Dodaj do ulubionych

Afront czy nie afront?

02.05.18, 23:17
Sytuacja: do meza wpada w odwiedziny siostra/brat/mama/inna osoba zaliczajaca sie do jego rodziny. A wy odpoczywacie w pokoju obok, w sumie to nie wazne co robicie. Goscia wita i zajmuje sie nim malzonek. Na dzwiek dzwonka nie ruszacie sie tzn.nie wychodzicie na krotka pogawedke grzecznosciowa. I tak mija cala godzinka, gosc wychodzi nie widzac sie z wami. Czy to mozna nazwac afrontem wzgledem goscia?
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:20
      Tak.
    • taki-sobie-nick Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:21
      A gość wie, że wy tam siedzicie?
    • mamtrzykoty Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:24
      I tak, i nie.
      To zależy od układów w rodzinie.
    • alicia033 Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:27
      anberte1 napisała:

      > Czy to mozna nazwac afrontem wzgledem goscia?

      tak.
    • positronium Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:28
      Nie.
    • skarolina Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:29
      Tak
    • catroux Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:32
      Tak - nie chciałabym, żeby wobec mnie ktoś się tak zachował.
    • livia.kalina Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:35
      Zdarzają mi sie takie sytuacje. jestem tą siedząca w odosobnieniu. Jestem migreniczką i ludzie widzą, że zdarza mi się źle czuć. Co nie oznacza, że u reszty rodziny ma zamierać życie towarzyskie, skoro mamy duży dom. To żadne celowe działanie, mające obrazić kogokolwiek, z mojej strony. Mam dobre stosunki ze wszystkimi z naszej rodziny. W innych okolicznościach chętnie się witam z naszymi gośćmi i uczestniczę w ich wizycie.
    • sabinkatase Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:37
      Tak
    • bergamotka77 Re: Afront czy nie afront? 02.05.18, 23:44
      Oczywiście że tak. A nawet chamstwem.
    • aerra Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 00:19
      Wyszłabym chociaż się przywitać.
    • jola-kotka Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 00:29
      Jak rodzina to uwazam ze tak o ile powodem nie jest choroba. Jak kumpel meza to nie .
    • czar_bajry Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 01:08
      Tak i to dużym...
    • tt-tka Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 01:10
      Wybaczalne, o ile malzonek usprawiedliwil swoja druga polowke - "spi, odpoczywa, zle sie czuje", cos z tych rzeczy. Sygnal, ze malzonka nie zlewa goscia i nie wychodzi nawet przywitac sie nie dlatego, ze ignoruje.
      Jesli takie lub podobne wyjasnienie nie padlo, to owszem, afront.
      • al_sahra Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 05:37
        tt-tka napisała:

        > Wybaczalne, o ile malzonek usprawiedliwil swoja druga polowke - "spi, odpoczyw
        > a, zle sie czuje", cos z tych rzeczy. Sygnal, ze malzonka nie zlewa goscia i ni
        > e wychodzi nawet przywitac sie nie dlatego, ze ignoruje.
        > Jesli takie lub podobne wyjasnienie nie padlo, to owszem, afront.

        Dokładnie tak.
      • panna.ze.dworku Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 10:03
        100/100
    • minerallna Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 03:49
      Ale autorka wyraźnie napisała: "do meza wpada w odwiedziny ".
      No to sorry, dlaczego autorka cokolwiek by w tym czasie robiła ma wyjść i przywitać się?
      Zwłaszcza że to niezapowiedziana wizyta i trwa z godzinę.
      Niezapowiedziana wizyta w dzisiejszych czasach to jest buractwo.
      • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 04:19
        A to już bardzo indywidualna kwestia. Ja bym na przykład wiele dała za to, żeby w tych dziesiejszych czasach mieć wiecej ludzi, którzy do mnie po prostu wpadają.

