nie potrafię.
Macie jakieś na to dobre metody?
Jestem mielarką - 24h/dobę mielę całe guano tego świata.
Po pracy (intensywnej, acz nieobarczonej wielkim ryzykiem i co za tym idzie, wielkim stresem) zawsze szumi mi w głowie, a po zwojach pędzi tysiąc myśli na minutę, czego nie jestem w stanie wyłączyć. Idę spać i przez sen często kontynuuję pracę.
W dni wolne mielę wszelkie inne problemy - nawet takie które się jeszcze nie wydarzyły, ale kiedyś mogą - tu syndrom kontrolerski się odzywa (potrzebuję być zawsze na wszystko "przygotowana").
Na wakacjach zaczynam odpoczywać zwykle dopiero dwunastego dnia (na czternaście

), bo wcześniej jestem napięta, śnięta i byle guano podrywa mnie do pionu.
No czub!
Ktoś tak ma?
Normalka w świecie dorosłego człowieka, czy problem?
Irytuje mnie to, bo mija wolne i okazuje się, że wcale nie jestem wypoczęta.
Sport częściowo pomaga, ale tylko taki, po którym ciężko ruszyć ręką i nogą - czyli i tak nie mam po nim na nic siły.
Gdzie tu miejsce na "tu i teraz", radość życia, karpedijem i paulo koelo, psia mać!?