al_sahra Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:16 Moim zdaniem przede wszystkim winni są rodzice, którzy nie pilnowali maluszka... w głowie mi się nie mieści, żeby 1,5-roczny szkrab pałętał się sam po posesji, gdzie są psy, nawet w kojcu. A z drugiej strony na miejscu właściciela psów powiedziałabym do gości ”uważajcie, niech Kasia nie podchodzi do kojca i nie próbuje bawić się z psami, bo mogą ugryźć”. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Osłabłam :( 30.04.18, 22:15 Ludzie nie myślą. Idę z psem w uprzęży (specjalnej, psa pracującego) i ludzie zaczepiają, wyciągają ręce, próbują karmić, głaskać. Mówisz, żeby tego nie robili i nic, ściana, albo głupie komentarze „że mi nic nie ubędzie”. Powiedz, że pies agresywny i może ugryźć, to usłyszysz „widzę, że chce się bawić”/„mnie psy lubią” bla bla. Za głupotę i beztroskę opiekunów cenę zapłaciło dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
wlazkotnaplot Re: Osłabłam :( 30.04.18, 21:52 Tragedia straszna. Chcę jednak wiedzieć po jaką cholerę trzymać psa w kojcu (na wpół dzieczeją przecież)?? Po co komu pies żyjący w kojcu?? Pilnowanie posesji? Taniej chyba będzie zainwestować w alarm!! Myślę że pies żyjący bezpośrednio w towarzystwie człowieka, wybiegany, wybawiony, wygłaskany również przez nieznajomych nie zrobi człowiekowi krzywdy. Poprostu!!!! Ps. Moja suka dałaby się zagłaskać złodziejowi. Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Osłabłam :( 01.05.18, 11:23 psa zamykają w kojcu na czas wizyty? Bo wiedzieli, że będą ludzie z małymi dziećmi? Odpowiedz Link Zgłoś
asmarabis Re: Osłabłam :( 01.05.18, 10:21 Z batonikiem mowicie? Moje dziecko o wiele starsze i nie wie co to batonik Ci rodziece to jakas najglepbsza patologia... Odpowiedz Link Zgłoś
agnes_topesto Re: Osłabłam :( 01.05.18, 11:15 z tego, co wczoraj przeczytalam w innym artykule, to dziecko miało batonika w buzi... dlatego psy , złapały tą małą za twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
sineado Re: Osłabłam :( 02.05.18, 11:02 Jak córka była tak mała, to poza samodzielnym chodzeniem na własnym podwórku, po zielonej trawce była prowadzana za rękę. Jeśli obok był wysoki krawężnik, kamienie, rów, schody, krzaki, to trzymałam za rękę. Jak widziałam psa, brałam ją na ręce. Na własnym zabezpieczony podwórku mogla biegać samodzielnie. Sama nie podeszłabym na metr do kojca z psem, po co drażnić zwierzę? Chyba że w obecności i za pozwoleniem właściciela. Do psów i dzieci zawsze trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania. Nie wyobrażam sobie żeby spuscic z oka małe dziecko w obcym miejscu. To moje dziecko i strzegę go jak źrenicy oka, na ulicy, na przejściu dla pieszych, w sklepie. Chwila nieuwagi rodzica i tragedia gotowa. Nie tak dawno czytałam o dziecku rocznym poparzonym wrzątkiem... Takie wypadki się zdarzają i są winą niedopilnowania przez opiekuna. Trzeba przewidywać i mieć oczy wkoło głowy przy maluchach. Odpowiedz Link Zgłoś