eliksir_czarodziejski
06.07.19, 17:29
Napisała do mnie koleżanka ze studiów z roku, z którą swego czasu powiedzmy że jakoś tam się trzymalysmy przez jakiś czas (nie była to super zgrana paczka z np całego okresu studenckiego). Były natomiast wspólne zwierzenia, poznałam jej rodziców kiedyś tam jak ja odwiedzali itp. Po studiach kontakt umilkł z obu stron.
Kilka dni temu napisała do mnie że przejeżdża niedługo koło moich rodzinnych stron i czy tam może mieszkam i że może się spotkamy. Było mi naprawdę miło że napisała. Wyjaśniłam że mieszkam już od 3 lat w zupełnie innym miejscu w Polsce, powiedzmy że dość niedaleko jej obecnego miejsca zamieszkania (w skali całej Polski). Zaprosiłam ja do siebie. Napisała mi że niedługo będzie na warsztatach w mieście dość blisko mojego i że mogłybyśmy się tam spotkać ale tak w ogóle to mogłaby przyjechac do mojego miasta i urządzić warsztaty makijażu dla mnie i moich koleżanek. Clue historii jest to że dziewczyna sprzedaje dość drogie kosmetyki coś w stylu Avonu tylko że droższe.
Co sądzicie? Ja powiem szczerze poczułam się trochę dotknięta, ale może niesłusznie?