Dodaj do ulubionych

Czy chronicie Wasze dzieci przed...?

18.10.04, 09:32
Czy chronicie Wasze dzieci przed telewizja, czekolada i innymi niezdrowymi,
nieedukacyjnymi, niepoprawnymi rzeczami, ktore na domiar zlego dzieci
uwielbiaja? A moze jakos im je wydzielacie?

Jestem ciekawa, bo przeciez z jednej strony dziecinstwo to czas cudowny kiedy
wszystko mozna, kiedy czlowiek jeszcze sie nie martwi a to ze przytyje a to
ze nie ma czasu no a z drugiej strony w trosce o dziecko i jego przyszlosc
czasem trzeba mu czegos zabronic.

Ten etap jeszcze przede mna (bo Bartus ma dopiero 5 miesiecy), ale ciekawi
mnie jak rozwiazuja to inne Mamy.
Pozdrawiam
K.
Obserwuj wątek
    • ewa75 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 09:57
      Mój synek ma 6 miesięcy (wczoraj skończył), więc z tymi zakazami jak u Ciebie
      mniej więcej. Ja nie jem czekolady, bo mały uczulony... Jak będzie większy, to
      myślę, że nie chciałabym aby za wcześnie zajadał się słodyczami. Telewizji nie
      ogląda, ponieważ widziałam kiedyś program, że małe dziecko oglądając TV, pod
      wpływem drgań obrazu telewizora może dostać ataku padaczki... A wiecie jak to
      matka, która pierwszy raz nią została przejmuje się dobrem swej pociechy. A co
      do przyjemności w wieku dziecięcym, to chyba dzieciństwo bez czekolady nie jest
      dzieciństwem straconym??? Ale myślę, że bajeczki bez problemu będzie sobie
      oglądał.
      Kończę, bo trzeba na spacer... Dzisiaj znowu ta znudzona Cytadela...(jestem z
      Poznania i tam mam najbliżej).

      Pozdrawiamy
      Ewa i Kacper
    • mama_radka Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 10:02
      Czy chronię dziecko przed różnymi nieodpowiednimi rzeczami - i tak co do
      czekolady - to daję, ale po troszeczku i są do dostania na rynku dla dzieci -
      wypełnione w środku mlekiem - tylko takie, co do telewizora, to jest tak - gdy
      dziecko jest w pobliżu telewizora, nie wyłaczam go, ale też specjalnie nie
      zmuszam aby przebywał przed telewizorem, jedynie czasami gdy są jakieś bajki
      ale to też przez chwilke - jeszcze jest za mały (13 miesięcy) i sam po chwili
      odchodzi - ja wyznaję zasadę z umiarem, chcialam napisać, ze wszystko z
      umiarem, ale nie nie wszystko - bo nie popieram jak ktoś np. daje mu łyzeczkę z
      kawą do oblizania - co ja się już w tym temacie namęczyłam, ale skutki tego są
      znikome - i nadal niektórzy dają, choć mnie to denerwuje - po co kawa takiemu
      małemu dziecku? Po nic.
      No i małemu na wile rzeczy nie pozwalam, to te rzeczy które mogą albo jemu,
      albo innym wyrządzić mniejszą czy większą krzywdę.
      Jak coś jeszcze mi się przypomni to napiszę.
      Pozdrawiam
    • mik5 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 10:21
      witam! jesli chodzi o czekolade, to podobno jest "zdrowsza" od innych słodyczy,
      typu jakies cukierki, lizaki, a telewizja może spełniać rolę edukacyjna,
      oczywiście nie dla 5-miesieczniaków. popieram mamę radka, wszystko z umiarem
      ale chipsów córca nie daje, choc sama czasem jadam. mówię jej wtedy: "nie
      córeczko, to sa niedobre rzeczy tylko dla głupich dorosłych" (córka ma rok)
      pozdrawiam
    • teq3 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 10:32
      Dudusia skonczyla niedawno roczek.
      Czekolade jadla 3 razy, po prostu u nas w domu sie czekolady nie jada (maz nie
      lubi a ja wiecznie za grubasmile. Ale daje jej czasami domowe ciasteczka maslane,
      od ktorych niestety sama tez nie moge sie uwolnic. Czasem podaje jej do picia
      bardzo slaba herbate (rowniez zielona), slodze ja wtedy miodem. Zupki, ktore
      gotuje w domu, doprawiam normalnie. Wiekszosc posilkow jada z nami.
      Co do telewizji, to niestety oglada. Kiedy jestem w pracy (3 dni w tygodniu),
      zajmuje sie nia niemaz. W praktyce wyglada to tak, ze mala spedza wiekszosc
      czasu w kojcu, bawiac sie zabawkami (a potrafi sie sama bawic kapitalnie, i z
      reguly zabawki jej sie szybko nie nudza), a w tle "leci" MiniMini. Stare bajki,
      typu Mis Uszatek i Kot Filemon, oraz nowsze, ale bez przemocy i przeznaczone
      dla mlodszych dzieci. Czasami jakis program typu TVN Turbo albo Discovery (to
      raczej dla zdrowia psychicznego niemezasmile. Niestety inaczej sie nie da, bo
      niemaz pracuje w domu przy komputerze i nie moze calego czasu poswiecic malej.
      Natomiast kiedy jestem w domu, mala uczestniczy we wszystkich moich zajeciach
      domowych, jak gotowanie (np.ustawia mi wtedy male garnki w szafce) albo
      sprzatanie (lata za mna ze "swoimi" sciereczkami i wiaderkiem).
      Nie boje sie, ze telewizja ja spaczy, bo jakie zle przekazy moga miec w sobie
      zwierzeta, samochody lub Weterymarz Sam? Jest bardzo refleksyjnym dzieckiem,
      uwaznie slucha, zna slowa "nie wolno", lubi robic wokol siebie porzadek (przed
      drzemka zwykle wyrzuca wszystko z lozeczka, albo uklada zabawki w koszyku).
      Szybko sie uczy nowych umiejetnosci, chetnie oglada ksiazeczki (juz przestala
      je memlac w buzi).
    • le_lutki Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 10:43
      Ja tez jeszcze troche na wyrost, ale powiem jak mysle smile