        No ale do tanga trzeba dwojga... Jakby mi partner kogoś, do kogo wpadam ostentacyjnie dawał do zrozumienia, że jak się nie zapowiem, to nie mogę liczyć nawet na 'cześć', mimo iż jakiś czas się nie widzieliśmy i nie wiadomo, kiedy znów będzie okazja, to bym zrozumiała i już nie wpadała. No chyba że wpadłam na moment, a partner akurat spał, brał kąpiel, czy tam siedział na karnym jeżyku.
      • al_sahra Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 05:42
        minerallna napisała:

        > Ale autorka wyraźnie napisała: "do meza wpada w odwiedziny ".
        > No to sorry, dlaczego autorka cokolwiek by w tym czasie robiła ma wyjść i przyw
        > itać się?

        Dlatego, że nie których ludzi obowiązują zasady savoir vivre’u.

        > Zwłaszcza że to niezapowiedziana wizyta i trwa z godzinę.
        > Niezapowiedziana wizyta w dzisiejszych czasach to jest buractwo.

        Nie było powiedziane że niezapowiedziana. Zresztą niezapowiedziana wizyta ze strony bliskiej rodziny buractwem nie jest (a ze strony dalszych znajomych, to zależy od obyczajów i okoliczności). A po trzecie, dobrze wychowany człowiek nawet na buractwo nie odpowiada buractwem.
        • al_sahra Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 05:43
          al_sahra napisał(a):

          > Dlatego, że nie których ludzi obowiązują zasady savoir vivre’u.

          Niektórych oczywiście.
          • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 10:52
            Tylko, które zasady? Poproszę o jakiś cytat, przyda mi się do badań.
            • al_sahra Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 19:37
              positronium napisała:

              > Tylko, które zasady? Poproszę o jakiś cytat, przyda mi się do badań.

              No cóż, jeśli prowadzisz badania, to musisz poszukać sobie cytatów. Taki los badacza.

              Ja nie dysponuję też cytatem, że np. kiedy spotyka się znajomego na ulicy, to wypada uśmiechnąć się i ukłonić, a nie splunąć mu pod nogi i przejść na drugą stronę ulicy. No cholera, nie mam na to cytatu i już. Co nie zmienia faktu, że taka jest zasada smile.
      • arwena_11 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 10:17
        Zdecydowanie powinna się przywitać, a potem powiedzieć, że ma coś do zrobienia itd i sobie pójść. Nieprzywitanie się - to zwykłe buractwo.
        • berdebul Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 19:06
          Leżysz w wannie, z maską na twarzy, włosach, relaksujesz się w solach z mirza martwego. Wychodzisz przywitać gości? wink
          • tt-tka Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 20:52
            berdebul napisała:

            > Leżysz w wannie, z maską na twarzy, włosach, relaksujesz się w solach z mirza m
            > artwego. Wychodzisz przywitać gości? wink

            Siedzisz w pokoju obok. Taka informacja jest w poscie zalozycielskim.
      • ira_08 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 17:14
        Z grzecznosci. Po prostu. Tak jak mowie ludziom w windzie do widzenia, chociaz w.dudzie mam to, czy ich jeszcze kiedys spotkam. Wypada po prostu wyjsc do goscia - nawet nie swojego, ale w swoim domu - i powiedziedziec: czesc Kasiu/Mieciu.
    • bo1 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 07:56
      Tak. To afront. Wypadało wyjść i przywitać się, a także pożegnać się, gdy gość wychodził (mąż powinien to żonie zasygnalizować). Jeżeli gość wpadł ze sprawą tylko do męża, nie było obowiązku uczestniczyć w całej rozmowie.
    • solejrolia Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 08:18
      Wypadało przywitać się.
    • aguar Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 08:40
      Ale to jest niezapowiedziana wizyta? Moim zdaniem to jest szczyt chamstwa w obecnych czasach, kiedy każdy ma telefon, z którego może w każdej chwili zadzwonić czy wysłać sms-a. A ktoś może nie być przygotowany we własnym domu na przyjmowanie gości: mieć nieumyte włosy, być bez makijażu, w brudnych ciuchach itd.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:16
        No, ale to jakby twój problem, że na co dzień jesteś brudasem smile
        • aguar Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:27
          Tylko, jeśli nie ma niezapowiedzianych wizyt, to dokładnie nikt nie musi o tym wiedzieć. Chodzi o to, żeby się dobrze, swobodnie czuć we własnym domu. A jeśli zawsze musisz być gotowa - to wtedy już się dobrze nie czujesz. Podobnie, gdy jesteś zmuszona pokazywać się komuś taka "niedorobiona". Potem pozostaje wybór: albo Cię uznają za chamkę, bo się nie przywitałaś albo obgadają, że źle wyglądasz.
          • aguar Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:31
            To znaczy podsumowując: uważam, że niezapowiedziana wizyta jest milion razy większym afrontem, który jakoby kasuje ten afront niepokazania się. Natomiast przy umówionej wypadałoby się przywitać, nawet chwilę pogadać albo przeprosić i wytłumaczyć właśnie tą migreną czy czymś podobnym (w sensie, że małżonek to zrobi w naszym imieniu).
          • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:43
            Gotowa na tyle, żeby przyjąć będącą w okolicy siostrę, przyjaciółkę???

