Każdy z nas opowiada jakąś historię o sobie i to ta opowieść niejako determinuje nasze życie.
Zgadzacie się?
Język pokazuje nasze doświadczenia, pokazuje, w jaki sposób postrzegamy siebie, innych ludzi i nasze z nimi relacje. W jaki sposób interpretujemy rzeczywistość i co z niej pamiętamy.
Zatem poprzez czyjąś opowieść o sobie, przez jej zabarwienie można odczytać, co jest w życiu trudne, gdzie leży problem.
Ktoś mówi "żarcie...zżarłem trzy buły" czy "micha". Nie mówi "jedzenie, zjadłam bułkę" czy "miska".
A żre przecież nie ktoś, komu zdarza się skusić na czekoladkę, ulec czasami, żre już tzw.recydywista

Ktoś skazany - skazany sam przez siebie. W sposób mówienia o sobie często wpisany jest wyrok, sami bezrefleksyjnie wydajemy ten wyrok na siebie i potem wg.niego żyjemy.
I nierzadko jest to dożywocie...