Dodaj do ulubionych

Mąż czy dziecko

10.12.18, 10:12
Chyba pierwszy raz w moim dorosłym życiu zszokowały mnie czyjeś poglądy. Wydają mi się dziwaczne, nienaturalne i nie do zaakceptowania. Sama się sobie dziwię, bo do tej pory generalnie zawsze rozumiałam, że ktoś może mieć skrajnie inną ode mnie opinię na jakiś temat i mnie to nie "ruszało".

Mieszkam w nowym mieście, nie mam tu jeszcze zbyt wielu znajomych. W zeszły weekend zostałam zaproszona do znajomej, zaprosiła kilka dziewczyn z małymi dziećmi. Rozmawiałyśmy o różnych pierdołach, aż temat zszedł na historię sąsiadki jednej z tych dziewczyn. W skrócie u sąsiadów wybuchł pożar, ojciec w szoku wybiegł przed dom, a matka wyniosła najpierw małe dziecko, a potem wróciła po drugie. Wszystko dobrze się skończyło.
Zaczęłyśmy rozmawiać o tym, że w takim wypadku - pożar, katastrofa lotnicza, itp ratowałybyśmy najpierw dzieci, a potem męża. Zgodziliśmy się z tym wszystkie, poza jedną, która stwierdziła, że mąż jest ważniejszy niż dziecko, bo był pierwszy, to mąż jest jej partnerem i jej związek z mężem jest przed związkiem z dziećmi.

Dla mnie to dość szokujący pogląd. Nie do zaakceptowania. A może mam zacofane, zaściankowe poglądy? Odpieluszkowe zapalenie mózgu?
Obserwuj wątek
    • 45rtg Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:17
      seaborgium napisał(a):

      > p ratowałybyśmy najpierw dzieci, a potem męża. Zgodziliśmy się z tym wszystkie,
      > poza jedną, która stwierdziła, że mąż jest ważniejszy niż dziecko, bo był pier
      > wszy, to mąż jest jej partnerem i jej związek z mężem jest przed związkiem z dz
      > iećmi.
      >
      > Dla mnie to dość szokujący pogląd. Nie do zaakceptowania. A może mam zacofane,
      > zaściankowe poglądy? Odpieluszkowe zapalenie mózgu?

      A co w tym takiego nieakceptowalnego? Z uratowanym mężem można mieć nowe dzieci, z uratowanymi dziećmi nowego męża trudniej - tak podchodząc do sprawy całkowicie pragmatycznie. Zresztą mąż raczej będzie się ratował samodzielnie - to tak dalej pragmatycznie. Z kolei emocjonalnie, to już jak komu w duszy gra. A w praktyce to i tak by się zobaczyło.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:02
        NOwe dzieci? Jezusicku. Jak doniczki. Grad mi rozwalił doniczki na tarsie to sobie nowe kupiłam. A tak na serio to z bólem ale jestem sobie w stanie wyobrazić zycie po stracie męża, natomiast nie do pojęcia jest dla mnie strata dziecka....
        • alpepe Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:32
          Co to, Hioba nie czytałaś? Miał potem następne dzieci i wszyscy byli happy.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:39
            Czytałam i traktuje jak reszte starego testamentu- bajki i tyle.
        • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:40
          To jest wynik naturalnych "obliczen" statystycznych. Dla przetrwania genow bardziej oplacalne jest ratowanie doroslych plodnych osobnikow, niz dzieci. A im dzieci mlodsze, tym sie mniej oplaca je ratowac. A zupelnie male w ciezkiej sytuacji nalezy zjesc, zeby odzyskac zmagazynowaną w nich energie.
          • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:45
            A dlaczego akurat zupełnie małe? Z większych (ale jeszcze niepłodnych) byłoby więcej energii.
            • daisy Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:49
              Za dużo kości.
            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:55
              Byc moze sarsze trudniej zabic, (mniej sie oplaca wedlug teorii gier), bo sie czlowiek przywiazuje, co innego noworodek. Tak samo to dziala u zwierzat. W ciezkich warunkach matki zjadaja nowo narodzone mlode.
          • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:54
            Nie, z punktu widzenia samicy to nie ma sensu. Ciąża i poród to za duże obciążenie i ryzyko, żeby ich owoc pochopnie poświęcać dla obcych genów jakiegoś samca. Oczywiście dotyczy to sytuacji wspomnianej w wątku startowym, tj wynoszenia z pożaru męża lub dzieci. Zdrowy, silny samiec z pożaru wyniesie się sam...
            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:21
              Nieprawda, dobro grupy jest wazniejsze, niz pojedyncze osobniki.
              • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:32
                Bzdura.
                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 16:15
                  Najblizszy przyklad. Muzulmanie i zabojstwa honorowe dla dobra klanu zabja corke/siostre.
                  • zla.m Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:02
                    Zdecyduj się, czy argumentujesz naturalistycznie (biologia, ochrona genów itp.) czy podajesz przykłady w sposób skrajny wynikające z kultury.
                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 07:34
                      "Zdecyduj się, czy argumentujesz naturalistycznie"
                      Ale dlaczego? Ja tego tak nie rozrozniam. Dla mnie kultura to kolejne narzedzie sluzace rozprzestrzenianiu genow.
              • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:43
                A to już zależy od uwarunkowań. Tam, gdzie śmiertelność jest bardzo duża tam gatunek "idzie na ilość" i pojedyncze osobniki mają mniejszą wartość. Tam, gdzie szanse dożycia młodych do wieku rozrodczego są spore, tam o młode się walczy. Te strategie mogą się występować zamiennie lub równolegle nawet w obrębie jednego gatunku w zależności od uwarunkowań zewnętrznych.
              • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:01
                Kogo obchodzi dobro grupy...?
                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:16
                  "Kogo obchodzi dobro grupy...?"
                  🤣 Znowu udowadniasz swoja gleboka ignorancje w temacie teorii ewolucji.
                  • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:03
                    Aha, jasne... Natomiast przekonanie o tym, że muzułmanie mordują kobiety dla dobra grupy, bo wynika to z teorii ewolucji/teorii gier - ma świadczyć o Twojej wiedzy...?
                • 3-mamuska Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:11
                  memphis90 napisała:

                  > Kogo obchodzi dobro grupy...?
                  >


                  Ciebie powinno , całość populacji jest ważniejsza niż dobro jednostki np.słabszych jednostek które trzeba poświecić dla dobra ogólnu.
                  • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:34
                    No mnie obchodzi, póki sprawa nie dotyczy moich bliskich. Wtedy dobro grupy mam głęboko w poważaniu. Czyli w teorii dobro grupy nad dobrem jednostki, natomiast dla najbliższej osoby bez mrugnięcia okiem poświęciłabym choćby i całą grupę ludzi.
                    • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:36
                      Zresztą mnie tez to dotyczy, żeby ratować najbliższych byłabym skłonna się poświęcić, natomiast pewnie bym starała ratować siebie kosztem obcych.
                      I jak najbardziej instynkt przetrwania jest silniejszy niż dobro grupy.
                  • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:38
                    Całość populacji jest ważniejsza, o ile daje większe szanse przetrwania MOIM genom. Jeśli nie daje - sral pies populację i jej dobro. Tak to działa.
                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 07:35
                      Nie tak to nie dziala, siec zaleznosci jest o wiele, wiele bardziej skomplikowana.
                      • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 14:28
                        Działa tak, jak piszę. Nic, co napisałaś od tej pory NIE przekonało mnie, że dobro obcych genów jest ważniejsze niż dobro genów własnych.
            • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:26
              A jak się nie wyniesie sam, to jest nieawrt zachdodu i lepiej zainwestować siły w nowego samca.
          • no-tak-ale Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:41
            Dzieci moje geny już mają, mąż nie ma i nie będzie miał więc nie ma znaczenia w wypadku mojego pędu do zachowania genów, jak będę chciała rozmnażać dalej swoje geny to mogę to zrobić z połową ludzkości, nie muszę z tym konkretnym człowiekiem z narażeniem życia. Poza tym dziecko jest mniejsze więc mam większą szansę wynieść nieprzytomne z pożaru, nieprzytomnego faceta nie bałdzo.
      • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:45
        Hm, gdyby dwoje sprawnych dorosłych przebywało z dziećmi w jednym pomieszczeniu i zajęli się ratowaniem siebie nawzajem, ratowanie dzieci odkładając na później, mogliby odpowiadać karnie.
        • droch Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 12:49
          Nie mogłoby, jeśli niebezpieczeństwo niesienia pomocy dzieciom było realne.
    • cauliflowerpl Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:18
      A kogo bardziej kochasz: mamusie czy tatusia?
      • seaborgium Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:59
        Pamiętam te pytania z dzieciństwa, ale to chyba trochę co innego.
    • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:19
      Pomijając emocje. Z punktu widzenia biologii ważniejsze jest przetrwanie własnych genów, nie cudzych. Czyli większość pań postąpiłaby zgodnie z instynktem przetrwania i uratowalaby swoje geny w postaci dziecka. Dlaczego jedna postąpiłaby wbrew temu co jest w nas wbudowane? Możliwe, że jest aż tak uzależniona od męża np finansowo, że bez niego nie poradziłaby sobie w życiu lub musiała żyć na znacznie niższej stopie niż obecnie. Wtedy inwestycja w męża i kolejne dzieci jest bardziej racjonalna.

      W bajki o romantycznej miłości aż po grób, w wykonaniu baby która poświecilaby własne dzieci dla portek, jakoś nie wierzę wink
      • alina460 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:21
        Oczywiście, że mąż.
        • alaveda Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:24
          Wierszem:

          A w drugą stronę, ratować dzieci czy swoją żonę?

          Kolejna wymyślona historyjka na potrzeby forum. Panie ratujące mężów big_grin
          • milva24 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:34
            alaveda napisała:

            > Wierszem:
            >
            > A w drugą stronę, ratować dzieci czy swoją żonę?
            >
            Tak zupełnie szczerze to oczekiwałabym od męża, że najpierw będzie ratował dzieci a później mnie. Gdyby mnie ocalił a dzieci zginęły i tak nic by już nie było ani z naszego małżeństwa ani ze mnie.
            • seaborgium Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:00
              Dokładnie.
          • seaborgium Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:00
            Mąż wie, że najpierw dziecko, a potem ewentualnie ja smile
          • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:20
            > A w drugą stronę, ratować dzieci czy swoją żonę?

            Z historyjki inicjującej wynika, że panowie nie mają takich dylematów. Ratują przede wszystkim siebie, a reszta nieważna...
            • mamtrzykoty Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:12
              No ba, nowa żonę i dzieci zawsze można mieć! Po co sie narażać i bawić w ratowanie?
            • ginger.ale Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:44
              amast napisała:

              > > A w drugą stronę, ratować dzieci czy swoją żonę?
              >
              > Z historyjki inicjującej wynika, że panowie nie mają takich dylematów. Ratują p
              > rzede wszystkim siebie, a reszta nieważna...

              Film mi się przypomniał. Tylko tam siłą wyższą była lawina w Alpach, a nie pożar. Mąż wziął tel. i ratował siebie, żona została z dziećmi. Wszyscy przeżyli, tylko potem było słabo...
              www.filmweb.pl/film/Turysta-2014-709434
              • whitney85 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:14
                Też mi się to od razu z tym filmem skojarzyło.
                Chcę wierzyć, że mąż ratowalby dzieci ale kto to wie, może oni w genach mają co innego.
                • anilka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:43
                  Autorka to właśnie napisała - mąż wybiegł sobie sam, a żona ratowala jedno dziecko, potem wróciła po drugie, czyli pan mąż ważny jest sam dla siebie i koniec.
      • escott Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:26
        Pop-brednie o psycho ewo i inwestycjach w geny nie wyczerpują jednak wyjaśnień ludzkich zachowań, więc warto wstrzymać się z takimi wywodami. Jednak życie nie sprowadza się do przekazywania genów, nawet u zwykłych ssaków są na to dowody.
      • 45rtg Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:28
        lauren6 napisała:

        > W bajki o romantycznej miłości aż po grób, w wykonaniu baby która poświecilaby
        > własne dzieci dla portek, jakoś nie wierzę wink

        Może po prostu lubi męża? To się zdarza.
        • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:32
          Idę o zakład, że lubienie dzieci (własnych) zdarza się częściej.
        • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:58
          Czyli jednak ktoś uwierzył w pseudo romantyczne pier doły. Zdarza się.
        • mamtrzykoty Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:13
          Albo nie lubi dzieci.
      • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:31
        "Z punktu widzenia biologii ważniejsze jest przetrwanie własnych genów, nie cudzych. Czyli większość pań postąpiłaby zgodnie z instynktem przetrwania i uratowalaby swoje geny w postaci dziecka. "

