beataj1
16.04.19, 15:44
Takimi oto słowami pojechała do mnie na oko 10 -11 latka siedząca w wózku na zakupy. Dziewczyna ledwo się tam mieściła, miała kolana pod brodą i generalnie poza nią nie wchodziły do wózka inne produkty.
Fakt, nie dosyć skutecznie ukryłam zdziwienie na twarzy na ten widok - co mocno zirytowało dziewczynę.
Mnie za to zszokował absolutny brak reakcji kobiety z trudem pchającej wózek, na zaczepne i agresywne w tonie słowa dziewczynki.
Nie chce popadać w ton - no co to z dzisiejszą młodzieżą, ale mam nadzieję, że moje dzieci nie będą mieć takich znajomych.