      Grubcio ma dopiero roczek i dowie sie co to slodycze im pozniej tym lepiej.
      Chronie go przed "sztucznosciami" zarowno gotujac mu codziennie sama
      (sporadycznie dostaje gotowe posilki dla niemowlat) i robiac mu desery. Nic
      slodkiego oprocz owocow jak dotad nie sprobowal.
      Ja sama mialam od dziecka klopoty z zebami (jak to powiedzial kiedys moj
      dentysta: mam zeby blondynki...) wiec chcialabym za wszelka cene uniknac
      powtorki z rozrywki z moim dzieckiem.
      No i kwestia zdrowego odzywiania - my z mezem kladziemy na to nacisk juz dla
      siebie samych, a tym bardziej dla malego.
      poza tym nie mamy tu zadnej rodziny, ktora moglaby zasypac nam dziecko
      czekoladami wink)

      Telewizje ogladamy rzadko i tylko stale, okreslone rzeczy: reportaze
      niedzielne, Ostry dyzur wink, wiadomosci wieczorne i basta. Nie ma mowy o
      zalozeniu kablowki, wystarcza nam 6 kanalow ogolnodostepnych - nie wyobrazam
      sobie walki z Grubciem o wylaczenie kanalu Jimmy, Disneya czy innego. Zreszta
      poziom wiekszosci prezentowanych tam krskowek jest dla mnie niedopuszczalny.
      Widze po innych dzieciach z rodziny co ta papka robi z mozgiem, serio... A juz
      francuskie dzieci wrecz maniakalnie ogladaja programy w stylu Big brother...
      Kanal po prostu.

      To sa jak na razie najbardziej "newralgiczne" zakazane przyjemnosci, nad
      ktorymi bede czuwac lub juz czuwam. Ale i starsze dziecko tym bedzie ich wiecej
      i tym trudniej bedzie je ograniczac... Zwlaszcza, kiedy rowiesnicy wywieraja
      duzy wplyw. Ale pocieszam sie, ze ja wyroslam w zupelnie "nietypowych"
      warunkach i zyje, weic moze i mnie sie uda?...
      Pozdrawiam
      • kingaolsz Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:26
        Le_lutki z ust mi wyjelas.
        Zgadzam sie z Toba w 100%.

        Pozdrawiam
        Kinga
    • fiszerowa Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 10:46
      Najwazniejszy jest zdrowy rozsadek wink
      Tak naprawde, to chyba przed niczym szczegolnie nie chronie.
      No bo slodycze je - czekolade, ciastka, mambe itp. Mam na szczescie taki
      egzemplarz, ktory nie trzesie sie na widok cukierka. Jeden mu w zupelnosci
      wystarcza. Mamy taki rytual - codziennie podczas zakupow synek bierze jedno
      opakowanie mamby. W drodze ze sklepu zjadamy po jednym kawalku a reszta zostaje
      dla taty. Jemu ten jeden kawalek wystarcza i nie upomina sie o wiecej. Moze
      wlasnie dlatego ze mu nie zabraniam, ze ma zawsze kiedy chce?
      Nie jemy (wszyscy!) zapychaczy typu chipsy i nie pijemy gazowanych napojow. Ale
      tutaj to bardziej ideologia wink niz ochrona dziecka.
      Bajki. Nie ogladamy stacji typu Cartoon Network, bo tam chyba jeszcze mi sie
      nie zdarzylo zobaczyc bajki dla 2-latka. Mamy swoje plyty z Krecikiem, Reksiem,
      Muminkami, Teletubisiami, Noddym. Nie ograniczam mu bajek do np. pol godziny.
      Oglada tyle ile chce, ale znowu - syn szybko potrafi sie nasycic. Dla rownowagi
      czytamy - na pewno ze trzy razy wiecej niz ogladamy. Tunio uwielbia czytanie i
      czasami to ja juz mam przesyt wink
      Staram sie zapewnic mojemu dziecku wszystko dla pelnego rozwoju: duzo
      spacerujemy, chodzimy na basen, na zajecia do przedszkola, czytamy, malujemy,
      ukladamy puzle, lepimy z plasteliny. Mam wrazenie juz to procentuje. Syn ma dwa
      lata i 3 miesiace, a podczas ostatniej wizyty u lekarza jego rozwoj psychiczny
      zostal oceniony na 3 lata!
      Jest zdrowy, nie ma alergii wiec nie musze mu ograniczac zadnego jedzenia.
      Mysle, ze trzeba wyposrodkowac. Nie mozna dwac 2 latkowi Red bulla (a widzialam
      to ostatnio w jakiejs sali zabaw) ale zabranianie wszytkiego tez nie jest
      dobre.
      Ja tam nie do konca slucham ostrzezen o szkodliwosci wszystkiego dla malego
      dziecka. I traktuje je bardzo wybiorczo wink

      pozdrawiam
      Fiszerowa
      • kasiacs Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 12:37
        mysle ze to rozsadne co mowisz. Mam tylko nadzieje ze moj synek tez bedzie tak
        umial sie zadowolic jednym cukierkiem. Ja niestety jestem typem ktory "nie
        spocznie" poki czekolada jest w opakowaniu wink.
        Pozdrawiam
        K.
    • domali Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 14:22
      Bajki w telewizji - są. Wiktor lubi oglądać, ale nie robi tego non stop. Ma
      kilka ulubionych filmów (kontrolujemy, co ogląda), ale równie chętnie bawi się
      zabawkami.
      Czekoladę je - dostaje po kawałku, ale nie ma dawkowania na przykład tylko
      jednej kostki dziennie. bardzo uważamy na inne słodycze - te są kontrolowane.
      • katse Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 14:37
        staram sie stosowac umiar.
        bajki oglada na komupetrze. Lubi koziolka matolka i bajki o traktorku.
        W zasadzie sama decyduje kiedy chce bajke, mowi wtedy brum brum albo beeee.
        Slodycze: chrupki kukurydziane, biszkopty i herbatniki - steruje iloscia, ale
        nie przepada. Przepada za to za karmieniem innych.
        Czekolada - dostala juz. Ale woli karmic mame i tate. Polizala i wlozyla
        kawalek do mojej buzi.
        Nie zamierzam izolowac. Poki bedzie sie to miescilo w granicach rozsadku. Jesli
        z jakis powodow zacznie je przekraczac - bedziemy ograniczac - przede wszystkim
        tak, ze nie ma slodyczy prawie nigdy w naszym domu, a jak sa maz pochlania w
        dwie sekundy.

