nanokogirl
24.10.18, 17:54
Drogie forum,
Nie bardzo rozumiem padające dość często na forum określenie „zerwanie kontaktów”. Często w stosunku do rodzica.
I nie bardzo wiem co to znaczy. I proszę niniejszym o pomoc w wytłumaczeniu.
Poniżej przykład częściowo (!) wymyślony , płeć rodzica wybrana rzutem moneta, żeby nie było gender, bo to obojętne.
Matka lat 70 , córka 40+, jedynaczka
Córka ma swoje życie, prace, męża, przyjaciół itp.
Matka, jak to forum mawia „toksyczna”
Forum pewnie by słusznie zdiagnozowało, ze matka ma jakieś zaburzenia psychiczne, ale nie aż takie, żeby uniemożliwiać funkcjonowanie i oczywiście sama nie widzi problemu to i do lekarza nie pójdzie.
Po latach wyzwisk, awantur, szantaży ( i wszystkiego tego co forum doskonale zna), córka na dzień dzisiejszy dzwoni do matki co 2-miesiace, odwiedza 2 razy w roku, pyta się czy czegoś nie trzeba i tyle. Jak jest spotkanie rodzinne gdzie zupełnie niezależnie są tez zaproszone córka i matka; to siedzi przy stole uprawiając „small talk” , jeżeli się sytuacja zagęszcza z powodu uwag matki i przestaje być milo, całuje kochanego wujka i wsiada w samochód.
Żadnych wspólnych wakacji, świat czy innych pierdół.
Na skutek terapii czy tez wrodzonej łagodności charakteru córka nie ma żadnych problemów z okazjonalnym ( 2-3 razy w roku po 2-3 godziny) przebywaniu w towarzystwie swojej matki rozmawiając "o niczym", jeżeli robi się niemiło wychodzi.
Jednocześnie nie widzi najmniejszego powodu aby kontaktować się częściej.
Telefony od matki odbiera lub nie. Jak matka jest niemiła przez telefon, odkłada słuchawkę.
jak jest miła, grzecznie rozmawia "o pogodzie".
Czy to jest zerwanie kontaktów?
A jeżeli nie , to jak by miał w tym układzie wyglądać?