            Żeby nie było, domownicy nie muszą mnie też uprzedzać, jeśli z pracy czy szkoły z kimś wracają.



            W każdym razie, nie wyjść do kogoś, kto już twoim domu jest, to jednak buractwo. A jeśli to ma być jakaś lekcja, to już proszenie się o kwachy w rodzinie.
    • anika772 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:02
      Podasz później jakieś szczegóły? Dlaczego byłam w tym pokoju (owszem, do oceny sytuacji to ważne co robiłam i jak się czułam), czy rodzina męża wyrządziła mi jakieś krzywdy?
      Jeśli nie ma drugiego dna, to owszem, afront i to dużego kalibru.
    • mae224 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:05
      Afront. Usprawiedliwieni są tylko śpiący, chorzy, z goraczką, ew. (jeśli niezapowiedziana wizyta trwa 5 minut), znajdujący się w tym momencie pod prysznicem. Wystarczy się przywitać i pożegnać.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 09:14
      Tak.
    • panna.ze.dworku Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 10:11
      Do mojego męża wpada tak często kuzyn. Z racji zawodowych panowie często współpracują, konsultują itd. I nie wyobrażam sobie sytuacji w której na dzwonek nie ruszam tyłka bo "odpoczywam"! Jeśli np choruję, biorę kąpiel itp - to oczywiście nie wychodzę, ale "odpoczywam"?! I nie, nie podejmuję kuzyna pogawędką - po prostu witam się, proponuję herbatę czy kawę (zwykle nie reflektuje) i się dematerializuję - czyli wracam do siebie zająć się odpoczywaniem. A pod koniec wizyty pojawiam się znów na dwie minuty, pożegnać gościa, uśmiechnąć się, powiedzieć "Pozdrów Hanię i dzieciaki!" itp.
      Uważam, że takie "odpoczywanie", którego się nie przerwie nawet by powiedzieć "dzień dobry" to nie tylko afront wobec gościa, ale i po prostu grubiaństwo osobiste - bo osoba średnio zżyta z kulturą jednak przywita się z osobą wchodzącą do jej domu.
    • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 10:50
      Dwa pytania, bo widzę że ludzie tu bardzo "honorni"
      1. Skąd gość wie (czy w ogóle wie), że w pokoju obok jest inny domownik?
      2. Czy to na prawdę nie ma znaczenia, że ktoś odpoczywa?

      Moja koleżanka miała taką sytuację - wróciła z wyjazdu, chora. Zaraz po długim locie musiała odespać podróż i przeziębienie, więc tak też robiła. Akurat była niedziela, więc wpadła teściowa, a że było popołudnie, to przywitała koleżankę słowami "to ty jeszcze w piżamie?"
      Nieważne było, że chora, zmęczona, właśnie drzemala. Zwlekła się z łóżka przywitać z gościem mimo to.
      Ja bym została w łóżku, licząc na to, że mąż przywita gościa w moim imieniu.
      • panna.ze.dworku Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:05
        A tu kluczowe jest "CHORA". Twoja koleżanka, pomimo przeziębienia zwlekając się z łóżka by jednak powitać teściową - dała ogromny wyraz dobrej woli. Teściowa zaś wykazała się wybitnie "odwrotnie" czepiając się, iż ta "jeszcze w piżamie". Pomijam już fakt, że jeśli teściowa wiedziała o powrocie z podróży pani domu - to wykazała się "ujemną empatią" wpadając bez uprzedzenia - bo wszak gdyby koleżanka nawet była zdrowa, to mogła akurat prać ciuchy "z podróży" albo ogarniać chałupę po nieobecności... W sytuacji choroby - jak już kilka osób napisało - zdecydowanie mąż może i powinien sam podjąć gościa. A w opisanej przez ciebie sytuacji - mąż powinien podejść do żony, odesłać ją serdecznie do łózka a mamusię opierniczyć, że guzik wie a komentuje po chamsku.
        Natomiast w "normalnej" sytuacji - owszem, straszne to, ale dla kultury nie ma znaczenia, że ktoś odpoczywa. Tak jak nie ma znaczenia, że komuś wygodniej w flanelowej podomce, na premierę do opery na tyłek wypada włożyć jednak coś innego. Tak jak nie ma znaczenia że kogoś boli głowa, ma okres czy depresję - widząc na ulicy znajomego wypada powiedzieć "Dzień dobry". I tak dalej.
        • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:16
          Panno, ależ oczywiście że to ma znaczenie. Szczególnie podczas wizyty znienacka.
          A jeśli ta druga osoba nie jest chora, tylko sobie po prostu śpi? Budzić?
          A jeśli ma słuchawki na uszach, bo właśnie pracuje nad tłumaczeniem? Oderwać w połowie zdania?

          Jasne, miło jest, jak domownicy schodzą się przywitać gościa. Jeśli gość trafi do pokoju, a domownicy siedzą w salonie, to dobrze gościa przeprowadzić do pokoju przez salon.
          Ale to nie szkolna wizytacja, żeby robić od razu apel wszystkich obecnych.
          • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:27
            positronium napisała:

            > Panno, ależ oczywiście że to ma znaczenie. Szczególnie podczas wizyty znienack
            > a.
            > A jeśli ta druga osoba nie jest chora, tylko sobie po prostu śpi? Budzić?

            No przecież praktycznie wszyscy tu piszą, że nie budzić. Ale też nie ma chyba powodu, żeby powiedzieć siostrze "Krychno, Ziutka śpi, bo miała cośtam, nie będę jej budzić, niech się wyśpi."? Czy jest?

            > A jeśli ma słuchawki na uszach, bo właśnie pracuje nad tłumaczeniem? Oderwać w
            > połowie zdania?

            "Krychno, Ziutka dwadzieścia minut temu zebrała się do pracy, może jej nie rozpraszajmy. Ziuuuuta, Krysia przyszła, wyjdziemy na taras, żeby Ci nie przeszkadzać."

            >
            > Jasne, miło jest, jak domownicy schodzą się przywitać gościa. Jeśli gość trafi
            > do pokoju, a domownicy siedzą w salonie, to dobrze gościa przeprowadzić do poko
            > ju przez salon.
            > Ale to nie szkolna wizytacja, żeby robić od razu apel wszystkich obecnych.
            >

            Normalny wpadający bez zapowiedzi gość chyba zdaje sobie sprawę z tego, że domownicy mogą mieć inne plany i jak widzi, że jego wizyta jest kłopotem, to załatwia, co miał do załatwienia i spada?
          • panna.ze.dworku Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:31
            Sprowadzasz sytuację ad absurdum. Oczywiste jest, że jeśli ktoś śpi, pracuje itp - to nie ma potrzeby ani powodów mu przeszkadzać - wypadałoby tylko, by mąż uprzedził gościa iż "Żona właśnie śpi/pracuje" - czyli JEST w domu, ale z przyczyn niezależnych nie powita miłej osoby. A "ad absurdum" - ponieważ w pierwszym poście nie ma nic o pracy koncepcyjnej itd. Stoi wyraźnie o "odpoczywaniu". Czyli np czytaniu książki, oglądaniu tv, po prostu "nic-nie-robieniu". Nie ma wzmianki o ciężkiej migrenie, chorobie ani stanie przedagonalnym.
            Oczywiście, wizyta to nie wizytacja. Ale powiem ci tak - JA bym się poczuła co najmniej dziwnie, gdyby "wpadła" do nas moja przyjaciółka, a mój mąż nie wytknął nosa z pokoju, bo "on odpoczywa". I tak, odebrałabym to jako mocny afront. I na pewno po wyjściu koleżanki zapytałabym co się stało. Może dlatego, że mój mąż ma podstawy kultury opanowane i jednak takich zachowań nie uskutecznia?
            "Jeśli gość trafi do pokoju, a domownicy siedzą w salonie, to dobrze gościa przeprowadzić do pokoju przez salon" - nie każdy ma chałupę w amfiladzie. Ja nie mam. I nadal nie wyobrażam sobie sytuacji, w której wpada do męża np kuzyn, a ja nie wyjdę powiedzieć "Cześć" bo ODPOCZYWAM! I owszem, jeśli kuzyn zajrzy a ja akurat śpię czy się kąpię - to nikt mnie nie budzi, nie wyciąga z wanny. Tak samo jeśli jestem chora. Ale w "normalnych" okolicznościach? Sorry, ale takie niewyjście, "bo odpoczywam" - to JEST afront. To powiedzenie gościowi wprost "Mam cię gdzieś, dla ciebie nie warto mi nawet wstać z fotela." I tak, gdybym się o takiej sytuacji dowiedziała (np. że byłam u przyjaciółki a jej mąż tak był "zajęty odpoczywaniem", że nie poświęciła się, żeby powiedzieć mi "Dzień dobry") byłaby to moja ostatnia wizyta w tym domu.
            • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:37
              Panno, rozumiem Twoje i Lodomerii spojrzenie na ten temat.
              Nadal się z nim nie zgadzam. Zobacz, ile dopuszczasz wyjątków - może to jest znak, że takie zachowania jednak są normalne? Gość nie musi znać wszystkich szczegółów, gospodarz nie musi przekazać każdej informacji. Wątek został napisany bardzo ogólnie, więc ja zamiast rzucić się do potępienia odpoczywajacej osoby pomyślałam najpierw o kontekście. Bo, jak sama zauważyłaś, kontekst jest tutaj kluczowy.
              • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:49
                No to porozmawiajmy od drugiej strony: wpada niezapowiedziany gość, wpuszczasz do domu i nie informujesz ani domownika, ani gościa. Siedzisz sobie z gościem w salonie a z sypialni słychać, jak partner rozmawia przez telefon albo spuszcza wodę w toalecie. Co mówisz gościowi?
              • panna.ze.dworku Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:52
                Oczywiście gospodarz może powiedzieć, że żona wyjechała na Kamczatkę, podczas gdy ta spoczywa na fotelu w sypialni i nie chce jej się zadka podnieść. I gość wcale nie musi wiedzieć na pewno, iż pani domu jest za ścianą.
                Wątek nie został napisany "ogólnie". Została przedstawiona bardzo konkretna sytuacja: oboje państwo są w domu, pani domu odpoczywa; przychodzi ktoś BLISKI (krewny!); pan domu go podejmuje, pani domu nie zakłóca sobie odpoczywania nawet powiedzeniem "Dzień dobry". Pani domu nie jest chora, nie pracuje, nie farbuje włosów. ODPOCZYWA. Koniec. Tyle mamy podane. W tej konkretnej sytuacji - nie ruszenie się "bo odpoczywa" - to JEST afront wobec gościa. Możemy dywagować, czy byłoby afrontem, gdyby pani domu była ciężko chora, albo gdyby tegoż dnia rano dowiedziała się, że jej matka zmarła. Możemy dywagować, czy byłoby afrontem, gdyby mąż powiedział, że żona wyjechała a potem, w trakcie wizyty okazałoby się, ze jest w domu. Ale to są dywagacje "co by było gdyby sytuacja była inna". A sytuacje NIE BYŁA inna. Była taka, jak ją opisano w pierwszym poście.
                I owszem, nie zawsze nie wyjście do gościa jest afrontem. Ale nie wyjście do gościa "bo odpoczywam" afrontem jest. Wyraźniej nie umiem tego napisać, przykro mi.
                • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 12:03
                  Nie no, było powiedziane, że gospodarz nie musi informować gościa o stanie osobowym domowników. A ja właśnie twierdzę, że już lepiej powiedzieć, że żona za ścianą, ale prosiła, żeby przez godzinkę dać jej święty spokój niż palić głupa. Tym bardziej, że wyczułam, że to nieinformowanie o obecności żony (tzn. niewychodzenie przez żonę), to jakaś kara za niezapowiedzenie się.
                  • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 12:48
                    Przecież ja nie twierdzę że musicie się że mną zgodzić. Rozumiem wasz punkt widzenia, po prostu go nie podzielam. Jasne, można się obrazić za taką drobnostkę, bardzo proszę. Ja wybieram opcję "zobacz się z tym kogo odwiedzasz, a reszta jest nieistotna."
                    Zresztą, ludzie mieszkają w różnych domach, czasem ta druga osoba jest na innym piętrze, w gabinecie, w sypialni oddalonej o cały korytarz. Nie każdy mieszka w m2.
                    • bergamotka77 Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 13:01
                      Wie tam bredzisz positronium ale widocznie masz podobne "wysokie" standardy zachowania jak bohaterka postu.
                      • positronium Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 13:04
                        Nie obrażam się o byle co po prostu. smile
                        Rozumiem, że jest sporo ludzi, którzy jednak mają inne zdanie. I fajnie, to sprawia, że życie jest ciekawe.
                        Swoją drogą, też sporo ludzi się obraża jak ktoś na przykład nie odbierze od razu telefonu, czy to znaczy że jest obowiązek odbierania zawsze i wszędzie?
      • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:13
        1. Gość wie, bo mu powiedziałam. Domownikowi też zresztą powiedziałam (o ile mnie nie uprzedził, że idzie się przespać).
        2. Co to znaczy odpoczywa? Siedzi z książką? No to wiem, że na pewno relacja z osobą jest ważniejsza? Zaplanował sobie maseczkę i piłowanie paznokci? No to wiem, że z chęcią przełoży te plany. Pracuje ciężko fizycznie i musi poleżeć? No to i tak zwlecze się przywitać.

        No naprawdę nie wiem, co by się musiało stać, żebym przed bliską osobą udawała, że domownika nie ma w domu, jeśli jest. Może podaj jakiś przykład, bo widocznie tym honornym wyobraźni brakuje wink




        • aguar Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:24
          No np. może aktualnie być z farbą na włosach.
          • lodomeria Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:35
            No to naprawdę bym się dziwnie czuła, jakbym wpadła do brata, on by udawał, że jest sam w domu i bym usłyszała odgłosy z łazienki (albo nie mogła do niej wejść).

            Jak mam farbę na włosach, to oczekuję, że domownik ogarnie gościa i da mi znać: jeśli wpadł dalszy znajomy czy jakiś podwładny, to może niekoniecznie chcę przed nimi paradować, ale jeśli to jego siostra, to wręcz oczekuję, że da mi znać a nie spławi udając, że mnie nie ma.
          • lucyjkama Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:41
            To się mówi "Jola włosy farbuje" i gość wie, że nie został olany tylko tak wyszło.
            Mnie też kiedyś mąż wytłumaczył jak z gorączką zaległam w sypialni. Ale to wyjątkowa sytuacja była a nie reguła.
    • aaa-aaa-pl Re: Afront czy nie afront? 03.05.18, 11:39
      Moim zdaniem- tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka