nota_bena
26.05.19, 16:54
Chłopczyk, na oko czteroletni, buja się na koniku- sprężynie. Obok stoi dziewczynka, na oko trzyletnia i czeka na swoją kolej. Czeka dłuższą chwilę, w końcu zaczyna marudzić. Wszystkiemu przyglądają się babcia dziewczynki i mama chłopca. Babcia próbuje odciągnąć uwagę małej od zajętej zabawki. Proponuje karuzelę, itp. -bezskutecznie. Dziewczynka czekając na konika, zaczyna płakać. Płacz szybko przechodzi w lament. Chłopczyk się dalej buja. Mama chłopczyka prosi go, żeby ustąpił. Tłumaczy spokojnie, że trzeba się dzielić. Mały nie reaguje.
W między czasie dziewczynka na chwilę zainteresowała się inną zabawką. Chłopczyk w tym momencie zszedł z konika, ale mała nie zdążyła dobiec do upragnionej zabawki. Chłopczyk widząc, że dziewczyna zmierza w tę stronę, wyprzedził ją i znów zajął konika. Dalej się buja. Babcia dalej uspakaja dziewczynkę, mama dalej prosi synka, żeby ustąpił. Wszytko trwa około 25 minut...
Patrzyłam na tę scenę i się zastanawiałam nad kilkoma sprawami. Jak Waszym zdaniem dorośli powinni załatwić tę sytuację?