        Z historycznego punktu widzenia, przetrwanie własnych genów zależy od przetrwania żywiciela, dlatego jeszcze na początku XX wieku w wielu miejscach świata najpierw jadł żywiciel, najpierw leczono jego, a dopiero potem to co zostało szło na dzieci. Co ci z uratowania 1 dziecka, jak potem by umarło 5. Z punktu widzenia biologii ważniejsze jest przetrwanie własnych genów, ale większości z nich, a nie każdego.
        • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:34
          Nadal tak jest, popatrz na głodujące afrykańskie dzieci i ich całkiem nieźle odżywionych tatusiów.
          • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:38
            Ależ jak wiem, że nadal tak jest, czy to Afryce, czy większej części Azji.
            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:58
              Ale - co ciekawe - mleko czy inną pomoc dla zagłodzonych dzieci żrą chłopy, natomiast matki tych dzieci już nie... Co w sumie można wytłumaczyć tak, że ciąża i poród wiążą się z dużym obciążeniem i ryzykiem, więc opłaca się kobietom dlac o to, co już urodziły, natomiast dla chłopa wsadzić - wyjąć to sama przyjemność, więc mogą zadbać o swoje brzuchy, zamiast brzuchy potomstwa. Najwyżej zrobią sobie nowe...
              • piekna_remedios4 [...] 10.12.18, 12:44
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:53
                  My tez dzialamy jak zwierzeta, przy byle problemie. Wyzsza kultura to iluzja, ktota dziala tylko w warunkach dobrobytu.
                  • piekna_remedios4 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:04
                    powaga? Jadłabyś wiedząc, że twoje dzieci głodują? Ja nie
                    • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:07
                      Tez mnie to dziwi. Zastanawia mnie tez czemu te matki nie karmia dłuzej swoim mlekiem. Nawet 4-letnie dziecko mozna karmic, szczegolnie jak nie nic lepszego...
                      • kk345 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 23:47
                        Bo skrajnie niedożywiona matka nie ma mleka?
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:00
                "wyjąć to sama przyjemność, więc mogą zadbać o swoje brzuchy, zamiast brzuchy potomstwa."
                Kiedy mezczyzni sa najedzeni to moga zadbac o dobro grupy i walczyc o zasoby dla calej spolecznosci, nawet kosztem zycia pojedynczych dzieci. A kobiety w twojej wizji znowu wychodza na chytre baby, zafiksowane na swoim interesie. Tak mnie ladnie podprowadzaszwink
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:04
            Mnie to dziwiło ze ne tylko tatusiowie ale mamy dobrze wygladją (dobrze w porównianiu z dziecmi)...
            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:59
              To niech cie nie dziwi. To teoria gier, setki tysiecy genetycznie uwarunkowanych wyborow naszych przodkow, prowadza do takich a nie innych wynikow.
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:02
                Ci ktorzy dokonywali najbardziej oplacalnych wyborow i maja najwiecej potomstwa, ktore dokonywalo podobnie oplacalnych wyborow, itd...
                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:05
                  Tyle tylko, że nie ma jednego idealnego modelu "wyboru" , który działa zawsze dla każdej populacji.
                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:15
                    Nie ma ale widac zauwazalne i wspolne dla calej ludzkosci trendy patrz: dylemat wagonika, wieznia, itp...
                    • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:17
                      Aha, szczególnie na ematce można zauważyć jak bezinteresownie szlachetnie macoszki traktują potomstwo misia...
                      • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:23
                        "szczególnie na ematce można zauważyć jak bezinteresownie szlachetnie macoszki traktują potomstwo misia... "
                        Tak wlasnie jest. Idealny przyklad triumfu natury nad przyzwoitoscią.
                        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:06
                          No właśnie - natury, która każe NIE dbać o geny grupy społecznej, w której się akurat znajdujesz, tylko o własne... Dzieci z poprzedniego związku, które żyją z Tobą, mężem w grupie to żadne tam Twoje geny i nie masz żadnego interesu, żeby w nie inwestować albo by skłaniać samca, aby w nie inwestowal. Samiec ma dbać o byt Twój i Twoich genów.
                          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:16
                            "która każe NIE dbać o geny grupy społecznej, w której się akurat znajdujesz, tylko o własne..."
                            Po pierwsze, mylisz pojecia. Wspolczesni ludzie nie podlegaja takiemu doborowi grupowemu, jak kiedys. Teraz mozna krazyc miedzy grupami. A kiedys, wyjscie z plemienia w srodku jungli albo pustyni, to byla smierc. I w takich warunkach ewoluowalismy. I to nam zostalo do dzis, ze w sytuacjach ekstremalnych robimy rzeczy korzystne z punktu widzenia grupy a zabojcze dla nas samych albo dla naszych najblizszych, bo najwyrazniej w ostatecznym rozrachunku warto poswiecic piecioro dzieci, zeby przezyla nastepna dwudziestka.
                            Poza tym zycie, to sa ciagle rozgrywki miedzy dobrem jednostki a dobrem grupy, (zaden zywy organizm nie chce przedwczesnie umierac.) DZisiaj, u wiekszosci populacji tego swiata np. u muzulmanow, u chrzescijan, u Chinczykow. nadal dobro grupy stoi nad dobrem jednostki. A tylko u nas, w pierwszym swiecie, od parudziesieciu lat przewaza dobro jednostki. Nie chcemy walczyc dla wspolnych idei - ani o ojczyzne, ani o religie. Nie chcemy zyc jak nasi przodkowie, nie chcemy malzenstw aranzowany, zeby nam klan zagladal do sypialni, nie chcemy rodzic wielu dzieci, nie chcrmy, zeby nasze dzieci byly zolniezami. A dzieki temu wszystkiemu jestesmy tu gdzie jestesmy i zdobylismy ogromna przewage nad reszta swiata, czyli osiagnelismy sukces ewolucyjny, dzieki scislej wspolpracy w grupie i poswiecaniu zycia swoich dzieci na korzysc grupy. A jako jednostki skupione tylko na sobie i niezdolne do poswiecen nadal hasalibysmy gdzies po sawannie...
                            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 14:36
                              Oczywiście, że współcześni ludzie podlegają doborowi naturalnemu, doklandnie takiemu samemu, jak tysiąceat temu. Po drugie nie, wyjście z grupy nie jest i nie było równoznaczne ze śmiercią i od zawsze osobniki krzyzowaly się POZA grupą, bo chów wsobny oznacza choroby genetyczne. Co więcej - ludzie krzyzowlai się nawet między gatunkami... I nie, nie robimy rzeczy korzystnych dla grupy, a jeśli uważasz inaczej, to podaj przykład (poza mordowaniem kobiet z odsloniętą twarzą przez brodatych capow, jeśli łaska). Życie w grupie stwarza większe szanse na przekazanie SWOICH genów i dlatego zasady grupy są stosowane. Ludzie nie potrafią zadbać o dobro grupy chocby w takim stopniu, żeby nie niszczyć dobr naturalnych i nie utonac w smieciach - więc o czym Ty w ogóle piszesz?
                              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:17
                                "Oczywiście, że współcześni ludzie podlegają doborowi naturalnemu, doklandnie takiemu samemu, jak tysiąceat temu."
                                A czy ja twierdze, ze jest inaczej?
                                "Po drugie nie, wyjście z grupy nie jest i nie było równoznaczne ze śmiercią i od zawsze osobniki krzyzowaly się POZA grupą"
                                Biorac pod uwage male i rozrzucone plemiona zbieracko-lowieckie, to wyjscie z grupy raczej odbywalo sie grupowo, czyli de facto bylo podzialem na 2 grupy. Poza tym grupa, to moglo byc pare zaprzyjaznionych plemion rozmnazajacych sie miedzy soba. Do tej pory istnieja bardzo male grupy, ktore maja specjalne i bardzo skomplikowane zasady dobierania sie w pary, zeby chowu wsobnego uniknac. A wyjscie z grupy dla pojedynczych osobnikow oznaczalo raczej smierc z glodu, przez zwierzeta, przez dalsze grupy, ktore takiego delikwenta nie witaly z otwartymi ramionami. Czytalam o plemionach, oczywiscie nazwy nie pamietam, gdzie najgorsza kara bylo ignorowanie przez plemie. Osobnik nie musial sie nawet oddalac, tylko umieral ze zgryzoty. A u naszych niedawnych przodkow, po rewolucji rolniczej, banicja to byla nadal jedna z najstraszniejszych kar.
                                "nie, nie robimy rzeczy korzystnych dla grupy, a jeśli uważasz inaczej, to podaj przykład"
                                Wszelkie wojny, czyli walka o przestrzen i zasoby dla grupy, karmienie cudzych dzieci (allopatenting), przygarnianie sierot, ofiary skladane z wlasnych dzieci w czasie klesk zywiolowych, dobrowolne oddalanie sie starych osobnikow od grupy. Jesli wezmiemy pod uwage wspolnote pierwotna, skladajaca sie z lowcow zbieraczy, to ja tam mie widze zadnego indywidualizmu. Wszelkie dzialania sa grupowe a jednostki moga najwyzej odejsc od grupy. Ale jakos tego nie robia, tylko sie okaleczaja na potege, w ogole nie biorac pod uwage, ze od tego mozna umrzec. (Wszelkie rytualy przejscia). Poza tym nie znamy kultur, w ktorych ludzie zyja osobno a spotykaja sie tylko po to, zeby sie rozmnozyc. A wiec, jesli ludzie od zarania dziejow osiagaja wiekszy sukces ewolucyjny zyjac w grupie, to oznacza, ze interesy grupy musza byc nadrzedne nad interesem jednostek, bo gdyby tak nie bylo, to przy byle problemie grupy by sie rozpadaly na pojedyncze osobniki.
                              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:23
                                "Ludzie nie potrafią zadbać o dobro grupy chocby w takim stopniu, żeby nie niszczyć dobr naturalnych i nie utonac w smieciach"
                                Ludzie nie potrafia zadbac o bardzo wiele rzeczy, robi to za nas dobor naturalny wlasnie, droga kolezanko. Przezywaja ci, ktorzy dokonuja korzystnych wyborow i wcale nie musza robic tego swiadomie. Zwierzeta tez swiadomie o nic nie dbaja a zyja.
                                Takimi sformulowaniami pokazujesz, ze ciagle wychodzisz z abstrakcyjnych rozwazan nad natura rzeczy i wpychasz polityczna poprawnosc, zamydlasz i idealizujesz ludzi.
                • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:08
                  NO tam im sie wiedze ze hoho....
      • mamtrzykoty Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:10
        Przecież takich mnóstwo jest, co to pozwalają nowemu facetowi dzieci gwałcić i maltretować, aby tylko był, więc nie wiem, czemu cie to tak dziwi, albo porzucają swoje dzieci, aby z nowym facetem uciec.
        • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:53
          Akurat przyzwolenie na przemoc wobec dzieci jest ściśle powiązane z sytuacją materialną i zawodową matki.
          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:03
            Jest powiazane z biologią słabo tlamszoną przez kulture.
            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:07
              Biologia kaze krzywdzic potomstwo??? Szczególnie u ssaków? Żartujesz sobie...
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:13
                Biologia raczej kaze robic to co trzeba, zeby uzyskac jak najwiecej korzysci. Czasem najkorzystniejsze jest zjedzenie (skrzywdzenie) potomstwa. Albo zabicie potomstwa poprzedniego partnera, albo faworyzowanie osobnikow zdrowych i silnych, itd...
                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:24
                  I matki to robią? Samice? No wybacz... Lwy zagryzają potomstwo, ponieważ lwice wchodzą wtedy w ruję. Lwice natomiast nie zagryzają potomstwa przy zmianie samca, lwice starają się lwiatka ocalić, ponieważ ponoszenie trudów ciąży i laktacji bez gwarantowanego sukcesu nie jest dla nich w żaden sposób korzystne. Ale już owulacja lwów morskich jest niezależna od karmienia młodych i nowy przywódca stada nie zabija młodych poprzedniego samca. Samica, dla której ciąża, poród i karmienie młodych są zawsze bardzo ryzykowne NIE będzie szafowac życiem swoich młodych - nie dla samca ani tym bardziej nie dla "dobra grupy". Najsłabsza antylopa też nie podkłada się sama lwu do zezarcia.
                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:40
                    Kobiety zabijaja swoje dzieci, kiedy nie ma szans na ich wykarmienie. Ostatnio nawet na ematce byly jakies historie z Polski, poczatkow 20 wieku, kiedy kobiety z biedy masowo oddawaly niemowleta do specjalnych mamek, ktore glodzily te dzieci na smierc. A dla dobra grupy istnieje np. zabojstwo honorowe u Muzulmanow. Poza tym wszystkie ludzkie spolecznosci do tej pory dzialaly jako grupy. Wszyscy byli poddawani tym samym rytualom, wszyscy sie tak samo ubierali, wszyscy wierzyli w to samo i wszyscy robili to, co mieli nakazane kulturowo. To byly spoleczenstwa plemienne i klanowe. Wielkie religie to spoiwo, ktore pozwalalo tworzyc ogromne grupy, bardzo skutecznie sie rozprzestrzeniajace.
                    Nie rozumiem w ogole z czym ty dyskutujesz, bo ludzie to stworzenia stadne i do tej pory mieli szanse przetrwac tylko w stadzie, wiec wyksztalcili mechanizmy, ktore faworyzuja przetrwanie grupy a nie jednostki. Pojedyncza matka z dzieckiem mogla kiedys najwyzej uciec do lasu i tam zginac, kiedy reszta uznala, ze nalezy poswiecic jej dziecko na oltarzu jakiejs wiekszej sprawy.
                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:43
                      Czyli jest wiele dowodow na to, ze ludzkie matki zabijaja i (zjadaja - z najnowszych zrodel Leningrad?) swoje dzieci w czasie biedy oraz faworyzuja zdrowsze i silniejsze potomstwo.
                      • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:03
                        Jest jednak zdecydowana różnica między pozwoleniem na przemoc wobec dziecka przez nowego motherfuckera, a zjedzeniem zwłok w Leningradzie uncertain
                        • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:22
                          "pozwoleniem na przemoc wobec dziecka przez nowego motherfuckera,"
                          Prosze mi wyjasnic jakie mechanizmy ewolucyjne stoja za tym powszechnym procederem, bo napewno nie jest to wynik swiadomego dzialania poprzedzonego glebokimi rozmyslaniami...
                          • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:10
                            Mechanizmy ewolucyjne każą matkom bronic potomstwa przed agresywnym samcem, który moze mieć swój interes w skrzywdzeniu młodych (np indukcja owulacji). Dla samic kolejna ciąża, poród, kamienie to ryzyko własnego zgonu, nic więc dziwnego, że samica nie ma interesu w szafowaniu własnym zdrowiem dla niepewnego zysku rozrodczego. Dlatego właśnie takie emocje budza sytuacje, w których matka pozwala skrzywdzić młode, porzuca je czy sama jest wobec nich agresywna. Bo to nienaturalne. Kobieta jedząca zwłoki w sytuacji śmierci glodowej walczy o to, żeby przeżyć i w przyszłości wydac na świat jakiekolwiek potomstwo ; kobieta, która pozwala, żeby jakiś przygodny gnój pobił jej zdrowe, żywe dzieci na śmierć, postępuje wbrew zasadom doboru naturalnego- bo jej geny skończą w białych małych trumienkach, a cały wysiłek włożony w ciążę i poród poszedł na marne.
                            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 18:36
                              "kobieta, która pozwala, żeby jakiś przygodny gnój pobił jej zdrowe, żywe dzieci na śmierć, postępuje wbrew zasadom doboru naturalnego"
                              Za duzo jest w spoleczenstwie takich kobiet postepujacych wbrew zasadom doboru naturalnego. To nie sa pojedyncze sytuacje, ktore mozna by tlumaczyc przypadkowym odstepstwem od normy.
                    • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:21
                      Jakim cudem zabójstwo "honorowe" kobiet w religii muzułmańskiej ma być dowodem na działanie dla dobra grupy???

