tryggia
27.07.19, 00:10
Ślub humanistyczny ok, nie ok, zostawmy to s tamtym wątku.
Wrzucam inny z pytaniem kto i czy miał prawo się obrazić.
Są 4 znajome. Lubią się, ale są z innych miast, więc kiedy się spotkają (szkolenia itd) jest ok, a jak nie - to trudno. Jedna znajoma podkreśla jednak jak bardzo ceni tą relację, czasem używając słowa "przyjaciółki".
I ta właśnie bierze ślub. Cywilny. Nie będzie weselicha, ale obiad z muzyką w tle.
Szczegóły żywo omawia z trzema przyjaciółkami. Wszyscy się cieszą.
Przychodzą zaproszenia. Trwa wybieranie kreacji itd.
Ale ktoś się wczytuje i to nie zaproszenia lecz zawiadomienia. Konsternacja. Wprost i naokoło potwierdza się, że to tylko info o godzinie i adres USC. W związku z tym, że to inne miasto (odległość ok 200-300 km) koleżanki nie decydują się jechać. Są nawet oburzone.
Składają życzenia, ale nikt się nie pojawia.
I, jak się okazało, świeża małżonka również się obraziła. I znajomość się rozpadła.
I co?