kenzinkton
06.04.19, 19:39
Będzie depresyjnie, będzie ciężki humor. Jak ktoś nie ma nastroju, niech odpuści czytanie. Skrótowo: 34 l., samotnie wychowuję syna 5 l., ojciec zmył się przed urodzeniem, podobno w Kanadzie, o alimentach słyszę jedynie w tv. Po 5 latach codziennego zabiegania, nawet na deprechę nie miałam siły, stanęłam na nogi odetchnęłam. Awans, zakończona sprawa spadkowa po rodzicach (co wydarzyło się w międzyczasie), własna kawalerka, wreszcie bez kredytu. Warunki nie super, ale wreszcie nie martwię się czy starczy do 1-ego. Gdy ogarnęłam warunki bytowe i się pozbierałam, zaczęło mi brakować faceta. Kilka przelotnych randek tinder, sympatia, znajomy znajomego i w końcu sensowny facet poznany właśnie przez net. Kilka spotkań, fantastyczny seks, facetowi nie przeszkadza syn, zabiera nas na weekend nad morze (on płaci), syn do niego lgnie. Coś za pięknie. On 6 lat starszy, bez zobowiązań, ma niezłą pracę, trzy mieszkania (dwa wynajmuje), mega ciepły i empatyczny. Nie tylko dla mnie jak się okazuje. Spotykamy się 2 razy w tygodniu, wszystkie weekendy. Po 3 miesiącach takiego romansu, spotkania stają się rzadsze, on tłumaczy że ma ciężki okres w pracy. W zeszłym tygodniu spotykam go na ulicy, jak tuli jakąś młodę blondi. Podeszłam, powiedziałam "cześć", uśmiechnęłam się i poszłam dalej. Wieczorem zadzwonił i powiedział dosłownie "zależy mi na Tobie, ale musisz zrozumieć, że mam bardzo pojemne serduszko i jest w nim miejsce dla wielu kobiet". Następnie próbował mnie namówić na trójkąt. Siedzę i ryczę a co jakiś czas się histerycznie śmieję. Naprawdę jest tak, że takie jak ja przyciągają takich jak on. W był ideałem. Dosłownie zero wad jak dla mnie. Durna jestem, chociaż życie mnie już skopało. Doskonale rozumiem co to znaczy stracić zaufanie do facetów i stać się podejrzliwą. A najbardziej mnie boli, bo syn się dopytuje "gdzie jest Jacek", bo go naprawdę polubił. Pocieszcie, błagam. Czy każdy fajny facet ma tak pojemne serduszko i musi kochać wiele kobiet i regularnie nowe? Boję się, że znowu natchnę się na takiego typa, a pierwszym z nich był biologiczny ojciec mojego dziecka. Nudzę i smucę, wiem. Przepraszam. Miłego wieczoru.