                      W Afryce "zbędne" osobniki, np osierocone dzieci czy wdowy oskarża się magię i wypędza/zabija. Natomiast cele, jakie za tym stoją, w żadnym razie nie mają na celu "dobra grupy", tylko dobro poszczególnych jej członków pojedynczo i indywidualnie. Jeśli wypedzę z wioski sieroty, bękarty i wdowy, to będzie więcej żarcia dla moich dzieci i dla mnie. Reszta wsi, myśląc podobnie, na pewno mnie poprze- ale również myśląc o swoich dzieciach, ale w żadnym razie nie o moich. Jeśli osierocę moje, to nikt nie przejmie się ich losem (to przecież biedne sierotki naszej Memphis, którą tak kochalismy, bo robiła najlepsze cegly z guano!) i jako następne wylecą z wioski jako czarownicy. A moje dzieci będą robiły co tylko będą mogły, żeby przetrwać, na pewno nie poloza się w rowie i nie umrą, bo to taaaakie szlachetne
                      . Tak, jako gatunek wypracowalismy pewne strategie życia w grupie, które zwiększają szanse przetrwania. Ale stoją za tym najbardziej egoistyczne z pobudek - przetrwać mają geny indywidualnych członków tej grupy. Jeśli strategia "dobro grupy" stoi w sprzeczności ze strategią "moje geny“, to grupa schodzi na drugi plan. Kultura muzulmanska, na którą skwapliwie się powołujesz, sprzyja MĘŻCZYZNOM. Poprzez zniewolenie i morderstwa kobiet, poprzez wielozenstwo, gwarantują sobie przetrwanie genów i zmniejszenie ryzyka, że inny samiec zapłodni "ich" kobiety. Natomiast - szczególnie dzisiaj - nie niesie to że sobą zbyt wielu zysków dla kobiet, które nie wymagają już żadnej opieki czy obrony, a ryzkują życiem.
                      • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:43
                        No ale tu już mieszamy do tematu religię, która IMO z instynktem ma niewiele wspólnego i została powołana po to, żeby zaspokajać interesy poszczególnych, cwańszych od innych, jednostek. Przecież religia wcale nie chroni dobra grupy, tylko wybranej elity pasożytującej na reszcie.
                        • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:44
                          Wręcz powiedziałabym, że religia działa wbrew naturze, instynktom i ewolucji.
                          • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:08
                            Działa zgodnie z interesem starych brodatych capow...
                            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:56
                              "Działa zgodnie z interesem starych brodatych capow... "
                              Grupy ludzi podporzadkowane tym capom osiagnely najwiekszy sukces ewolucyjny (chrzescijanstwo, islam, judaizm).
                              • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:18
                                O, doprawdy...? Z tego, co wiadomo z historii, to muzułmanie święcili triumfy rozwoju (medycyna, pismo, matematyka, astrologia) ZANIM religia zdominowała zasady życia społecznego i doprowadziła do stanu obecnego, w którym muzułmanie nawet nie zbliżają się do dawnej świetności rozwojowej. Podobnie religia katolicka wepchnela Europę w mrok średniowiecza, a nie rozwoju- weźmy choćby walkę KK z uznaniem teorii heliocentrycznej. Niezależnie od religii starych kozlow rozwijały się wspaniale kultury - choćby Majow, Azteków, Moskitii. Chiny, Indie, kultura ludów północy też rozwijała się niezależnie od islamu czy KK.
                                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:27
                                  Islam i chrzescijanstwo to nadal najwieksze religie tego swiata. A protestanci to tez chrzescijanie. Aztekowie ze swoimi ofiarami z ludzi rzeczywiscie uroczy. Chiny, cywilizacja termitow, za olena.s, Indie rytualne mordowanie kazdego, kto sie nawinie, wspaniale.
                                  • semihora Re: Mąż czy dziecko 13.12.18, 14:49
                                    Chcesz powiedzieć, że islam i chrześcijaństwo nie zbrukały się ludzką krwią? suspicious
                                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 13.12.18, 15:06
                                      A ten wniosek to zekąd?
                          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:41
                            "Wręcz powiedziałabym, że religia działa wbrew naturze, instynktom i ewolucji."
                            Zalezy jak na to patrzysz. Jesli bierzesz pod uwage sukces ewolucyjny grupy, to kazda duza religia ekstremalnie wspiera rozprzestrzenianie genow swoich wyznawcow. Bo gdyby nie wspierala, to by nie byla duza religia😉 bo jej wyznawcy szybko by wymarli albo zostali przejeci przez inna silniejsza grupe. Pierwsze z brzegu haslo, idzcie i rozmnazajcie sie a ziemie czyncie sobie poddana.
                        • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:53
                          "religię, która IMO z instynktem ma niewiele wspólnego i została powołana po to, żeby zaspokajać interesy poszczególnych, cwańszych od innych, jednostek"
                          Nie tylko. Religia ma jeszcze jeden cel - rozprzestrzeniac sie, zdobywac obszary i zasoby dla swoich wyznawcow. Bedac wyznawca duzej religii masz szanse nie tylko na przetrwanie ale na bezpieczne zycie w duzej grupie, ktora ci pomoze i bedzie cie ochraniac, kiedy bedzie taka potrzeba. Ale ze nie ma nic za darmo, to ty bedziesz musiala robic to, co grupa ci kaze. Bo inaczej wylecisz albo cie zabija, zebys nie mącila. Tak sie to odbywalo od kiedy istnieja ludzie. I owszem istnialy (i istnieja grupy), ktore robily zupelnie inaczej ale nie odniosly one sukcesu ewolucyjnego i dawno wymarly. To co dzisiaj mozemy powiedziec na temat indywidualizmu, krazenia miedzy dowolnymi grupami i dbania tylko o siebie, to ze przyszlosc niedlugo zweryfikuje takie pomysly na zyciewink
                      • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:35
                        "Jakim cudem zabójstwo "honorowe" kobiet w religii muzułmańskiej ma być dowodem na działanie dla dobra grupy???"
                        Trzeba poswiecic zycie jednostek, bo tego wymaga klan. Jesli dana rodzina nie spelni swojego obowiazku i nie zabije swojej "krnabrnej" corki/siostry/kuzynki/ siostrzenicy, to zostanie wyrzucona z klanu i nikt z nimi nie bedzie prowadzil zadnych interesow. Zostana wykluczeni. Kiepska opcja, jesli otacza nas pustynia a do najblizszej cywilizacji mamy pare tysiecy kilometrow. Dlatego grupa rodzinna co jakis czas poswieca zycie jednego ze swych dzieci, zeby zaciesnic wiezi i ufowodnic, ze jest w stanie zrobic bardzo wiele(zabic swoje dziecko) dla dobrych stosunkow w grupie. Dzieki takim mechanizmom powstaja bardzo silne wiezy miedzy czlonkami klanu a wszystko to wplywa na sukces ewolucyjny grupy, ktora jest zwarta i prezna a odstepstwo od zasad konczy sie w niej smiercia. (U muzulmanow akurat czesciej smiercia kobiet, mimo ze kobiety sa cenniejsze biologicznie od mezczyzn, a jednak taki system wypracowali i on fziala, bo zgarneli pol swiata)
                        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:27
                          Chrzanienie. Stadzie brodatych capow uwidzialo się, że jak będą mieć 4-10-15 dziewiczych żon, to będą mieć gwarancję przekazania swoich genów. Kobiety podejrzane o zdradę najłatwiej zabić, raz żeby nie było ryzyka, że już nosi obce geny, dwa - ku przestrodze dla innych. Jest to mechanizm korzystny dla capow, ale już nie dla kobiet, które mogą mieć 0 sukces reprodukcyjny, bo im się pasmo włosów spod chustki wysunelo. I kobiety zaczynają się buntowac, co widać. Ja nie wiem, skąd Ty masz taką wizję pustyni i chowu wsobnego w jednej rodzinie, skoro ludzkość od wieków MIGRUJE i to w takim stopniu, że zasiedlila nawet Patagonię i Australię.
                          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:39
                            "Jest to mechanizm korzystny dla capow, ale już nie dla kobiet, które mogą mieć 0 sukces reprodukcyjny"
                            Wnioskujac z tego, co piszesz, to najwyrazniej sukces reprodukcyjny kobiet nie jest potrzebny, zeby capy mogly zagarnac pol swiata wink
                            "Ja nie wiem, skąd Ty masz taką wizję pustyni i chowu wsobnego w jednej rodzinie"
                            Z malych, rozrzuconych plemion ludzkich zajmujacych sie łowieniem i zbieraniem. A migrowaly grupy. Pojedyncze osobniki wyruszaly w podroz w charakterze zwiadowcow, w nieznane, dla dobra grupy oczywiscie smile A ryzyko dla nich bylo porownywalne do naszych dzisiejszych podrozy w kosmos.
                      • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:00
                        "W Afryce "zbędne" osobniki, np osierocone dzieci czy wdowy oskarża się magię i wypędza/zabija. Natomiast cele, jakie za tym stoją, w żadnym razie nie mają na celu "dobra grupy", tylko dobro poszczególnych jej członków pojedynczo i indywidualnie. Jeśli wypedzę z wioski sieroty, bękarty i wdowy, to będzie więcej żarcia dla moich dzieci i dla mnie"
                        Lol. W jakiej Afryce? Masz na mysli jakas wspolnote pierwotna, czy zbieranine ludzi, ktorzy wedruja za chlebem? Bo mozna znalezc multum przykladow na to, ze w innych kulturach osierocone dzieci i wdowy przechodzily pod opieke dalszej rodziny.
                        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:22
                          No przeciez oskarżenia o magię, zabójstwa i wygnania dzieją się DZIŚ. Nie czytasz żadnych gazet, reportaży, książek...?
                          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:29
                            Dzieka sie rowniez akty altruizmu. Czesto miedzygatunkowego.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:11
            NIe pitol...jest masa takich ktore stac na zycie bez faceta. Chodzi tylko o posiadanie portek w domu. Znam panią ktora nie majac nic uciekła jak pan maz uderzył dziecko (wczesniej bił tylko żone). Uciekła w nocy w pizamie z 2 dzieci.
        • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:02
          "co to pozwalają nowemu facetowi dzieci gwałcić i maltretować"
          Dokladnie.
      • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:50
        "Z punktu widzenia biologii ważniejsze jest przetrwanie własnych genów, nie cudzych."
        Zalezy jak bardzo cudzych. Jestesmy stworzeniami stadnymi i wyewoluowalismy wspolpracujac w grupie. Przetrwanie grupy przez cala nasza ewolucje wysuwalo sie na prowadzenie i bylo wazniejsze, niz przetrwanie jednostki. (Jednostka ani sie za bardzo nie rozmnozy ani zbyt dlugo nie pozyje.) W zwiazku z tym jeden z bardziej mozliwych cenariuszy, to mama z tata wspolnie zjadaja swoje martwe dzieciatko i robia nowewink
        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:10
          Bardzo starasz się to udowodnić, ale dalej to nie ma sensu. W naturze nie trzeba par mama i tata, wystarczy mama i dzielony z innymi samicami dawca nasienia. Resztę zbędnych samców można zjeść, w końcu zużywają więcej dóbr niż dziecko.
          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:19
            "Resztę zbędnych samców można zjeść, w końcu zużywają więcej dóbr niż dziecko. "
            Niestety, badania nad ludzka ewolucja i zachowaniem wskazuja na to, ze to tylko twoje pobozne zyczeniawink
            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:25
              Tak? Kanibalizm dotyczył dzieci czy jednak częściej pojmanych jeńców?
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:46
                Zwierzeta zjadaja swoje dzievi, kiedy jest duzy glod, bo to racjonalne z punktu widzenia genow, wiec dlaczego ludzie mieliby tego nie robic?
                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:43
                  Jeśli będą mieć wybór, to najpierw zezrą cudze.
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:50
                "W naturze nie trzeba par mama i tata, wystarczy mama i dzielony z innymi samicami dawca nasienia."
                W ogole to skaczesz z tematu na temat. A poza tym nie wzielas pod uwage tego, ze dziecko trzeba wykarmic i ochronic i doprowadzic do wieku w ktorym moze sie rozmnozyc i najlepiej jeszcze pomoc przy wnukach. Ludzkie kobiety do tej pory nie byly zdolne do zrobienia tego bez pomocy samcow. To sa oczywistosci, jesli ktos ma jakiekolwiek pojecie w temacie. A to ze ty sobie konstruujesz jakies wyobrazenia na temat natury, to juz twoj problem.
                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:26
                  Ja skaczę z tematu na temat?
                  >Ludzkie kobiety do tej pory nie byly zdolne do >zrobienia tego bez pomocy samcow
                  Ale jesteś przekonana, tak w 100% przekonana, że w historii ludzkości zawsze biologiczni tatusiowie utrzymywali bezwolną kobietę, która sama nic nie mogła...?

