zadz.iora
20.02.19, 13:37
Tytuł celowo kontrowersyjny, bo to, że to jej decyzja jest i będzie, to wiem.
Ale ona z tych, co pytają, szukają podpowiedzi i zrozumienia (często przy tym zrzucając odpowiedzialność na innych).
Krótko: seniorka 60+, dwa psy, mieszka w bloku (nie jest to parter, psy i zakupy pewnie dają się powoli we znaki). Aktywna, zdrowa, w zasadzie słowo 'seniorka' nijak do niej, w mojej ocenie, nie pasuje. Samotna, wrażliwa, domatorka. Niezmotoryzowana.
Z różnych względów w jej życiu przewijają się właściwie tylko 2 bliskie osoby: ja i stary znajomy. Inaczej siedzi sama. Widzę po niej, że brakuje jej częstszych odwiedzin (uwielbia), ale częściej, mimo że blisko mieszkamy, już się nie da. Czuję, że jest na etapie 'nic mi w życiu nie wyszło jak chciałam'. Ten dom to od zawsze jej marzenie, więc impulsywnie wymyśliła, że jednak szuka domu, sprzedaje mieszkanie i się przeprowadza za miasto. Bo chce ogród i kawę z rana w piżamie. We mnie szuka wsparcia i potwierdzenia. Ja w domu nigdy nie mieszkałam, ale bez chłopa obok, wydaje mi się to w tym wieku szaleństwem, co jej delikatnie już powiedziałam. A ona ze łzami w oczach mi ten dom wizualizuje. "A co takiego niby trzeba robić w domu, z czym miałabym sobie sama nie poradzić?"
Drogie forum, proszę o głosy rozsądku. Za i przeciw. Chcę uzbierać merytoryczne uwagi i się z nią nimi podzielić. Decyzji za nią nie podejmę, chociaż wiem, że by chciała, cwaniara.