        K
    • a_gram Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 15:15
      Uchronić przed czymś łatwiej jest pierwsze dziecko, córka do 3 lat nie
      wiedziała co to są słodycze typu cukierki, lizaki. Nauczyła się w przedszkolu.
      Dziś ma 8 lat i nie jest to już takie proste jak ksiedyś. Staram się nie karmić
      ją czipsami, ale wiadomo,że zakazany owoc smakuje najlepiej i zdaż się, że sama
      sobie kupi jeśli ma pieniądze (dostaje drobne jak jedzie na basen na mini
      pizzę). Młodsza córka ma 14 miesięcy i od dawna zna smak czekolady, cukru, za
      słodkiej herbaty i ... Trudno dać jednej nie dając drugiej choćby do
      spróbowania. A może ja nie potrafię?
      Życzę powodzenia i wytrwałości w postanowieniach, bo im dziecko starsze tym
      trudniej.
      Agnieszka
    • mamania Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 17:07
      kasiacs napisała:

      > Czy chronicie Wasze dzieci przed telewizja, czekolada i innymi niezdrowymi,
      > nieedukacyjnymi, niepoprawnymi rzeczami, ktore na domiar zlego dzieci
      > uwielbiaja? A moze jakos im je wydzielacie?
      >
      śmiesznie to napisałaś
      jakby to były najgorsze świństwa ten telewizor i ta czekolada smile
      nie nie chronię, nie chowam i nie zabraniam
      sama mam do nich bardzo zdrowe podejście i tego samego ucze moje dziecko
      telewizor nie chodzi u nas na okrągło, jako tło rodzinnego życia lub podkład do
      obiadu
      ale kiedy jest coś ciekawego włączamy siadamy i oglądamy, i nie tylko telewizje
      edukacyjną, bo zdarza nam sie rechotac przy kiepskich,
      teraz mój synek uwielbia oglądac boba budowniczego i z zachwytem w oczach
      ogląda, pokazuje paluchem i woła brum brum, bo mu sie podoba
      wiec kiedy wiem, że jest to mu włączam, skoro jego to cieszy
      myslę, że trochę później w grupie, kiedy nie zna bohaterów popularnych
      kreskówek dziecko może czuć sie odosobnione i poniekąd pokrzywdzone

      podobnie ze słodyczami,
      wydaje mi sie że dzieciństwo bez słodyczy jakieś takie smutniejsze jest
      a czekolada czy lody nigdy potem już tak nie smakują jak wtedy kiedy ma sie lat
      kilka
      do tego takie demonizowanie słodyczy, albo dawanie ich w nagrode za coś na
      przykład może doprowadzić tylko do zaburzeń w starszym wieku
      poza tym intensywnie rozwijający sie mózg potrzebuje glukozy, stąd taka wielka
      miłośc dzieci do wszystkiego co słodkie
      nie zabraniam wiec dziecku, kiedy woła to mu daję
      i nie zabieram, kiedy jeszcze chce bo już zjadło jedną kosteczkę i wiecej sie
      należy
      faktycznie nigdy nie daje przed posiłkiem i przed snem, dbam, żeby mył zęby
      i nie widze problemu
      nie jest też czekolada codziennym składnikiem diety
      uważam, że lepiej wiecej "do pełna" smile a rzadziej niż codziennie po troszke, po
      kosteczce
      i jakoś nie mamy problemów ani z apetytem ani z tuszą
      pozdrawiam
      • kasiacs Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:14
        mamania napisała:
        > śmiesznie to napisałaś

        bo to mialo byc troche ironicznie. Pamietam ze kiedy bylam dzieckiem jadlam
        slodycze ogladalam telewizor i chyba jestem normalna a teraz jest taka
        tendencja zeby dziecku ograniczac te "rozrywki". Mam niewiele znajomych
        posiadajacych dzieci ale wszystkie jak jeden maz nie daja im czekolady nie
        pokazuja telewizji.
        Tak wiec poprostu sie zastanawiam czy wszyscy tak robia..... ja raczej nie
        zamierzam. Chce zeby moj synek mial slodkie i beztroskie dziecinstwo.
        Pozdrawiam
        K.
        • mamania Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:21
          kasiacs napisała:

          > mamania napisała:
          > > śmiesznie to napisałaś
          >
          > bo to mialo byc troche ironicznie.

          tak tez to odebralam smile

          > Tak wiec poprostu sie zastanawiam czy wszyscy tak robia..... ja raczej nie
          > zamierzam. Chce zeby moj synek mial slodkie i beztroskie dziecinstwo.

          mnie też dziwi ta tendencja, żeby w imię dobra dziecka zabraniać mu takich
          małych grzeszków (tym bardziej, że wg mnie czekolada jest zdrowa i pożywna, a
          telewizja, przy małej selekcji rodzica i uczy i bawi smile

          zabraniam dziecku tego, co stanowi dla niego jakiekolwiek zagrożenie, nie tego
          co sprawia mu przyjemność

          pozdrawiam
        • omama Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 23:07
          Kiedy ty byłaś dzieckiem, telewizja nie pokazywała wywalanych mózgów,
          hektolitrów krwi i stosów trupów. Takie przyjemności mozna było zaserwowac
          sobie z rzadka w kinie. Kiedy byłaś mała, w TV nie mogło się pojawić słowo
          na "k". Zresztą były tylko dwa programy telewizji, i jezeli do spólki pokazały
          1,5 filmu dziennie to max. Było o wiele mniej programów dla dzieci, i moim
          skromnym, nie było programów tak kiepskich jak dziś.
          Nie było tez reklam, sugerujących, że szczęśliwym, atrakcyjnym i spełnionym
          człowiekiem jest tylko ten, kto kupi batona, piwo, Barbie. I reklamy nie
          przypominały ci co 15 minut, żebyś pożarła czekoladę, cukierka, słodzony jogurt.
          Kiedy byłaś mała, było o wiele mniej dzieci z nadwagą niż dziś. Nie było
          chipsów. Nie było żelków. Żeby kupic colę trzeba było mieć farta - nie czekała
          w sklepie na klientów.
          Krótko mówiąć: kiedy byłas dzieckiem te niebezpieczne rozkosze dzieciństwa były
          mniej obecne i mniej zagrażające niż dziś. CO z tym zrobisz - twoja sprawa.
    • bambo44 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:12
      No to ja chyba jestem jakimś odmieńcem.