                  >To sa oczywistosci, jesli ktos ma jakiekolwiek >pojecie w temacie
                  Nie no, napisz, że trollujesz 😂😂😂
                  • 11ematka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:43
                    " 100% przekonana, że w historii ludzkości zawsze biologiczni tatusiowie utrzymywali bezwolną kobietę, która sama nic nie mogła...?"
                    Znowu tworzysz od rzeczy.
                    • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:44
                      "Ludzkie kobiety do tej pory nie byly zdolne (!!!) do zrobienia tego bez pomocy samcow. To sa oczywistosci"
                      Aha...
                      • 11ematka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:46
                        Pokaż mi plemiona składające się z pojedynczych samotnych matek hasających po jungli albo pustyni. Brzmi absurdalnie, co?
                        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:58
                          Oczywiście, istnieją nawet plemiona, w których kobiety nie mają mężów w naszym pojęciu. Mają natomiast synów. Synowie zawsze pozostają przy matce. Dorośli mężczyźni znajdują partnerki, z którymi spędzają noce, natomiast w ciągu dnia sa przypisani do domu matki. Plus małżeństwa homoseksualne kobiet w Afryce - jedna była "mężem" i pełniła męskie funkcje. W ogóle gdyby przyjdzec się dawnym plemionom lowiecko - zbierackim, to tam również nie istniały instytucje małżeństwa. Samice mialy potomstwo, ale niekoniecznie z tym samym samcem, a czasem nawet z samcem innego gatunku.. .
                          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:06
                            "Oczywiście, istnieją nawet plemiona, w których kobiety nie mają mężów w naszym pojęciu. Itd..."
                            Ale maja samcow a ja pisalam o samcach. Nawet jesli istnialy samowystarczalne grupy kobiet, ktore spotykaly sie z mezczyznami tylko w celu rozmnozenia, to juz dawno nie istnieja, czyli nie odniosly sukcesu ewolucyjnego. Poza tym te kobiety musialyby zabijac swoich synow, zeby utrzymac wspolnote samych kobiet😎
                            • tt-tka [...] 11.12.18, 10:19
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 10:29
                                "Nie istnieja spoleczenstwa Prusow, Jadzwingow, Aztekow, i wiele innych. Mimo ze mialy samcow. I czego to dowodzi ?"
                                Ze nie osiagneli sukcesu ewolucyjnego? Ze najechali ich wszystkich i przejeli chrzescijanie?
                                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 10:35
                                  Po za tym Amazonki to tylko mit. A po drugie, tak jak juz wczesniej pisalam, zabijaly albo okaleczaly swoje dzieci plci meskiej dla dobra grupy, hehehe.
                                  • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 14:42
                                    1matka-polka napisała:

                                    > Amazonki to tylko mit. A po drugie, tak jak juz wczesniej pisalam, za
                                    > bijaly albo okaleczaly swoje dzieci plci meskiej dla dobra grupy, hehehe.
                                    >

                                    Nie wiemy na pewno, czy Homer istnial kiedykolwiek, ale z pewnoscia wiadomo, ze byl slepy. Potega.
                                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:42
                                  Oj, czyzbys nie wiedziała CO stało się z Aztekami czy Majami...? Nie, to nie religia katolicka i sukces ewolucyjny Europejczyków, to BAKTERIE i WIRUSY spowodowały zagładę tych kultur. A skąd się wzięły te zabójcze zarazki? Otóż w Amerykach ludzie żyli w małych grupach; w rozwiniętej Europie - na kupie i w dodatku ze zwierzętami, co sprawiło, że z brudu i braku higieny wirus ksiegosuszu przeszedł na człowieka powodując zabójczą odrę, od owiec i bydla dostaliśmy ospę, przez szczury, wszy i pluskwy dały nam dur brzuszny. I ten zabójczy pakiet zawiezlismy na nowe kontynenty. Na których, nawiasem mówiąc, już znacznie wczesniej byli nieislamscy/niekatoliccy Wikingowie (nie pozerali własnych dzieci na ucztach ani nie mordowali "honorowo" własnych kobiet).
                                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:46
                                    1. "Oj, czyzbys nie wiedziała CO stało się z Aztekami czy Majami...? Nie, to nie religia katolicka i sukces ewolucyjny Europejczyków, to BAKTERIE i WIRUSY spowodowały zagładę tych kultur"
                                    Wiem o tym. Poza tym, czy ty twierdzisz, ze gdyby nie bakterie, to kultura aztecka i Majow nadal by kwitly obok naszej chrzescijanskiej?😃
                                    2. Ach ci szlachetni Wikingowie🤣
                              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 10:40
                                Mam nadzieje, ze dostaniesz bana za grozby karalne, tak jak ja dostalam wczoraj, za samo nabijanie sie z cudzej debilnej wypowiedzi.
                            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:34
                              Tak bardzo chcesz udowodnić swoją (błędna z założenia) tezę o wyższości dobra grupy nad sukcesem genetycznym jednostki, że sama gubisz... Generalnie ssaki są dwuplciowe, czyli potrzebują dwóch płci do rozmnozenia. Natomiast do przetrwania samce nie są i nie były niezbędne. Nie mamy kultur jednoplciowych, bo nie jesteśmy istotami jednoplciowymi, skoro rodzą się chłopcy i dziewczynki, to w populacji będą mężczyźni i kobiety. To chyba oczywiste. Natomiast gdyby zdarzyło się, że szlag trafi samca, to samica jak najbardziej przetrwa, raczej nie umrze z samej zgryzoty i braku prącia w obejsciu.
                              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:42
                                Gdy szlag trafi potomstwo samica przetrwa tym bardziej. A bez zaangazowanego samca lub/i grupy wsparcia taka ciezarna a potem w pologu samica ma delikatnie mowiac przerabane.
                • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:46
                  1matka-polka napisała:

                  > dziecko trzeba wykarmic i ochronic i doprowadzic do wieku w ktorym moze sie r
                  > ozmnozyc i najlepiej jeszcze pomoc przy wnukach. Ludzkie kobiety do tej pory ni
                  > e byly zdolne do zrobienia tego bez pomocy samcow
                  .

                  Co ty nie powiesz ? Spoleczenstwa amazonek, wspolnoty beginek, czy chocby doswiadczenia drugiej swiatowej, gdy na mezczyzne w rodzinie trzeba bylo czekac dwadziescia lat, az dorosnie jedyny synek, ktory wyzyl - jakos mi sie z ta teza kloca.

                  A w ogole o przetrwaniu gatunku decyduje liczba zdolnych do rozrodu samic. Samic, nie samcow.
                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:09
                    "Spoleczenstwa amazonek, wspolnoty beginek"
                    Tak, one nie odniosly sukcesu ewolucyjnego. Poza tym, co robily z synami?
                    "gdy na mezczyzne w rodzinie trzeba bylo czekac dwadziescia lat, az dorosnie jedyny synek,"
                    Czy zyly wtedy w spoleczenstwie bez mezczyzn? Owszem nie.
                  • morekac Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 16:46
                    Co do pomagania przy wnukach: jest hipoteza, że to dlatego kobiety żyją dłużej, bo ewolucyjnie obecność babci przekładała się na większą przeżywalność wnucząt. Dziadków to widać nie dotyczyło.
                    Są też obserwacje, dotyczące naczelnych: bardzo niechętnie porzucają swoje dzieci. Dotyczy to też wielu innych ssaków. Za dużo zainwestowały w swoje nieliczne potomstwo, by mechanizm porzucania maluchów im się opłacał. Dlatego bronią młodych i chronią jak tylko mogą. Miłości macierzyńskiej wcale nie wymyślili ludzie.
      • 3-mamuska Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:27
        lauren6 napisała:

        > Pomijając emocje. Z punktu widzenia biologii ważniejsze jest przetrwanie własny
        > ch genów, nie cudzych. Czyli większość pań postąpiłaby zgodnie z instynktem prz
        > etrwania i uratowalaby swoje geny w postaci dziecka. Dlaczego jedna postąpiłaby
        > wbrew temu co jest w nas wbudowane? Możliwe, że jest aż tak uzależniona od męż
        > a np finansowo, że bez niego nie poradziłaby sobie w życiu lub musiała żyć na z
        > nacznie niższej stopie niż obecnie. Wtedy inwestycja w męża i kolejne dzieci je
        > st bardziej racjonalna.
        >
        > W bajki o romantycznej miłości aż po grób, w wykonaniu baby która poświecilaby
        > własne dzieci dla portek, jakoś nie wierzę wink


        Zebra w monecie zagrożenia potrafi poronic żeby ratować siebie. Matki pozwalają samcowi zabić młode. Wiec nie wszystkie gatunki tak maja.
        • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:45
          Pierwsze słyszę, żeby zebra rodziła w biegu i strzelała za siebie plodami, uciekając przed gepardem...

          Nie, matki NIE pozwalają samcom zabić młodych. Weź włącz sobie jakis NG i pooglądaj program o lwach albo innych kotach. Samice odganiają nowego samca i bronią młodych.
          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:48
            Poogladaj sobie programy o chomikachwink
          • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 23:53
            > Pierwsze słyszę, żeby zebra rodziła w biegu i strzelała za siebie plodami, ucie
            > kając przed gepardem...

            Padłam big_grin
    • nihiru Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:22
      Tutaj zostały pomieszane dwie rzeczy.
      Pożar - tutaj jestem w szoku, bo mąż, jeśli sprawny, to powinien ratować dzieci i żonę, a nie być ratowany. Dla mnie opisana sytuacja to jakiś kosmos.

      Natomiast w tzw.: "normalnym życiu" problem z tym, że kobieta tak się skupia na swej roli jako matki, że zapomina o roli żony i powoduje to problemy w związku - jest chyba dość często spotykany. W tym kontekście tak: związek z mężem powinien stać przed związkiem z dziećmi.
      • znowu.to.samo Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:33
        To samo pomyślałam. Kobiecina rzuciła się na ratunek dzieciom, a gdzie był wtedy mąż. Sam uratowany stał przyglądając się całemu zajściu???
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:37
        Zwiazek z meżem wazniejszy???? NO to sory nie ejstem wystarczajaco dobrą żoną bbo ratowałabym najpierw dzieci. Moge ci zagwarantować ze gdybym uratowała meza zamiast dzieci on by mi tego nie wybaczył (ja jemu tez).
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 07:57
          Nic nie zrozumiałaś z wypowiedzi nihiru...
        • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 08:19
          Nieźle się nakręciłaś. Tylko nie podopalaj chałupy...
    • woman_in_love może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 10:23
      bo jest np. chirurgiem. Chciałabyś się męczyć w biedzie po jego śmierci z 1 dzieckiem, czy zrobić sobie następną trójkę i żyć jak pączek w maśle big_grin ?

