Miesiąc temu znajomy mi powiedział, ze się oświadczył i został przyjęty

Trochę w szoku był, bo w sumie o ozenku nigdy wcześniej nie myślał poważnie, ale panią kocha i są już kilka lat razem.
A dziś przy okazji rozmowy o mojej sytuacji rodzinno-remontowej (odwiedziny mamy partnera, które maja trwać 4 tygodnie i kładzenie nowej podłogi w naszej sypialni i na schodach) zwierzył mi się, ze oni seks uprawiają, tak mniej więcej, raz w miesiącu. Przyznam, ze bardzo mnie to zaskoczyło, bo on ma i zawsze miał wysokie libido.
No i powiedział, ze mu ciężko, ze rozmawiali o tym, ale ewentualne zmiany trwają bardzo krótko. Wcześniej już narzekał na częstotliwość, ale myślałam, ze pewnie mu mało przy dwóch razach w tygodniu.
I on tez jest aktywny na jakichś portalach randkowych, czatuje czasem z dziewczynami, świntuszy, wymienia się nagimi fotkami itd. Ale się nie spotyka, bo nie chce zdradzać, zle by się z tym psychicznie czuł, boi się, ze się wyda.
Cała sytuacja dla mnie niezrozumiała. Czy on myśli, ze to się zmieni? Moim zdaniem raczej tylko na gorsze. Czy ma zamiar się tak męczyć przez długi czas?
A ona - czy jej się wydaje, ze on zawsze będzie wierny, jeśli ona seksu z nim uprawiać nie chce?
Mnie się tylko ciśnie - absolutnie żadnego ślubu, ale tego mu oczywiście nie powiem.