pani-noc
01.09.18, 07:10
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23843870,skutki-reformy-brakuje-nauczycieli-lekcje-w-kontenerze-kiedy.html
W nawiązaniu do ostatnich wątków o deformie wklejam bardzo dobry artykuł, który przedstawia skutki deformy w Warszawie. Tekst dotyczy konkretnego miasta, ale podejrzewam, że sytuacja w innych rejonach Polski tak bardzo się nie różni.
W telegraficznym skrócie.
Przed deformą w Warszawie było 120 wakatów nauczycielskich. Na dzień dzisiejszy: 1100. Starsi wiekiem nauczyciele masowo odchodzą na emerytury, a młodym nauczycielom bardziej opłaca się praca na kasie niż w szkole za 1750 zł na rękę. Dyrektorzy skarżą się, że nauczyciele rezygnują z pracy w ostatnich tygodniach wakacji i brakuje kandydatów na ich miejsce.
W przepełnionych szkołach brakuje sal dla 8-mych klas. Dzieci mają się uczyć w dostawionych do szkoły kontenerach lub na zmiany. Nauka na zmiany oznacza koniec lekcji o 17:30 lub nawet o 19:30.
Przeładowany program, 8 klasy spędzą w szkole 39 godzin tygodniowo.
44% uczniów bierze korepetycje.
Część uczniów chodziła na wakacyjne kursy w lipcu i sierpniu by wyrównać braki z całego roku.
Artykuł pisze również o dzieciach z podwójnego rocznika i wypychaniu zdolnych dzieci do szkół branżowych. Strasznie zmarnowany potencjał.
Epilog? Autorka tego bajzlu zostanie nagrodzona ciepłą posadką w PE, gdzie przez kilka lat będzie żyła jak pączek w maśle.
Rodzice dzieci szkolnych głosujących na PIS muszą cierpieć na syndrom sztokholmski. Innego wytłumaczenia nie widzę.