      A może mam zacofane, zaściankowe poglądy?
      Ależ wręcz przeciwnie, ty masz nowoczesne i lewackie pomysły. To przecież drzewiej bywało, jak się rodziło 12 dziatków, że się stawiało żywiciela na pierwszym miejscu, a nie dzieci, bo przecież zazwyczaj z tej 12 to i tak 7 padało jak muchy tak szybko, że nie opłacało się nawet pamiętać jak się nazywają!!!
      • hanusinamama Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 11:05
        Jak jest chirurgiem to zapewne odskzodowanie w przypadku smierci bedzie takie ze Pani pozyje w dostatku....
        • woman_in_love Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 11:09
          Nie, bo lekarze robią na czarno w większości, nie wystawiają paragonów, nie płacą podatków itd.
          • hanusinamama Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 11:14
            Ale to nie ma znaczenia. Mój mąz nie lekarz a ubezpiecznie na wypadek smierci ma...
            • woman_in_love Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 11:18
              Acha, jasne, i na pewno byś dostawała z tego jakieś +/- 30-50 tysi na miesiąc przez 20 następnych lat big_grin.
              • hanusinamama Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 11:37
                NIemusiałabym dostać tyle. Raczki dwie mam. Do momentu pożaru moim jedynym zajeciem nie było "leżeć i pachniec" wiec zarobiłabym plus to co mam z odszkodowania. Ale jak sie zyje na koszt meza to tak...moze byc problem. M.in. z ryzyka ze zostać moge sama z dziecmi pracuje (mimo ze pensja meza by nam spokojnie wystarczyła). I dla jasnosci ja tez jestem na wypadek smierci ubezpieczona.
      • memphis90 Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 12:03
        A to zależy od kultury... Np wśród Inuitow był zwyczaj, że jak był głód, to starsi członkowie wychodzili w tundrę- na śmierć, żeby było więcej jedzenia dla dzieci. Dzieci natomiast na śmieć nie porzucano.
        • aandzia43 Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 12:45
          Czytałam ze porzucano noworodki kiedy dzieciaków było za dużo a żarcia za mało.
          • memphis90 Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 13:56
            Ale u Inuitow?
        • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 11.12.18, 09:53
          "Np wśród Inuitow był zwyczaj, że jak był głód, to starsi członkowie wychodzili w tundrę- na śmierć"
          I to nie jest wcale dowodem na to, ze jednostki sie poswieca dla dobra grupy.
          Poza tym pocztaj sobie o alloparentingu, czyli o karmieniu cudzych dzieci. Ludzie tak czesto robia, istnieje nawet teoria, ze w warunkach naturalnych (dzungla, sawanna) kobieta nie jest w stanie wyzywic swojego dziecka, potrzebuje wsparcia grupy, bo ludzkie dzieci sa bardzo niesamodzielne i potrzebuja bardzo duzo jedzenia.
          I w ten sposob wracamy do poczatku, ze egoistyczne dbanie tylko o swoje geny nie przynosi sukcesu ewolucyjnego. A wyewoluowalismy w warunkach, w ktorych grupa nas/nasze dzieci karmi, kiedy jest jedzenie i grupa nas/nasze dzieci zabija, kiedy trzeba. A jednostki nie maja nic do gadania.
      • piekna_remedios4 Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 12:49
        ja bym wolała męczyć się w biedzie z 1 dzieckiem.
        • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 14:24
          "ja bym wolała męczyć się w biedzie z 1 dzieckiem. "
          Teraz tak piszesz, bezpieczna i z pelnym brzuchemsmile
          • piekna_remedios4 Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 17:01
            moja droga, po pierwsze ja nie utożsamiam dobrobytu z posiadaniem bądź nie, męża. Tak więc jego strata bolałaby mnie owszem, ale nie byłaby życiowa tragedią. Strata dziecka równałaby się w moim przypadku albo psychiatrykowi albo własnej śmierci. Nie sądź po sobie, nie wszystkie kobiety są tak zdesperowane. Mój pełny brzuch ma się nijak do tego co sądzę, nie raz odejmuję sobie od ust, aby dzieci mogły zjeść.
            • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 18:25
              Po prostu nie zrozumialas.
              • hanusinamama Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 22:13
                jakze głębokich wywodów matki -polki. Mało kto (albo i nikt) cie tu rozumie....
                • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 11.12.18, 09:11
                  A trzeba sie bylo uczyc matematyki...
            • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 18:30
              "Mój pełny brzuch ma się nijak do tego co sądzę, nie raz odejmuję sobie od ust, aby dzieci mogły zjeść."
              W sumir nawet zabawna jestes w swojej naiwnosci.
          • hanusinamama Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 22:12
            Nie pisz bzdur. Tzn często je piszesz ale jako matka-polka doskonała w kazdym względzie sama wiesz ze byś jadła tynk ze scian byle dziecko było bezpieczne.
            • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 11.12.18, 09:13
              Gdybys miala wybor, ze ocalisz swoje dziecko i zostaniesz z nim sama w pierwotnej dzungli bez szans na przetrwanie albo wspolnie z grupa zjesz swoje dziecko, to wybor nadal jest prosty? Polecam pocztac Borowskiego.😎
              • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 11.12.18, 09:16
                Nasza cywilizacja powstala na trupach milionow ludzi, ktorych trzeba bylo poswiecic dla przetrwania grupy.
      • 1matka-polka Re: może jej mąż mnóstwo zarabia 10.12.18, 14:04
        "bo jest np. chirurgiem. Chciałabyś się męczyć w biedzie po jego śmierci z 1 dzieckiem, czy zrobić sobie następną trójkę i żyć jak pączek w maśle"
        Ktora sie do tego przyzna?big_grin
    • tanebo2.0 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:27
      Mając męża może mieć kolejne dzieci. Vice versa się nie da...
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:00
        Majac dzieci nie mozna miec wiecej męża? Mozna...i nawet kolejny slub katolicki jakby sie uprzeć, bo pierwszy małzonek kwiatki wącha od spodu.
        • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:31
          Ale niekoniecznie już tak bogatego wink
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:38
            No tak...
      • rekreativa Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:28
        Zapominasz, że kobieta może mieć kolejne dzieci jedynie do pewnego wieku. Kolejnego męża można mieć i w wieku lat 90 -ciu.
    • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:28
      Serio ktos ratowalby najpierw doroslego faceta,a dopiero potem dzieci?
      • 45rtg Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:30
        edelstein napisała:

        > Serio ktos ratowalby najpierw doroslego faceta,a dopiero potem dzieci?

        Sama koncepcja jest istotnie dość bez sensu, no ale jak się tak teoretyzuje, to można sobie założyć, że mąż sam nie da rady się uratować z jakiegoś powodu.
        • tanebo2.0 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:33
          Nie jest bez sensu. Jeśli masz ratować kilka osób to najpierw ratujesz najsilniejszego. On pomoże ci ratować słabszych. Jeśli zrobisz odwrotnie to namęczysz się ze słabym, silny opadnie z sił, potem namęczysz się ratując silnego który opadł z sił.
          • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:35
            Skad zalozenie,ze facet jest najsilniejszy?.W opisanej historii stal jak slup soli,a matka ratowala dzieci.
            • tanebo2.0 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:38
              Obojętnie kto.
              • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:41
                Pytanie jest o meza,zalozenie,ze facet jest najsilniejszy jest glupie.Poza tym najsilniejszy facet po zatruciu dymem nie nadaje sie do niczego.
          • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:47
            Jak musisz wynosic to najpierw wynosisz to co najlatwiej wyniesc
            • rekreativa Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:38
              "najpierw wynosisz to co najlatwiej wyniesc"

              Oczywiście, że tak.
              W sytuacji pożaru ratujący łatwo może sam stracić życie, więc nie może marnować cennego czasu na ratowanie tego, co jest dla niego fizycznie trudne do uratowania.
              Większość kobiet spokojnie zdoła wynieść nieprzytomne dziecko, ale nieprzytomnego chłopa to już chyba nieliczne. Lecąc ratować faceta, kobieta ryzykuje, że nie uratuje ani tego faceta, ani dzieci i jeszcze na koniec sama zginie.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:58
            Nie, jak iwdzsz pozar to ratujesz dzieci ...nie wiesz czy dasz rade wrócic po kogos do srodka jeszcze.
          • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:05
            Znaczy się mam wynieść na plecach chłopa z płonącego domu, żeby on mógł po chwili wejść do tego domu z powrotem i ratować dzieci...? Niby jakim cudem to ma zadziałac...?
            • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:06
              Nie. Najpierw uwalniasz silnego chlopa, jesli on np. jest zamkniety na klucz.
              • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:08
                1matka-polka napisała:

                > Nie. Najpierw uwalniasz silnego chlopa, jesli on np. jest zamkniety na klucz.
                >

                Zamykasz chlopa na klucz ? Bo jesli sam sie zamknal, od wewnatrz, to i tak nie otworzysz...
                Ja tam nikogo pod kluczem nie trzymam, zatem ta wersja odpada.
                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:20
                  Logika...
                  • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:14
                    Chyba tobie szwankuje. Skad niby tego meza masz udlnic zamknietego na klucz w czasie pożąru.....no czekam na propozycje.
                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:17
                      Klucz mu wypadl przez okno. Dziecko przekrecilo klucz od zewnatrz.
              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:17
                Trzymasz w domu chłopa pod kluczem? Dla bezpieczenstwa swojego i dzieci wypuszczaj go chociaz nocą...
              • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:16
                Ale historia dotyczyła wynoszenia, a nie uwalniania ze schowka, w którym się bidak zatrzasnał...

                Jak u nas był pozar to najpierw obudziłam to dziecko, w którego pokoju byłam, potem obudziłam męża, kazałam mu zabrać drugie dziecko i razem wynieslismy si do ogrodu. Gdyby się biedaczek zamknął w łazience na klucz i nie umiał wyjść to i tak najpierw wyniosłabym dzieci, bo nigdzie nie jest powiedziane czy ktokolwiekz nas wyszedłby z pożaru gdybym zajęła się naprawą zamka zamiast ewakuacją.
                • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:21
                  A gdyby np. spadajaca belka zablokowala drzwi. Od srodka nie otworzysz, od zewnatrz wystarczy popchnac belke...
                  • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:31
                    Ale historia nie odnosiła się do belki, tylko do ratowania tj wynoszenia z domu. I do teorii Tanebo, że masz zawsze i wszędzie ratować najsilniejszego, która jest o tyle idiotyczna, że nigdzie nie jest powiedziane, że:
                    1. Siła jest najbardziej potrzebna do uratowania pozostałych w danej sytuacji
                    2. "uratowany" silny będzie w stanie w czymkolwiek pomoc
                    3. Czas, który poswięcisz na uratowanie akurat najsilniejszego zaprocentuje ratunkiem wszystkich
                  • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:15
                    NO ale przecietna matka nie ma tyle siły co matka-polka mogąca belki przesuwać....nadal wyniosłabym dzieci najpierw
                    • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:18
                      Ty tez bys mogla przesunac belke, ktora by sie np. zaklinowala miedzy drzwiami a scianą.
                      • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:20
                        Ta belka nawet nie musiala by sie klinowac, wystarczy, ze pasowalaby akurat miedzy drzwi a sciane w ten sposob, ze drzwi nie daloby sie od srodka otworzyc.
        • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:35
          To chyba nie jest wtedy żywicielem tylko wręcz przeciwnie, więc tym bardziej ratuję dzieci.
          • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:40
            A co ma piernik do wiatraka? Żywiciel nie może w momencie tragedii zostać np. zakleszczony?
            • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:54
              No ok, może. Tak czy inaczej ja ratuję dzieci.
        • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:36
          Jak nie daje rady sam to i Tak jako dorosly ma wieksze szanse niz dziecko.
    • mia_mia Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:29
      A nie dziwi cię, że ta sąsiadka dokonała wyboru, które dziecko ratuje najpierw, a pewnie twierdzi, że każde kocha tak samo?
      Zresztą deklaracje na chłodno dotyczące sytuacji ekstremalnych są bez sensu. Mogłoby się okazać, że ona uratowała dziecko, a ty męża.
      • 45rtg Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:31
        mia_mia napisał(a):

        > A nie dziwi cię, że ta sąsiadka dokonała wyboru, które dziecko ratuje najpierw,
        > a pewnie twierdzi, że każde kocha tak samo?
        > Zresztą deklaracje na chłodno dotyczące sytuacji ekstremalnych są bez sensu. Mo
        > głoby się okazać, że ona uratowała dziecko, a ty męża.