      > bo przeciez z jednej strony dziecinstwo to czas cudowny
      > kiedy wszystko mozna,

      Absolutnie się z tym nie zgadzam. Wręcz przeciwnie, jest wiele rzeczy (poza
      wymienionymi tu czekoladą i telewizją) których dzieciom nie można. Tak samo w
      drugą stronę, jest wiele rzeczy, które robią tylko dzieci, a nie robią ich
      dorośli, choć często by chcieli. Taki podział jest całkowicie naturalny, i
      moim zdaniem trzeba zdać sobie z niego sprawę i zaakceptować.

      Ponadto, ja nie uważam, żeby szczęście polegało na posiadaniu wszystkiego,
      czego się pragnie. Posiadanie niezaspokojonych pragnień jest według mnie
      nierozerwalnym składnikiem szczęśliwego dzieciństwa (np. marzenia). Ile znam
      dzieci, których rodzice starali się zapewnić im wszystko bez ograniczeń, a
      dzieci te wyrosły na sfrustrowaną, rozpieszczoną do granic możliwości młodzież.

      Inna sprawa to świadomość konsekwencji. Nadmiar słodyczy, (cukier)
      najprawdopodobniej zwiększa ryzyko problemów z zębami, otyłością i cukrzycą.
      Nadmiar telewizji zwiększa ryzyko zaburzeń rozwoju psychicznego, czytania i
      pisania, zaburzeń wzroku (o padaczce nie słyszałem), i ogranicza rozwój
      wyobraźni (w przeciwieństwie do opowiadania bajek, czy czytania książek). Poza
      tym telewizja zabiera czas, który można spożytkować dużo lepiej (wyście na
      dwór, książka, rozmowa, itp.).

      W związku z tym moje dzieci mają "straszny" rygor. Na co dzień nie ma
      telewizji i słodyczy!

      Nie jestem jednak fanatykiem. Rygor nie obowiązuje w weekendy oraz w czasie
      specjalnych imprez (gdy jesteśmy w gościach lub w restauracjach).

      Moje dzieci nie wydają się jednak przez to mniej szczęśliwe. Wręcz przeciwnie,
      zamiast telewizji dużo czasu spędzają na dworze i czytają, a zamiast słodyczy
      jedzą owoce. A starszy, to nawet gdy dostanie skądś cukierka, nie zjada go od
      razu, tylko zostawia sobie na weekend (sam z siebie z nieprzymuszonej woli).
      • kasiacs Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:23
        Masz strasznie madre dzieci smile. Pogratulowac.
        Ja znam przypadek kiedy dziecko wychowywane na podobnych zasadach kiedy tylko
        go rodzice nie widza (np.dosc czesto jest pod opieka dziadkow) nie da sie
        oderwac od telewizora i opycha sie slodyczami (jesli sie tylko do nich dorwie).
        W domu natomiast nie ma telewizora i wszyscy znajomi maja zakaz przynoszenia mu
        slodyczy. Tak naprawde wlasnie ten przypadek zainspirowal mnie do zaczecia tego
        watku.
        Nie mowie ze z Twoimi dziecmi jest podobnie. Zastanawiam sie po prostu jak
        wychowywac wlasnego synka zeby nie przesadzic w zadna ze stron.
        Pozdrawiam
        K.
        • bambo44 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 22:52
          kasiacs napisała:

          > Masz strasznie madre dzieci smile. Pogratulowac.

          Dzięki.

          > Ja znam przypadek kiedy dziecko wychowywane na podobnych
          > zasadach kiedy tylko go rodzice nie widza (np.dosc czesto
          > jest pod opieka dziadkow) nie da sie oderwac od
          > telewizora i opycha sie slodyczami (jesli sie tylko do
          > nich dorwie).

          Ja zaś znam przykłady dzieci, które nie dadzą się oderwać od telewizora i
          opychają się słodyczami nie tylko gdy rodzice tego nie widzą, ale także za ich
          przyzwoleniem, a nawet przez nich nakłaniane. No bo jak inaczej nazwiesz
          sytuację, gdy sześciomiesięczne dziecko ogląda telewizję lub je czekoladę. Nie
          robi chyba tego z własnego wyboru, ale z wyboru rodziców. Dla mnie to jest
          tragiczne.
      • mamania Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 20:32
        bambo44 napisała:

        .
        >
        > Ponadto, ja nie uważam, żeby szczęście polegało na posiadaniu wszystkiego,
        > czego się pragnie. Posiadanie niezaspokojonych pragnień jest według mnie
        > nierozerwalnym składnikiem szczęśliwego dzieciństwa (np. marzenia).

        nie wydaje mi sie, żeby marzenie o tym zeby chociaż raz zjeść całą tabliczke
        czekolady na ten przykład było gwarancją szczęliwego i twórczego dzieciństwa
        i odwrotnie dziecko czestowane słodyczami nie jest chyba odarte z marzeń

        >Ile znam
        > dzieci, których rodzice starali się zapewnić im wszystko bez ograniczeń, a
        > dzieci te wyrosły na sfrustrowaną, rozpieszczoną do granic możliwości
        młodzież.

