Potrzebuję się wygadać.
Pisałam parę dni temu, że byłam u swojego lekarza rodzinnego z kaszlem, uciskiem w klatce piersiowej. Lekarka wysłuchała świsty i stwierdziła astmę (Myślałam, że atak astmy jest związany z silną dusznością?). Zrobiła mi też EKG - wyszła tachykardia i dostałam skierowanie na kardiologię. Poszłam - też wyszła tachykardia - ale na kardiologach to raczej wrażenia nie robi.
Wiem to, bo jakieś 13-14 lat temu przerabiałam "problemy z sercem". Wiem, że tego typu rzeczy są częste w nerwicy. Wydawało mi się, że oswoiłam problem na dobre. Przestały na mnie robić wrażenie takie sprawy jak kołatanie serca czy arytmie (które czasami odczuwałam) - ot przywykłam. Wiem, że nie są groźne.
No więc biorę leki na alergię i domniemaną astmę ale nie czuję się dobrze. Generalnie od tych akcji z EKG jestem poddenerwowana i ciężko mi jakoś w klatce piersiowej. Wiem, że to nerwica. Wybrałam się dziś z młodą na dłuższą wycieczkę rowerową. Ot taki test...Dałam radę więc raczej nie jest ze mną tak źle ; )
No i teraz się boję, że wróciła...nerwica. Ostatnio poszło szybko w kierunku depresji i generalnie nie był to łatwy okres...
Co zrobić aby to powstrzymać i dalej się nie nakręcać? Help