        A w ogóle to przypomniał mi się kawał kończący się głosem z szafy: "Meble! Ratujcie meble!"
        • konsta-is-me Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 17:31
          big_grin
      • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:38
        Wychodzi sie z zalozenia,ze ratuje sie te ktore jest blizej.
        • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:49
          Dokladnie. Lapiesz to co mozesz. Nie kazdy jest Karapetyanem.
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:13
          Albo myslala ze drugie maz wyniesie...na zewnatrz sie okazało ze maz uratował tylko siebie wiec wskoczyła do płonącego domu i uratowała drugie. Dobrze ze jej sie udało. Inaczej zycie stracic mógł tez mąż...a afekcie.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:12
        Moze zwyczajnie pierwsze miała bliżej...
    • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:31
      Artykuł jakiś się szykuje? Małe dzieci potrzebują więcej uwagi i opieki. Mąż jest dorosły. Jednak nadal ten mąż jest tak samo ważny. Oczywiście jeśli na to zasługuje. Dzieci odejdą. Mąż zostanie. Przynajmniej każda pani powinna to brać pod uwagę. Ja wiem, małżeństwo to nic bardzo trwałego, ale jednak.
      • edelstein Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:39
        Mezowie czesto wychodza szybciej niz dzieci.
        • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:50
          Bywa. Jednak jak ktoś chce żyć w stałym zwiazku to opłaca się w ten związek inwestować.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:57
            I ta inwestycja to zostawic w pozarze dzieci?
            • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:58
              A napisałam coś takiego?
              • ginger.ale Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:52
                A co miałaś na myśli, biorąc pod uwagę temat wątku?

                Jakoś Pan ratował siebie, a nie współtworzącą związek...
                • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:35
                  Co mnie obchodzi jakiś facet, który ponoć się zachował tak a nie inaczej. Zaznaczam ponoć. Tak, ratowałabym dzieci. Jestem przekonana, że mąż też. Co nie zmienia tego, że mąż obojętny mi nie jest i nie zamierzam ściemniać, że jest inaczej.
                  • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:17
                    NIkt nie pisze ze jest obojętny. Ja swojego kcoham bardzo ale ratowałabym najpierw dzieci i to bez zastanowienia. Maz tez a jakby mnie uratował zamiast dzieci to bym go utłukła.
                    • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 18:43
                      Nie rozumiem w sumie czemu się tak nakręcać sytuacją, która większości nie spodka (na szczęście) a w której tak naprawdę nie wiemy jak się zachowamy. Zresztą nieważne, prawda?
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:57
        Padłam...na serio dzieci odejdą, maz zotanie wiec ratusz meża? Dla siebie? Zeby samą nie zostać? Ja myslalam ze ratujesz osoby ktoe kochasz a nie współlokatorów...
        • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:00
          Ochłoń dziewczę. Czy wszystko w tym wątku musi się odnosić do ratowania z pożaru? Nie, prawda?
        • aankaa Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:26
          hanusinamama napisała:

          >Ja myslalam ze ratujesz osoby ktore kochasz a nie współlokatorów...

          piszesz o mężu ?
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:30
            Bo kropka tak napisała "Dzieci odejdą. Mąż zostanie." Własnie traktujac meza jak współlokatora ktory ma zostać dłuzej niż dzieci...
      • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:00
        To w pierwszej kolejności kota uratuj. Ten na pewno nie zamieni Ciebie na młodszy model.
        • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:02
          Nie mam kota. Ratować się powinno tego kto potrzebuje ratunku. Jak już musimy się trzymać tego pożaru.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:11
            Jakos tu wiekszosc o pożarze pisze. Jak mzianiasz temat to mozne zanacz to...dziewczę.
            • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:14
              Możesz napisać jaśniej?
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:10
          Tez bym ratowała kota. Co prawda wystarczy na jakies 10 lat ale najpeniej zostanie....
        • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:49
          > Ten na pewno nie zamieni Ciebie na młodszy model.

          No, nie wiem. Tzn. kryterium wieku na pewno nie będzie dla kota istotne, ale zmienić na inny model może jak najbardziej (zakładając oczywiście, że nie jest uwięziony). Jeden nasz kot się wyniósł do sąsiadów big_grin Chociaż wcale go tam specjalnie nie hołubią (ale tolerują).
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:55
            Tez znam takiego kota. Poszedł za płota jak w domu sie pies pojawił. Nie chciał słyszec o powrocie. Odnoszony przez sasiadkę wracał z prędkocią swiatła.
            • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:41
              Nasz to ewidentnie ojciec marnotrawny. Zrobił 5 dzieci, które potem tak go wkurzały, że musiał wink się wyprowadzić. Ale zagląda czasami do starej michy smile
              • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:35
                Kot - alimenciarz.
          • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:34
            A więc jednak są byłe koty! Moze o czymś nie wieez, a sąsiedzi podsuwają kotu najlepsze szynki itp.
            • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:50
              Taaa... Na pewno! I cielęcinę. Zadnią! big_grin


              To jest gospodarstwo rolne, więc im nie przeszkadza, że cudzy kot ich myszy łapie smile
    • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:32
      W szoku ludzie robia najniedorzeczniejsze rzeczy... ale gdybym miala chwile na to, by oprzytomniec i pomyslec, to po co mi maz, ktorego trzeba ratowac zamiast zeby on mnie i nasze dobra (w tym dzieci) ratowal ? Niech sie obudzi i sam wyjdzie tongue_out

      A tak ogolnie to za nieletnie dzieci jest sie odpowiedzialnym. Pelnoletni maz sam za siebie odpowiada.
    • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:34
      To jest kulturowe. Robiono badania na ten temat. Studentom (wyłącznie płci męskiej) w różnych krajach zadano pytanie (w największym skrócie): "Stała się jakaś tragedia, jest z tobą matka, żona i dziecko, możesz uratować tylko jedną osobę. Kogo ratujesz?" Europejscy studenci w przeważającej większości odpowiadali, że dziecko, pojedyncze osoby ratowałyby żonę, wielu nie potrafiło wyboru uzasadnić. Studenci dalekowschodni (chyba japońscy, ale głowy sobie uciąć nie dam) wszyscy bez wyjątku ratowaliby matkę i uzasadniali to w ten sposób: dzieci możesz mieć jeszcze wiele, żonę możesz sobie wziąć kolejną, ale jak stracisz matkę to już nigdy matki miał nie będziesz.
      • chatgris01 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:40
        Znalam te historie i to byli Koreanczycy, ale moze w Japonii tez tak maja, nie wiem.
        • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:50
          Japonczycy by nikogo nie ratowali bo to niezgodne z przepisami... wink
        • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:23
          Dzięki! A masz jakiegoś linka do tego? Bo mnie się nie udało znaleźć, ale czytałam to chyba w zamierzchłych czasach na przeżytku zwanym potocznie książką smile
          • chatgris01 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:19
            Ja to przeczytalam w jakiejs ksiazce o Korei, niestety, nie pamietam tytulu-tez w zamierzchlych czasach to bylo. Wrylo mi sie w pamiec.
            • chatgris01 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:20
              Nie jestem pewna, czy autorka nie byla Polka zamezna z Koreanczykiem i zamieszkala w Korei, tak mi cos majaczy...
      • piekna_remedios4 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:55
        no doprawdy, bo dorosłym mężczyznom w życiu najbardziej potrzebna jest matka.
        • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:06
          Naszym europejskim nie. Natomiast koreańskim tak. Możemy się tylko domyślać, że jest to pokłosie odwróconego obowiązku opieki (dorosłe dzieci mają obowiązek opiekować się rodzicami).
        • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:16
          > no doprawdy, bo dorosłym mężczyznom w życiu najbardziej potrzebna jest matka.

          A to nie Twoje słowa?:
          nie mogę czytać takich rzeczy. naprawdę jakiś obcy facet jest ci droższy niż własne dzieci? straszne

          Jeżeli mąż to obcy facet, to dlaczego właśnie matka nie miałaby być dla niego najważniejsza? Żona to w końcu obca baba, dzieci się przyplątały dość niedawno, a matka to jedyna osoba, która jest od zawsze i jak wynika z wątku - dla której jest najważniejszy na świecie. Dlaczego miałby tych uczuć nie odwzajemniać? Tak przynajmniej byłoby konsekwentnie...

          • piekna_remedios4 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:08
            coś przekręcasz. Dla matki dzieci najważniejsze, dla ojca powinny być też. Ale już matka dla dorosłych dzieci? No nie.
            • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:19
              Odstaw myślenie macicą. Matka ma instynkt macierzyński, ojciec instynktu macierzyńskiego nie ma. Owszem, "cywilizowanych" ojców można wychować w przekonaniu, że powinni dbać tak samo o dzieci jak matka, ale oni jednak mają wdrukowany zupełnie inny schemat przetrwania. I relacja matka-dziecko wygrywa, nawet jak dziecko jest dorosłe. Zresztą wielu facetów, jak im się dokładniej przyjrzeć, ma dużo ściślejszą relację z matką niż z żoną. Nawet ci najlepiej przez żony wytresowani.
              • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:21
                No ale nic ci faceci nie maja? Tylko samozachowawczy? Dlaczego maz chociaz zony nie probowal ratowac?
                • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:26
                  > No ale nic ci faceci nie maja? Tylko samozachowawczy?

                  Jak tak patrzę na facetów, to nawet ten samozachowawczy nie zawsze się daje zaobserwować wink

                  A poza tym ja się odnosiłam do tego, że mąż to "jakiś obcy facet", to w sumie dlaczego miałby ratować obcą babę? Ratowanie matki zamiast żony w tym momencie wygląda na bardziej logiczny wybór.
                  • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:55
                    Ach, jeżeli nie pytałaś o Azjatów ratujących matki, tylko pytanie "Dlaczego maz chociaz zony nie probowal ratowac?" odnosiło się do postu inicjującego wątek, to tak, u pana zadziałał instynkt samozachowawczy podszyty wrodzonym egoizmem. Faceci tak mają, kobiety zresztą też. No chyba, że zostaną matkami, wtedy im się priorytety zmieniają wink
                    Kogo ja bym ratowała? Ja prawdopodobnie bym wpadła w panikę i zginęła w płomieniach...
              • semihora Re: Mąż czy dziecko 13.12.18, 14:59
                >>Matka ma instynkt macierzyński

                No chyba nie do końca.
    • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:37
      Myślę, że zmyślasz.
      • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:40
        Nie sądzę.
      • milva24 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:42
        Też tak sądzę, albo to temat z rekolekcji. Pamiętam taki sprzed 15 lat, tylko tam tonęła żona i dzieci i ksiądz tłumaczył, że jak się żonę uratuje to dziecko można mieć z nią niejedno.
        • forumologin Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:02
          a jednoczesnie wynosi sie na oltarze kobiety ktore bohatersko (?) rezygnuja z leczenia bedac w ciazy, bo zagroziloby to zycie plodowi. Dlaczego wtedy nie promuje sie teorii mozliwosci kolejnych dzieci?
          generalnie jednak sadze tak jak cruella ze zalozycielka watku to troll (ah to mydlenie oczu przeprowadzka, dla urealnienia sytuacji, boki zrywac)
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:16
            Ale nawet tutaj był taki wątek kiedys i jedna pisała ze dla niej mąż wazniejzy. dzieci są bo są ale meżą kocha najbardziej. Chyba to było przy okazji smierci męża matematyczki. I pisałysmy co bysmy na policje doniosły (na męża) i jedna pisała ze nie doniołaby nawet jakby maz molestował jej dzieci bo oni (ona i maz) taką wielką miłością sie kochają ze to jest silniejsze niz miłość do dzieci...
            • zeldaf Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:56
              Pamiętam. To była nutella_fan, zresztą jola dzielnie jej sekundowała. Były oburzone znieczulica i brakiem romantyzmu większości.
              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:19
                Tak wszystkie inne nie zaznały prawdziwej miłosci i dlatego dobro dzieci byłoby w takiej sytuacji najwazniejsze....no ciesze sie ze mnie miłość taka nie dopadła.
          • aandzia43 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:52
            forumologin napisała:

            > a jednoczesnie wynosi sie na oltarze kobiety ktore bohatersko (?) rezygnuja z l
            > eczenia bedac w ciazy, bo zagroziloby to zycie plodowi. Dlaczego wtedy nie prom
            > uje sie teorii mozliwosci kolejnych dzieci?