        > Inna sprawa to świadomość konsekwencji. Nadmiar słodyczy, (cukier)
        > najprawdopodobniej zwiększa ryzyko problemów z zębami, otyłością i cukrzycą.
        > Nadmiar telewizji zwiększa ryzyko zaburzeń rozwoju psychicznego, czytania i
        > pisania, zaburzeń wzroku (o padaczce nie słyszałem), i ogranicza rozwój
        > wyobraźni (w przeciwieństwie do opowiadania bajek, czy czytania książek).

        dziecko, ktego rodzice nie demonizują jednego i drugiego, tylko traktują
        zupełnie naturalnie, jako jeden z elementów otaczającego świata nie grozi
        łapczywość i nieumiarkowanie
        chodzi o to własnie, żeby wskazać dziecku umiar, ale "straszny" rygor to chyba
        nie jest własciwa droga


        >Na co dzień nie ma
        > telewizji i słodyczy!

        czy sam tez w tygodniu nigdy nie ogladasz TV i nie pozwalasz sobie na przykłąd
        na szklanke piwa, albo lody?
        • bambo44 do mamania 18.10.04, 23:46
          mamania napisała:

          > nie wydaje mi sie, żeby marzenie o tym zeby chociaż raz
          > zjeść całą tabliczke czekolady na ten przykład było
          > gwarancją szczęliwego i twórczego dzieciństwa

          No chyba mnie nie zrozumiałaś, bo mi chodziło o to, że dziecko, które nie
          dostanie wszystkiego, czego chce (na przykład codziennej dawki czekolady czy
          telewizji) nie musi być od razu nieszczęśliwe.

          > takie demonizowanie słodyczy (...)może doprowadzić tylko
          > do zaburzeń w starszym wieku

          A mi się wydaje, że to Ty właśnie demonizujesz czekoladę. Oto kilka cytatów z
          Ciebie, które o tym świadczą:

          > wydaje mi sie że dzieciństwo bez słodyczy jakieś takie
          > smutniejsze jest

          > intensywnie rozwijający sie mózg potrzebuje glukozy, stąd
          > taka wielka miłośc dzieci do wszystkiego co słodkie

          > wg mnie czekolada jest zdrowa

          No może według Ciebie rzeczywiście, ale za to według mojego dentysty prowadzi
          do zwiększonego ryzyka próchnicy, a według mojego lekarza zwiększa ryzyko
          otyłości, cukrzycy i alergii u dzieci. Zresztą według niektórych emam także
          jest to problem, wystarczy spojrzeć na przykład w ten wątek:

          zgubne słodycze - ratunku!!!

          Także z pełnią szacunku, ale nie zgodzę się z powyższymi Twoimi zdaniami.

          > czy sam tez w tygodniu nigdy nie ogladasz TV

          Wiesz co, staram się TV unikać nie tylko w tygodniu. Jest tyle innych rzeczy
          do roboty, że szkoda mi na to czasu. Wolę na przykład poczytać, poczytać lub
          pobawić się z dziećmi, pójść na spacer lub porozmawiać z żoną, pójść z nią do
          kina, zrobić żonie masarz, i jest jeszcze wiele innych rzeczy...

          > i nie pozwalasz sobie na przykłąd na szklanke piwa, albo
          > lody?

          Wiesz co, czasami pozwalam sobie nawet na kieliszek wina, ale czy to znaczy, że
          powinienem pozwalać na niego również moim dzieciom?
    • jagienkaa Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 22:16
      ja się zgadzam z opinią że wszystko dozwolone w umiarze.
      co do czekolady to staram się nie mieć w domu bo sama zjem. Dominik woli owoc
      niż coś słodkiego, jak jasmilegdy ma do wyboru np śliwkę albo ciastko to weźmie
      śliwkę (a najlepiej dwie po jednej do ręki). Zauważyłam też że kilka razy zjadł
      chipsy i po prostu mu odbiło!
      A telewizja....hmmm może posypią się na mnie gromy ale Dominik dużo ogląda
      bajek dla dzieci (2-3 godz dziennie) typu Teletubbies, poza tym ja oglądam też
      inne rzeczy w tv. Dominik najwięcej się właśnie nauczył z tv/bajek - od 'papa'
      do liczenia do dziesięciu. Nie domaga się włączania tv a jak wyłączę to też mu
      to zwisa...więc jestem chyba OKROPNĄ mamą.
      • verdana Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 18.10.04, 23:18
        Jeśli przyjmiemy, ze czekolada, słodycze i telewizja sa tylko od święta, to
        automatycznie oznacza, ze są lepsze od rzeczy codzinnych. My tez najbardziej
        lubimy to, co pojawia sie rzadko, w dni odpoczynku, wolne od pracy. A więc
        mamy, ktore dawkuja TV i czekoladki tylko w dni swiateczne ucza dzieci, ze sa
        to rzeczy niezwykle atrakcyjne, odswietne i wspaniałe. Gdyby Wigilia byla
        codzinnie to by nam sie znudziła, a tak to najwspanialszy dzień w roku, prawda?
        W gruncie rzeczy osiagną rezultat odmienny od zamierzonego. Starsze dziecko,
        zasiadajace przed telewizorem bedzie miało poczucie, ze jest to rzadka,
        specjalna przyjemność. Wg. wszystkich teorii, a chyba i praktyki, będzie
        kojarzyło sobie te najmniej porzadane zachowania z odswietnością, a więc będzie
        sięgało po nie bardzo chetnie dla odprężenia.
        Znacznie lepiej już byłoby pokazywac TV w dni powszednie, jako "zapchajdziure",
        a w niedziele i świeta iść na atrakcyjny spacer, poczytać, pogadać, a telwizor
        wyłączyć. Wtedy dla dziecka najatrakcyjniejsze będzie to, co pożądane, a nie
        to, czego chcielibysmy uniknąć.
        A poza tym ktos słusznie zauważył w innym wątku, że najbardziej uzależnieni od
        telewizji są ludzie starzy, ktorzy w dzieciństwie telewizora na 100% nie mieli -
        i nie nauczyli sie już nigdy z niego rozsadnie korzystać.
        A prohibicja rozpiła całe Stany Zjenoczone.
        • bambo44 Do Verdana 19.10.04, 00:06
          Verdana:

          Wiesz co, nie wiem skąd wzięłaś te "wszelkie teorie" ale według mnie to
          bzdury. Na przykład masarz nie znudził się mojej żonie, mimo, że robię go jej
          w tygodniu. Naszym dzieciom nie znudziło się gdy czytamy im książki, mimo, że
          to też robimy w tygodniu. Nie sądzę więc, że słodycze, czy oglądanie TV
          znudziłoby im się, gdyby robiły to tylko w tygodniu a nie w weekend.

          Piszesz:

          > Znacznie lepiej już byłoby pokazywac TV w dni powszednie,
          > jako "zapchajdziure",

          I tu według mnie przyznajesz się do prawdziwego motywu!!! Bardzo łatwo jest
          posadzić dziecko przed telewizorem i mieć na kilka godzin spokój, lub dać mu
          czekoladkę lub cukierka, żeby przestało płakać. Z tym się zgodzę. Ale nie
          zgodzę się z rzekomym zdrowotnym czy wychowawczym wpływem nadmiaru czekolady
          czy telewizji pod który niektórzy próbują to ubrać.

          > A prohibicja rozpiła całe Stany Zjenoczone.

          A to a propos czego? Czy radzisz przyzwyczajać dzieci do alkoholu poprzez
          nieograniczony dostęp do niego, bo jeśli się go im zabroni, to one się potem
          rozpiją?
          • joanna35 Re: Do Verdana 19.10.04, 08:56
            Bambo przeczytaj jeszcze raz, bo chyba nie do końca zrozumiałeś post Verdanysmile
            • bambo44 Re: Do Verdana 19.10.04, 16:10
              Joanna35:

              Jeśli według Ciebie nie zrozumiałem postu Verdany, to czy mogłabyś mi go proszę
              wytłumaczyć? Bo ja przeczytałem go jeszcze raz, i rozumiem tak samo jak
              przedtem.
    • isma Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 19.10.04, 09:32
      Hm. Moja 26-miesieczna corka na czekolade jest uczulona, na wiele innych
      smakolykow tez, wiec problem chipsow, gum do zucia itp. odpada. Bardzo szybko
      nauczyla sie, ze nie moze jesc tego, co wszyscy, a nawet jest dumna z tego, ze
      na wizyty rodzinne chodzi z pudelkiem wlasnego jedzenia, i w zasadzie jest w
      tym konsekwentna.

      Telewizji nie ogladala do 24 miesiaca zycia wcale (my ogladamy praktycznie
      tylko wiadomosci, czasem publicystyke, zazwyczaj pozno w nocy). Dzieki temu,
      kiedy po wyjsciu ze szpitala musielismy regularnie wlewac w nia duze porcje
      lekow, udawalo sie po wlaczeniu telewizora osiagnac efekt maksymalnego
      rozdziawienia wink)). Teraz oglada tylko jedna kreskowke, o myszy Eckharcie, ale
      tylko wtedy, kiedy ogladamy razem z nia, bo ona uwielbia komentowac to, co
      widzi. Zostawiona sama wieje sprzed telewizora ;-O. Ma bajki do ogladania na
      komputerze, ale szybko sie nimi nudzi. Natomiast muzyki wszelkiej moglaby
      sluchac na okraglo wink)). Sluchac czytania tez.

      Nie wiem, jak bedzie dalej, ale mnie w rodzinnym domu nauczono, ze wartoscia
      jest odroznianie sie od otoczenia wink)). Uwielbialam... sie odrozniac. Jak
      rozgryze, jak to sie Rodzicom udalo, to nie omieszkam jej tez tego nauczyc.
    • melka_x Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 19.10.04, 10:10
      Któraś z Was napisała, że ograniczanie słodyczy czy telewizji to najnowsza
      tendencja. Ja jestem najlepszym przykładem, że to nie tak. Długo miałam
      całkowity zakaz oglądania telewizji, a przez całą szkołę podstawową ta
      przyjemność była mocno limitowana. Podobnie ze słodyczami.
      Verdano mimo sporej sympatii dla Twojego wyważenia i zdrowego rozsądku pozwolę
      się nie zgodzić z Twoją tezą o świątecznym charakterze zakazanych na co dzień
      rzeczysmile.
      Najpierw słodycze:
      słodki smak jest najłatwiejszym, nie wymaga przyzwyczajenia jest akceptowany
      niemal od pierwszego razu. Jeśli nie będziesz dziecku dawać słodyczy, jest duża
      szansa, że "nie nauczy się" tego. Owszem, w pewnym momencie spróbuje z
      ciekawości, bo podpatrzyło u rowieśników, ale nie nauczone tego wcześniej, za
      to nauczone innych smaków, najprawdopodobniej nie będzie za słodyczami tak
      przepadać jak dzieci, które dostawały je jeżdząc jeszcze w spacerówkach.
      Telewizja:
      brak kontaktu z telewizją małemu dziecku w żaden sposób nie zaszkodzi. Dziecko
      nie wiedząc co to telewizja nie będzie za nią tęskniło. Natomiast jedno nie
      ulega wątpliwości - im mniejsze dziecko, tym telewizja jest bardziej szkodliwa.
      Małe dziecko nie jest w stanie przetworzyć wszystkich bodźców jakie dostarcza
      mu TV (przystosowane do tempa i możliwości najmniejszych teletubisie są tu
      wyjątkiem). Nadmiar nie przetworzonych, nie zinterpretowanych sygnałów z
      otoczenia wzbudza niepokój. Jeśli takie sytuacje się powtarzają dziecko może
      mieć problemy ze snem, koncentracją, nadpobudliwościa lub w drugą stronę:
      wycofaniem. Nie twierdzę, że to będa problemy w dużym nasileniu i nie zamierzam
      dramatyzować, ale sporo badań potwierdza związek między czasem oglądania
      telewizji, a faktem, że dziecko jest mniej spokojne, lub ma gorsze wyniki w
      szkole, bo nie potrafi się odpowiedno skupić. Małe dziecko poznaje świat przez
      powolne, ale systematyczne rozpoznawanie i interpretowanie sygnałów z otoczenia
      na zasadzie: to szczebelek z mojego łóżeczka, to miś, to butelka, to mama, to
      jej głos, te słowa znam, a tych nie, te zdania rozumiem, a tych nie, mama się
      śmieje - dobrze, płacze - źle, a ten hałas który teraz słyszę co on znaczy? I
      czy on jest dobry, czy mam się bać? Na takim etapie rozwoju telewizja jest
      czymś w rodzaju karabinu maszynowego z bodźcami.

