Dodaj do ulubionych

Pogrzeb - jechać?

06.07.18, 18:10
Mąż ma mamę, mama ma brata, brat ma żonę, a żona rodziców.
I własnie zmarła teściowa brata mojej teściowej.
Starsza pani, którą widziałam dwa razy w roku. Miła.
Teściowa już jest u brata, bo lubi takie sytuacje rodzinne (jakkolwiek głupio to brzmi).
Pogrzeb jest we wtorek rano w mieście oddalonym od nas o godzinę.
To oznacza wzięcie dnia urlopu.
Pokiwałam głową na wiadomość o śmierci tej pani.
Ale okazuje się, że mamy jechać! W sensie, teściowa naciska.
Jechałybyście?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:12
      Chyba kogoś pogrzało. smile
      • teliszon Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:23
        Mówiąc inaczej,zmarła mama cioci Twojego męża.
        Widywaliście się okazjonalnie ze zmarłą,więc nie jest to dla Was osoba obca.
        Tylko godzina drogi,ja bym pojechała.
        Nie twierdzę,ze jest to obowiazkowe.
        Zwykła empatia i przyzwoitość (piszę o swoich odczuciach).
        • triss_merigold6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:30
          I zużyla dzień urlopu żeby być na pogrzebie osoby niespokrewnionej, widzianej 2x w życiu?
          • leni6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:36
            Autorka napisała że swą razy w roku a nie dwa razy w życiu.
          • 3-mamuska Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:00
            triss_merigold6 napisała:

            > I zużyla dzień urlopu żeby być na pogrzebie osoby niespokrewnionej, widzianej 2
            > x w życiu?


            2 razy w roku nie w życiu to daje troche spotkań.
            Raczej chodzi wsparcie dla teściowej i innych.
            • triss_merigold6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:04
              Ok, nawet 2x w roku to sporadyczny kontakt. Zmarła teściowa brata teściowej autorki, chyba ta teściowa nie odczuwa jakiegoś nieutulonego żalu po cudzej teściowej, nie?
              • capa_negra Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 21:09
                Wiesz dwa razy do roku to ja si widuje z całkiem bliską rodziną i na pewno pojechałaby na pogrzeb - częstotliwość widywania nie determinuje uczestnictwa
          • jasnoklarowna Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 21:42
            Ja bym pojechała jeśli z tych sporadycznych spotkań wynikało że fajną była osobą. Tak po prostu. Nawet za zużyciem tego dnia urlopu. Jeśli natomiast obojętna ci była to zależy od układów z teściową lub jej bratem. Bo to też wyraz szacunku w stosunku do nich. To ja, u mnie w rodzinie się na pogrzeby jeździ nawet na drugi koniec kraju. Taki zwyczaj i moim zdaniem wyraz właśnie szacunku.
        • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:34
          Czasy kiedy na pogrzeb przychodziła cała wieś i to było to społecznym obowiązkiem, nawet gdy osoby się nie lubiło, się skończyły. Dziś uchodzi nawet za nietakt, gdy jako osoba niezaproszona, pchasz się na cmentarz. Gdyby cię tam chcieli, to by wysłali zawiadomienie o śmierci. A zmarła nie była dla autorki wątku nikim bliskim, by wykazała się własną inicjatywą.
          • kk345 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:38
            Zawiadomienie o śmierci? Aha. I pewnie imienne zaproszenie na cmentarz do kompletu? Jak przy ślubie: zawiadomienie-i wtedy przychodzisz tylko do kościoła i zaproszenie-i idziesz na wesele? Coraz bardziej zastanawia mnie otoczenie, w którym żyjesz, jest hmm... oryginalne.
            • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:49
              Tak właśnie. Tak jest u mnie, że wysyła się zawiadomienia o śmierci. Jedno na jeden dom. I nie jest to zwyczaj tylko niemiecki, bo u mojej rodziny pochodzącej z Podola też tak było. Tak się robi, gdy rodzina nie mieszka na jednej kupie w jednej wsi, więc możliwe, że dlatego tego zwyczaju nie znasz, albo masz szczęście, że dłuuuugo ci nikt nie umarł. Zawiadomienie o śmierci i pogrzebie nie jest oficjalnym zaproszeniem, ale jeżeli czuje się potrzebę, to można wtedy pójść. Chyba, że na zawiadomieniu jest formułka, że pogrzeb odbędzie się w najbliższym gronie, wtedy wiadomo, że uprasza się o nie przyłażenie gapiów na cmenatrz. Przynajmniej nie w czasie pogrzebu. Niektórzy ludzie nie wysłają osobistych zawiadomień, a robią to zbiorowo jednym ogłoszeniem w lokalnej prasie. I nie ma obowiązku uczestnictwa w pogrzebie. Znam przypadki, że najbliższe osoby zrezygnowały, bo było to dla nich obciążeniem nie do zniesienia.
              • araceli Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:50
                Poczta i lokalna prasa... dobre! big_grin big_grin big_grin Co jeszcze ciekawego wymyślisz?
                • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:56
                  A ty skąd się urwałaś? Z księżca? Nigdy nie słyszałaś o nekrologach i klepsydrach?
                • eliszka25 Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 00:27
                  araceli napisała:

                  > Poczta i lokalna prasa... dobre! big_grin big_grin big_grin Co jeszcze ciekawego wymyślisz?
                  >

                  Ale co jest dziwnego lub śmiesznego w lokalnej prasie? Nigdy nie widziałaś strony z nekrologami w gazecie? To zwyczaj stary, sprzed czasów telefonów i tak jest to właśnie rodzaj zawiadomienia o śmierci. Do najbliższej rodziny się np. dzwoni z informacją o śmierci, a innych informuje za pomocą nekrologu. Nie ma w tym nic dziwnego, a już tym bardziej śmiesznego.
                  • araceli Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 20:44
                    eliszka25 napisała:
                    > To zwyczaj stary, sprzed czasów telefonów i tak jest
                    > to właśnie rodzaj zawiadomienia o śmierci.

                    Dokładnie - STARY. Gdyby o śmierci kogoś z mojego pokolenia zawiadamiano nekrologiem w lokalnej papierowej gazecie to nikt by nie przyszedł. Przy zawiadomieniu pocztą to może dotarłby 3 dni po pogrzebie.
                    • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 21:02
                      araceli napisała:

                      > Dokładnie - STARY. Gdyby o śmierci kogoś z mojego pokolenia zawiadamiano nekrol
                      > ogiem w lokalnej papierowej gazecie to nikt by nie przyszedł. Przy zawiadomieni
                      > u pocztą to może dotarłby 3 dni po pogrzebie.
                      >

                      A gdzie ja napisałam w PAPIEROWEJ? Lokalna prasa istnieje także w formie online i tam też ciągle istnieją nekrologi. Doinformuj się najpierw, a potem mi dowalaj.
                      • araceli Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 21:13
                        snakelilith napisała:
                        > A gdzie ja napisałam w PAPIEROWEJ? Lokalna prasa istnieje także w formie online
                        > i tam też ciągle istnieją nekrologi.


                        I tak samo jak w papierowej ludzie z mojego pokolenia ich nie czytają. Może jak będę w Twoim wieku big_grin
                        • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 09.07.18, 15:24
                          araceli napisała:

                          > I tak samo jak w papierowej ludzie z mojego pokolenia ich nie czytają. Może jak
                          > będę w Twoim wieku big_grin
                          >

                          Ludzie z twojego pokolenia wielu rzeczy nie robią, nie znają i nie potrafią. Zresztą to też oznaka czasów - przechwalanie się swoją ignorancją.
                • milka_milka Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 06:02
                  A nie? Zajrzyj do prasy i zobacz, ile tam nekrologów. nie wiedziałaś, że tak się robi?
                  • frey.a86 Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 07:35
                    W filmie Dzień Świra (na pewno widziałeś) była scena, w której główny bohater przeglądając gazetę mówi "O, mój znajomy umarł". Tak się naprawdę robiło, a w małych miastach robi nadal. wink
                    • thea19 Re: Pogrzeb - jechać? 09.07.18, 15:59
                      ja tam tylko w wyborczej widuje kondolencje glownie, nekrologow to jakos tam malo. moze raz w roku wejde na ten dzial. o pogrzebach wszyscy informuja sie telefonicznie i poczta pantoflowa.
              • pruszynkaaa Re: Pogrzeb - jechać? 09.07.18, 15:14
                To chyba kwestia regionu - u mnie, Podlaskie, najbliższą rodzinę obdzwania się telefonicznie + wiesza się klepsydry w tych miejscach gdzie zmarły przebywał, lub w miejscach publicznych, czyli np. pod miejscowym sklepem czy przychodnią zdrowia. Żadnych zaproszeń czy innych zawiadomień nigdy nie widziałam, przyjeło się, że na pogrzeb idzie się bez zaproszenia - jedynie co to na stypę "wypada na cmentarzu zaprosić wszystkich przybyłych" a tym przybyłym dalszym znajomym/dalsza rodzina wypada podziękować i odmówić.
          • alaveda Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 21:32
            Tak to byoł u ciebie na wsi przed wyjazdem na zmywak?

            snakelilith napisała:

            > Czasy kiedy na pogrzeb przychodziła cała wieś i to było to społecznym obowiązki
            > em, nawet gdy osoby się nie lubiło, się skończyły. Dziś uchodzi nawet za nietak
            > t, gdy jako osoba niezaproszona, pchasz się na cmentarz. Gdyby cię tam chcieli
            > , to by wysłali zawiadomienie o śmierci. A zmarła nie była dla autorki wątku ni
            > kim bliskim, by wykazała się własną inicjatywą.
            >
          • milka_milka Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 06:00
            Być może w Niemczech. W Polsce przychodzi na pogrzeb ten, kto ma potrzebę pożegnania zmarłego, nie musi być zawaiadamiany o śmierci, informacje o pogrzebie można przeczytać na klepsydrze lub w zawiadomieniu w prasie czy internecie.
        • lady-z-gaga Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:49
          >Mówiąc inaczej,zmarła mama cioci Twojego męża.

          chyba jednak nie wink
          brat matki to wujek, a zmarła była teściową wujka
          • lady-z-gaga Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:50
            ups, przepraszam, myslałam że określiłaś zmarłą jako ciocię męża smile
    • lady-z-gaga Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:16
      bez przesady
    • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:17
      Żarty. Na to nie bierze się urlopu. Kartka kondolencyjna wystarczy. Osobiście nie znoszę też, gdy na pogrzeb pchają się obcy ludzie, takie peepshow i wścibstwoo, bliscy w żałobie, a tu przyjeżdżają jacyś się gapić. Coraz więcej ludzi więc zastrzega sobie, że pogrzeb tylko w najbliższym gronie. Ci, co byli ważni.
    • triss_merigold6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:18
      Nie. Poinformowalabym, że chyba ktoś się na łby pozamienial, jeśli sądzi że zmarnuje cenny dzień urlopu na wycieczkę na pogrzeb powinowatego krewnego. Przecież to nawet nie jest rodzina.
    • hosta_73 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:25
      Czyli to mama ciotki męża?
      Nie, nie jechałabym. Niech sobie teściowa naciska ile chce.
      • karme-lowa Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:34
        Nie, nie jechałabym.
    • leni6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:37
      Jakby było w sobotę to pewnie bym pojechała, albo jakbym mogła to jakoś pogodzić z pracą, urlopu bym nie wzięła.
    • pani-noc Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:37
      Teściowej nudzi się w życiu wiec uprawia pogrzebbing. Ok, każdy ma w życiu prawo do wybranych przez siebie rozrywek. Ale chyba zdurniała jeśli myśli, że inni będa dostosowywać swój tryb życia do niej.
      Nie pojechałabym.
      • werdipurke Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 07:02
        pogrzebing?
        ostro Cie teraz walnelo. a skad wiesz jaką mieli relacje?
    • alpepe Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:37
      pokazałabym kółko na czółku.
    • default Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:44
      Ale tesciowa na Ciebie naciska czy na meza ? Moze jej tylko o to chodzi zeby on byl. Jakos mi sie nie chce wierzyc, ze zalezy jej na obecnosci Was obojga.
      Ja bym oczywiscie nie pojechala, nawet w dzien wolny od pracy, chyba ze osobiscie odczuwalabym taka potrzebe (bo np. zmarlego bardzo lubilam, szanowalam).
      • teliszon Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:56
        hm....
        kółko na czółku,
        uprawia pogrzebbing,
        ktoś na lby sie pozamieniał,
        chyba kogoś pogięło,

        rzeczywiscie elitarne forum "wonskich" specjalistek....
        • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:11
          Ale co ty się tak rzucasz? Tobie ktoś umarł, czy co? Tak już jest, że pogrzeby nie należą do najprzyjemniejszych okazji i naprawdą nie trzeba osobiście pożegnać każdego, kogo się zobaczyło dwa razy w roku i z którym nie łączyła cię żadna relacja. Każdy ma też jakieś tam wyobrażenie o tym, jak by chciał dla siebie i dla swoich bliskich. Mnie by osobiście przy pogrzebie kogoś naprawdę bliskiego jakaś tam dalsza rodzina pociotków tylko przeszkadzała. Pogrzeby nie są dla zmarłych, a dla rodziny i bliskich, a oni nie zawsze są zdania teściowej, że im więcej tym lepiej.
          • teliszon Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:29
            Rzecz w tym,żę watek dotyczy SMIERCI CZŁOWIEKA.
            Takiego samego jak Ty czy Ja.
            Chodzi o zwykły szacunek.Nie oceniam decyzji o jechaniu, badż nieuczestnictwie.
            Bo indywidualna potrzeba i warunki takie, czy inne.
            Uderzyła mnie lekceważąco-pogardliwa forma wypowiedzi.
            I pozwól,ze nie odniosę się do- "Tobie ktoś umarł,czy co?"
            • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:40
              teliszon napisała:

              > Rzecz w tym,żę watek dotyczy SMIERCI CZŁOWIEKA.
              > Takiego samego jak Ty czy Ja.
              > Chodzi o zwykły szacunek.

              Ale ten człowiek NIE ŻYJE, więc jemu nie pokazujesz żadnego szacunku. Więcej, są ludzie, którzy zmarłego wolą zapamiętać jako żywą osobę, a nie trupa w trumnie na cmentarzu, nie każego bawi rozdzieranie szat i stado płatnych płaczek, bo to nie jedyny możliwy sposób okazywania żałoby. A bliska rodzina może wcale nie czuć się uszanowana obecnością zupełnie obcej osoby, a jedynie czuć się nieswojo wystawiona w teatrze pełnym widzów w obliczu osobistej straty. A pogardliwy ton odnosił się do focha teściowej, dla której ten pogrzeb najwyraźniej jest brazylijską telenowelą. Niewykluczone też, że jest tylko osobą, która całe życie goniła za stadem i żyła według zasady "bo co inni pomyślą" i straciła poczucie dla zwykłego ludzkiego taktu.
              • default Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:26
                >>>>>A bliska rodzina może wcale nie czuć się uszanowana obecnością zupełnie obcej osoby, a jedynie czuć się nieswojo

                No, ja sie tak poczulam na pogrzebie swojego ojca, gdy zamiast jednej siostry ojca i jednego brata z zona, pojawila sie grupa chyba z 15 osob, jakies ojca pociotki nieznane mi zupelnie, watpie czy ojciec by ich rozpoznal....Wszyscy sciskali mnie wylewnie, a ja ledwo sie na nogach trzymalam. A potem wszyscy zwalili sie na stype, ktora byla w lokalu, wiec ilosv gosci byla ustalona z gory. Na szczescie wlasciciel mial mozliwosc zwiekszenia ilosci porcji, niemniej wymagalo to ode mnie jakichs dodatkowych zabiegow, w trybie pilnym, zanim goscie przejada z cmentarza do lokalu, a doprawdy nie byl to dzien, w ktorym bylam zdatna do podejmowania nadprogramowych dzialan.
                • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:44
                  default napisała:

                  > No, ja sie tak poczulam na pogrzebie swojego ojca, gdy zamiast jednej siostry o
                  > jca i jednego brata z zona, pojawila sie grupa chyba z 15 osob, jakies ojca poc
                  > iotki nieznane mi zupelnie, watpie czy ojciec by ich rozpoznal....Wszyscy scisk
                  > ali mnie wylewnie, a ja ledwo sie na nogach trzymalam.

                  A ja pamiętam pogrzeb dziecka mojej kuzynki. Młoda wtedy jeszcze byłam i oczyiwiście z całą rodziną poszliśmy na pogrzeb, bo byliśmy blisko związani. I razem z nami przyszła chyba połowa miasteczka, bo to przecież taka nadzwyczajna tragedia, a kuzynka była nauczycielką, więc kupa ludzi ją znała. Widziałam, że dziewczyna pod ziemię chciała się zapaść, nie wytrzymywała żadnego spojrzenia, nie chciała z nikim rozmawiać, a mnie wstyd za tych wszystkich pocieszycieli było. Od tej pory wiem, że w doopę można włożyć sobie ten szacunek dla zmarłych. Jak się chciało pokazać szacunek, to wystarczyłoby wysłać kartkę kondolencyjną, kuzynka przeczytałaby w momecie kiedy byłaby na to gotowa. A większość przyszła się po prostu pogapić i naekscytować grozą, tak jak gapie przy przy wypadku samochodowym.
                  • nangaparbat3 Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 04:12

                    Lilith, a skąd Ty wiesz, że "większość przyszła się pogapic"?
                    • kota_marcowa Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 11:10
                      No bo nie czarujmy się, tak zwykle jest, zwłaszcza gdy sama śmierć lub osoba zmarła budziła sensację. Reality show dla gawiedzi.
                      • arwena_11 Re: Pogrzeb - jechać? 09.07.18, 09:11
                        Jeżeli wywiesza się klepsydrę na klatce, w kościele itd - to tym samym informuje się o dacie i miejscu pogrzebu. Przychodzą wszyscy, którzy czuli sie jakoś związani ze zmarłym.

                        Nie znoszę pogrzebów i bywam bardzo rzadko. Ale jak idę - to nie dla zmarłego ( którego czasami nie znam ), tylko dla wsparcia osoby żyjącej. I nigdy nie pcham się na stypę, ale uciekam jak się da ( czasami idę tylko na mszę ).
                        Jak zmarła moja babcia - przyszło wiele jej koleżanek. Czasami były przywiezione przez kogoś z rodziny. Przyszli pożegnać sie z kimś kogo znali i lubili. Nikt nigdy się nie pchał na stypę. To jest dla najbliższych i każdy normalny człowiek to rozumie.

                    • snakelilith Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 18:53
                      nangaparbat3 napisała:

                      >
                      > Lilith, a skąd Ty wiesz, że "większość przyszła się pogapic"?
                      >

                      A stąd, że większość się bezwstydnie gapiła na rodzinę, a zwłaszcza na zapłakaną matkę. Ponieważ nie szłam za trumną, a byłam stosunkowo wmieszana w tłum, to widziałam, jak co niektóre wścibskie kobiety aż się przepychały, by zobaczyć tragedię dziewczyny. Nie neguję, że niekórzy idą pożegnać zmarłego, ale gdy do zmarłego nie miał się żadnego osobistego stosunku, to jest to moim zdaniem voyeryzm. Ale nikomu nie bronię mieć własnego zdania, to zdanie muszę chyba dodawać pod każdą moją wypowiedzią, bo wygląda na to, że co niektórzy trakują mnie jako wyrocznię. Nie, nie musisz ani robić, ani myśleć jak ja.
        • mama-ola Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:09
          Teliszon, masz rację, bardzo dużo tu chamstwa sad
          • triss_merigold6 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:12
            To nie jest chamstwo tylko irytacja wobec prób dysponowania cudzym <w tym wypadku autorki i jej rodziny> czasem. Starsze pokolenie, zwłaszcza panie od 50. roku życia na emeryturze lub nigdy nie pracujące, mają takie tendencje.
            • alaveda Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 21:35
              Jeszcze parę memów, szyder i będzie git, no bo próbę dysponowania cudzym czasem trzeba zglanować forumowym sposobem...
    • jolie Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 18:56
      Nie pojechałabym, szkoda byłoby mi dnia urlopu. Może poszłabym, gdyby pogrzeb był w moim mieście ( choć nie wiem). I zgadzam się, że są osoby, dla których uczestnictwo w pogrzebie to jakby rozrywka. Moja tesciowa (skądinąd fajna i dobra kobieta) ma coś takiego - przynajmniej raz, dwa razy w miesiącu idzie lub jedzie na czyjś pogrzeb, z reguły nie są to osoby z rodziny tylko znajomi znajomych/rodzina znajomych. Dla mnie to dziwaczne.
    • disco-ball Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:28
      Nie
    • memphis90 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:28
      Odnosząc to do mojej sytuacji rodzinnej - śmierć matki męża mojej ciotki- nie jechałabym, bo to dla mnie obca osoba. Ale gdybym taką matkę męża ciotki widywala regularnie, to tak.
    • kota_marcowa Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:45
      Chyba sobie jaja robisz!
      Nawet by mi do głowy nie przyszło w ogóle brać takiej opcji pod uwagę.
    • zasiedziala Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 19:47
      Mam w swoim gronie osoby nie należące chyba nawet do rodziny ewentualnie do bardzo dalekiej i niespokrewnionej. Widujemy się zazwyczaj dwa razy w roku, z okazji świąt. Gdyby ktoś z nich odszedł pojechałabym na pogrzeb.
    • katriel Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:01
      Ja mam trochę inną sytuację pracową, bo uczę studentów. Więc w porze pogrzebu albo mam zajęcia (i wtedy to nie jest kwestia "wzięcia urlopu", tylko znalezienia jelenia, który mnie zastąpi - niby da się zrobić, ale rezerwuję to na faktyczne emergencies, tu bym odpuściła), albo nie mam zajęć (i wtedy żadnego urlopu brać nie muszę, na pogrzeb jadę, pobożnie uczestniczę, po czym wracam do domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i z nadzieją, że jak ja umrę, też ktoś będzie miał akurat wolne i przyjdzie się za mnie pomodlić, a potem siedzę do drugiej w nocy nad papierami, nad którymi miałam siedzieć w porze pogrzebu).

      A co mąż na to? Chce jechać? Bo może niech sam jedzie jako delegat rodziny, skoro to jego ciotki mama?
    • rysiowa85 Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:26
      nie mogłaś napisać pogrzeb teściowej wujka mojego męża?
      Swoją drogą to ciekawe że aż 2 razy do roku ją widywałaś, bo to bardzo dalecy powinowaci

      a odpowiedz: zależy. Ja nie widziałabym potrzeby i nie pojechałabym jeśli jedyny powód to niski teściowej.

      To ze teściowa naciska to nic nadzwyczajnego, to sie zdarza że starsze niepracujące panie chcą zarządzac czasem innych, pracujacych osób według swojego wyobrażenia.


    • ichi51e Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 20:27
      Nie
      • verdana Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 22:37
        Czujesz potrzebę, to jedź, ale obowiązku nie masz. Mój mąż bierze urlop, aby być na pogrzebie naszego sąsiada, ale ja z planowanego wyjazdu jednak nie rezygnuję, choć sąsiada bardzo lubiłam. Gdybym znała jego bliskich - moze bym zrezygnowała.
    • aaa-aaa-pl Re: Pogrzeb - jechać? 06.07.18, 22:52
      Nie.
    • ga-ti Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 00:06
      To zależy. U mnie w rodzinie z niektórymi teściowymi wujków utrzymujemy rodzinne relacje, bo mieszkają razem/blisko, spotykamy się na rodzinnych uroczystościach, lubimy się. I w takim przypadku starałabym się pojechać.
      Ale sa też teściowe wujków (i ciotek), które znam jedynie z widzenia, wtedy nie kombinowałabym z urlopem i wyjazdem.
      • bi_scotti Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 00:18
        Bywam wylacznie na pogrzebach, na ktorych bywaniu zalezy mojemu sercu tudziez jesli jest to jakis pracowy obowiazek typu smierc meza podwladnej czy cos w tym rodzaju. Nie rozumiem idei pojscia/pojechania na pogrzeb jesli sama nie czuje potrzeby pozegnania osoby zmarlej czy wsparcia swoim presence osob zyjacych. Ergo, w opisanym przypadku albo wyslalabym/oplacila dostarczenie kwiatow z odpowiednia sympathy card, albo jesli taka byla wola zmarlej, wplacilabym sensowna sume na jakies wspierane przez nia charity (wiem, wiem, w PL to nie jest powszechne - pisze z mojej grzedy, to chyba oczywiste). Tesciowej wytlumaczylabym uprzejmie, ze nie czuje sie w obowiazku przybyc wylacznie dlatego, ze ona sama ma taka potrzebe, aczkolwiek dalabym jej do zrozumienia, ze szanujac jej potrzeby oczekuje w zamian poszanowania moich decyzji. Life.
        • nangaparbat3 Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 04:28
          Zgoda, z tym ze tesciowa jest u brata i moze zauwazyla/uslyszala cos, co sklonilo ja do takiej prosby.
          Od pogrzebu mego taty chodzę na pogrzeby niemal wyłącznie dla tych, co zostali, wcale nie dla zmarłych.
    • werdipurke Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 06:59
      na pogrzeb tesciowej mojego brata na pewno pojechalibysmy,tfu tfu niech zyje sto lat.
      moje dzieci na pogrzeb tesciowej mojego brata czyli babci ich cioteecxnego rodzenstwa,babci ktora tez imkanapki w zabawie robila i czasem pilnowala mysle ze tez by pojechaly w doroslosci bo to babcia ich bliskiego ciotecznego rodzenstwa.
    • barbra25 Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 11:18
      tryggia napisała:

      > Ale okazuje się, że mamy jechać! W sensie, teściowa naciska.
      > Jechałybyście?
      >


      Nie.
      Jak ktoś naciska to może się wypchać.
    • lodomeria Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 20:38
      No cóż, urlopy między innymi od tego są. Tak zupełnie egoistycznie, to jeśli to była starsza pani i nie było wielkiej tragedii, to bym pojechała - bo takie pogrzeby mają zupełnie inną atmosferę, można złapać inną perspektywę na ważne sprawy no i po prostu przeżyć umieranie tak po prostu. Może to trochę oswaja z tematem na okoliczność trudniejszych przypadków?
    • stephanie.plum Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 20:55
      jeśli czułam sympatię do zmarłej, to tak.
      jeśli mężowi by zależało, to też.

      zdanie teściowej uszanowałabym, ale nie stanowiłoby dla mnie priorytetu.
    • afro.ninja Re: Pogrzeb - jechać? 07.07.18, 21:05
      Jesteś zabawna, teściowa naciska?! A wy co, przrdszkolaki?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka