misia.53
08.06.19, 02:41
Mam taki mały problem, z moimi koleżankami, znajomymi. Jestem z facetem od 3 lat. Moje koleżanki zawsze spotykały się ze mną, było fajnie. Od kiedy zamieszkałam z moim partnerem to coś się zmieniło. Czuję dystans, nie wiem dlaczego. Jest mi dobrze z moim facetem, wszystko się układa. Prowadzimy życie na luzie. Dzwoni koleżanka, hej co słychać ( pyta to odpowiadam ) no fajnie itd. ona opowiada, że ma problemy, słucham, doradzam na tyle ile mogę. Szybko kończy rozmowę. Inna koleżanka, ( z mężem problemy ) boże nie pomogę, wysłucham i co mogę więcej, ale wyżalić się może. Następna, problem z dzieckiem ( 2 ) l. chociaż bym chciała, nie pomogę. Ale dużo koleżanek, które są bezdzietne dzwonią, pytają co słychać? No to mówię z godnie z prawdą, że fajnie opowiadam ( skoro ) pyta i już urywa rozmowe. Jak u nas super, to już kończą rozmowę, nawet nie mam szans pogadać, może się wyżalić, bo zawsze są sprawy do obgadania, nie koniecznie jest zawsze wszystko kolorowe. Ale, koniec rozmowy. Czy zawsze trzeba się umartwiać, żeby ktoś zwrócił na nas uwagę? Też mam problemy, ale dla znajomych, ja mam zajeb...e życie. Nikt tak nie ma, ja też nie. Do sedna, nie mam z kim pogadać , każdy się wypiął, bo uważają że ja mam łatwe życie. a tak bardzo chciałabym się wygadać, tak pozory mylą.