      I podobnie jak ze słodyczami, telewizja jest "najłatwiejszą" rozrywką. Dobrze
      jest dziecko najpierw nauczyć czerpać przyjemność z czytania (właściwie
      słuchania) książek, a dopiero póżniej zaznajomić je z TVsmile.

      Jeśli ktoś będzie chciał mi powiedzieć, że nie takie to łatwe w praktyce, to
      polemizować nie będęsmile))
    • wana Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 19.10.04, 10:13
      Hej!
      Ja to przeszłam przy mojej sześciolatce - nie ma sensu zabraniać czegoś na
      amen, bo urok zakazanego owocu jest ogromny. Raczej myślę że trzeba
      zachować "złoty środek", tj. dać dziecku spróbować, ale pokazywać, że są inne
      rzeczy, n ie tylko czekolada, ale i owoce, nie tylko telewizja, ale i książki,
      itp. Dziecko czekolady i tak spróbuje, może mieć do nas potem pretensje, że coś
      tak pysznego mama przed nim ukrywała. Tak samo jest z telewizją. Moja córa
      soróbowała czekolady i... bez rewelacji. Czasem zje, ale woli inne rzeczy.
      Jakbym jej zabraniałą, szukałaby okazji do jedzenia jej. Lubi bajki, jakieś
      ogląda, ale gdybym jej zabraniała, czy gdybyśmy telewizora nie mieli, to
      siedziałąby u koleżanek i oglądała.
      Złoty środek to jest to!
      Pozdrawiam
      wana
      • joasiiik25 Re: "Rz": Telewizyjne polowanie na dzieci 19.10.04, 11:38

        "Rzeczpospolita": Śmiejące się żelki i pożywne batoniki każdego dnia wabią
        najmłodszych tuż przed dobranocką. Reklam adresowanych do dzieci jest coraz
        więcej! - alarmują rodzice.

        "Rzeczpospolita" sprawdziła to. W ostatnim roku liczba reklam dziecięcych w
        telewizjach wzrosła o ponad jedną trzecią. Od kilku tygodni bloki programowe
        dla najmłodszych w telewizji publicznej są przerywane spotami. Trzeba zaostrzyć
        przepisy - twierdzą specjaliści.

        "Należy wprowadzać regulacje ograniczające nadawanie reklam kierowanych do
        najmłodszych oraz nakładać kary na tych, którzy ich nie respektują" - mówi
        Maria Braun-Gałkowska, profesor psychologii, autorka wielu badań nad wpływem
        reklamy na dziecko.

        Reklamy w dziecięcym bloku programowym to typowy przykład omijania prawa, pisze
        gazeta. Nie przerywa się reklamą filmu czy programu - co w telewizji publicznej
        jest zabronione - ale blok programowy, w którym są np. dwa krótkie filmy.

        Ponadto w ostatnim czasie we wszystkich stacjach telewizyjnych gwałtownie
        wzrosła emisja reklam adresowanych do dzieci. "Przez 9 miesięcy tego roku ilość
        reklam telewizyjnych i billboardów sponsorskich adresowanych do dzieci w
        porównaniu z tym samym okresem w 2003 roku zwiększyła się o 36 procent. Czas
        emisji w sekundach wzrósł o 38 procent" - mówi Edyta Łyszkowska z AGB Polska,
        firmy badającej rynek reklam telewizyjnych w Polsce. Dane te dotyczą firm
        najczęściej reklamujących w stacjach telewizyjnych zabawki, kosmetyki oraz
        żywność i napoje dla dzieci.

        O tym, w jaki sposób reklama działa na dzieci, najlepiej wiedzą rodzice. Według
        CBOS prawie 90 procent respondentów twierdzi, że z powodu reklam dzieci często
        wymuszają na rodzicach zakup towarów, na które ich nie stać. Dwie trzecie jest
        przekonane, że dzieci, oglądając reklamy, nabierają mylnego wyobrażenia o
        świecie.

        Dzieci oraz młodzież do 18. roku życia są liczącą się grupą konsumentów, w
        Polsce 9-milionową, o coraz większej sile nabywczej. Z badań francuskich
        wynika, że młodzi konsumenci wywierają wpływ na prawie 50 procent decyzji
        dotyczących zakupów w gospodarstwach domowych (ubrania, żywność, artykuły
        szkolne, zabawki), a w odniesieniu do niektórych produktów (np. w dziedzinie
        informatyki, spędzania czasu wolnego, kupna samochodu) mają wpływ jeszcze
        częściej - na 70-80 procent.
    • adsa_21 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 19.10.04, 16:39
      Moj synek ma 16 miesiecy. Czekolade mu daje (ale malo), zazwyczaj kupuje mu
      Kinder Niespodzianke. Uwazam ze slodycze(w niewielkich ilosciach) sa potrzebne.
      Telewizje tez oglada i to sporo, ale staram sie mu ja ograniczac. Obowiazkowa
      jest bajeczka na dziendobry(Jedyneczka) i Dobranocka..bez tego ani ruszsmile
    • evee1 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 20.10.04, 04:32
      Melka:
      > Najpierw słodycze:
      > słodki smak jest najłatwiejszym, nie wymaga przyzwyczajenia jest akceptowany
      > niemal od pierwszego razu. Jeśli nie będziesz dziecku dawać słodyczy, jest
      duża
      > szansa, że "nie nauczy się" tego. Owszem, w pewnym momencie spróbuje z
      > ciekawości, bo podpatrzyło u rowieśników, ale nie nauczone tego wcześniej, za
      > to nauczone innych smaków, najprawdopodobniej nie będzie za słodyczami tak
      > przepadać jak dzieci, które dostawały je jeżdząc jeszcze w spacerówkach.
      No, ja nie wiem, nie wiem smile). Moja mama mi jako pulpecikowi slodycze (i nie
      tylko) dozowala bardzo ostroznie co bym sie nie roztyla, co niestety nie
      uchronilo mnie przed miloscia do slodkosci smile). Moj maz nigdy nie mial nic
      ograniczanego, a slodycze moglyby dla niego praktycznie nie istniec. Czasami az
      sie dziwie, ze na cos slodkiego ma ochote.
      Co do moich dzieci, to moglyby one pozrec tony slodyczy, a nigdy w nie slodyczy
      nie pchalam, raczej wrecz przeciwnie. Staram sie ich uczyc, ze nadmiar szkodzi
      i wiecej chyba nie jestem w stanie. Nie sadze, aby milosc do slodyczy w ogole
      byla zalezna od tego co sie je w domu jak sie jest dzieckiem. Najwyzej potem
      czlowiek uczy sie zasad dobrego zywienia i wedlug nich postepuje (albo i nie),
      co nie oznacza, ze nagle przestaly mu slodycze smakowac. Moze ma mniejsza
      potrzebe, ale to nie jest tak, ze moje uczucie do czekolady nagle zmienia sie
      w podobne do tego, ktore mam dla cynaderek (ktore dla mnie sa czyms absolutnie
      nie do przelkniecia) i juz jej nigdy nie chce tknac.
      Chipsow w ogole nie jemy, wiec musze cierpiec, jak sie dzieci nazra w gosciach,
      bo potem spedzam upojna noc w lazience trzymajac za brzuchy i glowy
      wymiotujacych pociech. No, ale niech sie ucza, ze co za duzo, to nie zdrowo.

      Telewizje tez dozuje i wybraly sobie jeden program, ktory ogladaja i to
      wymiennie z komputerem, ktory traktuje jako tej samej kategorii co telewizja.
      Albo jedno, albo drugie. No i od czasu do czasu rodzinnie ogladamy Shreka smile).
      Z zasady wyrzucam towarzystwo do ogrodka, na rower, czytac ksiazki albo
      rysowac/kleic itp. Ale mam szczescie, bo mam dzieci ruchliwe, ktore lubia
      aktywne zabawy, co im pewnie na zdrowie wyjdzie. Nie zawsze co prawda chca i
      czasami jestem "ta okropna mama, co nie pozwala ogladac telewizji", ale trudno.
      • melka_x Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 20.10.04, 10:36
        > No, ja nie wiem, nie wiem smile). Moja mama mi jako pulpecikowi slodycze (i nie
        > tylko) dozowala bardzo ostroznie co bym sie nie roztyla, co niestety nie
        > uchronilo mnie przed miloscia do slodkosci smile).

        Evee napisałam, że jest duża szansa, a nie pewnośćsmile)). Poza tym to nie jest
        tylko kwestia słodyczy, do słodkiego smaku przyzwyczaja także dosładzane mleko,
        a niestety większość dostępnych u nas jest właśnie dosładzana.

        > czasami jestem "ta okropna mama, co nie pozwala ogladac telewizji"

        Ja też uważałam, że moi rodzice są okropni, a dziś jestem bardzo im
        wdzięcznasmile. Między innymi dzięki zakazowi, a później ostremu limitowaniu TV
        bardzo dużo czytałam, co potem zaprocentowało mi w szkole i co pośrednio
        procentuje mi i dziś, także (choć nie tylko) w zawodzie, w bardzo wymiernym
        znaczeniu.

    • bambo44 Re: Czy chronicie Wasze dzieci przed...? 26.10.04, 01:48
      No dziewczyny przekonałyście mnie. Hulaj dusza z czekoladą i telewizją, nie ma
      czym się martwić. Nareszcie dowiedziałem się co jest zgubne:

      Re: uśmiechnięte kanapeczki na śniadanie ?

      ______________
      Jestem tatąsmile
      • kasiacs nie robmy afery.... 26.10.04, 08:59
        bambo chyba chcesz zrobic afere bez powodu.
        To ze ktos zrobi "usmiechniety obiad" po ktorym pozwoli dziecku na zjedzenie
        jednej kostki czekolady a wieczorem pozwoli mu ogladnac 10 minutowa bajke to
        nie oznacza ze jest zlym rodzicem.
        Pomysl o dzieciach ktore sa zaniedbane, bite, niekochane, niechciane itp. a
        potem szukaj zla w postepowaniu wypowiadajacych sie dziewczyn.
        K.
        • bambo44 Re: nie robmy afery.... 28.10.04, 01:02
          Hej, Kasiacs:

          Odpowiedziałem Ci już na wątku o kanapkach, ale uważam, że zasługujesz też na
          odpowiedź tutaj. Wojny nie udało mi się wywołać. Mój post nie był skierowany
          przeciwko Tobie. Zabawne jedynie wydało mi się zestawienie pomysłu z
          psychoanalitykiem i otyłością z wypowiedziami niektórych mam w tym wątku.

          > To ze ktos zrobi "usmiechniety obiad" po ktorym pozwoli
          > dziecku na zjedzenie jednej kostki czekolady a wieczorem
          > pozwoli mu ogladnac 10 minutowa bajke to nie oznacza ze
          > jest zlym rodzicem.

          Zgadzam się w stu procentach z Twoją wypowiedzią. Wierzę też jednak w opinie,
          że zachowania jeśli chodzi o żywienie i styl życia ukształtowane za młodu,
          często pozostają nam na resztę życia. Tak samo otyłość. Stąd taka moja
          fascynacja przykładem z psychoanalitykiem i otyłością. Myślę, że Mamaaga99,
          która ten przykład wymyśliła, w bardzo trafny i dowcipny ujęła sedno sprawy.

          Dzięki za wyważoną i pełną rozsądku odpowiedź. Pozdrawiam,


          PS.

          A w poprzedniej mojej wiadomości link był do całego wątku, podczas gdy chodziło
          mi o tę jedną tylko wypowiedź z psychoanalitykiem. To był błąd. Prawidłowy
          (miejmy nadzieję) link jest tutaj:

          Re: uśmiechnięte kanapeczki na śniadanie ?

          ______________
          Jestem tatąsmile
          • kasiacs Re: nie robmy afery.... 28.10.04, 09:50
            Dzieki rowniez smile
            Przyklad z psychoanalitykiem jest faktycznie zabawny smile
            Pozdrawiam
            K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka