dzika_zurawina
12.06.18, 18:13
Byłam dziś na obiedzie w knajpie. Przy płaceniu coś mi się nie zgadzało, ale nie byłam pewna, więc zapłaciłam, a wychodząc sięgnęłam po kartę i sprawdziłam cenę zamówionego dania: faktycznie w karcie kosztowało 21zł, a na rachunku widniała kwota 25zł.
Więc mówię kelnerce o sytuacji, spodziewając się przeprosin i propozycji zwrotu), a tymczasem usłyszałam: tak wiem, mamy błąd w karcie, ale to danie kosztuje 25zł. Trochę się zdziwiłam, babka zaczęła coś o tym, że łosoś drogi, że to samo mają przy doradzie (zła cena w karcie), że zna kartę na pamięć, że źle szef wydrukował i że to nie jej wina. Ja na to, że w takim wypadku chyba powinna była powiadomić mnie o tym przy składaniu zamówienia, a ona że zwróci mi ze swoich. Chwilę to trwało, już wychodziłam mówiąc, żeby sobie zostawiła, a ona że to tylko 4 złote. W związku z tym wróciłam i powiedziałam, żeby mi je oddała.
No i teraz się zastanawiam: czy to asertywność czy małostkowość?
Co robicie w takich sytuacjach: zwracacie uwagę na różnice w cenach, nawet niewielkie, czy odpuszczacie?