ertyla
20.07.18, 09:19
Może to głupi problem dla 40-latki....
Od kilku miesięcy pracuję w nowym miejscu.
Przyszłam z dużej korporacji do budżetówki, choć też do bardzo dużej instytucji.
Przyznam, że dziewczyny były tu trochę zapyziałe. Ubrania wciąż te same, nuda, bez polotu, przynajmniej dla mnie.
Wiem, że jakkolwiek głupio to zabrzmi i możecie mnie zjechać jako pustą lalkę, ale wniosłam im sporo większego świata. Dobre ciuchy, biżuteria, buty. Szafa mi pęka w szwach. Codziennie coś innego.
Z racji tego, że jestem przeczołgana przez wiele lat pracą w dużych prywatnych firmach, to mam też zupełnie inny styl pracy, wiecie - wszystko na wczoraj, szybko, pomocnie dla ludzi z zewnątrz i z innych działów.
Ludzie z zewnętrznych działów zaczęli zwracać na mnie uwagę, chwalić, jakoś tam doceniać.
No i wyroslam na małą działową gwiazdkę, ale generalnie mam to w nosie, nie o to mi chodzi w codziennej robocie.
Problem się zaczął, bo panny zaczęły mnie naśladować. Zaczęło się zbieranie na dokładnie tę samą biżuterię, którą ja noszę. Kupowanie podobnych ciuchów. Wybieranie podobnych wyjazdów wakacyjnych, kupowanie w tych samych sklepach, wyjazdy do innych miast na zakupy. Nawet przez telefon zaczęły przedstawiać się w podobnym stylu do mnie.
Z jednej strony co mi do tego. Z drugiej to kijowo, kiedy parę osób po tobie kopiuje.
Zaczynam mieć czkawkę...
Nie chcę porady, bo w sumie jakiej? Mialyscie tak kiedyś, że ludzie po was małpowali,? Mam to pierwszy raz w życiu...