stolikowa
12.08.18, 22:42
Mamy mieć chrzciny córy. O chrzestną poprosiłam moją znacznie młodszą kuzynkę. Do tej pory byliśmy blisko. Często ona i jej rodzice odwiedzali miasto, w którym mieszkam, zawsze nocowali u nas. Wspólne rodzinne grille, wszystkie imprezy wspólnie. Zgodziła się być chrzestną i co chwila niestety dostaję telefon, że ma mieć zabieg na nogę i nie wie czy przyjadzie.Ok, ustaliliśmy termin pod nią. Za chwilę telefon, że termin zabiegu się zmieni i uwaga żebyśmy przygotowali kogoś na bycie jej atrapy bo,, ona będzie w papierach a przy ołtarzu niech ktoś za nią poda dziecko do chrztu''. Zaczynam się zastanawiać czy jej nie podziękować. Bo po co nam taka chrzestna...dodam, że zabieg nie jest zabiegiem poważnym.co robi e matka? Przykro mi też bardzo, że oni zawsze mogli na mnie liczyć...niestety bez wzajemności