            Nie doszukuj się logiki, promowanie kobiecego heroizmu to wyłącznie proba podporządkowania i udupienia kobiet.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:54
        Znam osoby ktore tez tak uwazają. Najpierw mąż potem dzieci....dla mnie szokujące.
        • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:40
          Znasz osoby, które ratowały najpierw męża a potem dzieci?
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:42
            Tak twierdzą, nie było im na szczęście sprawdzić swoich przemyśleń.Tutaj jedna tez kiedys pisała, ze jakby maz molestował dzieci to by na niego nie doniosła tak go kocha bardzo....chyba w watku o szalonej matemtyczce. Ja sie wtedy tez zapytałam czy w razie pzoar ratowałaby meza czy dziec, powiedziała ze meza bo ich milosc jest wyjątkowa.
            • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:45
              Czyli nie znasz.
              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:53
                Znam. Ta przytoczona z forum była dopisana jako "też" - racz zauważyć. Innych znam osobiście. To jest rodzina bardzo ...katolicka. Kiedys mi wyjasnili ze ratują napierw siebie, a jakby ratowanie miało zagrozić ich życiu to nie ratowaliby dzieci - bo to niezgodne z tym co mówi katechizm. Oni stanowią trzon rodziny. Muszą przezyć oboje, zawsze moga miec nowe dzieci. Byłam w szoku i miałam nadzieje, ze w razie pozaru jednak isntykt zadziała jak trzeba i dzieci uratują....
                • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:07
                  To, że ktoś coś twierdzi nie znaczy, że tak by się zachował. Dlatego też cała dyskusja to tylko dyskusja. Dla niektórych bardzo emocjonująca jak widzę.
                  • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:30
                    Ale pytałas czy znamy. Wiec znamy. Mam tez nadzieję (co napisałam) ze jednak znajomi w odruchu uratowaliby dzieci...
                    • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:49
                      Pytałam czy ratowały a nie ratowałyby.
                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:31
                    "To, że ktoś coś twierdzi nie znaczy, że tak by się zachowa"
                    Dokladnie. Moga sie zarzekac po stokroc a rzeczywistosc skrzeczy...
    • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:45
      Ratujesz tego kto sam sobie nie poradzi i kogo mozesz uratowac. Wyniesienie doroslego faceta nie jest latwe duzo lepiej wynosic dzieci (chocby i dwa na raz)
    • jak_matrioszka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:47
      A kota? W jakiej kolejności ratuje sie kota?
      Bo pies to wiadomo, otworzyć drzwi i sam wyjdzie, jeszcze po drodze smycz ze soba zabierze. A kot albo strzeli focha, albo sie bliżej źródła ognia położy, bo mu tam ciepło wink
      • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:51
        Kot zwieje pierwszy o kota bym sie w ogole nie martwila. Jeszcze moze by miauknal budzac zywiciela
        • chatgris01 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:04
          Wynosilam juz moje koty z pozaru uncertain (ogien byl w jednym zamknietym pokoju, w reszcie mieszkania siwy dym).
          Najpierw tego, ktory byl nieprzytomny, potem drugiego, na koncu wrocilam po dokumenty. Meza w pozarze nie bylo (ale jesliby byl, najpierw ratowalabym jego-dzieci nie mamy).
        • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:20
          > Kot zwieje pierwszy

          Najczęściej na strych smile Co nawet znalazło odzwierciedlenie w literaturze:

          Kot jest na strychu, w trwodze się miota
          Biegną strażacy ratować kota.

          wink
      • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:02
        To może ratujemy kolejno: dzieci, kota, męża? suspicious
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:17
          Moj mąz by sie naczekał: mam 2 dzieci, 2 koty....smile
          • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:21
            > Moj mąz by sie naczekał: mam 2 dzieci, 2 koty....smile

            To mój mąż nie miałby szans. Dziecko mam jedno, za to kotów 6 big_grin
            • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:21
              big_grin
            • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:22
              Dobrze, wie ze musiałby sie zebrac w sobie i ratować sie sam. Proszę- to jest wychowanie samodzielnego męża smile
          • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:22
            Ja dwoje dzieci, ale kota tylko jednego, więc mój mąż miałby wieksze szanse.
            • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:25
              Matko...poczytaja to mężowie i zaczna sie zastanawiąć nad swoim bezpieczeństwem. Wyjdzie ze bezdzietny i bezkotny ma najwieksze szanse na przeżycie w pożarze...A tak na serio to kiedys z mezem ustalilismy ze w razie pozaru ja biore młodszą, on leci po straszą. I padło pytanie: co z kotami. Aktualnie spią w garażu w nocy (bo tam maja wyjscie na dwór a budziły nas o 4 rano zeby je wypuscic) wiec moze same czmychną na dwór. Chyba juz w tym garazu beda spedzac noce dla włąsnego bezpieczeństwa. "Zgodnie z zasadami PPOZ kot powienien spać w garażu" smile
              • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:46
                Mój nie musi. Nie mamy kota. Jeszcze.
                • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:50
                  No to teraz jak to przeczyta to juz nie bedzie chciał miec smile
              • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:51
                Ja myślę, że przy takich założeniach to mąż powinien spać w garażu (dla własnego bezpieczeństwa).
                • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:08
                  Nie no ja nadal zakłądam ze jednak ratowałby jedno z dzieci..ale tez spie przy otwartych drziwach. Moje sie ze bym mogła nie usłyszeć pożaru (pożar słychac??!!). Odkąd sie urodziła pierwsza śpię tak czujnie ze sie nie wysypiam smile
                  • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:48
                    > pożar słychac??

                    Od pewnego momentu słychać i to głośno, ale można tego momentu nie dożyć - tlenia się z uwalnianiem trujących substancji niestety nie słychać. No, chyba, że to wybuch (np. gazu) to wtedy słychać od początku.
                    • czarniejszaalineczka Re: Mąż czy dziecko 12.12.18, 00:05
                      albo jak ci ktos koktajl molotowa przez okno wrzuci to slychac tluczone szklo wink
              • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:35
                >Wyjdzie ze bezdzietny i bezkotny ma >najwieksze szanse na przeżycie w pożarze...
                No nie za bardzo, bo przecie siedzi zatrzaśnięty w klozecie i nie ma go kto wypuścić!
                • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:19
                  aaaaaaaa ekran poplułam
                • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 23:58
                  big_grin
                  Świetny wątek.
                  Mąż zapytał czemu się śmieję, powiedziałam mu że ma przechlapane, mamy koty, psa i świnkę wink za to nie mamy zamka w klopie więc chociaż w tym względzie jego szanse na przeżycie rosną big_grin
        • lauren6 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:21
          Dziecko pod jedną pachę, kot pod drugą, a mąż uratuje się sam.
    • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:51
      A ja jeszcze trochę zbocze z tematu.
      Jakby mi chłop nie pomógł ratować naszych dzieci tylko stał jak kołek, to raczej jakby emocje opadły, byłoby po naszym małżeństwie.
      • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:08
        Ustalmy jedno:
        Gdybyś żyła w XIX wieku, miała 7, 9 czy 12 dzieci, to jakby ci mąż-żywiciel chciał wbiec do płonącej chałupy by ratować jedno z nich, to byś sama go trzymała za sukmanę żeby go ratować.
        Oczywiście mogłabyś jeszcze go nie ratować: ryzykując, że ty i twe dzieci pójdą na wygnanie i powymierają potem z zimna, chorób, głodu itd...
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:26
          Ale zyjemy w 21. Nie dosc ze nie poszłaby na wygnanie to jeszcze odszkodownie po smierci męża by jej skapneło...
          • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:31
            Aha... 330/miesiąc big_grin.
            • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:40
              A to zalezy jak maz ubezpieczony...
        • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:34
          Ale żyję w XXI i póki co to ja więcej zarabiam big_grin
          • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:33
            Ale twoje instynkty uksztaltowaly sie setki lat temu.
            • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 18:38
              No i w naturze samice jednak częściej bronią młodych do upadłego, niż je zjadają smile
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 18:46
                Jak trzeba to bronia, jak nie ma wyjscia, to zjadają.
            • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:38
              Instynkt mówi, że nie ten samiec to inny. Ale kolejnej ciąży i porodu mogę nie przeżyć.
              • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:53
                "Instynkt mówi, że nie ten samiec to inny." W rozwinietym spoleczenstwie zachodu, ktore gwarantuje ci wszelkie dobra nie oczekujac zadnego rewanzu...
                • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:35
                  W niecywilizowanych światach niezachodu kobiety również wchodziły w kolejne związki, pod opiekę innych członków rodziny, braci zmarłego itd. W niektórych społeczeństwach wdowy się "maskulinizowaly" i niejako stawaly się mężczyznami z ich prawami. No, w Indiach to kobiety miały przegwizdane, w ogień szedł cały genetyczny dorobek.

                  Szczerze mówiac, jak na taką znawczynię tematu to wiesz jakoś tak...niewiele.
                  • 1matka-polka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 09:28
                    "W niecywilizowanych światach niezachodu kobiety również wchodziły w kolejne związki, pod opiekę innych członków rodziny, braci zmarłego"
                    Po pierwszewczesniej pisalas, ze tak sie wcale nie dzieje, bo ludzie dbaja tylko o swoj brzuch i w jakichs afrykanskich wioskach wypedza sie takie sieroty.😁
                    Po drugie ja pisalam, ze "W rozwinietym spoleczenstwie zachodu, ktore gwarantuje ci wszelkie dobra nie oczekujac zadnego rewanzu..."
                    A we wspolnocie plemiennej, ktora sama opisalas, bedziesz musiala uprawiac seks z bratem swojego meza w zamian za jego opieke.😋
        • ginger.ale Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:39
          Sugerujesz, że niepracujące matki powinny postawić na ratowanie męża?
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:21
            smile
    • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 10:52
      To jest zgodne z tym co mówi Kosciół (nie napdam na KK akurat teraz). Pamietam jak na religii w LO (ostatnia klasa tzw "nauki przedmałzenskie) nam to ksiądz mówił. Ze dziecko to sobie moge z mezem drugie zrobić a męża mam jednego. Na co jedna z dziewczyn powiedziała, ze jak maz zginie w pozarze to zgodnie z KK mozna sobie drugie męża brać smile Kocham mojego mężą bardzo ale dzieci kocham inną miłością. Zostać wdową to straszne przeżycia...ale najgorisze co moze człowieka spotkać to smierć własnego dziecka.
      • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:07
        Ale to stanowisko kk dotyczy tylko dzieci po zewnętrznej stronie kanału rodnego. Dla nianarodzonych chętnie by matkę poświęcali.
        • woman_in_love Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:16
          "Dla nianarodzonych chętnie by matkę poświęcali."
          To wynika z podejścia historycznego. Dzięki temu była bardzo duża szansa, że takie dziecko trafi po urodzeniu do jakiegoś burdelu dziecięcego prowadzonego przez siostry zakonne (dla niepoznaki udającego ochronkę), w którym księża mogli wypocząć po trudnej pracy misyjnej i duszpasterskiej.
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:19
          A bo moze matke poswiecic mozna tylko nie ojca? smile Ja juz dawno zauwazyłam ze prawica i KK ratować chcą jedynie zycie poczęte, niearodzone. Nardzone ich G obchodzi. Dobitnie to pokazali w moemencie , kiedy rodzice dzieci niepełnosprawnych zajmowali sejm...pamietam wypowiedz Pani Godek (ona ratuje jedynie płody). Majtki i ręce mi opadły
    • birmanski.dzwoneczek Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:04
      Dzieci. Bezwzględnie.
      Zawsze przy okazji podobnych pytań powtarzam: świat i historia zna całkiem sporo byłych mężów i naprawdę niewiele byłych dzieci.
      • alaveda Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:10
        Dla niektórych świat jest prosty i czarnobiały.

        I ci byli mężowie big_grin
        • miruka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:13
          Oczywiście, że dzieci
        • birmanski.dzwoneczek Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:14
          Ale to jest proste. W znakomitej większości przypadków i mąż i żona są do zastąpienia - i to się dzieje w przypadku kolejnych małżeństw/związków. Dzieci nie.
          • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:36
            Jak to nie? Faceci doskonale są w stanie zastąpić jedne dzieci innymi i dzieje się to - niestety - nader często.
            • birmanski.dzwoneczek Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:38
              W sumie masz rację.
              Powinnam dodać: byłych dzieci kobiet.
      • jowita771 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:25
        birmanski.dzwoneczek napisał(a):

        > historia zna całkiem spor
        > o byłych mężów i naprawdę niewiele byłych dzieci

        I żadnych byłych kotów.
        • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:37
          big_grin
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:44
          Znam jednego. Sasiadki kot sie obraził jak w domu pojawił sie pies. Kot sie wyprowadził za płot. Normalnie sobie zamieszkał u drugiej sasiadki. Pytała czy ma oddać kota...ale kot wracać nie chciał.
    • bialeem Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:15
      Ratowanie dziecka niezależnie od kosztów to dość katolicki pogląd. Patrz wybór pomiędzy ratowaniem matki i dziecka przy porodzie.
      A tak serio serio - broni się najpierw własnych genów. To jest instynkt. Natomiast działanie wbrew blueprintowi też jest możliwe.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:21
        Nie, zgodnie na naukami katolickimi powinno sie ratować najpierw małzonka (bo dzieci mozna z nim miec nowe). To poswiecanie matki dla zycia płodu - to jakis widać wyjątek w KK...
        • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:39
          Kurcze dajcie jakiegos linka do tej rewelacji. Ja po prostu nie wierze ze ktos na cos takiego wpadl
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:45
            Linka ci nie dam. Miała tom na reliii w LO (4 klasa, naki przedmłązeńskie). Cała kalsa było zszokowana. Ksiadz nam tłumaczył, ze dzieci sobie mzona urodzić nowe... Kiedys Pamietam tez ze Terlikowski mówił, ze w pozarze ratować bedzie najpierw zone. Dzieci kocha ale w ostatecznosci mogą sobie zrobic kolejne...
          • semihora Re: Mąż czy dziecko 13.12.18, 15:05
            Potwierdzam, ja też to słyszałam w kościele. Że zawsze najważniejszy jest mąż, bo można mieć z nim kolejne dzieci.
        • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:43
          Moja matka zawsze opowiada, ze jak mnie rodziła to strasznie panikowała, ze coś się wydarzy. Wtedy stary doktor, który odbierał poród powiedział jej: drogie dziecko, jesteś CAŁKOWICIE BEZPIECZNA, a w razie jakichś problemów będziemy do końca walczyć o życie dziecka. Ale to były złe, komunistyczne czasy.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:49
            Wiesz inaczej sie na to patrzy przy pierwszym dziecku (pewnie chciałabym aby ratować dziecko) a inaczej jak sie ma w domu drugie (to samo z odsapieniem od leczenia raka w ciazy). Maja c juz jedno dziecko jednak chciałabym aby ratować mnie, nie chciałabym juz posiadanego dziecka osierocić. Poza tym z tego co mi mówił znajomy rodziców w czasach komunistycznych ratowano matkę a nie dziecko...ginekologiem-połoznikiem jest
            • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:00
              Ale to właśnie o tym jest. Lekarz powiedział, że matka jest CAŁKOWICIE BEZPIECZNA.
            • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:09
              hanusinamama napisała:

