli zajęci gadaniem i paleniem papierosów.
      • muchy_w_nosie Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:30
        Już ci odpiszę, widziałaś jak pies gryzie? Są dwa sposoby:-jeden to mocny chwyt i trzepanie głową w celu zabicia ofiary, drugi to kilkanaście gwaltownych ugryzień i szarpań takich bardzo szybkich. Zaraz coś znajdę na Youtube to ci pokażę.
        • muchy_w_nosie Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:31
          A jeszcze trzeci: jedno ugryzienie i wycofanie - to najłagodniejszy atak.
        • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:37
          Psy chciały wyrwać jakiejś małej popiskującej istocie pachnący batonik z buzi wciśniętej za pręty kojca, chapsnęły razem z nosem, i tyle.
          Ale oczywiście zaraz tu zobaczymy filmy z psami tresowanymi do agresywnych walk i epatowanie drastycznymi krwistymi scenami.
          • konsta-is-me Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:49
            Chcialy batonika, a poniewaz psow bylo kilka, zaczela sie rywalizacja.
            Dziecku sie przy okazji niejako dostalo.
            • olikol Re: Osłabłam :( 30.04.18, 13:54
              Dokładnie.
    • bei Re: Osłabłam :( 30.04.18, 14:06
      Nie puszcza się dziecka samopas, tym bardziej z jedzeniem. Maluch mógł być użądlonym przez osę, mógł zakrztusi. Się jedzeniem, mógł włożyć rączki przez pręty kojca. Pomiędzy prętami pies może wystawić pysk, może też capnąć - w tym wypadku pewnie chciał batonik☹️. Straszne☹️
      Myślę, ze psy nie były układane, pamietam psy mojego taty, żadnego obca osoba nie mogła niczym poczęstować, w domu tez jedzenia nie ruszyły jeśli jedzenie nie leżało w ich miskach.
    • ichi51e Re: Osłabłam :( 30.04.18, 16:19
      Pewnie szkolone na strozujace.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka