daisy
14.05.18, 12:03
Dziewczyny, może wy pomożecie jakoś to rozwikłać.
Są trzy mamy trzech synów w podobnym wieku (8 - 12): Ania ma Adasia, Basia ma Bartka, Cela ma Czesia. [Wy jesteście Celą]. Mamy się przyjaźnią, Basia z Anią są trochę bliżej, ale generalnie wszystkie trzy przyjaciółki. Ale dzieci już nie bardzo - to znaczy Bartek przyjaźni się z oboma, a Czesio z Adasiem się nie lubią. Z racji układów między mamami Bartek spędza więcej czasu z Adasiem, ale lubi tak samo obu. Wszystkie mamy wiedzą o antypatii między A. i C., zwłaszcza Basia, bo Cela (otwarcie, ale w cztery oczy) wymawiała się z niektórych wspólnych imprez z tego powodu. Nikt nie robi problemu ze sprawy, ale raczej się o tym nie mówi.
Rodzice Czesia należą luźno do pewnego klubu, który organizuje fajną wycieczkę w trybie otwartym, można przyprowadzić gości. Nie jest to jednak impreza publiczna ani ogólnie dostępna. I Czesio zaprasza Bartka z tatą. Świetnie, wszyscy się cieszą, wycieczka ustalona. W drodze powrotnej umówione są jeszcze gokarty, już poza wycieczką. Czesio planuje wspólne zabawy i rano, tuż przed wyjściem, dzwoni jeszcze do Bartka, żeby mu przypomnieć o zabraniu piłki, a zaspany Bartek mówi: ojej, wiesz co, bo Adaś jedzie z nami. Czesio zonk, oświadcza mamie, że nie chce jechać i w ogóle. Wszystko toczy się szybko, bo praktycznie w trakcie wychodzenia z domu. Cela mówi: niemożliwe, to jakaś pomyłka. Dzwoni do Basi wyjaśnić sprawę i okazuje się, że faktycznie, poprzedniego wieczora przyszła do niej Ania z Adasiem, Adaś dowiedział się o wspólnym wyjściu i gokartach i powiedział, że on też bardzo chce, na co Basia (która w ogóle się na wycieczkę nie wybiera): że dobrze, że może jechać razem z Bartkiem. Ania z Adasiem zostali na noc u Basi i właśnie szykują obu chłopców do wyjścia, a same planują miły dzień razem. Osłupiała (i zła) Cela mówi: ale jak to, na co Basia pyta, czy to problem. Cela na to, że w sumie niby nie, ale Czesio mówi, że nie chce jechać, no i chciał ten dzień spędzić z Bartkiem. Basia: to ja powiem Adasiowi, że nie może jechać. Cela: nie, poradzimy sobie , proszę, nie mówi już nic Adasiowi, bo będzie mu strasznie przykro. Tę prośbę powtarza jeszcze dwa razy. Za chwilę dostaje wiadomość od Basi, że Adaś jednak nie jedzie. Nie ma czasu dzwonić i wyjaśniać znowu, trzeba wychodzić.
Na wycieczce jest OK. Tylko Bartek mówi Czesiowi, że "mama powiedziała Adasiowi, że nie może jechać, bo wy nie chcecie" i Czesio się przejmuje. Mówi Celi: nie lubię Adasia, ale nie chciałem, żeby się o tym dowiadywał. Celi opadają ręce.
Rezultat: Cela po wycieczce dzwoni do Ani, ale Ania jest na nią ciężko obrażona i nawet nie chce odebrać telefonu. Cela pisze jej kilka smsów z wyjaśnieniami, ale bez większego odzewu. Basia zachowuje się, jakby nigdy nic, i daje do zrozumienia, że to Cela ma problem. Cela czuje się fatalnie.
Czy to da się jakoś rozwikłać? Co byście zrobiły na miejscu Celi?