              > z tego co mi mówi
              > ł znajomy rodziców w czasach komunistycznych ratowano matkę a nie dziecko...gin
              > ekologiem-połoznikiem jest

              To m sredni zwiazek z komunizmem, wiekszy z emancypacja i prawami kobiet. W zachodniej Europie jeszcze przed druga swiatowa pan maz przy dylemacie ratowac matke czy dziecko (trudny porod) mogl decydowac, ktore ze swoich stworzen domowych chce sobie zatrzymac. Po wojnie, a jeszcze bardziej po zmianie kodeksow rodzinnych w latach 60-tych i 70-tych standardem jest ratowanie matki.
              Tyle ze tam mowa o dzieciach rodzonych, a nie juz urodzonych.
              • bialeem Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:38
                Widzisz - w takim wypadku nikogo to nie oburza, a przy pożarze już taksmile Tak, tak wiem że jest różnica, ale takie dylematy moralne nigdy nie są jednoznaczne i nie ma na co się oburzać.
                • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:11
                  Bo co innego dziecko ktore juz zyje. Dla pierwszego dałabym sie zarżnąc na stole operacyjnym. Ale majac juz jedno chciałabym aby mnie ratowano aby dziecko nie było sierotą.
                  • bialeem Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:14
                    Bez urazy. Ja generalnie jestem za aborcją, ale poród w większości przypadków występuje już w momencie kiedy przynajmniej od kilku tygodni płód może żyć poza organizmem matki. Dla mnie toto już raczej żyje.
                    • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:31
                      Tak ale nadal w tym momencie dla mnie wazniejsze abym nie osierociła juz posiadanej córki, ktora mnie zna. moze dlatego ze w rodzinie mam taką osieroconą 5 latkę i wiem przez co to dziecko przeszło.
              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:10
                Ale moim zaniem to nie ejst kwestia emancypacji. Jak lekarz uratuje matkę to ona bedzie mogła kolejne dzieci rodzic na chwałe polski ludowej (chodzi o czasy przeszłe).
                • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:45
                  hanusinamama napisała:

                  > Ale moim zaniem to nie ejst kwestia emancypacji. Jak lekarz uratuje matkę to on
                  > a bedzie mogła kolejne dzieci rodzic na chwałe polski ludowej (chodzi o czasy p
                  > rzeszłe).

                  To jest trend wystepujacy we wszystkich rozwinietych krajach. Co ma Francja czy USA do Polski Ludowej ? A tam tez takie sa regulacje i to od dosc dawna.
                  • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:22
                    Tak ale my pisałysmy o czasach komunizmu. Ze wtedy lekarze raczej ratowali matkę. I raczej nie z powodu emancypacji....chociaz mam wrazenie ze wtedy kobieta wiecej znaczyła czasami niz teraz.
                    • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:50
                      hanusinamama napisała:

                      > Tak ale my pisałysmy o czasach komunizmu. Ze wtedy lekarze raczej ratowali matk
                      > ę. I raczej nie z powodu emancypacji....chociaz mam wrazenie ze wtedy kobieta w
                      > iecej znaczyła czasami niz teraz.

                      Nie raczej, tylko po prostu matke. I juz w miedzywojniu, jesli chodzi o Polske.
                      • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:52
                        ...za szybko poszlo. To jest skorelowane z wiekszym znaczeniem kobiet w sferze gospodarki i z nabywaniem przez nie /przez nas praw politycznych.
    • vasaria Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:21
      mąż jest dla mnie ważniejszy niż dzieci, w sensie - jest na całe życie (przynajmniej teoretycznie tongue_out ). dzieciom tylko towarzyszę w ich podróży, wychowując, wspierając, a potem puszczam w świat. w opisanej sytuacji jednak jasne dla mnie jest, że ratowałabym dzieci, ufając, że mąż uratuje się sam. dla mnie z kolei najbardziej szokujące w tej opowieści jest, że mąż nie ratował dzieci i że to matka wróciła po drugie dziecko. nie wiem czy umiałabym i chciałabym tworzyć dalej związek z taką doopą wołową, która dba tylko o swoje bezpieczeństwo.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:47
        A dla mnie wazniejsze są dzieci. Pod kazdym względem, wiem ze dla męża też. I nie chdozi o to kto z kim bedzie całe zycie czy pół zycia (bo jakos o odchodzącym do innej baby mężu słysząłam nie raz, o dzieciak odchodzących do innej mamy nie). Inna miłość. POza tym mimo ze meza kocham moge sobie wyobrazic ze kiedys go kcohać nie będe...dzieci kochać bede zawsze.
      • piekna_remedios4 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:02
        nie mogę czytać takich rzeczy. naprawdę jakiś obcy facet jest ci droższy niż własne dzieci? straszne
        • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:48
          piekna_remedios4 napisał(a):

          > nie mogę czytać takich rzeczy. naprawdę jakiś obcy facet jest ci droższy niż wł
          > asne dzieci?

          Uwazam, ze nim sie wezmie slub, pan powinien sie przedstawic. I juz nie jest obcy.
          • eukaliptusy Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 16:26
            tt-tka napisała:

            > piekna_remedios4 napisał(a):
            >
            > > nie mogę czytać takich rzeczy. naprawdę jakiś obcy facet jest ci droższy
            > niż wł
            > > asne dzieci?
            >
            > Uwazam, ze nim sie wezmie slub, pan powinien sie przedstawic. I juz nie jest ob
            > cy.

            No właśnie. Jakieś minimum savoire-vivre’u powinno obowiązywać! 🤣
        • natalia.nat Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:08
          Masz dzieci z jakimś obcym facetem? Współczuję.
          • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:51
            No chyba, że z obcym! Nie robi się dzieci z chłopem z własnej rodziny!
            • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:23
              Tak dynastie to kiedys przerabiały i co drugi potomek sie rodził taki "niekoniecznie". Tez mam obcego smile
            • natalia.nat Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 12:25
              No nie. Od kiedy to "obcy" znaczy "niespokrewniony". synonim.net/synonim/obcy
              A mąż jest jak najbardziej z rodziny, nie jest chyba tylko bykiem rozpłodowym.
              Adoptowane dziecko też przecież nie jest "obce".
    • thea19 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:51
      jesli jest katoliczka to musi wyznawac taki poglad. wg kosciola maz/zona jest przed dziecmi.
      • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 11:55
        Wydaje mi sie ze nie macie racji. Kosciol przeciez wynosi na oltarze rodzicow/ludzi ktorzy poswiecili swoje zycie dla dzieci a o swietej co dla meza zginela (czy swietym/zony) nie slyczalam. Owszem w kontekscie zwiazku kosciol mowi pragmatycznie - dzieci dorastaja a zwiazek dwojga trwa. Z pozarem to chyba jakas taka dowolna wariacja.
        • thea19 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:14
          tak ksiadz na religii w liceum mowil. nie tylko u mnie jak widac.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:32
            U mnie ne było pożaru fakt. Tonący statek był chyba. Moze dlatego moja starsza córka juz umie dobrze pływać. Ratowałabym młodszą asekurowała starszą,,,mąz musiałby poradzić sobie sam.
            • amast Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:57
              Oooo.. w przypadku tonącego statku to jest zupełnie inna sprawa. Ja na przykład nie ratowałabym nikogo, tylko ze spokojnym sumieniem poszłabym na dno, wiedząc, że wszyscy poza mną umieją pływać i daliby sobie radę wink
            • kropkacom Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:37
              Mąż by nie ratował dzieci?
              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:26
                Jezeli chodzi o pływanie to zdolnosci w naszej rodzinie ukłądają sie tak: ja (były ratownik)>starsza córka>mąż (no moze maz na równi z córką), najmłodsza jeszcze nie umie pływac. Z pozaru pewnie maz by wynosił bo silniejszy....w wodzie raczej ja bym ratowała najmłodsżą bo najlepiej pływam (wiem jak odholować). Nie tak łatwo wuciągnąc topiącego się i jeszcze dociągnąc do brzegu.
    • jehanette Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:25
      Przecież to się nie da tak na rozum założyć. Wiadomo że w szoku ludzie działają instynktownie, ale i irracjonalnie. Ktoś mógłby pod wpływem szoku wynieść kanarka, a dzieci zostawić.
      Tak instynktownie, to pewnie większość rzuca się ratować dzieci, w końcu to przetrwanie genów. Racjonalnie, to gdyby obok był małżonek do szybkiego uratowania, to po uwolnieniu mógłby razem ze mną ratować dzieci.
      • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:32
        jehanette napisała:

        >
        > Tak instynktownie, to pewnie większość rzuca się ratować dzieci, w końcu to prz
        > etrwanie genów. Racjonalnie, to gdyby obok był małżonek do szybkiego uratowania
        > , to po uwolnieniu mógłby razem ze mną ratować dzieci.
        >

        Ja zrozumialam to "ratowanie" jako "wyniesienie/wytaszczenie ze strefy zagrozenia". No wiec wynosic meza po to, by on po chwili wracal po dzieci, deczko bez sensu jest, co juz zreszta ktosia wyrazila.
        Z zakleszczonym mezem mozna sie szarpac bardzo dlugo, zwlaszcza gdy sie rece trzesa z nerwow. A ogien sie rozprzestrzenia...
    • angeka2 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:38
      W sytuacji pożaru zadziałałby instynkt macierzyński, bo instynku małżeńskiego nie ma. Dla mnie tez mąż jest najważniejszy i jest przed dziećmi, ale z pożaru ratuję tych, którzy sami uratować się nie mogą. Gdyby mąż uratował mnie, a nie dzieci, to byłoby po małżeństwie.

      Gdyby pożar wybuchł w domu, w którym miałabym 20-letniego sprawnego syna i schorowanego mającego trudności z poruszaniem się męża, to ratowałabym męża.
    • nenia1 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:49
      Ach uwielbiam te rozważania na fotelu na zasadzie "kogo kochasz bardziej".
      Mogłyście jeszcze bardziej skomplikować rozważania wprowadzając dodatkowy scenariusz "możesz wynieść tylko jedno swoje dziecko, wszystkie stoją obok siebie błagając o ratunek. Pytanie: które ratujesz pierwsze?"
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:12
        Wtedy bym ratowała dwójke na raz. Trudno nie uda sie to giniemy wszyscy.
        • nenia1 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:37
          No ale założenie jest takie, że możesz tylko jedno.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:24
            Troche jednak bardziej hipotetyczne. Bo co bo ktos nie pozwala wiecej? A tu mamy nowmalna sytuacje? Budzisz sie pozar i kogo najpierw ratujesz? My z mezem mamy nawet dogadane ze jezeli oboje jestesmy w stanie wyjsc to on leci po starszą (ma wiecej siły) ja biore młodszą.
            • nenia1 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:49
              Np. siły ci nie starczy. Nie każdy ma niemowlaczki. Dzieci to również np. dwóch synów w wieku 14 i 16 lat. Dasz radę wynieść tylko jedno dziecko, jesteś sama, męża nie ma.

              • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:27
                Moze dajmy od razu 5 dzieci bedzie wiecej dramatyzmu....
                • nenia1 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:13
                  A to mało ci jeszcze przy mężu i dziecku?
              • taki-sobie-nick Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 23:31
                nenia1 napisała:

                > Np. siły ci nie starczy. Nie każdy ma niemowlaczki. Dzieci to również np. dwóch
                > synów w wieku 14 i 16 lat. Dasz radę wynieść tylko jedno dziecko, jesteś sama,
                > męża nie ma.

                Wynieść nie dam rady, ale dam radę WYWLEC. O!
    • aandzia43 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 12:57
      Dziecko czyli istotę za którą jest się odpowiedzialnym i którą powołało się do życia. Drugi dorosły niech sam dba o siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka